FANDOM


Strona zawiera nieoryginalne tłumaczenie

Witam, witam. Mam dla was pewne wiadomości związane z moim tłumaczeniem odcinków. Po te informacje zapraszam na mój profil (by tu nie robić zamieszania).

'* ten oto znaczek (?) oznacza, że nie jestem pewna tłumaczenia lub tego, którą opcję wybrać.

'* Proszę, nie kierujcie się moimi wyborami, zawsze sprawdzajcie sobie odpowiedzi w Rozmowach z postaciami lub na jakichś blogach, gdzie się one znajdują (dot. to również miejsca występowania postaci).

'* I jeszcze jedno: przy wersjach z innymi prócz Eza nie będę wstawiała całych rozmów, jakie toczymy z innymi, tzn. Miiko, Jamonem, raport itp. bo nie chcę niepotrzebnie wstawiać jeszcze raz ten sam tekst.

No to moi mili, zapraszam do lektury ^^

Zaczynamy!!

~pokazuje na się zamazany obraz, widziany przez/poprzez przymrużone oczy~

Gardia: (Ja... ja...)

Gardia: Miiko... ja...

Gardia: Ja...

??: Ty co?

Otworzyłam oczy i zauważyłam, że wszystko jest wciąż zamazane. Nie potrafiłam dokładnie rozpoznać kształtów, ale szybko zorientowałam się, że to mój pokój.

Zamrugałam kilka razy, po czym przyzwyczaiłam się do mojego otoczenia i spojrzałam w miejsce, z którego dochodził tamten głos.

Gdy w pokoju jest

Ezarel

Gardia: Ezarel?

Ezarel: Ezreal nie żyje. Jestem jego pra-pra-prawnukiem.

Gardia: Co? (Nic z tego nie rozumiem.)

Ezarel: Przedstawię się, jestem Erian. Jak już powiedziałem, Ezarel zmarł... Spałaś przez bardzo długi czas, panienko... Włożyliśmy cię do kapsuły, aby poddać hibernacji twoje ciało i umysł, a dziś postanowiliśmy cię obudzić.

Gardia: Bardzo śmieszne Ezarel, jestem w tym samym pokoju, a ty nosisz te same ubrania.

Ezarel: Nasza pielęgniarka uznała, że czułabyś się mniej... "zaniepokojona", jeśli obudziłabyś się w znajomym otoczeniu. A także, jeśli zobaczyłabyś znajomą twarz.

Ezarel: Ludzie często mówią, że jestem bardzo podobny do mego przodka... Dlatego właśnie zostałem wybrany jako twój przewodnik.

Gardia: Skończ żartować, to nie jest śmieszne.

Ezarel: Ale to nie jest żart... to rzeczywistość. Spałaś ponad cztery wieki. Wszyscy, których znałaś już nie żyją.

Gardia: Ez... ja... (Jest taki poważny... Wiem, że to nie tak. To nie jest prawda...)

Gardia: ...

Ezarel: Nawet jeśli byliśmy w stanie przechować twoje ciało, to nie byliśmy w stanie powstrzymać wszystkich skutków czasu... To może być dla ciebie szok, ale... ty... Jesteś jeszcze młodsza niż przedtem.

Gardia: Co? (Podał mi lustro...)

Gardia: (Serce zaczęło mi bić sto razy mocniej. Nie mogę nic na to poradzić, ale mam wątpliwości.)

Gardia: (Kiedy spojrzałam w lustro, zobaczyłam swoją twarz... bez zmian!)

Gardia: Nic więcej nie mów! (?)

Ezarel: Ha ha ha!

Gardia: To nie jest śmieszne... Naprawdę!

Ezarel: Człowieku, jestem taki szczęśliwy, że byłem tu na warcie. (?)

Gardia: (Ma łzy w oczach.)

Ezarel:Szkoda, że nie widziałaś swojej miny! W życiu tego nie zapomnę.

Gardia: ...

Gardia: Nienawidzę cię.

Ezarel: Biorąc pod uwagę, jakim szokiem była dla ciebie wiadomość o mojej śmierci, hmm... Nie, ubóstwiasz mnie.

Gardia: (Wolę to zignorować.) Jak długo tu jestem?

Ezarel: Dwa bardzo długie dni.

Gardia: Poważnie.

Ezarel: Mówię poważnie.

Gardia: Prawie nic nie jadłam na Jadeitowych ziemiach, więc gdybym spała przez ostatnie dwa dni, to byłabym totalnie głodna...

Ezarel: Eweleïn jest utalentowaną pielęgniarką, opiekowała się tobą.

Gardia: (Trudno mi w to uwierzyć...) Jak się tu znalazłam?

Ezarel: My cię tu przynieśliśmy. *

Gardia: Jak to "my"?

Gardia: (Uniósł brwi kilka razy, jakby mówiąc "hej hej hej".)

Gardia: (Nie wiem, jak powinnam to zrozumieć.)

Gardia: (Jego uśmiech nic mi nie podpowiedział... bez wątpienia przygotowuje mi jakieś kolejne świństwo.) (?)

~wspomnienia Gardi~

Miiko: Ona wraca do swojej ludzkiej postaci, straciła już swoje skrzela...

Nevra: Rozumiem. Wychodzę.

Ezarel: I co z tego?

Miiko: No wiesz… ona... wynocha!

Valkyon: Nie rozumiem, w czym tkwi problem. To tylko...

Leiftan: Chłopcy, chodźmy...

Miiko: Wynoście się w końcu!

~wracamy~

Gardia: (Nie... nie, ja nie...)

Gardia: Ez ... powiedz mi, że nie widziałeś mnie... nago. ← Ez: już bez wąsów

Ezarel: Co jest bardziej interesujące... pozostawienie pewnych wątpliwości czy powiedzenie ci prawdy?

Gardia: Odpowiedz mi proszę!

Ezarel: Ach! Właśnie, kiedy poczujesz się lepiej, Miiko chciałaby z tobą porozmawiać.

Gardia: Nie unikaj odpowiedzi na moje pytanie.

Ezarel: Pójdę poinformować o twoim przebudzeniu.

Gardia: (Wychodząc, położył pęk kluczy, prawdopodobnie tych samych, które zrobił Nevra.)

Gardia: (Pamiętam, że to on mnie uratował przed utonięciem...)

Gardia: (Powinnam z nim o tym pogadać, gdy go znowu spotkam, powinnam mu też podziękować.)

Gardia: (Kurcze... Mam nadzieję, że nie widział mnie całkiem...)

Gardia: (No dalej Gardienne, uspokój się... weź się w garść. Pewnie tylko mi się to wydaje. Mimo wszystko, znamy się jedynie kilka tygodni.)

Gardia: (Pójdę spotkać się z Miiko, nawet jeśli wciąż czuję się słabo, ale powinno być dobrze.)

Zamiast pójść od razu do Miiko, postanowiłam zostać jeszcze chwilę w moim łóżku. Spodziewam się, że zostanę skrzyczana za utratę łodzi.

Mówiąc szczerze, mój umysł był wciąż zajęty obrazami tysiąca koszmarów. Cały czas myślałam o wodzie, która omal mnie nie pochłonęła.

Gardia: (Nie byłam nawet w stanie wytrwać do końca podróży... nie to, co Chrome. Może jednak jestem tak słaba jak myślą...?)

Gardia: (Gdybym tylko mogła wrócić do domu i zobaczyć znowu moich rodziców.)

Gardia: (Tak bardzo za nimi tęsknię... Zastanawiam się, czy zaczęli mnie szukać. Może stracili już całą nadzieję?)

Wciąż trzymały się mnie złe myśli i musiałam przyznać, że po traumie przed utonięciem i tym ciężkim przebudzeniu, nie czułam się najlepiej.

Nevra

Gardia: Nevra?

Nevra: Ach! Nareszcie mnie rozpoznajesz... To nie tak, że nie lubię być mylony z Miiko, ale sądziłem, że jestem mniej włochaty.

Gardia: Ja... co ja tu robię?

Nevra: Jesteś w swoim pokoju.

Gardia: Wiem gdzie jestem, ale dlaczego? Wcześniej byłam w lecznicy a teraz, jestem tutaj!

Nevra: Wcześniej? Spałaś tutaj od dwóch dni, Gardienne.

Gardia: Prawie nic nie jadłam na Jadeitowych ziemiach, więc gdybym spała przez ostatnie dwa dni, to byłabym totalnie głodna...

Nevra: Zaradziliśmy temu. Ewelein jest wspaniałą pielęgniarką.

Gardia: Ja... nie wierzę ci.

Nevra: Możesz spytać Miiko, i tak chce się z tobą widzieć.

Gardia: Ach? Dlaczego?

Nevra: Poprosiła nas byśmy powiadomili ją, gdy się obudzisz, jednak jeśli sądzisz, że jesteś w stanie się do niej przejść, to nie krępuj się! Mogę iść z tobą jeśli chcesz.

Gardia: (Przez cały czas, gdy Nevra do mnie mówił, nie zauważyłam, by się do mnie zbliżył, by mnie poderwać... Coś jest nie tak.)

Gardia: Jak się tu znalazłam?

Nevra: Ech?

Gardia: Dziwnie się zachowujesz... dlaczego? Co się stało, gdy byłam w przychodni? Pamiętam, że...

~wspomnienia~

Gardia: (Nie... nie, ja nie...)

Gardia: Proszę... Nevra, nie mów mi, że widziałeś mnie... nago.

Nevra: ...

Gardia: Nevra, odpowiedz mi.

Gardia: Kto mnie ubrał i mnie tu przyniósł?

Nevra: Obiecałem, że zaniosę te tajemnice do grobu. Swoją drogą, tu są twoje klucze. Wygodnie było je mieć, by cię tu przynieść.

Gardia: (Pokręcił kluczami na palcu, po czym położył je na stoliku nocnym. Potem zbliżył się do mnie...)

Gardia: (... i potargał mi włosy. Myślałam, że pocałuje mnie w czoło.)

Nevra: Powiem Miiko, że się obudziłaś.

Gardia: () to samo

Valkyon

Gardia: Valkyon?

Valkyon: ... Jak się czujesz?

Gardia: Jestem bardzo zmęczona... Jak długo spałam?

Valkyon: Dwa dni...

Gardia: Tak długo, jak to?

Valkyon: Tak. Wszyscy wyczekiwaliśmy momentu, w którym się obudzisz.

Gardia: Naprawdę? Dlaczego?

Valkyon: Wszyscy się o ciebie martwiliśmy... przecież prawie utonęłaś.

Gardia: To prawda, ja... Przepraszam.

Valkyon: Nie musisz przepraszać.

Przez chwilę siedzieliśmy tak w ciszy. Czułam, że Valkyon chce mi coś powiedzieć, ale na próżno... Jeśli o mnie chodzi, to nie potrafiłam znaleźć tematu do rozmowy.

Valkyon: Dam ci odpocząć... skoro jesteś już w lepszej kondycji, to wiedz, że Miiko chce cię widzieć.

Gardia: Dlaczego?

Valkyon: Chciała cię zobaczyć, gdy się obudzisz.

Gardia: Ach, dobrze... a wiesz dlaczego?

Valkyon: Nie podała mi żadnego powodu, chciałbym cię nakierować... ... ale nie chciałbym wprowadzić cię w błąd.

Gardia: Rozumiem...

Valkyon: Gardienne...

Gardia: Tak?

Valkyon: Nie, nic takiego...

Gardia: Dobrze... (Nie chcę nalegać...) Ta w ogóle, to jak się tu dostała?

Valkyon: Ja cię tutaj przyniosłem.

Gardia: (Odwrócił wzrok, niewiedziałam czemu.)

~wspomnienia~

Gardia: (Nie... nie, ja nie...)

Gardia: Valkyon... powiedz mi, że nie widziałeś mnie... nago.

Valkyon: Dlaczego? Miałabyś coś przeciwko? (?)

Gardia: Co za pytanie! Oczywiście, że tak.

Valkyon: Nie rozumiem dlaczego. Jak już powiedziałem Miiko, ciało to ciało.

Gardia: Ale to jest moje. Zrozum, że czuję się skrępowana na myśl o tym, że mogłeś je zobaczyć.

Valkyon: Przepraszam. Pójdę powiadomić Miiko o twoim przebudzeniu.

Gardia: (Wyszedł z pokoju i dał mi pęk kluczy, prawdopodobnie tych, które zrobił Nevra...)

Gardia: (Pamiętam, że to on mnie uratował od utonięcia...)

Gardia: () <- to samo

  • Puk puk*

??: Gardienne, jesteś tu? Słyszałem, że się obudziłaś, mogę wejść?

Gardia: Leiftan?

Leiftan: Witaj... jak się czujesz?

Gardia: Hmm... Mogło być lepiej.

Gardia: (To dziwne, on też wygląda na zmieszanego...)

Leiftan: Cieszę się, że wyszłaś z tego cało...

Leiftan: Przepraszam, ale nie mogę tu dłużej zostać... Rozumiesz, mam sporo do zrobienia.

Gardia: Nie musiałeś przychodzić.

Leiftan: Wiem. Chciałem cię zapewnić, że gdybyś potrzebowała kogoś, z kim chciałabyś porozmawiać o tym, co się wydarzyło, to jestem.

Gardia: Nie sądzę, żebym chciała o tym rozmawiać. Jest w porządku.

Leiftan: Nikt nie mógłbym czuć się dobrze po czymś takim.

Gardia: Mówię poważnie, nic mi nie jest. Patrz, jestem na nogach i wybieram się właśnie do Miiko. Jeśli mogę stawić jej czoła, to dam sobie z wszystkim radę.

Leiftan: Skoro tak mówisz.

Gardia: (Jestem strasznym kłamcą.)

-idziemy do sali kryształu-

Miiko: Tak, tak właśnie myślałam...

Ezarel: O wilku mowa.

Gardia: (Wyszedł z uśmiechem na ustach.)

/Nevra: Tak czy owak, już tu jest. Pójdę już.

/Valkyon: O! Już przyszła. Zostawię was.

Gardia: (Miiko spojrzała na mnie srogo.)

Miiko: Więc, jak się czujesz Gardienne?

Gardia: Dobrze...

Gardia: (Czuję się, jak dziewczyna, która o mało co nie utonęła. Nic wielkiego.)

Gardia: Dlaczego chciałaś mnie widzieć?

Miiko: Chciałam upewnić się, że z tobą wszystko w porządku, ale skoro nie miałam czasu, by przy tobie posiedzieć, to poprosiłam, by poinformowano mnie, gdy się obudzisz.

Miiko: Zamierzałam przyjść bezpośrednio do ciebie, ale wygląda na to, że byłaś szybsza ode mnie.

Gardia: Och, rozumiem, to miłe...

Miiko: Przepraszam, że będę cię kłopotać z papierkową robotą w twoim stanie, jednakże chciałabym, byś zdała raport dla Keroshane i Ykhar.

Gardia: Dobrze, zrobię to.

Miiko: Zaczekaj, byłoby dobrze, gdybyś najpierw udała się do szpitala. Chciałabym, by Eweleïn cię zbadała, skoro się już obudziłaś.

Gardia: Ale ja się dobrze czuję, jestem na nogach i rozmawiam z tobą.

Miiko: Ostrożności nigdy za wiele...

Gardia: Rozumiem.

-idziemy do szpitala-

Eweleïn: Gardienne? Jak długo już nie śpisz?

Gardia: Och, nie długo... jakieś trzydzieści lub czterdzieści minut.

Eweleïn: Widziałaś się z Miiko?

Gardia: Tak, wysłała mnie tutaj. Chce, żebyś mnie zbadała, tak powiedziała.

Eweleïn: W rzeczy samej, muszę ponownie zbadać twój stan zdrowia i sprawdzić jedną czy dwie rzeczy. Mogłabyś tutaj usiąść, proszę?

Gardia: Dobrze, a co masz zamiar dokładnie zrobić?

Eweleïn: Nic specjalnego. Sprawdzę, czy masz gorączkę, gdybyś mogła teraz głęboko oddychać...

Gardia: To tak, jak podczas badania lekarskiego w moim świecie.

Eweleïn: Prawdopodobnie wiele się nauczyliśmy o waszej medycynie, nawet jeśli staramy się iść bardziej w stronę ewolucji, powiedzmy... spójnej?

Gardia: Naprawdę?

Eweleïn: Nasz sprzęt jest lepiej rozwinięty, spójrz.

Gardia: (Pokazała mi raczej zwykły, okrągły przedmiot.) Co to jest?

Eweleïn: To odpowiednik waszego... steo... seto... Ach! Nigdy nie potrafię wymówić nazwy tej rzeczy.

Gardia: Stetoskop?

Eweleïn: Tak, właśnie to.

Gardia: Czym się one różnią?

Eweleïn: Mogę?

Gardia: (Położyła to na mojej klatce piersiowej tam, gdzie zwykle kładą to doktorzy. Wtedy spojrzała na lampopodobne(?) coś, będące koło krzesła i zmarszczyła brwi.)

Eweleïn: Masz problemy z oddychaniem? Gwiżdżesz gdy oddychasz?

Gardia: Odkąd się obudziłam? Nie, nic z tego.

Eweleïn: Czujesz się zmęczona? Lub... zirytowana?

Gardia: Spałam przez dwa dni, więc nie...

Gardia: Dlaczego mnie o to wszystko pytasz?

Eweleïn: Chciałam sprawdzić twój stan zdrowia. Po takim wypadku, który przeżyłaś, bałam się, że utoniesz.

Gardia: Utonę? Ale przecież nie jestem w wodzie.

Eweleïn: Wiem. To bardzo rzadkie, nie martw się. Ale zdarza się, że osoba uratowana przed utonięciem może nabawić się czegoś, co zwiemy suchym utonięciem. **

Gardia: Co to?

Eweleïn: Dzieje się to wtedy, gdy twoje płuca trzymają w sobie pewną ilość wody, co prowadzi do problemów z oddychaniem. To bardzo rzadki problem, na który trzeba uważać.

Gardia: Więc... ja... nic mi nie jest?

Eweleïn: Tak. Jesteś we wspaniałej kondycji fizycznej. A mentalnie, dobrze się czujesz?

  1. Cóż, jak już o tym wspomniałaś... to źle się czuję.
  2. Jest dobrze, naprawdę!
  3. … (Nie wiem, czy mogę jej ufać.)

Wybór 3:

Eweleïn: Możesz ze mną pogadać, wiesz... to nie opuści tego miejsca.

Gardia: Naprawdę?

Eweleïn: Tak, możesz mi zaufać.

Gardia: No... prawie utonęłam.

Eweleïn: To mogło się zdarzyć każdemu.

Gardia: Ale nie przytrafiło się to Chromowi.

Eweleïn: To nie znaczy, że to twoja wina...

Gardia: Mmm...

Eweleïn: Mikstura nie zadziałała na tobie tak dobrze, jak na nim, to wszystko.

Gardia: Jak to?

Eweleïn: Jest wiele czynników, nie myśl, że to przez ciebie.

Gardia: (Wywróciłam oczami.) Mówisz tak tylko po to, bym się lepiej poczuła.

Eweleïn: Wcale nie. Sprawdzałam to i wnioskując po tym, co powiedział mi Chrome, wychodzi na to, że problem wynika z mikstury syronomajie...

Gardia: Chrome to przygotował i nie miał problemu.

Eweleïn: To prawda. A po powtórzeniu razem z nim tej metody, krok po kroku, mogę zagwarantować, że wykonał to perfekcyjnie.

Gardia: Więc w czym tkwi problem?

Eweleïn: Z różnych czynników, mówiłam ci. Przede wszystkim, popraw mnie jeśli się mylę, to był pierwszy raz, gdy piłaś taką miksturę?

Gardia: Tak, w moim świecie nie mamy takich rzeczy... to znaczy, nie mamy "magii".

Eweleïn: Tak słyszałam. Chodzi mi o to, że to nie jest do końca magia... to coś "innego".

Gardia: Co masz na myśli?

Eweleïn: Za długo by to wyjaśniać, a nie mam teraz zbyt dużo czasu. Powinnaś pójść na kilka zajęć do schronu.

Gardia: To dobry pomysł, pomyślę o tym.

Eweleïn: Wrócę do mojego pytania, jeśli pozwolisz.

Gardia: Jasne!

Eweleïn: Jakich składników użyłaś?

Gardia: Tych samych, co Chrome: bluszczu gillyweed, narostu perłowego i wodę kappy.

Eweleïn: Hmm, powiedział to samo... Niech no pomyślę. Bluszcz gillyweed... gilly... narost... perłowy... woda... mieszać... podgrzać... woda.

Eweleïn: Woda! Tak, to to! Gardienne, czyją wodę ukradłaś?

Gardia: Niczego nie ukradłam! Elliot mi ją podarował.

Eweleïn: Elliot, to ten mały kappa, którego skrzywdziłaś ostatnim razem?

  1. Tak, to on. Czy to ważne?
  2. Sam się zranił upadając!
  3. Nie skrzywdziłam go bezpośrednio...

Wybór 1:

Eweleïn: Tak...

Wybór 3:

Eweleïn: Naprawdę?

Gardia: Grał w klasy, odwróciłam się na dwie sekundy i się przewrócił.

Eweleïn: Rozumiem, cóż...

Eweleïn: … to wiele wyjaśnia. Oprócz tego, faktem jest, że twoja natura faelienne jest prawdopodobnie w jakiś sposób odpowiedzialna za "odrzucenie" tej mikstury. Myślę również, że twój brak doświadczenia w tej dziedzinie, jak i to, że wzięłaś esencję tej młodej kappy nie pomogły. Zwłaszcza, że ostatnimi czasy był osłabiony.

Gardia: Czekaj, nie rozumiem. Jakie odrzucenie mikstury?

Eweleïn: Chrome wyjaśnił, że szybko zaczęłaś czuć się "słabo", że nie potrafiłaś wytrzymać tempa, i że z łatwością zauważył, że źle się czułaś... On użył tej mikstury raz czy dwa i mogłam mu uwierzyć, gdy mówił, że wpływ tej mikstury na ciebie nie był "normalny".

