FANDOM


Witam! Przybywam z tłumaczeniem dość długiego odcinka 16 ^^ Tłumaczenie nie jest oryginalne i może zaiwerać małe błędy, nie jestem mega uzdolniona, a na dodatek robię to po raz pierwszy...  Na sam początek tłumaczę z angielskiego tłumacza, a później dodam poprawki z francuskiego ^^

-Mini legenda-

( ) - myśli Gardzi

[ ] - moje przemyślenia

{ } - dodane słowa przezemnie, ponieważ samo nie brzmi dobrze

(?) - nie jestem pewna tłumaczenia

►◄- okienko, ciemnogranatowe lub białe na pół ekranu.

Linki do filmów, z których czerpałam tekst:

Na samym początku mamy wybór czy chcemy zobaczyć podsumowanie ostatnich odcinków:

Podsumowanie:

►Misje, które wydawały się takie proste... Ostatecznie okazało się, że były bardziej skomplikowane niż się spodziewano. Louce z Balennvi umarła. Mykonidy zdecydowały zamknąć swoją jaskinię. Od tamtej pory nie mam żadnych nowych wieści.◄

Koniec podsumowania. [długie jak fiks...ten sarkazm XD]

~

- Sala kryształu -

G: (Wszystkie te zmiany wewnątrz kwatery głównej nie są takie złe, wręcz przeciwnie. Dzięki Huang Hua wiem co muszę zrobić, abym była tutaj kimś.)

G: (Jest to ostatni rozdział mojego życia w Eldaryi, który został zawieszony i chciałbym zakończyć go najszybciej jak to możliwe.)

G: (Czekałam cierpliwie aż Huang Hua skończy opowiadać o swoich zmianach, abym mogła zaproponować swój pomysł. Miiko chciała, żebym wyszła, ale moja uwielbiana Fenghua życzyła sobie mieć świadka, który jest poza jej działaniami. [wydaje mi się, że chodzi o to, że jest po żadnej ze stron... Tak jak w przypadku odcinka 11 i fletu ^^] Dlatego zostałam.)

G: (Zniecierpliwiona rozmawiałam z nimi o tym)

H: Kończąc, chciałabym zapytać czy ta genialna, młoda kobieta zechce zostać członkiem Lśniącej straży. [błagam nie mówice mi, że Garnek będzie w lśniącej XDDD]

H: Słuchając o wszystkim co jej dotyczy sądzę, że będzie doskonałą częścią zespołu.

M: Zgadzam się z Tobą. Ewelein przez cały czas okazała się niezastąpiona i jej umiejętności pozwoliły nam zaoszczędzić dużo czasu. Zaoferowałam jej tą propozycję, ale wziąż jest, gdzie jest (?) Bycie członkiem Lśniącej straży nie jest jej priorytetem, ale nie poddaje się [orginalnie: rozpaczam, ale tamto pasuje lepiej] i dalej próbuję ją przekonać.

G: Nareszcie dobra decyzja!

H: Haha, jeden punkt dla niej!

M: Hm.... [mina niczym grumpy cat XDDD]

H: Co do szczegółów, zobaczymy się później, dobra?

M: Dla mnie w porządku!

M: Czy ktoś chce coś dodać?

G: Tak, chciałabym dodać jedną rzecz.

M: Słucham cię.

G: Przypuszczam, że pamiętasz misje z Balennvi?

M: Jak mogłabym o tym zapomnieć?

G: Chciałabym tam wrócić, aby rozwiązać problem Mykonidów oraz mieszkańców wioski.

G: (czy powinna wysłać mnie w tym czasie?) [chyba o to chodziło XD]

M: Całkowicie się z tobą zgadzam.

G:

A: (widząc spojrzenie Miiko, moje podekscytowanie znika.) Myślę, że jest, ale...

B: Ha? Nie krzyczysz?

C: Ale jak ja, nie będę? (?) [kolejne coś z czym nie umiem sobie poradzić, eh T^T] 

M: To nie przeciwko Tobie, ale...

M: Nie możemy nic zrobić. Mówiłam Ci już "nie mamy prawa interweniować bez proźby o to". Ale wyobrażam sobie, że nie zdawałaś sobie sprawy, że mogę powiedzieć ci "nie"?

G: Bez dyskusji.

M: Okay, daj mi się zastanowić przez moment.

M: Trochę zbijasz mnie z tropu. Nie spodziewałam się takiego żądania. [ewentualnie wniosku, dla mnie żądanie brzmi lepiej]

G: (Kilka minut później poprosiła Huang Hua i chłopców, aby zrobili kilka małych grup...)

G: (Na szczęście Huang Hua uczestniczy ["jest" źle brzmi] w dyskusji, w przeciwnym razie nie mieliby dobrych ogłoszeń.)

G: (potrzebowali trochę czasu, aby to przemyśleć)

G:

A: Porozmawiaj z Kero

B: Porozmawiaj z Ykhar

Y: Co za zamieszanie z tą Huang Hua... [dziękuję za pomoc z tym zdaniem!]

G: Tak, kiedy się gniewa, to nie udaje.

Y: To jest pewne. Jestem pod wielkim wrażeniem w jaki sposób ogarnia pewne sprawy [wydaje mi się, że o to chodziło] Choćby...

G: Choćby?

Y: Trochę martwię się o Miiko. To nie jest łatwe mając pytania, szczególnie po takim kazaniu... szczególnie po powrocie Huang Hua. Jak wiesz są bardzo przyjaźni... To więcej niż konfrontacja polityczna, jest to spór dwóch przyjaciół. Przypuszczam, że musiała być osobiście dotknięta tymi słowami. Naprawdę mnie to smuci [biedna Miiko, aż mi samej jej żal... Przecież my mamy lepszą sytuacje...*sarkazm*]

G: Nigdy nie pokłóciłaś się z Miiko?

Y: Oh, jasne! Ale nigdy bardzo poważnie.

M: Gardiennie, zdecydowaliśmy.

G: (ah, przestraszyła mnie!) Tak! Słucham cię.

M: Nie możemy zgodzić się na twoję prośbę.

G: (Świetnie... cały ten czas zmarnowałam na to)

M:... przynajmniej na razie. Proponujemy ci przekonanie nas.

G: Przekonanie ciebie?!

M: Tak, jeśli naprawdę chcesz rozwiązać ten konflikt, przekonaj nas.

G:

A: W zasadzie pytasz mnie, czy wykonam za ciebie całą robotę?

B: Ale nwet jeśli ty nie znalazłaś rozwiązania, to jak ja mogłabym {to zrobić}?

C: Nie rozumiem...

M: Zaskocz nas!

