FANDOM


Strona zawiera nieoryginalne tłumaczenie

Jest już wstawiony tekst z całego odcinka ^^

(ale gdyby tak się stało, że czegoś jednak zabrakło, to proszę piszcie w komentarzach: oczywiście nie dotyczy to wersji z innymi wyborami)

(na ten odcinek zeszło mi 800~1000 maany)

^^ Mam już cały tekst, więc zaczynam moją pracę nad tłumaczeniem ^^

Jeśli zauważycie jakieś błędy, albo uznacie, że inne słowo się gdzieś lepiej nada, to napiszcie mi o tym w komentarzach. Jak zawszę będę wdzięczna za waszą pomoc :D

Zaczynamy odcinek!!!

Gardia: (Zastanawiam się, jak się miewa kappa.)

-pojawia się jeden z Purrekos-

Purroko: Hej Gardienne!

Purroko: Pamiętasz, że ostatnio mogłaś wybrać chłopca, który ozdobi twój pokój?

  1. Tak, i zastanawiam się, co to da!
  2. Tak, i jestem bardzo zadowolona z mojego wyboru!

Wybór: (To chyba nie ma znaczenia)

Purroko: Doskonale... mogę coś dla ciebie zrobić, ale obecnie moje siły pozwoliły mi jedynie zmienić bieg czasu, lecz następnym razem, będę mógł zmienić twój wybór.

Gardia: "Zmienić mój wybór"?

Purroko: Tak... *ziew* Jeśli chcesz, mam moc, by wpłynąć na twój los.

Gardia: Naprawdę? Będę mogła wybrać innego chłopaka do ozdobienia mojego pokoju?

Purroko: Jeśli powtórzysz ten moment, tak! Ale później zajmiemy się szczegółami...

Gardia: Uch, w porządku.

Podsumowując: Gdy zdecydujesz się zrobić replay tego odcinka, będziesz mogła zmienić wybór chłopca, który na nowo urządzi twoją sypialnię, bez konieczności odtwarzania replayu"historii". Ta zmiana będzie cię kosztować 200 maany.

Purroko: Bardzo dobrze, więc nie będę ci dłużej przeszkadzać i wrócę do mojej pracy.

Gardia: Jakiej?

Purroko: Spanie i marzenie o najpiękniejszej rzeczy na ziemi.

Gardia: Och... więc, miłych snów!

Gardia: (Dziwny był ten kot... cóż, lepiej więcej o tym nie myśleć!)

-koniec gadki z kotem, teraz nie da się tego zmienić, chyba...,więc wracając do historii-

  • jeśli robił go Valkyon

Ezarel: Twój pokój jest gotowy, Valkyon już skończył. Powinnaś go zobaczyć, jest wspa-nia-ły.

Gardia: (Mam złe przeczucia...)

-idziemy zobaczyć pokój-

Valkyon: O, Gardienne, jesteś. Skończyłem twój pokoju, chcesz go zobaczyć?

Gardia: Jasne!

Gardia: Valkyon!

Valkyon: Tak?

Gardia: Dzięki... Czuję się naprawdę głupio, że zrobiłam tyle zamieszania o jeden materac...

Gardia: Przepraszam, że musiałeś podjąć się tego zadania...

Valkyon: Nie martw się, myślę, że wielu zareagowałoby w ten sam sposób.

Gardia: Tak myślisz?

Valkyon: Kiedy pozdrawiasz ludzi, powinnaś zrobić to dobrze. (niepewne tł.)

Poszliśmy do drzwi mojego pokoju i widząc promiennym uśmiech Ezarela zdałam sobie sprawę, że coś jest nie tak...

~pokój jest taki jak wcześniej, tylko że nie ma pęknięć i jest materac~

Ezarel: I jak... szczęśliwa?

Gardia: ... ja...

Valkyon: Odnowiłem ściany i twoje łóżko powinno być bardziej solidne. Materac jest dobrej jakości i wstawiłem również kilka połączeń w podłodze, by zapobiec ponownemu pojawieniu się wilgoci.

Gardia: ... nie... wiem ...

Nevra: Więc, Valk... naprawdę dużo zrobiłeś!

Gardia: ... co powiedzieć...

