FANDOM


Strona zawiera nieoryginalne tłumaczenie

Witam. Chciałam was poinformować, iż mam już cały tekst z odcinka, więc jeśli dobrze pójdzie to zacznę tłumaczyć już jutro!! Hurra xD

(na odcinek zeszło mi 2000~2800 maany)

(przez to, że nie wiedziałam, gdzie wszystkich szukać, szczególnie jak chodziłam jako Ykhar...)


  • ten oto znaczek (?) oznacza, że nie jestem pewna tłumaczenia. I jak zawsze będę wdzięczna za wasze propozycje ^^
  • będę tutaj również wpisywać kiedy mniej więcej wyskakują nam nowe zadania do wykonania podczas gry. Nie tłumaczę ich (przynajmniej na razie).

No to zaczynamy:

Nie było żadnych śladów stóp na plaży, ani żadnego śladu jakiejkolwiek kradzieży statku lub łodzi.

Wszystko po prostu znikło.

Gardia: Mamy naprawdę wielkie kłopoty... Jak się stąd wydostaniemy?

Chrome: Nie mam pojęcia... Ja... ... Nie... NIE! NIE! NIE!

Gardia: Chrome?

Chrome: NIE, NIE MOŻE BYĆ!!!

Gardia: Hej! Spokojnie, jestem tak samo wystraszona jak ty, nie pomagasz.

Chrome: Nie rozumiesz... Mój zestaw do nawigacji! Stracony!

Gardia: (O mój, to prawda, że został w łodzi...)

Chrome: Wydałem na niego wszystkie swoje oszczędności... cholera! Jestem... bankrutem, bankrutem! I to twoja wina, powierzyłem ci to!!!

Gardia: Tak, na tę podróż, ale skoro wyruszyłeś tu ze mną...

Gardia: (Przykucnął na ziemi i zaczął bazgrolić w piasku, marudząc.)

Gardia: Dalej Chrome, weź się w garść, to tylko rzeczy... nie straciłeś swojego życia, to już coś.

Chrome: Humpf.... tak, nie powinienem rozwodzić się nad czymś tak...

  1. Daremnym?
  2. Niepotrzebnym?
  3. Nieistotnym?

Wybór1:

Chrome: Dobrze powiedziane.

Gardia: Jak długo będziemy musieli czekać, aż Straż kogoś po nas przyśle?

Chrome: Naprawdę myślisz, że przyślą pomoc??!

Gardia: No cóż, wydaje mi się to logiczne...

Chrome: Musisz przestać żyć w Panalulus. Życie nie jest usłane różami. ← w oryginale jest: życie nie jest z pereł i cukru.

Gardia: Naprawdę? A już myślałam!

Gardia: (Wywrócił oczami i westchnął.)

Chrome: Śmiej się ile chcesz, nikt po nas nie przyjdzie.

Gardia: No dobrze, skoro tak mówisz... Więc co robimy?

Gardia: Możemy zbudować tutaj domek, skoro i tak tu utknęliśmy. Spójrz tam, możemy zbudować huśtawkę, prawda?

Chrome: Gardienne... przestań! Zrozumiałem.

Chrome: Musimy sobie jakoś poradzić, ale nie wiem, jak będziemy w stanie to zrobić. Taki bałagan... To mi się nigdy wcześniej nie zdarzyło.

  1. Przecież jesteś mistrzem długich misji, prawda? (?)
  2. Przynajmniej będziesz mógł trochę lepiej poznać otoczenie.
  3. Jestem pewna, że nie gubisz łodzi każdego dnia...

Wybór2:

Chrome: Tak, masz rację, trzeba myśleć pozytywnie!

Chrome: Powinniśmy wrócić do wioski Kapp i poinformować Papi o tym, co się nam przytrafiło. Może będzie w stanie podać nam kilka wskazówek.

Gardia: Dobra, idę z tobą!

Chrome: Nie, on nigdy nie pozwoli ci wejść do wioski. Zostań tutaj, tak będzie lepiej dla ciebie...

Gardia: No dobrze, ale co mam robić, czekając na ciebie?

Chrome: Uch... Nie wiem.

Gardia: (Obrócił się i zostałam tak jak idiotka, nie wiedząc co robić.)

Gardia: (Postanowiłam przeszukać plażę w poszukiwaniu wskazówek dotyczących tajemniczego zaginięcia.)

objectifs: Trouve des indices sur la disparition du navire et de sa barque.

-przenosimy się- podnosimy linę

Gardia: (W miejscu, w którym zostawiliśmy naszą łódź, znalazłam kawałek sznurka.)

Gardia: (Powinnam to ze sobą zabrać i pokazać Chromowi...)

-wracamy się- przechodzimy do Plage de sable fin

Gardia: (Spójrz, ślady stóp! Nie było ich tu wcześniej...)

  1. (Porównaj to ze swoim śladem stopy)
  2. (Zmierz ślad)

Wybór1:

Gardia: (Postawiłam swoją stopę uważając, by nie zniszczyć śladu i porównałam je.)

Gardia: (Ślad wydaje się być większy od mojego, powiedziałabym, że to rozmiar 41(Fr).) ← nie jestem pewna, ale chyba u nas to wygląda podobnie

Gardia: (Nie wiem, czy ta wskazówka jest użyteczna, ale powinnam powiedzieć o tym Chromowi, kiedy wróci.)

-wracamy się-

Gardia: (Nie wiem, czego mogłabym teraz szukać...)

Gardia: (Chrome jakoś długo nie przychodzi, ciekawi mnie, o czym dyskutuje z kappami...)

Gardia: (Mam dość czekania! Pójdę do niego.)

objectifs: Va au village kappa pour rejoindre Chrome.

-idziemy do Arbre ancre-klikamy na jamę/otwór w drzewie

Gardia: (Nie ma tu niczego poza tą zabawką, która wygląda jak królik...)

Gardia: (Zastanawia mnie co tu robi.)

Gardia: (Lepiej to tutaj zostawię.)

-wracamy się- idziemy do Chemin de la foret, abords du village i do village des kappas

Chrome: Nie, poważnie, nie możecie nam pomóc? Naprawdę nie ma w tej wiosce kogoś, kto by coś widział?

Gardia: (Widzę, że Chrome jest nadal bardzo taktowny...)

Mistrz: Obawiam się, że nie możemy wam w tym pomóc.

Chrome: Proszę, Papi!

Gardia: (Kappa wyglądał na strasznie zirytowanego, więc postanowiłam się wtrącić.)

Gardia: Proszę pana... przepraszam, że tak się wtrącam w waszą rozmowę; jednakże jesteśmy w kropce...

Gardia: (Spojrzał na mnie gniewnie.)

Chrome: Gardienne... mówiłem ci, żebyś została na plaży...

Gardia: Ale długo nie wracałeś!

Mistrz: Opuśćmy wioskę.

Gardia: (Kurcze, wcześniej wydawał się być miły. Teraz jest strasznie chłodny/oziębły.)

Mistrz: Nie wiem, jak mógłbym wam bardziej pomóc, dzieci.

Gardia: (Poszedł nie mówiąc już nic więcej...)

Chrome: Mogłaś mnie posłuchać!

Gardia: Co?

Chrome: Mówiłem ci, żebyś została na plaży... albo chociaż poza wioską. Był tego dobry powód. Przez ciebie nie chciał powiedzieć nic więcej o zniknięciu naszej łodzi!

  1. Przeze mnie, czy przez twoją bezczelność?
  2. Nie sądzę, by i tak powiedział coś więcej…
  3. Co powiedział?

Wybór1:

Chrome: Moją bezczelność? O czym ty mówisz?

Gardia: Nie powinieneś nazywać go "Papi"...

Chrome: I co, jest stary, a nazywanie go "Papi" jest czułe. ← zastanawiam się, czy Papi to dziadek albo coś takiego....

Gardia: Ale to oznaka braku szacunku.

Chrome: Daj spokój, to nie tak, że ktoś umarł... przynajmniej nie jakiś żółw, ha ha!

  1. (Nie mogłam się powstrzymać od śmiechu.)
  2. To nie jest śmieszne...

Wybór1:

Gardia: Myślę, że to nadinterpretowałeś. Moim zdaniem Mistrz wydaje się być godny zaufania.

Chrome: Nikt mnie nie nabierze, jasne? Moja intuicja nigdy mnie nie zawiodła. Gdy czuję, że coś jest podejrzane, to takie jest.

Gardia: Uch... okej?

Gardia: Więc w międzyczasie, chciałabym ci pokazać co udało mi się znaleźć, gdy przeszukiwałam plażę...

Chrome: Pokaż co masz.

Gardia: Znalazłam ten kawałek liny, to jeden z tych, którymi przywiązaliśmy łódkę.

Gardia: (Wziął linę i sprawdzał ją uważnie.)

Chrome: Została przecięta ostrzem jakiegoś porządnego sztyletu... To z pewnością nie jest dziełem kapp. Wiemy również, że to nie fale porwały naszą łódź. To i tak bardzo interesujące. Dobrze sobie poradziłaś badając teren Gardienne. Gratulacje!

Gardia: Och, dziękuję... (Nie mogłam powstrzymać rumieńca... to pierwszy raz, gdy ktoś mnie pochwalił.)

Chrome: Co jeszcze udało ci się znaleźć?

Gardia: Ślad stopy na piasku.

Chrome: Jakiego stworzenia?

Gardia: To wyglądało na stopę.

Chrome: Stopa? To dość ogólne...

Gardia: No, odcisk buta, jeśli wolisz.

Chrome: Dobra, pokaż mi, gdzie to widziałaś.

objectifs: Emmène Chrome voir l'empreinte de pas.

-idziemy na plage de samble fin-

Chrome: No, to gdzie jest ten ślad?

Gardia: Był tutaj... Musiała go zmyć fala.

Chrome: Arf... Pamiętasz, jaki był?

Gardia: Jak już mówiłam, to był ślad stopy... Był o kilka centymetrów większy od mojej stopy.

Chrome: O tak?

Gardia: (Przyłożył swoją stopę do mojej i zauważyłam, że była między nimi różnica kilku centymetrów.)

Chrome: Przechodziłem tędy, gdy szukaliśmy naszej łodzi... to musiał być odcisk mojej stopy.

Gardia: Głupio się czuję, jak mogłam o tym nie pomyśleć?

Chrome: Cóż, w porządku... Pomysł był całkiem dobry, ale ja też mogę się mylić. Szkoda, że go zmyło, mógłbym go porównać.

Gardia: Hmm... Wychodzi na to, że naszą jedyną wskazówką jest ta lina.

Chrome: To już coś!

Gardia: Co chcesz zrobić?

Chrome: Dobre pytanie... Jestem tak samo zagubiony, jak i ty. (?) Gdybym tylko mógł wysłać Schwarza/Czarnego, by powiadomił Miiko o naszym problemie.

Gardia: Schwarz?

Chrome: Tak, to mój chowaniec.

Gardia: Masz chowańca?

Chrome: No tak, prawie każdy w straży ma chowańca, co za pytanie!

Gardia: Ale ja nie widziałam go przez całą naszą podróż.

Chrome: To normalne, wysłałem go na misję zwiadowczą. Wrócił raz podczas podróży, ale spałaś.

Gardia: Och, rozumiem, szkoda... Kiedy wróci?

Chrome: Uch, nie wiem...

Gardia: Nie wiesz, kiedy twój chowaniec wróci z poszukiwań?

Chrome: Nie, on zwykle się spóźnia.

Gardia: (Jaki pan, taki chowaniec...) [imię naszego chowańca] jest zawsze punktualny. To raczej ja zapominam go odbierać...

Chrome: Masz szczęście! Ale nie mogę prosić cię, byś wysłała swojego chowańca do Centrali.

  1. Och, dlaczego?
  2. Och, możesz! Jestem pewna, że nic mu nie będzie.
  3. Wolałabym nie. Jest za młody, boję się, że się zgubi...

Wybór3:

Chrome: Masz całkowitą rację! Nie sądzę, by był wystarczająco dojrzały, by mieć przyzwoity zmysł orientacji.

Chrome: Musimy czekać, aż wróci Schwarz, co może potrwać godzinę, albo dwa dni...

Gardia: Arf...Gdzie będziemy spać? Nie sądzę, by Kappy nas przyjęły.

Chrome: Nie powinniśmy na to liczyć, to pewne.

Gardia: Więc co, robimy camping?

Chrome: Can-co?

Gardia: Camping... wiesz, możemy postawić namiot lub zbudować prowizoryczny szałas, albo możemy spać pod gwiazdami.

Chrome: Spałem już kiedyś na ziemi podczas misji, więc nie sądzę, by robieni czegoś tak nudnego było przydatne, skoro będziemy z tego korzystać jeden dzień.

Gardia: Pomożesz mi zbudować jakieś schronienie?

Chrome: Może... Jeśli pomożesz mi zebrać trochę jedzenia, to to zrobię.

Gardia: Zebrać jedzenie? Ale myślałam, że jedzenie z Eldaryi nie jest jadalne.

Chrome: To jest jadalne...

Gardia: Ale co innego mówiłeś mi, gdy byliśmy w łodzi.

Chrome: Nie rozumiesz.

Gardia: Więc spróbuj mi to wyjaśnić!

Chrome: Dobrze. Będziemy postępować krok po kroku, mogę sobie wyobrazić, że nie jest ci łatwo zrozumieć wszystko za pierwszym razem.

Gardia: Nie, nie całkiem.

Chrome: Pamiętasz, że dobre jedzenie jest, tutaj, przydzielane.

  1. Tak.
  2. Nie.

Wybór1:

Gardia: To jedna z pierwszych rzeczy, które powiedział mi Kero.

Chrome: No więc, dlaczego nie możemy jeść tutejszych owoców i warzyw?

  1. Ponieważ nie są w stanie się tutaj rozwijać. (?)
  2. Ponieważ nie są dobre.
  3. Ponieważ nie są pożywne.

Wybór3:

Chrome: Dokładnie!

Gardia: Nie chcę wyjść na głupią, rozumiem znaczenie słowa „pożywne”, ale co się konkretnie dzieje, gdy na przykład, zjesz zebrany tutaj owoc?

Chrome: Cóż, nic szczególnego.

Gardia: Co masz na myśli?

Chrome: To łagodzi głód, ale cię nie odżywia. Wszystko, co jest na Eldaryi, oprócz jej mieszkańców, składa się prawie wyłącznie z maany, nienamacalnej energii, ale nadal jest potrzebne.

Gardia: To jest tak, jakbym żywiła się wodą?

Chrome: Tak, można tak powiedzieć.

Gardia: Więc, powiedz, jeśli się mylę, ale...

Gardia: Jeśli zjem tutejszy owoc to będę się czuła, jakbym jadła, ale nie zdobędę żadnych składników odżywczych?

Chrome: Właśnie.

Gardia: Rozumiem, teraz to ma większy sens. To dlatego, jak mi powiedziałeś na łodzi, nie możecie mieć zwierząt gospodarskich.

Chrome: To nie do końca prawda. Moglibyśmy... gdybyśmy składali pokarm dla zwierząt...

Gardia: Zgaduję, że nie byłoby to opłacalne ze względu na ilość spożywanego przez nie jedzenia.

Chrome: Tak. Wiem, że niektórzy ludzie z Eldaryi próbowali, ale ich wysiłki zawsze kończyły się porażką.

Gardia: Więc, dlaczego chcesz iść po jedzenie?

Chrome: Placebo.

Gardia: (Zakładam, że nie mówi o kapeli...) Jak to?

Chrome: Jeśli napełnimy nasze żołądki, to uczucie głodu wróci trochę później. Oby udało nam się szybko wrócić do domu.

Gardia: Nie moglibyśmy poprosić Kapp o trochę jedzenia?

Chrome: Możemy... ale nie będą nam pomagać w wieczność. Więc musimy coś sobie zapewnić. Pójdę ich zapytać, mogłabyś w tym czasie zająć się szukaniem jedzenia?

Gardia: Nie ma problemu!

objectifs: Trouve de quoi manger.

-wracamy się- idziemy do arbre ancre, klikamy na bambus na ziemi

Gardia: (Wyglądają jak pędy bambusa z mojego świata... Myślę, że to powinno być dobre...)

Gardia: (No cóż, kto nie ryzykuje, ten nic nie zyskuje...)

Gardia: (Na dodatek, nie byłam w stanie znaleźć niczego więcej.)

Gardia: (Zapytam Chroma, czy to jest dla nas jadalne.)

-wychodzimy- idziemy do chemin de la foret, klikamy na grzybki na ścieżce

Gardia: (No cóż, nigdy wcześniej nie widziała takich grzybów...)

Gardia: (Nie wyglądają tak źle.)

Gardia: (Zapytam Chroma, czy to jest dla nas jadalne.)

-idziemy do abords du village-

Gardia: Ach, szukałam cię. Udało ci się porozmawiać z Kappami o jedzeniu?

Chrome: Nie, jeszcze nie, wszyscy są bardzo zajęci, muszę czekać na audiencję z ich << wysoką radą >>. Jestem pewien, że będę czekać na nic. (?)

Gardia: Nie, nie mów tak!

Gardia: Jestem pewna, że coś nam dadzą, nawet jeśli nie będzie to zbyt smaczne. Mistrz zaproponował, że da nam trochę swojego jedzenia, zanim poszliśmy do łodzi. Nie pamiętasz?

Chrome: O tak... to prawda. Śpieszyłem się, nie zauważyłem.

Gardia: Właśnie widzę!

Gardia: W każdym razie... Szukałam cię głównie dlatego, bo znalazłam trochę jedzenia, zabrałam co nieco i chciałam sprawdzić, czy są jadalne.

Chrome: Pokaż mi.

Gardia: (Pokazałam mu jedzenie i skrzyżowałam palce mając nadzieję, że nie przyszłam z niczym.)

Chrome: Korzenie bambusa i... i... i... mleczaje(grzyby lactarius).

Gardia: Coś nie tak? Nie jest jadalny?

Chrome: Jest, ale smakuje naprawdę okrooopnie.

Gardia: Co masz na myśli?

Chrome: To jest obrzydliwe... lepkie... wstrętne...

Gardia: To nie daje mi zbyt wielkiej chęci, by to zjeść...

Chrome: Nie próbuj... przyjacielska rada.

Gardia: Wystarczą nam korzenie bambusa?