H: Miiko próbuje ci powiedzieć, że mają odzwierciedlenie tej sytuacji i nie mają rozwiązania tego problemu. Ykhar, jeśli chcesz... [miałam małe problemy, kilometrowe zdanie]

G: (skierowała się do Ykhar, aby przyjąć wieści (?))

Y: Euh!!! Tak, rzeczywiście z Kero... my... my szukaliśmy odpowiedniego rozwiązania (?) [jeden pieron wie czy o to chodzi, delikatnie pomogłam sobie tłumaczem, który twierdzi, że chodzi tu o astronomiczne kwoty scenariusza xD], ale wszystke prowdziły nas do bezpośrednej konfrontacji z mieszkańcami Balennvi.

Y: Mamy również kontakt z Mykonidami, więc mogą poprosić nas o pomoc... Niestety zatrucia się zbyt poważne [duże też mogą być], aby ryzykować.

G: Okay... [tego zbytnio nie trzeba tlumaczyć XD]

M: Oczywiście, masz prawo do wszystkich niezbędnych badań, dlatego możesz prosić o radę i pomoc każdego. Z drugiej strony...

M: Daje wam siedemdziesiat dwie godziny [72h,3 dni] i ani {minuty} dłużej.

M: Po tym czaise będziesz musiała przyznać, że nie mieliśmy innego wyjscia [dosłowne tłumaczenie "pokonani, ale w ogóle tu nie pasuje i nie jest "po poskiemu" Miiko ogarnij swój język ;0;] i będziemy czekać, aż jedna z dwóch stron skontaktuje się z nami, aby zainterweniować.

M: Przyjmij to jako wyzwanie.

G:

A: To nie jest gra [nie nie, wcale! xD], Miiko... Nie możesz tego odstawić na bok, ponieważ nikt nie zapyta o pomoc.

B: Nie uważam tego za uczciwe dla tych dwóch ludów [rodów, jak zwał tak zwał. Chodzi o mieszkańców wioski i grzybki], ale przynajmniej nie jest to ostateczna decyzja.

C: Liczysz na mnie, aby odnieść sukces! [em... no comment]

M: Przepraszam, ale nie mogę powiedzieć ci uczciwego/szczerego tak.

G: Mogę zrozumieć twoje problemy i dołożę wszelkich starań. Moje zamiary są nie do zatrzymania. (?)

H: Świetnie! Niech zapał/siła Feniksa prowdzi twoje serce i umysł ku rozwiązaniu.

M: Pommimo tego, co myślisz o Gardiennie mam, szczerą nadzieję, że znajdziesz sposób jak im pomóc.

G: (Wow, Miiko przez chwilę wygląda na naprawdę szczerą... Jej uwagi wywierają u mnie presję/stresują mnie) [w orginale jest "naciskają", więc no XD]

M: Myślę, że czas zakończyć spotkanie. Chyba, że któreś z was ma coś do dodania.

G: Ode mnie nic.

Ez: Nie, niedobrze być tchórzliwym (?) [dosłownie pisze "if not good courage", a potem znów jest if co nie ma kompletnie sensu, więc chyba o to chodziło] Jeśli będziesz potrzebować rady, nie wahaj się.

N: Miałem powiedzieć to samo.

V: Zgadzam się z kolegami.

K: ... [mina grumpy cat 2 XD]

Y: Możesz na mnie liczyć!

L: Na mnie także. [Huang Hua wróciła i ci już przylizują się Gardzi!]

H: Nie przemęczj się (?)  [co oni mają z tym słowem "nacisk" "ciśnienie" ;-;] Wierzę, że uda ci się to zrobić!

G: Dziękuję wszystkim [ten entuzjazm...] (Kero wygląda na zirytownego, nic nie powiedział, ale czuję emanujący od niego gniew) [wooo... Kero, weź melisse :>]

G: (Kiedy Miiko pożegnała nas, wszyscy zaczeli wychodzić jeden za drugim. Widziałam tylko Kero, który był przed nią i cały czas miał zaciśniętą pięść. Nie wróży to nic dobrego) [tekst został ucięty i nie było łatwo przetłumaczyć to zdanie...]

G: (Jak tylko wyjdzie z sali, spytam go, czy wszystko w porządku)

G: (Tymczasem, musze popracować nad swoim planem, jeśli chcę uratować wszystkich)

- Pokój Gardzi -

G: (O mój Boże, mam tyle do zrobienia! Zaczęłam mówić na głos, pomagało mi to lepiej myśleć)

G: Podsumowując, z jednej strony mamy mieszkańców Balennvi...

G: ...którzy nie chcą, abyśmy interweniowali, więc nie możemy nic zrobić, nawet spełnić obietnic, które złożyliśmy w przeszłości.

G: Z drugiej strony są Mykonidy...

G: Po śmierci Louce zamknęli wejście do groty.

G: Wyobrażam sobie, że mieszkańcy odmówią komunikacji, chyba że porozmwiam z samą Haglae. Wydawała mi się wystarczajaco mądra. Myślę, że chciałaby zakończyć ten konflikt najszybciej jak to możliwe.

G: Więc powinniśmy skonstaktować się z nią! [w sensie z Haglae]

G: Hm... Po refleksji, wydaje mi się to zbyt łatwe. Podejrzewam, że są już zmęczeni kontaktowaniem się z nią.

Pojawia sie magiczny notatnik po boku, gdzie Gardzia zapisuje swoje pomysły ^^ Nie wiem od kiedy stała się mądra...

G: (Zapisałam ten pomysł w moim notatniku, muszę upewnić się z Ykhar czy mają dalej kontakt z mieszkańcami od czasu tego dramatu)

G: W przeciwnym razie, interweniujemy z armią, niezależnie od tego jak oni zareagują.

G: Hm... nie, to jest zły pomysł. Z pewnością mieszkańczy lub my sami ponieślibyśmy straty.

G: Lub... powinniśmy odnaleźć sposób skontaktowania się z Mykonidami...

G: Po to, aby dostać się do groty.

G: Może użylibyśmy do tego chowańców?

G:

A: Jestem ciekawa czy byłby wrażliwe na truciznę Mikonidów.

B: Nie, nie mogę ryzykować z trucizną na zwierzętach, które na to nie zasługją/nie proszą o to.

G: W każdym razie muszę znaleźć wejście, które zasadniczo będzie zamknięte i prawdopodbnie obserwowane przez mieszkańców. [nie chce mi się pisać tej dziwnej nazwy wioskowiczów, wiec po prostu mieszkańcy i każdy wie o co chodzi.]

