FANDOM


Witam was wszystkich po jakże długiej przerwie.

Mam nadzieję, że nikt się na mnie za to nie obraził, ale naprawdę byłam zajęta... No więc, wracając już do najważniejszej części...

Ostatnia część tekstu przybyła, chwała, bądź chwała xD

Strona zawiera nieoryginalne tłumaczenie

(na odcinek zeszło mi około 2500 - 3000 maany)

'* ten oto znaczek (?) oznacza, że nie jestem pewna tłumaczenia lub tego, którą opcję wybrać.

'* Proszę, nie kierujcie się moimi wyborami, zawsze sprawdzajcie sobie odpowiedzi w Rozmowach z postaciami lub na jakichś blogach, gdzie się one znajdują (dot. to również miejsca występowania postaci).

Więc zapraszam wszystkich chętnych do czytania:

Ykhar: Mery... Mery...

Miiko: Co znowu zrobił?

Ykhar: Zniknął!

Gardia: Jak to "zniknął"?

Ykhar: Jego matka... przyszła do mnie, była z nim w lesie i... Miiko, co my zrobimy?

Miiko: Wyjaśnij wszystko, punkt po punkcie.

Gardia: (Miiko podeszła do Ykhar i pogładziła ją po plecach, żeby ją uspokoić. Jeszcze nigdy nie widziałam jej w takim stanie.)

Gardia: (Za to ja, jestem dość... zdezorientowana tą sytuacją.) (?)

Ykhar: Chwilę temu, przyszło do mnie dwóch członków straży. Znaleźli ją, krzyczała imię Merego w lesie. Kiedy poszłam z nią rozmawiać, dowiedziałam się, że straciła syna z oczu na jakieś... dwie minuty i nadal go nie znalazła.

Ykhar: Wszczęli pierwsze poszukiwania w sprawie zniknięcia, ale nic nie znaleźli...

Miiko: O nie...

Gardia: Nie był z ojcem?

Ezarel: Ojciec Merego zmarł...

Gardia: No tak, to prawda, już mi to powiedział... więc może z kimś innym?

Valkyon: Myślę, że wszystko sprawdzili zanim cię powiadomili?

Ykhar: Tak...

Nevra: A co z jego chowańcem?

Ykhar: Co?

Nevra: Może on też się zgubił i Mery poszedł go szukać.

Ykhar: Nie... crylasm był w domu, kiedy przeszukiwali dom.

Chłopacy: ...

Miiko: Cholera, no nie! Gdzie jest Kero? (?)

Ykhar: Został z matką Merego i Eweleïn.

Miiko: W porządku.

Miiko: Dobrze, słuchajcie wszyscy. Będę potrzebować każdego.

Gardia: (Arf, wygląda na to, że ta sprawa jest teraz najważniejsza, więc lepiej słuchać i siedzieć cicho.)

Miiko: Valkyon, Nevra i Ezarel... ustalcie wszystkie plany poszukiwań. Musimy za wszelką cenę dowiedzieć się co lub kto dopuścił się tej zbrodni.

Gardia: (Chłopcy kiwnęli głową i wyszli bez słowa. Nie zauważyłam nawet cienia uśmiechu na twarzy Ezarela.)

Miiko: Ykhar, chcę, żebyś przygotowała mi przemówienia, które rozprowadzimy w całej Centrali, a także traktat sojuszniczy z milicją z okolicznych wiosek. Jamon, my pójdziemy w tamten obszar. Musimy znaleźć tego malucha lub przynajmniej dowiedzieć się, co powiedzieć jego matce.

Ykhar: Miiko! Chciałabym pójść z wami... potrzebuję więcej informacji. Jeśli mam ogłosić złe wieści, to wolę widzieć to na własne oczy.

Miiko: Hmm... w porządku, po prostu zabierz się z nami. Należy znaleźć Leiftana, by mnie zastąpił na czas poszukiwań.

Gardia: (Zaczęli wychodzić.)

Gardia: Miiko... a ja?

Gardia: (Odwróciła się do mnie z szeroko otwartymi oczami.)

Miiko: Co "i ty"?

Gardia: No, chcę pomóc!

Miiko: Jak nam pomożesz?

Gardia: Pozwól mi pójść do lasu za ciebie. Jesteś Szefem Straży, masz inne rzeczy do zrobienia... a poza tym...

  1. Znam Merego.
  2. Czuję się naprawdę bezużyteczna.
  3. Jesteś szefem Straży, masz inne obowiązki.

Wybór 1:

Miiko: I co z tego?

Gardia: Jeśli zniknęłaby Ykhar, albo Jamon. Nie chciałabyś szukać ich sama?

Miiko: Nie znasz małego tak długo jak ja, twój argument jest niespójny.

Gardia: Miiko, proszę...

Ykhar: Niech idzie z nami, im nas więcej, tym lepiej!

Miiko: Nie ma sensu posyłać czterdziestu osób w tej samej sprawie, trzy to już dość.

Gardia: (Ykhar i ja zrobiłyśmy oczy małego kotka do Miiko.)

Miiko: Hmm... w porządku.

Gardia: Bardzo dziękuję!

Miiko: Jeśli go nie znajdziecie... lub jeśli wam się uda, nie mówcie nic jego matce, zanim nie poinformujecie mnie.

Gardia: (Jak to "jeśli wam się uda"? Jej aura nie mówiła mi nic dobrego.)

Ykhar: Pójdę szybko do mojego pokoju, muszę zabrać kilka rzeczy. Nie mamy czasu do stracenia!

Jamon: Jamon zabrać broń.

Gardia: Dobra, spotkajmy się przed bramą Centrali.

Oboje: Okej.

~idziemy do bramy - przy altanie~

Gardia: Leiftan, to ty! Powinieneś iść zobaczyć się z Miiko.

Leiftan: O Merym?

Gardia: Tak!

Leiftan: Wiem, właśnie szedłem do sali kryształu się z nią spotkać... Biedne dziecko...

Gardia: ...

  1. Na pewno nic mu nie jest, pewnie tylko zgubił się w lesie.
  2. Też tak myślę...
  3. Nie wiem, co ci powiedzieć.

Wybór 2:

Gardia: Nie rozumiem, jak ktoś może zranić dziecko.

Leiftan: Mam szczerą nadzieję, że go znajdziesz...

Leiftan: No cóż, do zobaczenia.

Gardia: (Rety, zaczynam mieć czarne myśli...) (?)

~przy bramie~

Gardia: (Jamon i Ykhar już tam są.)

Gardia: No, drzwi są zamknięte?

Ykhar: Tak, Centrala jest tymczasowo zamknięta, aby zapobiec dalszym zaginięciom.

Gardia: Rozumiem... ale jak ci, którzy już wyszli, mają zamiar wejść?

Ykhar: Wpuścimy ich, gdy ich zobaczymy!

Gardia: A jak będzie można rozpoznać członków? Nie mamy żadnego znaku wyróżnienia.

Ykhar: Strażnicy mają rozkaz do kontroli tożsamości, zrobiłam ich listy.

Gardia: To nie powstrzymuje od kłamstwa o swojej tożsamości.

Ykhar: Mamy coś w stylu galerii łotrzyków.

Gardia: Tak, ale...

Ykhar: Skończ już tyle pytać!

Gardia: Jestem ciekawa, to wszystko...

Ykhar: Nie martw się, poziom bezpieczeństwa zwiększono do jego maksimum.

Jamon: Jamon zapewnia, że wszyscy strażnicy dobrze go znać. Jeśli strażnicy zawieść, Jamon ukarać.

Gardia: (Zaśmiał się dość... straszne, będąc jednocześnie bardzo dumnym z siebie.)

Gardia: Boję się.

Ykhar: * szepcze* Nie mów tak, weźmie to za komplement! Cóż, idziemy? Jamon, pójdziesz przodem?

Gardia: (Jamon kiwnął głową i strażnicy otworzyli drzwi. Wiedzą, że mają okazywać mu szacunek.) (?)

~wychodzimy na zewnątrz~

Gardia: (Szybko wyszliśmy na zewnątrz. No to w drogę...)

Gardia: (Skręca mi kiszki... Czuję, że ta historia skończy się źle.) (?) ← pisało że ma motyle w brzuchu, no ale... to jakoś tu nie pasuje, więc dałam o kiszkach (że ze strachu)

~przeszukujemy las~

~przy grzybkach/ale może i gdzie indziej~

Gardia: (Kierunek las, huh.)

Ykhar: Hep hep! Nie tutaj!

Gardia: Dlaczego? Idę do lasu, racja?

Ykhar: Tak, ale to nie tutaj poszedł Mery wraz ze swoją matką.

Gardia: Och, dobrze!

~w głębi lasu~

Ykhar: Dobry Boże... ale co za pomysł, by pójść tak daleko w głąb lasu...

Gardia: Nie wygląda na bardzo niebezpieczne...

Ykhar: W dzisiejszych czasach? Z wszystkimi nowościami, jakie otrzymaliśmy z innych wiosek? To głupie.

Gardia: Może nie była tego świadoma?

Jamon: Keroshane i Ykhar przekazali wieści. Wszyscy wiedzą.

Gardia: Naprawdę? Ja dowiedziałam się przez przypadek, gdy z nimi jadłam.

Ykhar: To normalne, spałaś, kiedy rozesłaliśmy ogłoszenie w Centrali i wewnątrz schronu.

Gardia: Okej, rozumiem.

Gardia: Cóż, może czuła się bardziej bezpiecznie niż ogłoszone nowości? (?)

Ykhar: Też tak myślę, i właśnie dlatego jej syn zaginął w lesie.

  1. Znajdziemy go, nie martw się.
  2. Sądzę, że jesteś teraz bardzo nieustępliwa.
  3. Mam nadzieję, że nic mu nie jest...

Wybór 1:

Ykhar: Hmm, nie wiem, naprawdę mam złe przeczucia co do całej tej historii...

Jamon: Ykhar zbyt dużo stresu. Musisz oddychać.

Gardia: Przecież nie został zabity. On się zgubił, po prostu zgubił... i jesteśmy tutaj, aby go odnaleźć.

Ykhar: Skoro tak mówisz!

Gardia: (Naprawdę nie wygląda na przekonaną.)

Gardia: Dlaczego jesteś taka negatywna?

Ykhar: Jestem w tej straży znacznie dłużej niż ty... i... straciliśmy już kilku członków. Za każdym razem, mówiliśmy sobie "oni wrócą, wrócą"... I nie wrócili.

  1. Dalej Ykhar, nie trać nadziei... znajdziemy go.
  2. (To prawda, nie jestem tutaj zbyt długo... ona może mieć rację.)
  3. (Hmm... nie wiem co o tym myśleć.)

Wybór 1:

Ykhar: ...

Gardia: (Wygląda na naprawdę przygnębioną, zastanawiam się, czy to był dobry pomysł, by tutaj przyszła.)

~idziemy głębiej~

Jamon: TUTAJ!

Gardia: Co?!

Jamon: Połamane gałęzie...

Gardia: Myślisz, że to Mery?

Jamon: Jamon nie wie... Może wskazówka. Może zwierzę?

Ykhar: ...

Gardia: To chyba coś innego niż Mery!

Ykhar: Mam nadzieję, biorąc pod uwagę, w jaki sposób te gałęzie są złamane... musiał się zranić.

Gardia: Dlatego nie sądzę, by tak było. Inaczej usłyszelibyśmy jego płacz.

Ykhar: Może.

~głębiej~

?: Gardiene!!!

Gardia: Mery!

Gardia: (Malec wbiegł w moje ramiona płacząc.)

Gardia: (Mocno drży, musiał się bardzo bać.)

Ykhar: Mery!!!

Gardia: (Ykhar jest czerwona ze złości.)

Ykhar: Dlaczego oddaliłeś się od swojej matki?

  1. Zostaw go, on jest dzieckiem!
  2. Mogłabyś pouczać go nieco delikatniej...
  3. (Lepiej się w to nie mieszać.)

Wybór 2:

Ykhar: Ja... ...

Ykhar: Przepraszam Mery, ale naprawdę mnie wystraszyłeś.

Mery: Ja... Ja po prostu chciałem zebrać dla ciebie kwiaty. Bo... bo często się ze mną bawisz, a ja...

Gardia: (Mery zaczął znowu płakać.)

Ykhar: Tak, dobrze... następnym razem nazbieraj je w ogrodach...

Gardia: (Ponuro klepnęła go w głowę. Są jak brat i siostra, to słodkie.)

Mery: Ykhar...

Ykhar: Hmm, tak?

Mery: Gdy zbierałem kwiaty, widziałem mężczyznę w lesie... warknął bardzo głośno... i się przestraszyłem.

Ykhar: Nie płacz, jesteśmy tu teraz, prawda?

Jamon: Mery...

Gardia: (Jamon podniósł malca i wziął go na barana.)

Jamon: Wracajmy. Mery być teraz mądrzejszy.

Mery: W-W porządku...

Jamon: Mery mniej płakać. Ykhar być milsza. W przeciwnym razie... Jamon ich zezłości!

Oboje: Obiecujemy!

Wyszliśmy w kierunku Centrali w atmosferze... bardziej "dobrego dziecka". Pomimo nadmiernej reakcji Ykhar po odzyskaniu Merego, to ostatecznie stała się milsza w drodze powrotnej. (?)

Gardia: (Myślę, że zaginięcie małego po ostatnich wydarzeniach było jak pstryknięcie w nos.)

Gardia: (Tak czy owak, ta historia musiała go wykończyć. Zasnął w ramionach Jamona.)

~wychodzimy z lasu - wracamy do Centrali~

Przybywszy do bram Centrali, mężczyzna odwrócił się do nas i poprosił, byśmy podali naszą tożsamość. Zauważając Jamona ze szczytu wieży, wyraz jego twarzy nagle się zmienił.

?: Panie Jamon! Przepraszam! Już otwieram!!!

Po wyjąkaniu wielu przeprosin, ten młody mężczyzna, który nie był o wiele starszy ode mnie, wrócił na swoje stanowisko. Osobiście byłam zaskoczona środkami wdrożonych przez Straż dla zapewnienia bezpieczeństwa ogrodzenia. Odkąd tu przybyłam, miałam do czynienia z pewną pobłażliwość/niedbałością. (?)

Zdałam sobie sprawę z tego, że miałam wiele przesądów na temat ich braku powagi. Pod ich pozornym "niedbalstwem" mieli - kiedy chcieli - wszystkie cechy stanowisk obronnym.

Jamon: Gardienne zamknąć usta.

Gardia: Co?

Jamon: Wyglądasz jak ryba!

Gardia: Och, przepraszam! Myślałam o czymś.

Ykhar: Ach! A o czym?

Gardia: O niczym szczególnym...

Gardia: (Lepiej, żebym swoje przemyślenia zachowała dla siebie. To mogłoby ich zasmucić.)

Jamon: Musimy iść zobaczyć się z Miiko.

Gardia: Tak!

Ykhar: Ale co zrobimy z małym? Czy nie moglibyśmy zaprowadzić go najpierw do jego matki?

Gardia: Racja, to może być dobre.

Jamon: Tak. Iść do Miiko.

Ykhar: Najpierw jego matka, to zajmie nam dwie minuty!!!

Jamon: Miiko!

Ykhar: Jego matka!

  1. (Idź do matki.)
  2. (Idź zobaczyć Miiko.)

Wybór 2:

Gardia: Jestem za Jamonem...

Ykhar: Pfft...

Jamon: Hej hej!

~idziemy do sali kryształu~

Miiko: Och, już wróciliście?

Gardia: (Chłopiec obudził się i spojrzał na Miiko, jednocześnie przecierając oczy.)

Mery: Gdzie jest moja mama?

Miiko: Jest w szpitalu. Ykhar, możesz zabrać go tam i nie dopuścić do przenikania Kero? (?)

Ykhar: Okej!

Gardia: (Oboje wyszli.)

Miiko: Dziękuję.

Gardia: Za co?

Miiko: Za jego odnalezienie. Nie mogę sobie wyobrazić paniki, która by powstała, gdyby...

Gardia: Gdyby zniknął na dobre?

Miiko: Tak. Wreszcie, Kero będzie w stanie przekazać dobrą nowinę członkom straży i uchodźcom.

Miiko: Uff...

Gardia: (Oparła się na jednej z balustrad i odetchnęła z wielką ulgą.)

  1. Wyglądasz na wyczerpaną.
  2. Co teraz zrobisz? (?)
  3. (Nic nie mów.)

Wybór 1:

Miiko: Trochę... Przyznaję, nie miałam czasu na odpoczynek przez kilka dni.

Gardia: Tak myślałam.

Gardia: Pewnie masz zamiar trochę odpocząć.

Miiko: Tak, z pewnością!

Gardia: Nie będę ci już dłużej przeszkadzać więc...

Miiko: Dziękuję!

Gardia: (Zaczęłam iść w stronę drzwi.)

Miiko: Gardienne, czekaj!

Gardia: Tak?

Miiko: Nie zapomnij przyjść na ważne spotkanie jutro rano.

Gardia: Spotkanie?

Miiko: Tak, dotyczące zaginięć.

Gardia: Ale myślałam...

Miiko: Ta misja cię nie interesuje?

Gardia: Cóż... Ja...

Gardia: (Och cholera! Lepiej będę już cicho i wyjdę, zanim zmieni zdanie.)

Gardia: Okej. Przyjdę jutro!

~wychodzimy~

Ykhar: Tutaj jesteś...

Gardia: Tak, o co chodzi?

Ykhar: Szukałam ciebie... Chciałam przeprosić za wcześniej. Wiesz z Merym... wiem, że byłam dość trudna, ale... Naprawdę doceniam tego malca. (?)

Gardia: Tak myślałam, rozumiem. To twój braciszek?

Ykhar: O nie! Ale jak to jest. (?)

Gardia: Nie masz brata ani siostry?

Ykhar: W ogóle. Moja matka starała się wychować mnie sama, więc nie mogę sobie wyobrazić co by było, gdybym miał brata lub siostrę!

Gardia: Całkiem sama?

Ykhar: Tak.

  1. Nie masz ojca?
  2. Nie masz brata lub siostry?
  3. Nie masz innych członków swojej rodziny?

Wybór 1:

Ykhar: Oczywiście, że mam. Jak wszyscy inni, ale go nie znam.

Gardia: I nie tęsknisz za nim?

Ykhar: Nie. Nauczyłam się żyć nie martwiąc się tym.

Gardia: Przepraszam...

Ykhar: Nie przepraszaj. Nie jestem ja. (?)

Gardia: Więc, musisz być bardzo blisko ze swoją matką.

Ykhar: Tak... zdecydowanie.

Gardia: O co chodzi?

Ykhar: Nie możemy rozmawiać ze sobą dłużej niż pięć minut bez krytykowania siebie nawzajem.

Gardia: Ha ha, rozumiem!

Ykhar: Na szczęście nie widuję jej zbyt często.

Gardia: Ona tu nie mieszka?

Ykhar: Nie...

Gardia: Przepraszam!

Ykhar: Nie martw się.

~w prostym korytarzu~

Gardia: (Ktoś stanął za mną i objął mnie w swoich ramionach.)

  1. Hej, puść mnie!
  2. (Wymierz cios.)
  3. Nevra, czy to ty?

Wybór 3:

Alajéa: Pudło! Następnym razem ci się uda.

Alajéa: Dziękujeeeeeee ♥

Gardia: Ech... dlaczego?

Alajéa: Za odnalezienie Merego! Ten malec jest naprawdę słodki, często bawię się z jego chowańcem.

Gardia: Ach to nic, w tym samym czasie to był cel naszej misji.

Alajéa: Jesteś zbyt skromna!

~w sali drzwi~

Kero: Proszę ... Zachowajcie spokój. Odpowiem na każde pytanie...

Gardia: (Pełno tu ludzi... Wszyscy zebrali się wokół Kero.)

?: Jak tam mały?

?: Kto go porwał?

?: Czy jest ranny?

?: Tutaj nie jest bezpiecznie!!!

?: Dlaczego zamknięto Centralę?!

?: NIEODPOWIEDZIALNY!

Gardia: (Co się dzieje? Takie przykre słowa...)

Kero: ... nie został porwany. Ma się dobrze. Nie ma ran... i...

?: Jak mogliście do tego dopuścić?

  1. (Stań w obronie Kero.)
  2. (Nic nie rób.)
  3. (Zrób znak poparcia dla Kero.)

Wybór 1:

Gardia: (Ruszyłam w kierunku schodów, gdzie stał Kero.)

Wybór 3:

Gardia: (Biedny, zasypali go pytaniami.) <- Kero się chyba do nas uśmiecha, więc coś jednak zrobiła

  • (to, kto się pojawi zależy od naszego lovo - chłopacy interweniują przy wyborach 1 i 3)

Jeśli pojawia się

Ezarel

Ezarel: Myślicie, że to nas bawi?