Gardia: (Nevra i Ezarel wybuchli śmiechem... Kero i Ykhar przyszli chwilę później i również nie potrafili powstrzymać się od śmiechu.)

Gardia: (Valkyon, ze swej strony, pozostał niewzruszony, a mnie zupełnie zatkało.)

Nevra: Poważnie, myślę, że to był najlepszy wybór w twoim życiu!

Ezarel: To takie... wspaniałe ♥

Valkyon: W czym problem?

Gardia: Mówiłam głównie o materacu do spania... mogę się tym zadowolić, nawet jeśli jest to dosyć proste...

Ykhar: Proste? To zupełnie archaiczne.

Kero: Jestem strasznie zażenowany, w imieniu wszystkich strażników... naprawdę...

Ykhar: Mogłeś chociaż dodać kilka dekoracji...

Valkyon: Nie znam gustu Gardienne, a ten pokój jest wystarczający.

Kero: Nie, naprawdę musisz coś zrobić...

Gardia: Ja... Ha ha...

Gardia: Ach... (Przestałam się śmiać, to nie była moja kolej.) Przepraszam Valkyon! Ja...

Wszyscy zebraliśmy się, by zbadać trochę wyczyny Valkyona. Okazało się, że nie ma pojęcia w kwestii wystroju, ale to co zrobił było wielkim wyczynem.

Po długiej dyskusji Kero poprosił wszystkich, żeby każdy dołożył coś od siebie, aby dać trochę więcej "piękna" i "przestrzeni" w miejsce, w którym miałam spać.

Kero: Wróć za kilka godzin, myślę, że tym razem wszystko będzie dobrze! Poproszę Miiko, by do nas dołączyła.

Gardia: Naprawdę? Bardzo Ci dziękuję!

Gardia: (Pójdę zobaczyć kappę. Zresztą, nie mam wiele do zrobienia...)

-wychodzimy, idziemy do szpitala-

Przyszłam do szpitalu, ale nie było nikogo... poza Kappą śpiącym w łóżku. On zawsze miał mocny zapach, ale teraz pachniał bardziej jak kapusta.

Podeszłam do niego i powoli się obudził.

Gardia: (Chyba kocham to maleństwo.)

Gardia: Więc, dobrze spałeś?

Kappa: Aaaah!

Gardia: Patrząc na to, jak się wiercisz, myślę, że oznacza to, że tak, ha ha...

  1. (Porozmawiałam z nim tak, jakby był... małym kotkiem.)
  2. (Porozmawiałam z nim tak, jakby był... małym dzieckiem.)
  3. (Porozmawiałam z nim tak, jakbym nie miała nic innego do roboty.)

(wybór nie ma tutaj znaczenia)

Miiko: O, tu jesteś?

Gardia: Tak, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko?

Miiko: Nie, wręcz przeciwnie. Chciałam tylko zobaczyć, jak się czuje.

Gardia: Wydaje się być raczej spokojny.

Miiko: Teraz... Jest jeszcze bardzo młody, powiedziałabym, że ma co najwyżej kilka miesięcy.

Gardia: Och, więc to jeszcze dziecko?

Miiko: Dziecko, jeszcze... Zastanawia mnie, jak dotarł do naszego regionu.

  1. Żółwie potrafią pływać, racja?
  2. Użył grzybnego kręgu?
  3. Może został złapany przez kłusowników?

Wybór 2:

Miiko: Ha ha ha! Ależ nie, to niemożliwe! Nadal nie rozumiesz jak to działa...

Miiko: A gdzie jest pielęgniarka dyżurująca?

Gardia: Nie wiem, kiedy przyszłam, nie było nikogo.

Miiko: Hmm... pff.

Gardia: (Zaklęła w nieznanym nam obojgu języku, małemu i mi.)

Miiko: Gardienne, mogłabyś zająć się tym maleństwem, skoro się teraz obudził... Wygląda na to, że stworzyliście ze sobą więź.

  1. Nie martw się, zajmę się nim.
  2. Przepraszam, ale ja naprawdę nie chcę...

Wybór 1:

Miiko: Dziękuję, robisz mi wielką przysługę. Możesz go zabrać ze sobą, powiedziałabym, że jest w dobrych rękach.