Chrome: Tak, w najgorszym wypadku, pamiętasz miejsce, w którym to znalazłaś?

Gardia: Tak!

Gardia: (Usłyszeliśmy gwar dochodzący z wioski.)

Chrome: Ach, skończyli naradę, tak myślę. Pójdę już. Przy okazji, za wioską są wodospady. Nie możesz wejść do środka, ale myślę, że jeśli pójdziesz naokoło, to tam trafisz.

Gardia: Dobrze, ale po co?

Chrome: Będę tam na ciebie czekał, to miejsce wydaje się być doskonałe do zrobienia obozu.

Gardia: Okej!

objectifs: Rends-toi derrière le village kappa et attends Chrome.

-idziemy do nowej lokacji-cascade aux perles

Gardia: (Hmm, Chrome nie wrócił jeszcze z wioski Kapp... Zastanawiam się, jak długo jeszcze będę musiała na niego czekać.)

Postanowiłam podejść do nurtu rzeki, by napić się wody. Wyglądała na bardzo czystą, gdy nagle...

... Pojawiły się świetliki. Różniły się od tych, które widziałam przybywając do Eldaryi. Automatycznie zaczęłam szukać grzybnego kręgu, jednak na próżno.

Po kilku minutach poszukiwań, porzuciłam ten pomysł i cierpliwie czekałam na Chroma.

Gardia: (Naprawdę długo mu to zajmuje... Nie będę czekać na niego wiecznie.)

Gardia: (Lepiej poszukam czegoś do budowy schronienie... To lepsze niż siedzenie tutaj.)

Gardia: (Kilka kawałków drewna i dużych liści powinno wystarczyć na noc.)

Gardia: (Jest tu sporo liści, ale nie ufam ich kolorowi, lepiej poszukam jakichś na plaży...)

objectifs: Cherche du bois et des feuilles pour te construire un abri.

-wychodzimy-maitre kappa możemy spotkać tu lub później: na plage de sable fin lub bord de mer

Mistrz: Nie powinnaś spodziewać się Chroma w pobliżu wodospadów?

Gardia: Och tak, ale jeszcze nie przyszedł, więc postanowiłam poszukać czegoś do zbudowania schronienia dla naszej dwójki.

Mistrz: Rozumiem... Przepraszam, że nie mogę ugościć was w jednym z naszych domów.

Gardia: W porządku, nie będę przez to kaprysić... ale pozwól mi zadać pytanie. Dlaczego nie jestem tu mile widziana?

Mistrz: Twój zapach, Gardienne. To niemożliwe, by przejść obojętnie obok faktu, że jesteś w większej części człowiekiem, a moi ludzie są bardzo nieufni w stosunku do innych gatunków; twojej w szczególności...

Gardia: Ach...

Mistrz: Niektóre urazy utrzymują się nawet przez wieki... Mimo, że wydajesz się być rozsądną dziewczyną, to błędy z przeszłości twoich pobratymców na ciebie wpływają.

Gardia: Jakie błędy?

Mistrz: Wielkie Wygnanie... Które zmusiło nas do opuszczenia naszej starej ojczyzny.

  1. Nie mam pojęcia co się wydarzyło, ale przykro mi...
  2. To nie fair, że muszę płacić za coś, czego dokonali ludzie, których nawet nie znam!

Wybór1:

Mistrz: Masz wielkie serce.

Gardia: Uch... dziękuję.

Gardia: Nie macie dość pobytu tutaj?

Mistrz: Niektórzy z nas, tak...

Gardia: Co się z nimi stało?

Mistrz: Zostali wygnani. Jest kilka Kapp, które są nadal w twoim świecie. Wszyscy stali się... agresywni.

Gardia: Ezarel powiedział mi o plemionach złych Kapp, które porywają i topią dzieci. ← kiedy on ci o tym powiedział?

Mistrz: Tutaj? W Eldaryi?

Gardia: Uch... chyba tak.

Mistrz: Ten Ezarel musiał sobie z ciebie zażartować. Może w twoim świecie, kappy to szatańskie istoty, ale w tym plemieniu to mało prawdopodobne. Nie jest nam dane spotykać tu codziennie ludzi, jedynie kilku faelien. (?)

Gardia: Jesteś pewien?

Mistrz: Oczywiście.

Gardia: (Cholera, zabiję tego elfa jak tylko wrócę.)

Gardia:Rozumiem. Dziękuję.

-idziemy do Terre de Jade-trzeba kliknąć na takie duże, ciemne liście po drugiej stronie; widoczne z naszej lewej na plaży

-teraz do arbre ancre-klikamy na bambus

-na plage de sable fin/bord de mer-

Kappa: Hiiiiiii!

Gardia: Och, Elliot, co ty tu robisz?

Kappa: Aaaah! Hiiii!

Gardia: Chciałeś mnie widzieć?

Gardia: (Skinął głową w górę i w dół, aby powiedzieć tak.)

Gardia: Nie powinieneś zostać nieco dłużej w wiosce? Twoja matka cię nie szuka?

Kappa: Hiiiiii!

Gardia: (Jakiś kappa zawołał go z dali i mały poszedł do niego smutny.) ← trochę mi się to skojarzyło z Merym, jak go mama wołała

-idziemy do chemin de la foret-

Gardia: (Cóż, znalazłam drewno i kilka dużych liści... Trudno mi będzie zabrać wszystko na raz.)

Gardia: (Pójdę dwa razy.)

Gardia: (Najpierw wezmę drewno.)

objectifs: Retourne à la cascade pour déposer du bois.

-do cascade paux perles-

Gardia: (Pierwsza rundka zrobiona, drewno zaniesione.)

Gardia: (Teraz muszę wrócić po liście.)

objectifs: Va chercher les grandes feuilles.

-wracamy się do chemin de la foret-

Gardia: (Dobrze jest, zaniosłam już drewno, teraz będę mogła wziąć liście.)

Gardia: (To jest zdecydowanie lżejsze!)

objectifs: Fais le dernier voyage pour apporter les grandes feuilles.

-jeśli pójdziemy do wioski kapp-automatycznie wychodzimy

Gardia: (Nie, nie powinnam wchodzić do wioski.)

Gardia: (Muszę uszanować wolę ludu kappa.)

-idziemy do cascade-

Gardia: (Drewno i liście już są... spróbuję teraz zbudować jakiś namiot.)

Gardia: (Szkoda, że nie ma tu mojego wujka, choć raz przydałaby się na coś jego obsesja na punkcie Koh Lanta/Survivalu!)

Gardia: (Ciekawe, co robią teraz chłopcy...)

  1. (Nevra prawdopodobnie biega za jakąś dziewczyną.) → grasz jako Alajéa
  2. (Brakuje mi nieco humoru Ezarela...) → grasz jako Ykhar
  3. (Valkyon ze swoim spokojnym usposobieniem pewnie dał by sobie radę w tej sytuacji, tak myślę.) → grasz jako Eweleïn

~jak już wybierzemy~

Teraz zmieni się twój punkt widzenia i staniesz się kimś innym niż twoja postać. To pozwoli ci poznać inne postacie z gry nieco lepiej. Będziesz mogła grać jako ta postać na krótki czas. Twoje wybory i ruchy będą miały wpływ na resztę historii.

Uważaj na to, co mówisz, gdy wcielisz się w wybraną postać: może to mieć wpływ na opinię innych na temat twojej Gardienne!

Gdy przemieniamy się w:

Ykhar

Ykhar: (Cholera! Dlaczego mnie wzywa?!)

Ykhar: (Dalej Ykhar, to nie pierwszy raz, gdy tam pójdziesz... Oddychaj, spokojnie...)

objectifs: Rends-toi à la Salle du Cristal.

-idziemy do Sali Kryształu-

Miiko: Ach, przyszłaś! Czekaliśmy na ciebie...

Ykhar: (Nie jestem tutaj sam.)

Ykhar: Przepraszam!!! Czytałam książkę o Początku czasu/Starożytności...

Alajéa: Znowu? Ale przeczytałaś ją już trzy razy. Nie rozumiem po co czytać kilka razy tę samą powieść.

Ykhar: Dlaczego chciałaś nas widzieć? ← totalna olewka na Alę xD

Miiko: Chrome nie przysłał mi swojego raportu... Mieliśmy nawiązać kontakt jeszcze z końcem rana i nadal nie ma wieści.

Ykhar: Ale słońce wkrótce zajdzie...

Eweleïn: Cóż za spostrzegawczość, dziewczyny! ← elfy chyba już tak mają...

Alajéa: Tak, to prawda!

Ykhar: Teraz rozumiem, co on w tobie widzi... ← chyba o czymś nie wiemy

Miiko: Dziewczyny!

Ykhar: (Klasnęła w dłonie, by zwrócić naszą uwagę.)

Miiko: Skupcie się. Nie chcę się powtarzać pięćdziesiąt razy. Dziękuję.

Ykhar: Przepraszam...

Ykhar: Więc, jak długo nie miałaś żadnych wieści od Chroma?

Miiko: Dwa dni... miał dawać mi znać co czterdzieści osiem godzin.

Alajéa: Pewnie się zgubił! (?)

Eweleïn: Nie wiem, nie zapominajmy, że jest tam również ta kobieta... jak jej było na imię?

Miiko: Gardienne.

Ykhar: Wiesz, że to faelienne.

Eweleïn: Tak, Ezarel mi powiedział. Ale nadal nie wiemy, czy nie jest krzyżówką ras/jakiej jest rasy, prawda?

Ykhar: Nie, i muszę przyznać, że pomimo moich badań, nie znalazłam żadnych wskazówek!

Alajéa: Uda ci się Ykhar, na pewno coś znajdziesz. Jesteś na tyle mądra, aby to zrobić. ♥ (?)

Miiko: Hmm hmm...

Ykhar: Przepraszam...

Miiko: W porządku...

Ykhar: (Aaaaaah, powinnam była siedzieć cicho!)

Miiko: Chciałabym, żebyście wszczęły pewne dochodzenie...

Ykhar: Dochodzenie? Jakie dochodzenie?

Miiko: Wydaje mi się, że widziałam tu wczoraj chowańca Chroma. Spróbuj popytać wszystkich, może ktoś go widział lub wie, gdzie on jest.

Eweleïn: Prawdopodobnie ma wiadomość dotyczącą Chroma?

Miiko: Tak.

Ykhar: Nie ma problemu, zajmiemy się tym!

Miiko: Dziękuję! Ja postaram się skontaktować z plemieniem Kapp.

Ykhar: Potrzebujesz w tym pomocy?

Miiko: Raczej szczęścia.

objectif: Interroge les habitants du Q.G et essaye de trouver le familier de Chrome.

-wychodzimy, w Spiżarni-

Ykhar: Nevra! Kiedy wróciłeś?

Nevra: Kilka godzin temu.

Ykhar: Musisz być wyczerpany! Nie będę cię zatrzymywać.

Nevra: Dziękuję. Ykhar? Mogłabyś mi pomóc w papierkowej robocie?

Ykhar: Bez obaw, ale najpierw muszę znaleźć chowańca Chroma. Widziałeś go może?

Nevra: Nie. Skąd to pytanie?

Ykhar: Miiko nie otrzymała od niego wiadomości, gdy miało to nastąpić... Martwi się...

Nevra: Muszę przyznać, że ta misja nie jest mniej ważna...

Ykhar: Tak...

Nevra: Jeżeli tylko Miiko poczekałaby, aż będę dostępny...

Ykhar: Twoje zadanie było równie ważne... znalazłeś coś?

Nevra: Dzięki Bogu.

Ykhar: Świetnie! To wspaniale!

Nevra: No, pójdę już. Dam ci znać, jeśli zobaczę Schwarza.

Ykhar: Jasne!

Ykhar: (Tak się cieszę, że misja Nevry się powiodła.)

-znowu w spiżarni-

Ykhar: (Alajéa jest tutaj...)

Alajéa: Od czego powinnam zacząć?

Ykhar: (Cholera, ja naprawdę nie chcę z nią teraz rozmawiać...)

-w laboratorium-

Ykhar: Eweleïn, to ty!

Eweleïn: Znalazłaś już coś?

Ykhar: Hmm... nie bardzo, nie znalazłam zbyt wiele.

Eweleïn: Nie jestem pewna, dlaczego Miiko zwerbowała naszą trójkę. (?)

Ykhar: Myślę, że to dlatego, że nam ufa i dlatego, że jesteśmy pod ręką/dostępne.

-w spiżarni-

Ykhar: (Poczułam czyjąś rękę na ramieniu, gdy szłam sobie spokojnie.)

Kero: O Ykhar! Masz wieści o chowańcu Chroma?

Ykhar: Nie, nic... a ty?

Kero: Naprawdę nie miałem czasu, by przeprowadzić wywiad wśród ludzi/środowiskowy. Miiko poprosiła mnie, bym pomógł jej w jej zadaniu.

Ykhar: Powodzenia... Biorąc pod uwagę ostatnie doświadczenia, zajmie ci to sporo czasu!

-za targiem/schron-

Ykhar: Valkyon!

Valkyon: Ykhar.

Ykhar: Szukałam cię.

Valkyon: Ja ciebie też.

Ykhar: Naprawdę? (Cholera, policzki mi płoną...)

Ykhar: C-Czego chcesz?

Valkyon: Szukam Floppy...

Ykhar: Znowu uciekła? Powodzenia... ja szukam chowańca Chroma.

Valkyon: Och, już wrócił?

Ykhar: Nie, i to jest problemem... ale sądząc po twoim zdziwieniu, ty również go nie widziałeś.

Ykhar: Nie szkodzi, pójdę już!

-w ogrodzie muzyki-

Ykhar: (Tutaj, jest Ezarel.)

Ezarel: Dziś rano, myśliwy... zabił królika ♫

Ykhar: (Spojrzałam zabójczo na Ezarela.) Przestań! Dobrze wiesz, że nienawidzę tej piosenki!

Ezarel: Był to królik... który miał rude uszy <3

Ykhar: Jesteś prawdziwym kretynem, elfie bez wstydu i bez miary!!!

Ezarel: Ha ha ha! Nie mogę wystarczająco podziękować Kaivyn/owi za nauczenie mnie tego. ← (nw. płeć)

Ykhar: No cóż, ja nie! Gdy go/ją spotkam, to uduszę!

Ezarel: Co ty tu robisz? Nie zamknęłaś się w bibliotece, by pisać raporty?

  1. Nie, choć raz, Miiko powierzyła mi misję zewnętrzną! (?)
  2. Przesadzasz, to nie jedyna rzecz, którą robię!

Wybór1:

Ezarel: Naprawdę? Jaki rodzaj misji?

Ykhar: Och, muszę zebrać informacje od ludności. Różni się od tych, które mi wcześniej zlecano. (?)

Ezarel: Jesteś częścią drużyny poszukującej Schwarza?

Ykhar: Racja! Zgaduję, że go nie widziałeś...

Ezarel: Przepraszam, ale nie.

-znowu w muzycznym-

Leiftan: Szukasz chowańca Chroma?

Ykhar: Właśnie! Skąd wiedziałeś?

Leiftan: Miiko mi powiedziała, jednak go nie widziałem.

Ykhar: Ta sprawa się coraz bardziej komplikuje...

Leiftan: Dlaczego?

Ykhar: Nie potrafię nikogo więcej znaleźć... A ci, których spotkałam, nic nie wiedzą.

Leiftan: Może nie zwróciłaś się do odpowiednich ludzi?

Ykhar: Kogo, twoim zdaniem, powinnam spytać?

Leiftan: Gdybyś miała zrobić recepturę alchemiczną, do kogo byś się udała?

Ykhar: Do Ezarela!

Leiftan: A jeśli zostałabyś ranna?

Ykhar: Do Eweleïn.

Leiftan: Szukasz chowańca, racja?

Ykhar: Tak ... O! Tak!

Ykhar: Purreru, oczywiście.

Leiftan: Właśnie.

Ykhar: Dlaczego nie pomyślałam o tym wcześniej? Dziękuję Leiftan!

Ykhar: (Ruszyłam szybko poszukać Purreru zanim zdałam sobie sprawę, że zapomniałam pozdrowić Leiftana.)

~myśli Gardienne~

Nie wiem dlaczego w tym momencie pomyślałam o Ezarelu... czy to dlatego, że brakuje mi jego nieustannego dokuczania?

Mimo wszystko, był jednym z tych, dzięki którym uśmiech zawitał na moich ustach od czasu mojego przybycia w to miejsce. Mimo, że nasza znajomość ruszyła złą drogą(?) i że muszę płacić cenę za jego humor w wielu okazjach, to uważam, że jest zabawny.

Eweleïn

Eweleïn: (Mam nadzieję, że spotkanie nie będzie trwać wiele godzin, podczas mojego czasu wolnego... chciałabym uporządkować swoje mikstury.)

Eweleïn: (No dobrze, czas się zbierać...)

-idziemy do sali kryształu-

Miiko: Ach, przyszłaś! Czekaliśmy na ciebie...

Eweleïn: (Nie jestem tu sama.)

Eweleïn: Przyszłam tak szybko jak tylko mogłam, ale muszę przyznać, że się śpieszę. Więc jeśli możemy, to prosiłabym szybko. Byłabym wdzięczna.

Miiko: Nie ma problemu, nie mam zamiaru trzymać was tu zbyt długo.

Eweleïn: Dlaczego chciałaś nas widzieć?

Miiko: Chrome nie przysłał mi swojego raportu... Mieliśmy nawiązać kontakt jeszcze z końcem rana i nadal nie ma wieści.

Ykhar: Ale słońce wkrótce zajdzie...

Alajéa: Tak, to prawda!

Eweleïn: Jakie bystre dziewczyny!

Eweleïn: (Odwróciły się do mnie i ukazałam im mój najlepszy uśmiech.)

Ykhar: Teraz lepiej rozumiem co on w tobie widzi...

Miiko: Dziewczyny!

Eweleïn: (Klasnęła w dłonie, by zwrócić naszą uwagę.)

Miiko: Skupcie się. Nie chcę się powtarzać pięćdziesiąt razy. Dziękuję.

Eweleïn: Przepraszam....

Ykhar: Więc, jak długo nie miałaś żadnych wieści od Chroma?

Miiko: Dwa dni... miał dawać mi znać co czterdzieści osiem godzin.

Alajéa: Pewnie się zgubił! (?)

Eweleïn: Nie wiemy tego, nie zapominajmy, że jest tam również ta kobieta... jak jej było na imię?