Kero: E-Ezarel...?

Ezarel: Naprawdę sądzicie, że zamykanie bram centrali jest czymś, o czym zdecydowaliśmy bezmyślnie? Zrobiliśmy to dla waszego własnego bezpieczeństwa i zamiast spokojnie słuchać wyjaśnień Keroshane, oskarżacie go? Wskazujecie na niego jak wściekły tłum? (?)

Ezarel: Niech wyjaśnię to jasno. Każdy złapany poza domem podczas godziny policyjnej będzie karany.

Gardia: (No, wali prosto z mostu... jak co, to nie tylko ja potrafię być nieprzyjemna w swoich komentarzach.)

Ezarel: Więc zamknijcie się i słuchajcie.

Gardia: (Przynajmniej nie przebiera w środkach...) (?)

Gardia: (Nigdy nie widziałam go tak poważnego, odkąd widziałam jak przygotowywał miksturę, która miała sprawdzić czy jestem faelienne. Zaskakuje mnie za każdym razem.)

Nevra

Nevra: Naciskanie na niego nigdzie was nie zaprowadzi.

Kero: N-Nevra...?

Nevra: Decyzja o godzinie policyjnej w Centrali nie została zdefiniowana przez Keroshane, ale Valkyona, Ezarela i mnie. I aż do zniesienia godziny policyjnej, wszystkie wyjścia poza dozwolonymi godzinami będą karane.

Nevra: Jeżeli macie coś przeciwko tej decyzji, to odnieście się z tym do nas. Nie do Keroshane.

Gardia: (Nevra bierze na siebie odpowiedzialność? Jestem... zdumiona i pod wrażeniem. Nie boi się konfrontacji.)

Gardia: (Teraz lepiej rozumiem, dlaczego jest głową straży.)

Valkyon

Valkyon: Nie mamy nic do zrobienia. (?)

Kero: V-Valkyon?

Valkyon: Na obszar została wprowadzona godzina policyjna na rozkaz przywódców Gwardii: Nevry, Ezarela i mnie. Po prostu postąpiliśmy według protokołu awaryjnego w przypadku zaginięcia. Nie otworzymy drzwi, dopóki ta sprawa nie zostanie rozwiązana. Prosimy was również o to, by przestrzegać godziny policyjnej.

Gardia: (Ach tak, zresztą... nie byłam tego świadoma.)

Valkyon: Każda osoba znaleziona poza jej mieszkaniem po dozwolonych godzinach, otrzyma karę.

Valkyon: Tymczasem, jesteście proszeni o poszanowanie Keroshane i słuchajcie uważnie.

Gardia: (Stanął obok niego i skrzyżował ramiona, bezkompromisowo.) (?)

Gardia: (Jestem całkowicie pod wrażeniem charyzmy, którą emanuje.)

Kero: Umm... dobrze. Jak wyjaśniłem. Od dziś i na czas nieokreślony, drzwi Straży Eel zostaną zamknięte. Nie robimy tego, by was tutaj powstrzymać i zamknąć, ale dla waszego bezpieczeństwa. Zostaną również przeprowadzone kontrole tożsamości. Jeśli macie jakieś pytania, moje biuro jest otwarte.

Chrome: Nie śmieją się, co?

Gardia: Och, Chrome... nie widziałam cię.

Gardia: Nadal jesteś na mnie zły?

Chrome: ... Nie wiem. Jeszcze nie zdecydowałem. (?)

Gardia: Umm ok...

Gardia: Jestem zszokowana takim obrotem spraw.

Chrome: Tak... już to widziałem, widziałem i widziałem. (?)

Kero: Jutro rano, kilku członków różnych gwardii zostaną zaproszeni do wzięcia udziału w spotkaniu. Ma on na celu zorganizowanie siatki na pokrycie lasu. Ta siatka będzie organizowana w zmowie z wioskami z okolic lasu. Jesteśmy z nimi w ścisłym kontakcie. Nie mam więcej informacji na ten temat.

Gardia: (Pomruki z tłumu stopniowo zanikały i tłum zaczął się rozchodzić.)

Gardia: (Podeszłam do Kero, biedak... wygląda na wyczerpanego.)

Gardia: W porządku?

Kero: E-Ech... niezbyt.

Gardia: Rozumiem. To było bardzo odważne z twojej strony, że stawiłeś czoła tym wszystkim ludziom.

Kero: Och... cóż, nie dałbym rady bez pomocy Ezarela/Nevry/Valkyona. W końcu... Jeśli pozwolisz, pójdę do biblioteki, mam mnóstwo pracy do zrobienia.

  • (Mam wrażenie, że tutaj Gardia proponuje mu pomoc, ale nic takiego nie ma. Może to jakiś błąd?)

Kero: Nie, dziękuję, to będzie... Ykhar i inni bardziej wykwalifikowani ludzie mi pomogą.

Kero: Och... Ja... nie miałem na myśli, że nie jesteś zdolna!

Gardia: Ha ha, nie martw się, nie zrozum mnie źle! Nie posiadam takich kompetencji u podstaw i tak.

Kero: Wow... Cieszę się, że się nie obraziłaś. Ludzie mają tendencję do brania wszystkiego na gorsze. (?)

Gardia: Tak, zauważyłam, że jesteś bardzo przeczulony. (Podobnie jak każdy...)

Kero: Gdy napięcie jest wysokie, najmniejsza uwaga błędnie zrozumiana rośnie w siłę...

Gardia: Lekkomyślnie?

Kero: Tak, ha ha! Idź, do zobaczenia później!

Gardia: Powodzenia.

Gardia: (Poczułam nagłe zmęczenie, lepiej trochę odpocznę.)

~idziemy do naszego pokoju~

Gardia: (Jestem w moim pokoju.)

Po tym wyczerpującym dniu, runęłam jak worek na moje łóżko i zdrzemnęłam się na dobre pół godziny.

Pomijając gotowanie i szukanie Merego, nie zrobiłam dzisiaj zbyt wiele; ale ta misja mnie wyczerpała.

Wróciłam myślami do wszystkiego, co się dzisiaj wydarzyło: ustanowienie godziny policyjnej i zamykanie dzrwi centrali.

Ta myśl zamroziła mi krew w żyłach... Gwałtownie przypomniała mi, że nie jestem w moim świecie, i że nic nie wiem o historii tej Straży Eel, która mnie przywitała. Może nieświadomie, wpadłam do "klanu zła"?

W tych rozważaniach, zasnęłam nie rozbierając się...

Gardia: (Już rano? Mam nadzieję, że nie spóźnię się na spotkanie, na które zaprosiła mnie Miiko.)

Gardia: (Przy okazji... Gdzie ma się ono odbyć?!)

~do sali kryształu~

Gardia: (Ach... nikogo tu nie ma.)

Gardia: (Dlaczego nie pomyślałam wcześniej, by zapytać Miiko o miejsce spotkania?!)

~w sali drzwi~

Gardia: (Cholera, jestem pewna, że spotkanie niedługo się zacznie, a ja nadal nie wiem, gdzie ma się odbyć!)

Gardia: (Spóźnienie na pierwsze oficjalne spotkanie, na które jestem zaproszona... to naprawdę nie jest poważne.)

Gardia: (Ugh, ależ mnie to denerwuje!!!)

?: Gardienne?

Gardia: Och, Kero, tu jesteś!

Gardia: Będziesz mieć możliwość pokierowania mnie. (?)

Kero: Ach? Dlaczego?

Gardia: Miiko zaprosiła mnie na dzisiejsze spotkanie.

Kero: Hmm, tak...

Gardia: No... jak to powiedzieć... ja... zapomniałam zapytać gdzie ma się odbyć to spotkanie.

Kero: … Ha ha!

  1. Nie śmiej się... Byłam tak szczęśliwa, że mogę uczestniczyć w życiu tej społeczności, że zapomniałam zapytać o szczegóły.
  2. To nie jest śmieszne. Ta misja bardzo mnie stresuje.
  3. Pewnego dnia, nie będę już taka roztrzepana, obiecuję. (?)

Wybór 1:

Kero: To zrozumiałe... Cóż, skoro jestem całkiem sympatycznym i fajnym chłopakiem, to ci powiem. Spotkanie odbędzie się w stołówce.

Gardia: Naprawdę?

Kero: To może długo potrwać, a wiele z naszych pokoi jest naprawianych… a ja...

Gardia: Nie musisz tego wyjaśniać. Jeśli ma się odbyć w stołówce, to po prostu trzeba tam iść, i tyle.

Kero: Hej!

Gardia: O co chodzi?

Kero: Zadajesz bardziej zwykłe pytania...

Gardia: Naśmiewanie się nie jest bardzo miłe.

Kero: He he.

Gardia: Pójdziesz ze mną ten raz?

Kero: Mam kilka dokumentów do przygotowania i mogę się spóźnić. Więc, idź przodem i nie czekaj na mnie.

~więc do stołówki~

Przychodząc do pomieszczenia, od razu zrozumiałam, dlaczego to spotkanie odbywa się w stołówce. Było tu pełno ludzi... miałam problem ze znalezieniem sobie miejsca i usiadłam w pobliżu wyjścia, gdzie znalazłam trochę miejsca.

W oddali widziałam Miiko, stała tuż obok Valkyona, Nevry i Ezarela, który, chociaż raz, bez jego lekko drwiącego uśmiechu.

Gardia: (Kero już tam jest, jednak mogliśmy przyjść tu razem.)

Miiko: Proszę... bądźcie cicho. Zaczynamy. Powiedziałam cisza! ← mniejszą czcionka

Gardia: (Mam kłopoty ze zrozumieniem tego, co mówi Miiko przez otaczający zgiełk.)

Miiko: Zaczniemy od... ← mniejszą czcionka

Gardia: (Wciąż trudno mi ją usłyszeć, ale widząc jej minę, nie daję nawet dwóch minut...)

Miiko: ZAMKNIECIE SIĘ WRESZCIE?!

Gardia: (W całym pomieszczeniu zapanowała cisza... jak studenci, którzy właśnie został skarceni przez nauczyciela odrobinę zbyt apodyktycznego.)

Gardia: (Przynajmniej pozornie poważne dąsy Ezarela wykrzywiły się w grymasie śmiechu. Nevra również nie potrafił powstrzymać się od śmiechu. Valkyon, w międzyczasie, jest wciąż taki sam. Ha ha.)

Gardia: (Cóż, Ezarel chyba przywitał się ze mną w oddali...) (?)

Gardia: (Dałam mu znak z mojej strony.) (?)

Miiko: Zatem.

Gardia: (Wciąż wygląda na zirytowaną.)

Miiko: Przede wszystkim dziękuję wszystkim za przyjście i to na czas.

Alajéa: Przepraszam!!! Ja... spóźniłam się.

Miiko: Jak zwykle, Alajéa.

Miiko: Skoro zebraliśmy was tutaj dziś rano, to jest to wynikiem ostatnich wydarzeń, które miały wpływ na ten region. Aby uciszyć plotki, chcę przypomnieć, że zniknięcie Merego nie ma nic wspólnego z tą sprawą. Chłopak się po prostu zgubił i znaleźliśmy go ostatniej nocy.

Miiko: Jest teraz w ramionach matki. Spotkanie odbędzie się w trzech punktach: wyjaśnienie misji, przydział par i jak zwykle, pytania i wyjaśnienia.

Gardia: (Ojej, to naprawdę wygląda poważnie. To pierwszy raz, gdy uczestniczę w takim spotkaniu. Trochę się stresuję...)

Ykhar: Powinnaś odpocząć.

  1. Nie mogę tego zrobić...
  2. Ty mi to mówisz?
  3. Staram się, staram...

Wybór 2:

Ykhar: Hej, nie śmiej się!

Gardia: Co ty tu robisz? Nie powinnaś być z Miiko i wszystkimi?

Ykhar: Nie, muszę tu czekać, aż do końca zebrania.

Gardia: Och, jasne...

Gardia: (Trzyma cały pakiet arkuszy w dłoniach, myślę, że da je wszystkim po spotkaniu.)

Miiko: Ciszej tam w głębi sali!

Gardia: (Ups...)

Gardia: (Popatrzyła na nas, po czym lekko zachichotała.) (?)

Kero: Cóż... umm. Jak wiecie, mury naszej siedziby poddano dość restrykcyjnym standardom bezpieczeństwa: godzina policyjna, zamykanie bram, kontrole tożsamości... Minęło trochę czasu, od kiedy dowiedzieliśmy się o różnych zaginięciach w regionie i jego okolicach.

Kero: Zgromadzone dowody i informacje uzyskane do tej pory prowadzą nas do przekonania, że istota ta lub stworzenie niekorzystnie szaleje w pobliskim lesie. Dlatego zdecydowano się na przeprowadzenie "obchodu" lasu.

Gardia: (Obchód?)

Valkyon: Każdy tutaj jest zobowiązany do przeprowadzenia obchodu. Oczywiście, to nie będzie ofensywa. Jeśli zobaczycie lub usłyszycie coś podejrzanego, musicie dokonać strategicznego odwrotu.

Ezarel: Celem tego manewru jest stworzenie siatki w lesie i potencjalnych obszarów ryzyka.

Nevra: Jest to zorganizowana w zmowie z innymi wioskami.

Kero: Las jest duży i potrzebujemy wszelkiej możliwej pomocy. Na zakończenie spotkania, Ykhar poda wam mały plik, chcemy byście go przestudiowali przed rozpoczęciem misji. Rozpocznie się o godzinie piątej.

Gardia: (Rety, to nie za wiele czasu na przeczytanie wszystkiego...)

Miiko: W porządku. Teraz przydział par.

Miiko: Lua i Doriann. ← można ich znaleźć na deviantarcie Chino  → link

Miiko: NMilia i Jovich.

Miiko:

Miiko nadal wymieniała pary, wtedy zauważyłam, że tak naprawdę nie bierze pod uwagę straży, ponieważ Alajéa znalazła się z członkiem Gwardii Obsydianu.

Zauważyłam, że wszystkie pary pasują do siebie, czekając na moją kolej... Partnerem Nevry był nie kto inny jak Chrome.

Gardia: (Jego zawieszenie musiało zostać zrewidowane.)

Gardia: (Zastanawiam się, z kim będę w parze?)

Miiko: Valkyon i Gardienne.

Gardia: (Och, to z nim pójdę na misję.)

Po długich minutach, każdy miał kogoś do jego misji. Starannie unikałam spojrzenia Valkyona. Byłam rozdarta między poczuciem szczęścia, że będę razem z nim, i obawą, że uzna mnie za niekompetentną.

Miiko: A teraz, gdy wszystko już skończone. Czy są jakieś pytania?

Gardia: (W sali zapadła ciężka cisza. Usłyszałam jakieś szmery o zmianie partnerów, ale to wszystko.)

Gardia: (Nieśmiało podniosłam rękę.)

Miiko: Ty tam!

  1. Czy dostaniemy jakiś charakterystyczny znak, który założymy, aby można było nas rozpoznać wśród uczestników?
  2. Jaki jest prawdziwy cel tej misji?
  3. Co należy zrobić, jeśli zauważymy tę "istotę"?

Wybór 3: (wszystkie są neutralne) trzeba wybrać wszystkie pytania

Leiftan: Wycofać się. Wyizolujemy teren i przygotujemy się do ataku w ciągu kilku godzin.

Wybór 1:

Leiftan: Tak, mankiety zostaną dostarczone przez Ykhar wraz z folderem do przestudiowania.

Gardia: A nasi sojusznicy też je dostaną?

Leiftan: Tak.

Wybór 2:

Leiftan: Stworzymy obwody z siatek oraz będziemy ostrzegać o podejrzanych rzeczach.

~jak już zapytamy o wszystko~

Leiftan: Chciałbym zwrócić uwagę, że wszystkie te informacje są dostępne w folderze, który wręczy wam Ykhar.

Gardia: Dziękuję...

Gardia: (Wszystkie oczy skierowane są na mnie, musiałam wyjść na idiotkę.)

Gardia: (Znowu zapadła cisza...)

Miiko: Nie ma więcej pytań? Jeśli wszystko jest w porządku, można wyjść i dostać folder...

Gardia: (Tłum zaczął się zbierać do wyjścia.)

Miiko: ... spokojnie.

Gardia: (Ykhar dała mi mój i kazała mi "uciekać" najszybciej jak to możliwe zanim się "uduszę".)

~wychodzimy z sali~

Gardia: (Lepiej pójdę zobaczyć się z Valkyonem kiedy będzie mniej ludzi, skoro jest to moja pierwsza "duża" robota, to nie chciałabym nic nie robić.)

Gardia: (Czekałam cierpliwie w holu, i gdy wszyscy już wyszli, wróciłam się do stołówki, by go zobaczyć.)

~wchodzimy z powrotem~

Gardia: Hej, więc jesteśmy partnerami?

Valkyon: Na to wygląda.

Gardia: Ja... ja...

Valkyon: Chciałaś więcej informacji o tym co i jak z tą misją?

Gardia: Tak, tak bardzo to widać?

Valkyon: Jak nos na twarzy. Co chcesz wiedzieć?

Gardia: Uch, no... Jak zorganizujemy wyjście? Czy musimy trzymać się razem, aż piętnaście godzin?

Valkyon: Chciałbym spędzić z tobą trochę więcej czasu, ale muszę dokończyć kilka rzeczy. Wpadnę po ciebie do twojego pokoju, gdy będę gotowy. Pasuje ci to?

Gardia: Nie martw się! Przeczytam ten raport w międzyczasie.

Zaczęłam wychodzić z pokoju, kiedy wielka łapa wylądowała na moim ramieniu.

Jamon: Gardienne. Musisz poćwiczyć.

Gardia: Hmm... to znaczy?

Jamon: Nie możesz iść do lasu, jeśli nie możesz obronić partnera. Potrafisz władać bronią lub walczyć?

Gardia: Nie, raczej nie... jeszcze nigdy nie musiałam walczyć w moim życiu.

Jamon: Więc pójdziesz z Jamonem. Do ogrodów.

Gardia: (Ale... kiedy ja przeczytam mój raport?!)

~idziemy do ogrodów – do wiśni~

Jamon: Jesteś gotowa?

Gardia: Co? Ale... co mam zrobić?!

Jamon ostrzegł mnie i zaserwował mi niewielki cios w żebra. Zaskoczona, wciąż patrzyłam na niego szeroko otwartymi oczami...

Gardia: (Ale cholera, co on zrobił?)

/\ Nadszedł czas, aby szkolić się w walce wręcz z Jamonem. Teraz można odkryć nową cechę: Q.T.E Vent lub Quick Time. Podczas tego odcinka będziesz miała z tym do czynienia, kiedy trzeba będzie wykonać czynności na ekranie. Zgodnie z wynikami uzyskanymi podczas Q.T.E scenariusz twojej historii będzie inny. /\

Obecnie istnieją dwa rodzaje działania.

1) "Jedno kliknięcie": należy po prostu kliknąć na ikonę. Uwaga: kliknięcie obok nie zostanie zaliczone! ← znaczek z rączka

2) "Kształt": należy łączyć kropki pojawiające się na ekranie. Uwaga: jeśli pominiesz jakiś punkt, musisz ponownie zacząć łączyć od początku. ← znaczek ze strzałka

(LANCER LE Q.T.E) ← taki samouczek się włączą najpierw

Jamon: Gratulacje! Gardienne jest obdarzona! ← nw czy zawsze tak reaguje, a ja nie zwracałam uwagi na to ile tego zrobiłam; tak czy siak, to był tylko samouczek, więc tym się nie martwcie i się tutaj jedynie sprawdźcie :)

Gardia: Gdybym wiedziała, że mnie tak zaatakujesz...

Jamon: Jamon nie atakuje. Jamon trenuje.

Gardia: Możesz mi wytłumaczyć... Twój pierwszy cios mnie... zaskoczył.

Jamon: HA ha! Dobrze!!!

Ćwiczyliśmy przez chwilę i nauczyłam się podstaw walki wręcz. Jamon pogratulował mi wiele razy, mówiąc że jestem "zwinna" i "szybka". Czułam się raczej jak niedołęga ale kilka komplementów nie jest złych.

Jamon: Przejdziemy teraz do nowego ćwiczenia.

Gardia: Naprawdę? Jakiego?

Jamon: Chodź.

~przenosimy się do kuźni~

Szłam za Jamonem przez Centralę i zaprowadził mnie do kuźni. W sąsiednim pomieszczeniu było kilka broni, ogr zabrał trzy i przyszedł do mnie.

Jamon: Straż Eel ma trzy bronie. Broń dalekiego zasięgu. Broń ciężka. Broń biała.

Gardia: Zgaduję, że mam wybrać? Więc mam preferencję dla broni...

Jamon: Nie. Spróbujesz każdej broni. Ja pokazać, ty obserwować. Jamon daje takie bronie bardziej odpowiednie dla ciebie.

