FANDOM


Hej!

To znowu ja, ta niecierpliwa. Znajdziecie tutaj wybór scen z odcinka, w których występują WSowie z trójcy, tzn. Nevra, Ezarel i Valkyon + przetłumaczyłam na końcu rozmowę Eza z tajemniczą kobietą. Sceny WSowe wklejałam w kolejności Nevra - Ezarel - Valkyon i są one przeplatane skrótami wydarzeń, które dotyczą wszystkich trzech WSów, by można było się połapać, co się właściwie dzieje w odcinku. Właściwie to macie przed sobą rozbudowane streszczenie 21 odcinka XD.

Zaznaczam, że tłumaczenie jest kompletnie amatorskie, wykonane przy pomocy translatora i niektóre zdania mogą brzmieć dziwnie, a także nie zawsze udaje mi się też domyślić, jaka jest intencja danej linijki. Takie zdania oznaczę jako wątpliwe.

EDIT: UWAGA, dopisałam nowy znaczek do legendy, by było łatwiej się połapać xD.

DLA CIEKAWSKICH, STATYSTYKI DINGÓW (seksów)

Nevra: 3

Ezarel: 2

Valkyon: 3,5


  Krótka legenda:

- teksty w ramkach u góry strony, ewentualnie opis gdzie jest Gardia/co się działo -
> skróty wydarzeń, napisane przeze mnie <
[moje komentarze do tłumaczenia i różne inne śmieszki]


Miłej lektury!



- początek odcinka -


NEVRA:

- Widząc to wyrzeźbione ciało, które samo mi się ofiarowało, oddałam się temu kompletnie... po raz pierwszy od bardzo długiego czasu. -
- Wtedy straciłam oparcie... odnalazło mnie odczucie, które było dla mnie nieznane.-
- Było nieuchwytne, ale jak najbardziej prawdziwe.- [te trzy linijki są po prostu przekopiowane z końcówki 20 odcinka] -
- Kiedy dyszałam coraz bardziej, przytłoczona intensywnością swoich odczuć, Nevra usiadł i nachylił się do mojej szyi - [w drugiej części zdania tłumaczę kontekst, bo z tłumacza bezpośrednio wychodzi, że Nevra się wyprostował i okrutnie dotknął szyi Gardii xD]
- Zanim zdążyłam zrozumieć, co się dzieje, poczułam, jak jego zęby przebijają moją skórę [dosłownie "wtopiły się w moje ciało"], powodując u mnie krzyk będący mieszanką bólu i ekstazy. -
- Zaskoczona, nie potrafiłam powstrzymać łzy, która spłynęła po moim policzku na skórę żołnierza cienia - [Tak było w tekście, nie zmyślam! A myślałam, że "Obsydiańczyk" to przypał XD]
N: Gardienne... Przepraszam... Nie chciałem.
G: (Zamarł w moich ramionach.)
G: (Położyłam dłoń na szyi i poczułam, jak cieknie po niej płyn) [płyn... serio? XD]
N: (Nevra opuścił moje ramiona i zmartwiony usiadł na boku łóżka).
G: To... to nie ma znaczenia... To raptem parę kropel. Za kilka minut przestanie lecieć/zniknie.
N: To niewybaczalne.
G: Nie zrobiłeś tego specjalnie.
G: (Podsunęłam się do Nevry, by go przytulić/wziąć w ramiona. Nie chcę by się obwiniał.)
N: Pociągasz/przyciągasz mnie tak bardzo... Nie mogę ci się oprzeć. Przy tobie czuję się jak wygłodniałe zwierzę, to okropne! [właśnie na takie wyznanie od wampira czekałam <fangirling> *o*]
G: Nie jesteś zwierzęciem.
N: Jestem wampirem, który nie potrafi się kontrolować nawet przez jedną noc. Więc to właściwie to samo [co zwierzę].
G: Dokładnie, jesteś wampirem... więc mnie to nie dziwi, że czasem masz apetyt na krew.
G: I będę tutaj, by ci pomóc go powstrzymać [to jest wybór, potem sprawdzę czy ktoś dał inaczej, bo nie podoba mi się ta odpowiedź xD]
G: Zrobię to, obiecuję ci.

- Inna odpowiedź: - [po prostu musiałam to znaleźć XD]

G: I szczerze mówiąc... jeśli chcesz pić moją krew, to pij!
N: Gardienne... nie chcę. Nie chcę cię zranić.
G: Nevra, ból zawsze będzie obecny, ale jeśli to może ci pomóc, jestem gotowa to znieść. To nie jest zło, które mnie przeraża, wręcz przeciwnie...

- dalej w obu wersjach tak samo -
N: Jesteś taka miła/dobra... Naprawdę, nie zasługuję na ciebie.
G: Nic nie mów. [chyba w sensie "oh, stop it :3" xD]
N: Pójdę na świeże powietrze, by trochę odetchnąć.
G: Nie ma problemu. Tylko nie gryź nikogo, dobrze?
N: Byłabyś zazdrosna?
G: Nie, ani trochę...
N: Jednak byłabyś zazdrosna.
G: Nie, nie byłabym!!![111oneone]
N: To takie słodkie/urocze [uwielbiam jak Nevra ma minę ":D" XD]
N: Oczywiście, że nie, nie zamierzam wbijać kłów w żadną inną szyję, obiecuję.
N: Tylko ty się liczysz...
G: Ja...
G: (Odwróciłam wzrok, czując jak moje policzki się czerwienią. Nevra pocałował mnie przed wyjściem) [ciekawi mnie, czy chociaż założył spodnie xD]
G: (Przysnęłam na trochę... i muszę przyznać, że zasypianie samej po tym wszystkim, co robiłam z Nevrą [dosłownie "co z nim dzieliłam"], nie było czymś, o czym marzyłam.)
- Obudziłam się późno w nocy i z zaskoczeniem odkryłam wampira w swoich ramionach. -
G: (Nawet nie usłyszałam, kiedy wrócił/wszedł.) [aww, ale to musiało być kjut jak się tak wślizgnął <3 xD]
- Zamiast go budzić, zaczęłam go podziwać/zachwycać się nim. Jego twarz mnie uspakajała i roztargniona, przesunęłam palcem po jego wąskich wargach -
G: (Jego skóra jest taka miękka i sprawia, że mam ochotę go znowu pocałować... i znowu [ewentualnie "mam ochotę go całować raz za razem"])
G: (Ciągle się dziwię, jak mu się udało powstrzymać/stłumić głód. Może i mi obiecał, że nie ugryzie nikogo innego, ale...) [Ale co? Dżiz, na chwilę Gardię zostawić z własnymi myślami i już we wszystko wątpi, kiedy ona się zrobiła taka podejrzliwa?]
G: (Nawiasem mówiąc [to śmiesznie wygląda w tekście faktycznie umieszczonym w nawiasie XD], czy to nie samolubne, że wymogłam/postawiłam mu taki warunek?)
G: (Jeśli on naprawdę potrzebuje krwi, czy można mu zabronić ugaszenia tego pragnienia?)
G: (Może powinnam więcej z nim o tym porozmawiać... chociaż myślę, że przy tym wszystkim, co się teraz dzieje, to nie jest właściwy czas.)
N: Hmm, miło jest się obudzić u boku kobiety, którą się kocha.
G: Hę? Co powiedziałeś?
N: Ja? Nic.
G: (Czy on powiedział "kobiety, którą się kocha"? To mi się nie śni/nie przyśniło).
N: Musisz być jeszcze trochę zaspana [znowu ":D" ale z rumieńcem, ale to jest kjut, omg :D]
G: Nie, nie jestem...
G: (Przerwał mi pocałunkiem, co za cwaniak!) [to na końcu to moja interpretacja, bo wg translatora Gardia tu wali tekstem w stylu "co za facet!", ew. bardziej dosadnie "co za typ" XD]
- Wampir prędko zajął moje ciało pieszczotami. Z rozkoszą odnalazłam z powrotem gorączkę zeszłej nocy. - [uprzedzam, że w moim tłumaczeniu mogą być niewielkie różnice względem późniejszego, oryginalnego tłumaczenia, bo naprawdę się staram, by to jakoś brzmiało, a tekst źródłowy mi tego nie ułatwia - nad tymi dwoma zdaniami siedziałam parę minut XD]
- Już bez żadnych wstępów wróciliśmy do miejsca, w którym wcześniej skończyliśmy. -
- Pomimo chłodu jego skóry, ciało mu wrzało pod moimi pocałunkami [w pierwszym momencie zamiast "chłodu" translator podsuwał mi "świeżość" i zastanawiałam się co ma jedno z drugim XD]. Gwałtownym gestem Nevra ściągnął resztę ubrania, które miał na sobie i zwrócił się ku mojemu nagiemu ciału, jakby chciał ukraść jego ciepło.
- Porwała mnie ta sama namiętność, co poprzedniego dnia i ledwie słyszałam swoje własne, niepohamowane jęki, gdy jego biodra tańczyły między moimi udami [ding, licznik seksu w odcinku: 1]
- Ta obfitość/pełnia, która była mi dana parę godzin temu... znowu mogłam ją poczuć... i iść dalej... [po tym ekran się robi czarny i następne linijki pojawiają się na czarnym tle]
G: Nevra...
- Dysząc, pozwoliłam, by wymknęło mi się jego imię, podczas gdy nasze dwa ciała były zjednoczone aż do wyczerpania -
- Następnego ranka obudziła mnie delikatna pieszczota [promienia] słońca -
- Czy zapowiadał dla mnie szczęśliwsze dni? Mam nadzieję. -
- Czule zaczęłam budzić mojego kochanka delikatnymi pocałunkami  -
N: Hmm...
N: *ziewa* Co za noc! [tutaj Nevra ma taką zarąbistą, rozmarzoną minę, uwielbiam xD]
G: (Dość długo się przeciągał i naszła mnie ogromna/wściekła ochota, by się z nim podrażnić.)
G: A więc tym razem nie masz nic do powiedzenia kobiecie, którą kochasz? [po tych słowach Nevrze mina zrzedła i to jest jeszcze lepsze, ahahahaha XD]
N: Co ty mówisz? Mówisz jakieś nonsensy.
G: (Obrócił się na łóżku i nie mogłam nic zrobić, tylko obsypać jego plecy pocałunkami.)
N: Ach, to mi się już bardziej podoba.
N: Która godzina?
G: Nie mam pojęcia.
G: (Nevra wstał, by sprawdzić coś w swoich rzeczach: coś, co wygląda jak zegarek) [kek]
N: Hmm... czas na śniadanie. Idziemy?
G: Jesteś głodny?
N: Niespecjalnie, ale czeka nas długi dzień. Wyjazd jest planowany popołudniu, nawet jeśli nie mamy wyznaczonej konkretnej godziny.
G: To fakt, Huang Hua nie była zbyt precyzyjna, gdy mi o tym mówiła.
N: Nic dziwnego, wszystko zależy od fletu...
G: Rozumiem...
G: (Ubierałam się, gdy rozmawialiśmy o flecie i zbliżającym się wyjeździe.)
G: Wzięłabym jeszcze prysznic przed pójściem na śniadanie.
G: Też chcesz iść?
N: Jak mogę odmówić? [ta jego rozentuzjazmowana mina mnie rozwala :D]
- Gardia i Nevra wychodzą z pokoju, dialog się odblokowuje przy ołtarzu ognia -
G: (Poszłam w kierunku pryszniców...)
G: (I Nevra podążył za mną.)
G: (Znaleźliśmy wolny i odizolowany [w sensie w ustronnym miejscu] prysznic, do którego dyskretnie weszliśmy.)
- Początkowo byłam skromna - oświetlenie pod prysznicami zostawiało znacznie mniej miejsca na tajemnicę/tajemniczość niż prześcieradła w łóżku. Nevra jednak wiedział, jak mnie uspokoić. -
- Widząc, jak niezdarnie próbowałam ukryć najbardziej intymne części ciała, potrząsnął głową i wziął mnie za ręce - [zachowanie Nevry w tym odcinku wzbudza mój ogromny respekt - najpierw nie ugryzł Gardii, teraz jej nie wyśmiał... xD]
- Nie miał nic do powiedzenia, jego oczy [oko, rrwa!] były dostatecznie wymowne. Gdy tak na mnie patrzył, czułam się jak najpiękniejsza kobieta na świecie. [to drugie zdanie, to moja luźna interpretacja z kontekstu, bo w zależności gdzie sprawdzam, to translator mi podpowiada, że Nevra "wisiał"/"dusił"/"miotał" oczami, a w skrajnym przypadku nawet "warzył piwo" ahahahahaha, płaczę XD]
- Czule pogładził moje włosy i policzek... i wciągnął mnie pod strumień ciepłej wody. -
- Nie skupiałam się już na swoich kompleksach, tylko na podziwianiu jego ciała, które doprowadzało mnie do szaleństwa. Nie czekając, zawiesiłam mu się na szyi/zarzuciłam mu ręce na szyję, by pocałować go leniwie/powoli. Bardzo szybko moje dłonie zaczęły pieścić [go], a potem... naciskać.
- Kiedy wyszłam spod prysznica, modliłam się o to, by nikt nie słyszał niczego z tej chwili... bardzo ekscytującej chwili - [ding, licznik seksu w odcinku: 2]
- Gardia pojawia się znowu przy ołtarzu ognia -
G: (Opuściłam łazienkę na długo przed nim... ale co on tam robi?)
N: Przepraszam, jestem już!
G: Jak długo musisz się przygotowywać?
N: To normalny czas, to ty jesteś szybka.
G: Tak, tak...
G: Czekaj, czy ty się już wyperfumowałeś?
N: Tak, myślisz, że tak pachnę tak dobrze naturalnie?
G: (Wzniosłam oczy do nieba, zanim poszliśmy) [rozwaliła mnie ta rozmowa, cholerny fircyk xD]