Miiko: Gardienne.

Ykhar: Wiesz, że to faelienne.

Eweleïn: Tak, Ezarel mi powiedział. Ale nadal nie wiemy, czy nie jest krzyżówką ras/jakiej jest rasy, prawda?

Ykhar: Nie, i muszę przyznać, że pomimo moich badań, nie znalazłam żadnych wskazówek!

Alajéa: Uda ci się Ykhar, na pewno coś znajdziesz. Jesteś na tyle mądra, aby to zrobić. ♥ (?)

Miiko: Hmm hmm...

Ykhar: Przepraszam...

Miiko: W porządku...

Eweleïn: (Tsss...)

Miiko: Chciałabym, żebyście wszczęły pewne dochodzenie...

Ykhar: Dochodzenie? Jakie dochodzenie?

Miiko: Wydaje mi się, że widziałam tu wczoraj chowańca Chroma. Spróbuj popytać wszystkich, może ktoś go widział lub wie, gdzie on jest.

Eweleïn: Prawdopodobnie ma wiadomość dotyczącą Chroma?

Miiko: Tak.

Eweleïn: Nie martw się, my się tym zajmiemy!

Miiko: Dziękuję! Ja postaram się skontaktować z plemieniem Kapp.

Ykhar: Potrzebujesz w tym pomocy?

Miiko: Raczej szczęścia.

-wychodzimy,w bibliotece-

Eweleïn: Masz już coś?

Ykhar: Hmm... nie bardzo, nie znalazłam zbyt wiele.

Ezarel: Nie jestem pewna, dlaczego Miiko zwerbowała naszą trójkę. (?)

Ykhar: Myślę, że to dlatego, że nam ufa i dlatego, że jesteśmy pod ręką/dostępne.

-w spiżarni-

Eweleïn: (Usłyszałam za sobą czyjeś kroki.)

Kero: Ew... ew... lein.

Eweleïn: Och Kero, to ty.

Eweleïn: Widziałeś może Schwarza?

Kero: Nie, Miiko zaczęła poszukiwania dziś rano, ale niczego nie widziałem....

Eweleïn: Nie martw się...

Kero: Chcesz, bym ci pomógł?

Eweleïn: Nic mi nie będzie.

Kero: Na pewno? Jestem gotów! Nie przeszkadza mi to.

Eweleïn: Zapewniam cię, dam sobie radę.

Kero: Nalegam... ja... pójdę z tobą.

Eweleïn: Kero... czeka cię mnóstwo pracy, lepiej już idź.

Kero: Ale...

Eweleïn: Nie ma żadnego "ale", idź już.

Eweleïn: (Musiałam mocno nalegać, ale posłuchał mnie i wrócił do pracy.)

-na rynku-

Eweleïn: (Nie mogę dać się zauważyć...)

Nevra: Ale któż kto, Królowa Elfów we własnej osobie.

Eweleïn: Tsss... Bardzo śmieszne.

Eweleïn: Widziałeś chowańca Chroma?

Nevra: Ty też go szukasz?

Eweleïn: Tak, dziewczyny były się już ciebie zapytać?

Nevra: Tak, ale nic nie widziałem, przykro mi.

Eweleïn: Nie ma problemu. Do zobaczenia!

-w schronie-

Eweleïn: (Kogo my tu mamy...)

Valkyon: ...

Eweleïn: Źle się czujesz, Valkyon? (?)

Valkyon: Tak... nie wiem, gdzie jest Floppy.

Eweleïn: To nie jest pierwszy raz, gdy zniknęła, jeśli dobrze pamiętam.

Valkyon: Nie, ale już przeszukałem wszystkie możliwe lokalizacje...

Eweleïn: Byłaś zobaczyć w szpitalu/lecznicy? Lubi się wtulać w moją bawełnę.

Valkyon: Och... Nie wiedziałem.

  1. Chcesz iść sprawdzić to razem?
  2. Powodzenia. Ja natomiast szukam Schwarza, Miiko widziała go gdzieś w okolicy...

Wybór2:

Valkyon: Chrome wrócił?

Eweleïn: Nie, i nie mamy żadnych wieści.

Eweleïn: Nie będę cię już dłużej zatrzymywać. Ja sama mam wiele rzeczy do zrobienia.

-przy łukach-

Eweleïn: ...

Ezarel: Ty też szukasz chowańca tego bachora?

Eweleïn: Nie rozumiem, dlaczego Miiko zaapelowała do mnie z tego typu zadaniem... Jestem pielęgniarką... To raczej praca Ykhar...

Ezarel: Ona też szuka, wiesz.

Eweleïn: Wiem, byłyśmy zwołane razem z Alajéą.

Ezarel: Rozumiem... tobie zapewne pójdzie lepiej niż dziewczynom.

Eweleïn: Hmm... Cóż, myślę, że nie widziałeś tego stwora?

Eweleïn: (Skinął głową na nie.) Tak myślałam.

-w spiżarni-

Eweleïn: (Oto Alajéa.)

Alajéa: Więc, znalazłaś jakieś informacje?

Eweleïn: Hmm nie dużo... udałam się do ludzi w schronisku, ale oni nic nie wiedzą... W ogóle nie kojarzą tego dzieciaka. A ty?

Alajéa: Również niezbyt wiele...

Eweleïn: To mnie nie dziwi.

-na korytarzu strażników-

Leiftan: Szukasz chowańca Chroma?

Eweleïn: Tak. Skąd wiesz?

Leiftan: Miiko mi powiedziała, ale go nie napotkałem.

Eweleïn: To kłopotliwe... Chciałabym zobaczyć Miiko przychodzącą z tym małym stworkiem. (?)

Leiftan: Rozumiem. Czy byłaś zobaczyć się z Purreru?

Eweleïn: W ogóle, ale chyba powinnam iść.

Eweleïn: Dziękuję Leiftan.

~myśli Gardienne~

Nie wiem dlaczego w tym momencie pomyślałam o Valkyonie... czy to dlatego, że tak naprawdę nigdy nie mieliśmy czasu, by ze sobą porozmawiać?

Mimo wszystko, jest on dość dyskretną osobą. Więc obiecałam sobie, że po moim powrocie zacznę z nim trochę więcej rozmawiać, by poznać go lepiej, a przede wszystkim, aby go lepiej zrozumieć.

Alajéę

Alajéa: (Hmm... Miiko wezwała mnie do sali kryształu... Zastanawia mnie dlaczego.)

Alajéa: (Mam nadzieję, że to nie przez historię z miodem... Ona nigdy nie może się o tym dowiedzieć.)

-idziemy do sali kryształu-

Miiko: Ach, już jesteś! Czekaliśmy na ciebie...

Alajéa: (Och, nie jestem tu sama.)

Alajéa: Haha, przepraszam! Nie czekaliście na mnie zbyt długo, co nie?

Eweleïn: Nie, nie martw się...

Alajéa: (Och... Ykhar tupie nogą, chyba nadal jest zdenerwowana. Pfff...)

Alajéa: Dlaczego chciałaś nas widzieć?

Miiko: Chrome nie przysłał mi swojego raportu... Mieliśmy nawiązać kontakt jeszcze z końcem rana i nadal nie ma wieści.

Ykhar: Ale słońce zaraz zajdzie...

Alajéa: Racja!

Eweleïn: Cóż za spostrzegawczość, dziewczyny!

Ykhar: Już rozumiem co on w tobie widzi...

Miiko: Dziewczyny!

Alajéa: (Klasnęła w dłonie, by zwrócić naszą uwagę.)

Miiko: Skupcie się. Nie chcę się powtarzać pięćdziesiąt razy. Dziękuję.

Alajéa: … Przepraszam.

Ykhar: Więc, jak długo nie miałaś żadnych wieści od Chroma?

Miiko: Dwa dni... miał dawać mi znać co czterdzieści osiem godzin.

Alajéa: Pewnie znowu się zgubił!

Eweleïn: Nie wiemy tego, nie zapominajmy, że jest tam również ta kobieta... jak jej było na imię?

Miiko: Gardienne.

Ykhar: Wiesz, że to faelienne.

Eweleïn: Tak, Ezarel mi powiedział. Ale nadal nie wiemy, czy nie jest krzyżówką ras/jakiej jest rasy, prawda?

Ykhar: Nie, i muszę przyznać, że pomimo moich badań, nie znalazłam żadnych wskazówek!

Alajéa: Nie martw się Ykhar, znajdziesz coś. Jesteś na tyle mądra, aby to zrobić. ♥

Miiko: Hmm hmm...

Alajéa: Przepraszam...

Miiko: W porządku...

Alajéa: (I znowu to samo, jest zła...)

Miiko: Chciałabym, żebyście wszczęły pewne dochodzenie...

Ykhar: Dochodzenie? Jakie dochodzenie?

Miiko:Wydaje mi się, że widziałam tu wczoraj chowańca Chroma. Spróbuj popytać wszystkich, może ktoś go widział lub wie, gdzie on jest.

Eweleïn: Prawdopodobnie ma wiadomość dotyczącą Chroma?

Miiko: Tak.

Alajéa: Nie ma sprawy, zajmiemy się tym!

Miiko: Dziękuję! Ja postaram się skontaktować z plemieniem Kapp.

Ykhar: Potrzebujesz w tym pomocy?

Miiko: Raczej szczęścia.

-na rynku/w spiżarni-

Alajéa: (Ach, tu jest Ykhar.)

Ykhar: Rozmawiałam z... potem... i również... teraz powinnam...

Alajéa: (Znowu gada ze sobą... Powinnam wyjść.)

-na rynku-

Alajéa: (Och... znowu rozmawia z jakąś ładną dziewczyną...)

Alajéa: (Nadal nie pozbył się tego nawyku, mimo iż Gardiene go ignoruje.) (?)

Nevra: Alajéa... Co ty tutaj robisz?

  1. Cóż, szukam informacji dla Miiko.
  2. Nic specjalnego... a ty?

Wybór1:

Nevra: Aaaah, dostałaś mały awansik, to dobrze.

Alajéa: Hahaha... (Cholera! Nie mogę przestać się rumienić...)

Alajéa: J-Ja... Widziałeś może chowańca Chroma?

Nevra: Nie, wcale. Dlaczego pytasz?

Alajéa: Nie mieliśmy od nich żadnych wieści odkąd wyruszyli.

Nevra: Znowu się zgubił.

Alajéa: Miiko też tak myśli... Ale chcielibyśmy wysłać im wiadomość za pośrednictwem jego chowańca, jeśli uda nam się go znaleźć!

Nevra: To dobry pomysł.

Nevra: Jestem wykończony.

Alajéa: Ach racja, byłeś na misji przez kilka ostatnich dni. Jak było? Znalazłeś to, czego szukałeś?

Nevra: To było męczące, ale było warto. Miiko była bardziej niż szczęśliwa dzięki temu, co znalazłem.

Alajéa: O jejku! ← trochę nie rozumiem tej reakcji, ale niech będzie

Nevra: A teraz muszę napisać raport... nienawidzę papierkowej roboty.

Alajéa: Chcesz, żebym ci pomogła?

Nevra: Ty? Pomóc mnie?

Alajéa: No... tak.

Nevra: Nie dzięki, będzie dobrze... Ykhar już mi pomaga.

-przy łukach-

Alajéa: Ohh! Ezarel, to ty!

Ezarel: Czego chcesz tym razem?

Alajéa: (Tym razem? Przecież nigdy go o nic nie prosiłam...)

Alajéa: Cóż, Miiko nie miała żadnych wieści od Chroma i Gardienne...

Ezarel: To zaskakujące...

Alajéa: Więc, poprosiła mnie o znalezienie kilku informacji. Możesz w to uwierzyć? Dała mi prawdziwą misję!

Ezarel: To wspaniale... ale jak mogę ci pomóc?

Alajéa: Przepraszam, jestem tak pełna entuzjazmu! Miiko jest naprawdę cudowna!

Ezarel: Co innego mówiłaś dzisiaj rano.

Alajéa: Pomyłkowo oskarżyła mnie w sprawie miodu. Wzięłam tylko odrobinę i…

Ezarel: Słuchaj Alajéa, nie chce być w to zamieszany. To nie moja sprawa.

Alajéa: Jesteś szefem mojej straży! Powinieneś mnie chronić, nie?

Ezarel: Jestem twoim referentem, to prawda. Jesteś mi winna wyjaśnienie jeśli popełnisz błąd, powinnaś zważać na swój status jako członek Straży Absyntu. To było pod jurysdykcją Straży Eel, więc nie podchodziło to pod moją odpowiedzialność. (?)

Alajéa: (Pfff... zawsze się tym ratuje!) (?)

Ezarel: Musisz wziąć odpowiedzialność za swoje czyny Alajéa, nie mam czasu, by ci matkować.

-spotykając Valkyona-

Alajéa: (Hmm...)

Valkyon: Przepraszam, widziałaś może Floppy?

Alajéa: Ach nie, w ogóle... przepraszam.

Valkyon: Niech to... Cóż, poszukam jej.

Alajéa: Zaczekaj Valkyon, chciałam-...

Alajéa: (Za późno, już go nie ma.)

-przy łukach-

Alajéa: (Muszę przyznać, że nie za bardzo wiem do kogo powinnam się odezwać...) (?)

Kero: No Alajea, dlaczego masz taki dziwny wyraz twarzy?

Alajéa: Ech?

Kero: Nie wiem... wyglądało, jakbyś nie czuła się zbyt dobrze.

Alajéa: Ach nie, byłam tylko zamyślona.

Kero: Jak zwykle, haha!

Alajéa: Tak, chyba tak!

Kero: Czy Miiko nie powierzyła ci jakieś misji?

Alajéa: Oczywiście! Powiedziała ci?

Kero: Zgadza się. Cieszy mnie, że w końcu masz jakieś obowiązki.

Alajéa: Dziękujeeeeeee!

Alajéa: A co ty robisz? Nic?

Kero: Ach nie, pomagam Miiko nawiązać kontakt z kappami. Muszę poszukać kilku rzeczy...

Alajéa: Przypuszczam, że nie widziałeś Schwarza, racja?

Alajéa: (Potrząsnął głową na nie...) Cóż... więc życzę ci powodzenia!

Kero: Ja tobie również.

-w schronie-

Alajéa: Więc, udało ci się coś znaleźć?

Eweleïn: Hmm, nie wiele... udałam się do ludzi w schronisku, ale oni nic nie wiedzą... W ogóle nie kojarzą tego dzieciaka. A ty?

Alajéa: Również niezbyt wiele...

Eweleïn: To mnie nie dziwi.

-na korytarzu-

Leiftan: Szukasz chowańca Chroma?

Alajéa: Tak, skąd wiesz?

Leiftan: Miiko mi powiedziała... ale go nie widziałem, jeśli chcesz wiedzieć.

Alajéa: CHOLERA! Naprawdę chciałam zakończyć to zadanie z powodzeniem...

Leiftan: Nie sądzę, by powodzenie miało tutaj znaczenie. Jednak pochwalam fakt, że chcesz być uważna na tego typu rzeczy. Pomogę ci.

Alajéa: D-Dzięki...

Leiftan: Powinnaś spytać Purrekos czy nie posiadają jakichś informacji na temat tego chowańca. Purreru powinien mieć jakieś odpowiedzi.

Alajéa: Tak, masz rację... I to zamierzam teraz zrobić!

~myśli Gardienne~

Naprawdę nie wiem dlaczego pomyślałam teraz o Nevrze... Czy to dlatego, że żałuję naszej kłótni? Może byłam wobec niego niesprawiedliwa.

Mimo wszystko, obiecał mi, że będzie mniej na krawędzi(?), a ja byłam coraz bardziej ciekawa jak zamierza on zmienić swoje zachowanie wobec mnie... W głębi serca mam nadzieję, że poznałam kogoś więcej, niżeli tylko ten obraz flirtującego wampira, który sobie stworzył.

-wracamy do swojego ciała-

Nie czekając na Chroma, zaczęłam budować nasze schronienie, przeplatając łodygi do zrobienia lin i umieszczając liście w kawałkach drewna.

To nie była najlepsza praca, ale pomyślałam, że powinno wystarczyć nam na chociaż jedną noc.

Chrome: Gardienne?

Gardia: Co ci tyle zajęło?

Chrome: Rozmowa z tymi mędrcami była skomplikowana. Ale nieważne, ty to zrobiłaś?

Gardia: Tak, nie jest zbyt duży, ale lepsze to niż nic...

Chrome: Nie, to dość dobre! Zapalę ogień i ugotujemy jedzenie.

Gardia: Świetnie! Co dały ci Kappy?

Chrome: Ogórki!

Gardia: Och, to te, które im daliśmy.

Chrome: Tak, dali nam niewielką część, by pomóc.

Gardia: To bardzo miłe z ich strony, nawet jeśli nie wystarczy to nam na więcej niż jeden posiłek.

Chrome: To prawda, ale nie zostaniemy tu na kilka tygodni... cóż, mam taką nadzieję.

Gardia: Ja również...

Zjedliśmy nasz "posiłek" i mimo kilku ogórków podarowanych nam przez kappy, już czułam brak składników odżywczych. To naprawdę było jak jedzenie powietrza. Chrome nie przesadzał, mówiąc o tym uczuciu.

Następnego dnia Chrome poinformował mnie, że Mistrz zaprosił nas do swojej wioski... Po dowiedzeniu się, że my, jako pół-ludzie, nie jesteśmy mile widziani, byłam bardziej zaintrygowana...

objectifs: Va au village kappa.

-idziemy do wioski-

Kiedy przybyliśmy do wioski kapp, od razu poczułam się nieswojo. Zdecydowana większość Kapp uciekła zobaczywszy mnie i schroniła się w domach... a ci, którzy pozostali, patrzyli na mnie surowym wzrokiem.

Mistrz: Wybacz moim ludziom, ale...

Gardia: Wiem... Już mi powiedziałeś.

Gardia: (Przełknęłam ślinę.) Dlaczego pozwoliłeś mi... pozwoliłeś nam wejść do twojej wioski? Myślałam, że nie mam prawa tu wchodzić.

Mistrz: Każda reguła ma swoje wyjątki.

Gardia: (Pozostałe Kappy odeszły i znalazłam się sama w środku wsi w towarzystwie mistrza i Ch...)

Kappa: Hiiiiiiiiiiiii!