Jamon pokazał mi kilka bardzo podstawowych uderzeń z każdej broni...

Gardia: W-W porządku...

Jamon: Teraz. Ty.

Gardia: (Wskazuje na bronie... Myślę, że chce, żebym wybrała od czego zacząć.)

  1. (Wypróbuj łuk)
  2. (Wypróbuj miecz)
  3. (Wypróbuj młot)
  • Tak czy siak wybieramy wszystkie, jednak to, którą broń dostaniemy zależy od tego jak dobrze nam pójdzie z każdą z nich. Gdy już skończymy nasze próby, to Jamon poda nam 2 bronie, z którymi poszło nam najlepiej, a nam pozostaje wybrać tę, którą wolimy. Chyba, że z dwoma pójdzie nam beznadziejnie, to daje nam od razu to, z czym poszło nam najlepiej.

Jamon: Wspaniale! Jamon być dumny! ← ze łzami w oczach xD

Gardia: (Jamon podał mi łuk.) ← No cóż, ja bardzo, ale to bardzo chciałam dostać łuk ^o^

/\Gratulacje, właśnie otrzymałaś obiekt: łuk początkującego/nowicjusza. Wystarczy przejść do szafy, by go nosić. /\

~przenosi nas z powrotem do wiśni~

Wróciliśmy na zewnątrz i trenowaliśmy przez chwilę. Nauczywszy się trochę lepiej kontrolować moją broń, Jamon poprosił mnie, byśmy wrócili do ćwiczeń w walce wręcz.

Jamon: Pięści dobrze. Teraz nogi.

Gardia: Jesteś pewien?

Jamon: Jamon silny. Ty uderzyć mnie.

  1. Dobrze... (Cóż, jeśli tak ma być.)
  2. Jesteś pewien?
  3. Nie chcę cię skrzywdzić.

Wybór 3:

Jamon: Ha ha ha! Nie skrzywdzi. Jesteś zbyt niska. Ha ha!

Gardia: Hej!

Gardia: (Zaczęłam kopać go w uda. Nie wyglądał na przekonanego moimi umiejętnościami.)

Jamon: Nie tak. Patrz.

Jamon ustawił się do mnie tak, bym mogła odebrać cios. Potem stanął przede mną i upozorował pierwszy cios, żeby pokazać mi jak to ma wyglądać.

Jamon: Widzisz. Ja nie skrzywdzić ciebie. Okej?

Gardia: Okej!

Przygotowałam się do tego ciosu, jeszcze nie znając potwornej siły Jamona. Podniósł nogę szybkim ruchem i uderzył w moje udo.

!!BUM!!

Gardia: OUUUUUH CHOLERA!

Uderzenie było bardziej brutalne niż się tego spodziewałam i zaczęłam skakać w miejscu, by zmniejszyć ból. W tym momencie miałam wrażenie, jakby zmiażdżył całe moje udo.

Gardia: Ał ał ał!!!

Gardia: (Och... Cholera, to boli!)

Gardia: (Przygryzłam wargę, aby zapobiec kolejnym obelgom.)

Jamon: Gardienne?

  1. W porządku, w porządku...
  2. Nie powinieneś uderzyć z mniejszą siłą?
  3. To bardzo boli, Jamon. (?)

Wybór 1:

Jamon: Nie chciałem cię zranić.

Gardia: Ja... (Ach, to boli.) Ja wiem.

Gardia: Możesz pomóc mi wstać?

Jamon: Okej.

Gardia: (Podał mi dłoń i za nią chwyciłam.)

Gardia: Ała!

Jamon: Musimy iść do szpitala!

~idziemy do szpitala/przychodni/lecznicy~

~po drodze – na rynku~

Kiedy schodziłam po schodach, które doprowadzą nas do samego środka Centrali, Jamon podniósł mnie i zaniósł mnie do szpitala. ← oo, jak słodko ^^

~w szpitalu~

Eweleïn: Ałć... to nie wygląda najlepiej. Zgaduję, że boli?

Gardia: Jakoś, bywało gorzej. (?)

Eweleïn: Rozumiem... Ale nie martw się, to zniknie w krótkim czasie dzięki balsamowi, który ci zaaplikuję.

Gardia: (Pochyliła się ku mnie i szepnęła.)

Eweleïn: Nigdy nie trenować kopnięć z Jamonem, lekcja przetrwania numer jeden.

Jamon: P-Przepraszam...

Gardia: Nie, nie martw się. To nic takiego.

Gardia: (Widząc jego zachowanie, wyobrażam sobie, że nie uderzył mnie tak celowo.)

Jamon: Choć był to lekki cios.

Gardia: Cóż, zapewniam cię, że był on wystarczająco silny...

Jamon: Hawn... Ty już lepiej?

Gardia: Tak, tak, nie martw się. Nie musisz tu zostawać, wiesz.

Jamon: (Zaczął wychodzić, smutny.)

Gardia: Hej, Jamon... Nie winię cię.

Jamon: Jamon szczęśliwy. Gardienne nie być zła!

Eweleïn: Biedny Jamon... on nadal nie potrafi zmierzyć swojej siły.

Gardia: Właśnie widzę.

Eweleïn: Pfft...

Gardia: To nic takiego, wiesz... On nie jest złym człowiekiem.

Eweleïn: Tak, to pewne. W każdym razie, zawsze mam zapasowe balsamy w moim ekwipunku, aby zapobiec tego rodzaju wydarzeniom.

Gardia: To się często zdarza?

Eweleïn: Nie, odkąd zranił Kero.

Gardia: Naprawdę? Zranił?

Eweleïn: Tak, są wobec siebie nieco chłodni od tamtego czasu...

Gardia: Nie wygląda na to, by się nie dogadywali.

Eweleïn: A widziałaś, żeby ze sobą rozmawiali?

Gardia: Teraz, gdy o tym wspomniałaś... nie, raczej nie.

Eweleïn: No właśnie.

Gardia: Szkoda, oboje są mili.

Eweleïn: To ich sprawa...

Gardia: Racja.

Gdy Eweleïn skończyła rozsmarowywać maść, poradziła mi zostać w szpitalu, by odpocząć przed pracą. Na moje szczęście, zapewniła mnie, że nie będę już czuć żadnego bólu podczas mojej misji... prawie w ogóle.

Skorzystałam z okazji, by przeczytać formularz, który dostaliśmy od Ykhar, ale jeszcze zanim przeczytałam drugą stronę, zapadłam w głęboki sen.

?: Gardienne, wstawaj...

Gardia: Co? ... Kto mówi?

Valkyon: Czas iść.

Gardia: Och, Valkyon... Która godzina?

Valkyon: Musimy już iść. Przyszedłem do twojego pokoju, ale ciebie tam nie było. Jamon przyszedł do mnie i powiedział mi o twojej nodze, w porządku?

Gardia: Ech... (wstałam z łóżka.)

Gardia: Nie czuję żadnego bólu. Lekki dyskomfort, ale to wszystko.

Eweleïn: Widzisz, mówiłam ci, że to przejdzie!

Gardia: Brawo, Eweleïn, jesteś wielka!

Eweleïn: D-Dzięki...

Valkyon: Dobrze, chodźmy.

~przenosimy się przed las~

Wyszłam z Valkyonem poza Centralę, sporo pytał mnie o mój ból... Pomyślałam, że to miłe z jego strony, że się tak bardzo martwi o mnie i o moje zdrowie.

Gardia: Nie martw się, jest dobrze! Prawie nic teraz nie czuję.

Valkyon: To dobrze.

Gardia: A tak przy okazji, nie masz swojej opaski?

Valkyon: Nie ma takiej potrzeby. Zresztą, ty masz swoją.

Gardia: Okej...

~idziemy dalej w las~

Gardia: Co powinniśmy teraz zrobić? Nie miałam czasu na przeczytanie pliku... miałam zamiar zrobić to w szpitala, ale zasnęłam.

Valkyon: To nie ma znaczenia. My tylko patrolujemy las, by sprawdzić czy nie ma tu jakiś interesujących tropów... lub czy znajduje się tutaj ta rzecz.


Gardia: Co zrobimy, jeśli to się przytrafi nam?

Valkyon: Wycofamy się zgodnie ze wskazaniami Leiftana.

Gardia: Nie ma ryzyka, że stracimy to z oczu?

Valkyon: Jeśli będziemy dyskretni, to myślę, że stworzenie nas nie zauważy i będziemy mieli czas na odizolowanie terenu, by wrócić tak szybko, jak to możliwe.

Gardia: To głupie, nie byłoby lepiej zaatakować?

Valkyon: To byłoby idealne, ale nie każdy jest gotów do walki, albo nie ma siły. (?)

Gardia: W jakim sensie?

Valkyon: Czy ty, masz psychiczną i fizyczną siłę, by zabić swojego wroga?

  1. Jeśli jest to naprawdę niebezpieczna istota, to myślę, że tak.
  2. Nie wiem, nigdy wcześniej nie "zabiłam".
  3. Nie sądzę...

Wybór 2:

Valkyon: Mam nadzieję, że zabijesz tak późno, jak to tylko możliwe. (?)

  1. Przede wszystkim mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała zabić.
  2. Nie miałabym nic przeciwko, gdy przyjdzie czas...
  3. (Zakończ dyskusję.)

Wybór 2:

Valkyon: Tak, nigdy nie wiesz, co przyniesie jutro.

Gardia: Niestety nie.

Gardia: Wyznam ci, że nigdy nie zabije, ale jeśli moje życie będzie zagrożone... Nie mogę niczego obiecać.

Valkyon: Rozumiem.

~przy cypres~

Ezarel: Czy to nie najlepszy partner wszech czasów?

Gardia: Mój drogi Ezarelu, zawsze miło cię widzieć.

Ezarel: Cała przyjemność po mojej stronie ♥

Ezarel: Życzę ci wiele odwagi, mój przyjacielu.

Valkyon: Ezarel, wróć do swojego partnera, jeśli łaska... zamiast przychodzić niepokoić mojego. (?)

Ezarel: Zbytnia powaga zabija powagę! (?)

~idziemy w głąb lasu~

Chrome: Valkyon? Gardienne? Co wy tutaj robicie?

Valkyon: Badamy tę część lasu.

Gardia: (Racja, Chrome jest z Nevrą.)

Chrome: Ech... cóż, to jest nasz teren.

Valkyon: Nie, spójrz na plan.

Gardia: (Valkyon zbliżył się do chłopców i podał im inny kierunek.)

Chrome: M****, to było kompletnie popieprzone. (?)

Nevra: Przepraszam Valkyon.

Valkyon: Nie ma problemu, ale nie zauważyliście tutaj niczego szczególnego?

Nevra: Za wyjątkiem faceta, który chodził po lesie, nie wyglądał na złego gościa...

Valkyon: Hmm, jesteś pewien?

Chrome: Tak. Ale i tak powiemy o tym Miiko.

Valkyon: Dobra, powodzenia.

Gardia: (Hej, nie wyglądał na zbytnio zagniewanego... może to dlatego, że jestem z Valkyonem?)

~Idziemy głębiej, głębiej~

Crac

Gardia: Co to?

Valkyon: Co?

Gardia: Zdawało mi się, że coś usłyszałam. A ty?

Valkyon: Nie.

Cric...

Gardia: Znowu!

Gardia: Nadal nic nie słyszysz?

Gardia: (Pokręcił głową na lewo i prawo, że nie.)

  1. (Idź sprawdzić, skąd dobiega hałas.)
  2. (Nalegaj Valkyona.)
  3. (Idź sama.)

Wybór 2:

Gardia: Naprawdę coś słyszałam... Moglibyśmy to sprawdzić?

Gardia: To nic nas nie kosztuje.

Valkyon: Tracimy czas.

Gardia: Wyobraź sobie, że pominiemy istotne informacje. (?)

Valkyon: Jestem pewien, że to nic takiego. Uwierz mojemu doświadczeniu.

Gardia: Valkyon... (Zrobiłam kocie oczy "Kota w butach" na wszelki wypadek.)

Valkyon: Niech będzie.

Gardia: (Poszliśmy to sprawdzić, ale nie było tam nic prócz połamanych gałęzi.)

Valkyon: Chowaniec, nie ma wątpliwości.

Gardia: Szkoda... I tak dziękuje.

Valkyon: To nic...

~idziemy prosto~

Valkyon: Dobrze, poszliśmy dookoła lasu... Myślę, że nie mamy już nic do zrobienia.

Gardia: Tak myślisz?

Valkyon: Nie widzieliśmy niczego bardzo podejrzanego...

Gardia: To prawda. Więc co teraz robimy?

Valkyon: Wracamy. Obawiam się, że zostanie tutaj nie przyniesie nam zbyt wiele pożytku...

Gardia: Nie możemy zbadać innych miejsc?

Valkyon: Nie wkraczajmy w obszary innych.

Gardia: Ale przecież, czy my nie robimy czegoś na wzór polowania? Myślałam, że szukamy stworzenia lub osoby, która może być odpowiedzialna za porwania i że razem ją otoczymy.

Valkyon: Ale jeśli nie ma stworzenia, to nie ma czego okrążać.

Gardia: To dlatego mówiliście o tym jak o siatce?

Valkyon: Dokładnie. Widzę, że zawsze wkładasz wiele myśli w to, co robisz.

  1. Tak, staram się.
  2. Dziękuję.
  3. A miałeś wątpliwości?! (?)

Wybór 2:

Gardia: Rzadko prawisz komplementy...

Valkyon: W tym samym czasie, zasługujesz na nie. (?)

Gardia: Och, i tak nadal myślę, że to nonsens. (?)

Valkyon: To prawda, że próba utopienia się nie była głupia.

Gardia: Hej! To nie jest miłe, nie zrobiłam tego celowo!

Valkyon: Ha ha!

Gardia: Zaczynam się zastanawiać, czy nie jesteś gorszy od Ezarela.

Valkyon: Każdy ma swojego mentora. ← nie no, beka totalna xD

Gardia: (Trudno mi sobie wyobrazić, by Valkyon uczył się drwiny od Ezarela. To jest po prostu nie do pomyślenia.)

Valkyon: Mam duże poczucie humoru.

Gardia: Och, nie wątpię... Ale Ezarel i tak ma bardzo wysoki poziom.

Valkyon: Czasami uczeń przewyższa nauczyciela...

Valkyon: Dobrze. Wracamy do Centrali?

Gardia: Okej.

~przenosimy się przed bramę~

Gardia: (Przeszliśmy przez bramę bez żadnych trudności.)

~idziemy do środka centrali~

~w sali drzwi~

Gdy weszliśmy do środka Centrali, Valkyon poprosił mnie, aby ustalić "mini-raport" zawierający nasze informacje na temat tej podróży; to znaczy: nic.

~przenosimy się do stołówki~

Następnie udaliśmy się do stołówki, aby odpocząć i rozmawialiśmy tam mniej niż dziesięć minut. Postanowił, że odprowadzi mnie do mojego pokoju.

~przenosimy się przed nasz pokój~

Gardia: No... cóż, było miło.

Valkyon: Nie uważam, by pójście do lasu w celu stworzenia siatki było najbardziej ekscytującą działalnością, która istnieje.

Gardia: Nie, ale udało mi się spędzić z tobą trochę czasu.

Valkyon: ...

Gardia: ...

Gardia: (Zapadła grobowa cisza. Nie wiem co powiedzieć.)

Valkyon: Hmm... No, pójdę już.

Valkyon poszedł, zatrzymałam się na chwilę w moim pokoju, po czym wróciłam do ćwiczeń nad opanowywaniem mojej broni. (?)

~przenosimy się do wiśni~

Przez kilka godzin, pociłam się krwią i wodą - krwią mniej. Wydawało mi się, że mam lepszą kontrolę w miarę jak trenowałam. Ogarnęło mnie uczucie satysfakcji, kiedy Jamon zaskoczył mnie klaszcząc na pochwałę. (?)

Jamon: Brawo Gardienne, jesteś coraz lepsza! Szybko stajesz się silna.

Gardia: Och, tak myślisz...?

Jamon: Im więcej ćwiczysz, tym lepsza kontrola. Wtedy stajesz się silniejszy.

Gardia: To dobrze, mam dość bycia ciężarem.

Jamon: Hawn ... Posmutniałaś. Ty ważna. ← uwielbiam, gdy robi te oczka ^^

Gardia: Dziękuję Jamon.

Jamon: Noga lepiej?

Gardia: Tak, nawet dużo lepiej!

Gardia: (Dobrze, powinnam zrobić sobie przerwę, pływam.) (?)

~przenosimy się przed nasz pokój~

Odłączyłam się od Jamona i poszłam wziąć prysznic. Wracając do mojego pokoju, zauważyłam ogłoszenie na jednej ze ścian w korytarzu... Na nim imię mojego nowego "partnera" do siatki.

Gardia: Czuję, że będzie jutro zabawnie.

Uśmiechając się, poszłam do łóżka, długi dzień czeka na mnie następnego dnia.

Następnego dnia, po długiej drzemce, a następnie krótkim spotkaniu z innymi członkami straży na służbie, szukałam mojego partnera, ale bez skutku.

~wychodzimy z pokoju – na korytarzu strażników~

Leiftan: Witaj Gardienne, wyruszasz na swoją misję?

Gardia: Tak!

Leiftan: Och, nie zabierasz swojego zwierzaka?

Gardia: Nie, wolę, by [imię chowańca] został w cieple w domu, tak jest lepiej...

Leiftan: I twój chowaniec się ciebie słucha?

Gardia: Tak. [imię chowańca] jest raczej spokojny i godny podziwu, nie mam na co narzekać.

Leiftan: Tak jak ty.

Gardia: Dlaczego tak mówisz?

Leiftan: Chowańce często przypominają swoich panów.

~w schronie~

Ezarel: Nie jesteś zbyt wcześnie.

Gardia: Ach, Ezarel, szukałam ciebie, mój drogi partnerze...

Ezarel: Poważnie? Cóż, pospieszysz się? Będziemy spóźnieni.

~przenosimy się przed las~

Nie czekając, wyszliśmy w stronę lasu. Pozostali członkowie straży, którzy mieli dzisiaj być pewnie już poszli, bo nikogo nie spotkaliśmy.

Ezarel: Byłem tu wczoraj, a ty?

Gardia: Byłam w okolicy.

Ezarel: Znalazłaś coś?

Gardia: Nie, nie za dużo. Tak właściwie, to nic.

Ezarel: Okej. Widziałem się z Miiko i istnieje możliwość wyboru pomiędzy dwoma obszarami, ten tutaj i ten, który obserwowałem już wczoraj. Wydawało mi się, że coś widziałem, chciałbym to sprawdzić.

Gardia: W porządku. Jeśli mieści się to w planach straży, to nie widzę problemu.

Ezarel: Plany straży? Słyszysz czasem, co mówisz?

Gardia: W jakim sensie?

Ezarel: Ahaha, przez ciebie umrę ze śmiechu. "Plany straży". Kocham Cię.

Gardia: Poważnie?

Ezarel: Może?

Gardia: (Nienawidzę, kiedy mi to robi...)

~przy cypres~

Nevra: Więc, wasza misja, jak ci idzie?

Gardia: Nie znaleźliśmy niczego wielkiego jak na razie, a ty?

Nevra: Też nie. Cóż, muszę iść znaleźć mojego partnera! Powodzenia dzisiaj.

Gardia: Dzięki, tobie również!

~w prawo/drzewo~

Psss...

Gardia: Mówiłeś coś?

Ezarel: Nie...

Gardia: (Hałas dochodzi chyba zza tego drzewa.)

Gardia: (Ezarel spojrzał na mnie... Ja spojrzałam na niego. Krótko mówiąc, spojrzeliśmy na siebie.)

Ezarel: Chrome, czy to ty?

Chrome: Ciii... nie tak głośno...

Ezarel: Co ty tu robisz?

Chrome: Uciekam...

Gardia: "Uciekasz"?

Chrome: Tak... Miiko i Ykhar... one... mają mnie...

?: Chrome? Gdzie jesteś ? Boję się!

Gardia: (Hej, ten głos brzmi jak Alajéa...)

Ezarel: Powinieneś wrócić.

Gardia: (Ma wielki uśmiech na twarzy, ale widzę, że nie może powstrzymać się od śmiechu.)

Chrome: Co ja im takiego zrobiłem, aby na to zasłużyć?

Ezarel: No nic, po prostu straciłeś łódź... ♥

Gardia: (Ezarel...)

Chrome: Wolałbym być znowu razem z tobą Gardienne.

Gardia: Naprawdę?

Chrome: No... chciałem ci powiedzieć... Cholera, ona tu jest, wracam.

Gardia: (Arf, co on chciał mi powiedzieć?!)

Ezarel: Biedny Chrome. Alajéa... One naprawdę mają do niego żal.