EZAREL:


- Nareszcie należeliśmy do siebie w pełni. -
- Rozkoszowałam się każdą częścią tego nerwowego/napiętego [raczej to drugie] ciała, które uderzało we mnie z siłą i napełniało do perfekcji...
- Wtedy straciłam oparcie... odnalazło mnie odczucie, które było dla mnie nieznane.-
- Było nieuchwytne, ale jak najbardziej prawdziwe. - [mam nadzieję, że się nie obrazicie, że sobie przekopiowałam te cztery linijki z poprzedniego tekstu. Beemoov też je skopiował, ale ja przynajmniej nie biorę za to pieniędzy XD]
G: Ezarel...
- Obudziłam się. Ezarela nie było przy mnie. -
- Czy to był sen? Znowu? -
- Rozejrzałam się dookoła... byłam w pokoju i na ziemi leżały moje ubrania i bluza/marynarka. [nie wnikam, dlaczego akurat to bluzo-marynarkowe coś zostało wyszczególnione XD]
- Uważnie obserwowałam moje ciało. Zamieszkało we mnie dziwne uczucie: że się zmieniłam mimo siebie [eee... to chyba dla mnie zbyt głębokie, bo nie rozumiem]. Nie mogłam przestać się uśmiechać wspominając, co robiliśmy wczoraj. -
- Byłam taka podekscytowana, że przyszedł... [wczoraj] -
- Naszło mnie zwątpienie: dlaczego odszedł? Dlaczego już nie był przy mnie? -
- Spędziliśmy ze sobą parę intensywnych i magicznych chwil... Zaczęłam poważnie wątpić... Czy to możliwe, że on znowu zmienił zdanie? -
- Ubierałam się, ciągle będąc pogrążoną z głupiej wątpliwości, która mnie pochłaniała aż do momentu, gdy Ezarel wszedł do pokoju.-
E: Hej...
G: Ezarel! (Ubrana jedynie w majtki i podkoszulek, wtuliłam się w jego ramiona.)
E: Cóż za powitanie!
G: Gdzie byłeś?!
E: Uch... Byłem na zewnątrz. Myślałaś, że nie wrócę?
G: Nie, wcale. Ja... (odwróciłam wzrok, po prostu genialnie) [to jest wybór]
E: Jesteś urocza!
E: Obiecałem, że nie odejdę!
G: (Ezarel ucałował mnie w czoło i usiadł na skraju łóżka.)
G: (Nie widziałam, że przyniósł gorące napoje) [wtf, jak ona mogła to przegapić, dopiero co się do niego przytulała! XD]
E: Zrobiłem ci czarny Sizhe Song Zhen, mam nadzieję, że ci zasmakuje.-
- Spróbowałam herbaty, którą Ezarel przygotował i nie byłam zaskoczona, gdy wyczułam nutę miodu.- [a tak naprawdę to pewnie zaprawione miodem zioła wczesnoporonne, bo nikt Ezowi nie powiedział o tablicy z końca 20 odcinka z informacją, że się jednak zabezpieczyli XD]
- Odpowiedział mi nieśmiało, a nawet powściągliwie. [ale nie mam pojęcia na co i mam wrażenie, że brakuje tu linijki z tekstem, że Gardia go pocałowała, ale sprawdzałam i nie ma; umówmy się więc, że Gardia pocałowała Eza xD] Przechyliłam głowę na bok, jakby prosząc, by mi wyjaśnił swoją pruderyjną i zamkniętą postawę.
- Elf odwrócił wzrok i nerwowo potarł kark.-
G: Co się dzieje?
E: Nic... to tylko trochę dziwne.
E: Trudno mi uwierzyć, że jesteś... moją dziewczyną. [awwww]
G: Ja... (Od razu zaczęłam się rumienić).
E: Chyba że się mylę? Może nie chcesz, bym cię tak nazywał?
G: (Rzuciłam się mu w ramiona, żeby znowu go pocałować) [to jest wybór]
E: Wiesz, zrozumiem, jeśli nie będziesz chciała być ze mną oficjalnie.
G: Chcesz, żeby to było oficjalne? Ty, Ezarel? Pokażesz się ze mną? [ja nie chcę nic mówić, Gardienne, ale to chyba nie jest dobry moment na szyderę XD]
E: Myślę, że wczoraj to było jasne, prawda?/Wyraziłem to dostatecznie jasno?
G: To prawda.
E: Więc... jesteśmy razem?
G: ...
G: (Poczułam motylki w brzuchu... mieszankę strachu i udręki, jakbym miała skoczyć na bungee) [to bungee to moja interpretacja, bo Gardia mówi, że się czuje, jakby miała skoczyć "na coś elastycznego"]
G: Tak.
E: (Ezarel podszedł do mnie, by mnie pocałować i pchnął na łóżko.)
- Tym nieskończenie delikatnym pocałunkiem zabrał mnie do innego świata: swojego - [czy tylko mi popychanie na łóżko, by pocałować delikatnie, brzmi głupio? XD]
- Ten świat widziałam już wcześniej, kiedy oddaliśmy się sobie nawzajem. -
- Prawdę powiedziawszy, pragnęłam jego ciała. Chciałam go jeszcze raz...-
- Nie zwracając na nic uwagi, potrąciliśmy nasze napoje stojące na podłodze i lekko poparzyłam stopę. - [to ja teraz]
G: Ała!
E: Co jest?
G: To niemożliwe, jestem po prostu przeklęta!/mam pecha!
E: Jak to?
G: Jeśli ma się wydarzyć jakiś wypadek, to przydarzy się na pewno mi! Nie mogę już tego znieść!
E: Haha!
E: Nie martw się, jestem tu, by cię chronić [Ez, nie dałeś rady z kubkiem herbaty, więc może się nie wychylaj XD]
G: Myślisz, że możesz mnie chronić przed złymi czarami?
E: Zrobię wszystko, co w mojej mocy.
G: (Ezarel pocałował mnie znowu i czułam w tym pocałunku jego determinację) [w oryginale determinacja była "w ustach", ale to nie brzmi XD]
G: (Oczywiście, chcę w to ślepo wierzyć.)
E: Hmm, powinniśmy zacząć się przygotowywać do podróży.
G: Masz rację. (Zaczęłam się ubierać.)
G: Wiesz może, kiedy dokładnie wyruszamy? Muszę przyznać, że Huang Hua nie była zbyt precyzyjna.
E: Myślę, że po obiedzie... nie ma ustalonego czasu, bo...
G: Wszystko zależy od stanu fletu?
E: Tak.
G: Rozumiem. Będę gotowa na czas. Bądź pewny.
E: Ufam ci. Chcesz iść razem na śniadanie, skoro i tak czekamy?
G: Tak, przyznam, że herbata mi nie wystarczyła.
E: Ciekawe dlaczego?
G: Wzięłabym jeszcze prysznic przed śniadaniem.
G: Chcesz przyjść?/Chcesz dołączyć?
E: Mmm... skoro tak słodko pytasz.
- Gardia i Ezarel wychodzą z pokoju, dialog się odblokowuje przy ołtarzu ognia -
G: (Poszłam w kierunku pryszniców...)
G: (I Ezarel podążył za mną.)
G: (Znaleźliśmy wolny i odizolowany [w sensie w ustronnym miejscu] prysznic, do którego dyskretnie weszliśmy.)
- Początkowo byłam skromna - oświetlenie pod prysznicami zostawiało znacznie mniej miejsca na tajemnicę/tajemniczość niż prześcieradła w łóżku. Ezarel jednak wiedział, jak rozluźnić atmosferę. - 
- Złapał mnie nagle i prędko poprowadził pod strumień zimnej wody - 
- Krzyknęłam przeraźliwie, ale Ezarel to zdusił, przyciskając dłoń do moich ust -
- Wtedy zaczęłam go łaskotać, licząc w ten sposób na zemstę... -
- Ale bardzo szybko moje ręce przestały go pieścić, a zaczęły... na niego naciskać. - 
- Kiedy wyszłam spod prysznica, modliłam się o to, by nikt nie słyszał niczego z tej chwili... bardzo ekscytującej chwili - [ding, licznik seksów u Eza: 1, ale na miejscu jego fanek byłabym zawiedziona tą sceną, bo niewiele się różni od innych Wsów xD]
- Gardia pojawia się przy ołtarzu ognia -
E: Idziesz?
G: Poczekaj, pomóż mi to powiesić (pokazałam mu moje plecy).
G: (I skorzystał z okazji, by ugryźć mnie w ramię.) Ez...
E: Też mnie szukasz! [ni cholery, nic nie zrozumiałam w tej rozmowy, a naprawdę próbowałam XD]
G: Tss.. za ten ból wezmę twoje kanapki z miodem.
E: Żeby było jasne - między tobą a miodem mój wybór jest prosty/szybki.
G: (Zanim odeszłam, uniosłam wzrok do nieba.)
E: He he.