Gardia: Więc ten problem nie pochodzi ode mnie?

Eweleïn: Tak i nie... Jak mówiłam, twoja nieznana natura jest czynnikiem, nie możemy temu zaprzeczyć. Ale skoro wiem już o tej kappie, to mogę zrozumieć to lepiej.

Gardia: To ja zabrałam tę wodę, to wciąż moja wina.

Eweleïn: Nie mów tak. Nie byliśmy w stanie przewidzieć takich efektów... tak samo, jak nie byliśmy w stanie przewidzieć waszego powrotu. Powiem Miiko, ale jestem pewna, że mam rację.

Eweleïn: No dobrze, dokończmy twoje badanie, dobrze?

Gardia: Okej!

Eweleïn badała mnie dalej przez co najmniej godzinę. Pomyślałam, że poświęca mi zbyt dużo czasu, ale wyjaśniła mi, że woli się nie śpieszyć i upewnić się, że niczego nie pominęła, niż śpieszyć się i coś pominąć.

Gdy już skończyła, ostrzegła mnie o kilku "po-traumatycznych" syndromach, które mogę u mnie wystąpić: bezsenność, strach przed wodą, widmo bóle(?), zatkane uszy itd. ... Lista była długa i sądzę, iż nie zaliczam się do żadnego z nich. Może jestem zbyt pewna?

Eweleïn: Cóż, nie wahaj się wpaść do mnie jeśli będziesz miała jakieś wątpliwości.

Gardia: Tak, obiecuję.

Eweleïn: Odpocznij trochę. Nawet jeśli czujesz się w pełni sił, to wolałabym, byś poświęciła trochę czasu dla siebie.

Gardia: Pomyślałam, że mogłabym pójść na kolejną misję po zdaniu raportu Ykhar i Kero. Czuję się teraz w szczytowej formie.

Eweleïn: Hmm... Idziesz spotkać się z Ykhar?

Gardia: Jasne!

Eweleïn: Wspaniale! Mogłabyś ją powiadomić, że możemy wykluczyć hipotezę o syrenie?

Gardia: Hipotezę o syrenie?

Eweleïn: Tak, dotyczyła twojego pochodzenia.

Gardia: Masz na myśli, że nie jestem pół-człowiekiem, pół-syreną?

Eweleïn: To mało prawdopodobne... zważając na to, co się z tobą stało, to założę się (o życie), że nie masz takich korzeni.

  1. Jestem trochę zawiedziona... spodobało mi się bycie syreną.
  2. To dobrze, niezbyt podobało mi się bycie syreną.
  3. Skoro nie jestem syreną, to może jestem elfem, tak ja ty?

Wybór 1:

Eweleïn: Tak bardzo? Jak to jest być syreną?

Gardia: Nigdy wcześniej się nie przemieniałaś?

Eweleïn: Nigdy...

Gardia: Cóż, na początku było to bardzo... "bolesne", trudno było mi się do tego przyzwyczaić... Czy to chłód wody, czy jedynie oddychanie pod wodą.

Gardia: Jednak przyznam, że widoki, które mogłam zobaczyć pod wodą były przepiękne. Szkoda, że nie mogłam ich dłużej podziwiać.

Eweleïn: Rozumiem.

Gardia: (Wydaje się być tym bardzo zainteresowana, to zaskakujące.)

Eweleïn: Cóż, nie to, żebym chciała, byś wyszła, ale nadal mam sporo do zrobienia.

Gardia: Nie martw się, rozumiem...

Eweleïn: Dobrze, powodzenia z twoim raportem! I nie zapomnij pomówić o twoich korzeniach.

Gardia: Spróbuję.

-wychodzimy-

-na korytarzu strażników-

  • oczywiście rozmowy z chłopakami wyglądają inaczej ze względu na to, kto jest przy naszym przebudzeniu. Jednak występuje jeszcze kilka innych różnic, które wynikają z tego, o czym napisałam w poprzednim zdaniu bądź tego, z kim mamy większy lovometr. Więc w tym odcinku trochę się to już miesza...

Gardia: (Jest Nevra.)

Nevra: Obudzona?

Gardia: Tak szefie!

Nevra: Jak się czujesz?

Gardia: W porządku... tak mi się wydaje.

Nevra: Rozumiem, to musiało nie być łatwe, obudzić się w swoim pokoju nie rozumiejąc, co się stało.

Gardia: To pewne... zadałam sobie pytanie "jak ja się tu dostałam"?

Nevra: Rozumiem. Byłaś sama podczas przebudzenia?

Gardia: Nie, Ezarel był przy moim łóżku.

Nevra: Zrobił ci swój "żart"?

Gardia: ...

Nevra: Haha, widząc twoją minę, myślę, że tak.

Gardia: Zastanawiam się, jak wpadł na taki pomysł.

Nevra: Nie wiem, ale w każdym razie, starannie się do tego przygotował.

Gardia: O jej...

Nevra: W każdym razie, oddał ci klucze?

Gardia: Tak, odzyskałam je. Dziękuję, że masz zapasowe.

Nevra: To nic.

  • jeśli był Valkyon:

Nevra: Rozumiem. Byłaś sama podczas przebudzenia?

Gardia: Nie, Valkyon przy mnie był.

Nevra: Och, rozumiem. Oddał ci klucze, tak?

Gardia: Tak, odzyskałam je. Dziękuję, że masz zapasowe.

Nevra: To nic takiego.

Nevra: Wiesz, że ta historia krążyła po całej Centrali?

Gardia: Jaka historia?

Nevra: No, fakt, że zrobiłem kopię twoich kluczy...

Gardia: Naprawdę?

Nevra: Moja reputacja na tym ucierpiała, i to z twojego powodu.

  1. Och, biedaczek...
  2. Ja... ja przepraszam...
  3. To karma!

Wybór 1:

Nevra: Przez ciebie jestem jestem źle traktowany...

Gardia: (Uniosłam brew patrząc na niego sceptycznie.)

Nevra: Mówię prawdę, wszyscy są wredni...

  1. Chcesz się przytulić?
  2. Skończ już, przestań się wygłupiać!
  3. Przykro mi...

Wybór 1:

Nevra: Tak...

Gardia: Powiedziałam tak dla zabawy... haha...

Nevra: Och... ty też jesteś złośliwa.

Nevra: Nie martw się, żartowałem. Moja reputacja ma się dobrze!

Gardia: Nevra...

  • jeśli przy naszym przebudzeniu był Nevra:

Gardia: (To znowu Nevra.)

Gardia: (Ja śnię, czy on ma ze sobą moje klucze...)

Gardia: Nevra...

Nevra: Nie martw się, są moje.

Gardia: Wyglądają dziwnie podobnie do moich...

Nevra: Wszystkie klucze wyglądają tutaj tak samo.

Gardia: Skoro tak mówisz...

Nevra: Wiesz, że ta historia krążyła po całej Centrali?

← to samo, Wybór(1): Przytulić cię?

Nevra: Tak...

Gardia: Chodź tu... (Wyciągnęłam do niego ręce rumieniąc się.)

Gardia: (Zbliżył się do mnie i objął mnie wokół szyi, mimowolnie zadrżałam...)

Gardia: (Wtedy szepnął mi do ucha.)

Nevra: Może innym razem?

Nevra: Nie martw się, żartowałem. Moja reputacja ma się dobrze!

Gardia: Nevra...

Gardia: (Nevra wyszedł i zapomniałam podziękować mu za uratowanie mi życia.)

-idziemy dalej w głąb korytarza-

Gardia: Dlaczego wciąż nosisz te wąsy?

Ezarel: Nadal cieszę się z mojego żartu.

Gardia: Nigdy ci się to nie znudzi...

Ezarel: Mina, którą zrobiłaś już na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

Gardia: (Westchnęłam.) To był naprawdę najmniej wiarygodny żart na świecie.

Ezarel: Jestem pewien, że mi uwierzyłaś!

Gardia: Nie, nawet w snach.

Ezarel: Jestem pewien!

  1. Jesteś naprawdę dużym dzieckiem.
  2. Kto wie? Może ci uwierzyłam.
  3. Pewnie jesteś teraz taki sfrustrowany.

Wybór 2:

Ezarel: Jeśli tak jest, jestem zachwycony. Tym razem naprawdę się postarałem.

Gardia: Naprawdę?

Ezarel: Tak, to był niezapomniany, epicki, cudowny... EZAREL WSPANIAŁY! ← coś jak podczas przedstawiania magika xD

Gardia: Ezarel wspaniały? Tak po prostu.

Ezarel: Zapamiętasz to do końca życia.

Gardia: Z pewnością zapamiętam twoją dumę z sukcesu, jak sądzę. (?)

Gardia: (Ezarel wyszedł i zapomniałam podziękować mu za uratowanie mi życia.)

  • jeśli Ez nie był przy nas:

Gardia: Ezarel? Co robisz z tymi sztucznymi wąsami?

Ezarel: Gardienne? Już się obudziłaś?!

Gardia: Cóż, biorąc pod uwagę, że z tobą rozmawiam, tu i teraz, to sądzę, że tak.

Ezarel: Nie naśmiewaj się, wszystko zepsułaś!

Gardia: Co zepsułam? I jak?

Ezarel: Wszystko! Budząc się zbyt wcześnie... przesadzasz.

Gardia: Wolałbyś, żebym spała całą wieczność jak Śpiąca królewna?

Ezarel: Tak! Miałbym dość czasu, by przygotować mój żart.

Gardia: Jaki 'żart'?

Ezarel: No cóż, jak sądzisz, dlaczego spaceruję wokoło ze sztucznymi wąsami, które swędzą?

Gardia: Może masz kompleksy przez brak zarostu?

Ezarel: Ech?

Gardia: Wiesz o czym mówię.

Ezarel: Tak, dokładnie... Poza tym, że, rozumiesz, to przez wybór a nie złośliwość nie mam zarostu.

Gardia: Spróbuj wmówić to komuś innemu.

Gardia: Więc, jaki jest ten twój 'niesamowity żart'?

Ezarel: Chciałem przekonać cię, że spałaś przez kilka wieków... i że jesteś stara.

Gardia: I naprawdę sądziłeś, że mogłabym w to uwierzyć?

Ezarel: Jestem tego pewien!

123 (te same wybory: dzieciak, może bym ci uwierzyła, frustracja)

Wybór 1:

Ezarel: Co?

Gardia: Taki rodzaj żartu to naprawdę nie twój poziom. Zwłaszcza, że nie jest to w ogóle śmieszne.

Ezarel: Nie pozwalam ci mnie obrażać nazywając mnie dzieckiem. (?)

Gardia: Wiesz, że twój żart wlicza również śmierć całej mojej rodziny? Wszystkich moich przyjaciół i znajomych z mojego świata?

Ezarel: To nie byłoby naprawdę.

Gardia: Tak, ale poczułabym taki ból, gdybym ci uwierzyła.

Ezarel: Nie myślałem, że to mogłoby cię zranić w taki sposób...

Gardia: Jasne...

Wybór 3:

Ezarel:

Gardia: Ach, co za radość! Widzieć, że masz się na baczności! To bardzo przyjemne uczucie.

Ezarel:

Gardia: To prawda, jesteś tu, ze swoimi sztucznymi wąsami, przygotowując niesmaczny żart, do którego nigdy nie dojdzie. Cała twoja praca poszła na marne!

Ezarel: Nie tęskniłem za tobą.

Gardia: Ja za tobą również <3

Ezarel: Bycie syreną dodało ci skrzydeł, dziwne.

-w pokoju-

Gardia: (Zastanawia mnie do czego doprowadzi to "sprawozdanie z misji".)

Gardia: (Co, jeśli nie byłam wystarczająco dobra? A co jeśli, przypadkowo, namieszam i powiem coś źle?)

Gardia: (Muszę znaleźć Ykhar i Kero, by to jak najszybciej skończyć.)

-wychodzimy-

-w spiżarni-

Gardia: Valkyon, to ty.

Valkyon: Och, nie śpisz. Od jak dawna?

Gardia: Od kilku godzin.

Valkyon: I już chadzasz po Centrali...

Gardia: Tak, sądzę, że muszę wychodzić nazbieraną energię. (?)

Gardia: Muszę też znaleźć Kero, a zwłaszcza Ykhar.

Valkyon: Raport z misji?

Gardia: Dokładnie.

Valkyon: Powodzenia, to część, której najbardziej nienawidzę.

Gardia: Dlaczego?

Valkyon: Muszę wyjaśniać moją misję od góry do dołu... To strata czasu. (?)

Gardia: Zwłaszcza, że nie jesteś bardzo rozmowny... to musi być dla ciebie nudne, prawda?

Valkyon: Tak.

Gardia: ...

Valkyon: ...

Gardia: No więc...

Valkyon: ... Jeśli nie masz nic więcej do powiedzenia.

Gardia: (Wyszedł... ale postanowiłam go dogonić.)

Gardia: Valkyon! Czekaj!

Valkyon: Tak?

Gardia: Nie jesteś zbyt rozmowny.

Valkyon: Już to powiedziałaś.

Gardia: Nie, nie o to mi chodzi... ja... (O cholera, boję się, że go obrażę.)

Gardia: Chodzi mi o to, że...

  1. … nie łatwo się z tobą rozmawia.
  2. … nie wiem, jak z tobą rozmawiać.
  3. … nie wiem, jak to wyjaśnić.

Wybór 2 i 3:

Valkyon: Ja nie gryzę, wiesz...

Gardia: Wiem to... Jesteś raczej miły...

Valkyon: Dzięki.

Valkyon: Wiesz, jeśli chcesz ze mną porozmawiać, to to zrób. Tak jest łatwiej.

Gardia: Chciałabym cię trochę lepiej poznać...

Valkyon: Och, naprawdę?

Gardia: Tak...wątpisz w to?

Valkyon: Nie jestem zbyt ciekawą osobą.

  1. Ja myślę, że jesteś.
  2. Pozwól mi o tym zdecydować.
  3. To prawda, ale zawsze mogę się mylić.

Wybór 1:

Gardia: To dlatego chciałabym cię lepiej poznać.

Valkyon: Cóż, dziękuję.

Gardia: Nie ma za co, mówię to, co myślę.

Wybór 2:

Valkyon: Co masz na myśli?

Gardia: No cóż, może i sądzisz, że nie jesteś interesujący, ale ja mogę myśleć inaczej!

Valkyon: Może tak...

  • jeśli Valk był przy nas:

Gardia: Valkyon, to ty.

Valkyon: Byłaś zobaczyć się z Miiko?

Gardia: Tak.

Valkyon: Super.

Gardia: ...

Valkyon: ...

Gardia: No dobrze...

Valkyon: ... Jeśli nie masz nic więcej do powiedzenia.

Gardia: (Poszedł sobie… ale postanowiłam go dogonić.)

potem to jest to samo

Gardia: Chciałabym z tobą porozmawiać, znaleźć coś wspólnego...

Gardia: ... jak podczas twojej rozmowy z Ykhar?

Valkyon: Znamy się już jakiś czas. A jeśli to może cię uspokoić, to ona mówi więcej niż ja.

Valkyon: Więc, o czym chciałabyś pomówić?

Gardia: Nie wiem... możemy omówić fakt, że oboje jesteśmy nieokreślonymi faelienami. ← na razie tak to odmieniam

Valkyon: Jak chcesz, ale co chciałabyś wiedzieć?

Gardia: Dlaczego jest tak, że nie możemy określić naszych ras? To pytanie może wydawać się głupie, ale naprawdę mnie to ciekawi...

Valkyon: To pytanie ma swoje uzasadnienie.

Gardia: Nie ma bardziej "dogłębnego" testu?

Valkyon: Na przykład co?

Gardia: No nie wiem... W moim świecie, za pomocą badania krwi można znaleźć prawie wszystkie informacje o jakiejś osobie, jej płeć, kolor oczu, określić geny rodziny tej osoby... można ustalić ojcostwo mężczyzny dzięki jego krwi. Więc zastanawiam się, czy jeśli porównamy moją krew z krwią innej wróżki, to czy coś by to dało?

Valkyon: To dobry pomysł, ale to się nie uda.

Gardia: Tak? Szkoda... Miałam nadzieję, że uda nam się dzięki temu wykluczyć kilka możliwości.

Valkyon: Na przykład jakich?

Gardia: Mogłabym spróbować zrobić kilka testów z rasami, które są już obecne w centrali, jak wampiry, elfy... ogry.

Valkyon: Boisz się, że okażesz się być pół - ogrem?

Gardia: Nie to, żeby przeszkadzało mi jedzenie dzieci, ale...

Valkyon: Hej, hej, jednak trochę tak?

Gardia: Dokładnie!

Valkyon: Może byłabyś już drugim wyjątkiem od reguły?

Gardia: To prawda, że nigdy nie widziałam, by Jamon jadł dzieci, to dobrze! Ale, cóż... W moim świecie jest o tym tak wiele opowieści. Nie mogę uwierzyć, by były to tylko pogłoski!

Valkyon: Wyobrażam to sobie, istnieje również wiele plotek odnośnie twojego świata.

Gardia: Co na przykład?

Valkyon: Jedna mówi, że wysłaliście ludzi na księżyc.

Gardia: To prawda!

Valkyon: ... ← mina mega zdziwienia

Gardia: Wy... Wy nigdy czegoś takiego nie zrobiliście?

Valkyon: Nie... nie mamy możliwości, aby iść tak wysoko. (?) Uważam, że to... imponujące.

Gardia: Ha ha, jeśli chcesz, mogę powiedzieć ci wszystko, co wiem na ten temat.

Valkyon: Nie mam nic przeciwko, ale może później... Trochę długo cię tu już zatrzymuję.

Gardia: Nie mam wiele do zrobienia.

Valkyon: A raport?

Gardia: (CHOLERA, Zupełnie zapomniałam!) Masz rację...

Valkyon: Idź już. Porozmawiamy o tym później. ← boziu, ta rozmowa taka długa, dzięki Chino ^^

-idziemy dalej, w sali kryształu-

Gardia: (Jest Leiftan.)

Leiftan: Już na nogach?

Gardia: Muszę złożyć raport Ykhar i Kero...

Leiftan: Tak? Wyjaśnią ci standardową procedurę, jak sądzę.

Gardia: Prawdopodobnie, ostatnim razem po prostu wyjaśniłam Miiko co się wydarzyło.

Leiftan: Obawiasz się tego?

  1. Trochę tak...
  2. Nie, nie bardzo...
  3. Nie wiem, co myśleć.

Wybór 1:

Gardia: … Nie sądziłam, że to może być aż tak formalne.

Wybór 2:

Gardia: ... jestem jednak mile zaskoczona, że trzeba przestrzegać takiego protokołu!

Leiftan: Ha ha...

Gardia: (Wygląda na zakłopotanego.)

Leiftan: Trzeba przyznać, że po tym incydencie z kappą, proszenie ciebie o przygotowanie raportu było dość trudne. Potrzebowałaś czasu, aby wszystko wyjaśnić.

Leiftan: Ale zobaczysz, Kero i Ykhar to zgrany zespół, wszystko ci wyjaśnią. Po tym będziesz już wiedziała jak się tym samej zająć.

-wychodzimy, w bibliotece-

Chrome: Och, Gardienne, to ty. Jak się masz?

Gardia: Cześć. Dobrze, a ty?

Chrome: Średnio... miałem ostatnio trochę problemów... dobrze, że się już obudziłaś.

Gardia: Jakie problemy?

Chrome: Niedługo się dowiesz.

Gardia: Powiedz mi, po tym wszystkim co razem przeszliśmy wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć.

Chrome: Nie chcę wpływać na twoją opinię.

Gardia: Słucham? (Wyszedł zanim mogłam go spytać o coś więcej.)

-chyba przy norce-

Mery: Gardienne!!! TO TY!

Gardia: Um tak... a któż by inny?

Mery: Ja... Ja... Martwiłem się o ciebie! Nie pozwolili mi się z tobą zobaczyć... Ja... Tak się martwiłem!

Gardia: Kto ci nie pozwolił?

Mery: Ta okropna Miiko! Jest wredna!

Gardia: Mery... nie mów tak, miała swoje powody.

Mery: Tak... powiedziała, że to przez to, że jestem dzieckiem, ale ja nie jestem dzieckiem! Jestem duży, racja?

  1. Racja, jesteś dużym chłopcem.
  2. Nie Mery, wciąż jesteś dzieckiem...
  3. (Hmm... dzieci, same problemy.)

Wybór 1:

Mery: TAK!!!

Gardia: Wiesz, bardzo mocno spałam... naprawdę potrzebowałam dużo odpoczynku. Dlatego Miiko powiedziała ci, żebyś do mnie nie przychodził.

Gardia: (Mery wskoczył w moje ramiona płacząc, nie byłam w stanie nic powiedzieć... Biedaczek, tak się o mnie martwił...)

-wychodzimy, idziemy do Schronu Eel-

Ykhar: Jak mam coś wiedzieć, jeśli nic mi nie powiesz?

Kero: C-Cóż... Czasami trudno jest z tobą rozmawiać...

Ykhar: Kero... Wiem, że nie jest ze mną łatwo, ale nie zacznę na ciebie krzyczeć lub bić...

Gardia: Ekhem...

Kero: Gardienne? Co ty tu robisz?

Gardia: Uch, no cóż, szukałam was.

Ykhar: A-Ach, ale dlaczego?

Gardia: Muszę razem z wami zrobić mój raport...

Ykhar: Kurczę, jesteśmy teraz zajęci i...

Kero: Ykhar... pogadamy o tym później. Pomóżmy teraz Gardienne.

Ykhar: Hmm, dobrze... chodźmy do biblioteki!

~przenosimy się do bilbioteki~

Poszłam za nimi do biblioteki, gdzie Kero wyjął stertę papieru, a Ykhar notatnik. Usiedli przy czymś, co wydaje się być biurkiem i pokazali mi, bym również usiadła.

Ykhar: Robimy tak jak zwykle, Kero? Ja wyjaśnię, jak to będzie wyglądać, ty będziesz zadawać pytania, a ja zanotuję odpowiedzi? A może chcesz się tym razem zamienić?