  1. W jakim sensie? Nie brałeś udziału w przydziale par?
  2. Ja go lubię, ja... Nie rozumiem, dlaczego go nie doceniacie.
  3. Nigdy nie miałam okazji, żeby być na misji razem z nią.

Wybór 3:

Ezarel: Szczęściara...

Gardia: Jak to jest, że za bardzo za nią nie przepadasz?

Ezarel: Chodzi o to, że...

Gardia: Nigdy nie chciałeś jej lepiej poznać?

Ezarel: Nie interesuje mnie, nie ma to sensu, więc byłbym głupi, gdybym chciał ją poznać. (?)

Gardia: A więc, jeśli dobrze rozumiem, jeśli dana osoba nie wydaje się tobie dość atrakcyjna/interesująca, to nie starasz się jej lepiej poznać?

Ezarel: Wiem już, że nie jest to typ osoby, z którą mógłbym porozmawiać.

  1. Osądzasz ją, gdy praktycznie nic o niej nie wiesz...
  2. A z jakim typem osoby byś porozmawiał?
  3. Szkoda, jestem pewna, że jest miła w środku. (?)

Wybór 3:

Ezarel: Nie wiem, jestem przezorny.

Gardia: Ale masz jakiś powód?

Ezarel: Nie bardzo... to "fizyczne", że tak powiem.

Gardia: Fizyka? Uch... w jakim sensie?

Ezarel: No wiesz... Kiedy masz przed sobą osobę, za którą nie przepadasz, nie wiedząc dlaczego. Możesz spróbować z nią rozmawiać, ale jest to dla ciebie niemożliwe.

Ezarel: Och... Nie miałem na myśli "fizyczne" w ścisłym tego słowa znaczeniu.

Gardia: Uspokoiłeś mnie, już myślałam, że nie przepadasz za nią za jej wygląd.

Ezarel: Och, nie. W przeciwnym razie pewnie nienawidziłbym ciebie ♥

  1. (Cóż, ja ją lubię, Alajéa.)
  2. Muszę przyznać, że też za nią nie przepadam.
  3. (Nie mam zbyt wiele opinii na jej temat, więc dobrze.) (?)

Wybór 2:

Ezarel: Naprawdę? Czemu?

  1. Mam wrażenie, że nie jest bardzo szczera...
  2. Nie potrafię tego wyjaśnić.
  3. Ona mnie irytuje.

Wybór 1:

Ezarel: Nie będę tego komentował.

Gardia: Wiesz coś?

Ezarel: Nie lubię wpływać na innych. (?)

Gardia: Dobra...

~idziemy dalej w ciemny las~

Gardia: No więc, co tu znalazłeś? Bo nic tu nie ma.

Ezarel: Nic nie znalazłem. Widziałem coś... tutaj.

Ezarel rozchylał krzaki, zastanawiałam się, czego szukał i co obserwował, przy czym jak zwykle, był bardzo skrupulatny.

Obserwowałam go, nie wiedząc, czego może tak szukać. Gdy nagle…

?: Hej, uważaj. ← ten niedźwiedziowaty

Gardia: (Podszedł do mnie jakiś mężczyzna.)

Ezarel: Kim jesteś?

Gardia: (Ezarel pojawił się gotowy do obrony.)

?: Jestem nikim...

Ezarel: Odpowiedz.

?: Co robicie w lesie? Nie powinno was tu być.

Ezarel: Ciebie również. Ten las jest dokładnie sprawdzany. Więc powiedz mi, kim jesteś?

?: Ach, więc jesteś z nimi... tymi, którzy robią badania? (?)

Ezarel: Zgadza się.

?: Ja również badam... (?)

Gardia: (Humpfr, nie wygląda na to, by chciał podać nam swoje imię. Spojrzałam na Ezarela, myślę, że pomyślał o tym samym co ja.)

Ezarel: No, to poszukaj gdzie indziej. Jesteś z dala od swojego obszaru.

Gardia: (Mężczyzna... cóż, ta "rzecz" zniknęła, pozostawiając na mnie złe wrażenie.) (?)

Gardia: (Coś mi nie daje spokoju. Może powinnam podzielić się tym z Ezarelem?)

  1. (Powiedz Ezarelowi o jego złym wrażeniu.)
  2. (Nic nie mów Ezarelowi.)

Wybór 1:

Gardia: Ezarel...

Ezarel: Tak?

Gardia: Coś jest nie tak z tym facetem.

Ezarel: Tak myślisz?

Gardia: Tak... nie wiem co. Ale coś mi nie daje spokoju.

Ezarel: To może dlatego, że jest pierwszym stworzeniem "nie-antropomorficznym", które spotkałaś.

Gardia: Jamon nie jest człowiekiem.

Ezarel: Nieco ponad nim...

Gardia: Umm... nie rozumiem.

Ezarel: Myślę, że nie trzeba się martwić o tego człowieka.

Gardia: Nie jestem tego taka pewna.

Ezarel: Porozmawiam z Miiko, ale szczerze... Nie sądzę, by mógł zrobić coś złego.

Gardia: Hmm...

~trzeba się troszkę przejść~

Ezarel: No, więc chodziliśmy po naszym obszarze. Nic tu nie ma... nawet miejsce do zapamiętania.

Gardia: (Wyjął notes i napisał tam kilka uwag.)

Gardia: Jesteś naprawdę... skrupulatny.

Ezarel: Naprawdę?

Gardia: Tak, Valkyon niczego wczoraj nie zanotował.

Ezarel: Ma doskonałą pamięć.

  1. A ty nie?
  2. To nie zawsze sprawdza się w moim przypadku. (?)
  3. Więc zrób to szybko.

Wybór 2:

Ezarel: Naprawdę?

Gardia: Zazwyczaj łatwo mnie rozproszyć.

Ezarel: Ciekawe...

Ezarel: No to po prostu wrócimy do Centrali.

Gardia: Okej...

~przenosimy się przed bramę~

Gardia: (Ponownie ruszyliśmy w stronę Centrali, gdzie otworzono nam drzwi, byśmy mogli wejść.)

~idziemy do sali drzwi~

Ezarel: No, mam wszystko zanotowane. Pójdę przekazać te informacje do Ykhar.

Gardia: Czego tak w ogóle szukałeś?

Ezarel: Nic specjalnego, ale słyszałem hałas. To był prawdopodobnie ten facet, którego spotkaliśmy.

Gardia: Och, jasne.

Ezarel: Do później!

  1. Poczekaj Ezarel!
  2. Poczekaj Ezarel!
  3. (Dalej.)

Wybór 1:

Ezarel: Martwisz się?

  1. Nie, ale chciałabym spędzić z tobą trochę więcej czasu...
  2. Nie, to nic.

Wybór 1:

Ezarel: Jesteś słodka.

Gardia: (Zaczął się śmiać.)

Ezarel: Ach, tak. Jutro, pójdziesz na swoją misję z Nevrą. Kazał mi przekazać ci, że masz się z nim spotkać przy Wielkiej Bramie.

Gardia: Okej, ale skąd o tym wiesz?

Ezarel: Wygrzebaliśmy listę par wczoraj wieczorem.

Gardia: To nie w porządku.

Ezarel: Wiem!

Gardia: (Lepiej wrócę do mojego pokoju...)

~idziemy do pokoju~

~na korytarzu~

Valkyon: Hmmm ...

Gardia: (Wygląda, jakby cierpiał.) Co ci jest, Valkyon?

Valkyon: Boli mnie głowa.

Gardia: Naprawdę? Chcesz iść do szpitala?

Valkyon: Nie, to często mi się zdarza... to minie, nie martw się.

Gardia: Okej. Dbaj o siebie.

Valkyon: Dzięki, że się o mnie martwisz.

~wchodzimy do pokoju~

Wchodząc do mojego pokoju, nigdy w życiu bym nie przypuszczała, jaka katastrofa na mnie czeka.

Na moim łóżku dumnie stał gatunek jakiejś pandy, rudo... niebieskiej. Spojrzałam przerażona na ten cały harmider, który stworzył w moim pokoju, gdy on nadal wszędzie bałaganił...

Podeszłam do bestii, by ją złapać, a on mnie zaatakował.

Gardia: (To coś 1.. ja 0.)

Gardia: (Wspaniale, nawet nie wiem co to jest...)

Gardia: Hej ty! Skończ natychmiast niszczyć moje łóżko!

?:' Fffff.

Gardia: (Arf, nie wygląda na bardzo chętnego do współpracy...)

?:' Fffff.

Gardia: Nie, ja śnię! NIE, JA ŚNIĘ!!!

Gardia: (To świństwo zniszczyło moją pościel.)

Gardia: (Nie mam pojęcia czyj jest ten chowaniec, jestem kompletnie oszołomiona.)

  1. (Powinnam znaleźć jego właściciela...)
  2. (Powinnam wyrzucić tę okropność.)

Wybór 1:

Gardia: (Zacznijmy polowanie.)

Gardia: Mały, mały, mały... Chodź tu... Bądź miły.

Gardia: (To bestia nie chce podejść.)

Gardia: (Zeskoczył z łóżka i wkradł się pod nie.)

  1. (Złap go za ogon.)
  2. (Spróbuj złapać go za pomocą sznurka.)

Wybór 2:

Gardia: Hej, spójrz na ten ładny sznurek... Kto go złapie?

Gardia: (Kot moich dziadków uwielbiał się tym bawić się, mam nadzieję, że z nim to też zadziała...)

Gardia: (Wyszedł i spojrzał na mnie najpogardliwiej, jak tylko można.) Okej... miła bestia.

W momencie, gdy pomyślałam, że w końcu udało mi się "oswoić bestię", chowaniec zerwał się na równe nogi i podrapał mi twarz.

Gardia: AH... @ & # $!

Gardia: (Natychmiast go puściłam i schował się pod łóżko, znowu.)

Pomimo moich usilnych starań, "potwór" nie wyszedł od razu. Musiałam poczekać kilka godzin, zanim ruszył kilka kroków spod mojego łóżka.

Bardziej ulegle niż wcześniej, pozwolił mi się złapać.

Gardia: Cóż, czas znaleźć twoją panią lub pana.

Gardia: (. Jeśli wierzyć powiedzeniu Leiftana o podobieństwie charakteru chowańca do swego pana.)

  1. (Jestem pewna, że to Miiko!)
  2. (Jestem pewna, że to Karuto!)
  3. (Może on nie ma pana?)

Wybór 3: ← osobiście nie polecam tej opcji, bo dużo trzeba się nachodzić... a chciałam dać 2, głupia ja. >< (więc lepiej wybrać 1 lub 2) Ale jeśli wybierzecie tę opcję, to trzeba chodzić między laboratorium a kuźnią (po kilku osobach można pójść do spiżarni).

Gardia: (Jeśli tak to wygląda, to mogę go złapać...)

Gardia: (Nie wiem, czy to dobry pomysł, znając jego charakter.)

Gardia: (Najpierw sprawdzę, czy do kogoś należy, zastanowię się później.)

~w labo~

Gardia: (Kurczę no, do kogo on może należeć?)

Chrome: Powodzenia.

Gardia: Ach, w końcu się do mnie odezwałeś...

Chrome: Nie zrozum mnie źle, jeszcze tego nie przemyślałem. Po prostu mi ciebie szkoda. Ten chowaniec to prawdziwe utrapienie.

~w kuźni~

Miiko: No widzisz, było dobrze. Mogłeś mu powiedzieć.

Karuto: Co? Wyznać... NIGDY W ŻYCIU.

Miiko: Udało ci się wyizolować wszystkie składniki?

Karuto: Tak.

Miiko: Będziesz w stanie zrobić to jeszcze raz?

Karuto: Od przyszłego tygodnia, dodam to do menu.

Miiko: Świetne! Jesteś kochany!

Gardia: (O czym oni mówią?) ← może o popcornie?

Miiko: Na szczęście, to ja na ciebie wpadłam, kiedy miałeś ten kawałek ziemniaka na policzku.

Karuto: Mówiliśmy, że jeszcze o tym porozmawiamy.

Miiko: Haha, nikomu o tym nie powiem. (?)

Gardia: (... Ja chyba śnię, więc on lubi facetów.) ← wtf, lol?! XD

~w labo~

Gardia: ...

Gardia: (Poczułam za sobą czyjąś obecność.)

Gardia: Ach, Purreru. Dobrze, że wpadłeś!

Purreru: Ach? C-Cześć...

Gardia: Wciąż jesteś ekspertem od chowańców? (?)

Purreru: Tak.

Gardia: Czy wiesz, do kogo on należy?

Purreru: Och nie... muszę przyznać, że sprzedaję bardzo mało jajek Panalulu w moim sklepie, ostatni raz był bardzo dawno temu...

Gardia: Okej, i tak dziękuję!

~w labo~

Gardia: ...

Gardia: (Poczułam za sobą czyjąś obecność.)

?: Dzieńdoooobry Gardienne.

Gardia: Och, Purreko, dawno się nie widzieliśmy.

Purreko: Co robisz? *ziew*

  1. Staram się znaleźć właściciela tego panalulu, jeśli jakiś jest.
  2. Powiedz, nie chciałbyś go ode mnie kupić? Dobrze by się sprzedał, prawda? (?)

Wybór 1: ale chyba po każdym to samo

Gardia: (Zniknął. Wygląda na to, że unosi się podczas chodzenia. Ten kot jest naprawdę... mistyczny.)

~w kuźni~

Gardia: (Cóż, pozytyw jest taki, że nie porusza się zbyt wiele...)

Gardia: Cześć, Ykhar, mogłabyś mi pomóc?

Ykhar: Tak, nie martw się, co... Ach! Ty NIE PODCHODŹ DO MNIE Z TYM POTWOREM!

Gardia: (Wybiegła.)

~i kuźnia~

Gardia: (Tam jest Ezarel.)

Ezarel: Dlaczego chodzisz z "tym"?

Gardia: Znalazłam go w moim pokoju.

Ezarel: Ona podarła ci prześcieradło?

Gardia: Tak, skąd wiesz? Jak to "ona"?

Ezarel: Ha ha ha!

Gardia: (Zaczął się śmiać.) Przestań mi to robić za każdym razem!!!

Gardia: KRETYN!

Gardia: (Jest już daleko...)

~w labo~

Gardia: (Tam jest Nevra.)

Nevra: Ona jest przy tobie spokojna.

Gardia: Tak, ale nie widziałeś tej masakry w moim pokoju!

Gardia: (Chwila ... jak to "ona"?!)

Nevra: To plaga, praktycznie wszyscy to wiedzą. Powodzenia w oddaniu. (?)

Gardia: Poczekaj Nevra, komu ją oddać?

Gardia: (Cholera, już go nie ma.)

~w spiżarni (nareszcie!!)~

Gardia: (A ja wciąż nie wiem, kto jest właścicielem tego kłębka futra...)

Leiftan: Amaya?

Gardia: (Chowaniec mocno się mnie chwycił przed skokiem w ramiona Leiftana, o którego zaczął się ocierać.)

Leiftan: Co robiłaś z moim chowańcem?

Gardia: Znalazłam go w moim pokoju kilka godzin temu. Szukałam jej właściciela, czy to ty?

Leiftan: Tak. Mam nadzieję, że nie sprawiła ci zbyt wiele kłopotu... ← nie no, co ty, tylko mam podrapaną twarz i zniszczony pokój, to nic wielkiego...

  1. Nie jest z nią łatwo...
  2. Nie miała czasu, aby zrobić zbyt dużo spustoszenia.
  3. Zniszczyła moje prześcieradło...

Wybór 2:

Leiftan: Dobrze.

Gardia: Ale w rzeczywistości, przecież powiedziałeś mi, że chowańce charakterem przypominają swoich panów.

Leiftan: Tak, bardzo często.

Gardia: Przykro mi to mówić, ale twoje zwierzę to straszna zaraza.

Leiftan: Ha ha. Może i ja taki jestem, kto wie?

Gardia: Ależ nie... nie sądzę.

Leiftan: Dziękuję, że mi ją przyprowadziłaś. Przepraszam, że przysporzyła ci tyle kłopotu. Myślę, że jest trochę zazdrosna.

Gardia: Zazdrosna? Czemu?

Leiftan: No, bo cię lubię.

Gardia: Och...

Leiftan: No cóż, miłego dnia.

Gardia: (Ja... zarumieniłam się.)

Gardia: (Moja misja zakończona, wróciłam do mojego pokoju, by się zdrzemnąć.)

~przenosi nas do pokoju~

Gardia: (Jutro znowu czeka mnie długi dzień...)

Wstałam rano i zaczęłam bardziej zwyczajny dzień: posiłki, trening, prysznic, garderoba, itd.

Była prawie piętnasta godzina. (?)

Gardia: (Najwyższy czas, by dołączyć do Nevry.)

~wychodzimy z pokoju~

Gardia: Cześć Ykhar.

Ykhar: Och Gardienne, to ty... Nie widziałam cię zbyt dużo na spotkaniu.

Gardia: Tak, to prawda, myślę, że obie byłyśmy dosyć zajęte.

Ykhar: Musimy pójść na drinka któregoś wieczora!

Gardia: Okej, możesz na mnie liczyć.

~dalej na korytarzu~

Eweleïn: Hej ty! Nie przechodź obok mnie, nie odzywając się do mnie.

Gardia: Kto... ja?

Eweleïn: Tak. TY.

Gardia: C-Co ja zrobiłam?

Eweleïn: Powierzyłam ci pewną misję... coś ważnego. Pamiętasz?

  1. Ech... nie.
  2. Ech... tak.

Wybór 1: ← chciałam sobie przypomnieć, ale serio nie pamiętałam T-T

Eweleïn: Miałaś poinformować Ykhar o twoim skrzyżowaniu ras...

Gardia: Cholera, to prawda! Przepraszam, zapomniałam.

Eweleïn: Nie szkodzi, ptasi móżdżku. ← że airhead (gdzieś wcześniej dałam - roztrzepana)

Gardia: (Poszła, czochrając mi głowę.) (?)

~przy wielkiej bramie~

Gardia: (To tutaj, jestem przy Wielkiej Bramie, ale nigdzie nie widać Nevry...)

Gardia: (Mam nadzieję, że dotrze na czas...)

Gardia: (Czas mija, a go nadal nie ma.)

Gardia: (Cholera, Nevra... minęło piętnaście godzin. Co robisz?!)

Gardia: (Nie mogę sobie pozwolić, by czekać na niego dłużej...)

  1. (Idź na misję bez Nevry.)
  2. (Poczekaj trochę.)

Wybór 2:

Gardia: ... (On nigdy nie przyjdzie, zaczynam się bać.)

Nevra: Gardienne, przepraszam za spóźnienie.

Gardia: Poważnie, przesadzasz.

Nevra: Powiedziałem, że mi przykro.

Gardia: Hmm...

~przenosimy się poza centralę~

Po przejściu przez bramę Centrali, odwróciłam się do Nevry.

Gardia: Dobrze. Jaki obszar lasu mamy dzisiaj zbadać?

Nevra: Tutaj.

Gardia: (Pokazał mi na mapie miejsce, którego nigdy wcześniej nie widziałam.)

Gardia: Jak tam dojdziemy?

Nevra: No cóż, przez pewien rodzaj nienaruszonego zagajnika. (?)

Gardia: Ach, to tam wczoraj poszłam.

Nevra: Z Ezem, tak?

Gardia: Tak!

Nevra: No to w drogę.

~idziemy sobie w las~

Nevra: Ezarel, co ty tu robisz? To nie jest twój obszar.

Ezarel: Tak, wiem. Szukałem ciebie.

Nevra: Co się dzieje?

Ezarel: Jeden z mieszkańców powiedział nam o utracie kilku opasek.

Nevra: I co?

Ezarel: Zachowajcie ostrożność, jeśli kogoś spotkacie.

Gardia: (Hmm... Może to ten mężczyzna z ostatniego razu?)

Gardia: (Naprawdę nie pamiętam, czy nosił opaskę czy nie...)

~idziemy~

Gardia: (To miejsce to pustkowie, naprawdę zastanawiam się, czy ktoś niedawno tu był… cóż, z wyjątkiem nas.)

Gardia: (Nie ma sensu tu dłużej przebywać.)

~dalej~

Gardia: Tu też nic...

Nevra: Wydajesz się być smutna. (?)

  1. Tak trochę... Minęły trzy dni odkąd zbadaliśmy las na marne.
  2. Raczej rozczarowana... Spodziewałam się więcej akcji.
  3. Och wcale... Jestem tylko trochę zmęczona tym, że nic nie znaleźliśmy.

Wybór 3:

Nevra: To nie twoja wina.

Gardia: Wiem, ale chciałabym chociaż raz być bardziej efektywna.

Nevra: Wiesz, ta misja siatki, naprawdę nie wiemy, co to da. (?)

Gardia: To znaczy?

Nevra: Mamy nadzieję na znalezienie czegoś, wskazówek lub stworzenia, które jest przyczyną tych zaginięć. Ale nie jesteśmy tego pewni.