►Przez kilka godzin pracowałam nad misją. Byłam tak w tym pogrążona, że zapomniałam faktu, iż zaakceptowałam ją w ciągu dnia/w ten dzień. [mój franacuski jest do bani, ale próbuję XD]

►Właśnie wtedy, gdy mnie wezwano, przekonałam się, że moje zobowiązanie... Stało się to naprawdę poważne. [chodzi o to, że Gardzia zaprzepaściła coś i dopiero teraz zaczęłam sie przejmować, gdy nawrzeszczą na nią ;v]

- Targ -

Purall: Wiesz,Gardienne jak to jest z nami, Purrekos. Mamy tylko jedno słowo.(?)

P: Zaakceptowałaś misję, którą ci powierzyliśmy, ale jej nie wykonałaś. [Purral wygląda groźnie :o]

G: Wiem Purral, jest to niewybaczalne. Kiedy wykonywałam ją przyszedł do mnie Feng Zifu, powiedział mi żebym z nim poszła i...

P: Nie udawaj niewinnej. To jest zniewaga mojej inteligencji, dzięki tobie jestem w złym humorze.

G: Bardzo, ale to bardzo cię przepraszam! Przyjmujesz moje przeprosiny? [no to sakwy będą o wiele droższe XD]

G: Chciałabym spełnić powierzoną misję, ale Miiko dała mi 72 godziny na rozwiązanie konfliktu... Obawiam się, że nie mogę dotrzymać mojej obietnicy.

P: Jestem naprawdę rozczarowany.

G:

A: Czy jest coś, co bym mogła zrobić, abyś mi wybaczył?

B: Bądź rozczarowany, ta misja jest o wiele ważniejsza niż twoje małe zbieranie. [w oryginale coś było z kokosem, ale nie ogarniam co XD]

C: (Naśladowałam smutne spojerzenie, aby go nakłonić) Czy będziesz na mnie zły przez długi czas?

P: Oh, nie patrz tak na mnie...Ja...

G: Pu...rral...(kontynuowałam dąsanie się)

P: Okay, wybaczam ci.

P: Ale ostrzegam cię, to był ostatni raz kiedy zapominiałaś o mnie.

G: Obiecuję!

G: Wybacz Purral, muszę już iść.

P: Żegnaj, mała kapryśnico. [Dziękuję za pomoc <3]

G:

A: Do zobaczenia później piękny rudzielcu! <3

B: Do zobaczenia później Purral!

P: Ty, zatem...

G: (Natychmiast wróciłam do mojego pokoju, naprawdę nie muszę marnować więcej czasu... Nie mam przed sobą nic, poza realizowaniem projektu)

- Pokój Gardzi -

G: (Świetnie, znowu tu jestem)

G: (Zróbmy przegląd mojego notesu)

G: (Odwróciłam stronę, mam mnóstwo notatek ... myślę o sensownym i konkretnym planie, nie wiem, gdzie to zmieściłam w {mojej} głowie [z tą głową jest coś nie tak, ale ciii XD])

G: (Jest tyle do przemyślenia, nie mogę uporządkować moich pomysłów)

G: (myślę, że potrzebuję pomocy)

G: (powinnam zapytać Huang Hua o radę)

- Korytarz straży -

G:

A: Allie! W porządku?

B: Alajea, wszystko w porządku?

Al: {Mam się} bardzo dobrze, a ty?

G: Dużo lepiej.Gdybym mogła pozbyć się zmartwień, naprawdę poprawiło by mi to samopoczucie. [dziękuję za pomoc <3]

Al: Przypuszczam, musiałaś na chwilę się odciążyć, prawda?

G: Tak

Al: Naprawdę mi przykro, że nie byłam przez ostatnie dni dla ciebie dostępna, ale przez cały czas byłam przy Colaii [tak to się odmienia?]

G: To normalne, korzystasz z okazji, że twoja siostra jest tutaj.

Al: Musimy mieć chwilę, aby porozmawiać. Dowiedziałam się, że rozmawiałaś z nim wczoraj. Muszę znać wszystkie szczegóły!

G: Ha... Krzyczałam, płakałam... Nie było to zbyt wspaniałe.

Al: Wspaniałe nie ma nic wspólnego z wyrażeniem jego emocji. To była ich decyzja, która nie była zbyt chwalebna.

Al: Byłaś bardzo silna podczas tego wydarzenia.

G: D-dzięki...

Al: Dobrze, nie mów mi nic więcej. Jeśli Karenn dowiedziałaby się, że coś mi powiedziałaś, a nie jej to znów była by zła. [tu jest coś z kryzysem, ale no XD]

Al: Nadal nie zarobiła pieniedzy na...

G: Rho, Karenn... Nadużywa mnie (?) [to bardzo źle brzmi...] (spojrzałam w górę) [dosłownie w niebo, ale na korytarzu nie ma okien :v]

Al: Dlatego ją kochamy!

Al: Oops! Musze już iść, mam spotkanie z Sonze.

G: Oh, stajesz się jaśniejsza [możę chodziło, że promienna?] przy nim!

Al: Trochę tak...

G: Nie jest jedyną osobą, która ma coś do powiedzenia!

Al: Hihi

Al: Później <3

- Sala dzrwi -

~Uważaj! Boom!~

Ewelein: To {tylko} ja! Trochę się spieszę!

G: Ha? To coś ważnego?

Ew: Nie wiem. Miiko wezwała mnie i muszę zjawić się natychmiast.

G: Co za dzień!

Ew: Muszę przyznać, że tak. [chodzi o to, że ciężki dzień :v]

Ew: Ah! Gardiennie, mogłabyś jutro o 8 rano przyjść do przychodni?

G: Tak, coś się stało? [jest samo why, ale jest takie 'łyse']

Ew: Trzeba zrobić twój bilans. Nie zapomniałaś o tym?

G:

A: Um... mówisz do mnie?

B: Nie, czekałam aż powiesz mi o tym.

Ew: Świetnie, lecę! [w sensie gdzieś idzie, ale to takie bardziej polskie XD]

Ew: Ciesz się {wolnością} [Jedno wielkie dziadostwo XDDD Ewe nauczyć się mówić normalnie :v]

- Schronisko Eel -

Y: Kero, nie! Zabraniam ci!

K: Myślisz, że kim jesteś? Nie możesz mi nic zakazać. [uuuu... grubo Kero, grubo...]

G: (Oh, wydaje mi się, że jest tu gorąca [może prędzej napięta] atmosfera)

Y: Kero, błagam cię, nie rób tego... Nie zostawiaj mnie samej...

K: To nie jest przeciwko tobie Ykhar, doskonale o tym wiesz.

K: To jest przeciwko nim! Przeciwko tym okropnością, które wyrządzili! [Kero, okres buntu? uuuu...]

K: Nie mogę tu zostać kiedy łamią nasze wartości.

Y: Pomóż mi to wszystko zmienić... Proszę, nie odchodź!