Kero: Nie, mi to pasuje... Ja piszę jak kura pazurem. (?)

Ykhar: Jest coraz lepiej odkąd zacząłeś ćwiczyć kaligrafię!

Kero: To prawda! Ha ha!

Ykhar: No, od czego by tu zacząć?

Gardia: Od początku?

Ykhar: Dobra. Zazwyczaj każda pierwsza misja nowego członka jest nadzorowana przez referenta. Miałaś możliwość pójścia w towarzystwie lidera Gwardii.

Gardia: Masz na myśli tę misję w lesie, by odnaleźć kappę?

Ykhar: Racja!

Gardia: Musiałam się mocno starać, by przekonać Ezarela/Nevrę/Valkyona...

Ykhar: Naprawdę? Ale poprosiłam go, by oddał mi przysługę...

Gardia: Wydaje się, że nie był bardzo chętny...

Ykhar: Zapłaci mi za to... On dobrze wie, że jest to zawarte w protokole!

Gardia: Powinnaś była powiedzieć mi, że on musi mi towarzyszyć, nawet bez jego zgody.

Ykhar: Ale tak zrobiłam, tak myślę...

Gardia: Nie, poradziłaś mi, by go poprosić... Nie powiedziałaś mi, że on "musi to zrobić".

Ykhar: Jesteś pewna...?

Gardia: Absolutnie.

Ykhar: Och nie. Ja... ja pewnie nie chciałam naciskać...

Kero: Dajcie spokój Ykhar, Gardienne, nikt przez to nie umarł/świat się przez to nie zawali. (?)

  1. Tak, cóż, straciłam przez nią sporo czasu.
  2. Tak, straciłam przez to trochę czasu, ale nie będę wszczynać o to awantury.
  3. Tak, a następnym razem będziesz już o tym pamiętać.

Wybór 3:

Ykhar: Przygotuję się jeszcze lepiej.

Gardia: Widzisz.

Ykhar: No dobrze, kontynuujmy wyjaśnianie... Tak jak mówiłam, pierwsza misja jest zawsze nadzorowana przez opiekuna i ustalana jest ocena twoich zdolności. Jeśli jest ona pozytywna – a była – to pozwalamy ci kontynuować twoje misje.

Gardia: W porządku... Ale o co chodzi w tej całej sprawie z "raportem"?

Ykhar: Już tłumaczę! Gdy skończysz swoja pracę, to powinnaś wypełnić formularz, który polega na wyjaśnianiu w detalach...

Ykhar: ... przebiegu twojej misji oraz twoich decyzji. Formularz ten jest nadzorowany z grubsza przez Kero, mnie lub nas obojga w zależności od oszacowanej trudności danego zadania. Jest to raczej męczące i większość z nas tego nie cierpi. Jednakże pozwala nam to zebrać informacje o stanie naszego świata.

Gardia: Czy to dla was aż tak ważne?

Ykhar: Ogromnie.

Gardia: Więc dlaczego ostatnim razem nie zrobiłam tego sama?

Kero: Nie mieliśmy czasu rozmawiać z tobą w wymaganej ilości czasu... i mimo wszystko, było za późno...

Gardia: Rozumiem...

Ykhar: Tym razem mieliśmy czas, by przygotować dla ciebie formularz... Biorąc pod uwagę to, że był to twój pierwszy raz i że była to misja rangi B, zadamy ci kilka pytań. Ale następnym razem, jeśli będziesz miała misję niższej rangi...

Kero: Będziesz musiała sama go napisać.

Gardia: W porządku.

Ykhar: Jesteś gotowa?

Gardia: Tak!

Ykhar: Pierwsze pytanie!

-no to zaczynamy teścik-

//Będziesz miała teraz do czynienia z kwestionariuszem. Będziesz w nim musiała odpowiedzieć na pytania dotyczące twojej misji na Jadeitowych Ziemiach. Możesz mówić prawdę lub kłamać, ale wiedz, że twoje wybory będą miały wpływ na twoją historię i/lub na relacje z innymi postaciami.\\

Kero: Zapytamy cię teraz o długość podróży... Według naszych źródeł, zajęło wam to sporo czasu, przynajmniej więcej, niż się tego spodziewano, gdy byliście jeszcze w posiadaniu statku... Możesz wyjaśnić dlaczego?

Gardia: (Och, nieźle się zaczyna...)

Kero: Nie martw się, nie będziemy cie osądzać, jedynie zbieramy fakty.

  1. Kierowaliśmy się kompasem.
  2. Podczas podróży kierowałam się intuicją Chroma...
  3. Wydaje mi się, że trochę nas spowolniłam, gdy stałam za sterem...

Wybór 1:

Ykhar: Hmm, tak, to dokładnie pokrywa się z tym, co powiedział Chrome.

Gardia: Dobrze.

Wybór 3:

Ykhar: Ach... Chrome powiedział, że byłaś raczej pewna siebie.

Gardia: Naprawdę? To miłe z jego strony...

Kero: Chcesz coś do tego dodać?

Gardia: Nie, nie bardzo.

Kero: Dobrze... ruszajmy dalej. Po odbytej podróży, poszliście wzdłuż Jadeitowej plaży, tak?

Gardia: Tak.

Kero: Mogłabyś mi coś o tym powiedzieć?

Gardia: No więc, dotarliśmy na plażę i towarzyszyłam Chromowi w drodze do wioski. Nie mogłam wejść do środka, ale Mistrz Kappa przyszedł się z nami spotkać. Potem daliśmy im tamto jedzenie i zanieśliśmy dziecko do jego ludzi. Nie zostaliśmy tam na długo... Gdy wróciliśmy, nasza łódka zniknęła. To samo tyczyło się statku.

Kero: Jak to możliwe? Czy nie przycumowaliście tamtej łódki? A może...

  1. Zacumowaliśmy ją, Chrome to zrobił!
  2. Ja... ja nie pamiętam, nie wiem, czy to zrobiliśmy.
  3. Nie... Chrome nie chciał tego zrobić!

Wybór 1:

Ykhar: Może nie zrobił tego dość dobrze?

Gardia: Nie... znaleźliśmy kawałek liny na plaży...

Kero: To prawda, Schwarz przyniósł ją razem z resztą ich rzeczy.

Kero: Hmm... no, dobrze. Więc, to prowadzi nas teraz do dziwnego pytania...

Gardia: O statek...?

Kero: Tak, statek... Czy masz jakiś pomysł... jakiś trop co do jego zniknięcia? Czy nie zarzuciliście kotwicy zamiast jej przycumować?

  1. Pamiętam, że widziałam, jak Chrome zarzucał kotwicę...
  2. Tak, to ja zarzuciłam kotwicę.
  3. Nie pamiętam...

Wybór 1:

Ykhar: Wiesz, czy podążał według protokołu?

Gardia: Uch... nie wiem tego, przepraszam.

Wybór 3:

Ykhar: Jesteś pewna...?

Gardia: Przepraszam, tego szczegółu nie potrafię sobie teraz przypomnieć...

Kero: Rozumiemy to, nie martw się.

Kero: Sądzisz więc, że był tam złodziej?

Gardia: Na to wygląda...

Ykhar: Kto? Ktoś z kapp? Ktoś, kto was śledził?

Gardia: Nie, z całą pewnością możemy wykluczyć kappy z tego "śledztwa". Po odbytej z nimi rozmowie Chrome ustalił, że nie są oni winni. I nie sądzę, byśmy byli śledzeni.

Ykhar: Kero, myślisz, że mógłby śledzić ich aż tam?

Kero: Jak?

Ykhar: Nie wiem... Sprawdziłeś całą łódź? Kabiny, ładownię...

Kero: Oczywiście. Sprawdziłem nawet samego siebie. Naprawdę możesz sobie wyobrazić, by czekał przez całą podróż w ładowni...? Według mnie to mało prawdopodobne.

Gardia: Chwila, o kim mówicie?

Ykhar: O mężczyźnie w zbroi...

Gardia: Tego, którego spotkałam w le... (Cholera, nie powiedziałam im o tym!)

Gardia: … w więzieniu?

Ykhar: Tak... o nim.

Gardia: Dlaczego miałby to zrobić?

Kero: Sprawia nam problemy już od jakiegoś czasu... Więc, go podejrzewamy.

Gardia: (Ten mężczyzna robi się coraz dziwniejszy... Dlaczego sprawiałby tyle problemów, skoro tak mi pomaga/jest dla mnie taki pomocny?) (?)

Gardia: (Nie mogę oceniać go jedynie na podstawie ich opinii. Nawet jeśli ufam im w pewnym stopniu, to nigdy nie udowodnili mi wiarygodności swoich czynów.) (?)

Gardia: (Nadal jest mi trochę przykro z powodu wrzucenia mnie do więzienia bez jakiejkolwiek rozprawy sądowej.)

Kero: Dobrze... wracajmy do pytań.

Gardia: W porządku. (Postaram się dowiedzieć czegoś więcej o tym mężczyźnie... Spróbuję go też znaleźć, musi mi odpowiedzieć na kilka pytań.)

Kero: Więc, co zrobiliście po zauważeniu, że wasza łódź zniknęła?

Wyjaśniłam Kero i Ykhar co się wydarzyło. Czy to o tym, jak szukałam poszlak, gdy poszłam pozbierać jedzenie czy wtedy, gdy zbudowałam namiot.

Brownie pogratulowała mi mojej pracy i nie mogłam powstrzymać rumieńców... Podczas tej podróży nie wykazałam się odwagą, byłam jedynie zdesperowana. Nie miałam wyboru... zrobiłam to, co należało zrobić.

Wtedy nadszedł moment, gdy zaczęliśmy mówić o eliksirze syronomajie.

Gardia:... i tak dałam składniki Chromowi, by mógł przygotować miksturę.

Kero: Hmm... rozumiem. Krótko mówiąc, niezbyt ci pomógł?

  1. … Nie bardzo, musiałam wszytko zrobić sama.
  2. Nie. Bez jego wiedzy o eliksirach, nie dałabym rady nic zdziałać!
  3. (Muszę go kryć...) Zrobiliśmy tę miksturę razem, Chrome bardzo mi pomógł.

Wybór 2:

Ykhar: To prawda, że jak na swój wiek jest wspaniałym alchemikiem... Kto by pomyślał?

Kero: Nie ja.

Gardia: Więc dlaczego nie jest w Straży Absyntu?

Kero: Testy go tam nie zaprowadziły. (?)

Gardia: Rozumiem.

Ykhar: Ja to zauważyłam. (?)

Kero: Więc po tym wszystkim wróciłaś? Co się stało?

Gardia: Podczas, gdy Chrome warzył swój eliksir, pozwolił mi odpocząć. Obudził mnie o świcie, byśmy mogli zabrać łódkę od Mistrza Kappy...

Jakiś czas kontynuowałam opowiadać swoją historię. Opowiedziałam im o transformacji i o tym, jak się czułam. Keroshane uspokajał mnie najlepiej jak mógł, mówiąc że to nie z mojej winy, że to przez składniki eliksiru.

Swoją historię zakończyłam na moim przybyciu do lecznicy i omdleniu...

Kero: Gdybyś miała opisać nastawienie twojego partnera podczas tej misji... Co byś powiedziała?

Ykhar: Jednym słowem!

  1. Leniwy.
  2. Wspierający.
  3. Fajny.

Wybór 1:

Oboje: ...

Gardia: Powiedzieliście, że jednym słowem, a to pierwsze, co przyszło mi do głowy.

Ykhar: Ech... no... w porządku.

Gardia: (Nie powinnam była tego mówić, co za głupota.)

Wybór 3:

Ykhar: Ha ha, to prawda, że jest fajny, gdy się go pozna!

Kero: Tak, ja też go lubię.

Gardia: Zgaduję, że zadaliście mu te same pytania?

Kero: Tak, to prawda.

Gardia: I... co o mnie powiedział?

Kero: J-Ja... nie mam predyspozycji, by ci powiedzieć.

Gardia: Och... Rozumiem, rozumiem.

Ykhar: I to już koniec!

Gardia: Ach, wspaniale.

Kero: Czy chciałabyś dodać coś jeszcze do swojego raportu?

Gardia: Nie sądzę...

Kero: Nawet jednej uwagi?

Gardia: Skoro o tym wspominasz... Chciałabym powiedzieć wam coś o Chromie.

Ykhar: Ach, co takiego?

Gardia: Naprawdę doceniam to, że byłam z nim na misji, ogólnie, było przyjemnie, ale...

  1. … myślę, że czułby się lepiej podczas misji "eksploracyjnych", jeśli takie macie.
  2. … Chrome jest wciąż młody, ale mimo to jest miły.
  3. … podczas misji zachowywał się niepoprawnie w stosunku do Mistrza Kappy.

Wybór 1:

Ykhar: Ech?

Gardia: Tak. To tylko sugestia, nie mogę wam powiedzieć dlaczego.

Kero: Dobrze, dobrze... Można powiedzieć, że na tym już koniec.

Wybór 2:

Ykhar: … Chrome jest wciąż młody, ale mimo to jest miły.

Gardia: Młodość nie jest wymówką na wszystko.

Kero: No więc... Możemy powiedzieć, że już skończyliśmy.

Gardia: Długo to trwało...

Ykhar: Tak, i powiedz sobie, że następnym razem będziesz musiała zrobić to sama ♥

Gardia: Już płaczę...

Ykhar: Ha ha!

  • Grmblbl* ← odgłosy burczenia

Kero: Ykhar?

Ykhar: Kero?

Oboje: Czy to twój brzuch? *Grmblbl*

Gardia: Nie, to mój...

Gardia: (Nie zauważyłam jak wiele czasu minęło. Jestem niewyobrażalnie głodna...)

Ykhar: To normalne, czas coś zjeść. Idziesz razem ze mną? A ty, Kero?

Kero: Och, planowałem jeszcze trochę popracować...

Gardia: (Tym razem zaburczał brzuch Kero.)

Kero: Myślę, że też pójdę.

Ykhar: No, to idziemy? Do stołówki?

Gardia: (Poszła zanieść raport na wielką stertę formularzy, po czym do nas dołączyła.)

-idziemy do spiżarni, tam (obok beczek) znajdujemy stołówkę-

Gardia: Spójrzcie, prawie nikogo dzisiaj nie ma.

Ykhar: Tak, jest dziwnie spokojnie.

Kero: W końcu to dosyć późna pora na obiad...

Poszłam do kuchni i poprosiłam kucharkę o zaserwowanie mi jakiegoś dania. "Najlepsze danie tygodnia", powiedziała nakładając na mój talerz jakąś breję, która wyglądała na mniej jadalną niż ta, którą dałam kappie.

Podczas posiłku rozmawialiśmy o wielu rzeczach... misjach, raportach, moim życiu w Eldaryi, o innych...

Ykhar: Swoją drogą, Kero, dostałeś o tym jakieś informacje?

Kero: Nie, nie bardzo...

Gardia: Informacji o czym? Nie chcę naciskać.

Ykhar: Dzieci z pobliskich wiosek zniknęły podczas twojej nieobecności...

Gardia: Naprawdę?

Ykhar: Tak... to niezrozumiałe, przecież jest całkiem sporo milicji utworzonej przez lokalnych mieszkańców.

Kero:

Gardia: Gdzie zniknęły?

Ykhar: Głównie w lesie... powołałam kilka misji, ale potrzebuję więcej informacji. (?)

Gardia: Argh... Mam nadzieję, że ich znajdziecie.

Ykhar: Ja również... Pamiętam jak Chrome mówił, że osobą, która porwała kappy była młoda kobieta, tak?

Kero: ...

Gardia: Och! Kompletnie zapomniałam wam o tym powiedzieć...

Ykhar: W porządku.

Gardia: Według Mistrza Kappy, tak... Elliot był jednym z nich.

Ykhar: Może to fałszywa poszlaka, ale to musi się jakoś ze sobą łączyć.

Gardia: Myślisz, że stoi za tym kobieta, która porwała małe kappy?

Ykhar: To możli...

Kero: Czy możemy zmienić temat?

Gardia: (Kero nie wygląda zbyt dobrze...) Cóż, to nie po to, by się poskarżyć... (?)

Ykhar: To wszystko, co robiłaś!

  1. Hej! To nie prawda!
  2. Nic z tego!
  3. No cóż, przywitaj histeryczkę, która wrzuciła mnie do więzienia... (?)

Wybór 1:

Ykhar: Nevra, jest taki denerwujący! I jeszcze, Ezarel, jest taki złośliwy... i... Valkyon! Nigdy ze mną nie rozmawia, buu, buu, buu...

Gardia: (Spojrzałam na Ykhar, a Kero zaczął się dosyć głośno śmiać.)

Gardia: Zapomniałaś, że nie płacą mi zbyt dobrze.

Ykhar: Chcesz moich maana? ← nw czy tłumaczyć to na „manę – many itd.”

Gardia: No dalej, daj mi je ♥

Ykhar: Śnij dalej... Jestem dusigroszem, gorszym niż Jack'O'Lantern! ← ***

Kero: Potwierdzam, nigdy nie kupuje mi napoju...

Gardia: Ale... ale ja nie mam pieniędzy...

Kero: Sniff...

Ykhar: Dobrze, zapłacę za wasz posiłek...

Kero: Dzięki!

Kero: Tak w ogóle, to co chciałaś powiedzieć Gardienne?

Gardia: (Wydaje się być szczęśliwy przez to, co przed chwilą zrobił.)

Gardia: Cóż, myślę, że... (szepnęłam.)… tutejsza kuchnia jest naprawdę zła.

Ykhar: Myślę, że Karuto lepiej sobie radzi.

Kero: Tak, to prawda... przynajmniej nie muszę zmywać naczyń!

Gardia: Czy nigdy wcześniej nie jedliście czegoś... lepszego?

Ykhar: Jemy tak codziennie, nie rozumiem.

Gardia: (Cholera... nie rozumieją, że to jest naprawdę niedobre.)

Kero: Nie gotujemy zbyt dobrze w Eldaryi, wiemy to... nie miło jest tak mówić.

Gardia: Nie, nie... nie chcę być złośliwa, próbuję to zrozumieć.

Ykhar: Nie wiemy, w jaki sposób niektóre produkty należy przyrządzić... On zrobił wiele testów i...

Gardia: Rozumiem...

Kero: I nie mamy wielkiej różnorodności w pożywieniu...

Gardia: … (Szybko, zmień temat.)

Gardia: Chrome powiedział mi o "misjach zaopatrzeniowych"... co to takiego?

Ykhar: Och cóż, korzystamy z port...

Kero: YKHAR!

Ykhar: … ali.

Gardia: Portale? Co to takiego? Sposób dostania się do mojego świata? To o to chodzi, racja?!

Ykhar: Nie... oczywiście, że nie... do twojego świata? Co za dziwny pomysł, co nie, Kero?

Kero: Tak... ha ha ha.

Gardia: Powiedzieliście mi, że niemożliwym jest użycie kręgu czarownic, by wrócić do mojego świata...

Ykhar: To prawda.

Gardia: Jednakże, użyłam takiego, by tu dotrzeć.

Ykhar: To też prawda...

Ykhar i Kero zostali przez kogoś zawołani i nie otrzymałam żadnych odpowiedzi na moje pytania. Próbowałam podsumować wszystkie informacje, które otrzymałam...

Wiedziałam, że podczas swoich misji zaopatrzeniowych dostarczają pożywienie z mojego świata.

Do tych misji używają kręgów czarownic... ale jak?

Im więcej nad tym myślałam, tym było więcej pytań i czułam się zdezorientowana...

-wychodzimy-

Gardia: (Cóż, nie mam teraz nic do zrobienia... Powinnam wrócić do swojego pokoju... Mogę przecież przeczytać jedną z książek pożyczonych od Ykhar?)

Gardia: (Powinnam znaleźć coś dla zabicia czasu.)

-idziemy do pokoju-

Gardia: (Gdzie ja położyłam tę książkę?)

Po kilku minutach poszukiwań znalazłam ją schowaną pod jedną z moich poduszek... Od zawsze miałam nawyk czytania przed snem.

Mimo tygodni, które tu spędziłam, wciąż byłam zaskoczona tym, że są tutaj książki w moim języki i co ważniejsze... z mojego świata.

Tym razem postanowiłam przeczytać jeden z klasyków: La Nuit des temps René Barjavel'a. Jak zwykle czytałam stronę za stroną... ← (na angielski pokazuje: The Ice People; nie potrafię znaleźć polskiego tłumaczenia tego tytułu.)

Powieść dobiegła końca... i po przeczytaniu ostatniego zdania zamknęłam książkę.

Gardia: (Powinnam oddać ją Ykhar i poprosić o inną książkę.)

Gardia: (Nie mam w tej chwili nic innego do zrobienia...)

-idziemy do biblioteki-

Ykhar: Och, witaj ponownie!

Gardia: Witaj Ykhar.

Ykhar: Co cię tu sprowadza?

Gardia: Skończyłam tę książkę, którą mi pożyczyłaś.

Ykhar: Och, już?!

Gardia: Pożyczyłaś mi ją jakiś czas temu.

Ykhar: Tak, ale miałaś swoją misję, myślałam, że zajmie ci to nieco dłużej. Co o nie myślisz?

  1. No, spodobała mi się!
  2. Nie lubię tego typu opowieści...
  3. Nie cierpię jej.

Wybór 1:

Ykhar: Naprawdę?! To jedna z moich ulubionych powieści ♥

Gardia: Tak?

Ykhar: Wy naprawdę macie niesamowitych pisarzy w twoim świecie, to bardzo... radosne!

Gardia: Nie macie tu w Eldaryi żadnych dobrych pisarzy?

Ykhar: Tak, kilku.

Wybór 2:

Ykhar: Ach... nie lubisz science-fiction?

Gardia: Nie bardzo.

Ykhar: Lubisz jakiś inny ”gatunek”?

  1. Powieści historyczne.
  2. Powieści detektywistyczne.
  3. Romanse...

Wybór 2:

Ykhar: Och, coś jak ta historia, w której dokonano morderstwa w pokoju, który jest zamknięty od środka?