Gardia: (Ja śnię czy ona właśnie powiedziała mi komplement?)

Miiko: Zobaczymy się, gdy wszystko będzie gotowe!

Gardia: Wygląda na to, że będziemy musieli spędzić trochę czasu razem, ty i ja.

Kappa: Aaaaah!

Gardia: (Zastanawia mnie, czy dorośli Kappa potrafią mówić, a szczególnie, czy mogą one uczyć się słów.)

Gardia: (W każdym razie mały wygląda na podekscytowanego, muszę wymyślić, czym go zająć...)

Gardia: Gdybym miała chociaż podręcznik typu "Czym zająć Kappę, dla początkujących"... (?)/głupków

Gardia: Nie jestem zbytnio przyzwyczajona do opieki nad dziećmi, ale...

Gardia: (Podniosłam przed sobą kappę i zaczęłam myśleć o tym, co mogę zrobić, żeby go zająć.)

Gardia: (Zaczął gaworzyć/rechotać.)

Gardia: Wiesz co, mógłbyś mi pomóc... Co chcesz robić, mały, śmierdzący żółwiu?

?: Jeśli wierzysz, że ci odpowie...

Gardia: Co?!

Gardia: Nevra, do cholery! Przestraszyłeś mnie... Co tu robisz?

Nevra: Nie sądzę, by na ciebie spojrzał, mała ciekawska. Szukam bandaży i kilku balsamów leczniczych. Wiesz, gdzie jest pielęgniarka?

Gardia: Nie, nie było jej tu, kiedy przyszłam. Jesteś ranny? /zraniłeś się?

Nevra: Nie ja, ale młody członek mojej gwardii. Ta głupia dziewczyna otworzyła nogę, a nie chciałbym poczuć zapachu krwi./nie poczułem zapachu (?)

Gardia: Może nie chciała cię martwić, nie powinieneś traktować jej jak idiotkę.

Nevra: Dbam o fakt, że ukrywanie czegoś, by dobrze wypaść, JEST zupełnie idiotyczne. Musiałem zrobić jej tymczasowy opatrunek z mojego pięknego szalika, pfff...

Gardia: (Ach tak, to prawda, że on nie jest zbyt otwarty(?)...) No cóż... Nie wiedziałam, że jesteś taki uprzejmy./potrafisz być

Gardia: (Zabrał wszystkie niezbędne mu rzeczy i ruszył w stronę drzwi.)

Nevra: Co ty tu tak w ogóle robisz?

Gardia: Przyszłam zobaczyć kappę i powierzono mi nad nim opiekę... nie wiem, co z nim zrobić.

Nevra: To dziecko,powinnaś spróbować klasyki: spacer, jedzenie, kąpiel, to wszystko.

Gardia: Och, to nie głupie. Dziękuję za radę!

Gardia: (No, więc teraz mam w czym wybierać. Nie wiem, czy będę mieć czas, by wszystko zrobić... Więc od czego zacząć?)

  1. (Myślę, że najpierw go umyję!)
  2. (Myślę, że najpierw go nakarmię!)
  3. (Myślę, że najpierw pójdę z nim na spacer!)
  • gdy wybieramy karmienie

Gardia: Chodź Kappo! Poszukamy ci czegoś do zjedzenia.

Gardia: (Kero powinien być jeszcze w bibliotece...)

-wychodzimy-

Gardia: (Powinnam chyba dać mu jakieś imię zamiast nazywać go "Kappa"?)

Zdecydowałam zająć się kappą... jednak to słowo wyszło mi uszami.

Gardia: Malutki kappo, a co jeśli nazywałabym cię inaczej? Co o tym myślisz?

Kappa: Hiiiiii!!!

Gardia: Masz jakieś imię?

Kappa: Haaaa!

Gardia: (Skinął głową, po czym zaczął wymawiać swoje imię w sylabach, których nigdy nie słyszałam.)

Gardia: Uch... Przepraszam, ale nie rozumiem, i myślę, że twoje imię jest dla mnie zbyt długie...

Gardia: Nie masz nic przeciwko, jeśli dam ci inne imię? To może wyglądać jak brak szacunku z mojej strony, ale... (?)