VALKYON:


- W końcu należeliśmy do siebie. -
- Smutek, ból i brutalność ostatnich dni przestały istnieć... Nic nie istniało poza naszym uściskiem, który chciałabym, żeby trwał wiecznie. -
- Jak poruszane zmysłową melodią, nasze ciała tańczyły ze sobą, a nasze westchnięcia mieszały się z żarem, który nas otaczał. -
- Wtedy straciłam oparcie... gdy odnalazło mnie odczucie, które było dla mnie nieznane.-
- Było nieuchwytne, ale jak najbardziej prawdziwe. - [tutaj się kończą linijki z 20 odcinka]
- Nasze ciała były połączone aż do wyczerpania. Wykończona położyłam się na ciele mojego wyrzeźbionego kochanka [to ja już chyba wolę, żeby Gardia nazywała Valka Obsydiańczykiem XD]
- Pozwolił, by jego dłonie ześlizgnęły się po mojej skórze, łagodząc skurcze moich rozgorączkowanych mięśni. -
- Potem przechylił mnie na plecy i składał pocałunki na moich lekko obolałych miejscach. Drżałam i płonęłam pod tym dotykiem... On naprawdę miał dar, by wywoływać we mnie te wszystkie stany. [ostatnie zdanie niepewne, translator sugeruje, że Valkyon "umieszcza Gardię we wszystkich jej stanach"]
G: Valkyon.
G: Valkyon... twoje usta... wiesz, że są jak nawoływanie do przestępstwa? [w sensie, że są chyba takie kuszące, to nie pierwszy raz, gdy nie rozumiem Gardii XD]
V: Przepraszam... po prostu twoja skóra tak pachnie, że nie mogę się powstrzymać przed całowaniem jej.
- Nachylił się do moich ust, by skraść mi namiętny i czuły pocałunek. Chciałam jeszcze raz to przeżyć, ale czułam, że moje obolałe po wysiłku ciało, było już u kresu sił. - [nie oszczędzali się XD] 
- Delikatnie położyłam dłoń na jego policzku i teraz to ja go pocałowałam. -
V: Odpocznij, jutro nas czeka długi dzień.
G: W porządku, ale chcę pocałunku, naprawdę długiego pocałunku przed zaśnięciem! [do tego tonu wypowiedzi pasowałoby mi tupnięcie nóżką xD]
V: Spełniłbym wszystkie twoje życzenia.
G: (Valkyon pocałował mnie ostatni raz, a jego język pieścił mnie z niepokojącą zręcznością.) [Gardia chyba znowu zapomniała, że nie jest jego pierwszą, skoro ją niepokoi to, że dobrze całuje XD]
G: (Valkyon wsunął się za moje plecy i przytulił mnie, każąc mi już zasnąć.)
- W nocy czułam u Valkyona pewne napięcie, gdy mnie obejmował - [w oryginale: "obejmował mnie z pewnym napięciem"]
- Za każdym razem odwracałam się, by go pocałować i ukoić jego nerwowość. Budził się na parę chwil i uśmiechał się do mnie ciepło. [no to się chyba nie wyspali]
- Kiedy rano obudziłam się u jego boku, widziałam w jego oczach pochmurność, wywołane niezbyt relaksującą/dającą wypoczynek nocą. -
- Czułam, że moje mięśnie są kruche i bolały przez całą noc. -
- Ale jego ciało mnie wołało i nieodwracalnie/nieustannie przyciągało. -
- W jednej chwili wszystkie moje bóle minęły, a ja odchyliłam Valkyona do tyłu i usiadłam na nim/umieściłam się na nim. Położyłam dłonie na jego piersi i pozwoliłam im iść do góry, przesunęłam po jego szyi i dotarłam do podstawy jego włosów, za którą pociągnęłam, chyba trochę za mocno - [z beemoovowego na nasze: Gardia wsunęła dłoń we włosy Valkyona i pociągnęła, ale trochę za mocno]
- Nasze ciała znowu się połączy i poczułam się cała [że jest wreszcie w całości], tak jakby Valkyon czytał w moich myślach i stawał się moim najmniejszym pragnieniem [nie pytajcie dlaczego najmniejszym, naprawdę nie wiem, dlatego tłumaczenie niepewne XD]
- Mieliśmy jednak swoje ograniczenia i ostatecznie padliśmy na materac, łapiąc oddech. - [ding, valkyonowy licznik seksów: 1]
- Zostaliśmy jeszcze na chwilę w swoich ramionach, zanim Valkyon zaproponował ubranie się. -
- Przypominając, że czekał nas ciężki dzień, podał mi moje ubranie, zanim ja mu podałam jego. -
- Gdy zakładałam spodnie, położył ręce na moich biodrach. - [awww, jakie to ładne, totalnie to widzę <3]
V: Jesteś taka piękna i atrakcyjna. Myślę, że zwariowałem na twoim punkcie.
G: Tak myślisz?
V: Tak jak ci wspominałem, nigdy nie wiązałem się z kobietami... Ja... ja mam problem z analizowaniem/rozumieniem tego, co czuję i odróżnianiem cielesnych pragnień od czegoś... głębszego.
G: Więc może czujesz i to i to/oba?
V: Chcę w to wierzyć!
V: A jeśli moje pragnienie ciebie będzie bardziej fizyczne/cielesne, wtedy spróbuję poznać cię lepiej. 
G: Dlaczego Valkyon? Po co tyle zachodu, by mnie lepiej poznać?
V: Bo gdzieś w głębi siebie czuję, że nie jesteś taka jak inne. Jesteś błyskotliwa [haha], interesująca [hahaha]... i piekielnie seksowna.
V: Wydajesz się mieć wszystko, czego zawsze szukałem u kobiety, a nawet więcej.
G: Stop/przestań! Sprawiasz, że się rumienię. [to jest wybór]
V: Co mam przestać? Mówić ci, jaka jesteś piękna i silna?
G: Tak, przestań już teraz.
V: Ha ha!
V: Nie wiedziałem, że jesteś taka... nieśmiała.
G: Nie jestem nieśmiała, po prostu nie umiem przyjmować komplementów.
V: Urocze.
V: Musimy wychodzić na śniadanie? [w oryginale jest "po co wychodzić na śniadanie", ale odpowiedź Gardii do tego nie pasuje XD]
G: Tak, dlaczego by nie?
G: Przy okazji, wiesz może, kiedy wyjeżdżamy? Huang Hua nie była zbyt precyzyjna w tej sprawie.
V: Nie znam dokładnego czasu, poza tym, że jakoś po obiedzie... zwlekamy jak najdłużej, by flet się zregenerował.
G: Rozumiem.
V: Dołączmy do innych.
G: Ale najchętniej przed śniadaniem wzięłabym prysznic.
G: Też idziesz?
V: To dobry pomysł, idę z tobą.
- Gardia i Valkyon wychodzą z pokoju, dialog się odblokowuje przy ołtarzu ognia -
G: (Poszłam w kierunku pryszniców...)
G: (I Valkyon podążył za mną.)
G: (Znaleźliśmy wolny i odizolowany [w sensie w ustronnym miejscu] prysznic, do którego dyskretnie weszliśmy.)
- Początkowo byłam skromna - oświetlenie pod prysznicami zostawiało znacznie mniej miejsca na tajemnicę/tajemniczość niż prześcieradła w łóżku. Valkyon ostatecznie rozluźnia atmosferę.
- Rzucił mi niedowierzające spojrzenie, widząc mój stan [zawstydzenia, a ktoś tu dopiero coś mówił, że nie jest nieśmiały]. Potem wziął mnie mocno w ramiona, całował moje włosy, czoło i usta. -
- Nie musiał nic mówić... bardzo szybko poczułam się z nim tutaj równie dobrze jak w łóżku, które dzieliliśmy.
- Pozwoliłam, by moje dłonie zwiedzały/badały pierś Valkyona [translator usłużnie zasugerował nie pierś a skrzynię XD], pieszcząc ją... a potem naciskając. Już nie zwlekając, wciągnął mnie pod strumień gorącej wody, całując mnie aż do utraty tchu, by wrócić tam, gdzie byliśmy jeszcze parę minut wcześniej - [ding :D 2)
- Gardia się pojawia przy ołtarzu ognia -
G: (Wychodząc z łazienki, myślałam o tym co zrobiliśmy i policzki mi się zarumieniły.)
V: Mam nadzieję, że nikt nas nie usłyszał.
G: Ja też... byliśmy cicho.
V: Tak... może powinniśmy się uspokoić?
G: Myślisz?
V: Z tobą mam problem z utrzymaniem spokoju... ha ha
G: Valkyon!
G: (Pocałowałam go jeszcze raz... jest między nami takie przyciąganie, że po wspólnie spędzonej nocy trudno mi stawiać mu opór.)
G: (Ta potrzeba jego ciała wydaje mi się kluczowa/istotna!)
G: (Potrząsnęłam głową, próbując oczyścić umysł.)
V: Dołączmy do innych.


> WSPÓLNY SKRÓT WYDARZEŃ DLA WSZYSTKICH WSÓW <
> idziemy do stołówki, tam się dowiadujemy, że Ewe spała u Huang Hua [ale nie z Huang Hua, żeby było jasne, po prostu się z nią zagadała i usnęła], bo uznała, że Gardii przyda się trochę czasu w samotności <
> Ewe zwraca uwagę, że WSa nie było w jego pokoju <

NEVRA się wykpił, że mógł być z jakąś fenghuang.

EZAREL zarumieniony przyznaje Ewe rację.

VALKYON pyta o jakiś dowód, że akurat był z Gardią, a nie inną kobietą.

W przypadku Nevry i Valkyona Ewe nie daje się zwieść, ale obiecuje dyskrecję ("nie będzie tego rozgadywać na cztery strony świata"). W przypadku Ezarela Ewe stwierdza, że Ez może robić co chce i też nie będzie tego rozgadywać [taka ex to skarb]. Ogółem sielanka.


> wracamy do KG, Gardia im jest bliżej, tym się czuje gorzej, przed KG podtrzymuje ją WS [i kibicuje, by dała radę xD], idąc do Sali Kryształu już ledwo przebiera nogami; z Kryształem też jest bardzo źle, tarcza świruje, takie tam; Huang Hua prosi Gardię o pomoc w wyleczeniu Kryształu, bo flet jest za słaby, a bohaterka się zgadza, bo nie ma za bardzo wyboru, sru, jest pierwsza ilustracja, Kryształ już jest zdrowy i Wyrocznia zapada w sen. Gardia saves the day! <
[potem na spokojnie sprawdzę, czy w drodze powrotnej do KG jest coś wspominane o WSie]
> Kryształ zdrowy, Gardia spada [bo na ilu się unosi] <
- Wtedy właśnie zaczęłam spadać. -
Nevra/Ezarel/Valkyon: Gardienne!
- Ktoś mnie złapał w krytycznym momencie - [chyba w sensie, że tuż nad ziemią]
Nevra/Ezarel/Valkyon: Jestem tutaj... [Nevra uśmiecha się z wystawionym kłem i do tego się rumieni... HELENA, MAM ZAWAŁ] [Ez też się tu fajnie rumieni xD] [Valkyon też dostał fajną reakcję z rumieńcami, aww]
G: (Ochronił mnie, gdy miałam spaść... dokładnie tak jak obiecał. Ja...)
- Iiii wcina się Miiko XD - [w tle mi brakuje cichego głosiku Leiftana "wszystko by się udało, gdyby nie te wścibskie dzieciaki!"]

Dalszy skrót wydarzeń: Miiko tłumaczy co się działo w KG [ewakuowano wszystkich], Huang Hua i Gardia wyjaśniają sobie to wzajemne ukrywanie problemów z więzią Gardii z Kryształem, na koniec sobie wpadają w ramiona i takie tam, blah, blah, blah, nie będzie z tego seksu, więc przewijam xD. <
- Mieszkańcy KG wrócili i odwiedziło nas wiele delegacji z obu stron Eldaryi, aby nam podziękować. Podczas naszej wyprawy, wszyscy bali się o dalsze losy swoich krain. [szczerze, to tylko tak na logikę przyjmowałam, że problem Kryształu jest rangi światowej, ale aż do tego momentu nie było tego widać XD]
- Przyszłość Straży była świetlana, ale przede wszystkim... Kryształ już się nie trząsł. -
- Skorzystałam z tego szczęścia, by móc się lepiej poznać z tym, który został moim towarzyszem/przyjacielem/tu-wstaw-jakikolwiek-zamiennik-"kochanka"-