Gardia: To znaczy, że jeśli tak jest, to nic nie ma w tym lesie?

Nevra: Możliwe, że tak.

Gardia: Więc zrobiliście to wszystko na nic?!

Nevra: Nie, to jest bardziej skomplikowane.

Gardia: Powiedz mi, proszę.

Nevra: Minęło trochę czasu od ostatnich zaginięć w tym regionie. Do tego czasu, to było całkiem... trywialne. Jeden po drugim, jeden po drugim. Nic... co by łączyło kogokolwiek. (?)

Gardia: To jeszcze dzieci, rodzice się nie martwili?

Nevra: Arf... To Ykhar powiedziała ci, że to dzieci?

Gardia: Tak, dlaczego?

Nevra: Jest trochę podekscytowana. (?)

Gardia: W jakim sensie?

Nevra: Zaginięcia dzieci zaczęły się całkiem niedawno. To o tym... naprawdę rozmawialiśmy pewnego tygodnia. Podstawą byli dorośli, dlatego dostaliśmy informację dość późno... (?)

Gardia: Czekaj, mącisz mi w głowie. Jeśli nie ma aż tylu zaginięć dzieci... to dlaczego tak to połączyliście? (?)

Nevra: To Ykhar... bardzo się stresuje.

Gardia: W porządku. Ale to nie wyjaśnia paniki, gdy Mery zaginął. Dlaczego zdecydowaliście się zrobić "obchód" następnego dnia?

Nevra: Wcześniej chcieliśmy poczekać, aż zdobędziemy więcej informacji. Ale jeśli nie zaczęlibyśmy tej misji, to mielibyśmy całą Centralę na głowie.

Gardia: Rozumiem, chcieliście zapobiec zamieszkom?

Nevra: Zamieszki, to trochę za dużo powiedziane, ale o to chodzi.

Gardia: Dzięki za wyjaśnienie.

Gardia: Ale, czy nie powinieneś mi raczej tego nie mówić?

Nevra: Nie rozumiem, co masz na myśli.

Gardia: Z faktu, że rozpoczęliście tę misję z powodów, że tak powiem, "politycznych", oraz, że możliwe jest, że nic nie znajdziemy w tym lesie.

Gardia: Mam wrażenie, że nie powinnam znać takiego typu informacji.

Nevra: Co to za zaszczyt? Bo możesz to powtórzyć?

Gardia: Tak, nigdy nie wiadomo.

Nevra: A komu? Nie masz tu przyjaciół. ← dzięki, miło

Gardia: No... ech, to nieprawda. Mam sporo przyjaciół.

Nevra: Wymień mi kogoś.

  1. Ykhar, Alajéa...
  2. Chrome!
  3. ...

Wybór 2:

Nevra: Wybaczył ci za raport?

Gardia: Skąd o tym wiesz?!

Nevra: Mam swoje źródła.

Nevra: Kto jeszcze?

Gardia: Ykhar, Alajea...

Nevra: Ykhar zna wszystkich, a Alajéa, bądźmy szczerzy. Jest miła, ale nie jest osobą godną zaufania, wiesz.

Gardia: To prawda...

Nevra: Widzisz, w końcu nikogo nie masz.

Gardia: ...

Nevra: Huh? Nie rób takiej miny, nie powiedziałem tego na złość.

Gardia: Właśnie, że tak...

Nevra: Przepraszam. Jeśli chcesz, mogę zostać twoim przyjacielem.

~idziemy do zagajnika/~

Nevra: Wracajmy już.

Gardia: Już?

Nevra: Sprawdziliśmy już cały obszar, który został nam przydzielony, nie ma sensu szukać godzinami. Nic tu nie ma...

Gardia: Okej.

Gardia: (Hej, wygląda na to, że tam coś jest.)

Gardia: Poczekaj Nevra... tam nie byliśmy.

Nevra: To jest poza granicami, które zostały nam podane.

Gardia: Nie zaszkodzi sprawdzić, prawda?

Nevra: Nie wiem. Zaczekaj na mnie dwie sekundy.

Gardia: (Wszedł na ścieżkę i zbadał grunt na kilka chwil przed powrotem do mnie.)

Nevra: Nikt nie był tam w ciągu ostatnich kilku dni... Możemy tam iść.

Gardia: Naprawdę?!

Nevra: Tak, Miiko nie docenia zbytniego nadmiaru gorliwości, ale... nie mam nic innego do zrobienia, no i wygląda na to, że cię to interesuje.

Gardia: Dobrze, dziękuję!

~idziemy do drzewa na końcu ścieżki~

Nevra: Hmm, nic tu nie ma... poza tym drzewem... i tymi innymi drzewami.

Gardia: Szkoda, to porażka.

Nevra: Nie, to nie porażka. Jak powiedziałem... nie jesteśmy pewni, czy coś tutaj jest. Jedynie sprawdzamy.

Gardia: Tak, masz rację, więc wracajmy...

?: Nie, zostań...

Gardia: Hmm?

Nevra: Co jest?

Gardia: Nie słyszałeś czegoś?

Nevra: Nie. Chociaż mam ostry słuch.

  1. (Od zawsze słyszałam, że wampiry mają dziesięciokrotnie czulsze zmysły, powinnam go zapytać.) Więc to prawda?
  2. Tak, wydaje mi się, że już mi to mówiłeś.
  3. To nie jest irytujące?

Wybór 3:

Nevra: Co?

  1. By móc tak dobrze słyszeć... Nie potrafię znieść żadnego hałasu na przykład, gdy śpię...
  2. By móc tak dobrze słyszeć... Nie wiem, czy potrafiłabym znieść dźwięki "silniejsze", niż zwykle.
  3. By móc tak dobrze słyszeć... Ja nie potrafię bardzo dobrze słuchać. (Cóż, może to dlatego, że chodzę z głową w chmurach.)

Wybór 2:

Nevra: Jestem do tego przyzwyczajony, więc nie słyszę "niektórych" dźwięków.

Nevra: Teraz wiesz, że mogę usłyszeć wszystkie złośliwości, które możesz po...

?: Gardienne, jestem tutaj...

Gardia: Zamknij się Nevra!

Gardia: Dalej niczego nie słyszysz?

?: Zostań... potrzebuję cię.

Gardia: Kto do mnie mówi? Gdzie jesteś?

Nevra: O kim ty mówisz?

Gardia: Ale ty naprawdę niczego nie słyszysz?

Nevra: W ogóle...

?: Boję się... on tu jest...

Gardia: Ale kto?

?: Mężczyzna…

Gardia: Mężczyzna? Jaki mężczyzna? Nevra? Pokaż się. Nic ci nie zrobimy.

Spojrzałam we wszystkie strony, z których mógł dochodzić ten głos, ale nikogo nie zauważyłam. Kiedy zbliżyłam się do dużego drzewa, które dumnie stało w środku tego całego gąszczu, jakaś ręka z niego wyszła i mnie złapała.

Nevra: Puść ją!

Gardia: (Stanął między mną, a tym czymś, co mnie złapało.)

?/Hamadriada: J-ja... Przepraszam, nie chciałam cię zranić...

Gardia: Jesteś tą kobietą, która przed chwilą do mnie mówiła, prawda?

?: Tak, nie chciałam cię przestraszyć, przepraszam.

Nevra: Jesteś hamadriadą?

?: Oczywiście... i to jest moje drzewo.

Gardia: Hama... co?

Nevra: Hamadriada to nimfa, która najliczniej występuje w lasach... i nie może oddalać się zbyt daleko od swojego drzewa. Później to wszystko wyjaśnię. Dlaczego złapałaś moją przyjaciółkę?

?: Ja... nic.

Gardia: Prosiłaś mnie o pomoc.

?: Nie... ja...

Gardia: (Wygląda na przerażoną, zastanawiam się dlaczego.)

Gardia: Możesz nam o tym powiedzieć, wiesz... O jakim mężczyźnie mówiłaś wcześniej? To z powodu tych zaginięć w lesie, racja?

?: Nie... o zaginięciach, nie chcę rozmawiać. Zostaw mnie w spokoju, albo on mnie zrani.

Gardia: Jaki "on"?

?: Ach!

Gardia: (Weszła w swoje drzewo... Nevra dał mi znak, żebym poszła za nim w inne miejsce.)

~przenosimy się~

Nevra: Myślę, że ona wie coś o tym, co porwało ich wszystkich.

Gardia: Też tak myślę, wyglądała, jakby się kogoś bała.

Gardia: Nevra, muszę ci coś powiedzieć.

Nevra: Ach, co takiego?

Gardia: Razem z Ezarelem, spotkaliśmy człowieka... I zastanawiam się, czy to nie jego ona się boi.

Nevra: Dlaczego tak myślisz?

Gardia: Miałam... "brudne" uczucie w jego obecności, nie wiem jak to wyjaśnić. (?)

Nevra: Złe przeczucia?

Gardia: Można tak powiedzieć.

Nevra: A Ez', co powiedział?

Gardia: Nic specjalnego.

Gardia: Myślę, że to bardzo podejrzane. Nie chciał, żebyśmy poznali jego tożsamość i chyba pamiętam, że nie miał opaski!

Nevra: Hmm... To nie jest zbyt dobre kryterium na podejrzanego...

Gardia: (Spojrzał w niebo... prawdą jest, że kilka osób zostało zwolnionych z aresztu.)

Nevra: Powinniśmy porozmawiać z Miiko.

Gardia: Czy nie powinniśmy wysłać kilku ludzi, aby chronić tę kobietę?

Nevra: Nie...

Gardia: (Spojrzał na drzewa wokół nas.)

Nevra: Las zadba o siebie. Hamadriady są związane ze swoim lasem, nikt jej nie zaszkodzi w jej dziedzinie.

Gardia: Tak myślisz?

Nevra: Tak, jestem pewien.

Gardia: Więc wracajmy szybciej do Miiko, nadal się o nią martwię. (?)

Nevra: Tss...

~wychodzimy z lasu~

-plaine de l'arbre tordu-taillis naturel-assemble des bouleaux-taniere des bruyeres-passage des ancies-chemin rocheux- itd.

~w deep forest/foret profonde~

Kero: Och, przepraszam. Popchnąłem cię?

Gardia: Nie, wcale nie...

Kero: Och, to dobrze, trochę się zamyśliłem.

Gardia: To zrozumiałe, po tym wszystkim, co ostatnio przeszedłeś. W każdym razie, moim zdaniem byleś bardzo odważny, gdy wszyscy zadawali ci pytania.

Kero: Och... dziękuję.

Gardia: Ty też jesteś na misji Kero?

Kero: Ach wcale...

Gardia: Co robiłeś na zewnątrz?

Kero: Potrzebowałem specyficznego owocu na eliksir, nie było już żadnych na rynku...

Gardia: Wypuścili cię samego?

Kero: Nie, jestem z tamtymi ludźmi.

Gardia: Rozumiem.

~wychodząc przed las~

Po drodze Nevra szczegółowo wyjaśnił mi czym są hamadriady. W przeciwieństwie do swoich odpowiedniczek driad, te magiczne istoty, niestety nie mogą opuścić swojego drzewa, nie ryzykując śmiercią.

Ich los jest nadal ściśle powiązany z losem ich drzewa. Gdy ono zniknie, to one również... Moim zdaniem to jedno z najsmutniejszych losów.

Nevra: Wiesz, jeśli masz jakieś pytania, to lepiej porozmawiać bezpośrednio z hamadriadą.

Gardia: Ta kobieta, którą spotkaliśmy, nie była zbyt rozmowna.

Nevra: Nie, ale ze straży, np. Cameria.

Gardia: Cam-kto?

Nevra: Cameria, członek Gwardii Obsydianu.

Gardia: W Obsydianie jest hamadriada?!

Nevra: Tak.

Gardia: Nigdy jej nie spotkałam...

Nevra: Teraz, to jest normalne. Ona jest na misji w innym obszarze.

Gardia: Cóż... Myślałam, że nie może odejść od swojego drzewa.

Nevra: Nie odchodzi.

Gardia: Ale... ale jak?

Nevra: Zobaczysz!

Zastanawiałam się, jak to możliwe, by Cameria była zarazem daleko i blisko swojego drzewa...?

Może Straż Eel posiada oddziały na całym świecie Eldaryi? Albo... Nie, to nie możliwe.

~przenosimy się do sali kryształu~

Szybko wróciliśmy do Centrali, by znaleźć się przed obliczem Miiko.

Miiko: Nevra? Gardienne? Co wy tutaj robicie?

Nevra: Właśnie skończyliśmy zwiedzanie naszego obszaru.

Miiko: Tak?

Nevra: Spotkaliśmy młodą hamadriadę, wyglądała na szaloną.

Miiko: W jakim sensie?

Gardia: Powiedziałabym raczej, że była przestraszona...

Miiko: Przestraszona czym?

Gardia: Powiedziała nam o jakimś mężczyźnie, staraliśmy się uzyskać więcej informacji, ale ona schowała się w swoim drzewie bez odpowiedzi...

Miiko: Hmm... Żeby hamadriada bała się czegoś w swojej dziedzinie, coś jest nie tak.

Nevra: Tak właśnie myślałem. Zastanawiam się tylko, co.

Miiko: Wspomnieliście jej o zniknięciach?

Nevra: W skrócie... ale jak już powiedziała Gardienne, szybko powróciła do swojego drzewa.

Gardia: Wydaje mi się, że mi ufa. To znaczy, odezwała się do mnie, podczas gdy Nevra jej nie słyszał.

Gardia: (Miiko i Nevra spojrzeli na siebie, po czym ona wyszeptała słowo "sugestia".)

Gardia: Myślę, że mogłabym wydobyć od niej informacje, gdybym poszła się z nią zobaczyć.

Miiko: Nie, mamy członków, którzy mają duże doświadczenie w tej dziedzinie...

Miiko: Dziękuję za tę informację, liczę, że przekażecie je Ykhar, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście... Przepraszam, że o to poproszę, ale moglibyście wyjść, muszę pomyśleć w spokoju.

Nevra: Nie ma problemu.

Gardia: (Wyszliśmy.)

~wychodzimy przed salę~

Gardia: No, zobaczymy się z Ykhar i Kero, myślę, że tym razem będą zadowoleni z naszych informacji.

Nevra: Idź, zrobię to sam.

Gardia: Dlaczego?

Nevra: Chcę przestudiować cały plik i zobaczyć z Ykhar czy udałoby mi się sprawdzić krzyżowo informacje na temat tego "typu", na który wpadłaś. To może być nudne, więc lepiej jest odpocząć. (?)

Gardia: Dasz mi znać?

Nevra: Jeżeli znajdę jakieś informacje, obiecuję.

Gardia: Dziękuję.

~idziemy do swojego pokoju~

Gardia: (Nareszcie skończyłam trzeci dzień, mam nadzieję, że to ostatni raz, kiedy robiłam tę misję... Trzy razy wystarczy.)

Gardia: (Mam również nadzieję, że inne zespoły znalazły więcej wskazówek niż ja w swoich poszukiwaniach.)

Gardia: (Cieszę się, że udało mi się porozmawiać z Nevrą o prawdziwym celu tej misji. Zaczynam rozumieć coraz więcej spraw, z którymi boryka się Straż Eel.)

~przenosimy się do sali drzwi~

Po kilku godzinach i posiłku, poszłam na krótki spacer po korytarzach i skorzystałam z ostatnich minut przed godziną policyjną. Przejrzałam tablicę ogłoszeń, by sprawdzić mojego "partnera" na następny dzień i byłam zadowolona widząc, że poszukiwania zostały zakończone, a teraz faza "siatki" wymagała informacji. (?)

Gardia: (. Dobrze, że las został szybko zbadany. Mimo, iż prawdą jest, że nie jesteśmy sami, to nie widzieliśmy wielu członków z sąsiednich wiosek.)

Gardia: (Cóż, nie ma sensu zostawać tu dłużej, lepiej pójdę spać... W każdym razie, jestem wyczerpana.)

~przenosimy się do naszego pokoju~

Zaśnięcie zajęło mi tylko kilka minut, po tym, jak się położyłam, spałam jak kamień po tym męczącym dniu. (?)

~śnimy (to, kto nam się przyśni zależy od lovometru)~

Gdy przyśni nam się

Ezarel

Ezarel: Nigdy więcej mnie tak nie rań! (?)

Gardia: O czym ty mówisz?

Ezarel: Nie pozwolę ci mnie opuścić.

Gardia: Ezarel? Co robisz?

Nevra

Nevra: Wiesz, naprawdę się bałem, że już nigdy się nie obudzisz...

Gardia: Dlaczego tak mówisz?

Nevra: Jeżeli kiedykolwiek miałbym cię stracić...

Gardia: (Zbliża się do mnie.) Hej, co ty robisz?!

Valkyon

Valkyon: Proszę, zawsze miej oczy szeroko otwarte...

Gardia: Huh?

Valkyon: Nie zostawiaj mnie.

Gardia: Ech, Valkyon, odsuń się...

?: Gardienne, pomóż mi...

Gardia: (To głos tej hamadriady.)

Gardia: (Nie rozumiem.)

?/Hamad: Boję się go.

Gardia: Kogo się boisz?

?: Mężczyzny bez opaski. Tego, którego widziałaś w moim lesie...

Gardia: Co on ci zrobił?

?: Ja... Nie mam zbyt wiele czasu. Pomóż mi.

Gardia: Czekaj!

Gardia: (Obudziłam się z uczuciem, że krzyczałam w środku mojego pokoju.)

Patrząc przez okno, zdałam sobie sprawę, że wciąż była noc, miałam okropną chęć przystąpienia do hamadriady. Moje serce zakrzyczało, że ona mnie potrzebuje... że sama mogę jej pomóc...

Wkrótce świt i zniesienie ciszy nocnej na resztę dnia. Złapałam mój płaszcz i broń i nakazałam [imię chowańca], by został tu dla bezpieczeństwa. Potem wyszłam na zewnątrz.

Nikt nie musi wiedzieć, że idę do lasu.

~wychodzimy z pokoju – idziemy prosto do wielkiej bramy~

Gardia: (Cholera, brama jest zamknięta... w tym samym czasie, jest jeszcze godzina policyjna. To było trochę głupie myśleć, że będzie otwarta.)

Gardia: (Muszę znaleźć inny sposób, ale jaki?)

Gardia: (Hamadriada potrzebuje pomocy...)

~przy łukach~

Gardia: (Och, Miiko jest tutaj.)

Miiko: Gardienne, dokąd się wybierasz?

  1. (Bądź pewna.)
  2. (Ukryj stres.) (?)
  3. (Powiedz wszystko.)

Wybór 3:

Gardia: Staram się opuścić teren Centrali, by pójść do lasu.

Miiko: Ha ha ha, tak, a ja jestem tutaj, aby ech... ech... Zapomnij o tym.

Gardia: (Poszła sobie. Dobrze, okej...)

~przy altanie~

Ykhar: Hej Gardienne!

Gardia: Hej Ykhar.

Ykhar: Powiedz, masz teraz trochę czasu?

Gardia: Nie bardzo... dlaczego pytasz?

Ykhar: Ach... Chciałam zaprosić cię na gorące napoje.

Gardia: Może innym razem?

Ykhar: Jasne!

~w ogrodzie muzyki~

Spotkanie z

Ezarelem

Gardia: (Koniecznie muszę znaleźć stąd jakieś wyjście.)

Ezarel: Co chcesz przemycić? (?)

  1. Hej! Niczego nie przemycam.
  2. Nic, nie mieszaj się nie w swoje sprawy...
  3. Staram się potajemnie wydostać z Centrali.

Wybór 3:

Ezarel: Tak, oczywiście. (?)

Gardia: Mówię poważnie.

Ezarel: Więc przynieś mi miodu... skarbie ♥

Nevrą

Nevra: Oto i moja ładna przyjaciółka.

Gardia: Nevra...

Nevra: Co? Będziesz mnie obwiniać też za to, że powiedziałem, że jesteś ładna?

  1. Miałeś powstrzymać te myśli. (?)
  2. Nie, wcale nie.
  3. Nie jest dobrze kłamać, to wszystko.

Wybór 3:

Nevra: Nie kłamię.

Gardia: Nieważne. (?)

Nevra: Dowiesz się, że nie kłamię, jedynie w rzadkich okazjach, ale nigdy nie mówię kobiecie, że jest ładna, kiedy nie jest.

Gardia: ... (Rumienię się przez tego idiotę.)

Valkyonem

Valkyon: Gardienne, w porządku?

Gardia: Tak, a ty?

Valkyon: Nie jestem w najlepszej formie, ale jest dobrze.

  1. Naprawdę? Co się z tobą dzieje?
  2. Powinieneś pójść odpocząć.
  3. Przepraszam, śpieszę się!

Wybór 1:

Valkyon: Och, mały spadek energii, ale to nic poważnego, nie martw się.