Gardia: (Zanim zdążyłam dokończyć zdanie, skoczył mi na szyję.) Myślę, że to znaczy tak.

Gardia: (Waham się pomiędzy trzema imionami: Liam, Elliot i Franklin.)

  1. Co powiesz ma Elliot?
  2. Co powiesz ma Liam?
  3. Co powiesz ma Franklin?

Wybór 3: (po prostu inny niż Elliot)

Kappa: Haaaaaaaaaa!

Gardia: Nie wygląda na to, żeby ci się to podobało.../Chyba ci się to nie podoba...

Kappa: Elliot!

Gardia: Wolisz to?

Kappa: Hiiiiii!

Gardia: Niech będzie...

Gardia: (Chwila moment... przecież nie powiedziałam tego na głos. Skąd wiedział?!) ← kappa czyta w myślach...o.OoO.o

-idziemy do biblioteki-

Gardia: (Och, Kero już tu nie ma.)

Ykhar: Och, to ty Gardienne.

Gardia: Tak, co jest?

Ykhar: Dobry Boże, to straszne. Możesz postawić go w kącie? Muszę z tobą porozmawiać...

Gardia: Uch, dobrze?

Ykhar: To ty kupiłaś jedzenie dla Kappy?

Gardia: Tak, dlaczego pytasz?

Ykhar: W jego racjach czegoś brakuje.

Gardia: Co?

Ykhar: Właściwie, trochę trudno to wyjaśnić... dobra, zaczynam. Jest dzieckiem, a co więcej kappą, nagłe karmienie go teraz kukumis będzie się nadawać, ale...

Gardia: Ykhar nie rozumiem, wyjaśnij mi.

Ykhar: Przepraszam... Wiesz, że kappy nie są chowańcami, czyż nie?

Gardia: Tak, rozumiem, więc to wróżki?

Ykhar: Właśnie! Cóż, powinnaś wiedzieć, że my, wróżki, nie jemy tutejszej żywności.

Gardia: No dobrze, ale dlaczego?

Ykhar: To nie jest dla nas w ogóle pożywne... Oczywiście możemy je jeść, ale to nic nam nie da: żadnej energii, żadnych witamin, żadnych... niczego.

Gardia: Więc co jecie?

Ykhar: Chleb, miód, warzywa...

Gardia: Chwila moment?! Więc kiedy Ezarel prosi mnie o miód, mówi o miodzie z mojego świata? Nie o jakimś "Cudownym miodzie z tęczowego drzewa"?/magicznego drzewa

Ykhar: Ha ha ha...

Ykhar: Nie zbaczaj z tematu! Ha ha ha! ← jakaś podenerwowana, hmm....

Ykhar: Kappa! Więc, przygotowałam ci trochę papki z kukumis i z ogórków. Jak już mówiłam, on jest jeszcze mały i jak wszystkie wróżkowe dzieci, pewnie nie lubi smaku ludzkiego jedzenia. Znajdziesz ją w spiżarni.

Gardia: Uch... dobrze. A co mam zrobić ze skrzynią kukumis? A co z podróżą?

Ykhar: Nie martw się, kupiłam część zapasów i ogórki, a Karuto zadba, by zrobić ci jakieś zapasy owsianki na podróż. Jeśli chodzi o to, co pozostanie w skrzyni, to myślę, że będzie to wspaniały prezent dla ludzi Kapp.

Gardia: Prezent?

Ykhar: Tak, to jest bardzo starożytny lud wróżek, są oni jednymi z nielicznych plemion, które mają w zwyczaju jeść jedzenie z Eldaryi.

Gardia: Nie wiem, jak ci dziękować!

Ykhar: Ale to nic. Mam nadzieję, że ta mała kappa to doceni.

Gardia: Mam nadzieję, że tak.

Kappa: Aaah!

Gardia: Zostawię cie już, sądzę, że Elliot zaczął się niecierpliwić.

Ykhar: Elliot?

Gardia: Tak, to jego "imię", miałam już dość nazywania go "kappa".

Ykhar: Och, to słodkie! Podoba mi się to imię. Powinnam nazwać tak mojego chowańca.