Gardia: Tajemnica Żółtego Pokoju? ← da się znaleźć na necie

Ykhar: Tak!

Gardia: Tak, to w tym stylu!

Gardia: Więc, chciałabym pożyczyć inną książkę, jeśli nie masz nic przeciwko...

Ykhar: Hmm, tak, jeśli chcesz.

Ostatecznie wybrałam kilka książek, by mieć mały stosik... i wróciłam do mojego pokoju.

~przenosimy się do pokoju~

Zaczynając czytać nową powieść uświadomiłam sobie, że nie cieszy mnie spędzenie całego dnia na czytaniu.

Chcę się ruszyć,zrobić coś, co ma jakieś znaczenie. Potrzebuję... coś zdziałać. Pamiętam, że Ykhar i Kero wspomnieli coś o trwającej misji dotyczącej znikania dzieci. Zastanawiam się, czy mogłabym się (im) do czegoś przydać.

Gardia: (Pójdę znowu spotkać się z Ykhar.)

-wychodzimy, idziemy do biblioteki-

Ykhar: To znowu ty?

Gardia: Tak, mam... um... pewną prośbę.

Ykhar: Jaką?

Gardia: Masz może dla mnie jakąś misję?

Ykhar: Teraz? Nie, nie bardzo...

Gardia: Wcześniej, mówiłaś o zaginionych dzieciach... czy mogłabyś włączyć mnie do tej sprawy?

Ykhar: Co takiego?

Gardia: Naprawdę nie chcę zostawać w moim pokoju czytając lub nic nie robiąc. Muszę coś zrobić.

Ykhar: Ale dopiero co się obudziłaś.

Gardia: Dobrze się czuję, naprawdę!

Ykhar: No nie wiem... boję się, że ta misja może być dla ciebie zbyt męcząca. Ja... My powinnyśmy porozmawiać z Miiko.

-idziemy do sali kryształu-

Gdy dotarłyśmy do sali kryształu zauważyłam, że Miiko trzyma w rękach jakiś pergamin i rozmawia z Keroshane.

Gardia: (Przerwała rozmowę od razu, gdy nas zobaczyła.)

Miiko: Ykhar? Gardienne? Co wy tu robicie?

Ykhar: Poprosiła mnie, by dać jej misję i...

Miiko: To daj jej jakąś.

Ykhar: Cóż, ale prosiła o aktualną misję...

Miiko: Którą?

Ykhar: Którą?

Gardia: Tę dotyczącą zniknięcia dzieci, z tego co zrozumiałam od Yhkar i Kero, gdy o tym rozmawiali, to potrzebują kogoś do pomocy.

Miiko: Och... w takim razie nie.

Gardia: Słucham?

Miiko: Nadal jesteś zbyt delikatna do takiej misji.

Gardia: Zbyt delikatna? Czuję się dobrze.

Miiko: Ta praca będzie wymagać dużych nakładów energii, nie mogę ci jej powierzyć w twoim aktualnym stanie.

Gardia: Ale ja chcę pomóc. Chcę być przydatna. Ponadto chciałabym sprawdzić, czy ta sprawa ma coś wspólnego z porwaniami kapp... Muszę zrobić to dla Elliota.

Miiko: Umm... dobrze więc, powierzę ci pewną misję.

Gardia: Ach wspaniale, bardzo ci dziękuję!

Gardia: Gdzie powinnam zacząć dochodzenie? Może powinnam przesłuchać rodziny zaginionych osób?

Miiko: Ha ha, nie. Naprawdę myślisz, że dam ci właśnie tę? Otrzymałam właśnie misję, która nadaje się dla ciebie.

Gardia: Ach? Ale ja miałam nadzieję...

Miiko: Oraz dlatego, że znasz się dobrze w tym temacie. (?)

Gardia: Co chcesz mi dać?

Miiko: Kero, pozwolę ci wytłumaczyć.

Kero: Och, w porządku... Więc, otrzymaliśmy wiadomość od kapp z podziękowaniem za przyprowadzenie Elliota z powrotem do domu oraz w związku z wizytą twoją i Chroma na ich ziemiach. Więc napisaliśmy odpowiedź, cóż, Ykhar napisała... racja?

Ykhar: Tak, napisałam ją tuż przed powrotem Gardienne. Jest tutaj.

Gardia: (Podała zwój Miiko, która natychmiastowo włożyła go do grawerowanej butelki.)

Miiko: Doskonale. Gardienne, twoja misja polega na pójściu na plażę i pozostawieniu tej butelki w morzu.

Gardia: Ale ja nie jestem posłańcem... nie może zrobić tego ktoś inny?

Miiko: Nie chciałaś czegoś zrobić?

Gardia: Tak, ale nie...

Miiko: No, teraz jesteś zajęta!

Gardia: (Włożyła butelkę w moje dłonie i kazała mi powtórzyć inwokację kilka razy.)

Miiko: Pamiętasz jak dotrzeć na plażę?

Gardia: Pokrótce, powinnam chyba pójść schodami niedaleko klifów?

Miiko: Właśnie.

Kiwnęłam nie upierając się, poprosiłam o misję i Miiko dała mi jedną, jak mówiła. Jednak nie spodziewałam się czegoś tak absurdalnego.

Wyszłam z kryształowej sali trochę przybita zaistniałą sytuacją. Wmówiłam sobie, że Miiko powierzyła mi ten ”mały” obowiązek, by sprawdzić mój stan zdrowia... Zdecydowałam podjąć się tego wyzwania.

-idziemy na rynek-

?: Gardienne, czekaj!

Gardia: Ech?

Gdy spotykamy

Ezarela

Gardia: Ezarel? Co ty tutaj robisz?

Ezarel: Nic specjalnego. Więc zwracam to pytanie do ciebie.

Gardia: Miiko powierzyła mi pewną misję i tak znalazłam się tutaj.

Ezarel: Hmm... nie powinnaś raczej odpoczywać?

Gardia: Spałam dwa dni i spędziłam więcej niż pół dnia na czytaniu i nic nie robieniu... Czuję się w pełni wypoczęta. W każdym razie, o tyle więcej, niż wymaga to te mało ważne zadanie.

Ezarel: Widzę, że panience urosły skrzydła.

Gardia: Tak. Dlaczego to mówisz?

Ezarel: "Mało ważna misja" ... uważam to za nieco pretensjonalne z twojej strony, ale niech będzie. To tylko moja osobista opinia.

Gardia: Nie rozumiem, dlaczego jest to pretensjonalne. To bardzo proste zadanie. Nie będę kłamać i mówić, że jestem bardzo szczęśliwa, i że jest ono złożone i ciekawe.

Ezarel: Wiesz, mówisz tak, a jesteś tu dopiero kilka tygodni. Misje najwyższej wagi nie są powierzane byle komu. Naprawdę myślałaś, że damy ci nasze pełne zaufanie już pierwszego dnia?

  1. Tak, myślę, że moglibyście mi bardziej zaufać.
  2. Nie, oczywiście, że nie...
  3. Dlaczego nie, po tym wszystkim?

Wybór 3:

Ezarel: To prawda, że z twoją postawą i wspaniałą inteligencją powinniśmy od razu dać ci stanowisko "Szefa Straży Eel". Idę przedstawić ten pomysł Miiko, będzie za-chwycona!

Gardia: (Udał, że odchodzi.) Nie, kretynie!

Ezarel: Co jest liderze?

Gardia: Pfft...

Gardia: A tak przy okazji... Dziękuję.

Ezarel: Za?

Gardia: Uratowanie mnie.

Ezarel: Nie masz za co, usłyszałem, że tam jesteś i po prostu przyszedłem.

Gardia: Gdyby ktoś powiedział mi kiedyś, że to ty mnie uratujesz, to bym go wyśmiała.

Ezarel: To tylko dowodzi temu, że mnie nie znasz.

Gardia: (To prawda, dowiedziałam się tego pewnego dnia.)

Ezarel: No cóż, więc, Panno-Jestem-Do-Tego-Zbyt-Dobra, na czym dokładnie polega twoja "mało ważna" misja?

Gardia: Muszę iść wyrzucić tę wiadomość do morza, która jest wyrazem wdzięczności dla Kapp, tak myślę.

Gardia: (Wyrwał mi butelkę z rąk.)

Ezarel: Pozwól sobie towarzyszyć, twoje ręce są zbyt cenne, by dotykać tak prymitywnego przedmiotu!

Gardia: Stój, ty żałosny idioto! Nie masz nic innego do roboty? (?)

Ezarel: Nie, widzisz, jestem na dyżurze. Więc mogę ci towarzyszyć, pani szlachcianko.

Gardia: (Aaach, jak on mnie irytuje, ale czuję, że będzie gorzej, jeśli mu odmówię.) No, dobra...

-idziemy dalej do wyjścia, gdzieś po drodze-

Szliśmy już krótką chwilę i rozmyślałam nad przebiegiem niedawnych wydarzeń: moja prośba do Miiko w sprawie zaginionych dzieci, fakt, że dostałam inną misję i... to, że on zaoferował mi towarzyszyć. (?)

Ciągle czułam się sfrustrowana tą sytuacją. Ta misja, ważna czy nie, nie spełniła moich oczekiwań. Wolałabym coś bardziej żywego, bardziej... złożonego.

To bardzo samolubne z mojej strony chcieć czegoś takiego, szczególnie,nie jestem tutaj zbyt długo, ale chciałam ważniejszej misji.

Ezarel: Wciąż rozmyślasz nad tym jak nieznaczna jest twoja misja?

Gardia: Jak na to wpadłeś?

Ezarel: Nie próbuj nawet narzekać, ponieważ idę z tobą.

Gardia: To nie tak!

Ezarel: Mamroczesz coś pod nosem...

Gardia: Nie ważne/Taa, jasne. (?)

Ezarel: Tak, tak, zapewniam cię. Nie zdajesz sobie z tego sprawy.

Gardia: Och... przepraszam.

Ezarel: To nic poważnego. Wyglądasz tylko jak stara, zgorzkniała babcia, ale...

Gardia: (Spojrzałam w niebo.)

Gardia: Może raczej powiedziałbyś mi coś o tym, co robiłeś podczas mojej nieobecności.

Ezarel: Dlaczego o to pytasz?

Gardia: Aby nawiązać rozmowę.

Ezarel: A co, jeśli nie chcę z tobą porozmawiać?

  1. Pozostaniemy w kompletnej ciszy, aż dojdziemy na miejsce.
  2. A miałam nadzieję, że mnie czymś rozbawisz... (?)
  3. Ty w ogóle się nie starasz!

Wybór 3:

Ezarel: A dlaczego miałbym z Tobą rozmawiać?

Gardia: Nie wiem... moglibyśmy spróbować się lepiej poznać?

Gardia: (Miał prawie zdegustowaną minę... To mnie zasmuciło.)

Ezarel: Znasz mnie już dość dobrze.

Gardia: Znam kilka cech twojej osobowości: twoje poczucie humoru, twoją powagę podczas pracy... chciałbym wiedzieć więcej.

Ezarel: ... ← aż go zatkało

-idziemy dalej; przy schodach(na rozdrożu w lewo)-

Gardia: Co za upał/Ale gorąc! (?)

Gardia: (Żałuję, że założyłam ten strój, który dostałam od Miiko...)

Ezarel: Jest znośnie.

Gardia: Nie jest ci gorąco w tych wszystkich warstwach? Osobiście żałuję, że założyłam płaszcz.

Ezarel: No to go ściągnij.

  1. Tak, to właśnie zamierzałam zrobić.
  2. Wolę go zostawić, nie chce się przeziębić.
  3. No nie wiem...

Wybór 2:

Ezarel: Nie przeziębisz się w taką pogodę.

Gardia: Racja, ale często choruję na grypę w lecie, więc wolę być ostrożna.

Ezarel: Grypę?

Gardia: Tak, to choroba, którą łapie się zwykle w zimie. Kaszlesz, masz gorączkę, czujesz zmęczenie, czasami masz przeziębienie ... i boli cię ciało.

Ezarel: To przypomina objawy Mixovyrose. Łatwo się to u was leczy?

Gardia: Myślę, że to zależy od człowieka. Jeśli o mnie chodzi, to wystarczy odpoczynek i kilka tabletek na ból głowy. (?)

Ezarel: Tak jak w przypadku mixovyrose.

Gardia: Prawdopodobnie tak! Nie zdziwiłabym się, gdyby ten rodzaj choroby istniał w twoim świecie, a wręcz przeciwnie.

Ezarel: Dalej, ściągnij to zanim się spocisz.

Gardia: Dobra...

-schodzimy na plażę-

Gdy dotarliśmy na plażę zauważyłam, że ruch fal był niesamowicie wolny. Niezauważalnie wezbrała... To tak, jakby ocean próbował mnie uspokoić po tym, jak prawie w nim utonęłam. Ruszyłam ku niemu pewnym krokiem. Wtedy woda dotknęła czubka mojej stopy; a moje buty, ze skóry, nie przepuściły do środka ani jednej kropli.

Zrobiłam krok w tył... niewytłumaczalny chłód otoczył moje gardło i zostałam tam, zastygła w obliczu bezmiaru wody...

Ezarel: Gardienne? Słyszysz mnie? Hej ho? Wiem, że nie sposób mi się oprzeć, ale to...

Gardia: Co?

Gardia: (Ezarel stoi przede mną, nasze stopy są w wodzie... jak?)

Ezarel: Stoję przed tobą już jakieś pięć minut, wyglądałaś jak nzambe...

Gardia: Co takiego?

Ezarel: Nzambe, wiesz stwory bez duszy na pół martwe, próbujące zjeść twój mózg.

Gardia: Masz na myśli zombie?

Ezarel: Tak, to jest to. Ale tutaj nazywamy to nzambe.

Gardia: Dobrze...

Ezarel: ...

Gardia: C-Co jest?

Ezarel: Daj mi tę butelkę, mam zamiar umieścić ją w wodzie.

Gardia: Nie, zostaw, ja to zrobię.

Ezarel: Oddal się od wody. Masz fobie wymalowaną na twarzy. (?)

Gardia: Nie boję się wody.

Ezarel: Twoje ciało mówi inaczej.

Gardia: (Upadłam bez ostrzeżenia. Ezarel wrzucił butelkę do wody i wyrecytował zaklęcie.)

Gardia: (Czuję się taka słaba...)

Ezarel: Wracamy do środka Centrali.

Gardia: Dobrze...

Ezarel: W rzeczywistości, to nie jest śmierć, jeśli boisz się wody. To całkiem zrozumiałe, po tym, co się stało.

Gardia: (Wolę nic więcej nie dodawać... W każdym razie, nie wiem, co powiedzieć.)

-wracamy do Centrali; w sali drzwi-

Jak tylko weszliśmy do Centrali dostałam mdłości, i on to zauważył. Położył rękę na moim ramieniu i spojrzał na mnie poważnym wzrokiem.

Ezarel: Nie powtarzaj imprezy-nzambe, ostrzegam cię!

Gardia: Jest dobrze, nie martw się! Pójdę spotkać się z Ykhar, by zdać mój raport.

Ezarel: Chcesz o tym porozmawiać?

Gardia: (Nie wiem, czy powinnam o tym mówić czy nie... Boję się, że to tylko pogorszy sprawę.)

Gardia: Wiesz, nie rozumiem co się ze mną stało.

Ezarel: Nie obrażę się dopóki nie będziesz bała się prysznica.

Gardia: Nie, nie miałam takiego problemu.

Ezarel: To mnie uspokoiło. Już cały dzień wytrzymuję twój ludzki zapach...

Gardia: Jesteś taki pocieszający Ezarel, naprawdę.

Ezarel: Wiem. No już, nie myśl już o tym. To zniknie z czasem. Wiesz...

  • bam*

Gardia: (Ktoś na mnie wpadł.)

?: Gardienne? Och, bardzo przepraszam!!!

Gardia: (Ezarel wygląda na wściekłego.) ← powiedzcie, że to nie Alajea, nie ala, nie...

Alajéa: Obudziłaś się? Nie wiedziałam, nikt mi nie powiedział!!! ← ... a jednak

Gardia: Tak, jakąś chwilę temu. Myślę, że nikt o tym nie pomyślał, albo nie miał po prostu czasu. ← kurna, ja chcę wiedzieć, co chciał powiedzieć Ez!! no weź...

Alajéa: Cieszę się, że cię znowu widzę! Tutaj, bez ciebie, jest naprawdę źle.

Gardia: Rozumiem…

Gardia: Aczkolwiek, przepraszam cię Alajéa, ale...

Ezarel: Rozmawialiśmy. Więc dziękuję, możesz już odejść.

Alajéa: O czym mówiliście?

Ezarel: Nic o tobie, więc żegnaj.

Alajéa: No weź, powiedz mi.

Gardia: (Wygląda na to, że całkowicie zignorowała fakt, że Ezarel ją wyprosił... Czy to po to, by go drażnić, czy jej to naprawdę nie obchodzi?)

Ezarel: Alajéa.

Alajéa: ... Dobra, rozumiem.

Gardia: (Odeszła, dąsając się nieco.)

Ezarel: Więc... co sprawia, że się boisz? (?)

Alajéa: Nie masz nic przeciwko, żebym najpierw zrobiła mój raport z misji?

Ezarel: Nie, śmiało. Będę czekać w stołówce, jestem głodny.

Gardia: Okej!

Gardia: (Zastanawiam się, dlaczego nagle stał się taki uprzejmy.)

Nevrę

Gardia: Nevra, co ty tu robisz?

Nevra: To ja powinienem o to spytać. Dopiero co wypoczęłaś i już chcesz wyjść na zewnątrz, co nie?

Gardia: Tak, Miiko dała mi misję.

Nevra: Już?!

Gardia: Nie mogłam znieść ciągłego siedzenia w pokoju.

Nevra: Powinnaś była przyjść do mnie, moglibyśmy znaleźć sobie jakieś zajęcie.

  1. Nevra... obiecałeś, że skończysz mówić o takich rzeczach.
  2. Co moglibyśmy robić? Pograć w karty?
  3. Jak wiele dziewczyn było tam przede mną?

Wybór 3:

Nevra: Skąd to pytanie? Jesteś zazdrosna?

Gardia: Nie, niezbyt... Po prostu nie przepadam za kobieciarzami.

Nevra: A co jeśli miałbym na oku tylko jedną dziewczynę? Byłabyś mną bardziej zainteresowana?

Gardia: Byłbyś do tego zdolny?

Nevra: Czy nie robię tak już teraz?

Gardia: Uganiasz się za mną, więc ci nie wierzę.

Nevra: Jesteś słodka, kiedy udajesz, że nie rozumiesz.

Gardia: A tak przy okazji, Nevra, dziękuję za to, że mnie uratowałeś.

Nevra: Nie ma za co!

Gardia: Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby ciebie tam nie było...

Nevra: Cóż, byłem tam, więc nie myśl o tym.

Nevra: Więc co to za misja?

Gardia: Muszę pójść na plażę i wrzucić tę wiadomość do morza...

Nevra: Pójdę z tobą.

Gardia: Nie martw się, a poza tym, pewnie masz teraz dużo do zrobienia.

Nevra: Nie, mam teraz dyżur... Niedługo wyruszę na ważną misję, więc tak długo, jak nie ma sytuacji awaryjnej, nie mam nic do roboty.

Gardia: Rozumiem. Jak chcesz!

jej myśli

Gardia: (Zamyśliłam się, gdy nagle twarz Nevry pojawiła się przede mną.) Hej!

Nevra: Nad czym myślałaś?

Gardia: Ja... ja... zaskoczyłeś mnie!

Nevra: Widzę, ale to nie jest odpowiedź na moje pytanie.

Gardia: Ach tak... myślałam o niczym.

Nevra: Nawet o twojej misji?

Gardia: Nie, naprawdę.

Nevra: Hmm...

Gardia: A ty, o czym myślałeś?

Nevra: Nie wiem, czy mogę ci o tym powiedzieć.

Gardia: To coś osobistego?

Nevra: Tak, i nie... powiedzmy, że 'osobisty' aspekt nie ma tutaj znaczenia.

Gardia: Więc dlaczego się wahasz?

Nevra: Możesz być zazdrosna.

Gardia: Ach? Dlaczego? Spotkałeś jakąś dziewczynę?

Nevra: Możliwe.

  1. Wspaniale, wreszcie zostawisz mnie w spokoju!
  2. C... Co? Naprawdę?
  3. Jak się nazywa?

Wybór 2:

Nevra: Widzisz, powiedziałem ci, że będziesz zazdrosna.

Gardia: To nie prawda.

Nevra: Daj spokój, przyznaj: lubisz mnie.

Gardia: Może, kto wie?

Gardia: (Nie mogę powstrzymać rumieńców...)

Gardia: (Nevra stłumił śmiech.)

~dalej~

Gardia: Ale gorąc!

Gardia: (Żałuję, że założyłam strój, który dostałam od Miiko...)

Nevra: Nawet nie mów... Jeśli ci to nie przeszkadza, to ściągnę mój szalik.

Gardia: Śmiało.

Nevra: Czuję się o wiele lepiej. A ty, nie jest ci gorąco w tych ciuchach?

Gardia: Zaraz je ściągnę.

Nevra: Przy takiej pogodzie nie rozumiem, dlaczego założyłaś taki strój.

  1. Och, to pewnie z przyzwyczajenia!
  2. Pasuje do reszty stroju...
  3. Dlaczego założyłeś swój szalik?

Wybór 2:

Nevra: Rozumiem to... to pokazuje, że moda i pogoda nie zawsze idą ze sobą w parze.

Gardia: Tak, masz rację!

NA PLAŻY

-jej myśli o wodzie itd.-

Nevra: W porządku Gardienne?

Gardia: Co?

Nevra: Wpatrywałaś się w wodę jakieś pięć minut...

Gardia: Tak, muszę jedynie wrzucić tam tę butelkę.

Nevra: Na co czekasz?

Gardia: (Nie mogę mu powiedzieć, że sparaliżował mnie widok morza.) Wydawało mi się, że coś widziałam...