K: Podjąłem juz decyzje. [Kero nie! Nie odchodź.. ;0; Brakuje smutnych skrzypców... :c]

Y: Co zrobisz kiedy wyjedziesz? Wrócisz do swoich? Czy muszę ci przypominać jak zwracali się do ciebie? W jaki sposób przywitała cię straż?!

Y: Więc, proszę daj im ostatnią szansę! [biedna... ;-;]

K: Nie, kilka miesięcy próbuje przesunąć to wszystko do przodu i po co? {Aby} zatruć życie innym?

Y: K-Kero... [tak mi jej żal :c]

G: (Zobaczyłam jak Kero odchodzi, ale Ykhar poszła za nim)

- Ogród muzyki -

G: (Ah, tu jest Ykhar. Powinnam zapytać co się stało z Kero)

G: Hej, przeszkadzam ci?

Y: Tak, nie... *snif*

G:

A: Czy to źle?

B: Co się stało z Kero? Widziałam jak się z nim kłóciłaś chwilę wcześniej.

Y: On planuje odejść ze Straży Eel. Już wysłał rezygnacje ze Lśniącej straży.

G: O Boże, dlaczego?

Y: Nie może wytrzymać tego z zrobili w sprwie z trucizną...

Y: Kero jest bardzo związany [dosłownie: ma jazdę na punkcie] z własnymi wartościami i nie chce tego w żaden sposób wiązać z aktami/misjami.

G:

A: Rozumiem... myślę, że zrobiłabym tak samo.

B: Ale ta historia dotyczy tylko mnie!

Y: ...

G: A ty nie?

Y: Nie.

Y: Jeśli ktoś jest przeciwko ustanowionego systemu nie ma sensu zostawiać go {na siłę}. Musiałby być zmieniony od środka, aby iść w dobrym kierunku.

G: Pewnie myślał, że nie da się tego zmienić... [dosłownie: naprawić]

Y: On się myli, jestem o tym przekonana!

Y: Nie wiesz jak bardzo zdenerowowała mnie ta sytuacja.

Y: Mam nadzieję, że sprawy się zmienią i poprawią... Nie chcę, aby Kero odchodził. [bidulka T^T Kero ty świaniku ty!]

G: Jeśli chcesz mogę z nim porozmawiać. Nie chcę, aby nas zostawił.

Y: Oh dziękuję!

G: Spróuję coś wymyślić, ale nie mogę nic ci obiecać.

G: (Poszła sobie, zastanawiam się dlaczego Kero chce odejść ze straży [Boże, babo dalej nie kapujesz czemu?!] Jestem trochę zazdrosna... On może odejść kiedy chce [bywa, że głupie Gardzie nie mogą])

G: (Ale jest to samolubne, nie chcę stracić jednego z moich przyjaciół/sojuszników z KG...)

- Aleja łuków -

Chrome: Hej Gardienne. Masz może {wolne} 2 minuty?

G: Naprawdę nie {mam}, chyba, że jest to coś szybkiego.

Ch: Dobra, to o Alajei.

G:

A: Znalazłeś nowy żart?

B: Zostawisz ją? Jesteś ciężarem dla niej.

Ch: Nie, to nie jest to o co myślisz...

G: Więc?

Ch:  Ona nie jest taka jak zwykle... On pewnego czasu zachowuje się dziwacznie.

Ch: Kiedy robiłem jakiś żart odpowiadała mi szybko, a teraz ledwie zwraca na mnie uwagę.

Ch: I potem... Widziałem jak śmieje się, a potem płacze i płacze, a później znów się śmieje. Zrobiła tak kilka razy. Nie rozumiem dlaczego. [po prostu wahania nastrojów, trudne dni ma i tyle xD]

Ch: Ja... Ja... Ja martwię się.

G: (Chrome? Marwtei się o Alajee?!) [nie wiem jak sie odmienia "Alajea", ogólnie nie cierpię imion ;-;]

G: Więc... mogę ci tylko powiedzieć, że miała bardzo mocne/trudne emocje {w sobie} przez te ostatnie dni...

Ch: Rozumiem. Ale jest z nią wszystko w porządku?

G: Tak, ma się dobrze. Poza tym, miło/uroczo cię widzieć, gdy martwisz się o nią.

Ch: Ale nigdy nie rozmawiają z nią na ten temat, dobra?!

G: Buzia na kłódkę!

- Ogród muzyki -

G: Hunag Hua, w końcu cię znalazłam! (czuję się jakbym szukała jej godzinami)

H: Ah, potrzebujesz czegoś? [i ta creepy twarz... ;0;]

G: Ciężko pracuję nad planem dla Miiko i naprawdę nie umiem poukładać swoich pomysłów... Myślę, że twoje doświadczenie i inteligencja pomogą mi.

H: Z przyjemnością {ci pomogę}! Tylko odłożę papiery w bibliotece, idziesz ze mną?

G: Ok!

- Biblioteka -

G: (Weszłyśmy do biblioteki i Huang Hua użyła swojego klucza, aby odlożyć swoje papiery)


H: Choćmy do stołówki, jest po 20 {godzinie}. Powinnyśmy porozmawiać o tym przy jedzeniu.

H: Oczywiście, jeśli chcesz ze mną dzielić posiłek.

G: Tak, nie przeszkadza mi to, ale nie wolisz/preferujesz jeść z Miiko?

H: Może to zrobić bezemnie pod wieczór.

G: Mi to pasuje!

-Stołówka '''[bez dekoracji, a szkoda]-

G: (Jak podejrzewałam, nie mogłam uciec od wściekłego wzroku Karuto. Byłam przygotowana na mój najgorszy posiłek, ale zobaczył Huang Hua. Stanął przy mnie i zaserował mi normalne danie)

K: *szept* Uwierz mi jest to jedyny dzisiejszego wieczoru, huh. Wielki [dosłownie z tym brzuchem...] Karuto o niczym nie zapomina!

G: (On jest obrażony!) [ten szybki orient Gardzi]

G: (Inni zaczeli siadać w stolikach obok, ale nikt nie ośmielił się nas niepokoić)

G: (Kilka osób pozdrowiło lub uśmiechnęło się do Huang Hua. Odpowiadała im symaptycznie.

G: (Od kiedy jest tu czuję falę dobrego humoru, która powoli wygrywa nad KG)

H: Co za dziwna osoba z tego Karuto! [teraz załapałaś?] Myślałam, że nigdy nie będzie cie obsługiwać.[spadaj wredoto XD]

G: Jest trochę na mnie zły, ponieważ zrobiłyśmy coś z dziewczynami.

H: To było dośc nieodpowiedzialne z twojej strony.

G: ... (Opuściłam/Spuściłam moją głową, nigdy nie myślałam, że Huang Hua zrobi taki wykład o mnie)


H: Ale mogę zrozumieć co tobą kierowało kiedy to robiłaś. Gdyby Lśniąca sraż wstawiła się za tobą, czego nie zrobiła, łatwo można się domyślić, że nigdy nie pojawiłby się taki problem.