Gardia: Naprawdę? (Osobiście wolałam inną nazwę, ale Elliotowi najwyraźniej się ono nie podobało…) ← tak chyba tylko, gdy na początku wybierze się inne imię

Gardia: Cieszę się, że Ci się spodoba!

Gardia: (Okej, więc pójdę po papkę do spiżarni?)

-wychodzimy-zauważamy Alajeę i Miiko

Gardia: (O, dziewczyny tu są, chyba mnie nie zauważyły.)

Alajéa: Nie, ale miałaś sporo racji z tą historią o materacu, Miiko. Dałaś jej pokój, a ona wszystkim się skarżyła... To nie było fajne!

Gardia: (Ja śnię, czy ta rozmowa jest o mnie?)

M: Ale byłaś z innymi, kiedy przyszła prosić o materac, racja?

Alajéa: Tak... to prawda... Powinnam była wysłuchać również twojej wersji tej historii... Przepraszam. Przyszła ze mną porozmawiać, ja naprawdę myślałam, że... M: Rozumiem...

Gardia: (Nie powinnam dalej tego słuchać.)

-idziemy do spiżarni-

Gardia: (Nikogo nie ma w spiżarni...)

Gardia: (Muszę znaleźć owsiankę dla kappy.)

~klikamy na miskę z niebieską papką~

-wychodzimy, idziemy do altany (kiosque central)-

Gardia: (W tym miejscu jest dość cicho)

Gardia: (Usiadłam na skraju budki/altany, ale kappa nie chciał siedzieć cicho.)

Gardia: Dobrze! Bądź teraz cicho, bo w przeciwnym razie nie będziesz jeść!

Kappa: Hiiiiiiiiii!

Gardia: Elliot, proszę, nie płacz...

Gardia: (Kurcze, dlaczego zgodziłam się nim zajmować?!)

Gardia: Spójrz, to owsianka, jest bardzo smaczna, zobaczysz.

Gardia: (Nakarmiłam go łyżką jak dziecko.)

Gardia: (Wydaje się go to tak bardzo cieszyć, że nawet nie potrzebuję sztuczek, by to połknął.)

Gardia: Dalej, ku-ku-mis. Powtarzaj za mną Elliot. Ku-ku-mis.

Kappa: Hiii-hiii... haaa!

Gardia: Nie, KU-KU-MIS!

Kappa: HAAA-HAAA... HAAA!!!

Gardia: Zapomnij o tym…

Nie zwracając już na niego uwagi, spojrzałam w górę, by podziwiać niebo Eldaryi. Zastanawiałam się wtedy, czy jest to podobne do tego z mojego świata. Niebo, chmury, słońce... nie było tam nic specjalnego i przez chwilę poczułam się, jakbym była w domu.

Pod wpływem chwili, pomodliłam się o to, by noc nastała szybciej... mając nadzieję, że nie rozpoznam nawet jednej konstelacji.

Kappa: Ku-ku-mis...

Gardia: Kolejne słowo słowo w słownika naszego drogiego Elliota kappy!

  • gdy postanawiamy zabrać go na spacer

Gardia: (Powinnam pokazać mu całą Centralę!)

-wracamy się na rynek-

Gardia: (Elliot uciekł i złapał za nogę Ykhar, by ją przytulić.)

Ykhar: Aaaaaaaah! Puść mnie!

Ykhar: Ten zapach, o przodkowie, co ja takiego zrobiłam? Dlaczego ja?

Ykhar: Powinnaś się nim zająć... może przestanie trzymać się moich palców!

Gardia: Dokładnie to zamierzam zrobić.

Ykhar: Wiedziałaś, że Kappy grają w Shogi?

Gardia: (Elliot uniósł brew i intensywnie spojrzał na Ykhar.) Sho- co?

Ykhar: "Shogi" to gra planszowa. Gra się w to głównie w dwójkę.

Gardia: A co dokładnie trzeba zrobić?

Ykhar: Hmm... no cóż, w rzeczywistości istnieje kilka rodzai pionków umieszczonych na tacy. Gramy w każdej turze, a celem jest zbić króla przeciwnika.

Gardia: To w zasadzie jak szachy?