Gardia: (Skoczył w moje ramiona.) Hej, przynajmniej ty się mnie nie boisz.

Gardia: (Postawiłam go z powrotem na ziemi, zanim odezwałam się do Mistrza.)

Gardia: Co to za wyjątek, który chce, bym tu była?

Mistrz: On.

Gardia: Elliot? Jaki jest związek między nim a fakt, że mogę wejść do wioski?

  1. Zdałeś sobie sprawę, że skoro mnie lubi, to nie mogę być taką złą osobą?
  2. Tęsknił za mną i bardzo chciał mnie zobaczyć?
  3. Powiedział ci coś o mnie?

Wybór1:

Chrome: ...

Gardia: Coś się stało, Chrome?

Chrome: Nie, nic... nic. Zapewniam cię.

Gardia: Dlaczego tak na mnie patrzysz?

Chrome: Ja tylko oceniam.

Gardia: Co?

Chrome: << Ohhh, jeśli on mnie lubi, to muszę być miiiiiiiła >>.

Gardia: (Naśladował głos, który przypominał ten, jakby księżniczki z bajki.)

Chrome: << Kocham kwiaty i motyle! >>

Gardia: Rozumiem! Ale to nie o to mi chodziło... ja...

Gardia: Skończ się ze mnie naśmiewać!

Chrome: << Och, bardzo mi przykro! >>

Gardia: Ty idioto!

Gardia: (Nie mogłam się powstrzymać i pociągnęłam go za uszy.)

Chrome: Auć! Przestań! To boli!

Gardia: Och? To boli?

Chrome: No tak! A co myślałaś, idiotko?

Gardia: Strasznie mi przykro.

Mistrz: Hmm...

Gardia: (Cholera! Kompletnie zapomniałam, że on tu jest.)

Gardia: Przepraszam...

Mistrz: Rozumiem, zachowuję się podobnie z moją anae. (?)

Gardia: Twoją... co?

Mistrz: Moją żoną.

Gardia: Ja... CO?!

Chrome: CO?! My nie jesteśmy...

Gardia: … parą!

Gardia: Wra... wracając do naszej rozmowy... Dlaczego nas tu sprowadziłeś?

Gardia: (Nie potrafię przestać się rumienić.)

Wybór3:

Mistrz: Nie o tobie, ale sądzę, że może cię to zainteresować.

~to samo po wszystkich wyborach~

Mistrz: Razem z pozostałymi członkami rady, zadaliśmy Elliotowi kilka pytań dotyczących jego porwania.

Chrome: Naprawdę? Czego się dowiedzieliście?

Mistrz: Nie pamięta miejsca, w którym zamknięto inne kappy...

Gardia: Czy widział porywacza?

Mistrz: Nie widział jego twarzy, ale to była kobieta.

Chrome: Jak mógł to wiedzieć, skoro nie widział tej osoby?

Gardia: (Chrome zaznaczył dobry punkt.) (?)

Mistrz: Jej zapach. Powiedział nam, że był bardzo podobny do twojego, Gardienne.

Gardia: Co? Ale to nie ja.

Mistrz: Nie martw się, tego nie powiedziałem. << Elliot >> sam stwierdził, że to nie był twój zapach, ale był podobny do twojego.

Chrome: Czy możesz nam powiedzieć, w jakim stopniu jest podobny? Człowiek? Faelienne? Wróżka?

Mistrz: Nie jesteśmy w stanie tego określić. Mały jest zbyt młody, by móc odróżniać takie szczegóły.

Chrome: Okej... Rozumiem. Dziękuję za te informacje. Ale to nie pomoże nam się stąd wydostać.

Gardia: Chrome! Nie bądź niegrzeczny.

Chrome: No co, przecież to prawda.

Mistrz: Cóż, powinieneś wiedzieć, że się mylisz, młody wilku.

Gardia: Co masz na myśli?

Mistrz: Nie powiedziałem wam jeszcze wszystkiego. Muszę wybrać się w podróż na wyspę znajdującą się dzień drogi morskiej od waszego regionu. Jeśli to wam pomoże, to mogę was ze sobą zabrać, będziecie musieli tylko znaleźć sposób na dotarcie stamtąd do waszego domu.

Chrome: Nie mógłbyś nas wysadzić po drodze?

Mistrz: Zrobiłbym to z radością/przyjemnością, ale nie mogę wyjść poza te terytorium.

Długo dyskutowaliśmy z Mistrzem o tym, co moglibyśmy zrobić. Byłam pewna, ze z wiedzą tego mężczyzny i wyobraźnią Chroma, jak i moją, szybko znajdziemy rozwiązanie.

Ale ostatecznie, byliśmy osłupieni zaistniałą sytuacją.

Chrome: Cóż... wygląda na to, że będziemy musieli płynąć przynajmniej cały dzień.

Gardia: Skoro o tym mówisz, to równie dobrze możemy przemienić się w syreny! ← sarkazm lub nie

Chrome: ...

Mistrz: ...

Chrome: Ale to wspaniały pomysł!

Mistrz: W rzeczy samej, wiele składników potrzebnych do przygotowania mikstury Sironomajie można znaleźć tutaj.

Gardia: (Położył ręce na ramieniu Chroma i moim.)

Mistrz: Znaleźliście dobre rozwiązanie, dzieci. Powodzenia.

Gardia: (Po czym wyszedł.)

Gardia: Uch... czy to oznacza, że sami będziemy musieli je znaleźć?

Chrome: Dokładnie.

Gardia: (Chrome również ruszył do wyjścia.) Hej! Zaczekaj na mnie!

objectifs: Retrouve Chrome.

-po jakimś czasie przed wioską-

Gardia: Dlaczego poszedłeś sobie od tak?

Chrome: Cóż, zamierzam zacząć przyrządzać miksturę. Powinnaś zrobić to samo.

Gardia: Ale... Ja nie wiem jak zrobić miksturę syronomajie.

Chrome: To nie jest takie skomplikowane. Potrzebujesz korzeni bluszczu gillyweed (to z HP), narost perłowy (?) i na końcu... element witalny wodnego stworzenia.

Gardia: Element witalny?

Chrome: Tak... ale ostrzegam cię, tym zajmiesz się sama.

Gardia: Mógłbyś mi pomóc!

Chrome: Kto przygotuje twoją miksturę? Kto wie, jak ją przyrządzić? Ja. Więc i tak już ci pomagam.

Gardia: Okej...

objectifs: Cherche les ingrédients pour la potion et retourne voir le loup. : Trouve le lierre branchilorique., Trouve les concrétions nacreuses., Trouve "l'élément vital" d'une créature de l'eau.

-w chemin de la foret- białawe kwiaty na jednym z łuków

-w cascade aux perles- takie coś błyszczące się w wodzie

-wychodząc z cascade-

Kappa: Hiiiii!

Gardia: Znowu tu jesteś.

Kappa: Gardienne.

Gardia: Co tu robisz?

Gardia: Nie powinno cię tu być... Twoi rodzice mogą cię ze mną zobaczyć. (?)

Kappa: Haaa...

Gardia: Wracaj do domu.

Gardia: (Wyciągnął do mnie ręce tak, bym mogła go wziąć w ramiona. Po krótkim przytuleniu postawiłam go z powrotem na ziemię i ruszył w stronę wioski.)

Gardia: (Trudno będzie mi zapomnieć o tym malcu.)

-w cascade-

Gdy wróciłam, zauważyłam, że świetliki znowu się pojawiły... Wyglądało to tak, jakby wychodziły z wodospadu. Zastanawia mnie, czy stworzyły tu sobie schronienie...

Gardia: (Ale nie widziałam tego wczoraj, gdy sprawdzałam tutejsze miejsce.)

Mistrz: To dlatego, że oni chowają swój dom przed tymi, których się boją.

Gardia: Oni? I skąd wiedziałeś o czym myślałam? ← to samo było z Elliotem, co nie?

Mistrz: Mówiłem o uchodźcach/wygnańcach, patrzyłaś na ich luminescencję.

Gardia: Uchodźcach?

Mistrz: Tak... to duchy/dusze tych, którzy zostali odrzuceni przez resztę swoich krewnych: sidhe, wróżki...

Gardia: To smutne. Jak ktoś może odrzucić kogoś ze swojej rodziny?

Mistrz: Relacje między bytami są różne, nie nam ich ocenić...

Gardia: Masz rację... ale nie mogę przestać być przez to smutna.

Mistrz: Pewnie dlatego ci się pokazały, nawet w tej formie.

Gardia: Mogą przybrać inną formę?

Mistrz: Zobaczysz na własne oczy, gdy poczują się przy tobie bezpiecznie.

-idziemy do Terre Jade-

Gardia: (Cóż, mam już wszystkie składniki na tę miksturę oprócz tego << elementu witalnego >>...)

Gardia: (Nie odważę się spytać o to Mistrza.)

Gardia: (Może to coś przy wodospadzie będzie mogło mi pomóc?)

-przenosimy się do cascade-

Poszłam do naszego schronu, wciąż bez tego “elementu witalnego”.

Przykucnęłam niedaleko wody z nadzieją, ze uda mi się znaleźć rozwiązanie. Chrome jeszcze nie przyszedł, ale tak czy siak, nie mogę skorzystać z jego pomocy.

Usłyszałam dźwięk zza krzaków... Przypomniało mi to moment, gdy spotkałam tamtego nieznajomego w lesie.

Zrobiłam kilka kroków w tył, kończąc z nogą w wodzie.

  1. (Spytaj, czy ktoś tam jest, jak ostatnim razem) ← to chyba zależy od tego, co się wybrało ostatnim razem
  2. (Idź zobaczyć, kto chowa się w krzakach)

Wybór1:

Kappa: Gardienne!

Gardia: Och, to ty Elliot.

Gardia: Hej, co ty tu robisz, maluchu?

Kappa: Mikstura.

Gardia: Tak, staram się zrobić miksturę. Dlaczego pytasz?

Kappa: Hiii! Składnik! Brakuje! Brakuje!

Gardia: To prawda, brakuje mi jednego składnika, ale wiesz co... nie sądzę, by udało mi się go kiedykolwiek znaleźć.

Gardia: (Maluch zerwał kwiat w kształcie wazy i wyciągnął jego wnętrze.)

Gardia: (Potem pochylił swoją głowę tak, że odrobina wody z jego głowy przelała się do kwiatu.)

Gardia: Elliot! NIE! Co ty robisz?!

Kappa: Mikstura! Hiiiii!

Gardia: Ja... to... dajesz mi... swoją... energię witalną.

Kappa: Haaaa!

Gardia: Czy to dla mnie, bym mogła skończyć moją miksturę?

Gardia: (Pokiwał głową i odszedł.)

Dzięki Elliotowi mam już wszystkie składniki potrzebne do zrobienia syronomajie.

Więc zdecydowałam się poszukać Chroma, licząc, że nie będzie gdzieś, gdzie nie będę mogła go znaleźć.

-idziemy do trace de jade-

Gardia: Chrome, tutaj jesteś, cieszę się, że cie widzę!

Chrome: Ja również, mam też dobrą wiadomość: Schwarz wrócił.

Gardia: Och, to wspaniale! Wysłałeś już wiadomość do Miiko?

Chrome: Nie, czekałem na ciebie, aż znajdziesz wszystkie składniki do zrobienia mikstury.

Gardia: Mam je, ale zajęłoby mi to mniej czasu, gdyby ktoś, kogo imienia nie wymienię, mi pomógł.

Chrome: Masz wszystko! To wspaniale.

Gardia: (Kompletnie mnie zignorował i wróciliśmy do wodospadu.)

-przenosimy się-

Gardia: (Chrome poprosił mnie, aby dać mu składniki, co zrobiłam bez mrugnięcia okiem.)

Chrome: Kiedy mikstura będzie gotowa, pójdę powiadomić o tym Mistrza. Mam nadzieję, że nie jest za późno, by z nim wyruszyć.

Gdy Chrome przygotowywał miksturę, poradził mi odpocząć. Było już prawie ciemno, a według niego, zrobienie tego potrwa do późnej nocy.

Potem zawołał swojego chowańca i dał mu papier, na którym napisał coś do Miiko, który zapewne „dostał” od kapp.

Byłam bardzo zaskoczona, że w końcu coś zrobił. Miałam wrażenie, że od początku, to ja musiałam się wszystkim zająć.

Zasnęłam po około dziesięciu minutach. Nie słyszałam już nawet, jak Chrome przygotowuje miksturę.

(2) Gdy przemieniamy się w:

Ykhar

Ykhar: (Mam nadzieję, że biedny Purreru nie ma dzisiaj dnia wolnego.)

Ykhar: (Cóż, zobaczymy na miejscu!)

objetifs: Trouve Purreru.

-idziemy na plac targowy-

Ykhar: (Może tutaj go znajdę...) ← pojawiają się z koty alchemii i ubrań (Purroy i Purriry)

Ykhar: Purroy. Co robisz poza laboratorium?

Purroy: Muszę dostarczyć miksturę jeden na jednego(?). Nie czas teraz na rozmowę.

Ykhar: Ha ha, nie martw się. Powiedz mi tylko, czy Purreru jest w pobliżu.

Ykhar: (Wskazał jedno z pobliskich stoisk, poczułam się głupio, bo był tuż obok nas..)

Purreru: Cześć... Y-Ykhar. Jak się masz?

Ykhar: Bardzo dobrze, a ty?

Purreru: R-Również dobrze...

Ykhar: Powiedz mi, widziałeś może chowańca Chroma, to Chestok?

Purreru: Wcale... A-Ale myślę, że Purral ma pewne informacje, które mogą się interesować.

Ykhar: Wiesz, co to jest?

Purreru: Nie, słyszałem, ale nie zwróciłem na to uwagi, p-przepraszam...

Ykhar: Nie masz za co, będę szukała. A gdzie ona jest?

Purreru: Dopiero co wyszła z rynku.

objetifs: Vérifie l'information de Purral.

-musimy się przejść po Centrali, spotykając po drodze kilka osób-

-Ezarel-

Ykhar: (Nie mogę znaleźć Purral!)

Ezarel: PAN! ← nw co to jest, jakieś 'bang!'?

Ykhar: ACH!

Ykhar: Ty naprawdę jesteś... jesteś... NIENAWIDZĘ CIĘ!

Ykhar: (Zaczęłam bić go moją torbą. Nie no, co za cham, czy on naprawdę wierzy, że wszystko mu wolno?) (?)

Ezarel: Przestań! Szalony zającu!

Ykhar: Nie jestem zającem, tylko królikiem... Jestem KRÓ-LI-KIEM! Gatunek goblina! ← nie czaję, ale tylko to mi wychodzi, chyba że gobelin xD

Ezarel: Jackalope! ← taki mistyczny królik, podobny do Pimpela

Ykhar: Co?!

Ezarel: No, skończyłaś się już nade mną znęcać? Jestem wobec ciebie taki czarujący... (?)

Ykhar: Grrr...

Ezarel: Słyszałaś coś o chowańcu Chroma?

Ykhar: Nie bardzo...

Ezarel: Arf! Naprawdę ciekawi mnie, co robią.

Ykhar: Martwisz się?

Ezarel: Wyruszyła na drugi koniec Eldaryi, choć nic nie wie o tym świecie!

  1. Oooooooooooh, Ezarel martwi się o Gardienne!
  2. Chrome nie jest idiotą.

Wybór1:

Ezarel: Nie martwię się, chyba widzisz. (?)

Ykhar: Tak, oczywiście, wierzymy w to ♥

Ezarel: Tsss. Mam tylko złe przeczucie.

Ykhar: Naprawdę? O czym?

Ezarel: Nie wiem...

-w schronie eel-

Mery: Hej!!!

Ykhar: Mery. Co ty tu robisz? Nie powinieneś się uczyć o tej porze?

Mery: Tak... ale Mama powiedziała, że sobie dzisiaj świetnie poradziłem.

Ykhar: Ach! I czego się nauczyłeś?

Mery: Mówiliśmy o Wielkim Wygnaniu i o reprekucjach!

Ykhar: O czym?

Mery: Re-pre-ku-cje!

Ykhar: Masz na myśli reperkusje?

Mery: Nie, mama powiedziała << reprekucje >> !

Ykhar: Skoro tak mówisz... Cóż, wybacz mi, mam coś do zrobienia.

-przy łukach-

Ykhar: (Poczułam za sobą czyjąś obecność.)

Jamon: Co Ykhar tu robi? Szukasz Schwarza?

Ykhar: Tak, tak... próbuję.

Jamon: Nie znalazłaś?

Ykhar: Nie, nie całkiem.

Jamon: Nie szukasz zbyt dobrze.

Ykhar: Ale... ale staram się!

Jamon: Źle szukasz!

Ykhar: ...ty ... jesteś tyranem Jamon!

-w ogrodzie muzyki-

Ykhar: Purral!

Purral: Och, Ykhar, minęło trochę czasu. Jak się masz, moja piękna?

Ykhar: Bardzo dobrze, ale nie przyszłam po nowinki. W sumie tak, ale nie takiego rodzaju nowinki!

Purral: Naprawdę? Więc po co przyszłaś?

Ykhar: Purreru powiedział, że posiadasz informacje, które mogą mnie interesować.

Purral: Moja droga, wiesz przecież, że mam sporo informacji, które mogą cię interesować.

Ykhar: Tak, ale teraz interesują mnie informacje odnośnie dwóch członków Straży oraz chowańca jednego z nich.

Purral: Tak, posiadam informacje o dwóch osobach: jeden mały, chudy, a drugi dość puszysty... Stan i Olivier, tak myślę. Tak mi się przedstawili.

Ykhar: Nie, to nie ich szukam...

Purral: W takim razie nie posiadam więcej informacji o o takich osobach...

Ykhar: ... I tak dziękuję.

Purral: Hej! Z drugiej strony słyszałam, że jakiś chowaniec wałęsa się po Centrali.

Ykhar: Jaki był?

Purral: Czarny, mały. Zgaduję, że to chowaniec tego małego wilczka.

Ykhar: Mówisz o Chromie?

Purral: Tak, bachor, któremu sprzedałam kompas któregoś dnia.

Ykhar: Gdzie widziałaś tego chowańca?

Purral: Niedaleko nory.

Ykhar: Dzięki wielkie! Pójdę zobaczyć, czy nadal tam jest.

objectifs: Va au terrier pour voir si Schwarz y est.