NEVRA: 
- znajdujemy się z nim w piwnicy -
N: Chcesz więcej, czy masz dość?
G: Czekam na ciebie, kiedy tylko sobie tego zażyczysz!
G: (Przyjęłam pozycję, uzbrojona w dwa drewniane kunai, i tym razem nie dam się Nevrze pokonać) [No tak, Gardia nie mogła mieć noży ani sztyletów jak jakiś plebs, musi mieć KUNAI, czekam jeszcze na katanę i tanto. STOP TERROROWI JAPOŃSKICH NOŻYKÓW, PRZYWRÓĆMY EUROPEJSKIM BRONIOM GODNOŚĆ!] [no offence XD]
G: (Odkąd wróciliśmy do KG, przyzwyczailiśmy się do naszych sparingów/do mierzenia się ze sobą. W tej chwili nie byłam w stanie go pokonać, bo był ode mnie silniejszy, ale nie traciłam nadziei.)
G: Tym razem zamierzam sprawić, żebyś to ty gryzł pył!
- W niemal szalonym pędzie nachyliłam się do Nevry i kopnęłam go, by go rozproszyć, zanim rzuciłam w niego rzutką. -
- Nevra jednak przewidział mój rzut i przycisnął [spłaszczył XD] do ziemi. Ta walka była szybka/krótka... za szybka/za krótka [raczej to drugie]. Ta porażka była bardziej gorzka niż poprzednie. - [to ja, kiedy się zastanawiałam, jak sensownie przetłumaczyć ten moment]
- Rozgniewana, odepchnęłam wampira i chciałam odejść, ale on mnie powstrzymał. -
N: Dąsasz się, bo znowu cię pokonałem?
G: Nie, jestem po prostu zdenerwowana.
N: Niepotrzebnie, to tylko pojedynek.
G: I znowu przegrałam!
N: Może, ale walczyłaś bardzo dobrze.
G: Czy ty ze mnie kpisz?
N: A czy to działa? [nie do końca to rozumiem, tutaj pada tekst "ca marche", które jest używane we francuskim jako "ok", "zgoda", ale także "działa" i to "działa" najbardziej mi pasuje na logikę, ale tłumaczenie wątpliwe]
G: Mmm... tak.
N: He he.
G: Cóż... i tak muszę iść do Miiko.
N: Dobrze, że masz więcej obowiązków.
G: Też się cieszę, że je mam. Teraz czuję się bardziej przydatna.
G: Mam też spotkanie z Ewelein. Spotkamy się potem?
N: Dlaczego by nie?
G: Co? Bez wątpienia masz coś innego do roboty?
N: Wiesz, jestem bardzo popularny w KG...
G: Jak zawsze tylko gadasz [niepewne tłumaczenie]. No dawaj, wieczorem! [to jest wybór, potem obadam inne odpowiedzi]
N: Rhaaa, to miłe, że mnie tak ignorujesz.
G: (A jednak ignorancja jest najlepszym sposobem, by do ciebie dotrzeć.)
N: Poczekam na ciebie w twoim pokoju. Ale nie każ mi marnieć/czekać zbyt długo. [ta wersja z "marnieć" jest taka urocza xD]
G: Ach, niestety to nie zależy ode mnie. Do zobaczenia później.
G: (Już chciałam odejść, ale Nevra mnie zatrzymał, by skraść mi pocałunek.)
N: Teraz możesz iść [fangirling *o*]
G: (Nevra... to, że muszę odejść mnie teraz zabija.)
G: (Myślę, że jestem uzależniona.)


EZAREL:

- Ezarela spotykamy w Alei Łukow -
E: Więc, umawiamy się dzisiaj na 18?
G: Hmm, na 17 mam egzamin [bardziej badanie] u Ewelein i nie wiem, jak długo to zajmie... może raczej 19?
E: W najgorszym wypadku cicho poczekam na ciebie w twoim pokoju?
G: O, potrafisz tak? Mam nadzieję, że przynajmniej będziesz nagi. [no nie poznaję tej Gardii :O]
E: To będzie niespodzianka!
G: Idę, Miiko na mnie czeka.
E: To dlatego, że przejęłaś inicjatywę!
G: Tak to wychodzi, gdy się jest ulubieńcem Wyroczni!
G: (Pstryknęłam/strzeliłam palcami, a Ezarel się zaśmiał, a potem pocałował.)
E: Idź już, zamiast gadać głupoty, dzieciaku.
G: Sam jesteś dzieciakiem!
G: (Odkąd wróciliśmy do KG, Ezarel i ja spędzaliśmy razem wieczory, może dlatego, że jesteśmy na początku naszego związku i chcemy być ze sobą jak najwięcej czasu.)
G: (Myślę, że jestem uzależniona.)


VALKYON:


- jesteśmy z Valkyonem na plaży -
G: Hmm... Valkyon, naprawdę muszę już iść.
V: Jeszcze minuta...
G: (Valkyon pocałował mnie w kark, wiedząc, że nie potrafiłam się oprzeć miękkości jego warg.)
G: Miiko mnie zabije, jeśli się spóźnię na to spotkanie...
V: Wiem, ale nie będę cię widział do jutra rana. Nie wiem czy mogę zostać tak długo.
G: Nie musiałeś iść dzisiaj na straż [w sensie na nocną wartę]
V: Nie będę pokazywał palcem, kto ma spotkanie z Ewelein, kiedy akurat ten jedyny raz mogliśmy się widzieć.
G: Przepraszam, jestem bardzo zapracowaną kobietą!
V: Tss...
G: (To przyciąganie między nami nie przestało rosnąć, od kiedy wróciliśmy do KG.)
G: (Większość wolnego czasu spędzaliśmy razem, by się odkryć i poznać nawzajem, a zwłaszcza... się całować.)
G: (Wiem, obiecaliśmy sobie związek, który nie był oparty na naszej fizycznej atrakcyjności, ale nie mogłam nic na to poradzić, to było silniejsze ode mnie.)
V: Kończę jutro o 6 rano... chcesz, żebym przyszedł do ciebie do pokoju, gdy skończę?
G: Oczywiście!
G: Dobra, idę już...
G: (Usłyszałam westchnięcie/dmuchnięcie Valkyona.)
G: Och, do cholery, Miiko może poczekać jeszcze pięć minut.
G: (Rzuciłam się w ramiona Valkyona, by go namiętnie pocałować.)
V: Mmm...
G: (Nasze zmysłowe usta rozłączyły się po paru chwilach i czułam jak serce mocno biło mi w piersi.)
G: Do zobaczenia...
V: Nienawidzę tego.

> SKRÓT INFORMACJI DLA WSZYSTKICH WSÓW:<

> idziemy do Miiko, dowiadujemy się o nowych zniknięciach u Kapp i że podejrzewają o to okolicznych nomadów, Miiko stwierdza, że daję tę misję Gardii bo jest wścibska [ahahaha, to chyba ma na myśli jakąś inną Gardię XD] i że może jechać, jeśli Ewe się zgodzi. Ewe bada Gardię i się zgadza, Gardia dostaje plik papierów i może frunąć do swojego tru lowera [w przypadku Valka do pustego pokoju], ale orientuje się, że jest dość późno. <


NEVRA:


- Ledwie weszłam do pokoju... -
- A Nevra otworzył pozytywkę zanim dotarłam na środek pokoju.
- Delikatnie objął mnie rękami, a ciałem starał się omijać meble, które zajmowały pokój [To zdanie jest jakieś dzikie, więc zostawiam je tak jak jest "dosłownie", za to strzelam, że chodzi o to, że Nevra wyciągnął ręce do Gardii, a potem po prostu poprowadził ją w tańcu, ale głowy nie dam.]
- Gestem obrócił mnie do siebie tyłem i przesunął ustami po skórze na mojej szyi, a potem pocałował [chyba szyję Oo][ale to akurat ładna linijka, totalnie to sobie wyobrażam <3]
N: Zgadnij, kto jedzie z tobą do kapp?
G: Domyślam się, że to ty, skoro mi to mówisz.
N: Tak.
G: Od kiedy wiesz?
N: Leiftan przyszedł się ze mną zobaczyć godzinę temu [w pokoju Gardii? XD] i dał mi plik z dokumentami misji. Zapytałem kto jeszcze jedzie i wymienił twoje imię wśród uczestników.
G: Ok. Czytałeś już te dokumenty?
N: Nie. Pomyślałem, że możemy je przejrzeć razem po posiłku.
G: Idealnie. Zatem idziemy teraz jeść?
N: Ok!
- idziemy do stołówki -
G: (W stołówce jest sporo ludzi.)
N: Jestem taki głodny, że mógłbym zjeść beriflore. Ja znajdę miejsce, a ty przyniesiesz tace, czy wolisz na odwrót?
G: Mogę przynieść tace.
G: (Poszłam po tace i dołączyłam do Nevry parę chwil później.)
- Próbowałam podjąć temat naszej misji, ale Nevra odmówił rozmawiania o tym przy jedzeniu. Wyrozumiale zaczęłam inny temat, bardziej delikatny -
N: Robi z tego taki wielki problem? [żebyście nie musiały się zastanawiać wtf tak jak ja: rozmawiają o Karenn]
G: Od powrotu ze świątyni, nie rozmawia ze mną... także tak, robi z tego wielki problem.
N: Próbowałaś z nią porozmawiać o tym z twojej perspektywy? [w sensie, przedstawić jej swój punkt widzenia]
G: Tak, wczoraj! Spojrzała tylko na mnie, zanim uciekła...
N: Nie martw się, to minie. Mimo wszystko moja siostra jest nastolatką.
G: Mmm, wciąż mam jednak wrażenie, że straciłam przyjaciela.
N: To nie jest wymierzone w ciebie, ona po prostu się czuje, jakby ktoś jej ukradł brata. Powinna się przyzwyczaić, w końcu nie zamierzałem być samotny do końca życia.
N: Jeśli ci to przeszkadza, mogę z nią o tym porozmawiać.
G: Myślisz, że to mogłoby coś dać?[to jest wybór, wiecie co potem zrobię XD]
N: Nigdy nie wiadomo... Karenn rzadko kiedy jest głucha na moje słowa... no i...
N: Nie pozwolę, by moja siostra i jej kaprysy weszły między nas.
G: Nevra...
G: (Przysunął się, by mnie pocałować z dużą dozą zmysłowości) [omg, uwielbiam tę jego nową minę, jak się uśmiecha z zamkniętym okiem][fangirling intensifies *o*]
G: (Dokończyliśmy szybko posiłek.)
N: Jak chcesz, to możemy pójść i poczytać dokumenty na dworze. Słońce dopiero zachodzi i nadal jest widno o tej porze roku [albo dnia? dunno, nie zauważyłam pór roku w Eldaryi]
G: Świetny pomysł, prowadź.
- sporo krążenia po KG, aż wreszcie lądujemy na plaży -
G: (Przyszliśmy na plażę.)
G: (Nevra rozebrał się i zaprosił mnie do dołączenia do niego w wodzie.)
G: Myślałam, że mamy przeczytać dokumenty? [Nevra zdążył się rozebrać i wejść do wody, a Gardia w milczeniu grzecznie czekała z komentarzem xD]
N: Później! Chodź do mnie, woda jest naprawdę dobra/ciepła.
- Po opieraniu się przez całe dwie sekundy, zdjęłam swoje ubrania i poszłam za nim do wody.-
- Tak jak powiedział, woda była zaskakująco ciepła. Podpłynęłam do niego/jego ramion i poczułam jak jego dłonie przesuwały się po mojej skórze.
- Przywarłam do niego i zbliżyłam się do jego ust, by wymienić z nim słodki i leniwy pocałunek. -
- Bryza pieściła moje mokre ramiona, powodując u mnie dreszcze, które Nevra natychmiast uspokoił, przesuwając językiem po mojej skórze. -
- Potem wrócił do zagłębienia mojej szyi i mimowolnie wyrwał mi się jęk. -
- Jego dłoń zsunęła się do mojego krocza i zaczerwieniłam się. - [przeczucie mi mówi, że Yeu zabrała Gardii lęk przed wodą właśnie dla takiej sceny XD]
G: N-Nevra...
G: Nie tutaj... Ktoś może nas zaskoczyć... [to jest wybór, co ciekawe oba są na nie, ale to jest bardziej obiecujące jak odmawiające xD]
N: Nikt tu nie przychodzi oprócz nas...
G: Chodźmy lepiej do pokoju.
[tutaj nagle się zmienia miejsce na plaży, w którym są bohaterowie i pora dnia, śmiesznie to wygląda XD]
N: Skoro tak wolisz.
- pośpieszny powrót do pokoju xD -
G: (Nie czekałam ani chwili, tylko złapałam za ubrania Nevry... i on zrobił to samo z moimi.)
- Moje ciało płonęło pożądaniem i pomimo jego lodowatej skóry, czułam w nim ogień, który go ożywiał - [tylko szkoda, że w starszych odcinkach Nevra jest ciepły XD] -
- Położyłam usta na jego nagiej piersi i okryłam ją pocałunkami, a potem szłam niżej i jeszcze niżej... aż się zatrzymałam na chwilę. [tłum graczek w tle skanduje "idź na całość, idź na całość!"] -
G: (Nie mogę powstrzymać pragnienia, które odczuwam od chwili, gdy skosztowałam jego ciała.)
- Widząc mój krótki moment zawahania, Nevra poprosił ["nakazał", ale to nie brzmi], bym znowu go pocałowała. Obrócił mnie na bok i obsypał moje nagie ciało pocałunkami. -
- Jego dłonie zmysłowo przesunęły się po mojej skórze i dotarły między uda. Nie czekając, zrobiłam tak samo. [znaczy się włożyła mu rękę między uda? Oo ale... po co? Oo][znaczy domyślam się po co, ale to nie łapie się pod pegi 16+ XDDD]
- Pod wpływem tańca jego palców, fala ciepła zalała moje ciało. -
- Wzrosło we mnie pożądanie i nie byłam już w stanie tego kontrolować.
- Bez zastanowienia wyrwały mi się słowa.
G: Kochaj się ze mną... Nevra... ja...
- Gdy tylko to powiedziałam, poczułam jak mięśnie mojego partnera napięły się nerwowo [dziwne jest to zdanie, bo nie wiem czym tu się denerwować XD tłumaczenie niepewne] -
- Potem wtopił się we mnie, wyrywając ze mnie westchnienie ulgi - [ding! Licznik seksu u Nevry: 3]
- To ciepło, ta słodycz... Nigdy nie doznałam czegoś podobnego. -
- Byliśmy jednością, w doskonałej harmonii... harmonii, którą uwielbiałam w najwyższym stopniu -
- Kiedy Nevra w końcu opuścił zagłębienie moich płonących ud [przepraszam, ale muszę: pomyślałam sobie właśnie, że tempo musiało być mordercze, skoro udało im się skrzesać ogień XD] i położył się obok mnie by odpocząć, spojrzałam na niego filuternie, a on posłał mi promienny uśmiech.
- Byliśmy wykończeni, ale szczęśliwi, że możemy być razem. -
- Szybko zasnęłam, ale... -
- Jak każdej nocy, Nevra musiał uspokoić swoje wampirze odruchy i jak każdej nocy, budziłam się gdy opuszczał moje ramiona. -
G: (Co mogę dla niego zrobić?)
G: (Odmawia picia mojej krwi... czy powinnam wrócić do tego tematu?)
- Nie miałam możliwości wrócić z nim do tego tematu, ponieważ nie wrócił aż do późna w nocy i już zasnęłam na dobre.-
- Następnego ranka obudziłam się w jego ramionach... -
- To samo uczucie wracało do mnie każdego ranka: czy uciszył swój głód, gryząc kogoś innego? Tak jak każdego ranka nie miałam odwagi go o to zapytać. - [to nawet ciekawy wątek, ale na 90% Gardia robi z igły widły albo to będzie jakiś przypał XD]
G: Cześć.
N: Hmm... Cześć ♥
G: (Nevra skulił się w moich ramionach) [na początku wydawało mi się to trochę dziwne, ale po przemyśleniu sprawy stwierdzam, że to bardzo ładny eufemizm dla wtulenia się w piersi i od razu mi to lepiej brzmi XD]
N: Najchętniej zostałbym w łóżku przez cały dzień.
G: Niestety musimy wyjść... więc pora wstawać!
N: Nieeee....
- Pozostawiłam mojego kochanka w łóżku i poszłam pod prysznic. Gorąca woda mnie ożywiła -