Gardia: Jasne.

~do fontanny~

Gardia: (Nadal nie wiem, jak się stąd wydostać... Jestem załamana.)

Gardia: (Chyba, że... mogłabym wspiąć się na ten mur?)

Nikogo tu nie było, więc spróbowałam wspiąć się na ścianę. Niestety jest to znacznie wyższe niż myślałam, i zbyt gładkie.

Po kilku minutach, musiałam przyznać, że zrobienie tego było niemożliwe.

Gardia: (Pozostało mi tylko jedno rozwiązaniEzarel: przejść spokojnie przez bramę, ale jak?)

~przenosi nas przed wielką bramę~

Gardia: (Jest wiele zmian strażników... Lepiej jeśli będę obserwować i czekać na właściwy moment, mając nadzieję, że popełnią jakiś błąd.)

Odczekałam chwilę i niestety, straż była bardziej zorganizowana niż się spodziewałam. Pomiędzy tymi dwiema grupami strażników, nie było żadnej luki, przez którą mogłabym przemknąć.

Gardia: (Co robić?)

  1. (Poczekaj trochę.)
  2. (Wróć później.)
  3. (Poddaj się.)

Wybór 1: ← ale chyba tak czy siak udaje się nam wydostać

Gardia: (Cierpliwości, w końcu będę miała trochę szczęścia, prawda?)

Gardia: (Nowy "patrol" przeszedł przez bramę kto wie ile razy.)

Gardia: (Czy ja śnię, nie mówcie mi, że...)

Gardia: (Nie zamknęli drzwi, ha ha!) ← serio? lol...

~przenosimy się przed las~

Skorzystałam z ich lekkomyślności, by wyjść przez bramę Centrali. W jednej chwili byłam w końcu na zewnątrz. Pozostało mi już tylko dołączyć do hamadriady.

~idziemy do Yvoni – czyli znowu zagłebiamy się w las~

~gdy jesteśmy już przy drzewie~

Gardia: Jestem tu, gdzie jesteś?

?/Hamad: Tutaj...

Gardia: Dlaczego mnie wzywałaś?

?: Potrzebuję twojej pomocy.

Gardia: Powiedz mi wszystko, chcę ci pomóc.

?: Nie wiem... naprawdę mogę ci zaufać?

Gardia: Zapewniam cię... Jestem Gardienne, ale już to wiesz...

Gardia: Nie zrobię ci krzywdy, powiedz mi, co cię przeraża.

Gardia: (Nie wiem dlaczego, ale naprawdę czuję, że muszę pomóc tej kobiecie, wyglądała na taką zdenerwowaną.)

?/Yvony: Ja... jestem Yvoni. Od zawsze żyję w tym lesie, ale nigdy wcześniej nikomu się nie przedstawiłam, oprócz ciebie. Czy mogę mówić ci na... "ty"?

Gardia: Oczywiście.

Yvoni: Niewiele osób tu przychodzi. Zwykle oglądam chowańce, które się zgubiły i jestem pewna, że znajdą swoją drogę powrotną. Ale ostatnio, jakiś człowiek czai się w lesie i...

Gardia: (Zrobiła sobie przerwę od tej historii.) ... I co?

Yvoni: Od tego czasu wszystko jest źle. Myślę, że ten człowiek... to...

Gardia: To kto? Ktoś zły?

Yvoni: Tak... Przyszedł chodząc dookoła mojego drzewa, gdy spałam i ustawił na nim piętno. Uważam, że to jakieś przekleństwo, bo czuję się źle.

Gardia: Och, gdzie?

Gardia: (Pokazała mi punkt na dolnej części tułowia/pnia i faktycznie, jest tam bardzo dziwny znak, zupełnie nie wiem, co może oznaczać.)

Gardia: (Zbliżyłam dłoń do piętna.)

Yvoni: Możesz tego dotknąć?

Gardia: Chcesz, żebym to zdjęła?

Yvoni: Jeśli jest to możliwe, tak... Nie martw się, jeśli mnie to zaboli, dobrze?

Gardia: ... Skoro tak mówisz.

Więc zaczęłam usuwać znak z kory drzewa. Słyszałam, jak hamadriada lekko krzyknęła z bólu i kazała mi nie przerywać.

Im mniej śladów pieczęci pozostawało, tym bardziej miałam uczucie, jakbym się dusiła. Miałam coraz więcej trudności z oddychaniem, a kiedy usunęłam już wszystkie ślady pieczęci nałożonej przez bestię, poczułam jakąś ciecz na moich rękach.

Spojrzałam niepewnie na moje dłonie. Wiedziałam, że coś jest na mojej skórze, ale nie mogłam tego zobaczyć... a mój oddech stał się nierównomierny.

Gdy stało się to bardziej uciążliwe, zauważyłam, że moje ręce miały czerwonawy odcień. Nie wiedziałam, co się dzieje, dopóki nie zrozumiałam.

Moje ręce były pokryte krwią.

Gardia: Co...

Yvoni: Wiesz, naprawdę myślałam, że ta straszna pieczęć nigdy nie zejdzie. Jeśli kiedykolwiek znajdę tego kretyna, to zapewniam cię, że nie wytrzyma nawet sekundy.

Gardia: (Yvoni... jej głos jest inny... Jest bardziej pewna siebie?)

Gardia: (Ona jest tuż obok mnie, jestem sparaliżowana.)

Yvoni: Dlaczego nie chcesz zamknąć swoich oczu? Dalej, zamknij je... Proszę. Masz piękne oczy... Ten fioletowy z odcieniem żółtego, niebieski... Jestem pewna, że będą one prze-py-szne!

Gardia: Ja... Arg...

Yvoni: Ciii. Nic nie mów... Opowiem ci pewną historię na dobranoc, kochanie. Dawno, dawno temu, żyła sobie piękna młoda hamadriada, która mieszkała w lesie. Była sama, z kwiatami, drzewami... aż do dnia... gdy były tak dobre, tak smaczne. Za każdym razem, trochę więcej.

Gardia: (O czym ona mówi? Nie mogę oddychać.)

Yvoni: Zajmę się tobą, jak innymi, więc giń! (?)

Yvoni: AŁA!!!

~przenosimy się do sali kryształu – jesteśmy w ciele Miiko~

Miiko: (Nie wiem co Gardienne miała na myśli, ale wydawała mi się dziwna.)

Leiftan: O czym myślisz, droga przyjaciółko?

Miiko: Och Leiftan, zaskoczyłeś mnie... Właśnie wpadłam na Gardienne.

Leiftan: Dobrze... i?

Miiko: Była wzburzona, coś jest z nią nie tak.

Leiftan: To samo uczucie, co wczoraj wieczorem?

Miiko: Tak, ale po dziesięćkroć.

Leiftan: Ach. Nevra też zauważył jej zmianę?

Miiko: Nie, z rozmowy z nim wnioskuję, że niczego nie zauważył... Ale czuję, że coś jest nie tak.

Leiftan: Trzeba zrobić monitoring.

Miiko: Masz rację. Poproszę jednego z chłopaków, żeby to zrobił.

Leiftan: Dlaczego nie ktoś inny?

Miiko: ...

Leiftan: Nadal mu nie ufasz?

Miiko: To nie o to chodzi. Wiesz, że nikomu nie ufam.

Leiftan: Oprócz kilku ważnych osób pod twoim kierownictwem...

Miiko: Przynajmniej wiem, że mogę na nich liczyć.

Leiftan: Rozumiem...

Miiko: Mógłbyś pójść ich tu zaprosić?

Leiftan: Nie martw się. Powiem Jamonowi, żeby zostawił dla niej "otwarte" drzwi, tak na wszelki wypadek?

Miiko: Tak, myślę, że pójdzie do lasu...

Leiftan: No dobrze, to ja idę. Powiem im, aby przyłączyli się tu do ciebie.

Miiko: Dziękuję.

Miiko: (Po kilkudziesięciu minutach przyszli chłopcy.)

Valkyon: Leiftan wyjaśnił nam sytuację.

Miiko: Przepraszam, że was o to proszę... ponownie.

Ezarel: To nie tak, że prosisz nas o monitorowanie nieznaczącego człowieczka... Och, czekaj. Tak.

Nevra: Mogliśmy trafić gorzej, przynajmniej jest miła.

Miiko: (Wszyscy trzej westchnęli, rozumiem ich.) (?)

Ezarel: Którego z nas wyślesz tym razem, co?

Miiko: Ktoś chętny?

Miiko: ... Cóż, w porządku. Ja wybiorę.

  1. (Poproś Nevrę, by monitorował Gardienne.)
  2. (Poproś Ezarela, by monitorował Gardienne.)
  3. (Poproś Valkyona, by monitorował Gardienne.)

Jeśli Miiko wybrała

Ezarela

Miiko: (Wiem, że to się mu nie spodoba, ale to go oduczy niesłusznego postępowania/odnoszenia się.) (?)

~wracamy do naszego ciała~

Yvoni: Jak ŚMIESZ?!

Ezarel: Spalę cię, jeśli zrobisz choć jeden krok.

Gardia: Ezarel...? (Trzyma jakąś kolbę w dłoniach.) ← koktajl mołotowa? xD

Yvoni: Myślisz, że boję się ciebie i twojego śmiesznego eliksiru?

Ezarel: Zobaczymy!

Ezarel rzucił kolbę i chmura dymu szybko nas otoczyła. Wtedy poczułam, jak jego dłoń chwyciła moją i zaczęliśmy biec przez las.

~przenosimy się~

Nie rozumiałam tego wszystkiego, co się stało, więc starałam się skupić swoje siły na cieple jego skóry. Była to jedna z niewielu rzeczy, które wydawały mi się być namacalne.

~idziemy przed las~

Gardia: (Wyszliśmy już z lasu i weszliśmy do wnętrza Centrali.)

~przenosi nas do łuków~

Ezarel: W porządku... Myślę, że jesteśmy poza jej zasięgiem. Wszystko z tobą w porządku? (?)

Gardia: Tak, skąd to pytanie?

Gardia: (Zbliżył się do mnie i zbadał moją szyję.)

Ezarel: Nie przegapiła tego... Pójdziemy do szpitala.

Gardia: Ale o czym ty mówisz?

~idziemy do szpitala~

Gardia: (Tutaj, Eweleïn jest sama.)

Ezarel: Eweleïn! Zbadaj Gardienne.

Eweleïn: Co ona...

Gardia: (Podeszła do mnie i tak jak on, obejrzała moją szyję.)

Eweleïn: Siniaki, ślady uduszenia. Spójrz na mnie. Ezarel, co się stało?

Ezarel: Gardienne postanowiła zaprzyjaźnić się z kimś wielkiego kalibru.

Eweleïn: To misja, o której mi mówiłeś?

Ezarel: Tak.

Nevrę

Miiko: (Myślę, że to najlepsze rozwiązanie, dodatkowo był z nią wczoraj...)

~wracamy do naszego ciała~

Yvoni: Jak ŚMIESZ?!

Nevra: Zbliż się do niej, a zapewniam cię, że twoja żyła szyjna nie przetrwa. (?)

Gardia: Nevra...? Co ty tutaj robisz?

Gardia: (Nie wiem co się stało, ale teraz jest przy mnie.)

Yvoni: Co zrobisz, tandetny wampirku?

Nevra: Hmmpfr...

Gardia: (Wziął mnie za rękę.)

Nevra: Zwiniemy się! (?)

Chwilę później, gdy już zaczęliśmy się stamtąd wynosić, usłyszałam krzyki hamadriady rozprzestrzeniające się poprzez liście. (?)

~przenosimy się~

Nie rozumiałam tego wszystkiego, co się stało, więc starałam się skupić swoje siły na cieple jego skóry. Była to jedna z niewielu rzeczy, które wydawały mi się być namacalne.

~idziemy przed las~

Gardia: (Wyszliśmy już z lasu i weszliśmy do wnętrza Centrali.)

~przenosi nas do łuków~

Nevra: Lepiej się czujesz?

Gardia: Tak, jest dobrze... Co ty...

Gardia: (Nie czekając na moją odpowiedź pochylił moją głowę do tyłu i obejrzał mi szyję.)

Nevra: Mocno cie uderzyła.

Gardia: Co oglądasz?

Nevra: Zabiorę cię do szpitala.

~w szpitalu~

Gardia: (Tutaj, Eweleïn jest sama.)

Nevra: Eweleïn! Zbadaj Gardienne.

Eweleïn: Co ona...

Gardia: (Podeszła do mnie i tak jak on, obejrzała moją szyję.)

Eweleïn: Siniaki, ślady uduszenia. Spójrz na mnie. Nevra, co się stało?

Nevra: Myślę, że znaleźliśmy to, czego szukaliśmy podczas obchodu.

Eweleïn: Huh?! Co masz na myśli?

Nevra: Spotkała się twarzą w twarz z hamadriadą, która całkiem zwariowała i ją zaatakowała... Zobaczę się z Miiko, gdy lepiej się poczuje, to poślesz ją do nas? Myślę, że będzie chciała ją przesłuchać.

Valkyona

Miiko: (Cóż, jestem pewna, że przynajmniej z nim będzie pod całkowitą ochroną.) (?)

~wracamy do naszego ciała~

Yvoni: Jak ŚMIESZ?!

Valkyon: Chcesz, żebym obciął ci kolejną lianę?

Gardia: Valkyon...? Ja...

Yv: Barbarzyńcy twojego typu mnie nie przestraszą.

Valkyon: A mnie twoje zaklęcia. (?)

Rozpędził się, skoczył na Yvoni i ją uderzył. Upadła do tyłu i Valkyon skorzystał z okazji, by podać mi swoją dłoń, byśmy mogli uciec z tego miejsca razem.

~przenosimy się~

Nie rozumiałam tego wszystkiego, co się stało, więc starałam się skupić swoje siły na cieple jego skóry. Była to jedna z niewielu rzeczy, które wydawały mi się być namacalne.

~idziemy przed las~

Gardia: (Wyszliśmy już z lasu i weszliśmy do wnętrza Centrali.)

~przenosi nas do łuków~

Gardia: (Valkyon nic nie powiedział i wybadał moją szyję.)

Gardia: Ała!

Valkyon: Musimy iść poddać cię leczeniu.

Gardia: Poczekaj Valkyon!

Gardia: (Pociągnął mnie do przodu siłą w kierunku szpitala.)

~w szpitalu~

Gardia: (Tutaj, Eweleïn jest sama.)

Valkyon: Ewelein! Zbadaj Gardienne.

Eweleïn: Co ona...

Gardia: (Podeszła do mnie i tak jak on, obejrzała moją szyję.)

Eweleïn: Siniaki, ślady uduszenia. Spójrz na mnie. Valkyon, co się stało?

Valkyon: Gardienne miała nieprzyjemne spotkanie. Pójdę zobaczyć się z Miiko, a ty się nią zajmij.

Eweleïn: Rozumiem... zajmę się nią, możesz iść zobaczyć się z Miiko. Poślę po ciebie jak tylko się jej polepszy.

Gardia: (Wyszedł, podczas gdy Eweleïn nadal mnie badała.)

Gardia: O co chodzi? Dlaczego badasz mi całe gardło?

Eweleïn: Spójrz na to światło, a następnie śledź je oczami. (?)

Gardia: Ale dlaczego mnie badasz, nie rozumiem!

Eweleïn: Wypij to, szybko zrozumiesz.

  1. (Zaufaj Eweleïn i się napij.)
  2. (Odmów wypicia.)
  3. (Poproś o wyjaśnienie.)

Wybór 1:

Gardia: Dobrze...

Gardia: (... i zdałam sobie sprawę, że ma absolutnie okropny smak.)

W mojej głowie zaczęły pojawiać się obrazy: liany Yvoni wokół mojej szyi, Ezarel, który przecinał je, by uwolnić mnie od niej i tego drzewa... i to cuchnące miejsce, złowrogie i dalekie od tego spokojnego miejsca, które wcześniej widziałam...

Wszystko stało się nagle jasne... Ta hamadriada manipulowała mną, jeszcze nie wiem jak, i próbowała mnie zabić, dusząc mnie.

Eweleïn: Już lepiej rozumiesz?

Gardia: Tak...

Eweleïn: Będę cię badać jeszcze przez krótką chwilę, a potem potowarzyszę ci w drodze do Miiko.

Gardia: W porządku.

Eweleïn osłuchiwała mnie jeszcze przez kilka minut, po czym powiedziała mi, że wszystko wróciło do normy.

Eweleïn: Cóż, powinnyśmy iść zobaczyć Miiko.

Gardia: Tak, też tak myślę, mam wiele do powiedzenia...

~idziemy do sali kryształu~

Miiko: Ach Gardienne, jesteś wreszcie. Oooh, Eweleïn, świetna robota!

Eweleïn: Dziękuję.

Miiko: Jej aura uległa drastycznej zmianie. Więc, co się stało w lesie?

Gardia: Spotkałam Yvoni, hamadriadę. Poprosiła mnie o przysługę i potem...

Miiko: O jaką przysługę cię poprosiła?

Gardia: Aby usunąć znak na pniu drzewa.

Miiko: Znak?

?: Pieczęć precyzyjnie.

Gardia: To tego mężczyznę widzieliśmy!

Miiko: Tak, Ezarel mi powiedział. To Cryllis, to bugbear. ← tł. że jest postrachem,straszak (nw. czy to tak przetłumaczyć) *

Gardia: Bugbear?

Miiko: To taki rodzaj strażnika lasu.

Gardia: Naprawdę?

Ezarel: Jak myślisz, dlaczego powiedziałem ci, że on nie jest niebezpieczny?

Gardia: Znałeś go?

Ezarel: Nie, ale wiem kim są Bugbears!

Gardia: Idiota, mogłeś mi powiedzieć!

Gardia: Dlaczego nie rozmawialiśmy z nim podczas naszego pierwszego spotkania?

Miiko: Nie wiedzieliśmy, że istnieją... cóż, przynajmniej nie w tym lesie.

Gardia: Jak to możliwe?

Cryllis: Nie lubimy o nas mówić...

Gardia: Och, rozumiem.

Gardia: No więc, co to była za pieczęć, która została wprowadzona na pniu hamadriady?

Cryllis: To był znak oznajmujący kiedy mamy spalić drzewo.

Gardia: Spalić? Ale dlaczego?

Cryllis: Aby zabić stwora.

Gardia: Ale to jest podłe!

Cryllis: Ona nie już dłużej hamadriadą, zabiła wiele razy i jest poza kontrolą, to zanieczyszcza las.

Gardia: Nie sądzę, by to było...

Miiko: ... Gardienne, będzie dobrze, możesz udać się na spoczynek...

Miiko: Ezarel/Nevra/Valkyon zdał mi już raport. (?)

Gardia: Jesteś pewna? Mam wrażenie, że nie mówisz zbyt wiele. (?)

Miiko: Nic mi nie będzie, naprawdę chciałam cię zobaczyć, aby potwierdzić, że dobrze się czujesz w swoim normalnym stanie, a teraz...

Gardia: (Nie wiem co ma na myśli mówiąc "normalnym", ale mam wrażenie, że nie powinna w tej chwili nalegać.)

Gardia: Okej, nie ma problemu. Zawołaj mnie, kiedy będziesz mnie potrzebować.

~w zwykłym korytarzu~

Gardia: Co ci się stało?

Valkyon: Hm, to nic... Ta historia z hamadriadą nie daje mi spokoju.

Gardia: Jak to?

Valkyon: A co się stało z tym abomin... (?)

Gardia: Skąd wiesz?

Valkyon: Ezarel/Nevra mi o tym powiedział.

Gardia: Och, to nie ja, zobaczysz dlaczego... (?) ← nw co miała na myśli

  • jeśli to z nim się było (po wielokropku Gardii to samo)

Gardia: Co ci się stało?

Valkyon: Hm, to nic... Ta historia z hamadriadą nie daje mi spokoju.

Gardia: Jak to?

Valkyon: Cóż, to co się stało między tobą a nią.

Gardia: Och, to o oto ci chodziło... (?) ← nw co miała na myśli x2

Valkyon: Nie martwię się...

Gardia: (Miło...)

Valkyon: ... raczej mnie to denerwuje.

Gardia: To znaczy?

Valkyon: No cóż, bardzo łatwo cię zmanipulowała, tak sądzę.

  1. Ech dziękuję, to bardzo miłe.
  2. Być może dlatego, że jestem prawie człowiekiem.
  3. Przepraszam...

Wybór 3:

Valkyon: Nie przepraszaj... to nie twoja wina.

~w sali drzwi~

Gardia: Co robisz?

Nevra: Ja? Nic specjalnego. A ty?

Gardia: Też nic...

Nevra: Umm... w porządku?

Gardia: Średnio... po tonięciu, duszeniu, nadal mam obawy.

Nevra: Przyznaję... można by uwierzyć, że jesteś z rodziny Eda Murphy'ego.