-idziemy do nory-

Dotarłam do nory, ale...

... Z przerażeniem zauważyłam, że ta nora z pewnością jest... pusta. Nie znalazłam żadnego chowańca.

  1. (Powinnam sprawdzić wnętrze nory) ← do ilu
  2. (Myślę, że to bezcelowe szukać go tutaj... powinnam wrócić do Centrali)

Wybór1:

Zbliżyłam się do nory i zobaczyłam najokropniejszą/najbardziej przerażającą rzecz... : Lepidoneae.

Ykhar: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaah!

-przenosimy się za bramę-

Uciekłam za bramę/do wnętrza Centrali, by uchronić się od ich ukąszeń.

Kilku członków straży zatrzymało się niedaleko mnie i lekko ze mnie drwiło... Muszę powiedzieć, że nigdy nie lubiłam tych małych bestii... Z tych ich ośmioma, wiotkimi nogami i ich... ich... skrzydłami. ← nw czy całe są wiotkie, czy tylko te nogi

Ykhar: (Nie, na prawdę, te stworzenia to najgorsze/najokropniejsze byty, jakie mogły powstać w Eldaryi.) Brrr...

Ykhar: (Szczęśliwie dla mnie, przetrwałam spotkanie z moim strachem.) (?)

Ykhar: Schwarz! ← pokazuje się nam ten czarnozielony motylo-nietoperz z liścikiem na ogonie

Schwarz: Huuuuuuu!

Ykhar: Widzę, że masz przywiązaną do ogona kartkę papieru. Pewnie wysłał cię Chrome! Wspaniale.

Ykhar: Idziesz ze mną spotkać się z Miiko?

Schwarz: Hu!

Ykhar: (Usiadł na moim ramieniu, jakby z przyzwyczajenia/nawyku.)

Eweleïn

Eweleïn: (Skoro idę zobaczyć się z Purreru, to skorzystam z okazji i spytam go o balsam dla mojego chowańca.)

Eweleïn: (Jeśli o tym pomyślę.) ← może chodzi o: jeśli o tym nie zapomnę?

na rynku-

Eweleïn: (Wygląda na to, że są w trakcie rozmowy, powinnam podejść do innego stoiska.)

Eweleïn: Purreru... Witam.

Purreru: Och... Ewe.

Eweleïn: Jak się masz przyjacielu?

Purreru: Dobrze... A t-t-ty?

Eweleïn: Bardzo dobrze. Niestety zajmę ci tylko chwilkę. Czy widziałeś może chowańca Chroma, to Chestok?

Purreru: Nie...

Eweleïn: Kurcze! Ja naprawdę muszę go odnaleźć.

Purreru: M-Myślę, że Purral może ci pomóc... ma pewne informacje, które mogą się interesować.

Eweleïn: Och?

Purreru: Tak... ja... nie mogę ci nic więcej powiedzieć.

Eweleïn: Dobrze, ale jej tu nie widzę. Kiedy stąd poszła?

Purreru: Chwilę temu.

Eweleïn: Pójdę jej poszukać.

Eweleïn: (Cholera, zapomniałam zapytać o balsam... Za późno.)

-w schronie-

Mery: Hej!!!

Eweleïn: Och, to znowu ty.

Mery: Tak...

Eweleïn: Czy twoja matka czuje się dziś lepiej?

Mery: Tak, nie boli ją już głowa, dzięki tobie, Pani Ewelein!!!

Eweleïn: To dobrze, powiedz jej, żeby i tak do mnie przyszła.

Mery: Dobrze!!!

-przy altanie-

Eweleïn: (Naprawdę zastanawiam się, gdzie jest ten stary kocur.)

Valkyon: Hmm...

Eweleïn: Nadal nie odnalazłeś Floppy?

Valkyon: Nie, i naprawdę/poważnie zaczynam się martwić.

Eweleïn: Sprawdziłeś szpital?

Valkyon: Tak, ale na próżno...

Eweleïn: Przykro mi...

Valkyon: A ty, udało ci się znaleźć Schwarza?

Eweleïn: Jeszcze nie. Mam nadzieję, że wieści dotrą z końcem dnia, ale mam złe przeczucie.

Valkyon: Ja również jestem bardzo zaniepokojony...

  1. Naprawdę? Nie wiedziałam, że jesteście tak blisko, Gardienne i ty.
  2. Kto by nie był?

Wybór1:

Valkyon: Jak to?

Eweleïn: No cóż, mówisz, że jesteś bardzo zaniepokojony. To jest najbardziej zdumiewająca uwaga od ciebie.

Valkyon: Gardienne jest młodą i miłą kobietą.

Valkyon: Doceniam to, tak jak wierzę, że Chrome ma swoje prawe wartości. (?)

-przy łukach-

Eweleïn: (Poczułam za sobą czyjąś obecność.)

Jamon: Ewelein.

Eweleïn: (Podniosłam głos.) (?)

Eweleïn: Jamooooon.

Jamon: Eweleiiiiin.

Eweleïn: Jamoooooooooon.

Mówiliśmy tak przez chwilę. Tym razem, liczyłam na moją wygraną podczas tej walki... Jednak jak zwykle, po kilku minutach, poddałam się/ustąpiłam.

Jamon: Jamon zbyt silny.

-w klinice-

Eweleïn: Purral, w końcu cię znalazłam.

Purral: O, moja słodka Ewelein, dlaczego mnie szukałaś?

Eweleïn: Czy masz informacje na temat dwóch strażników, a w szczególności chowańca jednego z nich?

Purral: Jesteś dobrze poinformowana. Rzeczywiście, widziałam dwójkę ludzi. Jeden mały, chudy, a drugi dość puszysty... Stan i Olivier, tak myślę. Tak mi się przedstawili.

Eweleïn: To nie ich szukam.

Purral: Przykro mi kochanie.

Eweleïn: Nie martw się!

Purral: Hej! Z drugiej strony słyszałam, że jakiś chowaniec wałęsa się po Centrali.

Eweleïn: Opisz mi go!

Purral: Czarny, mały. Zgaduję, że to chowaniec tego małego wilczka.

Eweleïn: Mówisz o Chromie?

Purral: Tak, dzieciak, któremu sprzedałam kompas któregoś dnia.

Eweleïn: Gdzie widziałaś tego chowańca?

Purral: Przy norze.

Eweleïn: Dziękuje! Idę zobaczyć, czy jeszcze tam jest.

-idziemy do nory-

Przyszłam do nory, ale...

... Zdałam sobie sprawę, że po raz kolejny straciłam czas. Chowańca tu nie ma.

  1. (Powinnam się rozejrzeć, może uda mi się coś znaleźć?)
  2. (Może powinnam przeszukać norę?)

Wybór1:

-przenosimy się do altany-

Rozejrzałam się nieco i postanowiłam udać się do wnętrza centrali... gdy nagle hałas przykuł moją uwagę.

-przenosimy się do ogrodu muzyki-

Poszłam do miejsca, z którego usłyszałam hałas.

Schwarz: HU HU!

Eweleïn: Och, mała kulko, to ty. Widzę, że nie przyszedłeś z pustym nogami.

Eweleïn: (Na jego ognie wisi kartka papieru. To z pewnością wiadomość od Chroma...)

Eweleïn: Chodźmy zobaczyć Miiko, dobrze?

Schwarz: Hu!

Alajéę

Alajéa: (Dobrze więc, trzeba poszukać Purreru.)

Alajéa: (A który to?)

-na rynku-

Alajéa: (Spójrzmy, dwoje purrekos ze sobą rozmawia... Porozmawiam z tym, który ma szalik.)

Alajéa: Przepraszam, szukam Purreru, to ty, racja?

Purriry: Czy ja wyglądam jak kot?

Alajéa: Cóż, hmm... tak.

Purriry: Jestem kocicą! KOCICĄ! Spójrz na moje długie rzęsy, na moje delikatne rysy, moje gładkie włosy.

Alajéa: (… Nie wiem co teraz powiedzieć...)

Purriry: Nic nie rozumiesz.

Alajéa: (Wybiegła jak burza, a ja stałam jak wryta.)

Alajéa: (Zostałam tak na chwilę, naprawdę nie wiem co robić.)

Purreru: P-Przepraszam, panienko Alajéa... słyszałem, ż-że... mnie szukałaś.

Alajéa: Jesteś Purreru?

Purreru: Tak.

Alajéa: Więc tak, szukałam ciebie! Chciałabym wiedzieć, czy widziałeś chowańca Chroma.

Alajéa: (Mam wrażenie, że już go gdzieś widziałam, ale nie wiem gdzie!)

Purreru: Czy to Chestok?

Alajéa: Nie wiem, nigdy go nie widziałam... ← przecież niedawno komuś mówiłaś, że to chestok -_-

Alajéa: (Jak mogłam zapomnieć spytać o to Miiko?) ← też tego nie rozumiem...

Purreru: Myślę, że tak. Jeśli to on, to nie wiem gdzie jest, nie widziałem go...

Alajéa: Cholera...

Purreru: Ale chyba słyszałem, jak Purral mówiła o jakichś soczystych plotkach.

Alajéa: Purral?

Purreru: Tak, jest członkiem naszej gildii, zawsze nosi ze sobą tobołek. I... i...

Alajéa: Czerwony kot?! Z dziwnymi oczami?

Purreru: T-Tak... tak.

Alajéa: Rozumiem! Ten jest bardzo słodki!

Purreru: Ha ha...

Alajéa: Więc pójdę się z nim zobaczyć. Dziękuję Purereru!

Purreru: To Purreru.

Alajéa: Przepraszam... Wiesz, gdzie mogę znaleźć Purral?

Purreru: Nie, dopiero co wyszedł z rynku...

-gdzieś w schronie/w kuźni-

Mery: Hej!!!

Alajéa: Och Mery, jak się masz?

Mery: Dobrze, a ty?

Alajéa: Ja również, co tutaj robisz?

Mery: Mama powiedziała, że mogę pospacerować sobie z [imię chowańca] jeśli chcę.

Alajéa: Rozumiem... do zobaczenia później.

Mery: Paaaaaaaa!

-przy altanie-

Alajéa: (Naprawdę muszę znaleźć tego kociaka.)

Nevra: *ziew*

Alajéa: Byłeś w stanie odpocząć od czasu naszej ostatniej rozmowy?

Nevra: Nie bardzo, spotkałem Jamona, potrzebował pomocy... Naprawdę nie można odmówić mu pomocy.

Alajéa: Ach, dlaczego?

Nevra: Pamiętasz jak wygląda?

Alajéa: Tak, ale to nie powstrzymuje ciebie od powiedzenia nie, gdy chcesz to powiedzieć, czyż nie?

Nevra: Czy ty kiedykolwiek przed nim stanęłaś?

Alajéa: Nie, ale jestem pewna, że bym powiedziała!

Nevra: Ta, racja.

Nevra: Swoją drogą, udało ci się odnaleźć chowańca tego małego żółtodzioba?

Alajéa: Nie bardzo... Nie mam pojęcia, gdzie go szukać.

Nevra: Cóż, mam nadzieję, że niedługo usłyszymy coś od Gardienne.

Alajéa: Dlaczego się tak o nią martwisz?

Nevra: A dlaczego nie?

  1. No nie wiem... po tych wszystkich okropieństwach, jakie o tobie mówiła.
  2. Nigdy się tak nie martwisz o innych.

Wybór1:

Nevra: Hmm?

Alajéa: To było naprawdę podłe z jej strony, gdyby to dotyczyło mnie, to nie chciałabym o tym usłyszeć.

Nevra: Usłyszeć o czym?

Alajéa: Cóż, że jesteś irytujący, i że flirtujesz ze wszystkim, co się rusza i, że cieszyła się, ze mogła cię zignorować... (?)

Nevra: Nigdy nic takiego nie powiedziała.

Alajéa: A właśnie, że tak!

Nevra: Byłaś wtedy z nami czy jedynie powtarzasz usłyszane plotki?

Alajéa: Powiedziano mi...

Nevra: Widzisz. Więc dziękuje, ale skończ już gadać.

Alajéa: Nevra, ja...

Nevra: Ja też lubię plotki, wiesz Alajéa, ale nie te przekłamane.

Alajéa: Ja... ja...

Alajéa: (Wyszedł nie mówiąc nic więcej, to musiał być drażliwy temat. Nie powinnam była nic mówić.)

Alajéa: (Poczułam za sobą czyjąś obecność.)

Jamon: Jamon potrzebuje pomocy. Alajéa pomoże.

Alajéa: Chciałabym, ale Miiko dała mi pewną misję i ja...

Jamon: Jamon nie zadaje pytań. ← boski tekst i to z jego ust xD

Alajéa: (Nie mogąc powiedzieć mu nie, zostałam zaciągnięta do spiżarni.)

Alajéa: (Wtedy zbliżył się do mnie łapiąc za topór.)

Alajéa: JAMON! Co ty robisz? Dlaczego podchodzisz do mnie z tym czymś?

Alajéa: JAMON! ← normalnie jak jakaś scena z horroru xD

Alajéa: (Zaczęłam płakać, tak się bałam. Wtedy to poczułam, jak Jamon kładzie ten zimny metal w moje dłonie.)

Alajéa: C-C-Czego ty chcesz? Ja... ja...

Jamon: Zjadłaś miód. Więc zapracujesz na rekompensatę.

Alajéa: Ale ja nie...

Jamon: Nie kłam Jamonowi. Jamon wie wszystko. ← o matko, on tak na serio? Co to będzie, co to będzie? W sumie, to on nas chyba szpiegował na tej misji z kappą (bo Miiko mówiła, że wie o tym ponuraku itp.)....

Alajéa: (Nie próbowałam protestować i pracowałam przez jakąś godzinę pod bacznym okiem ogra.)

Alajéa: Czy mogę już sobie iść?

Jamon: Tak.

-wychodzimy, gdzieś tam jest ten ktoś np. w laboratorium-

Alajéa: Jesteś Purral?

Purral: Tak, dlaczego pytasz? Czego chcesz?

Alajéa: Słyszałam, że coś wiesz?

Purral: Coś? Wiem sporo rzeczy. Jestem ekspertem w tej dziedzinie, moja mała rybko.

Alajéa: Ten nieśmiały, mały kot, powiedział mi, ze posiadasz jakieś <<soczyste plotki>>.

Purral: Posiadam wiele <<soczystych>> informacji, dziecino. To, o czym mi mówisz jest zbyt ogólne.

Alajéa: Hmm... no cóż, Miiko wysłała mnie, bym znalazła jakieś informacje o dwóch brakujących członkach naszej straży... wygląda na to, że chowaniec jednego z nich jest gdzieś w tej okolicy...

Purral: Widziałam dwójkę ludzi, niedaleko stąd.

Alajéa: NAPRAWDĘ?!

Purral: Jeden był niski i kościsty, a drugi wyższy i pulchniejszy... Stan i Olivier, tak myślę. Tak mi się przedstawili.

Alajéa: To nie ich szukam.

Purral: W takim razie mi przykro, widziałam jedynie ich.

Alajéa: W porządku.

Alajéa: (Cholera, co ja powiem Miiko?)

Purral: Hej! Z drugiej strony, Słyszałam, jak ktoś mówił, że jakiś chowaniec był niedaleko Centrali.

Alajéa: Wiesz jak wyglądał?

Purral: Czarny, mały. Myślę, że to może być chowaniec tego wilczka.

Alajéa: Masz na myśli Chroma?

Purral: Tak, dzieciak, któremu sprzedałam kompas któregoś dnia.

Alajéa: Gdzie widziano tego chowańca?

Purral: Niedaleko nory.

Alajéa: Wielkie dzięki! Sprawdzę, czy nadal tam jest.

-przy norze-

Przyszłam do nory, ale...

… nic tu nie było... Byłam zaskoczona, jak i załamana po tym, jak po raz kolejny zawaliłam misję.

  1. (Nie ma sensu tracić tu czas... powinnam wrócić do Centrali.)
  2. (Powinnam przeszukać dokładniej otoczenie...)

Wybór1:

Byłam już w drodze powrotnej, gdy...

Zabawna, mała rzecz pojawiła się przede mną.

Alajéa: Ooooooh, jakiś ty słodki!!!

Alajéa: Kto jest najsłodszym maleństwem?! No kto?

Alajéa: Chwila, czy ty nie jesteś aby Schwarz?

Schwarz: Grrrrrrrrr!

Alajéa: (Do ogona ma przywiązaną kartkę papieru, to musi być wiadomość od Chroma.)

Alajéa: Chodź, mała kuleczko, chodźmy zobaczyć się z Miiko!

Schwarz: Grrrr...

~wracamy do naszego ciała~

?: Hej! Obudź się!

Gardia: Hmm...

?: Dalej Gardienne! Papi nie będzie na nas długo czekać.

Gardia: Co?

Chrome: Skończyłem miksturę dziś rano o świcie i jestem gotowy do wyjścia.

Gardia: Już? Ja... Ja... (Cholera, nadal mam niejasno w głowie.)

Chrome: Tak, przyśpieszył swój plan. Według niego, jeśli z nim wyruszymy, to podróż będzie trwała dłużej, więc musimy wcześniej wyruszyć...

Gardia: Ale... Ja...

Chrome: Słuchaj, nie chce próbować zrozumieć jak i dlaczego. Mamy miksturę, trochę jedzenia i możliwość powrotu do Centrali.

Gardia: Tak, masz rację. Musimy korzystać z okazji! Pozwól mi pozbierać moje rzeczy.

Chrome: Dobra, znajdziesz nas na plaży.

Szybko spakowałam swoje rzeczy, nawet jeśli nie wszystko rozumiałam. W mojej głowie pojawiło się kilka pytań.

Kiedy dotrzemy na tę wyspę? Czy mikstura zadziała? Czy dam radę wytrzymać taką zmianę?

Nie mam czasu, by się teraz nad tym zastanawiać. Muszę szybko dotrzeć do Chroma i naszego przyjaciela, mędrca Mistrza.

objectifs: Va sur la plage pour embarquer.

-idziemy na plażę-

Gdy dotarłam na plażę, z osłupieniem patrzyłam na nasz środek transportu.

Gardia: Ale... to wielka skorupa żółwia!

Chrome: Naprawdę? Myślałem, że to wielka marchewka!

Gardia: (Utkwiłam w nim wzrok.)

Mistrz: Proszę, siadajcie.