Nevra: Wiesz, to normalne bać się wody po tym, co ci się przytrafiło.

Gardia: Nie boję się.

Nevra: Nie wierzę w to, dosłownie pocisz się ze strachu, potrafię to wyczuć... Twój zapach faelienne nie jest wystarczający, by zakryć ten z twojego strachu. (?) Odsuń się i daj mi tę butelkę, zajmę się ty.

Gardia: D-Dobrze.

Gardia: (Posłuchałam go i cofnęłam się, po czym usiadłam na skale. Nevra wrzucił butelkę do wody i wyrecytował inkantację, której nauczyła mnie Miiko.)

Gardia: (Czuje się teraz słabo...)

Nevra: Gotowe! Możesz iść do Miiko. Potowarzyszę ci do Centrali.

Gardia: Okej... (Jestem zażenowana.)

W CENTRALI – to samo zdanie o mdłościach

Nevra: Zostawię cię tutaj, dasz sobie radę?

Gardia: Tak, pójdę zobaczyć się z Ykhar, muszę zdać raport.

Nevra: Chcesz o tym pogadać?

Gardia: (Nie wiem, czy powinnam o tym mówić czy nie... Boję się, że to tylko pogorszy sprawę.)

Gardia: Wiesz, nie rozumiem co się ze mną stało.

Nevra: Mówiłem ci, to normalne po tym, co się stało.

Gardia: Nie sądzę... powinnam być bardziej... bardziej...

Nevra: Silniejsza?

Gardia: Tak.

Nevra: To przyjdzie z czasem. Wiesz...

wpada Ala

Gardia: Przykro mi Alajea, ale...

Nevra: Rozmawialiśmy. Mogłabyś zostawić nas samych?

Alajéa: O czym rozmawialiście?

Gardia: Uch, o jednej sprawie. Mam...

Nevra: … misję ze mną. Rozmawialiśmy o naszym planie ataku.

Alajéa: Ach? Jaka to misja?

Nevra: Misja.

Alajéa: Ale o czym?

Gardia: Alajea...

Alajéa: Co?

Nevra:

Alajéa: Ach. Wiem, wiem. Już rozumiem.

Gardia: (Wybiegła jak burza.)

Gardia: Myślisz, że ją zraniliśmy?

Nevra: Nie wiem i nie obchodzi mnie to. Od czego więc chcesz zacząć?

Gardia: Nie wiem... masz coś przeciwko, żebym najpierw zrobiła mój raport?

Nevra: Żaden problem. Możemy pomówić o tym później. Przyłącz się do mnie w kuchni, obgadamy to przy drinku.

Gardia: W porządku.

Gardia: (Zastanawia mnie dlaczego nagle jest taki troskliwy.)

Valkyona

Gardia: Valkyon, miło cię tu spotkać. Co robisz?

Valkyon: Nic, jestem na dyżurze, więc poszedłem zażyć trochę świeżego powietrza.

Gardia: Na dyżurze? Jak to jest możliwe?

Valkyon: Trwają przygotowania do bardzo ważnej misji.

Gardia: Chodzi o zaginione dzieci?

Valkyon: To prawda. Skąd wiedziałeś?

Gardia: Poprosiłam Miiko, żeby mi ją powierzyła...

Valkyon: Naprawdę?

  1. Powiedziała mi, że się do tego nie nadaję.
  2. Myślę, że nie ufa mi dość wystarczająco, by mi ją powierzyć.
  3. Dała mi inną misję...

Wybór 3:

Valkyon: Och, może będziesz miała czas, aby zakończyć to do wzięcia udziału w kolejnej misji? (?)

Gardia: Mam taką nadzieję, popieram to z całego serca.

Valkyon: Miło jest widzieć twój entuzjazm.

Gardia: Dziękuję!

Gardia: Przy okazji, Valkyon, dziękuję za to, że mnie wtedy uratowałeś.

Valkyon: Nie ma za co!

Gardia: Przepraszam, wszystkich was zmartwiłam.

Valkyon: Czasami dobrze jest martwić się o tych, których cenimy.

Gardia: (Czy to znaczy, że on mnie sobie... ceni?)

Valkyon: Na czym dokładnie polega misja, którą masz wykonać?

Gardia: Muszę iść na plażę i wrzucić tę wiadomość do morza...

Valkyon: Pójdę z tobą.

Gardia: Nie, nie zmuszaj się. Pewnie jesteś teraz bardzo zajęty.

Valkyon: Jak już mówiłem, w tej chwili nie mam nic do robienia.

Gardia: W porządku, skoro chcesz.

~przy altanie~

Gardia: Mmmm...

Valkyon: Coś nie tak Gardienne?

Gardia: Nie, to nic takiego, nie martw się...

Valkyon: Nadal zastanawiasz się nad tą misją? Chcesz porozmawiać o czymś innym, żeby przestać o tym myśleć?

Gardia: Nie przeszkadza mi to, nie chcę wyjść na niewdzięczną.

Valkyon: To zależy od tego, dlaczego się zastanawiałaś.

Gardia: Chciałabym wam bardziej pomóc.

Valkyon: To przyjdzie...

Gardia: Dużo czasu zajęło ci wyróżnianie się?

Valkyon: Trochę tak.

Gardia: Och, dlaczego? ← odtąd to samo ~dalej~

Gardia: Co za upał!

Gardia: (Żałuję, że założyłam ten strój, który dostałam od Miiko...)

Valkyon: Nie sądzę.

Gardia: Ale nosząc to futro, powinieneś się pocić... jak ja.

Valkyon: Lubię, gdy mi ciepło. (?)

  1. Kochasz ciepło?
  2. Wolę zimno.
  3. Ja też je lubię, ale umiarkowane.

Wybór 1:

Valkyon: Bardzo!

Gardia: Musisz nienawidzić zimy.

Valkyon: W ogóle. ~na plaży - to samo o wodzie

Valkyon: Gardienne... Chodź.

Gardia: (Poczułam jak ręce Valkyona mnie obejmują i moje ciało zostaje "wyciągnięte" z wody.)

Gardia: (Wtedy zobaczyłam, że wrzucił butelkę do morza i wyrecytował zaklęcie, którego nauczyła mnie Miiko.)

Gardia: Ale miałam zamiar to zrobić...

Valkyon: Nie zmuszaj się do stawiania czoła czemuś, jeśli nie jesteś gotowa.

Gardia: W obliczu czego?

Valkyon: Twojego strachu przed wodą.

Gardia: Nie boję się wody.

Valkyon: Gardienne...

Gardia: (Położył swoją dłoń na moim policzku i zmusił mnie do spojrzenia mu w oczy.)

Valkyon: Brak strachu jest siłą, ale jeszcze odważniejsze jest wiedza i przyznanie się do słabości. Nie będę cię za to osądzał. (?)

Gardia: Valkyon...

Valkyon: No dalej... Chodźmy do Centrali.

~w sali drzwi~

Valkyon: Jak się czujesz?

Gardia: Dobrze, nie martw się. Pójdę spotkać się z Ykhar, by zdać mój raport, a potem wrócę do mojego pokoju.

Valkyon: Chcesz o tym porozmawiać?

Gardia: (Nie wiem, czy powinnam o tym mówić czy nie... Boję się, że to tylko pogorszy sprawę.)

Gardia: Wiesz, nie rozumiem co się ze mną stało.

Valkyon: To reakcja pourazowa, to nie jest nienormalne.

Gardia: Tak, ale w każdym razie...

Valkyon: Nie zamartwiaj się tym. Wiesz...

wpada Alajea

Valkyon: Rozmawialiśmy.

Alajea: Ach... rozumiem, rozumiem, już idę!

Valkyon: Dziękuję.

Gardia: (Wyszła bez oburzenia.) (?)

Valkyon: O czym mówiłaś?

Gardia: Czy masz coś przeciwko, żebym najpierw poszła złożyć mój raport?

Valkyon: W ogóle. Dołącz do mnie w stołówce. Mam owsiankę z jadowitych biedronek dla Floppy.

Gardia: Jasne. Zaraz będę.

Gardia: (Zastanawiam się, dlaczego nagle stał się taki uprzejmy.)

-idziemy do biblioteki-

Cóż, nikogo tu nie ma... nie mam innego wyboru, muszę zrobić ten raport na własną rękę... Ale gdzie są arkusze papierów?)

(pokazują nam się 3 możliwości)

  1. (To, czego szukam, musi być w tych pergaminach na półce.)
  2. (Sprawdzę ten kołczan z pergaminami...)
  3. (Przejrzę te książki na półce, po lewej stronie.)

Wybór 2:

Gardia: (Jest tutaj kilka dokumentów zapisanych w moim języku.)

Gardia: (Jest formularz do raportu, świetnie!)

?: W porządku. Jesteś sama? (?)

Gardia: Och Kero, to ty.

Kero: To niezbyt grzeczne szperać w czyichś rzeczach.

Gardia: Przepraszam, szukałam formularza potrzebnego do raportu.

Kero: Nie mogłaś poczekać, aż przyjdę?

Gardia: Nie wiedziałam jak długo cię nie będzie, a mam spotkanie z Ezarelem/Nevrą/Valkyonem.

Kero: Spotkanie?

Gardia: Tak!

Gardia: (Zrobił śmieszną minę.)

Gardia: Muszę spotkać się z nim w stołówce tak szybko, jak to tylko możliwe.

Kero: W porządku. Cóż, skoro masz już formularz, to pozwolę ci go teraz wypełnić.

Gardia: Dobrze.

Gardia: (Przeczytałam ten arkusz i ten... nie miał żadnych pytań.)

Gardia: Uch Kero... w tym formularzu nie ma pytań.

Kero: To normalne.

Gardia: Ale wtedy, zadaliście mi mnóstwo pytań, nie rozumiem.

Kero: To był twój pierwszy raz, a ponadto było to ważne zadanie. Więc zadawaliśmy ci pytania, abyś zrozumiała metodologię raportu. Ale dla misji rangi E musisz sama wymyślić pytania i spisać je.

Gardia: Nie wytłumaczyliście mi tego w ten sposób... Myślałam, że zawsze będzie mnóstwo pytań.

Kero: Naprawdę? Przepraszam, jeśli wydaje ci się to zagmatwane... Im ważniejsza jest misja, tym więcej Ykhar i ja wkładamy w to wysiłku. Misja dotycząca kapp była rangi B, dlatego pomogliśmy ci z raportem.

Gardia: Więc w jakich rangach będę mogła otrzymać pomoc w moich raportach?

Kero: Od rangi S do B. Od D do F, robisz je sama... Od czasu do czasu pomagamy przy C.

Gardia: Rozumiem... Więc, jak powinnam to teraz zrobić? Przepraszam za kłopot, po prostu nie chcę zrobić tego źle.

Kero: Opisujesz to, co zrobiłaś. Z kim. Jak... a jeśli trzeba, robisz notatki.

Gardia: Dobra.

Gardia: (Kero usiadł przy swoim biurku i się do mnie uśmiechnął.)

Gardia: (Dalej Gardienne, pokonasz te wszystkie formalności.)

W raporcie z misji, który teraz pisałam, opisałam co zrobiłam oraz moje spotkanie z Ezarelem/Nevrą/Valkyonem, który postanowił mi towarzyszyć.

Szukałam w mojej pamięci każdego szczegółu, aby być tak dokładną, jak to tylko możliwe. I zawahałam się czy powinnam wspomnieć o naszej rozmowie w czasie podróży? Po krótkim namyśle, doszłam do wniosku, że ta informacja jest zbędna.

Doszłam do momentu, w którym opisywałam sytuację z wysłaniem butelki do kapp... Powinnam porozmawiać o moim paraliżu na widok bezmiaru oceanu? O tym strachu, który mną zawładnął, gdy zobaczyłam ocean? Zaczęłam się zastanawiać.

  1. (Porozmawiaj o strachu przed wodą.)
  2. (Nie mów o strachu przed wodą.)

Wybór 1:

Gardia: (W końcu zdecydowałam się o tym porozmawiać. Pomyślałam, że powinnam być tak szczera, jak to tylko możliwe...)

Wybór 2:

Gardia: (Wolę to na razie zachować w sekrecie...)

Gardia: (Myślę, że już wszystko zrobione...)

Gardia: Co mam teraz zrobić Kero?

Kero: Tak jak ostatnim razem: daj mi to i podpisz się.

Gardia: (Zrobiłam, co miałam zrobić i wyszłam.)

Gardia: (Nadszedł czas, by spotkać się z Ezarelem/Nevrą/Valkyonem.)

-idziemy do stołówki; po drodze-

Gardia: (Jest Chrome, nie widzieliśmy się zbyt często od czasu misji...)

Gardia: Wszystko w porządku?

Chrome: Nie.

Gardia: Co się stało?

Chrome: Przepraszam. Nie chcę o tym gadać.

-idziemy dalej-

Jeśli umówiło się z:

Ezarelem

Dotarłam do stołówki, gdzie na mnie czekał.

Ezarel: Minutę dłużej i już mnie nie ma...

Gardia: Przepraszam, raport zajął mi więcej czasu niż oczekiwałam...

Ezarel: Nie ma sprawy. Mam nadzieję, że cię to rozbawiło.

Gardia: Ogromnie! To bardzo proste biurowe zadanie i do tego bardzo atrakcyjne.

Ezarel: Tak poprawiłaś swój cynizm, że niemal każdy ci uwierzy.

Gardia: To twoja sprawka, więc uwierz. (?)

Ezarel: No więc strachajło (?), powiedz mi o wszystkim, co się z tobą dzieje.

Gardia: Ez!

Ezarel: Hehe.

Gardia: Niedługo ci o tym powiem. Ale najpierw powiedz mi, dlaczego jesteś mną tak bardzo zainteresowany? Sądziłam, że jestem jedną z twoich ulubionych ofiar, ale twoje większe zainteresowanie mną coś ukrywa. (?)

Ezarel: Nie, jestem tobą szczerze zainteresowany.

Gardia: (Widząc, jak zareagował, wierzę mu umiarkowanie.)

Gardia: Czy robię coś źle?

Ezarel: Nie.

Gardia: Masz mnie mieć na oku?

Ezarel: Nie o to chodzi.

Gardia: Wyjaśnij.

Ezarel: Dobrze. Po twoim przebudzeniu, Miiko kazała mi zabrać cię "pod swoje skrzydła".

Gardia: To znaczy?

Ezarel: Ewelein wyraziła przypuszczenie, że możesz zachować pewne psychologiczne następstwa. W czym się nie myliła.

Gardia: Rozumiem...

Ezarel: Nie rób takiej miny i nie uszczęśliwiaj siebie myślą, że jesteśmy tacy troskliwi.

Gardia: To prawda, to miłe z twojej strony. Ale nie podoba mi się ukrywanie prawdy.

Ezarel: Wolałabyś być monitorowana?

Gardia: Nie wiem...

Ezarel: Możemy porozmawiać teraz o tym, po co tu przyszliśmy?

Gardia: Tak...

Wyjaśniłam mu wszystko... mój paraliż, ten zastój, który miałam patrząc na wodę. Postawa Ezarela mnie zastanowiła.

Myślałam, że zachowa się jak żartowniś, jak to miał w zwyczaju, a dał mi kilka wskazówek i to dość rozsądnych.

Nie wiem, jak długo rozmawialiśmy, ale głód zawładnął moim żołądkiem. Postanowiłam pokazać jeden z moich ukrytych talentów.

Gardia: Rozmawialiśmy o mojej fobii dobre pół godziny, więc w podzięce za wysłuchanie mnie... zaoferuję ci posiłek.

Ezarel: ... Jesteś okrutna.

Gardia: Proponuję zrobić ci coś do jedzenia i jestem okrutna?

Ezarel: Tak... dobrze wiesz, że już tego więcej nie ma!

Gardia: Czego?

Ezarel: MIODU!

Gardia: Tak? Dlaczego?

Ezarel: Drugi idiota zjadł wszystko, jestem zdegustowany.

Gardia: (Nie spytam o kim mowa i zmienię temat.)

Gardia: Daj spokój, nawet jeśli nie ma miodu, to można znaleźć coś jadalnego!

Ezarel: ...

Gardia: Chodźmy do spiżarni!

-idziemy do spiżarni-

Dotarłszy do spiżarni, zauważyłam, że to miejsce jest pod ścisła ochroną.

Gardia: (Nie zauważyłam wcześniej tylu strażników przy półkach!)

Gardia: Co tu się stało, że tak to teraz wygląda?

Ezarel: Podziękuj Alajéi za "zniknięcie" garnków miodu.

Gardia: Okej...

Jamon: Gardienne.

Gardia: Och, Jamon. Jak się masz?

Jamon: Dobrze. Ty również?

Gardia: Tak, tak.

Jamon: Co Gardienne tutaj robi?

Gardia: Zaoferowałam mu coś do jedzenia. (Powiedziałam, wskazując kciukiem do tyłu.)

Jamon: Masz wystarczająco dużo racji?

Gardia: Hmm, myślę, że tak... Ponieważ moje racje nie zostały, bądź tylko trochę, wykorzystane w ostatnich dniach.

Jamon: Sprawdzę to. Dobrze?

Gardia: Proszę bardzo.

Gardia: (Poszedł sprawdzić rejestr w sąsiednim pokoju i po chwili wrócił.)

Jamon: Możesz wziąć jedzenie. Pokaż Jamonowi co zabierasz.

Gardia: Nie ma problemu!

Gardia: (Odwróciłam się do Ezarela.)

Gardia: Masz ochotę na coś szczególnego?

~ilustracja~

Gardia: (Ja śnię, czy on je surowe muszelki makaronowe...)

Gardia: Ale co ty robisz?

Ezarel: Skubię.

Gardia: Dlaczego skubiesz "to"?

Ezarel: A dlaczego nie?

Gardia: Tego się tak nie je.

Ezarel: Jak chcesz to jeść? Uważam, że są bardzo dobre takie, jak teraz je jem.

Gardia: Czy próbowałeś gotować je we wrzącej wodzie?

Ezarel: Nie gotuję, więc dlaczego miałbym próbować?

Gardia: Bo tak robi się makaron.

Gardia: (Nie, ja śnię...)

Gardia: (Jakie jedzenie mam przygotować?)

Gardia: (Zacznijmy od mięsa. Wydaje mi się, że widziałam gdzieś ziemniaki, później zdecyduję, co zrobić...)

-klikamy na worek ziemniaków i na jedno okienko w "ulu"-

Gardia: (Mam mięso, ziemniaki... brakuje mi kilku przypraw.)

Gardia: Jamon, czy mogę to wszystko zabrać?

Jamon: Tak.

Gardia: Super. Myślę, że możemy wrócić do stołówki.

-wracamy na stołówkę-

Gardia: (Czego mi jeszcze brakuje? Przypraw i… naczyń do gotowania.)

-zbieramy rzeczy-

Gardia: (Dobrze, mam już przyprawy, naczynia kuchenne...)

Gardia: (Położę to wszystko na jednym z tych stołów, by pomyśleć nad przepisem.)

Ezarel: Więc masz zamiar przygotować nam coś dobrego?

Gardia: Nie jestem pewna... Mamy mięso mielone, ziemniaki... Można by zrobić faszerowane ziemniaki pieczone. Jest tu piekarnik?

Ezarel: Nadziewane ziemniaki?

Gardia: Zobaczysz, to jest bardzo dobre!

Ezarel: Nie ma tu żadnych warzyw, więc powinno pójść dobrze.

Gardia: No, bardzo dobrze. Więc bierzmy się do pracy!

-idziemy do kuchni-

Gardia: (Ruszyłam w stronę kuchni, kiedy jakiś mężczyzna pojawił się na mojej drodze.)

?/Karuto: Co tu się do cholery wyprawia?! Co planowałaś zrobić, nowa?

Gardia: (Cholera, powiedziano mi, że nikogo tu dzisiaj nie będzie...)

Gardia: (Poza tym to miejsce wyglądało na opustoszałe jeszcze minutę temu!)

?/Karuto: Więc?!

Gardia: Cóż, miałam zamiar coś ugotować...

Gardia: (Ezarel szepnął mi, że to Główny Szef kuchni Straży... W końcu go spotkałam!)

Karuto: Ugotować? Potrafisz gotować... Ta, jasne?A co zamierzasz zrobić? I jak?!

Gardia: Chciałam zrobić pieczone ziemniaki.

Karuto: W piekarniku? Naprawdę, potrafisz to zrobić?

Gardia: Najpierw upiekę ziemniaki w piekarniku z podstawowymi przyprawami: solą i pieprzem. Potem przetnę je na pół, aby usunąć część miąższu i użyję tego, by zrobić farsz z mięsem.

Karuto: Farsz?

Gardia: Tak! Następnie umieszczę farsz w ziemniakach i ponownie włożę je do piekarnika, by ugotować mięso tak, by całe zbrązowiało.

Karuto: To się nigdy nie uda!

Gardia: Pozwól mi spróbować.

Karuto: Żebyś mogła zmarnować żywność?

Gardia: Jeśli mi się nie uda, to obiecuję, że wezmę minimalną rację na tydzień.

Gardia: (Wyglądał na zamyślonego.)

Karuto: Dobrze, będę obserwował waszą dwójkę. Jednak, zróbcie to na stołach. Nie ma mowy, żebym pozwolił wam zbezcześcić moje miejsce pracy.

Gardia: Będę potrzebować dostępu do kuchenki i pieca.

Karuto: Zostanę tu.

Gardia: Dobrze.

Gardia: (Poszliśmy zanieść wszystko na najbliższy stół.)

Gardia: (Ezarel patrzy na mnie z wielkimi oczami.) O co chodzi?

Ezarel: Nie boisz się...

Gardia: Czego?

Ezarel: Rozmawiać z Karuto tak, jak to właśnie zrobiłaś.

Gardia: Rozmawiałam z nim całkiem normalnie...

Ezarel: To jest problemem.

Gardia: Dlaczego, nie powinnam była?

Ezarel: Karuto to ktoś, kto ma silny głos, gdy rozmawiamy w jego dziedzinie. (?)