- Potem dołączyłam do niego przy energetyzującym posiłku, dzięki któremu łatwiej będzie znieść długą podróż, która nas czeka. -
- Minęła reszta poranka w zastraszającym tempie i czułam się jakbym była w stanie przenosić góry! -


EZAREL:

- Gardia wchodzi do swojego pokoju -
- Ledwie weszłam do pokoju... -
- Zauważyłam Ezarela śpiącego w moim łóżku. -
- Ostrożnie dołączyłam do niego i złożyłam delikatne pocałunki w zagłębieniu jego szyi. - [awww, jakie to urocze <3]
- Zobaczyłam, jak Ezarel z niewielką trudnością otworzył oczy. -
G: Hej, Złotowłosa, czy to łóżko jest wystarczająco dobre?
E: Hmm... tak, dokładnie takie jakie powinno!
E: A więc co z misją? I tymi bada... aaaa
G: (Zaczął ziewać.)
E: Przepraszam! Co z badaniami?
G: Wyszło tak, jak powinno!
G: (Pocałowałam go namiętnie.)
E: Powiedz.
G: Zostałam wysłana na misję do Kapp.
E: Historia z nomadami, tak?
G: Tak, skąd wiesz?
E: Wiem o sprawie [tłumaczenie niepewne]
G: Och, to wspaniale! Możemy razem przestudiować dokumenty.
E: Znam je już dobrze.
G: Pomożesz mi się ich nauczyć?
E: Oczywiście...
G: (Powiedział to, chowając twarz w zagięciu mojej szyi... Wyglądał dzisiaj na bardzo zmęczonego. Nie byłam pewna, czy chciałam mu przeszkadzać.)
G: (Tak jak się spodziewałam, usnął bardzo szybko i okazało się, że musiałam czytać dokumenty... sama.)
G: (Nie chciałam go obudzić zapaleniem światła, więc postanowiłam pójść do biblioteki, jeśli Ykhar mi pozwoli.)
- idziemy do biblioteki -
Ykhar: Gardienne?
Y: Co tutaj robisz?
G: Chciałabym zapytać, czy mogłabym tutaj poczytać dokumenty do mojej jutrzejszej misji.
Y: Oczywiście... A jeśli masz pytania, to pytaj. Jedziemy razem, więc mogę ci pomóc.
G: Naprawdę? Jedziesz ze mną na misję?
Y: Tak, jedzie nas sześcioro: ty, Ezarel, Cameria, Huang Hua, Valarian i ja.
G: Och, nie wiedziałam.
Y: To już wiesz!
G: (Poszłam w róg biblioteki, by się odizolować/wyciszyć. Byłam zdziwiona, że Ykhar jedzie z nami, bardzo rzadko się zdarza ją widzieć na misji "w terenie".)
- Misja na papierze wydawała się dość prosta: udać się do krainy kapp i znaleźć dowody za albo przeciwko nomadom [w sprawie zniknięć, zgłoszonych przez kappy]-
- Z tego co widziałam, to nie pierwszy raz się zdarzają takie ekscesy, gdy ta grupa jest w pobliżu. -
- Straż nie chciała ich piętnować, dlatego postanowiono wszcząć normalne śledztwo.-
- Musieliśmy pokazać całkowitą bezstronność.
- Dokładnie i poważnie studiowałam dokumentację przez następnych parę godzin. -
- Zmuszając się do nauki, zasnęłam w jednym z biur -
E: Hej, obudź się!
E: Gardienne...
G: Hmm... Ezarel? Jak długo spałam?
E: Niedawno Ykhar do mnie przyszła, żeby mnie poinformować, że przysnęłaś... Chce zamknąć bibliotekę, żeby coś zjeść. Chcesz, żebyśmy my też poszli?
G: Tak, dobry pomysł...
- idziemy do stołówki -
G: (Ezarel i ja poszliśmy usiąść przy stole, a Ezarel zaproponował, że weźmie moją tacę.)
E: Dziękuję, że pozwoliłaś mi spać... nie musiałaś.
G: Pomyślałam, że potrzebujesz odpoczynku i skorzystałam z okazji, by zapoznać się z dokumentami misji. Poza tym ukryłeś przede mną, że jedziemy razem!
E: Tak, dowiedziałem się o tym trochę po twoim odejściu. Leiftan przyszedł i mi o tym powiedział.
E: Może to nie jest poważne z mojej strony, ale...
G: (Zbliżył się, żeby złożyć pocałunek na moim nosie.)
E: Jestem naprawdę szczęśliwy, że jedziemy tam razem.
G: Ja też!
G: Wiesz, Ezarel, od tej podróży do świątyni, bardzo się zmieniłeś względem mnie.
E: Co masz na myśli?
G: Uważam, że jesteś... uroczy.
E: I czy to źle?
G: Nie... To po prostu niesamowite, kiedy pomyślę jak wcześniej zachowywaliśmy się wobec siebie. To tak jakby...
E: Zaskoczyło/Klinęło? [to moja bardzo luźna interpretacja, w sensie, że wreszcie coś zagrało między nimi]
G: Właśnie to chciałam powiedzieć/wyjąłeś mi to z ust.
E: Myślę dokładnie to samo. Podobnie jak ty, ja widzę, że ty też jesteś bardziej urocza. Najgorsza część jest taka, że ciągle sobie przeszkadzamy nawzajem [nie mam pojęcia, co Ez miał tam na końcu na myśli XD]
E: Nasza relacja nie zmieniła się zbyt wiele, raczej bym powiedział że...
G: Ewoluowała?
E: Dokładnie.
E: W sumie to nawet fajnie mieć dziewczynę...
E: Nie jestem pewien, czy wybrałem najlepiej, ale...
G: (Uderzyłam Ezarela.) Głupek. [to jest wybór]
G: (Odsunęłam się, ale on mnie trzymał za ramię.)
E: Ja też cię uwielbiam ♥. [<3]
G: Tss...
G: (Zostaliśmy, dopóki Karuto nie wyrzucił nas z kuchni... i to dosłownie)
- lądujemy w Sali Drzwi -
G: Co za drań! On się nie szczypie...
E: Cały Karuto... chodźmy do pokoju.
- idziemy do pokoju Gardii -
G: (Ezarel i ja rozebraliśmy się i położyliśmy do łóżka.)
- Ezarel nie mógł się powstrzymać od błądzenia rękami po moim ciele. -
- Byliśmy w doskonałej harmonii, dokładnie wiedząc, czego chce drugi...
G: A ja tylko chciałam być w jego ramionach... i nic więcej [to jest wybór i najśmieszniejsze jest to, że tutaj można wybrać odpowiedź "pragnę jego ciała", ale we wszystkich trzech filmikach w necie, graczki wybrały opcję bez seksu XDDD, uzupełnię jak się pojawi jakiś filmik z tą wersją.]

> UWAGA: dzięki Thalei (<3) sprawdziłam drugi wariant i tam też nie ma seksów, a nawet lepiej - pojawia się dokładnie ta sama linijka, co w przypadku pierwszego wyboru, po prostu nie wierzę XDDD <
- Noc minęła spokojnie i zdałam sobie sprawę, że nasz rozwijający się związek z Ezarelem był bezcenny. To była jedna z najcenniejszych rzeczy, jakie miałam na tym świecie. -
- Zbudziłam się następnego ranka, policzki nadal miałam różowe po nocy spędzonej u jego boku. -
- Pozostawiłam mojego kochanka w łóżku i poszłam pod prysznic. Gorąca woda mnie ożywiła -


- Potem dołączyłam do niego przy energetyzującym posiłku, dzięki któremu łatwiej będzie znieść długą podróż, która nas czeka. -
- Minęła reszta poranka w zastraszającym tempie i czułam się jakbym była w stanie przenosić góry! -


VALKYON: 