Gardia: (Ciekawi mnie, jak sobie poradzi w tej żółwiej skorupie... przecież on też jest żółwiem.)

Mistrz: To nie jest prawdziwa skorupa, lecz praca na rzecz reprezentowania naszego ludu.

Gardia: Okej, rozumiem.

Gardia: (Chwila, skąd wiedział o czym myślałam?)

Gardia: (Naprawdę zaczynam się zastanawiać, czy kappy posiadają jakieś ponadzmysłowe umiejętności...)

Mistrz: Twoje myśli są wypisane na twojej twarzy, dziewczyno./młoda kobieto

Gardia: (Te zbiegi okoliczności są coraz większe.) (?)

Chrome: No, Gardienne, idziesz?

Gardia: Tak, tak... myślałam nad czymś.

Wsiedliśmy na tą rzecz i tak zaczęła się nasza podróż do domu. Byłam naprawdę zniecierpliwiona myślą o zobaczeniu wszystkich. Mimo, iż ja i Chrome czuliśmy to samo niespokojne uczucie dotyczące naszej konfrontacji z Miiko. Pewnym jest, że nie będzie zadowolona z utraty łodzi.

objectifs: Fais le voyage jusqu'à l'île du kappa.

-na wodzie pojawia się nam przejście do Cote de Jade- przechodzimy dalej

Podróżowaliśmy już jakieś kilka godzin i będąc szczerym, byłam strasznie znudzona, więc zdecydowałam się rozpocząć rozmowę z moimi dwoma kompanami.

  1. Więc... jesteś kappą?
  2. Zastanawiam się... czy jesteś głową/szefem rady kapp?
  3. Przepraszam, ale chciałabym wiedzieć, czy Elliot jest dla ciebie kimś szczególnym?

Wybór3:

Mistrz: Szczególnym? Oczywiście, jak każde dziecko kapp.

Gardia: Nie, miałam na myśli, czy jest on twoim synem... albo wnukiem? Albo chociaż twoim siostrzeńcem/bratankiem?

Mistrz: Nie w ogóle, to tylko jedno z dzieci przyjaciela. Więc nadal jest ważny, jak każde inne dziecko.

Gardia: (Nagle posępniał.)

Gardia: Przepraszam...

Wybór2:

Mistrz: To prawda.

Gardia: Dlaczego zostawiasz swoich ludzi bez swojego mentora?

Mistrz: Och, moja anae jest w stanie dość dobrze prowadzić naszych rówieśników podczas mojej nieobecności. Mówiąc szczerze, moim zdaniem to ona bardziej się nadaje na to stanowisko.

Gardia: Bardzo ją kochasz.

Mistrz: Oczywiście, to moja bratnia dusza.

  1. (To takie słodkie, ciekawe, czy któregoś dnia będę mogła tak o kimś powiedzieć.)
  2. (To obrzydliwe... nie przepadam zbytni za otwartymi wyznaniami uczuć.)(?)
  3. (To poruszające, jak wiele zaufania ma do siebie ta dwójka.)

Wybór3: ← skoro wpływa to na lovometr z panem kappą, to chyba jednak czyta w myślach...

-przechodzimy dalej-

Gdy kontynuowaliśmy żeglugę, Mistrz zaczął medytować... ale słysząc jak chrapie byliśmy pewni, że robi sobie drzemkę.

Gardia: Przy okazji, Chrome... Jak zdobyłeś element witalny i co to było?

Chrome: Uch, jestem teraz zajęty, porozmawiamy później.

Gardia: Jesteśmy na muszli w środku oceanu... nie masz nic do roboty.

Chrome: Właśnie, że mam, opalam się.

Gardia: Możesz odpowiedzieć podczas opalania się, wiesz!

Chrome: Poważnie, nie chcę o tym mówić.

Gardia: Ale dlaczego? Masz coś do ukrycia?

Chrome: W ogóle!

Gardia: No dobrze, ale co to było?

Chrome: Nie powiem ci.

Gardia: Daj spokój, chcę wiedzieć...

Chrome: Nie chcę o tym rozmawiać.

Gardia: Nie rozumiem, dlaczego nie chcesz o tym porozmawiać... To nie tak, że ukradłeś wodę ka...

Gardia: Och...

Gardia: Chrome...

Gardia: (Zaczął mnie pouczać, szepcząc.)

Chrome: *szepcze* Nie, jesteś szalona! Jeśli mówiłem ci, że masz być cicho to dlatego, ze jest tego powód.

Gardia: *szepcze* Co to za pomysł! Głupi idiota! ← mówiła coś o potrójnym

Chrome: *szepcze* Przepraszam! JA nie mam szans zostać ulubieńcem Kapp!

Gardia: *szepcze* A czyja to wina? Nie przestawałeś nazywać go Papi i pokazałeś się od złej strony! Może gdybyś był milszy, to ludzie pomogliby ci bardziej chętnie. (?)

Chrome: *szepcze* Tak, lepiej zachowaj tę informację dla siebie.

-kolejna lokacja-

Gardia: Mogę cię o coś zapytać?

Chrome: Zależy,o co chcesz spytać?

Gardia: Tak mi coś przyszło mi na myśl (?), ale... skoro jedzenie z Eldaryi nie jest pożywne, to dlaczego nasze chowańce mogą je jeść?

Chrome: Bo tak to już jest.

Gardia: Nie ma na to bardziej... rzeczowej odpowiedzi? (?)

Mistrz: Chowańce to stworzenia, które narodziły się w Eldaryi. Są częścią tego świata, więc to normalne, że tutejsze jedzenie jest dostosowane do ich potrzeb. W przeciwieństwie do nas, kapp czy innych ras wróżek, które możesz tu spotkać.

Mistrz: My pochodzimy z twojego świata, z Ziemi. Moi ludzie, tak samo jak i inni, zostali tutaj wygnani setki lat temu.

Gardia: Nie jestem pewna, czy wszystko zrozumiałam. Chowańce pojawiły się w tym samym czasie, co powstanie Eldaryi? Jak? Czy istnieje jakieś wyjaśnienie ich pojawienia się?

Mistrz: Chowańce są skutkiem stworzenia Eldaryi.

Gardia: Opowiedz mi wszystko w detalach, proszę.

Mistrz: Hmm... to nie ja powinienem ci o tym mówić.

Gardia: Ale chcę wiedzieć...

Gardia: (Nie raczył powiedzieć mi nic więcej, a gdy poprosiłam Chroma, by mi to wyjaśnił, powiedział, że “urywał się” z lekcji o chowańcach.)

-przechodzimy dalej, dalej i dalej-

Czas się dłużył. Siedząc w ciasnej łodzi, czułam jak drętwieją mi nogi oraz skurcze w każdym mięśniu.

Gorzko żałowałam, że podróż tą łódką okazała się być koszmarna. Byliśmy jeszcze bardzo daleko od wyspy...

Noc zapadła dość szybko i omal nie zasnęłam ukołysana szumem fal, jednak łóżko nie było najbardziej wygodne.

Chrome i ja obudziliśmy się wczesnym rankiem, mogąc zobaczyć wyspę, na której zadokujemy kilka godzin później.

Ledwo co się podniosłam, upadłam na ziemię.

Poczułam, jakbym zapomniała jak chodzić... Po kilku minutach spędzonych na masowaniu nóg, mogłam z pewnością stwierdzić, że mogę znowu chodzić tak, jak wcześniej.

Gardia: Nigdy więcej takiej podróży.

Chrome: Nie musisz mi mówić...

Gardia: Z całym szacunkiem, ale pomimo życzliwości, jaką nam okazałeś muszę być z tobą szczera. To była moja najgorsza podróż życia!

Mistrz: To dlatego, że nie jesteś przyzwyczajona.

Gardia: Też tak myślę. Niemniej jednak, chciałabym jeszcze raz podziękować za twoją hojną ofertę zabrania nas tutaj ze sobą. Może i skarżę się na podróż, ale nadal jestem bardzo wdzięczna.

Mistrz: Ależ to nic takiego.

  1. (Pochyl się lekko)
  2. (Pochyl się umiarkowanie)
  3. (Przychyl się mocno)

Wybór2:

Gardia: Dziękuję!

Mistrz: Szczera jak zawsze, proszę... Przyprowadziliście nam jedno z naszych cennych dzieci.

Chrome: Cóż, to wspaniałe i w ogóle, ale musimy się zbierać... Arf... a Schwarz nie wrócił jeszcze z wiadomością od Miiko. Mistrzu, mogę prosić o przysługę?

Mistrz: Jaką?

Chrome: Jeśli zobaczysz mojego chowańca, to proszę, daj mu nasze rzeczy i powiedz mu, by przekazał Miiko tę wiadomość: będziemy na miejscu za jakieś... za około dwadzieścia godzin, dobrze?

Mistrz: Nie martw się. Życzę wam udanej podróży, dzieci.

Gardia: Dziękuję, mam nadzieję, że spędzi pan tu miło czas!

Chrome: Czas wejść do wody...

Gardia: (Dziwnie na mnie spojrzał.)

Gardia: Co się z tobą dzieje?

Chrome: No cóż, my... będziemy musieli. No, rozumiesz.

Gardia: Nie, nie rozumiem.

Chrome: Gdy się przemienimy. Nasze ubrania... musimy je ściągnąć.

Gardia: Dlaczego? Możemy je zachować, tak jak Hulk...

Chrome: Co? O czym ty mówisz? Cóż, nie ważne... musimy je ściągnąć, wiesz… no. Szybko.

Gardia: Nie... nie zgadzam się.

Chrome: Nie masz wyboru, tak czy inaczej je stracisz.

Gardia: (Nie mogę ich zostawić, to prezent od Miiko. Ale nie mogę się rozebrać przed Chromem...)

Gardia: (Poszedł. Nie odważyłam się ruszyć pierwsza.)

Chrome: Chodź.

Gardia: (Naprawdę nie chcę tego robić, ale chyba nie mam wyboru.)

Gardia: (Zdjęłam kurtkę, buty i skarpetki, i dołączyłam do niego w wodzie...)

Gardia: Odwróć się, Chrome... (Oddaliłam się od niego.)

Chrome: Ty się odwróć!

Gardia: Zrobiłam to! Teraz ty.

Chrome: Już się odwróciłem... idiotko.

Gdy się przebierałam, nie przestawałam się z nim kłócić... czuję się teraz bezpiecznie, w zacisznym miejscu i ukryta w wodzie, ale mimo wszystko nadal trzymałam swoje ubrania blisko mnie, jakby była to chroniąca mnie bariera.

Teraz muszę połknąć eliksir. Na myśl o konieczności poddania się tej metamorfozie, zadałam sobie wiele pytań: Czy to odwracalne? Jak będę wyglądać?

Pytania tłoczyły się w mojej głowie... i im więcej miałam pytań, tym bardziej czułam, jak mój żołądek skręca się pod ciężarem stresu.

Niemniej jednak, postanowiłam zebrać w sobie odwagę i wypiłam eliksir. Poczułam smak soli, o dziwo również maliny... potem smak siarki. Nie rozumiem skąd wzięły się wszystkie te smaki.

Transformacja zaczęła się zaledwie kilka minut później. Czułam, jak moje nogi zaciskają się wbrew mojej woli, aby przemienić się w syreni ogon, gdy poczułam ostry ból w mojej szyi.

Czułam, że moje gardło się pali, to było bardzo ostre uczucie... Zanurzyłam głowę w wodzie czując, że się duszę.

Chwilę później, transformacja dobiegła końca, miałam ogon syrenki i skrzela bo obu stronach szyi do oddychania pod wodą. Czułam, jak odnowione siły wstąpiły w moje ciało, prawdopodobnie przez adrenalinę.

/\dostajemy strój syreny, zawiera on: ogon syreny i skórę syreny/\

Jednak nie widzę nigdzie Chroma. Po dopłynięciu do brzegu, by dać moje ubrania Kappie, postanowiłam ruszyć trochę bardziej w głąb morza, by odszukać mojego towarzysza.

objectifs: Cherche Chrome... encore.

-idziemy do morza-

Gardia: (Ach, tutaj jest.)

Gardia: Ruszyłeś nie czekając na mnie.

Chrome: Nie... wolałem być sam podczas przemiany.

Gardia: Rozumiem cię, to było okropne uczucie.

Chrome: Mogliśmy o tym nie mówić?

Gardia: Tak... przepraszam.

Chrome: Chodź, idziemy!

objectifs: Nage jusqu'au quartier général.

-kolejna lokacja-

Płynęłam za Chromem przez kilka godzin.

To było jedno z najtrudniejszych doświadczeń, na jakie się do tej pory napotkałam. W przeciwieństwie do tego, co myślałam, pływanie z jednym ogonem zamiast dwóch nóg było bardzo skomplikowane.

Do tego jeszcze ta woda, której chłód mroził mi skórę. Nie czułam się komfortowo z dolną częścią ciała, która nie należy do mnie, jednak musiałam sobie z tym poradzić.

I ta woda... cała ta woda, która wypełniała moje płuca, ale mnie nie dusiła. Muszę przyznać, że na początku to uczucie było więcej niż kłopotliwe/krępujące. Jednakże, wraz z mijającym czasem zaczęłam się do tego przyzwyczajać. Mój oddech stawał się coraz bardziej naturalny.

Po kilku godzinach, w końcu czułam się komfortowo w bezmiarze oceanu. Więc odezwałam się do Chroma, który wydawał się nie mieć problemów z adaptacją.

Gardia: Chrome, proszę, zaczekaj na mnie...

Chrome: Musimy się pośpieszyć, zanim zaniknie efekt eliksiru.

Gardia: Wiem, ale naprawdę miałam trudności w przyzwyczajeniu się do tej transformacji, to był mój pierwszy raz!

Chrome: Mój też, i daję radę... sądzę, że poza etapem przemiany, to nie jest takie trudne.

Gardia: Masz szczęście...

Chrome: To pewnie dlatego, że jestem w większej części wróżką niż ty... To nie jest też moje pierwsze dziwne doświadczenie!

Gardia: Dziękuję... (To miłe z jego strony, że chce mnie pocieszyć. To tak, jakby eliksir złagodził również jego charakter!)

Chrome: Dalej, płyńmy!

-płyniemy dalej-

Gardia: Chrome?

Chrome: Co jest?

Gardia: Zaczynam słabnąć.

Chrome: Ja też... Chcesz odpocząć kilka minut?

Gardia: Nie wiem, mamy na to czas?

Chrome: Jesteśmy już dość daleko, już jakieś... dobre dziesięć godzin pływaliśmy bez wytchnienia.

Gardia: Nie, nie tak długo.

Chrome: Tak. Wyruszyliśmy wcześnie rano, a słońce już zachodzi.

Gardia: Ale nie zrobiliśmy sobie przerwy, czułabym to, jeśli spędzilibyśmy tyle czasu bez ani jednego postoju. Z takim wysiłkiem i bez jedzenia, umierałabym z głodu.

Chrome: Przeobrażając się w syrenę, zyskujesz również niektóre z ich umiejętności. One nie muszą tak często jeść, więc... ty również!

  1. To nie ma sensu...
  2. Ale Alajéa zawsze coś je!
  3. Jakie są ich inne moce?

Wybór3:

Chrome: Eee... nie mam pojęcia, naprawdę.

Gardia: Och, szkoda, bardzo mnie to ciekawi.

Chrome: Nie sądzę, byśmy mieli czas je opanować.

Odpoczęliśmy chwilę... na tyle wystarczająco, by odzyskać trochę sił przed tym, co nazwał << ostatnim etapem/odcinkiem >>.

-do abysses-

Gardia: (Im płynę dalej na przód, tym mniej czuję, jak moje ciało za mną nadąża... To bardzo frustrujące.)

Gardia: (Nie wiem w jaki sposób Chrome może nadal płynąć z taką werwą.)

Chrome: Hej! Co ty robisz? Płyń, do cholery! Nie mamy czasu, by podziwiać otoczenie!

Gardia: (Cóż, oprócz wody, nie ma tu zbyt wiele do podziwiania...)

Chrome: No, ruszaj się!

-dalej-

Gardia: Chrome, gdzie jesteś? Zaczekaj na mnie!

Chrome: Jestem tutaj, ale przyspiesz trochę. Efekt eliksiru nie trwa wiecznie.

Gardia: Wiem, ale jestem strasznie zmęczona...

Gardia: (Czuję, że jestem dla niego wielkim ciężarem.)

Gardia: (Ale muszę płynąć dalej... cokolwiek się stanie.)

Gardia: ...

(3) Gdy przemieniamy się w:

Ykhar

Kuśtykając, skierowałam się do Centrali i będąc przy kiosku/altanie, dostrzegłam Kero... wyglądał na smutnego.

  1. Kero, co ci się stało?
  2. (Nie mam czasu, by z nim rozmawiać!)

Wybór1:

Kero: Och... Ykhar. Naprawdę nie chcę o tym rozmawiać.

Ykhar: Jesteś pewien, jesteś naprawdę smutny, nie lubię widzieć cię takiego.

Kero: Nie... ale będzie dobrze, nie martw się!

Ykhar: Właściwie, to się martwię.

Kero: Powiem ci, kiedy wszystko się ułoży, obiecuję.

Ykhar: Mmm... okej...

Ykhar: (Trzeba iść do Sali Kryształu, by zanieść chowańca do Miiko.)

objectifs: Rends-toi dans la Salle du Cristal pour donner ton rapport.

-idziemy do sali kryształu-

Ykhar: (Och, Jamon też tu jest!)

Ykhar: Och, wy też tu jesteście! ← są też dziewczyny

Eweleïn: Tak, nic nie znalazłam, więc tu przyszłam.

Alajéa: Ja też.

Ykhar: Rozumiem, zrobiłabym to samo! Zresztą, zobaczcie, kogo ze sobą przyniosłam. ← pokazuje Schwarza

Miiko: Och! Świetna wiadomość!

Jamon: Schwarz ma papier na ogonie. Co to jest?

Ykhar: Myślę, że jest to wiadomość dla Miiko.

Ykhar: (Zbliżyła się do chowańca, by zabrać wiadomość, którą miał na ogonie.)

Miiko: Hmmm... Elliot został sprowadzony do domu... To dobre wieści.

Ykhar: Mówi, czy Kappy były zadowolone?

Miiko: Tak myślę, nie ma tu zbyt wiele szczegółów... Myślę, że dowiemy się więcej, gdy wróci...