G: Karuto nie ma nic do tej historii, więc rozumiem go.

H: To pewne, jendak porozmawiam z nim.

G: Nie musisz, sama poniosę odpowiedzialność za moje błędy.

H: Nie miałam zamiaru robić tego za ciebie. Nie chce negatywnych emocji zwłaszcza urazy/złości w tym miejscu.

H: Nie tak powinno się postępować.

G: To prawda, masz racje

H: Więc zobaczmy twój plan. Zabrałaś notes?

G: Tak! (Podałam jej mój notatnik)

H: Hm... Jest tu wiele dobrych pomysłów.

G: (Zauważyłam, że zaznacza ratowanie innych... i inne rzeczy.)

H: Turystyczny?

G: Uh... tak. Przez kilka minut możemy udawać, że przechodziliśmy tam przypadkiem, aby mieszkańcy nic nie mogli powiedzieć. [po prostu nie mogli się przyczepić xd]

H: Żartujesz? Ha ha! Przecież mieszkańcy cię znają! Nie mogłabyć być niezauważona. Mogę się założyć, że nie chcą cię widzieć w najbliższym czasie.

H: Niemniej jednak twój pomysł z eksploracją jest na dobrej drodze.

G: Tak myślisz? Byłam przekonana, że nie jesteśmy w stanie tego zrobić.

H: Wszystko zależy o kim myślisz.

G: Nie mam konkretnych osób na myśli. Myślę, że chciałabym zapytać szefów straży o informacje.

H: To dobrze.

H: Spójrz, jak zauważyłaś to jedyny sposób, aby dostać się do Mykonidów i skontaktować się z nimi.

H: Jest to jeden z planów przewidzianych przez Lśniącą straż. Jednak jest ryzyko zatrucia. Trzeba znależć sposób, aby tego nie zepsuć/ aby to załagodzić i znaleźć siłę roboczą oraz możliwości techniczne dla mieszkańców.

G: Tak, ale nie wiemy, jak przeciwdziałać skutkom trucizny. Jeśli nie znajdziemy nic skutecznego, nie wiem, co możemy zrobić na tym etapie.

H: Być może jest jeszcze jedno rowiązanie, o którym nie pomyśleliśmy. Skup się na wiedzy, która posiadzasz ze swojego świata i wykorzystaj ją. Jak ci się uda, zadbaj o inne aspekty planu. Bez tego jest to niewykonalne.

G: (Kontynuowałyśmy omawianie planu aż do skończcenia {jedzenia} posiłku. Huang Hua naprawdę mi poradziła i dzięki niej widzę jaśniej/wiem więcej.)

H: Nie pracuj nad projektem do późna, dobra?

G: Nie {będę}, mam jutro rano wizytę w przychodzodni.

H: Doskonale. Życzę ci miłej nocy.

G: Nawzajem!

G: (Poszłam odłożyć sztućce z Karuto, dostałam od niego wściekłe spojrzenie)

G:

A: (Zaoferuj mu zmycie naczyć w ramach przeprosin)

B: (Powiedz dowidzenia i zapytaj czy nam znowu wybaczy.)

C: (Po prostu odejdź)

G: Przepraszam i dziękuję za posiłek, był pyszny.

K: Nie przyzwyczajaj się, jutro będzie gulasz! [z jakimś okropnym dodatkiem... Lilka i Raw wiecie o co chodzi]

G: (Powinnam już iść, jestem trochę zmęczona/potrzebuję trochę snu)

G: (Zamiast pójść spać znów pracowałam nad projektem) [geniusz *facepalm*]

G: (Chciałabym, abym osiągnęła sukces. Udowodniłabym, że jestem zdolna, a także samodzielna.

►Po północy moje oczy zmęczone całym dniem nakazały mi pójść spać/zmusiły mnie do pójścia spać.◄

►Obudziłam się o świcie. Ewelein czekała na moją wizytę, nie mogłam tego przegapić/nie udać się tam.◄

G: (Znając ją, mogłabym jej podpaść, gdybym zapomniała)

►Grblmblm◄

G: (Jestem głodna!)

G:

A: (Powinnam coś zjeść) [w tym przypadku dostajemy ochrzan od Ewe, ale spotykamy przed wizytą naszego WS]

B: (Poczekam trochę) [Tu dzieje się o wiele więcej, ale nie chce mi się tego tłumaczyć. Czemu? Rok szkolny co raz bliżej, każdy zrozumie o co chodzi... Ogólnie Karuto ma inne reakcje. WS spotykamy po posiłku, który jest po wizycie XD]

- Stołówka -

G: (Poszłam do stołówki, aby zjeść szybkie śniadanie. Świetnie, wciąż jeszcze owsianka) [Karuto nadal łaskawy :v]

G: (Za chwilę będzie 8.00, powinnam iść do przychodni!)

- Sala drzwi -

~Ezarel~

G: (Głupim pomysłem było zjedzenie czegoś... Tylko zmarnowałam tam mój czas)

Ez: Hej Gardiennie. [od kiedy łazi taki smutny?]

Ez: Jak się miewasz? [pytanie, a odpowiedź Gardzi to dwa inne światy, więc zmieniłam delikatnie Eza, sprawdze jeszcze na fr]

G: Bardzo dobrze, a Ty?

Ez: Ze mną w porządku.

Ez: Postępujesz w swoich badaniach?

G: Powoli tak.

Ez: Okay, nie wahaj się, gdy będziesz potrzebować rady.

G: (On naprawdę nie wygląda dobrze)

G:

A: (Zapytaj Ezarela)

B: (Nie zatrzymuj Ezarela)

G: Ezarel! (Chwyciłam go za nadgarstek)

Ez: Hmmm?

G:

A: (Pomimo tego co mi zrobił martwię się o niego)

B: (Och, przecież nie dbam o to czy ma się on dobrze czy nie)

G: Co się stało?

Ez: Nic. [Ez na zawsze będzie wredny XD] G: Ezarel, powiedz mi.

Ez: Nic, naprawdę nic ważnego... Żałuję bzdury jaką wyżądziłem.

Ez: Ale to minie, zasłużyłem sobie na to.

Ez: Domyślam się. Cieszę się, że się o mnie martwisz.

Ez: Jestem wzruszony. [ez, co piłeś?]

G:

A: To jest normalne. Pomimo tego, ze cierpię, dbam/martwię się o ciebie.

B: Jestem dobrą dziewczynką (?), czego ode mnie chcesz?

Po A:

Ez: ...

Ez: Dziękuję. [nagle mu sie poprawiło, magia!]