Gardia: Wszyscy jesteście tutaj ultra-przeczuleni...

Ezarel: Wszyscy jesteśmy dość napięci.

  1. Tak, ale musimy pomyśleć trochę o odpoczynku.
  2. Tak, ale zaczyna się robić ciężko!
  3. Tak, ale muszę przyznać, że ja też jestem "napięta".

Wybór 3:

Ezarel: To minie. Wtedy, gdy będziesz znała wszystkich trochę lepiej, będzie ci się łatwiej z każdym rozmawiało.

Gardia: Mam taką nadzieję!

Ezarel: Ale radzę ci uważać, kiedy mówisz do Karuto, chyba że jesteś odważna!

Gardia: Brzmi, jakby był potworem.

Ezarel: Nie, on jest bardzo miły, gdy się go lepiej pozna.

Po przedyskutowaniu sprawy "Karuto", zaczęłam przygotowywać danie, przyprawiać ziemniaki nie obierając ich i poprosiłam Ezarela, by pokroił cebulę, przy robieniu czego zawsze płakałam.

Ezarel: Chyba śnisz, jeśli sądzisz, że uda ci się przekazać to zadanie mnie.

Gardia: Nie zachowuj się jak dziecko i pokrój tę cebulę.

Ezarel: Nie ma mowy. Nie potrafię tego znieść... chyba że na patelni. Ja mam być gościem tego posiłku, nie twoim pomocnikiem w kuchni! (?)

Gardia: Dobra. Ja to zrobię.

Niemniej jednak zgodził się mi pomóc w przygotowaniu pieczonych ziemniaków, gdy ja zaczęłam ciąć cebulę... Tak jak myślałam, zaczęłam płakać.

Ezarel obserwował mnie i zamiast się śmiać, podszedł do mnie, aby otrzeć łzy, które spłynęły po moich policzkach.

Gardia: Co ty robisz?

Ezarel: Nie chcę, by potrawa miała smak twoich łez, bekso.

Nic nie odpowiedziałam, zafascynował mnie jego wyraz twarzy. Czułam się, jakbym poznała nową osobę, bardziej ludzkiego i przystępnego Ezarela, którego wcześniej nie znałam. (?)

?: Ale co wy robicie?

Gardia: (Cholera, to Karuto, aż podskoczyłam przez jego krzyk...)

Gardia: Jak widać, gotujemy, przynajmniej kontynuujemy.

Karuto: Co to jest?

Gardia: (Wskazał palcem farsz.) To jest farsz.

Gardia: (Wziął łyżkę i trochę skosztował.)

Karuto: Ale... to nie jest dobre! To jest papkowate! A ta technika, widziałem co zrobiłaś, to bezsensu!

Gardia: To normalne, powinno być spożywane na gorąco. A moja technika jest prawidłowa. Zobaczysz, gdy danie będzie skończone.

Karuto: Wątpię, by było to dobre! Powinnaś dodać tego.

Gardia: (Podał mi fiolkę z płynem, który powąchałam... a potem wyszedł.)

Zdecydowałam się posłuchać rad Karuto i nalałam kilka kropel jego produktu. To dało bardzo nieoczekiwany i ciekawy smak mojej farsie.

Gardia: (Gdy skończymy, to podziękuję mu za tę radę!)

Kontynuowaliśmy według przepisu. Byłam bardzo dumna z tego, co nam wyszło, gdyż było to bardzo bliskie temu, co chciałam uzyskać. Posprzątaliśmy i przygotowaliśmy dania, zanim daliśmy je na "stół".

Podczas naszego posiłku skorzystałam z okazji, aby zapytać Ezarela "dlaczego nikt nie szkolił się w gotowaniu..." lub "czy nie posiadają książek kucharskich z mojego świata".

W ten sposób dowiedziałam się, że sztuka kulinarna została utracona, podczas gdy jedna z największych bibliotek Eldaryi zawaliła się zagrzebując wraz z sobą wiele książek. Odtąd polegali na przepisach, które ludzie dali im wieki temu... większość z nich to bardzo proste przepisy.

Wyjaśnił mi również, że Karuto był doskonałym kucharzem w tym świecie pozbawionym wiedzy w tej dziedzinie.

Zawsze wkładał w to wiele serca, gdy testował wszelaką żywność, aby uszlachetnić ich smak... Zrozumiałam wtedy, że bez podstawowej wiedzy jak "gotowanie makaronu", nie mógł zajść daleko.

Gardia: Myślę, że byłby wspaniałym szefem kuchni, gdyby znał podstawy.

Ezarel: Tak, całkiem nieźle sobie radzi mimo, iż tak niewiele wie.

Gardia: To prawda... wcześniej mówiłam, że jego jedzenie nie było dobre. Nic nie wiedziałam.

Ezarel: W końcu wrócę do jedzenia surowych muszelek.

Gardia: Mówiłam ci, że tego się tak nie je!

Ezarel: Ale ja to bardzo lubię.

  1. Następnym razem zrobię ci prawdziwe danie z makaronu.
  2. Nie zasługujesz na to, bym dla ciebie gotowała.
  3. Zaczynam w ciebie wątpić... (?)

Wybór 1:

Ezarel: Mam nadzieję, że surowe.

Gardia: Nie, gotowane. Zobaczysz, pokochasz to.

Ezarel: Jeśli jest to tak dobre, jak ten przepis, to naprawdę nie mogę się doczekać.

Gardia: Och... (Cholera, przez ten komplement się rumienię.)

Gardia: ... (Nie jestem już głodna. A zostało jeszcze kilka porcji pieczonych ziemniaków. Powinnam zanieść trochę Miiko i Jamonowi za wszystko, co dla mnie zrobili... Przyznaję, mam nadzieję, że na nich też uda mi się zrobić wrażenie.)

Gardia: (Powinnam zanieść trochę również Karuto.)

-idziemy do kuchni-

Nie zapomniałam, by dać jedno Karuto. Niechętnie zaakceptował to mówiąc, że spróbuje tego tylko po to, by mnie uszczęśliwić...

Karuto: Już próbuję, patrz.

Gardia: (Wziął jeden gryz i nie mogłam się doczekać, aby zobaczyć jego reakcję.)

Gardia: (Pomimo tego, co jadłam lub co myślałam o jego daniach, czułam, że potrzebuję jego pochwały...)

Gardia: (Cholera, wykrzywił się!!!)

Karuto: Tak jak myślałem, to w ogóle nie jest dobre!

Gardia: Przepraszam... (Chciałem wziąć talerz i go wyrzucić.)

Karuto: Nie, zostaw, zajmę się tym... znajdę kogoś, kto to zje do końca! (?)

Gardia: Dobrze. (Rozczarowało mnie to.)

Gardia: (Mimo to zaniosę to Miiko i Jamonowi, i sprawdzę, czy im to zasmakuje.)

Nevrą

Dotarłam do stołówki, gdzie na mnie czekał.

Nevra: Nie spieszyłaś się... (?)

Gardia: Przepraszam, raport zajął mi więcej czasu, niż sądziłam...

Gardia: Czuję się, jakbym robiła to cały dzień.

Nevra: Och?

Gardia: Obudziłam się i hop, 'raport'. Potem kolejna misja i hop, 'raport'...

Nevra: Witaj w Straży Eel.

Gardia: Ha ha, przynajmniej jesteście lepiej zorganizowani niż sądziłam.

Nevra: Z zewnątrz. Zrozumiałaś w jaki sposób działają raporty?

Gardia: Pokrótce... Kero wyjaśnił mi, że misje mają swoje poziomy, i że na podstawie tych poziomów będę nadzorowana lub nie...

Nevra: Hehe. Widzisz, źle zorganizowane.

Gardia: Powiedziałabym raczej, że skomplikowane i nieuporządkowane.

Nevra: Przyzwyczaisz się do tego... A co ty na to, żebyśmy pogadali o tym, co jest nie tak.

Gardia: Najpierw powiedz mi, dlaczego jesteś tak mną zainteresowany? Wiem, że bardzo lubisz towarzystwo kobiet, ale twoje większe zainteresowanie mną wydaje się być dziwne, prawie wymuszone.

Gardia: (Spojrzał w bok i wzdychnął.)

Nevra: Powiedziałem im, że się domyślisz...

Gardia: Domyślę czego?

Nevra: Że się tobą opiekuję. (?)

Gardia: Słucham?

Nevra: Nie smuć się, mała. Wyjaśnię. Po tym, jak się obudziłaś, Miiko i Ewelein poprosiły chłopaków i mnie, żebyśmy to sprawdzili...

Gardia: Co takiego?

Nevra: O twoim bliskim utonięciu, oczywiście.

Gardia: Och... więc ta cała troska o mnie była fałszywa.

Nevra: Nie. Naprawdę się martwiłem. Dobrze się ze sobą dogadujemy, nawet jeśli czasami na mnie krzyczysz. Dlatego zgodziłem się, by towarzyszyć ci na plażę.

Gardia: Rozumiem...

Nevra: Jesteś zła?

Gardia: Nie lubię, gdy coś przede mną ukrywacie.

Nevra: Przepraszam, takie rozkazy.

Gardia: Nie szkodzi, rozumiem.

Gardia: (Przechylił głowę na bok i wrócił do tematu mojej fobii.)

Wyjaśniłam mu wszystko... mój paraliż, ten zastój, który miałam patrząc na wodę. Słuchał mnie cierpliwie, co mnie mile zaskoczyło.

Znam Nevrę od kilku tygodni i nie sądziłam, że jest w stanie tak uważnie słuchać. Żałuje, że myślałam, że jest tylko egocentrycznym kobieciarzem.

Nie wiem, jak długo rozmawialiśmy, ale głód zawładnął moim żołądkiem. Postanowiłam pokazać jeden z moich ukrytych talentów.

Gardia: Rozmawialiśmy o mojej fobii dobre pół godziny, więc w podzięce za wysłuchanie mnie... zaoferuję ci posiłek.

Gardia: (Popatrzył na mnie z wielkim uśmiechem i oblizał swoje wargi.)

Gardia: Przestań śnić, nie pozwolę ci mnie ugryźć.

Nevra: Szkoda, mogłoby być zabawnie! Co zamierzasz zrobić?

Dotarłszy do spiżarni, zauważyłam, że to miejsce jest pod ścisła ochroną. Gardia: (Nie zauważyłam wcześniej tylu strażników przy półkach!)

Gardia: Co tu się stało, że tak to teraz wygląda?

Nevra: Zniknęło kilka garnków miodu... Miiko miała już tego dość, więc wzmocniła tutejszą ochronę.

Jamon: Gardienne.

gadka z Jamonem

Gardia: Jasne!

Gardia: (Odwróciłam się do Nevry.)

Gardia: Masz ochotę na coś konkretnego?

Gardia: Oprócz krwi.

Nevra: Myślisz, że kim jestem, krwiożerczą bestią?

Gardia: (Udał, że się dąsa, co mnie rozśmieszyło.)

Gardia: Głupek. Jakie 'normalne' jedzenie chcesz?

Nevra: Po trochu z wszystkiego.

Gardia: (Co powinnam przygotować?)

GDY MAMY JUŻ WSZYSTKO

Gardia: (Dobrze, mam już przyprawy, naczynia kuchenne...)

Gardia: (Położę to wszystko na jednym z tych stołów, by pomyśleć nad przepisem.)

Nevra: Co dla nas przygotujesz, szefie?

Gardia: Nie jestem pewna... Mamy mięso mielone, ziemniaki... Można by zrobić faszerowane ziemniaki pieczone. Jest tu piekarnik?

Nevra: Tak... ale co to za danie?

Gardia: Nie wiesz?

Nevra: W ogóle...

Gardia: Zobaczysz, polubisz to.

Nevra: Ufam ci!

Gardia: Dobrze. Więc do roboty!

Gardia: (Ruszyłam w stronę kuchni, kiedy jakiś mężczyzna pojawił się na mojej drodze.) ← pojawia się Karuto i dzieje się to samo

Gardia: (Nevra patrzy na mnie w wielkimi oczami.) O co chodzi?

Nevra: Wiesz, jak rozmawiałaś z Karuto?

Gardia: Rozmawiałam z nim normalnie...

Nevra: Uch, właśnie.

Gardia: Dlaczego, nie powinnam była?

Nevra: Jakby to powiedzieć... Karuto to ktoś, kogo powinno się traktować z rezerwą. Jestem zaskoczony, że nie krzyczał głośniej.

Gardia: Wszyscy się tutaj łatwo obrażacie... to niewiarygodne.

Nevra: Powiedziałbym, że jesteśmy 'na skraju'.

  1. Tak, cóż, musicie się trochę uspokoić.
  2. Tak, cóż, to zaczyna być denerwujące!
  3. Tak, cóż, przyznaję, że ja też jestem na skraju.

Wybór 1:

Nevra: O, dziewczynka pokazuje swoje kły.

Gardia: Nie... po prostu wszyscy cały czas krzyczycie i mam wrażenie, jakbym była z bandą histeryków.

Nevra: Ha ha, przyzwyczaisz się!

Nevra: W każdym razie... nadal radzę ci być ostrożną. Pewnego dnia, przyjdzie po ciebie... i nie zrozumiesz, co się stało. (?)

Gardia: Ha ha, to tak, jakbyś opisywał legendarną bestię.

Nevra: Trochę tak.

Gardia: Czas pokaże.

Po przedyskutowaniu sprawy "Karuto", zaczęłam przygotowywać danie, przyprawiać ziemniaki nie obierając ich i poprosiłam Nevrę, by pokroił cebulę, przy robieniu czego zawsze płakałam.

Zrobił to bez narzekania, co mnie mocno zaskoczyło... Nie prosiłam go, by mi pomógł, zamiast tego, narzuciła mu to zadanie/sam narzucił sobie to zadanie.(?) Jedyne, co zrobił, to nałożył swój szalik i powiedział mi, że nigdy nie lubił zapachu cebuli, i że martwi się, że będzie gorzej, gdy jest surowa.

~ilustracja~

Zobaczyłam jak szybko wytarł ręką łzę i powstrzymałam swój śmiech.

Nevra: Nie śmiej się... nie rozumiem, dlaczego to tak na mnie działa.

Gardia: To normalne, cebule robią tak praktycznie każdemu.

Nevra: Dzięki, że powierzyłaś mi to zadanie...

Gardia: Nie ma za co!

To trochę dziwnie, ale poczułam, że bardzo przyjemnie spędza mi się z nim tak czas. Gotowanie szło nam sprawnie i byliśmy już prawie na etapie 'przekrój ziemniaki na pół, by wyciągnąć miąższ i zrób farsz'.

Ziemniaki były gorące, ale na szczęście jestem przyzwyczajona do trzymania gorących potraw. Byłam w stanie trzymać je nie czując zbytnio ich ciepła... Czego nie można było powiedzieć o Nevrze.

Nevra: Cholera, jakie to gorące! Jak ty to robisz?

Gardia: Zawsze możesz użyć swojego szalika, by nie oparzyć sobie rąk. Co do mnie, przywykłam do tego, bo często gotowałam z moimi rodzicami.

Nevra: Pff. Masz szczęście... więc pozwolę ci się tym zająć.

Gardia: Dobrze, podaj mi łyżkę, proszę.

W momencie, gdy Nevra podał mi łyżkę, nasze dłonie się dotknęły. To pierwszy raz, gdy poczułam lekką przyjemność z dotyku jego nieco chłodnej skóry...

Karuto: Co wy robicie?

Gardia: (Cholera, to Karuto, aż podskoczyłam przez jego krzyk...)

<- i znowu to samo; ta sama gadka o gotowaniu

Gardia: Myślę, że byłby wspaniałym szefem kuchni, gdyby znał podstawy.

Nevra: Bez cienia wątpliwości.

Gardia: Dał mi świetną radę między krzykami. (?)

Nevra: Ha ha, taki już jest Karuto!

Gardia: Przypomina mi trochę Gordona Ramseya.

Nevra: Kogo?

Gardia: To bardzo sławny kucharz w moim świecie. Cały czas krzyczy na wszystkich, jest z tego również znany!

Nevra: I ludzie się go słuchają?

Gardia: To bardzo charyzmatyczna osoba i dobrze znany kucharz, więc tak.

Nevra: Okej. W każdym razie, znam kogoś kto jest dość doświadczony w tej dziedzinie.

Gardia: Ech?

Nevra: Mówiłem o tobie...

Gardia: Ach... Nie sądzę, żebym zrobiła coś wyjątkowego.

Nevra: Żartujesz sobie? To naprawdę dobre! Mięso jest wspaniałe, jednak wolałbym, gdyby było...

  1. Krwiste?
  2. Dobrze/średnio wysmażone?
  3. Rzadkie? (?)

Wybór 3:

Nevra: Tak.

Gardia: Ach, przykro mi... ale to nie byłoby możliwe gotując to.

Nevra: W porządku, jestem zadowolony!

Gardia: (Jestem zaskoczona, że woli rzadkie mięso od krwistego...)

Gardia: () ← to samo - chce się podzielić jedzeniem z innymi

Valkyonem

Gardia: (Zauważyłam, jak Valkyon nabazgrał coś na kartce papieru.)

Gardia: Co rysujesz?

Valkyon: Nic specjalnego...

Gardia: (Schował kartkę do kieszeni tak, że nie mogę zobaczyć co na nich jest.)

Gardia: Przepraszam, że musiałeś czekać.

Valkyon: O? Długo ci to zajęło?

Gardia: Jakąś godzinę, tak myślę... zajęło mi to więcej czasu niż się spodziewałam.

Valkyon: Nie zauważyłem...

Gardia: Tym lepiej, czułabym się zażenowana, gdybyś kręcił się w okolicy nic nie robiąc. (?)

Valkyon: Więc od czego chcesz zacząć?

Gardia: Nie jestem pewna... Ale najpierw powiedz mi, dlaczego jesteś mną tak bardzo zainteresowany?

Valkyon: Jak to?

Gardia: Nigdy nie byliśmy bardzo blisko... to normalne, nie znam cię zbyt długo, ale... Naprawdę myślę, że jesteś wobec mnie bardzo opiekuńczy, nawet bardzo.

Valkyon: Ach to... Miiko poprosiła nas, Ezarela, Nevrę i mnie, żebyśmy cię pilnowali. Ewelein obawiała się, że możesz mieć problemy związanie z tonięciem. Musiałem się upewnić, czy je masz, lub nie.

Gardia: Rozumiem...

Valkyon: Dlaczego jesteś smutna?

Gardia: Jestem trochę rozczarowana... że jesteś mną zainteresowany tylko dlatego, bo powierzono ci misję.

Valkyon: Nie powiedziałem tak. Obserwowałem cię, to prawda. Ale mogłem odmówić. Jeśli nie, to dlatego, że naprawdę się o ciebie martwiłem.

Gardia: Tak? Naprawdę?

Valkyon: Rzadko wyświadczam komuś przysługę, jeśli naprawdę tego nie chce, i nie ma znaczenie, czy zostałem o to poproszony przez szefa straży.

Gardia: Rozumiem... Ale nie kłam następnym razem.

Valkyon: Nie okłamałem cię, nie pytałaś.

Gardia: Ukryliście to przede mną, nienawidzę, gdy ktoś coś przede mną ukrywa...

Valkyon: W porządku...

Wtedy zaczęłam wyjaśniając wszystko Valkyonowi... mój paraliż, tę nieobecność, którą miałam przed wodą. Jego oczy przenikliwe, jak zawsze, nie opuszczały moich. Czułam się jak obnażona. (?)

Bardziej rozmowny niż zwykle, powiedział mi znowu, że strach nie jest czymś wstydliwym, że pokonanie go sprawi, że będę silniejsza i że ma pewność co do mojego sukcesu w tej kwestii.

Nie wiem, jak długo rozmawialiśmy, ale głód zawładnął moim żołądkiem. Postanowiłam pokazać jeden z moich ukrytych talentów.

Gardia: Rozmawialiśmy o mojej fobii dobre pół godziny, więc w podzięce za wysłuchanie mnie... zaoferuję ci posiłek.

Valkyon: Bardzo chętnie! Musiałem zamienić moją dzienną rację na karmę dla Floppy.

Gardia: Dlaczego?

Valkyon: Jest chora...

Gardia: Rozumiem. Mam nadzieję, że wyzdrowieje!

Gardia: Chodźmy do spiżarni!

~~ Dotarłszy do spiżarni, zauważyłam, że to miejsce jest pod ścisła ochroną.

Gardia: (Nie zauważyłam wcześniej tylu strażników przy półkach!)

Gardia: Co tu się stało, że tak to teraz wygląda?

Valkyon: Jedzenie zniknęło.

Gardia: Tak, chleb, ale go przyniosłam.

Valkyon: Nie, coś innego.

Gardia: Znowu? Rozumiem...

Jamon: Gardienne.

gadka z Jamonem

Gardia: Masz ochotę na coś konkretnego?

Valkyon: Nie chciałbym ci utrudniać...

Gardia: Jesteś pewien?

Valkyon: Tak, to ty mnie zaprosiłaś. Nie będę się spierać.

Gardia: W porządku!

Gardia: (Co powinnam przygotować?)

~w kuchni~ jak już wszystko ma

Valkyon: Co zrobisz?

Gardia: Nie jestem pewna... Mamy mięso mielone, ziemniaki... Można by zrobić faszerowane ziemniaki pieczone. Jest tu piekarnik?

Valkyon: Nie znam tego dania, ale tak, rzeczywiście jest tutaj piec.

Gardia: No, bardzo dobrze. Więc przejdźmy do pracy!

~~ spotykamy Karuto itp.

Gardia: (Valkyon patrzy na mnie z wielkimi oczami.) O co chodzi?

Valkyon: Nic, Podziwiam twoją odwagę.

Gardia: Dlaczego?

Valkyon: Karuto jest dosyć... egocentryczny.

Gardia: Co masz na myśli?

Valkyon: Lubi, gdy rzeczy dzieją się po jego myśli. To samo tyczy się jego rozmów... Nie daje sobie 'nic' powiedzieć.