Gardia: Eda jakiego?

Nevra: Edward Aloysius Murphy.

  1. Junior?
  2. A kto to jest?
  3. Ach, znam prawo Murphy'ego... **

Wybór 3:

Nevra: To to.

Gardia: Naprawdę?

Nevra: Tak, to jedno z najbardziej wspaniałych zaklęć spośród wszystkich innych!

Gardia: A skąd o tym wiesz?

Nevra: Murphy Junior był znanym faelienem, którego rodzina została wygnana na twoją Ziemię.

Gardia: Naprawdę?!

Nevra: Tak, faelieni to coś więcej niż to, co myślisz, wiesz.

Gardia: Ale Mistrz kappa mówił o "polowaniu na wróżki."

Nevra: Było i wciąż jest, ale niektórzy wygnani faelieni są nadal niezidentyfikowani i mają "przyjemność" życia na Ziemi.

Gardia: Och, rozumiem... Myślę, że to trudniejsze dla ludzi takich jak Chrome czy Jamon.

Nevra: Tak, jak tylko jakaś cecha fizyczna jest zbyt "widoczna", koegzystencja z ludźmi jest prawie niemożliwa. Natomiast Murphy był faelienem w połowie skrzatem (Leprehaun), jeśli dobrze pamiętam. Nieoczekiwanie, wyglądał jak "zwykły" człowiek.

Gardia: To możliwe dla wróżki, by miała całkowicie "ludzki" wygląd?

Nevra: Jeżeli podstawą rasy jest humanoid, to tak. Spójrz na mnie, z wyjątkiem moich kłów i uszu, wyglądam jak nie-wróż.

Gardia: Chodziłbyś się opalać w moim świecie?

Nevra: Chyba śnisz!

Gardia: Hej, przy okazji, dlaczego tutaj się nie spalasz? Wydaje mi się, że to tak jak z Chromem, tutejsze słońce jest "inne"?

Nevra: Zgadza się. Czasami nie jesteś taka głupia...

Gardia: Hej!

~w bibliotece~

Kero: Och...

Gardia: (Patrzy na mnie, niespokojny.)

Gardia: O co chodzi?

Kero: Ykhar powiedziała mi o tym, co się stało.

Gardia: Skąd o tym wiedziała?

Kero: Nie wiem... Przepraszam, wszystko w porządku?

Gardia: Tak, jest dobrze, zapewniam cię!

Gardia: Jesteś bardzo blisko z Ykhar, jeśli się nie mylę. (?)

Kero: To dobra przyjaciółka.

  1. Naprawdę? Myślałam, że to twoja dziewczyna.
  2. I nic więcej?
  3. W porządku.

Wybór 1:

Kero: Ja i ... Ykhar? Och nie, Oracle mnie strzeże/zabrania! (?)

Gardia: Jak to?

Kero: Kocham ją, ale nigdy nie mogłaby być moją dziewczyną. Nie pasuję do jej kryteriów.

Gardia: Jakie kryteria?

Kero: Duży, silny, długie i jasne włosy... ← chyba myśli, że Ykhar podoba się Valk xD

Gardia: Jasne.

~w bibliotece~

Ezarel: Hej, czekaj Gardienne!

Gardia: Hmm?

Ezarel: Już z tym lepiej?

Gardia: Z czym?

Ezarel: Z twoją szyją? I tobą, w każdym razie...

Gardia: Tak, to nic nadzwyczajnego. (?)

Ezarel: Ech... cholernie mocno tobą walnęła. (?)

Gardia: Wiem... Pamiętam.

Ezarel: Nie wyglądasz na mocno tym zszokowaną.

Gardia: Przypominam sobie po trochu, ale wolę o tym nie myśleć... (?)

Ezarel: To opętanie, podczas którego byłaś ofiarą tego, kto to robił.

  1. Opętanie? Jak w "Egzorcyzmie"?
  2. Opętanie? To nie za dużo powiedziane?
  3. Opętanie? Nie takie miałam wrażenie.

Wybór1:

Ezarel: Egzorcyzm? Niezupełnie... raczej manipulacja umysłem.

Gardia: (Nie zauważył mojego filmowego odniesienia, ale w tym samym czasie, to normalne...)

Gardia: (To w takich momentach tęsknię za moim światem.)

Gardia: Nie podoba mi się ten pomysł.

Ezarel: Który?

Gardia: Ten o manipulowaniu.

Ezarel: To mogło się zdarzyć każdemu.

Gardia: A tobie?

Ezarel: Może, nie wiem... Trzeba przyznać, że moc tej hamadriady jest, mocno... nienormalna. (?)

~w sali drzwi~

Ykhar: Gardienne!

  1. Och Ykhar, niech zgadnę: Szukałaś mnie?
  2. Och Ykhar, co ty tu robisz?
  3. Och Ykhar, to tylko ty.

Wybór 1:

Ykhar: Tak, zaczynasz mnie rozumieć!

Gardia: Siłą, tak. (?)

Ykhar: Miiko chciała, żebyś dołączyła do nich w sali kryształu. To jest ważne.

Gardia: Dobra, biegnę.

~idziemy do sali kryształu~

Gardia: (Ale tu tłok, cóż...) Jestem tu Miiko, Ykhar mówiła, że mnie wzywałaś?

Miiko: Tak, usiądź.

Gardia: (Rozejrzałam się dookoła. Nie ma wolnych krzeseł, nie wiem, gdzie mogłabym usiąść, ale...)

Gardia: (Zawsze mogę oprzeć się o jedną z kolumn.)

  1. (Stań w pobliżu Nevry.)
  2. ( Stań w pobliżu Ezarela.)
  3. ( Stań w pobliżu Valkyona.)

Wybór 1(1):

Nevra: Co robisz?

Gardia: Miiko kazała mi znaleźć sobie miejsce... więc je znajduje. (?)

Nevra: Obok mnie?

  1. Nie mogę oprzeć się przystojnemu mężczyźnie.
  2. Właściwie to pójdę gdzieś indziej.
  3. Dlaczego nie?

Wybór 3:

Nevra: Możesz stanąć obok kogoś innego.

Gardia: Chciałam być obok ciebie.

Nevra: Ach...

Wybór 1(2):

Ezarel: Ech... Poważnie?

Gardia: Co?

Ezarel: Dlaczego stajesz obok mnie?

  1. Bo mam taką ochotę.
  2. Ponieważ wiem, że dzięki temu jesteś szczęśliwy!
  3. Żeby ci dokuczyć, jak zawsze.

Wybór 1:

Ezarel: Co jeśli ja nie mam na to ochoty?

  1. Czy kiedyś będziesz dla mnie miły, kiedy pokażę ci swoje zainteresowanie?
  2. Ezarel, obiecałeś się wysilić, pamiętaj...
  3. Powinieneś pamiętać, że uwielbiam być zrównywana z twoimi pragnieniami! (?)

Wybór 3:

Ezarel: Mała zaraza.

Gardia: Ja też cię kocham!

Wybór 1(3):

Gardia: (Spojrzał na mnie, wyglądał trochę zabawnie.)

  1. O co chodzi?
  2. Przeszkadzam ci?
  3. (Nic nie mów.)

Wybór 3:

Gardia: (Wtedy poczułam ramiona Valkyona za moimi plecami, zarumieniłam się.)

Valkyon: Jeśli chcesz, żeby cię tam jakoś wesprzeć... Miiko uparła się, żeby spotkanie odbyło się tutaj, a nie w wyznaczonym pomieszczeniu... (?)

Gardia: Och dziękuję... jakoś to będzie...

Miiko: Nie przeszkadzamy wam, gołąbeczki? (?)

Gardia: Co? Ale… ale...

Gardia: (Uśmiechnęła się zadowolona w naszym kierunku.)

Miiko: Dobrze. Razem z Leiftanem i Jamonem, mieliśmy dużo czasu na przeanalizowanie sytuacji, która staje się z pewnością krytyczna.

Ezarel: Jak to?

Miiko: Odkąd Gardienne odsłoniła prawdziwą naturę hamadriady, las uległ zmianie. Najnowsze raporty donoszą, że ten obszar jest obecnie domeną naszego wroga.

Gardia: Wróg? Czy to nie przesada?

Miiko: W świetle wszystkich dokonanych przez nią okrucieństw, nie.

Gardia: A mamy dowody na to, że to ona stoi za zaginięciami?

Gardia: (Miiko podeszła do mnie i wyciągnęła przede mną kilka przedmiotów, takich jak czaszka, która wydawała się należeć do crylasma i kości, które wyglądały na dość "ludzkie".)

Gardia: Ugh... jak to znalazłaś?

Miiko: Po tym, co ci się stało, wysłaliśmy patrol, który znalazł to w różnych miejscach w lesie, w drodze do drzewa. Ponadto, twoje ręce były pokryte krwią. Eweleïn podała nam wyniki analizy: to krew wróżek i faelienów.

Gardia: Co? Jak to możliwe?

Miiko: W chwili obecnej nie wiemy... Po prostu myślimy, że ta kobieta, to... coś zjada słabych ludzi, których spotyka w lesie.

Valkyon: Dlaczego tak uważacie?

Miiko: Rozłam kryształu, ma wpływ na nią, podobnie jak na wszystkich innych. Leiftan, możesz wyjaśnić misję?

Leiftan: Oczywiście. Zdecydowaliśmy, że ponownie wejdziemy do lasu. Cel: wyeliminowanie hamadriady.

Gardia: (Co? Oni tak na poważnie?)

Gardia: (Chciałam wybiec, ale on powstrzymał mnie szepcząc "nie teraz".) (?)

Leiftan: Wiem, że niektórzy z was są przeciwko tego typu praktykom, oczywiście, jest to istota żyjąca, myśląca i mówiąca... Ale nie mamy wyboru, dobrze wiecie, że to stracona sprawa. Nadal nie znaleziono antidotum na to zło.

Valkyon: Jak mamy postępować?

Leiftan: Ścięcie, rozczłonkowanie, samopodpalenie...

Gardia: (Boże, dostaję mdłości słuchając tego wszystkiego...)

Leiftan: Oczywiście, najlepszym sposobem jest spalić drzewo, ale wątpię, by pozwoliła się wam zbliżyć. Myśleliśmy nad sposobem, który dałby nam możliwość zbliżenia się. Gardienne, mamy nadzieję, że zgodzisz się współpracować.

Gardia: Huh?

Miiko: Tak. Potrzebujemy cię, byś posłużyła za "przynętę". Z pewnością widzi ciebie jako łatwy cel lub potencjalnego sojusznika. Jest zatem bardziej skłonna, by cię posłuchać i dać ci się do siebie zbliżyć. Twoim zadaniem będzie odciągnięcie jej od drzewa, a jeśli nie będziesz mogła tego zrobić, to masz odciągnąć jej uwagę od swojego partnera, by był w stanie skończyć swoje zadanie.

Miiko: Czy to... w porządku?

Gardia: Myślę, że tak naprawdę nie mamy wyboru...

Miiko: W porządku. Ponieważ jesteś przynętą w tej operacji, wzięliśmy również pod uwagę to, byś to ty wybrała kto będzie twoim partnerem podczas tej misji.

Gardia: Ech, okej.

  1. Chciałabym, by towarzyszył mi Nevra.
  2. Chciałabym, by towarzyszył mi Ezarel.
  3. Chciałabym, by towarzyszył mi Valkyon.
  • (podobno może pojawić się jeszcze czasami opcja 4 = Chciałabym, by towarzyszył mi Leiftan - jednak nie będzie mógł nam towarzyszyć, więc i tak wybieramy N, E lub V)

Wybór 1:

Nevra: Uznajcie ją już za martwą.

Wszyscy: ???

Nevra: Hamadriadę, nie Gardienne...

Wybór 2:

Ezarel: Ale Miiko...

Gardia: (Cholera, on błaga jak dziecko matkę.) (?)

Miiko: Lubi cię, co z tym zrobisz?

Gardia: Hej!

Wybór 3:

Valkyon: W porządku.

Gardia: (Nie wygląda na szczególnie szczęśliwego...)

W ciągu następnej godziny, ćwiczyliśmy naszą strategię "w praktyce", która składała się z symulacji naszego planu ataku.

~pojawia się informacja o kolejnym typie do klikania~

Nowa aktywność w Q.T.E: "multi-click". ← kółko z cyfrą

Od teraz, oprócz działań "kliknięcie" i "kształtu", będziesz musiała kliknąć kilka razy, aby usunąć tę ikonę.

Uwaga: Przegapisz, jeśli klikniesz obok!

~teraz mamy samouczka~

Leiftan: Dodatkowo, by, w razie konieczności, dać ci możliwość ucieczki, będą ci towarzyszyć inni członkowie straży i otoczą resztę lasu.

Gardia: Dlaczego nie podejdą bezpośrednio z nami?

Miiko: Wierzymy, że zbytni atak "frontalny" może doprowadzić do silnego odwetu ze strony hamadriady. Jeżeli, jak przypuszczam, po słowach Gardienne, ona... hm... je ludzi, których spotkała w lesie... to jej moc zwiększyła się dziesięciokrotnie. Należy zachować ostrożność.

Gardia: Rozumiem...

Leiftan: Jeszcze jakieś pytania?

Gardia: (Wszyscy pokręcili głowami.)

Miiko: Dobrze Gardienne, jesteś gotowa do ataku?

Gardia: Tak... (Mimo, że nie popieram zabijania żywej istoty, ale niech będzie.)

Leiftan: Przygotujcie się, a następnie udajcie się do Wielkiej Bramy. Wyruszymy wszyscy razem.

Gardia: (Skorzystam z okazji i wezmę moją broń z pokoju.)

~idziemy do pokoju~

Jeśli wybrało się

Ezarela

Gardia: (Dobrze, moją broń zostawiłam w szafie.)

Ezarel: Gardienne? ← wtf Ez, co ty tu robisz?

Gardia: Ezarel, co jest? Dlaczego nie czekasz na mnie na miejscu spotkania?

Ezarel: Wolę mieć cię na oku, nigdy nie wiadomo, kiedy uciekniesz... znowu.

Gardia: Ale ja nigdy nie uciekłam!

Ezarel: Ciekawe dlaczego. ♥ (?)

Gardia: (Szybko chwyciłam za broń, po czym odwróciłam się do niego.)

Gardia: W porządku, możemy iść...

~przenosimy się przed bramę~

Poszliśmy w kierunku Wielkiej Bramy... Wszyscy już tam byli. Po końcowym przypomnieniu rozkazów, Jamon otworzył drzwi, które zamknęły się za nami tak szybko, jak tylko przez nie przeszliśmy.

~poza Centralą~

Nie mogłam powstrzymać uśmiechu z niepokoju. (?)

Ezarel: W najgorszym przypadku, możesz stracić ramię.

Gardia: Bardzo pocieszające...

Cała grupa podeszła do lasu, ruszyłam za nimi niezbyt szybko. Bardzo szybko dotarliśmy do lasu... w końcu do "tego" lasu. Od naszej ostatniej wizyty, uległ drastycznym zmianom.

Nevrę

~w pokoju~

Gardia: (Dobrze, moją broń zostawiłam w szafie.)

Nevra: Gardienne?

Gardia: Nevra, co jest? Dlaczego nie czekasz na mnie na miejscu spotkania?

Nevra: Jestem już gotowy, więc wolę zostać z tobą.

Gardia: Och... w porządku.

Gardia: (Szybko chwyciłam za broń, po czym odwróciłam się do niego.)

Gardia: W porządku, możemy iść...

~przenosimy się przed bramę~

Poszliśmy w kierunku Wielkiej Bramy... Wszyscy już tam byli. Po końcowym przypomnieniu rozkazów, Jamon otworzył drzwi, które zamknęły się za nami tak szybko, jak tylko przez nie przeszliśmy.

~poza Centralą~

Nie mogłam powstrzymać uśmiechu z niepokoju. (?)

Nevra: Będzie dobrze, wygramy...

Gardia: Dziękuję, to miłe.

Cała grupa podeszła do lasu, ruszyłam za nimi niezbyt szybko. Bardzo szybko dotarliśmy do lasu... w końcu do "tego" lasu. Od naszej ostatniej wizyty, uległ drastycznym zmianom.

Valkyona

~w pokoju~

Gardia: (Dobrze, moją broń zostawiłam w szafie.)

Valkyon: Gardienne?

Gardia: Valkyon, co jest? Dlaczego nie czekasz na mnie na miejscu spotkania?

Valkyon: Skoro mam cię chronić, to robię to już teraz.

Gardia: Och...

Gardia: (Szybko chwyciłam za broń, po czym odwróciłam się do niego.)

Gardia: W porządku, możemy iść...

~przenosimy się przed bramę~

Poszliśmy w kierunku Wielkiej Bramy... Wszyscy już tam byli. Po końcowym przypomnieniu rozkazów, Jamon otworzył drzwi, które zamknęły się za nami tak szybko, jak tylko przez nie przeszliśmy.

~poza Centralą~

Nie mogłam powstrzymać uśmiechu z niepokoju. (?)

Valkyon: Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, powiedz mi.

Gardia: Nie, jest dobrze...

Cała grupa podeszła do lasu, ruszyłam za nimi niezbyt szybko. Bardzo szybko dotarliśmy do lasu... w końcu do "tego" lasu. Od naszej ostatniej wizyty, uległ drastycznym zmianom.

~gdzieś w głębszej części lasu~

Gardia: Co tu się stało?

Nevra: Nie wiem... ale nie pachnie to dobrze, ani trochę dobrze. (?)

Ezarel: Jest jakaś siła w powietrzu, aura... (?)

Gardia: To prawda, że elfy żyją bardzo w zgodzie z naturą...

~pojawia się wśród nich Valkyon~

Gardia: (Wszyscy popatrzyli na mnie wielkimi oczami.) No co? Powiedziałam coś głupiego?

Ezarel: Poważnie, ci ludzie... powinniście skończyć z tymi frazesami na nasz temat. Już długi czas nie rozmawiałem z drzewami i nie mam już więcej sukienek z kwiatkami. Nie, ja śnię...

Gardia: (Dalej mamrotał pod nosem.)

~idziemy~

~gdzieś~

Gardia: Hej, to takiego lasu się kiedyś bałeś?

Valkyon: Kiedy?

Gardia: Nie wiem, któregoś dnia, kiedy rozmawialiśmy, zrozumiałam, że dawno temu bałeś się lasów.

Valkyon: Ach to. Kiedy byłem młodszy, to tak. Ale myślę, że wszystkie dzieci boją się lasów.

Gardia: To prawda.

  • UWAGA - różnice występują tutaj tylko w sytuacji, gdy:

1) Gardia drży 2) słyszymy jak ktoś śpiewa w oddali 3) no i potem u Yvoni

-sylve-sylve(prawa str.)

Gardia: (Usłyszałam, jak ktoś śpiewa "chodźmy do lasu", jak również słabe krzyki. Brzmią bardzo odlegle.)

Ezarel: Nevra, jeśli mnie słyszysz, to jesteś wielkim idiotą.

Gardia: Myślisz, że to on?

Ezarel: Oczywiście.

Gardia: (Usłyszałam, jak ktoś śpiewa "chodźmy do lasu", jak również słabe krzyki. Brzmią bardzo odlegle.)

Nevra: Nie patrz tak na mnie, to nie ja.

Gardia: To mnie nie uspokaja.

Nevra: Jestem pewien, że to ten idiota Ezarel!

Gardia: (Usłyszałam, jak ktoś śpiewa "chodźmy do lasu", jak również słabe krzyki. Brzmią bardzo odlegle.)

Valkyon: Oni się nigdy nie zmienią...

Gardia: Kto?

Valkyon: Ezarel i Nevra. Za każdym razem, gdy są ze sobą na misji, robią sobie jakieś żarty.

Gardia: Arf...

~idziemy dalej~

-chyba to był ślepy zaułek, bo się wróciłam-

Gardia: (Zaczęłam się trząść prawie niezauważalnie.)

Ezarel: Znasz dowcip o idiocie, który mówi "kwa"?

Gardia: Co?

Gardia: ... Przesadzasz. ← przecież wiesz, że on się troszczy...

Gardia: (Zaczęłam się trząść prawie niezauważalnie.)

Gardia: (Nevra podszedł do mnie i owinął swój szalik wokół mojej szyi.)

Gardia: Hej, dlaczego to robisz?

Nevra: Drżysz... Wiem, że nie jest zimno, ale może ten kawałek materiału cię uspokoi.

Gardia: (Zatrzymałam go na chwilę, zanim mu go oddałam.)

Gardia: (Zaczęłam się trząść prawie niezauważalnie.)

Gardia: (Poczułam, jak dłoń Valkyona chwyta moją.)

Valkyon: Nie martw się, kiedy wszystko wyzdrowieje, ten las nie wyda się już tak przerażający. (?)