- Gardia idzie do swojego pokoju -
- Ledwie weszłam do mojego pokoju... -
- Zaatakowała mnie Floppy!
Floppy: Irkkkk! ["po oczach go Boo, po oczach!", cytując klasyka xD]
G: Floppy? Co słychać skarbie? [ach, to taki przyjacielski napad, co za smutek, myślałam że Floppy będzie Amaya 2.0]
G: (Wślizgnęła mi się we włosy, aby delikatnie mnie skubać po głowie.)
G: Przestań, zraniłaś mnie.
G: (Floppy skoczyła na łóżko i wsunęła łepek między łapki, jakby zrozumiała swoją głupotę.)
G: (Po kilku chwilach wróciła do mnie i potarła się o mnie pyszczkiem)
G: Brakuje ci uwagi?
G: (Zaczęła podskakiwać na łóżku i nie mogłam się powstrzymać, by wziąć ją w ramiona i przytulić.)
G: (Oczywiście to nie ucieszyło sabali, który spojrzał na mnie z wyrzutem) [śmieszne jest to, że osoba, która to nagrywała, ma owletta o jakimś tam fikuśnym imieniu i jak zobaczyła w tekście "sabali", to aż poszła sprawdzić swojego chowańca xDDD]
G: (Po długim czasie spędzonym na opiece nad dwojgiem zwierząt, najchętniej zostałabym jeszcze w łóżku, ale wolałam pójść do biblioteki postudiować dokumenty.)
G: (Chcę dobrze się z nimi zapoznać!)
- Gardia idzie do biblioteki, tam rozmawia z Ykhar o misji [tak jak u Eza], zasypia nad papierami, Ykhar ją budzi i idą razem zjeść, Karuto je wywala ze stołówki bo późno, Gardia idzie do pokoju -
G: (Poszłam spać, ale moje serce było trochę smutne, że Valkyona przy mnie nie było.)
- Kilka razy obudziłam się w nocy, mając nadzieję, że znajdę go koło siebie, ale nie... wciąż go nie było.
- Smutek wywołany tym brakiem sprawił, że było mi głupio, że czułam się w ten sposób, gdy byliśmy ze sobą dopiero od niedawna. -
- Musiałam się jednak z tym zmierzyć: brak był niewątpliwie oznaką przywiązania. A w związku, który chcieliśmy z Valkyonem zbudować, taki brak mógł być tylko dobrym znakiem. -
- Zasnęłam z ciężkim sercem. -
- Obudziłam się w środku nocy i poczułam ulgę, widząc Obsydiańczyka [kwik] w swoich ramionach. Nie mogłam się powstrzymać od uśmiechu. - [ej, on miał pracować do 6, więc jaki środek nocy?! Urwał się? Jestem teraz zbulwersowana, naprawdę xD]
- Zaczęłam mu się przyglądać/podziwiać go i odkryłam, że wszystko mi się w nim podobało; jego twarz mnie uspokajała, jego włosy obmiatały promienie słońca [wtf, to która w końcu tam jest godzina?! mam dość xD], jego gorący oddech...
- Chwilę później zobaczyłam, jak zadrżały mu powieki - [wg translatora trzepotały mu te powieki xDDD]
- Pocałowałam go w usta na dzień dobry/powitanie. -
V: Hmm, obudziłem cię swoim powrotem?
G: Nie, ale wiesz, nie przeszkadzałoby mi to.
V: Byłaś taka piękna podczas snu, nie chciałem zepsuć tej chwili [awww...]
G: (Po tych słowach przeszedł mnie dreszcz wzdłuż pleców.)
G: (Pocałowałam go czule, po czym przytuliłam się do jego piersi.) [to jest wybór]

> druga odpowiedź: <

G: (Chcę jego ciała... teraz.)
- Postanowiłam ulec swojemu pragnieniu i kolejna nasza noc była bardzo krótka. - [no ja nie wiem, za taką zwięzłość to mogę dać maksymalnie 0,5 dinga]

> dalej w obu wersjach tak samo <
- Następnego ranka obudziłam się w jego ramionach. -
- Pozostawiłam mojego kochanka w łóżku i poszłam pod prysznic. Gorąca woda mnie ożywiła - - Potem dołączyłam do niego przy energetyzującym posiłku, dzięki któremu łatwiej będzie znieść długą podróż, która nas czeka. -

- Minęła reszta poranka w zastraszającym tempie i czułam się jakbym była w stanie przenosić góry! -


SKRÓT WIADOMOŚCI:

> płyniemy do kapp z Nevrą/Ezem/Valkyonem, Huang Hua, Camerią, Ykhar i Valarianem, by przeprowadzić śledztwo, Eliot potrafi już mówić, CSI: Jaspis, etc. Gardia znajduje na plaży broszkę [ilu jest, jeśli się jej przyjrzymy] <

NEVRA:
N: Pokaż.
N: To symbol królewskiej rodziny Lund'Muhingar!
G: Naprawdę?
N: Tak, to ojczyzna Ezarela. Ma trochę rzeczy z tym wzorem/herbem [zaraz się okaże, że Ez jest księciem, kwik XD]
G: Myślisz, że ktoś z nomadów może pochodzić z tamtych stron?
N: To możliwe...
G: Ok... zwróć na to uwagę, czy zobaczysz kogoś z nich, możemy go przesłuchać.

EZAREL:

E: Pokaż.
E: ... [zarumienił się dziwnie]
G: Ezarel? Wiesz, co to jest?
E: To broszka z symbolem Lund'Mulhingar.
G: Lund'Mulhingar.
E: Właśnie stamtąd pochodzę.
G: Jeden z nomadów może też stamtąd pochodzić.
G: Jeśli kogoś zobaczymy, to będziemy mogli go przesłuchać. Kontynuujemy?
G: (Ezarel wpatrywał się w broszkę. Wyglądał jakby był zahipnotyzowany.)
G: Ezarel?
E: Hmm? Tak, kontynuujmy.

VALKYON:

V: Pokaż.
V: To symbol królewskiej rodziny Lund'Muhingar!
G: Naprawdę?
V: Tak, to ojczyzna Ezarela. Ma trochę rzeczy z tym wzorem/herbem.
G: Myślisz, że ktoś z nomadów może pochodzić z tamtych stron?
V: To możliwe...
G: Ok... zwróć na to uwagę, czy zobaczysz kogoś z nich, możemy go przesłuchać.


SKRÓT WIADOMOŚCI:
> Z dochodzenia CSI: Jaspis wynika, że nomadzi są spoko, można się więc wyluzować. <


NEVRA:
G: (Kiedy przyszłam na plażę, Nevra wybierał się popływać.)
G: Znowu?
N: Kocham wodę, nic na to nie poradzę! Chodź, chodź!
Cameria: Bez dyskusji!/Nie kłóć się!
G: (Cameria mnie podniosła i zaniosła do wody) [XD]
- Przez kilka godzin cieszyliśmy się słońcem i wodą, ale kiedy lekki wiatr popieścił moją skórę, zdecydowałam się wyjść [z wody]. Nevra wyszedł za mną.
- Ubrałam się tak szybko, jak to możliwe. -
N: Zimno ci?
G: Tak.
N: Chcesz mój szal?
G: Tylko jeśli otoczysz się nim ze mną. [to jest wybór]
N: Jest na to trochę za mały...
G: Hmm...
G: (Wzięłam jego szalik i owinęłam się nim. Był przesiąknięty jego zapachem, to miłe) [to miłe? TYLKO MIŁE?! Ode mnie w życiu nie odzyskałby już tego szalika XD]
N: Pozwólmy dziewczynom się pobawić.
N: Chodźmy... 
G: (Nevra zaprowadził mnie na drugi koniec plaży.)
N: To była naprawdę miła chwila [ta zabawa w wodzie]. Niezbyt poważna, biorąc pod uwagę, dlaczego tutaj przyjechaliśmy, ale myślę, że potrzebowaliśmy odrobinę szaleństwa.
G: Tak, czułam, że wszyscy w tej wodzie byliśmy zrelaksowani.
N: Jesteś spięta? Chodź...
G: (Nevra mnie obrócił i zaczął masować moje plecy.)
G: (Hmm, to takie dobre/miłe.)
- Pozwoliłam sobie na parę chwil skorzystać z jego miękkich i zręcznych rąk -
- Resztę wieczoru spędziliśmy razem. - [pytanie zasadnicze: czy mogę zrobić ding na liczniku? XD]


 EZAREL:


G: (Przybywam na plażę i ja i Ezarel izolujemy się od reszty.)
E: Hmm...
G: Wyglądasz, jakby coś ci nie dawało spokoju. Co się dzieje?
E: To tylko ta broszka... znak mojej ojczyzny przywołuje wspomnienia.
G: Chcesz o tym porozmawiać?
E: Nie bardzo... może później. Nie chcę o tym teraz pamiętać.
G: Powiesz mi, kiedy będziesz chciał! [to jest wybór]
E: Naprawdę cieszę się, że jesteś u mojego boku...
G: (Podeszłam, by się do niego przytulić.)
G: (Nie wiem za dużo o przeszłości Ezarela, ale czuję się z nim dobrze i nie potrzebuję wiedzieć, kim był, żeby kochać go teraz) [o rany, jakie to ładne wyznanie <3]
G: (Choć myślę, że ta wiedza pomogłaby mi go lepiej zrozumieć... ale nie chcę go poganiać. Sama też nie powiedziałam mu o sobie zbyt wiele.) [o rany, dwie mądre rzeczy w dwóch linijkach pod rząd, Gardia, nie zepsuj tego!]
- Resztę wieczoru spędziliśmy razem - [ding?]


VALKYON:

G: (Przychodzimy na plażę, Valkyon i ja zatrzymaliśmy się przy dziewczynach.)
G: (Od razu zaczęliśmy omawiać misję, ale Cameria nam natychmiast przerwała.)
Cameria: O nie! Mamy przerwę... proszę nie mówić o pracy. Nienawidzę tego.
V: Muszę przyznać, że mi też by odpowiadała zmiana tematu.
Ykhar: Mmm, potrzebuję wakacji...
Y: Zobaczyć morze, poczuć ciepły piasek pod stopami, wiatr we włosach... to mi przypomina, że nigdy nie robiłam sobie prawdziwych wakacji daleko od KG, od kiedy tam przybyłam.
V: Wolałabyś się wybrać na przygodę, czy raczej do swojej matki?
Y: Moja mamusia? Uch... nie, ona nie jest teraz dostępna/nie ma czasu...
Y: Po prostu chciałabym się znaleźć z daleka od KG i wszystkich głupstw z tym związanych.
G: Rozumiem cię. Te ostatnie tygodnie były trudne/pełne emocji.
- Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę we czworo, opowiedziałam trochę o moich rodzicach i moim życiu na ziemi. Dostrzegłam zakłopotanie Ykhar i Valkyona. -
- Ale Cameria była bardzo zainteresowana i o dziwo, nie było mi smutno o tym mówić.. -
- Przecież w końcu byli częścią moich wspomnień... - [w sensie rodzice i dom]
- Jednak czułam, że Valkyon stawał się coraz bardziej odległy. Zdecydowałam się pójść gdzieś z nim/odizolować się od reszty. -
G: Chodź ze mną.
- Przenosimy się pod "wodospad" niedaleko miasta kapp -
V: Dlaczego mnie tu przyprowadziłaś?
G: Widziałam, że nie czułeś się dobrze, gdy rozmawiałam o moich rodzicach z Camerią...
G: (Valkyon odwrócił wzrok.)
V: Tak mi przykro.
V: Nigdy nie powinienem cię zmuszać do wypicia eliksiru.
G: To przeszłość, Valkyon, nie chcę o niej znowu myśleć...
V: To nie powstrzymuje mojego poczucia winy.
G: Dobrze, wyjaśnimy to sobie raz na zawsze.
G: Myślisz, że byłabym z tobą, gdybym była na ciebie ciągle zła za tamtą historię? Myślałam, że byłam dość przekonująca na ten temat.
V: Ale... Gardienne...
G: Nie ma żadnego "ale" Valkyon. Co się wydarzyło, to się wydarzyło... Nie obwiniam cię już. Zdecydowałam się iść przed siebie, poznać cię i pokochać cię... [jestem zmieszana, bo nie wiem jak oceniać postawę Gardii tutaj - czy dobrze, że o tym mówi, czy może lepiej niech dalej scenarzyści traktują to jako tabu... xD]
G: Zdecydowałam się patrzeć w przyszłość a nie cofać się w przeszłość. [to jest wybór]
G: Chcesz w tym być razem ze mną? [w tym patrzeniu w przyszłość.]
V: Oczywiście...
G: (Podeszłam do Valkyona i wzięłam go w ramiona.)
- Zbliżyłam twarz do jego, ale zwlekałam z pocałunkiem. Chciałam poczekać... poczekać, aż zrozumie szczerość moich uczuć i sposób, w jaki postanowiłam być u jego boku. -
- Jego ciepły oddech pieścił moje usta [arghhh, tylko nie ten zwrot @_@], wzięłam głęboki oddech i uświadomiłam sobie, że nasze serca biją unisono/jednogłośnie. -
- Po kilku chwilach Valkyon przyłożył czoło do mojego ramienia - [ramienia?! między nim a Gardią jest minimum 20 centymetrów różnicy! Jeśli Beemoovu zależało na tym, bym w tej romantycznej scenie oczami wyobraźni widziała jak Valk musi się aż wypiąć, by się pochylić i sięgnąć Gardii czołem do ramienia, to im wyszło, gratulacje XD]
V: Nie mogę uwierzyć, że jestem z tobą... Jesteś taka dobra i życzliwa. Wybaczyłaś mi moje przeszłe błędy.
V: Naprawdę mam szczęście.
- Valkyon zacisnął na mnie ramiona i pocałował z czułością. Jego dłonie przesuwały się po moich plecach, a ja trzymałam się go jeszcze bardziej. -
- Przeniosłam ręce na jego plecy/ześlizgnęłam ręce po jego plecach, licząc, że zareaguje. Zadrżał. -
- Wtedy pchnęłam go na pień drzewa i przycisnęłam, całując go z nieukrywaną pasją. - [eee... to chyba Gardia jest facetem w tym związku Oo]
- Pozwoliłam sobie ustami przenieść się przez szyję aż do jego klatki piersiowej. Złożyłam wiele pocałunków, a czasem skubałam jego skórę. -
G: (Tak bardzo pragnę jego i jego ciała... od kiedy go skosztowałam, nie mogę się bez niego obejść.) [to jest wybór]
- Sięgnęłam dłonią do jego krocza [hohoho], by delikatnie je pieścić. Chciałam poczuć w nim wzrost temperatury [taa, temperatury ( ͡° ͜ʖ ͡°)] i dojść do punktu bez odwrotu.
- Valkyon zmusił mnie, bym spojrzała na jego twarz. Położył mi dłonie na policzkach, by powitać mnie z ochotą. [zdecydowanie Gardia jest teraz facetem, umieram XD Set, chyba faktycznie się doczekamy Gardii-dominy XD]
- Obsydiańczyk [kwiiiik] położył mnie na świeżej trawie. Położył się obok i połączył nasze biodra, uniemożliwiając moim palcom dalszego tańca. - 
- Wywyższony przez ten niewielki układ sił [nie mam pojęcia, o co tu chodzi, więc podaję dosłownie], uwolniłam się od jego uścisku i zaczęłam go rozbierać. Musiał być zaskoczony... Pochłaniało mnie pożądanie i nie chciałam pozwolić go zdusić. -
- Gestem pchnęłam Valkyona na plecy i zdjęłam moją bluzkę, oferując się niemal nago swojemu kochankowi. -
- Jego dłonie chwyciły moje biodra, a potem przesunął nimi [w górę] pleców, by przycisnąć mnie do swojego ciała. -
- Przetoczyliśmy się na bok i stanął/znalazł się przede mną. Rozbierając mnie z pasją, pozbył się ostatnich skrawków materiału, które przykrywały moje ciało.
G: Chcę cię/pragnę cię.
- Wsunął się między moje uda i jego ciepło ogarniało mnie niczym letni wiatr [tak jest w tekście, nie zmyślam!] [ding, 3,5 Oo]
- Skuliłam głowę w jego ramionach i poczułam jak łapie mnie dłonią za szyję [znowu ta szyja... a nie przypadkiem kark?]. Odwróciłam głowę, jęcząc, by dać upust przyjemności, którą mi dał/sprawił. -
- Przyjemność, którą odczuwałam była taka sama, jak za naszym pierwszym razem i nie mogłam w to uwierzyć. -
- Odurzona zapachem jego perfum, wydałam z siebie okrzyk ekstazy. -
G: Valkyon...
- Valkyon wziął moje rzeczy i mi je podał, zanim sam się ubrał. -
V: Nie chcę, żebyś się przeziębiła.
G: (Zamiast ubierania się, podeszłam do niego i pocałowałam go w plecy)
V: Ahlala... nadal cię chcę/pragnę.
G: Możemy to odłożyć [ubrania], jeśli chcesz...
V: Nie, wolałbym dotrzeć do obozu, zanim zapadnie noc.
G: Wracajmy więc. (Ubrałam się szybko.)


>SKRÓT WIADOMOŚCI<
- Następnego dnia rano przywołała nas wszystkich Huang Hua. -
> W skrócie: nomadzi są spoko, więc zabieramy ich do KG, tylko szybko, zanim do nas dotrze, że nie mamy dla nich miejsca w KG XD <
> Gardia ma złe przeczucie, ale nic nikomu nie mówi. <
> wracamy do KG, na miejscu wreszcie dociera, że naprawdę nie mają dla tych wszystkich nomadów miejsca XD <
> Gardia i Nevra/Ezarel/Valkyon przysłuchują się rozmowie Huang Hua jak marudzi na miejsce [mniej więcej xD]<

NEVRA:EZAREL:
G: Śpisz dzisiaj ze mną?
N/E: Oczywiście, czemu pytasz?
G: Może mógłbyś pożyczyć swój pokój nomadom?
N: Hmm... nie pomyślałem o tym, ale czemu nie!
G/E: (Nevra/Ezarel podszedł do Huang Hua by zaproponować nocleg u siebie, a ona wyglądała na zachwyconą tym pomysłem.)
G: Huang Hua, chyba już nie ma nic dzisiaj do zrobienia?
HH: Nie, ja i Ykhar zajmiemy się ulokowaniem nomadów. Spotkamy się jutro o pierwszej w Sali Kryształu.
G: Ok!

VALKYON:

V: Chcesz, żebym dzisiaj z tobą spał?
G: Co to za pytanie? Oczywiście!
V: Wspaniale, pójdę więc zaoferować nomadom moje zakwaterowanie/pokój.
G: Och, to bardzo hojne z twojej strony.

> Te trzy linijki poniżej są wspólne dla Nevry/Ezarela/Valkyona: <
> idziemy do sypialni Gardii <
- Weszliśmy do pokoju i od razu poszliśmy spać, wykończeni podróżą. -
- Tym razem nie mogłam zasnąć. Roztrząsałam wszystkie ostatnie podróże, w których brałam udział i to powodowało u mnie wzrost adrenaliny we krwi. -


NEVRA/VALKYON:
- Nevra/Valkyon otoczył mnie ramionami [objął po prostu, dżiz, w Beemoovie płacą od literek czy co?], by mnie uspokoić i razem odnaleźliśmy sposób, by się ukołysać do snu [jestem z nich taka dumna, że nie było ding :D]
- Następnego ranka obudziliśmy się o świcie. -


EZAREL:


- Nie mogąc spać, postanowiłam wyjść na powietrze. -
G: (Muszę być cicho, bo nie chcę obudzić Ezarela.)
- spotykamy Eza przy kiosku -
E: Gardienne? Co robisz na zewnątrz?
G: Och Ez... obudziłam cię?
E: Nie, to nie ty. Nie mogłaś spać?
G: Przez to wszystko...
E: Chodź ze mną.
G: Gdzie?
E: Chodźmy popływać o północy. [chyba naprawdę w Beemoovie płacą od literek a nie od wykonanej pracy, bo nie wiem po co precyzować, że kąpiel odbędzie się o północy xD]
- idziemy na plażę -
G: (Przyszliśmy na plażę i rozebraliśmy się. Zostawiłam na sobie tylko bieliznę, podobnie Ezarel.)
G: (Złapał mnie za rękę.)
- W kontakcie z zimną wodą zaczęłam drżeć... mocno wgryzała się w moją skórę. Ezarel zbliżył się do mnie i przytulił. -
- Zelektryzował mnie kontrast między zimnem wody a ciepłem/gorącem jego skóry. - [już tyle razy widziałam to słowo w kontekście czegoś przyjemnego, a nie wiedzieć czemu, właśnie teraz sobie wyobraziłam, że Gardię rzeczywiście kopnął prąd i ma teraz takie włosy na sztorc jak w kreskówkach XD]
- Obróciłam się do niego i pocałowałam czule. Jego dłonie opadły na dolną część moich pleców, a jego usta odnalazły zagłębienie mojej szyi. -
- Nasze ciała unosiły się w wodzie, poruszane ruchem fal -
- Aby nie tracić gruntu pod stopami, owinęłam nogi wokół bioder Ezarela [logika Gardii 2/10, ale daję + za to, że próbowała xD] i poczułam jak jego dłonie chwyciły mnie mocno za pośladki. -
- Wsunął palce pod bieliznę, którą ciągle miałam na sobie. Zacisnęłam mocniej na nim uda [w oryginale Gardia nie zaciska, a "miażdży" uda o Eza XD], w oddechu który zaczerwienił moje policzki [eee, to chyba znowu jakaś poezja, bo nie rozumiem xD]
- Światło księżyca odbijało się w wodzie, słyszałam cichy szum fal, czułam zapach soli i bliskość Ezarela... To był wyjątkowy/bezprecedensowy romanantyzm.
- Coraz trudniej było mi powstrzymywać moje pragnienia. Zacisnęłam ramiona wokół Ezarela - [dobrze, że ramiona, a nie znowu biodra, bo zaraz by mu pogruchotała miednicę XD]
G: Ezarel... ja... chcę ciebie. [to jest wybór]
E: Gardienne... ja...
- Jego ręce zsunęły się po moich nogach i wtopił/stopił się we mnie -
- Usłyszałam jak szeptał moje imię pomiędzy oddechami/westchnieniami/jękami i to mnie elektryzowało. Zacisnęłam moje uda na jego ciele [Gardia słyszy swoje imię, jak trzask miażdżonych kości O___o] -
- Chociaż woda była lodowato zimna, czułam tylko ciepło naszych zjednoczonych ciał - [jestem bardzo ciekawa, jak założyli pod wodą gumkę XD] [ding 2 xD]
G: Ezarel...
G: (Wyszliśmy z wody, ubrałam się i Ezarel od razu pożyczył mi swoją kurtkę.) [rany, ale mi się ten Ez bez kurtki podoba <3]
E: Powinniśmy wracać do pokoju, nie chcę, żebyś się przeziębiła.
G: Tak... i wtedy...
G: (Zaczęłam ziewać) [rany, zawsze ziewam nawet jak ktoś tylko pisze o ziewaniu XD][znowu!] Muszę przyznać, że jestem zmęczona [tłumaczę kontekst, bo z tych słów, które użyto w tym zdaniu nic mi nie wynika XD]
E: W tym samym czasie... nie czuję, żeby było jakoś wcześnie...
G: To fakt, ha ha.
- wracamy do pokoju -
G: (Wróciliśmy do pokoju i położyliśmy się bez zwłoki.)
G: (Kiedy się położyliśmy, Ezarel przylgnął do mnie i złożył kilka pocałunków na mojej szyi.)
G: (Zasnęliśmy, czule objęci.)
G: (Obudziliśmy się następnego dnia, pieszczeni promieniami słońca.)
E: Uwielbiam budzić się u twego boku [AWWWWWWWWW, ITS SO CUTE I'M GONNA DIE *o*].
G: Ja też... spędziłabym tutaj to spotkanie, które nas czeka. [w sensie chyba po prostu by tam nie poszła... xd]
E: Mam tak samo... Ale obowiązki wzywają!
G: Tak...
G: (Lepiej, żebyśmy się nie spóźnili na poranne spotkanie.)