Gardia: To niemożliwe, czy cała wasza straż taka jest? ← w sensie wszystkie razem

Valkyon: Wielu członków jest mocno pobudzonych z powodu naszej sytuacji. (?)

  1. Tak, byłoby miło być mniej nerwowym.
  2. Tak, to będzie bardzo irytujące!
  3. Tak, ja też jestem już na skraju, ale nie zachowuję się jak diva na każdym kroku.

Wybór 2:

Valkyon: Ha ha.

Gardia: O co chodzi?

Valkyon: Mówisz jak Ykhar. (?)

Gardia: Naprawdę?

Valkyon: Tak!

Valkyon: Wracając do Karuto, radzę ci poczekać, aż go lepiej poznasz, a potem będziesz mogła się przy nim swobodnie zachowywać. (?)

Gardia: Wydaje mi się, że prosisz mnie, żebym go najpierw oswoiła. To dzikie zwierzę?

Valkyon: W pewnym sensie tak.

Po przedyskutowaniu sprawy "Karuto", zaczęłam przygotowywać danie, przyprawiać ziemniaki nie obierając ich i poprosiłam Valkyona, by pokroił cebulę, przy robieniu czego zawsze płakałam.

Zrobił to bez zastrzeżeń, co mnie nieco zaskoczyło... Nie pytałam go, czy mógłby mi pomóc i narzucił sobie zadanie. (?) Po tym, dałam mu za zadanie przygotować farsz. Oglądałam jego długą walkę, nakładanie mięsa, posiekanie cebuli i zrobienie puree. Wydawało mi się, że nie miał pojęcia, co robi.

Gardia: Masz jakieś uwagi?

Valkyon: Tak... Nie wiem, jak zrobić farsz.

Gardia: Ach... To prawda, że ci nie powiedziałam, przepraszam!

Wzięłam łyżkę i zaczęłam przygotowywać farsz pokazując mu ostrożnie każdy krok. Wtedy zdałam sobie sprawę, że brakuje mi robotów kuchennych... straciłam nawyk robienia wszystkiego ręcznie...

Valkyon obserwował mnie przez chwilę, a potem stanął za mną. Wytrzeszczyłam oczy, czując jego mięśnie na całym moim ciele.

Gardia: Co robisz?

Valkyon: Będę kontynuować...

← pojawia się Karuto i ta sam gadka; potem tekst, że dali to na stół itd.

~ilustracja~

Valkyon: Cóż, gdybym wiedział, że to danie będzie tak dobrze...

Gardia: Och, tak myślisz?

Valkyon: Tak, jesteś naprawdę doskonałą kucharką.

Gardia: D-Dzięki...

tekst o pytanie o książkach kucharskich

Gardia: Myślę, że byłby wspaniałym szefem kuchni, gdyby znał podstawy.

Valkyon: Zawsze lubiłem jego potrawy.

Gardia: Naprawdę?

Valkyon: Jego zupa ma w sobie wysuszone mięso i soczystą kaszę.

  1. Nie mogę się doczekać, by jej spróbować, skoro mówisz, że jest taka dobra.
  2. Nie jestem pewna, czy chcę spróbować tej zupy...
  3. Nigdy nie jadłam kaszy...

Wybór 1:

Valkyon: Nie wiem, czy teraz nadal będę tak uważał.

Gardia: Naprawdę? Czemu?

Valkyon: Zaserwowałaś mi pyszne danie...

Gardia: Och... dziękuję.

Gardia: () ← to samo; pragnie podzielić się swym daniem z innymi

-wychodzimy-

Gardia: Jamon, tutaj jesteś. Mam dla ciebie niespodziankę.

Jamon: Tak? Niespodzianka dla... Jamona? ← się rumieni ^^

Gardia: Tak. Zrobiłam je wraz z Ezarel/Nevrą/Valkyonem i chciałam ci zaoferować kawałek.

Jamon: Jamon uwielbia jeść. Jamon szczęśliwy!

Gardia: (Podałam mu talerz. Powąchał je, po czym zrobił dziwną minę.)

Jamon: Gardienne nie miła.

Gardia: Co?

Jamon: Nie jem mięsa...

Gardia: Naprawdę? Kurcze! Nie miałam pojęcia... Przepraszam...

Gardia: (Arg, kolejna porażka... Mam nadzieję, że Miiko to polubi.)

-idziemy do sali kryształu-

Miiko: Co ty tu robisz?

Gardia: No cóż, chciałam... (Pociągnęła nosem.) (?)

Miiko: Co masz w ręku? Czy to tak smakowicie pachnie?

Gardia: (Podeszła do mnie jak wilk.)

Miiko: Ja...

Gardia: Właśnie chciałam cię spytać, czy byś trochę nie chciała. To pieczone ziemniaki, które zrobiłam z pomocą Ezarela/Nevry/Valkyona.

Miiko: To znaczy, że mogę je... zjeść?

Gardia: Tak!

Gardia: (Oparła się o jedną z poręczy w pokoju i zaczęła gryźć danie. Widziałam, jak rozszerzają się jej oczy.)

Gardia: Czy jest złe?

Miiko: Nie, jeszt szuper dobre!

Gardia: (Mówi z pełnymi ustami.)

Miiko: Powasznie! Uwielbiam to!

Gardia: (Uff! Polubiła to!)

Gardia: Cieszę się, że tak ci to smakuje!

Miiko: To jest naprawdę dobre. Czy Karuto ci pomógł?

Gardia: Polecił mi dodać pewien składnik, który, muszę przyznać, polepszył smak!

Gardia: Pozwolę ci zjeść to w spokoju.

Miiko: Dziękuję Gardienne!

Gardia: (Skończone. Powinnam pójść zażyć trochę świeżego powietrza.)

-wychodzimy na zewnątrz; przy stuletniej wiśni-

Gardia: Witaj Valkyon!

Valkyon: O Gardienne, dobrze się czujesz?

Gardia: Tak. Przyszłam zażyć trochę powietrza.

Valkyon: Czasem tak trzeba, to ożywia umysł.

Gardia: Hej, mam pytanie... mogę prosić? Nie musisz odpowiadać.

Valkyon: Śmiało.

Gardia: Dużo czasu zajęło ci wyróżnianie się? (?) ← tak, to trochę dziwne pytanie

Valkyon: Wyróżnianie się?

Gardia: Tak, jako "zwykły" członek straży...

Valkyon: Trochę tak.

Gardia: Och, dlaczego?

Valkyon: Z kilku powodów. Oni mnie nie znali, czy to moja osobowość lub moja rasa. Więc rozumiem, że byli w stosunku do mnie nieufni.

Gardia: Tak, ale patrząc na twoją budowę, musieli dawać ci wiele świętych misji.

Valkyon: Wcale nie. Były raczej równie "nieistotne".

  1. To niesamowite.
  2. To głupie.
  3. Szkoda.

Wybór 1:

Valkyon: Nie bardzo, jak już powiedziałem, nie ufali mi.

Gardia: Tak naprawdę, to kiedy na ciebie patrzę, czuję się bezpieczna.

Valkyon: Dzięki...

Wybór 3:

Valkyon: Dla mnie, tak. Ale nauczyłem się, jak być cierpliwym.

Gardia: Próbujesz powiedzieć mi, że ja również powinnam taka być?

Valkyon: Może...

-przy wielkiej bramie-

Gardia: (Nevra tu jest, wygląda na zamyślonego.)

Gardia: Hej, witaj.

Nevra: Och, Gardienne...

Gardia: Wyglądałeś na zamyślonego.

Nevra: Rzeczywiście o czymś myślałem.

Gardia: Chcesz o tym porozmawiać?

Nevra: Nie wiem, czy to dobry pomysł.

Gardia: To dotyczy personelu?Czy to coś osobistego?

Nevra: Tak, i nie... można powiedzieć, że słowo "osobiste" nie ma tutaj znaczenia.

Gardia: Więc dlaczego wahasz się mi o tym powiedzieć?

Nevra: Mogłabyś być zazdrosna.

Gardia: Naprawdę? Czemu? Spotkałeś jakąś dziewczynę?

Nevra: Całkiem możliwe.

  1. Super, wreszcie dasz mi spokój!
  2. Co... Co? To prawda?
  3. Jak się nazywa?

Wybór 3:

Nevra: Wolę ci nie mówić.

Gardia: Dlaczego?

Nevra: Nie chcę, żebyś pytała się wszystkich kto to jest.

Gardia: Nie zrobię czegoś takiego.

Nevra: Nie wierzę ci!

Wybór 2:

Nevra: Widzisz, mówiłem ci, że będziesz zazdrosna.

Gardia: To nie prawda.

Nevra: No dalej, przyznaj, że mnie lubisz.

  1. Nie jesteś brzydki. (Ale ja wolę kogoś innego!)
  2. Być może, kto wie?

Wybór 1:(koniec rozmowy)

-spotykając Eza (jak z nami nie gotował itp.)-

Gardia: Ezarel!

Ezarel: Cóż... minęło trochę czasu odkąd ostatnio słyszałem twój nosowy głos!

Gardia: Nie mówię przez nos!

Ezarel: Tak, jasne...

Gardia: Mój głos wcale tak nie brzmi.

Ezarel: Więc jaki jest?

  1. Sądzę, że jest raczej głęboki.
  2. Sądzę, że jest raczej wysoki.
  3. Sądzę... nieważne. Jest nosowy.

Wybór 1:

Ezarel: Moim zdaniem nie mamy tego samego pojęcia słowa "głęboki".

Gardia: Przykro mi, że mam czulsze uszy od twoich! (?)

Ezarel: Czy kiedykolwiek słyszałaś o tym, że twój głos, taki jakim go słyszysz, jest inaczej odbierany w przez innych?

Gardia: Hm... Chyba o tym słyszałam...

Ezarel: To byłoby trudne do wytłumaczenia, a muszę przyznać, że nie posiadam bardzo dobrych umiejętności nauczania. Ale tutaj, twój głos jest inny.

Gardia: Dobrze... Wierzę ci.

Ezarel: Dzięki Bogu.

Wybór 3:

Ezarel: Widzisz, ty się myliłaś, a ja miałem rację. Znowu!

Gardia: Kiedy był poprzedni raz?

Ezarel: Gdy powiedziałem ci, że jesteś faelienne a ty mi nie uwierzyłaś.

Gardia: Co proszę? Byłeś tak samo pewny jak ja, że jestem człowiekiem!

Ezarel: Nonsens. Już pierwszego dnia poczułem, że jesteś wyjątkowa.

Gardia: Ty kłamco!

-przy altanie-

Gardia: (Myślę, że już wystarczy tego wędrowania… Może powinnam zrobić sobie przerwę?)

Ykhar: Hej, co ty tu robisz?

Gardia: Och, tak sobie chodzę, bo nie mam zbyt wiele do zrobienia. A ty?

Ykhar: Staram się unikać Chroma.

Gardia: Naprawdę? Pokłóciliście się?

Ykhar: Nie, dowiedział się o swojej karze i myśli, że to moja wina.

Gardia: Uch, nie jestem pewna, czy nadążam.

Ykhar: Wiesz, Chrome dostał oficjalną reprymendę po waszej misji. Został zawieszony, a jeśli popełni kolejny błąd, zostanie zwolniony.

Gardia: Co? Co masz na myśli? Zwolniony?

Ykhar: Cóż, jeśli nadal będzie ponosił porażki.

Gardia: Ale to nie jego wina! Jestem równie odpowiedzialna...

Ykhar: To nie mi powinnaś to mówić... ale raczej Miiko.

Gardia: I tak zrobię!!!

-idziemy do sali kryształu-

Gardia: Miiko.

Miiko: Hmmmm?

Gardia: (Nie jest sama, ale mnie to nie obchodzi!)

Gardia: Muszę z tobą porozmawiać.

Miiko: O czym?

Gardia: Chrome. Dlaczego go zawiesiłaś? I dlaczego groziłaś, że go zwolnisz? Ja też jestem winna w tej sprawie. To niesprawiedliwe.

Miiko: ... Nie widzisz, że jesteśmy w środku spotkania strategicznego? Naprawdę myślisz, że nie pomyśleliśmy przed podjęciem decyzji o twoim chłopaku?

Gardia: To nie jest mój chłopak... I to nie o to chodzi!

Miiko: Nie mam teraz czasu, wybacz mi.

  1. (Tupnęłam nogą i podniosłam głos, by było mnie lepiej słychać.)
  2. Miiko, proszę, wysłuchaj mnie!
  3. Leiftan... (mam nadzieję, że uda mu się przemówić jej do rozsądku.)

Wybór 1:

Gardia: Chcę z tobą rozmawiać, TERAZ!

Leiftan: Myślę, że powinnaś jej wysłuchać.

Miiko: *westchnienie* … byle szybko.

Wybór 2:

Miiko: Jesteś gotowa mnie błagać?

Gardia: Tak...

Miiko: No dobrze.

Gardia: Dowiedziałam się, że Chrome został ukarany w sprawie naszej o misji i został zawieszony. To niesprawiedliwe, byłam z nim podczas misji i powinnam otrzymać swój udział w odpowiedzialności.

Miiko: Uwzględniliśmy podane przez ciebie informacje przed naszym orzeczeniem.

Gardia: Wasza decyzja jest surowa.

Miiko: Co pozwala ci oceniać nasze wybory? Prawie nic nie wiesz o tym miejscu lub Chromie.

Gardia: Nie chcę, by Chrome cierpiał z powodu tego, co powiedziałam w moim raporcie!

Miiko: W takim wypadku, trzeba było o tym pomyśleć wcześniej...

Gardia: Skorygujcie tę decyzję, proszę!

Leiftan: Miiko... może moglibyśmy pomyśleć nad tym jeszcze raz... co?

  • Grouam* ← burczenie

Leiftan: Znowu?

Miiko: Tak, cóż... jestem głodna.

Leiftan: Jedzenie z wcześniej ci nie wystarczyło?

Miiko: Nie.

Gardia: (Uśmiechnęła się złośliwie.)

Miiko: Aczkolwiek, jeśli ktoś znalazłbym mi coś do jedzenia... to mogłabym go wysłuchać.

Leiftan: Wykorzystujesz sytuację.

Gardia: Mi to pasuje! (Jeśli to pozwoli mi ułagodzić sprawę Chroma.)

Leiftan: … Więc trochę ci to utrudnię, bo wygląda na to, że potrafisz gotować.

Gardia: Co masz na myśli?

Leiftan: Mamy pewien rodzaj żółtych nasion w spiżarni, ale oprócz gotowania ich, nie znaleźliśmy innego sposobu ich przyrządzania. Jeśli znajdziesz inny sposób, to zmienimy naszą decyzję.

Gardia: Umm... Spróbuję.

Leiftan: A do czasu, gdy się tym zajmiesz, pewnie skończymy nasze posiedzenie.

Miiko: W porządku. Uważam to za zabawne.

Gardia: (Ta straż ma naprawdę jakieś dziwne zwyczaje, ale jeśli dostanę to, czego chcę... nie będę wybrzydzać.)

wychodząc z sali - można ją spotkać, ale nie trzeba

Gardia: (To Ykhar.)

Ykhar: Co robisz?

Gardia: Szukam "żółtych nasion."

Ykhar: Ach, możesz je znaleźć w spiżarni, w jednej z szuflad!

Gardia: Tak? Dziękuję ci!

-idziemy do spiżarni-

-po kliknięciu-

Gardia: (Te ich żółte nasiona to nasiona kukurydzy?)

Gardia: (Wiem dokładnie, co zamierzam zrobić...)

  1. (Zrób słony popcorn.)
  2. (Zrób słodki popcorn.)
  3. (Zrób popcorn z karmelem.)

Wybór 1/3: (różnica jest dopiero jak go już podajemy)

Gardia: (Potrzebuję już tylko przypraw. Zostawiłam je wtedy w kuchni.)

Jamon: Już wzięłaś swoją rację.

Gardia: Jamon! (Prawie upuściłam miskę z kukurydzą.)

Gardia: Wiem, ale Miiko dala mi pewne wyzwanie. Wygląda na to, że nie wiecie, jak to przygotowywać.

Jamon: Miiko dała wyzwanie? Jamon sprawdzi.

Gardia: (Jamon wyszedł, by to sprawdzić. Czekałam na niego cierpliwie i wrócił po kilku minutach.)

Jamon: Masz rację. Możesz to wziąć.

Gardia: Super!

-do stołówki, po zabraniu przypraw-

Gardia: (Wspaniale, mam już wszystko.)

Skoro mam teraz wszystkie potrzebne składniki, to wzięłam patelnię i podgrzewałam popcorn, aż wybuchł, zgodnie z oczekiwaniami. Kiedy wszystko było już gotowe, wsypałam go do miski i oblałam go szczodrze.

Gardia: (Jest gotowe, muszę to już tylko zanieść do Miiko.)

-wracamy do sali kryształu-

Gardia: (Wróciłam do sali, wyglądało na to, że Miiko i Leiftan już kończą swoje spotkanie.)

Leiftan: Nadal sądzę, że powinniśmy działać, póki możemy.

Miiko: Jest zbyt wielkie ryzyko, że winowajca (nam) ucieknie. Koniecznie musimy go złapać. (?)

Gardia: (Wycofałam się do wyjścia, by nie podsłuchiwać.)

Gardia: (Przyszli po mnie, jak już wszystko załatwili.)

Miiko: No, na czym to skończyliśmy?

Gardia: Na wyzwaniu o kukurydzy.

Miiko: Kukurydza?

Gardia: Twoje "żółte nasiona".

Miiko: Oooch! Co mi przyniosłaś?

Gardia: To.

Gardia: (Dałam jej popcorn.)

Miiko: Chcieliśmy, żebyś użyła jedynie żółtych nasion, niczego więcej.

Gardia: Użyłam kukurydzy. Dzięki konkretnemu sposobowi przyrządzania, można otrzymać jedzenie, które zwiemy "popcornem".

Gardia: (Muszę przyznać, że miałam szczęście, że wpadłam na pomysł z popcornem.)

Miiko: Cóż, dobrze pachnie, naprawdę dobrze... Spróbuję.

~i tu pojawia się różnica uwzględniająca nasz wybór co do popcornu~

Wybór 1 (solony):

Gardia: (Skrzywiła się... Obawiam się, że jej to nie zasmakowało.)

Miiko: To wspaniałe!

Gardia: Ach?

Miiko: Tak, naprawdę to uwielbiam!

Wybór 3 (z karmelem):

Gardia: (Wygląda na to, że ma problem z żuciem.)

Miiko: Hmpf... grrr...

Gardia: Jakiś problem?

Miiko: Tak, ta brązowa rzecz, czuję, jak przykleja mi się do zębów!

Gardia: Karmel? To możliwe, choć wydaje mi się, że zostawiłam to na dość długo. (?)

Miiko: Spróbuj, Leiftan.

Leiftan: Nie... dzięki... Ja...

Gardia: (Myślę, że nalegający wzrok Miiko sprawił, że się poddał. Może zrobił to również z grzeczności?)

Leiftan: Hmm... Ja... to całkiem smaczne.

Gardia: Ach, naprawdę?

Leiftan: Tak, naprawdę lubię ten "karmel".

Gardia: To dobrze!

Gardia: Więc, teraz mnie wysłuchasz?

Miiko: Obietnica to obietnica...

Gardia: (Nie wygląda na to, by ten pomysł do niej przemawiał, ale umowa to umowa.)

Gardia: Nie zgadzam się z karą Chroma.

Kero: Tyle zrozumiałam.

Gardia: Dlaczego tak ostro go ukaraliście?

Miiko: Ostro?

Gardia: Słyszałam o jego (możliwym) zwolnieniu!

Miiko: To jedna z możliwości, jeśli nadal będzie się tak zachowywał.

Gardia: Nie dając mu żadnej szansy?

Miiko: On miał ich już wiele.

  1. Nie wystarczająco.
  2. On jest młody...
  3. Proszę.

Wybór 1:

Miiko: Można by pomyśleć, że jesteś w nim zakochana.

Gardia: Dogaduję się z nim, to wszystko.

Miiko: Tylko się z tobą drażnię, wiesz.

Miiko: Cóż, pomyślę nad zmniejszeniem jego kary, skoro nalegasz.

Gardia: Świetnie!

Miiko: Porozmawiam z Chromem o twojej ... "dobroci".

Gardia: (Cieszę się, że mnie wysłuchali. Powinnam wracać do mojego pokoju, robi się późno.)

-idziemy do naszego pokoju-

Przyszłam do mojego pokoju trochę wyczerpana, muszę przyznać, po tym dniu. Byłam bardzo dumna z tego, że wreszcie znalazłam dziedzinę, w której "odniosłam sukces"... nawet jeśli to tylko gotowanie.

Gardia: (Mój ojciec...to on nauczył mnie gotować. Jest to również nasza wspólna pasja.)

Gardia: (Zawsze był bardzo zajęty swoją pracą. Zastanawiam się, czy mnie teraz szuka... Ile dni minęło od rozpoczęcia operacji poszukiwawczej?) (?)

Gardia: (Moja mama z pewnością zamartwia się na śmierć, pewnie myśli, że zostałam porwana albo gorzej, zabita.)

Gardia: (Jeśli tylko istniałby sposób, by dać im znać, że jestem cała, nawet jeśli niemożliwym jest dla mnie powrót.)

Gardia: (Chciałabym wrócić do mojego świata... Oczywiście, życie tutaj nie jest tak straszne, jak myślałam.)

Gardia: (Zdobyłam kilku przyjaciół i muszę przyznać, że zaczynam nawet lubić obowiązki, które mi dają.)

Gardia: (Ale myślę, że tęsknię za domem.)

Gardia: (Daj spokój Gardienne, nie warto o tym myśleć, nie ma sposobu, by wrócić do domu. Żadnego.)

Resztę wieczoru spędziłam na wspominaniu o przeszłości, mówiąc sobie, że nigdy nie powinnam byłam wchodzić w ten krąg grzybów. To nie był pomysł stulecia...

Położyłam się do łóżka trochę smutna i szybko zasnęłam...