G: (Okay, powinnam iść do Ewelein, znowu!) Czas leci!

~ Nevra [po odpowiedzi b, czyli kiedy nie jadło się śniadania]~

G: (Mam nadzieję, że nie jestem...)

N: A kuku Gardiennie.

N: Co robisz?

G: Czekam na wyniki analizy.

N: Do bilansu Ewelein?

G: Zgadza się.

[później dokończę, nie mam już dziś siły]

- Przychodnia -

G: Cześć Ewelein!

Ew: Oh, witaj. Nie za późno?

G: Mniejsza z tym!

Ew: Więc, usiądź na tym.

G: (Usiadłam na kanpie, gdzie Ewelein osłuchiwała mnie jak pacjenta. W przeciwieństwie do Ziemskich metod było to bardzo komfortowe)

G: (To co robiła wydawało się całkiem normalne: spojrzała do mojego gardła czy nie jest opuchnięte. Czułam jak mój żółądek jest badany/obserwowany. Jeśli coś by mnie bolało, a nawet byłby jakiś odruch maszyna podbna do tych, którą mają doktorzy wyczuła by to) (?) [kilometrowe zdania to zło, naprawdę ;-;]

G: (Wówczas nadszedszł dramat/tragedia...)

G: (Podeszła do mnie z gigantycznymi szczypcami)

Ew: Porozmawiajmy o poważnych sprawach. [Ej... boję się! ;-; Ewe zamienia się w yandere! Ja się boję! :o]

G: C-Co ty chcesz zrobić?! To... Co to jest?! [Gardzia uciekaj! :<]

Ew: To będzie...

G: (Kiedy do mnie podchodziła zatrzasneła je [w sensie szczypce])

G: (Wcale nie jestem przekonana...)

G: (Instynktowie zaczęłam się oddalać) Nie, Ewelein! Poczekaj!

G: (Czuję się źle!!!)

Ew: Ha ha ha! [what?! ;-;]

G: (Jej wyraz twarzy zmienił się i zaczęła się śmiać)

G: (Moje serce strasznie szybko bije) [nie wiem jak to inaczej prztłumaczyć, łomota mi się po prostu nie podoba :v]

Ew: Gdybyś mogła zobaczyc swoją minę, umarłabyś ze śmiechu!

G: Ja... To...był żart?!

Ew: Oczywiście!

G: Ale co ty {nadal} z tym robisz?!

Ew: Czasem lubię straszyć moich pacejntów <3 [zło wcielone...]

G: (Ha, nie znałam o tej strony Ewelein) Przestraszyłaś mnie, byłam przekonana, że to było na poważnie.

Ew: Wiesz co to jest?

G: Nie całkiem.

Ew: Jest to straży przyrząd chirurgiczny. Ma kilkaset lat i pochodzi z twojego świata.

G: Jak to się stało, że masz go w posiadaniu?

Ew: Z dziciństwa moich rodziców jest dużo artefaktów, moi pra-pra [dziękuję za pomoc <3] dziadkowie znaleźli je na ekspedycjach na Ziemi.

Ew: Kolekcjonuje medyczne artefakty. To moja mała obsesja. [a Ez to już duża tak? XD]

Ew: Przejdźmy do testów krwi.

Ew: Jesteś po posiłku?

G: ... uh... I co z tego?

Ew: Nie powiedziałaś mi, że zjadłaś śniadanie?

G: Przepraszam...

Ew: To niemożliwe! Wczoraj prosiłam cię, abyś nic nie jadła!

G:

A: Wiem, nie pomyślałam o tym kiedy wstawałam...

B: Wiem, ale byłam głodna...

C: Wiem, zapomniałam.

Ew: ...

Ew: Nie potrafię zrozumieć, kiedy wstanę nie jestem zbyt fajna, ani...

Ew: Ostatnicznie, nie obejdziemy się bez nich.

Ew: Nie ruszaj się.

G: (Ewelein wzięła kilka próbek mojej krwi, było to bardzo szybkie i nawet nie bolało.

Ew: Później będe mogła ci powiedzieć wszystko!

G: Ok, miłej pracy.

Łazyimy trochę po KG marnując manę...

- Przychodnia -

G: Wróciłam Ewelein!

Ew: Więc, ogólnie wszystko jest w porządku...

G: Ale co?

Ew: Nic poważnego, uspokój się. Mały niedobór żelaza. Przekażę to Karuto, który będzie ci serwował specjalne menu przez kilka dni.

Ew: Będziesz czuła się mniej zmęczona.

G: Dobrze, ufam ci!

Ew: Możesz już iść.

G: (To było szybkie! Będę mogła znowu pracować nad moim projektem)

- Pokój Gardzi -

G: (Więc, będe musiała się skupić, abym mogła dalej planować)

G: (Zaczęłam mówić na głos, pomaga mi to poukładać pomysły)

G: Tak jak Huang Hua powiedziała mi ostatniej nocy, będę musiała skoncentrować się na znalezeniu sposobu, aby wejść do jaskini.

G: W tym celu potrzebuję mapy z obszarem Balennvi... no cóż, nie wszystko przetrwało z ostatniego razu.

G: Ale największym problemem jest... jak nie zostać zatrutym? Nie wiem jak bardzo jaskinia jest wypełniona przez truciznę i kiedy było ostatnie osunięcie... ale będziemy musieli być przygotowani.

G: Zatem musimy znaleźć sposób, aby przeciwdziałać truciźnie...

G: Zastanawiałem się przez chwilę, zanim przypomniałem sobie, że dziadkowie musieli przygotować [dosł.rozbroić, może ma to jakieś znaczenie ;v] swoje domy na wsi.

►Miałam 5 lub 6 lat jak byłam na wakacjach w domu. To było długo przed tym jak mój ojciec kłócił się z nimi, mosty zostały odcięte (?) [z tymi mostami nie jestem pewna, może jest to jakieś przysłowie albo porównanie? Po prostu chyba nie mieli innego wyjścia, ale nie wiem ;0;]

►Przyszedł mężczyzna, aby skontrolować ściany domu i pamiętam, że musieliśmy spać w hotelu przez kilka dni.◄

►Mężczyźni w kombinezonach zamontowali wielki namiot nad domem [kwarantanna?] Byłam przekonana, że cyrk osiedlił się tam i płakałam, bo chciałam zobaczyć klauny i lwy... [Udowdniono, Gardzia była głupia od początku... {*} znicz dla inteligencji Gardzi...]

G: (Te wspomnienia... Jestem jedyna, która je posiada) Uśmiech babci Pauliny i uprzejmość dziadka Łukasza [w końcu coś więcej o rodzinie Gardzi! :>]

G: (Na szczęście nigdy o nich nie zapomnę, myślę, że znam rozwiązanie jak wejść do jaskini)

G: (Muszę porozmawiać z Ewelein, na pewno mi doradzi!)