Ykhar: Hmm... Strasznie się stresuję...

Dziewczyny: Ty zawsze się stresujesz...

Eweleïn: Co jeszcze napisał?

Miiko: Nie, czy on jest poważny? ← wkurzona

Alajéa: Co zrobił?

Miiko: Ja chyba śnię... Dałam mu jeszcze jedną szansę, a on robi coś takiego? Zabiję go... uduszę! ← nadal wkurzona

Eweleïn: Miiko?

Ykhar: (Podała nam papier.)

Ykhar: Och, cholera, zrobić coś takiego! (?)

Miiko: Ykhar...

Ykhar: Przepraszam... zapomniałam się...

Ykhar: Ale... jak on to zrobił?

Miiko: Nie wiem, nie ma tu żadnego wytłumaczenia...

Eweleïn: Wiatr zawieje mu mocno w uszy, gdy wróci. ← to chyba jakieś powiedzenie, nw

Miiko: Humpf...

Ykhar: Uspokój się Miiko, poczekaj, aż dowiesz się, jak i dlaczego...

Miiko: Hmm...

Alajéa: Daj spokój, jestem pewna, że nie zrobił tego celowo.

Miiko: Niech ci będzie...

Alajéa: Co jeszcze napisał?

Miiko: Że znaleźli inny sposób na powrót.

Ykhar: Jaki?!

Miiko: Nie wyjaśnił...

Eweleïn: Kiedy tu dotrą?

Miiko: Mniej więcej za dwa dni... Schwarz, kiedy Chrome dał ci tę wiadomość?

Schwarz: Huuuuuu! Hu! Hu!

Miiko: Dzień temu?

Schwarz: HU!

Miiko: Więcej? Dwa dni temu?

Schwarz: HU HU!

Miiko: Cholera!

Miiko: To oznacza, że mogą się tu pojawić w każdej chwili... Alajéa, Ykhar, Eweleïn... znowu będę potrzebowała waszej pomocy.

Ykhar: Do usług.

Miiko: Dziękuję... Powierzam wam zorganizowanie przybycia Chroma i Gardienne. Myślę, że będę potrzebować pomocy waszej trójki.

Ykhar: Naprawdę?

Miiko: Nie mogę wyjaśnić dlaczego...

Ykhar: To znowu twoja intuicja? Tak jak wtedy, gdy się pojawiła?

Miiko: Tak...

Ykhar: Dobrze, więc co robimy?

Miiko: Ykhar, mogłabyś zająć się przygotowaniem na przybycie tych dwóch dziwaków? Powiadom o przygotowaniu większej ilości racji żywnościowych. Przygotujesz również dla nich jakieś dobre powitanie, wyobrażam sobie, że ich powrót nie będzie najspokojniejszy.

Ykhar: Dajesz mi swoje słowo? (?)

Miiko: Myślę, że dasz sobie radę bez mojej zgody, pamiętaj, że jesteś członkiem Lśniącej Straży.

Ykhar: Tak... to prawda.

Miiko: Chciałabym również, żebyś przekazała te instrukcje Kero, jeśli masz czas.

Ykhar: Nie ma problemu.

objectifs: Prépare l'arrivée avec Kero.

-wychodzimy-

Ykhar: (Czuję za sobą czyjś cień... Nie mówcie, że...)

Nevra: O, Ykhar, szukałem cię.

Ykhar: Naprawdę? Dlaczego?

Nevra: Wygląda na to, że bachor stracił łódź...

Ykhar: Tak.

Nevra: Więc, jak zareagowała Miiko?

Ykhar: Po co chcesz to wiedzieć?

Nevra: Powiedz mi, chcę znać wszystkie szczegóły.

Ykhar: Źle...

Nevra: Nie powiedziała nic więcej?

Ykhar: W związku z tym? Nie całkiem...

Nevra: W porządku...

Ykhar: (Wygląda na rozczarowanego.)

Nevra: Co tu robisz, tak w ogóle?

Ykhar: Muszę zarezerwować trochę jedzenia na przyjazd Chroma i Gardienne.

Nevra: Rozumiem...

Ykhar: Nie ma tutaj kierownika?

Nevra: Nie, właśnie wyszedł na rynek i poprosił mnie, żebym tutaj popilnował.

Ykhar: To rekompensata?

Nevra: Nic z tych rzeczy, wiszę mu przysługę...

Ykhar: Jaką przysługę?

Nevra: Nic, co by cię dotyczyło ♥

Ykhar: No dobra...

Ykhar: (Przekazałam Nevrze instrukcje, które miałam mu podać, po czym wyszłam...)

-idziemy do biblioteki-

Ykhar: (Ach, Leiftan tu jest!)

Leiftan: No, co teraz robisz Ykhar? Nadal szukasz Schwarza?

Ykhar: Och nie, znalazłam go i zabrałam do Miiko. Chrome stracił naszą łódkę... Zastanawiam się, jak on to zrobił.

Leiftan: Poważnie...?

Ykhar: Tak... niestety. Nie mogę się doczekać, by poznać jego wersję wydarzeń.

Leiftan: Oczywiście, lepiej nie robić zbyt pochopnych decyzji...

Ykhar: Hmm... hmm... (Skinęłam głową.)

Ykhar: Muszę cię zostawić, mam jeszcze wiele rzeczy do zrobienia...

Leiftan: Nie martw się i pracuj dobrze.

-w sali drzwi-

Ykhar: (Tutaj jest ten elf.)

Ezarel: Więc udało ci się znaleźć Schwarza?

Ykhar: Tak!

Ezarel: Jakieś wieści o tej dwójce idiotów?

Ykhar: Tak, są w drodze... Nie wiem jednak w jaki sposób.

Ezarel: Widzę, Miiko musi być szczęśliwa.

Ykhar: Nie bardzo, Chrome stracił łódź.

Ezarel: Ha ha ha!

Ykhar: (Zaczął się wesoło śmiać. Myślę, że oświetliłam mu dzień.) (?)

-w kuźni-

Ykhar: Kero, to ty! Znasz ostatnie wieści? (?)

Kero: Nie, nie sądzę...

Ykhar: Chrome i Gardienne niedługo wrócą.

Kero: To dobra wiadomość. Wiesz, kiedy będą?

Ykhar: Nie mam pojęcia, muszę im przygotować przyjęcie, ale nie wiem w ogóle, kiedy to będzie.

Kero: To problematyczne...

Ykhar: Tak, mam nie mały problem, by to wszystko zorganizować.

Kero: Co zrobisz?

Ykhar: Cóż, muszę przygotować racje żywnościowe, o które mnie poprosiła, w czym miałam się z tobą skontaktować.

Kero: Ach! Dobrze, pójdziemy do biblioteki?

Ruszyłam za Kero do biblioteki. Badaliśmy przez chwilę wszystkie aspekty tej historii i sortowaliśmy informacje, które mieliśmy.

Kilka godzin zajęło nam zrobienie pierwszego sprawozdania wstępnego... Muszę jeszcze zebrać informacje od Eweleïn i Alayéa'i, skoro mamy czas.

Ykhar: No, w końcu się nam udało!

Kero: Tak, Położę to tam, gdzie zwykle. Przyjdź do mnie, jeśli trzeba będzie coś uzupełnić.

Ykhar: (Skoro to już zrobione, powinnam wrócić do Miiko.)

objectifs: Retourne voir Miiko une dernière fois pour lui dire que tout est fait.

-idziemy do sali kryształu, przed salą-

Valkyon: ...

Ykhar: Znalazłeś Floppy?

Valkyon: Tak, Eweleïn mi w tym pomogła.

Ykhar: To dobrze! Gdzie się schowała?

Valkyon: W moim pokoju... spała w swojej niszy.

Ykhar: Nie pomyślałeś o tym, żeby jej tam szukać?

Valkyon: Tak, ale jej nie widziałem.

Ykhar: Arf ... najważniejsze, ze ją znaleźliście.

Valkyon: Oczywiście!

-do sali-

Ykhar: Wszystko zrobione. Mamy wstępnie ustalony raport z Kero, złożyłam również wniosek o dodatkowe racje do Nevry, ale go tam nie było.

Miiko: O tak, to prawda, że dzisiaj jest najbardziej interesujący dzień na rynku. Dziękuję za poświęcony czas.

Ykhar: W sumie, szybko poszło.

Miiko: Dobra, możesz odejść. Nie musimy już dłużej czekać na ich powrót...

Ykhar: Skoro tak mówisz.

Nie mając już nic innego do roboty, to po prostu wróciłam do mojego pokoju i kontynuowałam pracę nad moimi prywatnymi projektami.

Zasnęłam na jakąś godzinę, kiedy Keroshane zapukał do moich drzwi.

Ykhar: Tak? Odwdzięczasz mi się za to, że wczoraj wystraszyłam cię przychodząc do twojego pokoju? (?)

Kero: Wcale! Wrócili! Wreszcie... Chrome! Widziałem, jak skręcił do Sali... powiedział mi, że Gardienne była za nim... poszedł korytarzem.

Ykhar: Dlaczego nie poszedłeś się z nią zobaczyć? (?)

Kero: Wiem, że się o nią martwisz, pomyślałem, że...

Ykhar: Rozumiem... chodźmy, byle szybko!

Ykhar: (Kierunek więzienie!)

objectifs: Rends-toi à la prison, vite !

-idziemy do więzenia-

Ewelein

Strasznie się spieszyłam i niefortunnie stwierdziłam, że przeznaczenie mnie dopadło(?)... Nie zwracając uwagi na otoczenie, wpadłam na Keroshane z taką siłą, że oboje upadliśmy na ziemię.

  1. (Po prostu wstań)
  2. (Posiedź jeszcze chwilę na ziemi)

Wybór1:

Kero: Nie, z-zaczekaj, pomogę ci wstać...

Eweleïn: Nic mi nie jest.

Kero: Nalegam!

Eweleïn: Zapewniam cię... sama sobie poradzę.

Eweleïn: (Muszę iść do Sali Kryształu i zanieść tego chowańca do Miiko!)

-idziemy do sali kryształu-

Eweleïn: (Jamon też tu jest...)

Eweleïn: (Więc Ykhar i Alajéa... To zrozumiałe, nic nie znalazły.)

Eweleïn: Oto Schwarz.

Miiko: Och, to dobrze!

Eweleïn: Spotkałam go... przez przypadek.

Miiko: Dobrze...

Jamon: Schwarz ma papier na ogonie. Co to jest?

Eweleïn: Myślę, że jest to wiadomość dla Miiko.

Eweleïn: (Zbliżyła się do chowańca, by zabrać wiadomość, którą miał na ogonie.)

Miiko: Hmmm... Elliot został sprowadzony do domu... To dobre wieści.

Ykhar: Mówi, czy Kappy były zadowolone?

Miiko: Tak myślę, nie ma tu zbyt wiele szczegółów... Myślę, że dowiemy się więcej, gdy wróci...

() Niby Ykhar się odezwała

Dziewczyny: Ty zawsze się stresujesz...

Eweleïn: Potwierdzam.

Ezarel: Co jeszcze napisał?

Miiko: Nie, czy on jest poważny? ← wkurzona

Alajéa: Co zrobił?

Miiko: Ja chyba śnię... Dałam mu jeszcze jedną szansę, a on robi coś takiego? Zabiję go... uduszę! ← nadal wkurzona

Eweleïn: Miiko?

Eweleïn: (Podała nam papier.)

Eweleïn: Nie zapomni mu tego... (?)

Miiko: To mnie denerwuje.

Ykhar: Ale... jak on to zrobił?

Miiko: Nie wiem, nie ma tu żadnego wytłumaczenia...

Ezarel: Wiatr zawieje mu mocno w uszy, gdy wróci. ← to chyba jakieś powiedzenie, nw

Miiko: Humpf...

Ykhar: Uspokój się Miiko, poczekaj, aż dowiesz się, jak i dlaczego...

Miiko: Hmm...

Alajéa: No dalej, jestem pewna, że nie zrobił celowo.

Miiko: Niech ci będzie...

Alajéa: Co jeszcze napisał?

Miiko: Że znaleźli inny sposób na powrót.

Ykhar: Jaki?!

Miiko: Nie wyjaśnił...

Ezarel: Kiedy tu dotrą?

Miiko: Mniej więcej za dwa dni... Schwarz, kiedy Chrome dał ci tę wiadomość?

Schwarz: Huuuuuu! Hu! Hu!

Miiko: Dzień temu?

Schwarz: HU!

Miiko: Więcej? Dwa dni temu?

Schwarz: HU HU!

Miiko: Cholera!

Miiko: To oznacza, że mogą się tu pojawić w każdej chwili... Alajéa, Ykhar, Eweleïn... znowu będę potrzebowała waszej pomocy.

Eweleïn: Możesz na mnie liczyć.

Miiko: Dziękuję... Powierzam wam zorganizowanie przybycia Chroma i Gardienne. Myślę, że będę potrzebować pomocy waszej trójki.

Eweleïn: Naprawdę?

Miiko: Nie mogę wyjaśnić dlaczego...

Ykhar: To znowu twoja intuicja? Tak jak wtedy, gdy się pojawiła?

Miiko: Tak...

Eweleïn: Dobrze, więc co chcesz, żebyśmy zrobiły?

Miiko: Ewelein, możesz zająć się przygotowaniem opieki medycznej? (?)

Eweleïn: Jakiego rodzaju?

Miiko: Nie wiem, nie możemy przewidzieć wszystkiego... Zdaję się na ciebie.

Eweleïn: Nie martw się, zajmę się tym.

-wychodzimy, w sali drzwi-

Eweleïn: (Tss... to znowu ten żartowniś.) ← chyba o to chodziło

Ezarel: Udało ci się znaleźć chowańca tego bachora?

Eweleïn: Tak, to był fart.

Ezarel: Nie wiem, jak możesz wspierać tę misję... to jest tak nieznaczne.

Eweleïn: Powiedziano mi, aby to zrobić, więc to robię.

Ezarel: Silna i zdyscyplinowana. (?) ← nw, było coś o bestii

Eweleïn: (Wolałam go zignorować. W każdym razie, to nie ja z nim pracuję.)

-w lecznicy-

Eweleïn: (Cieszę się, że w końcu wróciłam do szpitala... przygotuję kilka balsamów.)

Eweleïn: (Co będzie mi potrzebne?)

Przygotowałam kilka składników, przed pójściem do sali alchemii.

-przenosi nas do alchemicznej-

Po kilku godzinach, miałam już przygotować ostatni balsam... Jednak zdałam sobie sprawę, że niestety nie mam potrzebnego składnika.

Eweleïn: (Muszę koniecznie odwiedzić Purroy'a... Ale biorąc pod uwagę czas, pewnie nie ma go już w sklepie.) ← Purroy to chyba chłopak

Eweleïn: (Przykro mi, że go zdenerwuję w takim momencie, ale koniecznie tego potrzebuję...)

-idziemy pod salę kryształu-

Eweleïn: (O nie, to znowu on.)

Nevra: Przepraszam, nie widziałem cię.

Eweleïn: Nie popchnąłeś mnie, nie martw się.

Nevra: To dobrze. Do zobaczenia, dziewczyno.

-w głąb korytarza-

Eweleïn: Leiftan...

Leiftan: Więc, co porabiasz Ewelein? Nadal szukasz Schwarza?

Eweleïn: Wcale nie, znaleźliśmy go kilka godzin temu.

Leiftan: Świetnie, jakieś wieści od naszych towarzyszy?

Eweleïn: Ich statek zniknął i są teraz w drodze powrotnej...

Leiftan: Naprawdę? Statek zniknął? Co masz na myśli? I jak mogą wrócić bez łodzi?

Eweleïn: Nie wiem, nie wyjaśnił tego w liście. Myślę, że dowiemy się później.

Leiftan: Tak... masz rację. Zapewne masz dużo do zrobienia, pójdę już.

Eweleïn: To prawda! Dziękuję Leiftan.

-wracamy przed salę-

Valkyon: ...

Eweleïn: (Wygląda na zamyślonego.)

Eweleïn: Nadal nie odnalazłeś Floppy?

Valkyon: ... zaczynam rozpaczać...

Eweleïn: (Nigdy wcześniej nie widziałam go tak przygnębionego.)

Valkyon: ... Jeszcze raz wszystko przeszukałem.

Eweleïn: Chcesz, żebyśmy znowu zaczęli szukać?

Valkyon: Nie, masz coś innego do roboty.

Eweleïn: Tak, muszę skończyć mikstury przed powrotem Chroma i nowej, ale mogę dać ci dziesięć dobrych minut mojego czasu.

Valkyon przyjął moją propozycję pomocy i postanowiliśmy wrócić do jego pokoju. To ostatnie miejsce, w którym ją widział...

Mała, włochata kulka podniosła swój nos, gdy weszliśmy, była to Floppy. Przez ten cały czas leżała w łóżku i spała spokojnie. Wychodząc z pokoju uśmiechnęłam się do mojego przyjaciela.

Valkyon: Przepraszam, że przeze mnie straciłaś tyle czasu.

Eweleïn: Ależ nie, najważniejsze, że się odnalazła. (?)

Valkyon: Tak, to prawda.

-przy łukach-

Purroy: Ew-Ew... Ew-

Eweleïn: Mówiłam ci już, żebyś nazywał mnie Lein.

Purroy: Sorka! Więc co cię sprowadza?

Eweleïn: Potrzebuję trochę drzewa sandałowego. Wiem, że to poza harmonogramem...

Purroy: Żaden problem! Co mogę dla ciebie zrobić?

-przenosimy się do alchemicznej-

Więc wzięłam trochę archan(?) drzewa sandałowego i wróciłam do sali alchemicznej, by skończyć moje mikstury.

Eweleïn: (Skoro to już zrobione, to wrócę zobaczyć się z Miiko.)

-idziemy do sali-

Eweleïn: Już wszystko gotowe, Miiko.

Miiko: Już? Bardzo dobrze...

Eweleïn: Tak.

Miiko: Dobrze, możesz odejść. Nie musimy już dłużej czekać na ich powrót...

Postanowiłam wrócić do szpitala, aby posortować dokumenty ostatnio przybyłych członków. Zatrzymałam się na sprawozdaniu dotyczącym Gardienne.

Eweleïn: (Ta dziewczyna jest zagadką... Regularnie studiuję jej dokumenty, jednak nadal nie rozumiem, jak mogła tak łatwo wejść do sali kryształu.)