  • stuk*

Gardia: Hmm?

  • stuk* *stuk*

Gardia: Co to za hałas?

  • stuk* *stuk* *stuk*

Gardia: Skąd on dobiega?!

Gardia: (Podeszłam bliżej do okna, wydaje mi się, że ten dźwięk dochodzi stamtąd.)

Gardia: Co jest tam na dole?

Gardia: (To ten zamaskowany mężczyzna z wcześniej.)

Gardia: (Zniknął... Co on tutaj robi? Muszę go znaleźć.)

  1. (Wyjdź nie czekając ani chwili dłużej.)
  2. (Przygotuj się do wyjścia.)

Wybór 2:

Gardia: (Powinnam założyć kurtkę, to wciąż środek nocy.)

-wychodzimy z pokoju, w sali drzwi-

Gardia: (To znowu ten zamaskowany mężczyzna, wygląda to tak, jakby chciał, żebym za nim poszła.)

  • bam*

Gardia: Ojej!

?: Auć.

Gardia: (Upadłam na ziemię i ktoś podał mi rękę, z początku nie byłam w stanie rozpoznać kto to.)

Gardia: Leiftan, czy to ty?

Leiftan: Przepraszam, wystraszyłem cię?

Gardia: Nie, przepraszam, że na ciebie wpadłam. Co ty tutaj robisz?

Leiftan: Idę do łóżka. (?)

Gardia: Późno chodzisz spać.

Leiftan: Tak. Lubię (zażywać) światła księżyca. To mnie uspokaja. (?)

Gardia: Rozumiem.

Leiftan: A ty, co tu robisz?

Gardia: (Cholera, nie mogę powiedzieć, że śledzę tego człowieka, który wydaje się, że jest przeciwko nim.)

Gardia: Nie mogłam spać i pomyślałam, że nocny spacer może mi pomóc.

Leiftan: Rozumiem. Nie wracaj zbyt późno, prawdopodobnie będziemy cię potrzebować w najbliższych dniach.

Gardia: Och? Dobrze.

-wychodzimy-

Gardia: (To znowu on!)

?: Buu.

Gardia: Ach!

Eweleïn: Haha.

Gardia: Ewelein! Co ty tu robisz o tej porze?

Eweleïn: Mogłabym zadać ci to samo pytanie.

Gardia: (Dlaczego jestem taka ciekawska?) Ja ... cierpię na bezsenność. Więc zabijam tak trochę czasu.

Eweleïn: Rozumiem. Widzisz to?

Gardia: (Pokazała mi niebieski kwiat, który zajaśniał jak niebo.)

Gardia: Co to jest?

Eweleïn: To tiara Amal, kwitnie o konkretnej godzinie w nocy. I jest to doskonała roślina lecznicza. ← Tahitian tiare (kwiat)

Gardia: Już lepiej rozumiem.

Eweleïn: Miłego spaceru!

-idziemy dalej, przy altanie-

Gardia: (Zniknął, za nim!)

Gardia: (Jestem jak ogar, wygląda na to, ze nikt mnie nie zauważył.) ← Ogar to taki pies gończy

Gardia: (Usłyszałam zza pleców jakiś głęboki głos.)

?: Czyż to nie dość późna pora na spacer, młoda damo?!

Gardia: Co? (Odwracając się zauważyłam Ezarela.)

Gardia: Co to za głos?

Ezarel: Przestraszyłem cię?

Gardia: Raczej zaskoczyłeś.

Ezarel: Tym lepiej, hehe.

Gardia: (Odwrócił się.)

Gardia: (Muszę znaleźć tego zamaskowanego mężczyznę.)

/Gardia: (Jestem jak ogar, wygląda na to, ze nikt mnie nie zauważył.) ?: Gardienne?

Gardia: Valkyon, to ty.

Valkyon: Co ty tu robisz?

Gardia: (Nie mogę mu powiedzieć o zamaskowanym mężczyźnie.) Ech... nic specjalnego. Zwykły, wieczorny spacer.

Valkyon: Dobrze... Nie zostawaj tu zbyt długo, jest zimno.

Gardia: Nie martw się, to tylko przechadzka.

-idziemy pod stuletnią wiśnię-

Gardia: (Doszłam do miejsca, gdzie myślałam, że poszedł zamaskowany mężczyzna. Jestem zaskoczona, że nikt mnie nie śledził...)

Gardia: (Nikogo nie widzę...)

Gardia: Jest tam ktoś?

Gardia: Jestem sama, odpowiedz mi.

Gardia: (Nikt nie odpowiedział. Powinnam wrócić zanim złapię przeziębienie. Nie rozumiem, dlaczego chciał, żeby wyszłam z mojego pokoju...)

Gardia: (Odwróciłam się.)

Gardia: (Powstrzymałam mój krzyk, stał tuż przede mną.)

  1. ...
  2. Czemu chciałeś, bym tu przyszła?

Wybór 1:

Gardia: (Czuję się... zastraszona stojąc przed nim. Co powinnam zrobić?)

Gardia: (Mimo, że mi pomógł, to nie jestem pewna czy mogę mu zaufać...)

Gardia: (Podszedł do mnie, jak gdyby chciał położyć rękę na mojej twarzy...)

  1. Nie dotykaj mnie!
  2. Ja... co ty robisz?!

Wybór 2:

~Ilustracja~

Zamaskowany mężczyzna położył rękę pod mój podbródek i uniósł moją twarz, jakby mnie badał(?). Nie ukazując jakiegokolwiek strachu, również starałam się patrzeć na niego przez tę maskę...

Usłyszałam stłumiony śmiech zza jego maski... Jego obecność była naprawdę niepokojące.

Nieznajomy: Okłamali cię.

Gardia: Kto? Skłamał o czym? I kim jesteś?

Nieznajomy: Są sposoby, abyś powróciła do swojego świata.

Gardia: Słucham?!

Nieznajomy: Oni ci nie ufają.

Gardia: Masz na myśli te portale? Tak?

Gardia: (Pokiwał głową, aby wskazać, że jestem na dobrej drodze... Nie mogę w to uwierzyć, Miiko, Ezarel, Valkyon, Nevra... Oni wszyscy ukryli przede mną prawdę.)

Gardia: Czekaj! Powiedz mi coś więcej... Chcę wiedzieć wszystko.

Niedaleko nas było słychać jakiś hałas. Człowiek w masce ukrył nas przypierając mnie do jednego z drzew otaczających wiśniowe drzewo i położył rękę na ustach, nim mnie uwolnił. Czyżby obawiał się, że mogłabym krzyczeć o pomoc?

Poprzez jego maskę, starałam się dostrzec jego oczy, ale było tak ciemno, że mi się nie udało.

Nieznajomy: Portale, którymi można przejść do twojego świata istnieją, oni wiedzą, jak je aktywować, na przykład do dostaw. Mogą zabrać cię do domu; po prostu tego nie chcą.

Gardia: Jak te portale są aktywowane?

Nieznajomy: ...

Gardia: Dlaczego mi to wszystko mówisz?

Gardia: Dlaczego oni cię szukają?

Gardia: Co im takiego zrobiłeś?

Gardia: (Było słychać kolejny dźwięk, odwróciłam głowę w jego kierunku.)

Gardia: (Gdy chciałam znów spojrzeć na mojego rozmówcę, on już zniknął. Nie wiem, czy ten człowiek jest moim przyjacielem czy moim wrogiem.)

Gardia: (To, co mi powiedział zupełnie mną wstrząsnęło, nie wiem, co myśleć o tej całej sytuacji.)

Gardia: (Chcę tylko jednego: natychmiast dostać odpowiedzi na pytania, które mnie nurtują.)

-idziemy na korytarz-

Wściekła, dotarłam do drzwi, które, jak przypuszczam, prowadzą do pokoju Miiko. Czułam istotną potrzebę uzyskania odpowiedzi na moje pytania.

Nim zapukałam do drzwi uświadomiłam sobie, że jest teraz jakoś trzecia nad ranem i mocno wątpię w to, że wysłuchałaby mnie, cokolwiek bym jej powiedziała.

~przenosimy się do naszego pokoju~

Zrezygnowana postanowiłam połknąć(?) swój gniew i zaczekać do świtu, by porozmawiać, spokojniej, o kłamstwach, które mi powiedziano.

Przez całą noc myślałam o tym, co mi powiedziano odkąd przybyłam do Eldaryi. O środkach transportu z jednego świata do drugiego, tym jedzeniu, które pochodzi z mojego świata...

Gardia: (No dobra... powtórzmy to, co mam zamiar powiedzieć Miiko.)

Gardia: Miiko, wczoraj spotkałam tego zamaskowanego człowieka, który... nie... Nie mogę jej powiedzieć, że go widziałam. Jak miałabym wyjaśnić, dlaczego ich nie zawołałam?

Gardia: Hmm... (Od samego myślenia o tym mam sucho w gardle.) Miiko, dowiedziałam się, że to, co powiedzieliście mi o portalach jest zupełnym kłamstwem. Wiem, że masz możliwość wysłania mnie z powrotem do domu, wszyscy jesteście kłamcami! (Hmm... to trochę dziecinne.)

Gardia: Wiesz Miiko, jestem odpowiedzialną młoda kobieta. Więc powiedz mi całą prawdę o portalach.

Gardia: (Udaję teraz głos Miiko.) Och Gardienne, przykro nam, że cię okłamaliśmy... ale otworzenie portalu do twojego świata wymaga ode mnie, bym była dla ciebie miła, a dobrze wiesz, że nie mogę... ♥

Gardia: (No dobrze, trochę przesadziłam...)

Gardia: Miiko! Sprowadź mnie do domu! I to teraz, natychmiast, i ja...

Gardia: (Jestem wykończona... ma dość.)

W końcu po tych nieudanych próbach postanowiłam opaść na łóżko.

Zdałam sobie sprawę, jak bardzo byłam naiwna o wielu rzeczach: zachowanie Ykhar i Kero, gdy mówili o portalach, o tym, co mówił Chrome o misjach dostawczych... Miałam tyle okazji, by się nad tym zastanowić, ale nie zwróciłam na to uwagi.

Następnie zastanawiałam się nad przyczynami tego kłamstwa... Nad "sposobami" otworzenia portalu do mojego świata.

Może muszą zużyć na to swoją energię życiową? W takim wypadku zrozumiałabym, że nie chcą tego zrobić, bo znamy się zaledwie kilka tygodni.

Wysoka cena do zapłacenia, jak milion many?

Poświęcenie... człowieka?

Naprawdę zaczęłam wyobrażać sobie różne rzeczy... i postanowiłam się przespać. Pozostawianie na jawie i wyobrażanie sobie czegokolwiek byłoby bezużyteczne.

Gardia: (Cokolwiek się jutro wydarzy, dostanę swoje odpowiedzi.)

Zasnęłam prawie natychmiast i wstałam o świcie.

~ranek~

Gardia: (No cóż... nadszedł czas, by uzyskać odpowiedzi na moje pytania. Jestem pełna obaw.)

Przed spotkaniem twarzą w twarz z "wielkim szefem" umyłam się i przebrałam, by nie wyglądać, jakbym "dopiero co wstała z łóżka".

Jeśli chcę uzyskać wszystkie niezbędne mi odpowiedzi, to muszę wyglądać najlepiej, jak tylko mogę. Kiedy byłam już gotowa wyszłam za próg drzwi, pełna determinacji.

-idziemy do sali kryształu-

Gardia: (Weszłam do sali kryształu. Miiko tu jest. Jest sama... dobrze.)

Gardia: Miiko. Musimy prozmawiać.

Miiko: Co? *ziew* Znowu?

Gardia: Proszę, muszę porozmawiać z tobą na poważnie.

Miiko: Słucham...

  1. (Mów prosto z mostu.) (?)
  2. (Znajdź słowa.)

Wybór 1:

Gardia: Okłamaliście mnie.

Miiko: Uch... co?

Wybór 2:

Miiko: Więc?

Gardia: Ja... Ja wiem, że nie powiedzieliście mi prawdy.

Gardia: Portale! Wiem, że istnieje sposób na powrót do domu, ale jesteś zbyt egocentryczna, by dać mi szansę!

Gardia: Wiem wszystko, więc nie zaprzeczaj!

Miiko: Kto ci to powiedział?

Gardia: To nie ma znaczenia! Okłamaliście mnie! Skorzystaliście z faktu, że nic nie wiem o tym świecie, by mnie tu zamknąć.

Gardia: (Nie potrafię powstrzymać mojego głosu, by brzmiał mniej szorstko przez mój gniew.) (?)

Miiko: Zamknąć cię? Mówisz poważnie?

Gardia: (Zaczęła się śmiać... W ogóle jej na mnie nie zależy. Nie mogę w to uwierzyć.) (?)

Miiko: Możesz śmiało odejść... przynajmniej od straży. Wyjdź za drzwi i ułóż sobie swoje życie od nowa poza murami. Ale nie przychodź potem z płaczem, jeśli po dwóch dniach będziesz ciężko ranna. Zaoferowaliśmy ci ochronę, nie uwięziliśmy cię.

Gardia: Nigdy nie spytaliście mnie o zdanie!

Miiko: Ponieważ głupio byłoby z twojej strony pozbierać swoje bagaże i wyruszyć na przygodę. Tak jak powiedziałaś, "nic nie wiedziałaś o tym świecie".

Gardia: Pierwszego dnia wrzuciłaś mnie do więzienia.

Miiko: A co zrobiłabyś na moim miejscu? Pojawiłaś się bez żadnych wyjaśnień w świętym miejscu! Powinnam była raczej ci się ukłonić i obwieścić twoje przybycie, jakbyś była mesjaszem?!

Gardia: Nie, ale mogłaś dać mi szansę na wyjaśnienie.

Miiko: Daliśmy ci.

Gardia: Trochę późno.

  1. (Kipię z wściekłości. Serio, mam tego dość. Skoro nie jestem tu mile widziana, to stąd odchodzę.)
  2. (Kipię z wściekłości... ale powinnam zachować spokój. Ucieczka byłaby bezsensowna.)

Wybór 1:

Gardia: (Ruszyłam wściekła w kierunku wyjścia z Centrali, ale Miiko mnie dogoniła.)

Miiko: Dokąd się wybierasz?

Gardia: Odchodzę, skoro mam wybór! Nie chcę zostawać w tej straży pełnej kłamców.

Gardia: (Wszyscy ludzie dookoła się na nas patrzą, ale mam to gdzieś!)

Gardia: Jak mogłabym czuć się dobrze w miejscu, gdzie nikomu nie ufam?!

Miiko: Skończ ten melodramat, nie zraniliśmy twoich rodziców, z tego co wiem! Więc się uspokój!

Miiko: Wszystko ci wyjaśnię... Tak, nie powiedzieliśmy ci wszystkiego... ale również nie okłamaliśmy cię.

Gardia: (Spojrzałam na nią srogo.) To znaczy?

Miiko: Porozmawiajmy o tym w jakimś spokojnym miejscu.

Gardia: (Czuję, jakby moje małe przedstawienie ją zakłopotało...)

Gardia: (Wróciłyśmy do sali kryształu, tym razem wraz z Valkoynem, Nevrą i Ezarelem, którzy wydawali się być zaniepokojeni naszą kłótnią.)

Wybór 2:

Gardia: (Zaczęłam głęboko oddychać, by się uspokoić...) (?)

Gardia: (Widziałam jak Miiko zawołała Jamona i porozmawiała z nim, zanim wyszedł.)

Gardia: Dlaczego? Dlaczego kłamaliście do tego momentu? Zrobiłam coś, przez co tak mnie traktujecie?

Miiko: Gardienne... Tak, nie powiedzieliśmy ci wszystkiego... ale również nie okłamaliśmy cię.

Gardia: (Spojrzałam na nią srogo.) To znaczy?

Gardia: (Przyszli Ezarel, Valkyon i Nevra, wyglądali na zakłopotanych.)

Gardia: Przyszliście zobaczyć spektakl, racja?

Gardia: (Nie odpowiedzieli, mogę to zrozumieć, mój komentarz nie był zbyt przyjemny dla ucha.)

Gardia: Miiko...

Miiko: Tak, daj mi dwie minuty, myślę nad tym, od czego powinnam zacząć.

Gardia: Uprość (to). Zacznij od powiedzenia mi, czy jest lub nie ma sposobu na powrót do mojego świata.

Miiko: Jest...

Gardia: Jaki?

Miiko: Portale...

Gardia: Czarownic? Ale powiedziałaś mi, że to niemożliwe!!!

Ezarel: Daj jej mówić Gardienne, wiesz, że wszystko komplikujesz.

Gardia: Nie zaczynaj! (Jestem jeszcze bardziej zdenerwowana...)

Ezarel: S-Słucham?

Miiko: Powiedzieliśmy ci prawdę. Kręgi czarownic działają tylko w jedną stronę... z twojego świata do naszego. Są jednak inne sposoby, inne przejścia, by przejść z naszego świata do twojego i odwrotnie, oczywiście.

Gardia: Więc dlaczego mi o nich nie powiedzieliście?!

Miiko: Bo straciłabyś całą nadzieję.

Gardia: Co masz na myśli?

Miiko: Hej Gardienne, znamy sposób na zabranie cię z powrotem do twojego świata: portale! Jednak są one trudne do otwarcia i potrzebujemy ich, by nasz świat mógł przetrwać, więc zawsze możesz sobie pomarzyć, że poświęcimy jedną z naszych wypraw dla twoich pięknych oczu ♥ (?)

Gardia: Poświęcić? Jak trudno jest otworzyć taki portal?

Miiko: Tak trudno, że potrafimy otworzyć jedynie dwa albo trzy na rok, jeśli mamy szczęście. Tak trudne, że wybuchło wiele wojen, by móc je kontrolować. Zostawiając to na bok, teraz nie mamy prawie żadnego z potrzebnych surowców do rytuału otwarcia... Podać ci więcej powodów?

Gardia: … Nie. Te portale, to tych używacie do dostawy jedzenia, prawda?

Miiko: Dokładnie.

Gardia: Dlaczego by nie wysłać mnie jako "paczkę" podczas kolejnej misji dostawczej?

Valkyon: Cena wzrasta z każdym przewoźnikiem... Już teraz mamy problem znaleźć rzeczy dla naszych przewoźników, więc dla ciebie również...

Nevra: A co ważniejsze, to podróż w jedną stronę, nie ma powrotu.

Gardia: Mogłabym wrócić do domu i regularnie przesyłać wam jedzenie przez kręgi czarownic.

Ezarel: Naprawdę myślisz, że to takie proste?

Gardia: A próbowaliście tego kiedyś?

Miiko: Kręgi czarownic działają jedynie na żywych stworzeniach.

Rozmawiałam z nimi przez kilka godzin o kręgach, portalach, o wyrwach pomiędzy naszymi światami, które działają według własnych zasad.

Dowiedziałam się, że osoba, która podróżuje między wymiarami jak ja, przez kręgi czarownic, zmaterializuje się w miejscu, który jest związany z jego głęboką "istotą" lub pragnieniami. Ja pojawiłam się w kryształowej sali, więc zaczęłam zastanawiać się dlaczego? Co było tą "bliską" relacją, którą miałam z tym miejscem? Z tą strażą?

Nadal byłam wściekła przez to, że ukryli przede mną prawdę zamiast wszystko wyjaśnić... moje pragnienie powrotu do domu było dla nich prawdopodobnie samolubne z mojej strony, teraz to rozumiem.

Zadawałam im różne pytania. Jak były podzielone różne portale? W jaki sposób inni ludzie z Eldaryi zdobywają jedzenie? Miiko wyjaśniła mi, że każdy "duży" region ma swój własny portal i stara się znaleźć sposób, by zaspokoić potrzeby na ich ziemiach.

Straż Eel była jednym z prekursorów tego systemu przetrwania. Wszystko to wydawało się być bardzo skomplikowane i poza moim zrozumieniem.(?) Poczułam, że to zupełnie przekracza moje obowiązki "człowieka, który nagle pojawił się w Eldaryi".

Miiko: Naprawdę. Bardzo nam przykro...

Gardia: (Jestem rozdzielona pomiędzy kilkoma uczuciami, wciąż mam posmak zdrady w moim gardle... Jednak, ja... nie mogę być na nich wściekła przez wieczność.)

Gardia: (Jak wiele podobnych wyborów dokonano w moim świecie? Wybrali to, co najlepsze dla swoich ludzi... nie wiem, co myśleć.)

Gardia: Hmpf... w porządku. Nie akceptuję waszych metod, ale je rozumiem.

Gardia: (Mam jeszcze tylko jedną rzecz do zrobienia.)

Gardia: (Nawet, jeśli to niemożliwe, to spróbuję zebrać wszystkie elementy potrzebne do otwarcia portalu... To może być jedyny sposób na powrót do domu.)

Ezarel: Och nie...

Miiko: Hmm?

Ezarel: To znaczy, że nadal będziemy musieli cię znosić? A już myślałem, że nareszcie wyruszysz na przygodę!

Gardia: Próbowałam... ale Miiko mnie powstrzymała.

Ezarel: Cóż za piękna historia ♥

Miiko: Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o portalach, to mogę dać ci specjalne pozwolenie do archiwów.

Gardia: Naprawdę?

Nevra: Ale czy nie jest to przywilej liderów gwardii?

Gardia: Sądzę, że jesteście mi winni tyle po tym, co się wydarzyło.

Nevra: Stajesz się coraz pewniejsza.

Gardia: Na to wygląda.

Miiko: Hmm... Będziesz mieć jedynie możliwość na czytanie archiwów dotyczących portali. W każdym razie, powiem Kero i Yk...

?: MIIKO!!!

Miiko: … har. Co się dzieje?

Ykhar: Mery... Mery...

Miiko: Co zrobił tym razem?

Ykhar: On zniknął! ← zapłakana

Koniec odcinka

'* ('my', 'oni' lub nawet 'ja', nie mam pewności)

'** podaję link (jakby ktoś chciał wiedzieć o tym coś więcej) → [1]

'*** podaje kilka linków jakby co → [2] i [3]

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.