> SKRÓT WYDARZEŃ:<

> W Sali Kryształu dyskutują o zaginięciach, a potem Gardia zostaje wysłana do Balenvii, by odeskortować nadprogramową liczbę nomadów <
> w Balenvii Huang Hua i WS idzie rozmawiać z Ethelem, z czego WS nie jest zadowolony, że musi zostawić Gardie, jakie to kjut XD <
> kręcimy się trochę po obozie, nikt nie ma dla nas czasu, Valarian zanudził Gardię opowieściami o swoim życiu, Gardia się zdrzemnęła, minęła noc i wracają do KG <
> Huang Hua oświadcza, że wraca do świątyni, bo Miiko już nie potrzebuje nadzoru i przypomina, że jej oferta jest aktualna, choć wie, że Gardia woli jednak zostać w KG <
> Gardii smutno z powodu wyjazdu Huang Hua, ale stwierdza, że nie może tego teraz roztrząsać, bo ma jeszcze dzisiaj dużo rzeczy do zrobienia, a wśród tych rzeczy wymienia pomoc Alajei w wybraniu stroju na randkę z Sonze... XDDD <
> shopping z Alajeą przerywa Ykhar, która każe Gardii pilnie stawić się w Sali Kryształu, gdzie Gardia dowiaduje się, że w krótkim czasie zarówno w Balenvii jak i u Kapp pojawiły się osoby skażone kryształami, i mordujo ludność <
> tutaj jest wybór gdzie jechać, czy Balenvia czy Kappy - [jak wybiera się Kappy, to ginie Ethel, jak wybiera się Balenvię, to ginie Mistrz Kapp, dzięki Lady za info <3] <

- WERSJA U KAPP/W BALENVII SĄ TAKIE SAME XD
- szukajo zakażonego faery, ten zaskakuje Gardię i WSa -
G: (Czuję czyjąś obecność...)
G: (Instynktownie odwróciłam się do Nevry/Ezarela/Valkyona.)
G: (Wtedy zostaliśmy zaatakowani od tyłu.)
- Kierowana wewnętrznym przymusem, skoczyłam w bok i uniknęłam ataku w taki sposób, że nawet nie wiedziałam, że tak potrafię. - [zaraz się okaże, że krew Leiftana jednak ma wpływ na Gardię XD]
- Ta istota... to coś było po prostu faery. Jego kończyny były wykrzywione w sposób mrożący mi krew w żyłach. Nie widziałam tej rasy, nie wiedziałam kim był ten faery zanim kryształ go zatruł. -
- Unikałam ciosów napastnika i zdziwiłam się płynnością i lekkością swoich ruchów. Zamieszkała we mnie nowa, nieznana siła. - [jeśli serio się okaże, że to wpływ krwi Leiftana, to chyba tak zrobię: (╯°□°)╯︵ ┻━┻ ]
- Następnie wymierzyłam zasłużony cios tej ohydzie, kopnięciem sprowadzając ją na ziemię.- [czy Gardia to już Mary Sue, skoro w miarę potrzeb ujawniają się w niej nowe umiejętności?]
- Nevra patrzył na mnie zaskoczony./Ezarel popatrzył na mnie z ulgą [tłumaczenie niepewne]. Valkyon spojrzał na mnie z satysfakcją. -
- Stwór usiadł i korzystając z naszego momentu nieuwagi, rzucił się na mnie. -
- W następnej chwili ktoś stanął między nami, ratując mnie przed pewną raną - [to na pewno Batman D:]
- Nevra.../Ezarel.../Valkyon - [a nie...]
- W kilku ruchach udało mu się opanować tę istotę. Byłam pod wrażeniem jego siły i odwagi. -
- Potem mi przyznał, że ten atak na mnie spowodował u niego dziesięciokrotną siłę. Tak bardzo pragnął mnie obronić... Poruszyło mnie to. - [mnie też <fangirling>]
Nevra: Dalej, spotkamy się później... muszę położyć kres cierpieniom tej istoty. /

Ezarel: Idź, ja muszę dobić to stworzenie/zakończyć jej żywot. /

Valkyon: G: (Valkyon spojrzał na oszołomionego stwora i poprosił mnie, bym odeszła.)
G: Nevra/Ezarel/Valkyon, czy naprawdę musimy...
N: Niestety tak./

E: Dobrze wiesz, że nie ma innego rozwiązania.

V: Wiesz, że nie mamy innego wyboru. Ta istota cierpi i nigdy nie zostanie uleczona. Musimy to skończyć.


> Gardia odchodzi, rozkminia sobie na boku <

NEVRA:
N: Gardienne.
G: Och...
G: (Nie udało mi się spojrzeć mu w oczy, wiedząc co przed chwilą zrobił.)
N: Gardienne... nie wiem co ci powiedzieć.
N: Znajdziemy inne rozwiązanie.
N: Chcę ci w to wierzyć [to tak jakby kontynuacja pytania Gardii wcześniej, czy naprawdę muszą zabijać]
G: Chyba nigdy się nie przyzwyczaję [do tego zabijania][niepewne tłumaczenie]
N: Chodź/daj spokój.
G: (Wziął mnie w ramiona. Ten los, te śmierci... boję się, że zadrżę)
G: (Wziął mnie za rękę i poszliśmy obwieścić "sukces" misji.) 


EZAREL: E: Gardienne.
G: Och...
G: (Nie udało mi się spojrzeć mu w oczy, wiedząc co przed chwilą zrobił.)
E: Przepraszam...
E: Wiem, że chciałabyś, żeby było inne rozwiązanie... ale na razie go nie znamy.
G: I to jest dobra wymówka, by zabijać te biedne stworzenia.
E: Od tego zależy nasze przetrwanie, Gardienne.
E: Badaliśmy to zjawisko wiele razy, bezskutecznie.
G: Wiem... ale chyba nigdy się nie przyzwyczaję... [niepewne tłumaczenie]
E: Przepraszam... znowu...
G: (Wziął mnie w ramiona. Ten los, te śmierci... boję się, że zadrżę)
G: (Wziął mnie za rękę i poszliśmy obwieścić "sukces" misji.)


VALKYON:

V: Gardienne.
G: Och...
G: (Nie udało mi się spojrzeć mu w oczy, wiedząc co przed chwilą zrobił.)
V: Co mogę zrobić?
G: Co? (Ścieram łzę.)
V: Aby złagodzić twój ból...
G: ... nic.
G: Nie możesz ożywić tamtego człowieka/istoty...
V: Nie lubię cię widzieć w takim stanie.
G: Przywyknij do tego. Będę taka za każdym razem, gdy będziemy mieli do czynienia z tymi okropnościami.
V: Znajdę rozwiązanie, obiecuję... Nie chcę, żebyś z tego powodu płakała. Nigdy więcej. [no wcześniej miał gdzieś, że te faery się zabija, ale skoro Gardia z tego powodu płacze, to trzeba poszukać innego rozwiązania, sów brak XDDD]
G: Valkyon...
G: (Wziął mnie w ramiona. Ten los, te śmierci... boję się, że zadrżę)
G: (Wziął mnie za rękę i poszliśmy obwieścić "sukces" misji.)


SKRÓT WIADOMOŚCI:
> Wracamy do KG w nocy, trafiamy na zebranie, gdzie się dowiadujemy, że zakażony faery zabił Ethela, chyba że pojechaliśmy do Balenvii, to wtedy ginie Mistrz Kapp <
> Miiko czuje się winna za śmierć Ethela, postanawia jechać do Balenvii z Valkyonem; Ezarel i Nevra mają jechać do kapp [i chyba na odwrót, jeśli pojechało się do Balenvii], Huang Hua jednak zostaje, by szefować za Miiko na spółkę z Leiftanem. Taka sytuacja ma trwać około miesiąca [dokładnie trzy tygodnie]. <
> Miiko wypytuje Gardię o opinie o ostatnich wydarzeniach, Gardia stwierdza, że ma wrażenie, że ktoś przykłada rękę do tych wszystkich nieszczęść, Miiko potwierdza, że ma te same podejrzenia, wspomina o krecie w KG i wtedy wpadają zrozpaczone Ewelein, Ykhar i Huang Hua. Okazuje się, że zniknęło dwóch nomadów [a dokładniej ich dzieci], Mery i Milo. <

> Gardia idzie na poszukiwania, trafia na WSa. <

NEVRA:
G: (Nevra podszedł i mnie pocałował, ale go odpchnęłam.)
N: Co się dzieje? [szanuję Nevrę za ten odcinek - ani Gardii nie ugryzł, ani nie wyśmiał, a teraz nie zapytał "wtf?" <fangirling>]
G: Były nowe zaginięcia... Miiko poprosiła, byśmy się zebrali, by ich poszukać.
N: Natchmiast do niej idę.

EZAREL:

G: (Ezarel podszedł i mnie pocałował, ale go odpchnęłam.)
G: Stop! To nie jest odpowiednia chwila. Dzieci zniknęły.
E: Co?
G: Idź zobaczyć Miiko, ona zbiera jak najwięcej osób do poszukiwań.
E: Ok, dołączę do niej.


VALKYON:

G: (Valkyon podszedł i mnie pocałował, ale go odpchnęłam.)
V: Jakiś problem? [ewentualnie sam "Problem?"]
G: Tak, Mery, Milo i dzieci nomadów zniknęły. Miiko ich szuka.
V: Rozumiem... idę do niej.


DALEJ JEST JUŻ TAK SAMO, NIEZALEŻNIE OD WSA (EDIT: Okazuje się, że jest niewielka różnica między przebiegiem u Eza i pozostałych WSów. U Nevry/Valkyona Była Eza mówi "coś jest między wami? zastąpiłbyś mnie nią?" a u Eza "teraz się interesujesz ludźmi?" (czy coś takiego)

> akcja poszukiwawcza, w lesie spotykamy Eliota, który rozpoznał zapach swojej porywaczki i prowadzi Gardię na plażę, później kierowani węchem Eliota płyniemy na jakąś wyspę. Dżisas, ale akacja zapiernicza, aż czuję wiatr we włosach. <
> w następnej scenie niezależnie od WSa jest Ezarel <
> u kapp szybko znajdujemy zakrwawionego Milo [ale to nie jego krew], pojawia się cień staruszki, która rzuca Merym [martwym albo za chwilę martwym, nie mogę tego wyczuć], Gardia się załamuje, dam Wam wyimki z tego dialogu, bo to naprawdę ciekawe <
> Gardia się wścieka widokiem Mery'ego <
- Zupełnie jak nie ja, rzuciłam się w stronę postaci, by ją przytłoczyć ciosami -
- Postać mnie natychmiast odepchnęła przy pomocy swojego ogona. Obróciła się ze mną i pchnęła w stronę pnia drzewa, w które uderzyłam i straciłam oddech.-
G: (Wyrwał mi się jęk bólu.)
Postać: Jesteś człowiekiem? Jesteś taka słaba...
E: Zostaw ją!
- Ezarel już ją zaatakował z zapierającą dech szybkością, podczas gdy ja próbowałam zbliżyć się do czołgającego się Milo...
[Miiko coś tam gada, nieważne xD]
P: Dlaczego ją chronisz, Ezarelu?
E: C-co?
G: (Kobieta... a właściwie potwór, mierzyła mnie wzrokiem od stóp do głów.)
P: Coś jest między wami? Zastąpiłbyś mnie czymś takim?
E: Kim jesteś? Skąd znasz moje imię?
P: No dalej, Ezarel... nadal nie rozumiesz?
P: Zostawiłam ci prezent, by zwrócić twoją uwagę...
P: Hmm, to pewnie dlatego, że nie jesteś przyzwyczajony do tej nowej nauki [nowej dziedziny nauki?]... Pozwól, że pokażę ci prawdę.
- Czarny obłok otoczył kobietę. Dotarłam do płaczącego Milo, ale nie mogłam pomóc Ezarelowi. -
- Kiedy mgła się rozwiała, zobaczyłam znacznie młodszą kobietę... Stała blisko Ezarela, miała dłoń na jego policzku. -
- Ezarel stał w bezruchu. -
E: Nie, to niemożliwe... ciebie nie ma, ja... byłem pewien!
Była Eza: Zostałam dla ciebie... ale widzę, że jeszcze jest za wcześnie.
BE: Wrócę. Bądź gotowy do tego czasu.
- Skradła Ezarelowi pocałunek, który nie wywołał u niego żadnej reakcji, a potem zniknęła w lesie, Ez jest cały czas w szoku - 
> Była Eza zniknęła, Milo woła Mery'ego żeby wstał, ogółem smutna jest ta scena :s <

> Wracajo do KG, odcinek kończy się na tym, że Ez mówi, że zna tę kobietę - [udawajmy, że jesteśmy zaskoczone!] <

[ZAKOŃCZ ODCINEK]

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.