-i znowu sylve-

Gardia: To naprawdę dziwne.

Nevra: Co?

Gardia: No, kiedy ja chodzę, liście pod moimi stopami "piszczą"... ale ty, słyszę jedynie, jak idziesz za mną. Latasz, czy co?

Nevra: Może? Chciałabyś?

Gardia: Niekoniecznie, ale to sprawia, że jesteś po prostu straszny!

Nevra: Dobrze.

~idziemy~

-no to teraz sylve na wprost-

Gardia: To świetne miejsce na piknik.

Ezarel: Tak myślisz? Przyniosłem koc i chleb.

Gardia: Mam nadzieję, że wziąłeś też miód?

Ezarel: Oczywiście!

-sylve u dołu(nie ma innego)- sylve góra- alle funeste- tombeau de l'arbre...-

Wreszcie doszliśmy w pobliże drzewa. Ukryci za gałęziami, powinniśmy następnie rozpocząć ostatni punkt planu. (?)

Podczas gdy Ezarel/Nevra/Valkyon skradł się wśród drzew otaczających tę równinę, musiałam zwrócić się do młodej kobiety, udając, że po raz kolejny zostałam "zaczarowana" przez jej zaklęcia.

Byłam, muszę przyznać, ciągle rozdarta na myśl, by pozwolić ją tak zabić... W moim sercu, mały głos krzyczał, że jest jeszcze dla niej nadzieja.

Powinnam spróbować ją przekonać czy trzymać się pierwotnego planu?

Ezarel: Nie zapominaj, że nie jesteś sama.

Gardia: Dobrze...

Nevra: Dobrze, pamiętaj w przypadku realnego zagrożenia, jestem tutaj, dobrze? Tuż za rogiem są tu również Valkyon i Ezarel.

Gardia: Dobrze...

Valkyon: Odwagi. Wszyscy tu jesteśmy, gdybyś nas potrzebowała.

Potem podeszłam zdecydowanym krokiem w kierunku hamadriady, podczas gdy Ezarel/Nevra/Valkyon wkradł się między drzewa wokół małej polanki.

Yvoni: Ach, jesteś z powrotem moja droga Gardienne, co ty tu robisz?

Gardia: Nie pamiętam zbyt wiele, opuściłam cię w pośpiechu i nie mogłam ci pomóc, jak chciałam, więc wróciłam.

  1. (Kontynuuj, aby zacząć pogawędkę dla zabicia czasu.) ← do ilu
  2. (Atakuj.)
  3. (Poproś o pomoc.)

Wybór 1:

Gardia: I chciałam przeprosić cię za to, co mój przyjaciel zrobił ostatnim razem...

Yvoni: Ten pretensjonalny elf? / Ten mały krwiopijca? / Ten nieokrzesaniec?

Gardia: Tak, on...

Yvoni: To nie ma znaczenia, on jest nieistotny.

Gardia: To prawda, nigdy nie widziałam kogoś tak bezużytecznego. ← Ez się na pewno nieźle wkurza jak to słyszy, hihihi xD

Gardia: (Przepraszam Ezarel/Nevra/Valkyon...)

Gardia: Ale dlaczego mówimy o nim? Czy to rana, którą ci zadał? (Podeszłam do niej ostrożnie.)

Yvoni: Naprawdę myślisz, że jestem idiotką? Wiedz, ty nędzny mieszańcu, że nie jestem taka jak ty! Jestem czystej krwi, zostałam wybrana przez niego. On dostrzegł moją inteligencję, moją szczerość.

Gardia: (O czym ona mówi? Kto ją wybrał?)

Yvoni: Jesteśmy czymś więcej, teraz... jest mój. Tylko mój!

Gardia: (Zacisnęłam pięści i wycofałam się w kierunku innych.)

Yvoni: Myślisz, że nie wiem, że twoi przyjaciele są z tobą? W tym całym lesie? Albo, że jeden z nich stara się dotrzeć do MOJEGO DRZEWA?!

Szybko, Yvoni wystrzeliła swego rodzaju strzałę w kierunku Ezarela, który uniknął jej bez większych trudności./ w kierunku Nevry, który przeklął./ w kierunku Valkyona, który odbił ją swoim naramiennikiem. (?)

Ezarel: To będzie trudniejsze, niż się spodziewałem, ale nie myśl, że mnie trafisz.

Nevra: To nie ma znaczenia, jeśli nie zdobędę twojego drzewa, to bezpośrednio odbiorę ci życie. (?)

Valkyon: ...

Yvoni: To znowu ty?

Gardia: (Ruszył w jej stronę, aby ją zaatakować.)

(wychodzi na to, że tutaj zarówno wybór 1 i 2 prowadzą do ilustracji)

  1. (Zainterweniuj, by przekonać hamadriadę.) ← do ilu
  2. (Zostaw go i zajmij się drzewem, by zabić hamadriadę.) ← do ilu
  3. (W ogóle nic nie rób.)

Wybór 2:

Yvoni: W końcu zebrałaś się na odwagę! (?)

Gardia: Nie mam wyboru, nie mogę pozwolić ci popełniać takich zbrodni.

Yvoni: Nienawidzę kłamców twojego rodzaju.

Podczas gdy Ezarel zaatakował młodą kobietę, ja podeszłam do drzewa. Ale hamadriada to przewidziała i podeszła do mnie na moją wysokość i uderzyła mnie dość mocno. Potem wylądowałam kilka metrów dalej w krzakach.

Ezarel: Gardienne! W porządku? Jesteś cała?

Gardia: N-Nic mi nie jest. Powinieneś raczej uważać na siebie!

Wybór 1: (z Nevrą)

Nevra: Gardienne, w co ty grasz?!

Gardia: Staram się ją przekonać... Yvoni, błagam cię... jeśli nadal będziesz zabijać, to ty umrzesz. Oni są gotowi do spalenia twojego drzewa. Proszę.

Yvoni: Nie! On weźmie więcej!

Gardia: Więcej? Więcej czego?

Nevra: Nie dbam o to, czego ona chce. Ta istota utraciła swoje człowieczeństwo już dawno temu.

Gardia: Nevra, nie! (Popchnął mnie na bok.)

Wybór 1: (z Valkyonem)

Gardia: Nie! (Wbiegłam między Valkyona i młodą kobietę, która mnie zraniła.) (?)

Gardia: Pomyśl! Przestań natychmiast.

Valkyon: Gardienne, zostań z tyłu!

Gardia: (Bezceremonialnie/Dosadnie i z wielką siłą, odsunął mnie na bok.) (?)

Gardia: Valkyon! Pozwól mi spróbować, jestem pewna, że ona zrozumie.

Valkyon: Rozkaz to rozkaz.

Gardia: (Hamadriada zaczęła się do nas zbliżać, muszę się bronić!)

~!!UWAGA!! wyskakuje nam do klikania~

Gardia: (Co się do cholery dzieje?)

Ezarel wrócił do hamadriady i zagroził jej ostrzem swojej szpady./Nevra ponownie ruszył w kierunku hamadriady i wyrzucił w jej kierunku kilka małych noży, które miał podpięte do swojego pasa./ Valkyon ruszył ponownie w kierunku hamadriady i zagroził jej swoim toporem. Zadając jej cios w bok; Upewnił się, że jest dość daleko od drzewa i rzucił eliksir, który podpalił drzewo w szalonym tempie.

Hamadriada krzyknęła, gdy płomienie szybko pochłaniały drewno.

~ilustracja~

Yvoni: Nie! Co ty zrobiłeś?!

Yvoni: Łajdak! Robactwo!!!

Yvoni: Zapłacisz za to!!!

Wiele pnączy ruszyło w moim kierunku, gdy hamadriadę pochłonęły płomienie.

Ezarel:/ Nevra:/ Valkyon: Gardienne!

Kiedy otworzyłam oczy, zdałam sobie sprawę, że Ezarel/Nevra/Valkyon mnie objął. On mnie.... ochronił.

Wokół nas, krajobraz zmienił się drastycznie i drobiny żaru wirowały w powietrzu. Po raz pierwszy w życiu miałam do czynienia tak blisko ze śmiercią... W ogóle nie czułam się dobrze. (?)

Jeśli jest z

Ezarelem

Gardia: Co zrobiliśmy...?

Ezarel: Położyliśmy kres serii masakr.

  1. Ale jestem pewna, że mogliśmy ją przekonać!!! (?)
  2. Za jaką cenę?
  3. To najważniejsze. (?)

Wybór 3:

Ezarel: Tak. W każdym razie, nie mieliśmy wyboru.

Gardia: Dlaczego tak mówisz? (Zaczął grzebać w popiele.)

Ezarel: Przez to...

Gardia: (Pokazał mi kawałek kryształu.) ← Tum, dum, dum!!!!

Gardia: Jak to mogło się tu dostać?

Ezarel: Był między resztkami popiołu, więc w niej.

Gardia: Więc to o to jej chodziło, gdy mówiła, że on ją wybrał?

Ezarel: Oczywiście.

Valkyon: Ezarel! Gardienne! Jesteście cali?!

Ezarel: Misja zakończona. Gardienne i mnie nic nie jest.

Valkyon: Co się stało?

Ezarel: Wszystko widzieliście, prawda?

Nevra: Nie bardzo. Byliście otoczeni barierą, która utrudniła nam widoczność.

Gardia: Poważnie?

Nevra: Tak, nagle zniknęła... w kilka chwil.

Valkyon: Kolejne zaklęcie czarownicy.

Ezarel: To mnie nawet nie dziwi.

Valkyon: Hej, co masz w ręku?

Ezarel: Odłamek kryształu. Myślę, że go połknęła... Chodźmy podzielić się tym z Miiko, to wskazane. (?)

Gardia: W porządku.

Nevrą

Gardia: Co zrobiliśmy...?

Nevra: To, co było konieczne, nie zaprzątaj sobie tym głowy. (?)

  1. Ale jestem pewna, że mogliśmy ją przekonać!!
  2. Ktoś zginął, mam powód, by zaprzątać sobie głowę! (?)
  3. Masz rację...

Wybór 3:

Nevra: Wiem... Ale nie spodziewałem się, że to było tak... "ważne".

Gardia: Dlaczego tak mówisz? (Zaczął grzebać w popiele.)

Nevra: Z tego powodu...

Gardia: (Pokazał mi kawałek kryształu.)

Gardia: Jak to mogło się tu dostać?

Nevra: Musiała to w sobie nosić.

Gardia: Więc to o to jej chodziło, gdy mówiła, że on ją wybrał?

Nevra: Bez większych wątpliwości. Ja nie...

Ezarel: Nevra! Gardienne! Co się stało?!

Nevra: No, pokonaliśmy hamadriadę.

Ezarel: Tak, widzę, ale jak?

Nevra: Widzieliście wszystko, prawda?

Valkyon: Nie, było tu coś niczym ekran kilometrów wewnątrz i wokół was, to było bardzo dziwne.

Gardia: Poważnie?

Valkyon: Tak, nagle zniknęła... w kilka chwil.

Nevra: Kolejny czar tego stwora.

Ezarel: To mnie nawet nie dziwi.

Valkyon: Hej, co masz w ręku?

Nevra: Odłamek kryształu. Myślę, że go połknęła...

Ezarel: Chodźmy podzielić się tym z Miiko, to wskazane. (?)

Gardia: W porządku.

Valkyonem

Gardia: Co zrobiliśmy...?

Valkyon: Wykonaliśmy rozkazy.

  1. Ale jestem pewna, że mogliśmy ją przekonać!!!
  2. Wykonać rozkaz... czy to był dobry wybór?
  3. To pewne.

Wybór 2:

Valkyon: W porównaniu do tej sytuacji, tak... Ale jeśli to cię pocieszy, to nie mogło być inaczej.

Gardia: Dlaczego tak mówisz? (Zaczął grzebać w popiele.)

Valkyon: Spójrz...

Gardia: (Pokazał mi kawałek kryształu.)

Gardia: Jak to mogło się tu dostać?

Valkyon: Myślę, że go połknęła.

Gardia: Więc to o to jej chodziło, gdy mówiła, że on ją wybrał?

Valkyon: Tak, to więcej niż pewne. (?)

Nevra: Valkyon! Gardienne! Dlaczego zniknęliście?!

Valkyon: Hmm, o czym ty mówisz? Byliśmy tutaj...

Ezarel: Nie, byliście przed nami, a potem nagle zniknęliście.

Nevra: Tak, nagle znowu się pojawiliście... w kilka chwil.

Gardia: Poważnie?

Valkyon: Kolejne zaklęcie czarownicy.

Ezarel: To mnie nawet nie dziwi.

Nevra: Hej, co masz w ręku?

Valkyon: Odłamek kryształu, znalazłem go w popiele hamadryady.

Ezarel: Chodźmy podzielić się tym z Miiko, to wskazane. (?)

Gardia: W porządku.

~przenosimy się~

Gardia: (Opuściliśmy to miejsce i ruszyliśmy w stronę Centrali.)

~wychodzimy z lasu~

- taniere des bruyeres- passage des ancients- chemin rocheux-foret profonde itd.

~przed lasem~

Gardia: (Upadłam na ziemię, mam wrażenie, że się duszę.)

Valkyon: Co ci jest?

Gardia: To nic... nie czuję się najlepiej.

Ezarel: Pierwszy raz widziałaś, jak ktoś umiera na twoich oczach?

Gardia: ...

Nevra: Ez', daj jej spokój. Chcesz, żebyśmy pomogli ci iść?

Gardia: Nie, jest w porządku... muszę tylko złapać oddech.

Zatrzymaliśmy się, a ja odzyskiwałam moje zmysły. Obrazy z Yvoni w płomieniach wracały do mojej głowy, przyprawiając mnie niemal o zawroty głowy.

~przenosimy się przed bramę~

Po kilku minutach wstałam i ruszyłam za grupą do bram Centrali. Byłam zaskoczona, że przyjęto mnie tak entuzjastycznie przez tych nielicznych, którzy nas zaczepili. Wszyscy wyglądali na zadowolonych, że tego "stwora" już nie ma. Jeśli o mnie chodzi, to wciąż czułam gorzki smak w gardle.

  1. (Porozmawiaj z Nevrą.)
  2. ( Porozmawiaj z Ezarelem.)
  3. ( Porozmawiaj z Valkyonem.)

Wybór 1:

Gardia: Ludzie często się tak ekscytują, kiedy wracacie z misji takiej jak ta?

Nevra: Raczej tak. Są szczęśliwi, że teraz wszystko wróciło do normy.

Wybór 2:

Gardia: Ludzie często się tak ekscytują, kiedy wracacie z misji takiej jak ta?

Ezarel: Nie mieszam się w grę wiktymizacji (?) i skomlenia innych o zasługach naszego "wyczynu".

Gardia: Okej...

Wybór 3:

Gardia: Ludzie często się tak ekscytują, kiedy wracacie z misji takiej jak ta?

Valkyon: Znowu czują się bezpiecznie, to dlatego.

Odłączyliśmy się od tłumu bez większych trudności. Nasz cl: porozmawiać z Miiko.

~idziemy do sali kryształu~

Miiko: Och, wróciliście. Leiftan, wrócimy do naszej rozmowy później, dobrze?

Gardia: (Skinął bez słowa.)

Miiko: Zgaduję, że zadanie zostało wykonane? Słyszeliśmy okrzyki.

Gardia: ...

Miiko: Robisz jedną z tych swoich min Gardienne.(?) Był jakiś problem? Powiedz mi wszystko.

Przez chwilę opowiadałam Miiko przebieg naszej misji. Wielokrotnie zmarszczyła brwi, słysząc niektóre z moich... naszych działań. Z pewnością nie pochwala każdej naszej decyzji, ale ja nie żałuję żadnego z moich wyborów.

Ykhar, obecna z nami, zapisywała wszystkie informacje, czasem zmuszając nas, byśmy powtórzyli nasze słowa.

Miiko: Rozumiem, gratuluję, to wielki sukces dla wszystkich. Pokażcie mi teraz kryształ.

Miiko: Wciąż zastanawiam się jak trzeba być szalonym, by samowolnie spożyć kawałek kryształu... Powinno to jednak zostać wykorzystane do wymuszenia. (?)

  1. To się często zdarzało?
  2. Kryształ jest atrakcyjny, być może za bardzo?
  3. Zapewne była już szalona?

Wybór 2:

Gardia: (Wszyscy spojrzeli na mnie pytająco.)

Gardia: No, wiem, że kryształ miał na mnie dziwny wpływ, kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy, poczułam się jak zaczarowana. Tak samo, gdy Mery dał mi swój, uznałam to za tak piękne, że naprawdę chciałam go sobie zatrzymać... (?)

Gardia: (Miiko zwróciła się do Ykhar.)

Yhkar: Jest taka myśl. W tym samym czasie, kryształ posiada piękną aurę... (?)

Wybór 3:

Miiko: Nie sądzę.

Gardia: Jak możesz być pewna?

Miiko: Taki etap szaleństwa nie zostaje osiągnięty "tak" szybko... (?)

Miiko: To przypomina mi jedną z książek z biblioteki. Naukowy test Py'nela na szaleństwo.

Leiftan: Korelowanie esencji Maany i równowaga umysłu?

Miiko: Właśnie.

Gardia: Nie rozumiem. O czym mówi ten test?

Miiko: W skrócie? Naukowiec z naszego świata odkrył, że przepływ maany reguluje doskonałą równowagę we krwi każdej istoty. Przy najmniejszej zmianie w tej równowadze, dusza danej osoby mogłaby zostać uszkodzona. (?)

Miiko: Ta hamadriada dowodzi, że istnieje taki związek. Ten kawałek, który widzisz, jest idealną krystalizacją maany. Mieć to w sobie w takich ilościach nie jest "normalne"; dusza – czy to wróżki czy faeliena - nie jest w stanie utrzymać takiej mocy.

Gardia: To jak napełnianie balonu powietrzem? Gdy jest go zbyt wiele, to eksploduje.

Leiftan: To prawda.

Miiko: Cóż, najważniejsze jest to, że udało nam się znaleźć nowy kawałek kryształu. Trzy odkąd przybyłaś, to niemal niewiarygodne.

Valkyon: W tym dwa bez konieczności wyeliminowania kogokolwiek.

Gardia: Często "eliminujecie" ludzi?

Miiko: Przypadki spożycia kawałków kryształu są coraz bardziej powszechne. Jest to również nasze główne źródło ich znajdywania.

Gardia: Rozumiem... (Więc to nie jest pierwszy raz, kiedy kogoś... zabili.)

Miiko: Wiem już wszystko, co chciałam wiedzieć. Wszystko rozstrzygnę. (?) Jeszcze raz gratuluję misji. Możecie wrócić do swoich spraw.

Gardia: (Odwróciła się i udała się do małego stolika, na którym znajdowały się pewne dokumenty.)

Ezarel: Pójdziemy na drinka, by zmniejszyć ciśnienie po tej historii? (?)

  1. (Odmów.)
  2. (Zgódź się.) ← dobra, idźmy to opić, zaszalejmy chociaż raz xD (jakby co, to tak czy siak z nimi pójdziemy)

Wybór 1:

Gardia: Nie... Ja naprawdę nie chcę, przepraszam...

Nevra: Nudziara!

Gardia: (Starali się mnie przekonać, bym z nimi poszła, mimo że nie mam ochoty na zabawę.)

Gardia: Cóż... w porządku, ale najpierw pójdę się przebrać.

Wybór 2:

Gardia: Nie ma problemu, ale pójdę się przebrać.

Valkyon: Będziemy czekać na ciebie w kuchni.

~idziemy do naszego pokoju~

Wchodząc do mojego pokoju, położyłam się na łóżku i chwyciłam za jedną z poduszek, by zwinąć się po jednej stronie. Myślałam o całym dzisiejszym dniu i tej krwi na moich rękach.

Ani razu będąc tutaj nie wyobrażałam sobie, że pewnego dnia znajdę się twarzą w twarz z koniecznością odebrania komuś życia... czy coś.

Między tymi uroczymi stworzeniami, które zwą chowańcami, magicznymi rasami, które poznałam czy wzniosłymi krajobrazami, które odwiedziłam; Eldarya wydawała mi się... idylliczna. Teraz zdałam sobie sprawę, że miałam klapki na oczach, potraktowałam wszystko lekko... Rzeczywistość mocno mną wstrząsnęła. (?)

Po rozwodzeniu się nad negatywnymi myślami, zmieniłam swoje ubrania na trochę, powiedzmy, "świeższe" i zbliżyłam się do drzwi.

Ale zanim wyszłam, ktoś zapukał do drzwi.

Gardia: Tak?

Koniec odcinka

'* o Bugbear →link do strony (ang)

'** (zbiór popularnych, często humorystycznych powiedzeń, sprowadzających się do założenia, że rzeczy pójdą tak źle, jak to tylko możliwe) link do prawa Murphy'ego

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.