Po kilku godzinach badania tego, zasnęłam nie zdając sobie z tego sprawy. Wtedy ktoś zapukał do moich drzwi.

Eweleïn: O co chodzi?

Jamon: Chrome z powrotem.

Eweleïn: Naprawdę? Gdzie on jest?

Jamon: Widziałem, jak Chrome wychodzi z więzienia. Chrome zniknął. Ja nie wiem, gdzie jest teraz Chrome.

Eweleïn: Dobrze...

Jamon: Chrome nie być ubrany. ← Jakie słodkie oczka i ten rumieniec ^^

Eweleïn: CO?! (Lepiej pójdę do więzienia.)

-idziemy do więzienia-

Alajéę

-przy altanie-

Gdy dotarłam do altany wpadłam na Kero, który wydawał się nie być sobą, ani trochę.

  1. (Powinnam spytać go o co chodzi...)
  2. (Nie mam ochoty zajmować się jego problemami.)

Wybór1:

Alajéa: No więc, co się stało Kero?

Kero: Nic, tylko się z kimś podroczyłem... więc, sprawy nie mają się zbyt dobrze.

Alajéa: Sądziłam, że pomagasz Miiko skontaktować się z kappami.

Kero: Tak, próbowaliśmy, nie wyszło.

Alajéa: Och nie...

Kero:

Alajéa: Skończ o tym biadolić, gniewać się na kogoś czy odnieść porażkę, to nic wielkiego.

Kero: Nie lubię się na kogoś gniewać...

Alajéa: To się zdarza, tak to już jest.

Kero: Wiem to, ale nadal...

Alajéa: (Żałuję, że zwróciłam na niego uwagę, nie przestaje narzekać.)

Kero: Nie mam pojęcia, jak to naprawić.

Alajéa: Posłuchaj Kero, wszyscy mają problemy... o wiele poważniejsze niż twoje zamartwianie się o <<nie jesteśmy już przyjaciółmi>>. Mam ważną misję do ukończenia... nie to, co niektórzy.

Kero: … Uch... D-Dobrze. ← aww, biedny Keroshane T-T

Alajéa: (Muszę iść do Sali Kryształu przyprowadzić tego chowańca do Miiko!)

-w sali kryształu-

Alajéa: (Jamon też tu jest.)

Alajéa: (Ta dwójka jest zawsze razem...)

Alajéa: Och... ty też tu jesteś.

Ykhar: Tak, nie mogłam niczego znaleźć. Więc nie było sensu w kontynuowaniu bezowocnych poszukiwań...

Eweleïn: Ja tak samo... ale widzę, że ciebie to nie dotyczy.

Alajéa: Tak, znalazłam Schwarza!

Miiko: Naprawdę?

Alajéa: Tak, spójrz, jest tutaj!

Jamon: Schwarz ma papier na ogonie. Co to?

Alajéa: Myślę, że to wiadomość od Chroma.

Alajéa: (Przywołała do siebie chowańca, by zabrać wiadomość, którą miał na ogonie.)

Miiko: Hmmm... Elliot został sprowadzony do domu... To dobre wieści.

Ykhar: Mówi, czy Kappy były zadowolone?

Miiko: Tak myślę, nie ma tu zbyt wiele szczegółów... Myślę, że dowiemy się więcej, gdy wróci...

Eweleïn: Nadal jesteś zaniepokojona...

Alajéa: Prawda!

Eweleïn: Co jeszcze napisał?

Miiko: Żartujesz sobie ze mnie?!

Alajéa: Co zrobił?

Miiko: Ja chyba śnię... Dałam mu jeszcze jedną szansę, a on robi coś takiego? Zabiję go... uduszę!

Eweleïn: Miiko?

Alajéa: (Podała nam papier. )

Alajéa: … on naprawdę to zrobił.

Miiko: Tak...

Ykhar: Ale... jak on to zrobił?

Miiko: Nie wiem, nie ma tu żadnego wytłumaczenia...

Eweleïn: Wiatr zawieje mu mocno w uszy, gdy wróci. ← to chyba jakieś powiedzenie, nw

Ykhar: Uspokój się Miiko, poczekaj, aż dowiesz się, jak i dlaczego...

Miiko: Mmmh...

Alajéa: Daj spokój, jestem pewna, że nie zrobił tego celowo.

Miiko: Niech ci będzie...

Alajéa: Co jeszcze napisał?

Miiko: Że znaleźli inny sposób na powrót.

Ykhar: Jaki?!

Miiko: Nie wyjaśnił...

Eweleïn: Kiedy tu dotrą?

Miiko: Mniej więcej za dwa dni... Schwarz, kiedy Chrome dał ci tę wiadomość?

Schwarz: Huuuuuu! Hu! Hu!

Miiko: Dzień temu?

Schwarz: HU!

Miiko: Więcej? Dwa dni temu?

Schwarz: HU HU!

Miiko: Cholera!

Miiko: To oznacza, że mogą się tu pojawić w każdej chwili... Alajéa, Ykhar, Eweleïn... znowu będę potrzebowała waszej pomocy.

Alajéa: Słucham.

Miiko: Dziękuję... Powierzam wam zorganizowanie przybycia Chroma i Gardienne. Myślę, że będę potrzebować pomocy waszej trójki.

Alajéa: Ach?

Miiko: Nie mogę wyjaśnić dlaczego...

Ykhar: To znowu twoja intuicja? Tak jak wtedy, gdy się pojawiła?

Miiko: Tak...

Alajéa: Dobrze, więc, co mamy zrobić?

Miiko: Alajéa, zawiadom każdego, kogo ta informacja może dotyczyć.

Alajéa: Ale tym zwykle zajmuje się Ykhar...

Miiko: Myślę, że choć raz będzie lepiej, jeśli Ykhar zajmie się jedzeniem, a ty roznoszeniem wiadomości.

Alajéa: Ale dlaczego?

Jamon: Mmm.

Alajéa: Dobrze, zrobię to...

-przy schronie-

Alajéa: (Powinnam porozmawiać z Nevrą o Gardienne.)

Nevra: Więc, udało ci się znaleźć Schwarza?

Alajéa: Tak, tak!

Alajéa: A propos, Gardienne i Chrome są już w drodze powrotnej.

Nevra: Och, wspaniałe wieści. Nie mogę się doczekać ich powrotu.

Alajéa: Mówisz tak ze względu na nią, co nie?

Nevra: Nie, ze względu na ich oboje. Dlaczego tak uważasz?

Alajéa: Bo spędzasz z nią sporo czasu.

Nevra: Nie więcej, niż z którąkolwiek inną dziewczyną.

Alajéa: (Tak... jasne.)

-w bibliotece-

Alajéa: (Och nie, tylko nie on!)

Ezarel: Wciąż szukasz tego małego szkodnika?

Alajéa: Nie, już go znalazłam. Szukałam ciebie.

Ezarel: Ach, dlaczego?

Alajéa: Chrome i Gardienne są w drodze powrotnej, Miiko poprosiła mnie, bym wszystkich powiadomiła.

Ezarel: Dobrze...

Alajéa: Nie obchodzi cię to?

Ezarel: Nie, to naprawdę najważniejsza wiadomość tego dnia, czekałam na to!

-przy altanie-

Alajéa: Kero, tutaj jesteś!

Kero: Tak, szukałaś mnie...

Alajéa: Tak... i nie.

Alajéa: Miiko poprosiła mnie, bym powiadomiła każdego <<kogo to może dotyczyć>>, że Chrome i Gardienne niedługo wrócą.

Kero: Och, to dobre wieści.

Alajéa: Tak, cóż... jednak Chrome zgubił łódź.

Kero: Co?

Alajéa: Nie mamy pojęcia dlaczego, ale to zrobił...

Alajéa: Poważnie, powinniście wywalić go ze Straży, on absolutnie nie zasługuje na to, by tu być!

Kero: Nie mów tak... to nie jest miłe.

Alajéa: Hmm... Po prostu mówię, co myślę!

-napotykając się na Leiftana na korytarzu-

Alajéa: (Jest Leiftan, naprawdę jest słodki.)

Leiftan: No więc, co robisz Alajea? Nadal szukasz Schwarza?

Alajéa: Nie, już go znalazłam i zaniosłam do Miiko.

Leiftan: Gratulacje!

Alajéa: Więc, teraz, muszę powiadomić kilka osób o tym, ze Chrome i Gardienne są już w drodze powrotnej.

Leiftan: Ach? Wiesz, dlaczego masz nas o tym powiadomić?

Alajéa: Nie... nie pomyślałam, żeby spytać.

Leiftan: Ha ha, musi być na to dobry powód, Miiko nigdy nie prosi o coś, co nie byłoby uzasadnione.

Alajéa: Tak... W każdym razie, pewnie byłeś jednym z tych, którzy mieli się dowiedzieć!

Leiftan: Tak myślę, tak, dziękuje, że mi o tym powiedziałaś. Będę w gotowości.

-spotykając Valkyona-

Valkyon:

Alajéa: Więc, znalazłeś swoją małą Floppy?

Valkyon: Tak, na szczęście! Ewelein pomogła mi ją znaleźć.

Alajéa: Och, to wspaniale, cieszę się.

Valkyon: A ty, udało ci się odnaleźć Schwarza?

Alajéa: Tak, i jeszcze Chrome i Gardiene są w drodze powrotnej.

Valkyon: Bardzo dobrze, bardzo dobrze.

Alajéa: (Dobrze, powiadomiłam już wszystkich, którzy mieli o tym wiedzieć.)

Alajéa: (Muszę już tylko powiedzieć Miiko i wszystko wróci do normy.)

Alajéa: (Cieszę się, ze udało mi się zakończyć tę misję sukcesem.)

-wracając do Miiko, sala kryształu-

Alajéa: Zrobiłam, o co mnie prosiłaś Miiko.

Miiko: Już? Bardzo dobrze...

Alajéa: Tak, w sumie to szybko poszło.

Miiko: Dobrze, możesz więc wyjść. Nie możemy zrobić nic więcej, jak tylko czekać na ich przybycie.

Alajéa: Okej!

-wychodzimy-

Wróciłam do swojego pokoju i czekając, czytałam książkę, którą pożyczyła mi Ykhar. Powiedziała mi, że jej się w ogóle nie spodobała, ale muszę przyznać, że ja ją uwielbiam!

Alajéa: (Muszę pamiętać, by ją potem oddać.)

Spałam spokojnie, gdy w środku nocy wpadła do mnie Ykhar.

Alajéa: O co chodzi?

Ykhar: To Chro... Chro... Chrome! Wrócił!

Alajéa: Już? Dobry boże, gdzie teraz jest?

Ykhar: Poszedł do Miiko powiedzieć jej o swoim przybyciu. Nie było z nim Gardiene... Ja... ja...

Alajéa: Uspokój się Ykhar, nie może być daleko. Skąd przyszedł?

Ykhar: Widziałam, jak wychodził schodami z więzienia... ja... ja...

Alajéa: W porządku.

Alajéa: (Wygląda na roztrzęsioną, ciekawe dlaczego.)

Alajéa: (Powinnam więc pójść do więzienia.)

~już jako nasza postać~

Podążałam za Chromem, który się coraz bardziej oddalał... Płynęliśmy jeden za drugim wzdłuż podwodnej jaskini. Woda wokół mnie stawiała coraz większy opór.

-w podwodnym tunelu-

Naprawdę czuję się, jakbym była zagubiona w nieskończonej drodze bez powrotu... Wtedy poczułam silny ból w klatce piersiowej...

Gardia: Chro... Chro...

Gardia: (Nie mogę mówić... Co się ze mną dzieje?)

Gardia: (Chrome, gdzie jesteś?)

Gardia: Chrome...

Gardia: (Zaczynam się słabo czuć... Muszę płynąć dalej.)

Pomimo moich trudności, płynęłam dalej. Woda jest coraz bardziej zimna i nieprzyjemna...

W głębi serca czułam, że to nie jest normalne, więc próbowałam ze zdwojoną siłą, wyczuwając nieuniknione. Dotarłam do powierzchni, jednak na próżno...

... Moje ciało było sparaliżowane, zaczęłam się dusić, po czym tonąć. Sama w bezmiarze oceanu, myślałam, że nadeszła moja ostatnia godzina...

Zamknęłam oczy, nie mogąc już utrzymać ich otwartych pod wodą. Siły opuściły moje ciało i wewnątrz czułam, jak boli mnie serce. Nie chciałam się poddawać, ale moje ciało mnie nie słuchało.

Gdy ratuje nas Ezarel

Nagle usłyszałam głos i dźwięk mojego ciała wyciąganego z wody... usłyszałam drwinę i rozpoznałam ten szyderczy, osobliwy ton: Ezarel.

Był tutaj, nie rozumiałam jak i dlaczego. Myślałam, że jestem na dnie oceanu, tak daleko od centrali, a jednak byłam tak blisko.

~ilustracja~

Ezarel: Jesteś strasznie lepka... poważnie, to godne pogardy/karygodne.

Gardia: Co... jak?

Ezarel: Chyba powinienem dać cię z powrotem do wody.

Gardia: Myślałam, że nie lubisz, gdy się ciebie dotyka...

Ezarel: Ale ty mnie nie dotykasz.

Gardia: Co...

Ezarel: Zamknij się, zanim cię puszczę. Już i tak mi się wyślizgujesz.

-pokazuje się nam więzienie-

Nie powiedziałam ani słowa więcej czując, jak się chwieję.(?) Po drodze nie przestawał mnie rozśmieszać, bez cienia wątpliwości po to, bym nie zasnęła.

Gdy ratuje nas Valkyon

Nagle usłyszałam głos i dźwięk mojego ciała wyciąganego z wody... Silne, ciepłe ręce wędrowały po moich plecach, otwierając oczy rozpoznałam Valkyona.

Był tutaj, nie rozumiałam jak i dlaczego. Myślałam, że jestem na dnie oceanu, tak daleko od centrali, a jednak byłam tak blisko.

~ilustracja~

Valkyon: ...

Gardia: Valkyon... nie mogę oddychać... (Z trudem złapałam oddech.)

Valkyon: Oszczędzaj siły. Zabieram cię do szpitala.

Milczałam, pozwalając temu mężczyźnie zanieść mnie do celu. W jego ramionach, czułam się całkowicie bezpieczna... usłyszałam jego głos proszący mnie, bym nie zasypiała.

Gdy ratuje nas Nevra

Nagle para ramion objęła mnie dookoła i mogłam jeszcze raz poczuć powiew wiatru na mojej twarzy. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Nevrę.

Był tutaj, nie rozumiałam jak i dlaczego. Myślałam, że jestem na dnie oceanu, tak daleko od centrali, a jednak byłam tak blisko.

Nevra: Jestem tutaj Gardienne, wróciłaś.

Gardia: Ja... ale... jak...

Nevra: Porozmawiamy o tym późn...

Gardia: (Koniec jego wypowiedzi zanikł, gdy się zachwiałam.)

Nie rozumiałam co mówił, zrozumiałam jedynie, że niesie mnie do szpitala.

Gdy ratuje nas Leiftan

Nagle usłyszałam jakiś głos i dźwięk mojego ciała wyciąganego z wody... Byłam bardzo zaskoczona słysząc tak miękki głos, a zwłaszcza widząc... Leiftana.

Był tutaj, nie rozumiałam jak i dlaczego. Myślałam, że jestem na dnie oceanu, tak daleko od centrali, a jednak byłam tak blisko.

~ilustracja~

Leiftan: Gardienne, oddychaj, jesteś w Eldaryi.

Gardia: Ja... Leiftan, co ty tu robisz?

Leiftan: Słyszałem, że wróciłaś, wpadłem tu i zobaczyłem cię na dnie wody. Nic ci nie jest?

Gardia: (Bardzo się o mnie martwi.)

Zauważyłam, że Leiftan założył na mnie swój płaszcz, czułam, że był bardzo uprzejmy/troskliwy. Poczułam się jak w bajce.

-przenosimy się do szpitala/lecznicy-

Przychodząc do szpitala, zauważyłam niemal wszystkich: Miiko, Ykhar, Eweleïn... ale również Nevrę i Valkyona/Ezarela i Nevrę/Valkyona i Ezarela/Nevrę, Valkyona i Ezarela, wyglądali na zmartwionych.

Miiko: Połóż ją na łóżku i wyjdźcie, chłopaki!

Nevra: Dlaczego?

Miiko: Ona znowu stanie się człowiekiem, straciła już swoje skrzela...

Nevra: Rozumiem. Wychodzę. ← what? Ty pierwszy do ucieczki?

Ezarel: I co z tego? ← oj, oj, oj

Miiko: No wiesz ...ona ... wyjdźcie/wynocha!

Valkyon: Nie rozumiem, w czym tkwi problem. To tylko... ← ty też, Valk? Ty też?

Leiftan: Chłopcy, chodźmy...

Miiko: Wynoście się w końcu!

Gardia: (Miiko wypchnęła chłopaków w stronę wyjścia, przy pomocy dziewczyn, podczas gdy Nevra wymknął się bez pytania...)

Miiko: Eweleïn, zrób jej zastrzyk...

Eweleïn: Rozumiem...

Ykhar: ...robić ...iko?

Gardia: (Dlaczego nie mogę zrozumieć, co mówią?)

~ Widok się rozmazuje, coraz bardziej ~

Miiko: ...niech ...

Gardia: (Dlaczego dźwięki nie wydobywają się z moich ust?)

Alajéa: ...nagi ...

Gardia: (moje oczy... widok... jest zamazany.)

Gardia: (Ja... ja...)

Gardia: (Miiko... ja...)

/ \ Gratulacje, ukończyłaś odcinek 07! Możesz znaleźć nowy obszar poszukiwań swojego chowańca: Jadeitowe Ziemie. Nowe ubrania są dostępne w butiku! /\

Koniec odcinka

(Ps. zastanawia mnie dlaczego chłopcy tak zareagowali. W ogóle mega zdziwieniem była dla mnie reakcja Nevry, widać, jaki z niego faktycznie jest zbok xD Co do Eza to myślę, że może chciał zbadać jakoś nasze ciało - to w większości człowiek, no bo hello, ile razy będzie miał taką okazję; a Valkyonowi chyba po prostu nie przeszkadza widok nagiego ciała. A może po prostu wszyscy są utajnionymi zboczeńcami? xD)

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.