- Przychodnia -

Ew: Wciąż ty?/ znowu ty?

G: Tak, potrzebuję twojej rady do zadania, które dała mi Miiko.

Ew: Masz szczęście, nie ma tu dziś tłumów.

Ew: Słucham cię.

►Szybko opowiadziałam historie moich dziadków Ewelein i opisałam kombinezony jakie mamy w naszym świecie. Były one wykorzystywane podczas ryzyka zatrucia i okazało się, że mogą być dobrym rozwiązaniem naszego problemu◄

►Gdy mówiłam o moim świecie musiałam wszystko zilustrować. Broń chemiczna, podróże kosmiczne, nurkowanie itd. Niektóre z moich wypowiedzi były niewątpliwie jak z filmów science fiction, bo nie było to moją domeną, ale była to jedyna droga, aby mnie zrozumiała.◄

Ew: Rzeczywiście, biorąc pod uwagę wszystko co opowiadasz, może być to doskonała ochrona.

Ew: Przyznaję, że jest to technologia, której nie znamy. Nigdy nie musieliśmy zmagać się z tego rodzaju problemem. Wiemy jak bronić się przed trucizną, ale w przypadku Mykonidów jest naprawdę silna. Pomimo wszystkich moich analiz, nie mogę znaleźć skutecznego sposobu, aby przeciwdziałać temu.

G: (Potrzebowała chwili, aby pomyśleć)

Ew: Maski gazowe, tak?

G: Tak, używamy ich, aby móc oddychać pod wodą podczas nurkowania.

Ew: Powinniśmy połączyć magię z twoją technologią!

G: (Przez chwilę dyskutowałyśmy nad różnymi kombinacjami przeciwko trucizny. Ewelein nie była przekonana nad pomysłem całkowitego połączenia tych dwóch rzeczy)

G: (Po wszystkich analizach przygotowanych dla Ezarela i mnie nie dostrzegła żadnych następst przenikania trucizny przez naskórek)

Ew: Moim zdaniem wystarczając będzie formuła wzmocnienia, aby ochronić twoje ciało. To co przygotowałam przez talizmany działało dobrze. [te talizmany na bazyliszka z odcinka 12? XD]

Ew: Musimy skupić się na ochronie dróg oddechowych.

G: Więc, zostajemy przy pomyśle z maskami?

Ew: Tak.

G: (Zaczeła opisywać w notesie obraz maski, ale zaczęła się kurczyć {ze wstydu}, nie potrafiła dobrze rysować)

G:

A: Chcesz, żebym to zrobiła? Umiem dobrze rysować.

B: (Kiepsko, nie mogę jej pomóc, sama nie wiem jak rysować!)

Ew: Chcesz spróbować? [Ewe czyta w myślach XD]

G: Jeśli chcesz, trochę się lękam, również nie jestem obdarzona talentem [ta szczerość Gardzi, przecież każdy wie, że jedyny jej talent to pakowanie się w tarapaty... a i robienie za przynęty :>]

G: (Spróbowałam narysować...)

Wyświetla nam się śliczny rysunek Gardzi XDDD Kisnę :v

Ew: Zawsze jest to lepsze od mojego... [no nie wiem... XD] Przynajmniej nie jeden pozna, że to maska.

Ew: Musiałam umieścić trochę fragmentów [tu nie ma błędu w tłumaczeniu, czytaj dalej] tlenu w tych dwóch komorach.

G: C-co?

Ew: Fragmentu tlenu. Są bardzo podobne do niebiańskich kul z wyjątkiem tego, że zamiast chmur czy błyskawic zawierają w środku tylko powietrze do oddychania. Są też znacznie mniejsze.

Ew: Wystarczy zaklęcie by je rozbić. W ten sposób można uwolnić tlen, gdy tylko będzie potrzebny osobie noszącej maskę.

G: Z tym ufam tobie!

Ew: Pod względem projektowania i wyposażenia zdecydowanie potrzebujemy Purrekos!

G: (Rozmawiałyśmy przez chwilę o tej słynnej masce i mogłam zauważyć wiele rzeczy, ale musiałam ją zostawić samą, bo miała wizyty pacjentów)

G: (Rahhhhh w zęby Miiko! [co? XD] Ja wygrałam to wyzwanie!)

G: (Jestem taka szczęśliwa!)

- Sala drzwi -

G: Huang Hua! Przyszłaś we właściwym czasie!

H: Ha?

G: Tak! Razem z Ewelein znalazyłśmy rozwiaząnie jak wejść do jaskini i nie zostać zatrutym.

H: Naprawdę? Opowiedz mi!

G: (Wyjaśniłam wszystko Hunag Hua i pokazałam jej mój rysunek. Myśli, że jest to genialny pomysł, polubiła Ewelein. Jest pewna, że ta technologia jest obca dla niej)

H: Kiedy myślę o tym, mamy dużo szcęścia, że przydzielono ciebie do tego zadania. Twoja wiedza z Ziemi jest bardzo cenna.

G: Nigdy nie przypuszczałam, że {ta wiedza} może pomóc.

H: My też!

H: Miiko będzie zaskoczona i zadowolona i ty o tym wiesz.

G: Ha, to dobrze?

H: Tak. Miiko, podobnie jak inni, wierzy w rozwój technologiczny naszego świata i liczy na to, że znajdzie się nadzieja na lepszą przyszłość.

H: W każdym bądź razie dobra robota. Wykonałas najtrudniejsze zadanie.

H: Teraz musisz zapytać chłopaków ile pomogą ci w tej operacji.

G: Tak, muszę także szczegółowo przedstawić sytuacje Balennvi i zbadać to miejce.

G: Mam mnóstwo ludzi do zobaczenia, ha ha.

H: Rzeczywiście, narazie!

G: Do zobaczenia!

- Targ -

G: Kero!

K: Gardiennie

G: (Nie patrzył na tablice {ogłoszeń}, skorzystam z tego i porozmawiam z nim) Wszystko w porządku?

K: Tak, wszystko dobrze.  Dlaczego chciałaś mnie zobaczyć?

G: Z dwóch powodów...

G: Potrzebuję twojej pomocy w sprawie Balennvi.

K: To znaczy?

G: Chciałabym poznać politykę Balennvi, aby móc lepiej zrozumiem mieszkańców i spojrzeć na różne strategie.

K: Rozumiem.

Kero pokrótce wyjaśnił mi politykę rządzącą w Balennvi. Nie jest to monarcha, ale prędzej republika, burmistrz zostaje wybrany przez mieszkańców. W rzeczywistości tylko Haglae, dziekan wioski, decydowała o przyszłości wioski, bo była najmądrzejsza ze wszystkich.

G: W takim razie dlaczego nie nakarze mieszkańcom nie atakować nas, jeśli będziemy chcieli tam wejść?

K: Właśnie tam interweniował burmistrz. Pod naciskiem swoich współobywateli zakazał nam wejścia.

G: Dobra, rozumiem.

G: (Rozmawialiśmy przez chwilę o sytuacji Balennvi i o pseudo-burmistrzu, który ma duży wpływ na mieszkańców)

G: A jeśli nie, wydaje mi się, że chciałeś odejść ze straży.

K: Skąd o tym wiesz?

G: Przyłapałam cię jak rozmawiałeś z Ykhar... Powiedziała mi o tym. Bardzo martwi ją twój pomysł odejścia ze straży.

K: I co z tego? To jest moja decyzja i będę robił co mi się podoba. To jest już przesądzone [bardzo pasuje mi tu: klamka już zapadła] Nie będę dłużej członkiem Lśniącej straży.

K: Mój wyjazd to kwestia kilku dni.

G:

A: (Przekonaj Kero, aby został)

B: Nie przekonuje Kero, aby został)

G: Proszę nie odchodź...

K: Nie uda ci się mnie przekonać!

G:

A: Kero, jesteś jednym z niewielu, których doceniam. Nie chcę cię stracić.

B: Rozumiem twój niemska w stosunku do Lśniącej straży, ale nie możesz ich porzucić.

C: Szanuję twoją decyzję, ale nie bądź na mnie zły o to, że pragnę abyś został.

K: ...

K: Nawet jeśli jesteśmy daleko od siebie, zawsze będę przy tobie [ooo <3]

G: Ale to nie to samo.

G: (Odszedł, może nie udało mi się go przekonać, aby został. Mam nadzieję, że przemyśli to i podejmie najlepszą dla siebie decyzję.)

-Schronisko Eel-

G: Ykhar! Szukałam cię!

Y: Oh, nie raz nie jestem to ja, haha. Co chcesz?

G: Potrzebuję twojej pomocy w sprawie Balennvi.

Y: To jest twoja misja?

G: Tak jest.

Y: Co byś chciała wiedzieć?

G: Wszystko co wiesz o zwyczajach, przeszłości, doktorynie [czyli sposób myślenia: religia, filozofia itp.] Te dane pomogłyby mi rozważyć porozumienie i ich reakcje. Chciałbym również mapę obszaru, jeśli ją posiadasz.

Y: Rozumiem, niestety nie mam już map, aby ci dać i muszę przyznać, że Balennvia nie jest moim ulubionym obszarem. Poproszę [piszę Thiler i nie mam pojęcia kto to XD], aby zapisał ci wszystko co wie.

Y: Na kiedy to potrzebujesz?

G: Najszybciej jak to możliwe.

Y: Okay, zoabczę co da się zrobić. Przepraszam, ale nie mam jak inaczej ci pomóc.

G: Dziękuję Ykhar, to {co już zrobiłaś} jest wspaniałe!

- Stuletnia wiśnia - lub - Sala alchemiczna -

N: Planuję nową ocenę w ciągu trzech tygodni. [dalej ci mało? Lubisz patrzeć, gdy dziewczyny się męczą i stresują co?] Myślę, że dobrze będzie trochę pobudzić nasze oddziały.

Ez: Tak, Wyrocznia wie co masz na myśli, gdy chcesz "pobudzić" swoją straż...

V: Bądzcie poważni przez 2 minuty.

G: Chłopaki! Nie chcę wam przeszkadzać. Potrzebujęm waszej rady.

G: (Nevra wyglądał na zażenowanego tym, że mnie widzi. Może nie podoba mu się, że tyle wiem o jego podbojach... Ezarel tymczasem wybuchnął śmiechem, zanim towarzysz sztruchnął go w ramię. Valkyon zawsze jest taki sam, niewzruszony)

V: Ha? Słuchamy cię.

G: Więc, jest to...

►Wyjaśniłem im mój plan. Byli bardzo zainteresowani, a nawet pod wrażeniem moich badań.

Ez: Możesz liczyć na nas wszystkich.

Ez: Myślę, że mogę znaleźć jeszcze trzech mężczyzn.

V: Chciałem powidzieć to samo (?)

N: Nie powiedziałbym nic lepszego.

Ez: Trudny będzie wybór "kto" pójdzie z nami, ale powiadomimy, kiedy nadejdzie czas.

Ez: Jeśli chodzi o eksploracje jaskini, myślę, że tylko my. Nie chcę pozwolić nikomu innemu ryzykować.

G: Myślisz, że kilkanaście osób wystarczy na tą misję?

V: Nie możemy sobie pozwolić na wysłanie większej ilości osób poza KG. Wyobrażam sobie tam ciebie i Huang Hua. Być może dodatkowo Karuto i Ewelein, biorąc pod uwagę ich pozycję.

V: Ma już co najmniej szesnaście osób. Jest to już znaczna liczba przy operacji na dużą skalę. Zwłaszcza jeśli chcemy pozostać dyskretni.

G: Masz więcej doświadczenia w tej dziedzinie niż ja, więc ufam tobie!

G: (Wszystko zrobione, teraz tylko muszę zebrać wszystkie kawałki [w sensie informacje] i przedstawić je Miiko)

G: (Hm... Pomysł bycia zdala od KG dla tak ważnej misji jest trochę niepokojące. [i dziwne zdanie czas zacząć tu pisze jakiś ropień XD sprawdzę na fr przy Nevrze]


~Prawie połowa odcinka za mną, brawo ja. Teraz robię małą przerwę i czytam to co przetłumaczyłam i poprawiam z Fr. Dodaje także do tego akcje z Nevrą i Valkyonem. Proszę o cierpliwość i nie pytanie mnie "a kiedy to i sramto" zaniedługo będę zmuszona uczęszczać do szkoły, więc tłumaczenia będzie jeszcze mniej. Też mam swoje życie i sprawy i czasem naprawdę nie mam ochoty tego robić.

~Podkreślam po raz kolejny, jest to tłumaczenie z francuskiego na angielski, a późnej na polski! Jest to z filmu na yt. Później będę poprawiać z francuskiego! Więc nie jest to w pełni gotowe!

~Tak pojawiąsię inni chłopcy, ale dajcie mi czas! Nie jest to takie proste jak się wydaje!

~Mieszkam gdzie mieszkam, nie jestem w stanie kontrolować pogody i zasięgu mojego intrnetu!

~Ciąg dalszy tłumaczenia już wkrótce: Drobne opóźnienia spowodowane dwoma wariatkami (nie muszę wymieniać, same wiedzą, że o nie chodzi B) Poza tym uduslibyście je! )

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.