Ykhar: Czekaj niech pomyślę, szachy... Sześćdziesiąt cztery kwadraty, połowa tego to pionki.

Gardia: (Położyła rękę na brodzie i spojrzał w górę, jakby szukała w swojej pamięci.)

Ykhar: Promowany pionek może zostać królową, królem lub gońcem... Czytałam w książce, tak... na to wygląda. Uważam, że wadą w szachach jest to, że gra się w to w pomieszczeniu. Nie mógłby grać w to ktoś, kto "lata".

Gardia: Zgadza się.

Ykhar: Więc tak, to "niemal" kilka subtelnych różnic.

Gardia: To wszystko?

Ykhar: Ogólnie tak.

Gardia: ...

Ykhar: Co się stało?

Gardia: Powiedziałaś mi to w tak zwięzły sposób, myślałam, że powiesz mi trochę więcej...

Ykhar: Staram się skupić na najważniejszym...

Gardia: To dziwne...

Ykhar: Powiedziano mi, że za dużo mówię...

Gardia: Kto tak powiedział?

Ykhar: ...

Gardia: (Poszła i nie dowiedziałam się, kto jej tak powiedział.)

-wychodzimy i wracamy się na rynek-

Gardia: Skoro nie znasz okolicy, pokażę ci Centralę i to, co znam Elliot, dobrze?

Kappa: Hiiiiii!

Gardia: (Chyba nie ma nic przeciwko, niech tak będzie.)

-przez jakiś czas sami się przenosimy-

Zaczęłam od pokazania mu wewnętrznej części Centrali: kryształowa sala, laboratorium alchemiczne...

Gardia: Widzisz, za tymi drzwiami jest mój pokój. Nie mogę ci go pokazać, ponieważ jest jeszcze w budowie, ale możesz tu przyjść, kiedy tylko będziesz chciał. ← nie wiem, czy zawsze tak jest,czy tylko jak Valk robi pokój...

Następnie poszliśmy do ogrodów, pokazałam mu aleję łuków, mimo że przechodziliśmy tam już wiele razy.

Wyszliśmy na zewnątrz po tym, jak kilku strażników rozkazało mi, byśmy nie wychodzili za daleko.

Gardia: A tutaj jest nora. Musiałem raz szukać tutaj chowańca Merego, ale nie mogłam go znaleźć.

Kappa: Hiiiii!

Gardia: Hej! Co ty robisz?!

Gardia: (Zeskoczył z moich ramion i wszedł do nory.)

Gardia: To nie jest śmieszne Elliot, wracaj do diabła!/cholery

Gardia: (Uklękłam na ziemi i zawołałam go kilka razy, ale kappa nie odpowiedział.)

  1. (Włóż tam rękę i spróbuj go złapać)
  2. (Nadal go wołaj nie ruszając się z miejsca)
  3. (Spójrz do środka)

Wybór 3:

Miałem głowę wewnątrz nory. Było naprawdę ciemno. Po chwili refleksji, nadal nie rozumiem mojego wyboru...

Kappa: Hiiiiiiii! ← i wyskakuje nam wielka głowa kappy, niezły żart kappo, zawał na miejscu... choć się czegoś w tym stylu spodziewałam przy tym wyborze

Gardia: THE HELL! ← dałam chyba najbardziej łagodną wersję, heheh

Gardia: Elliot!!! Wystraszyłeś mnie.

Kappa: Hiiiii!

Gardia: Nie rób tego więcej, dobrze?

Kappa: Haa!

Gardia: Naprawdę nie mam ochoty grać w chowanego przez cały dzień...

Kappa: Chowa! Chowa!

Gardia: To jest... chowany... Chodź, idziemy.

-wracamy się do Centrali, przy łukach-

~(pojawia się kilka chowańców: Corko, lama, Plumobec i Seryphon)~

Gardia: No, sporo tutaj chowańców!

Kappa: Hiiii!!!

Gardia: (Kocham [imię naszego chowańca], ale...)

Gardia: (Nie mam nic przeciwko, by mieć jeszcze jednego...)

Gardia: Małe, małe, chodźcie...

Jamon: Nie dotykać. Chowańce mają już mistrza. Nie kradnij! ← ahhh, mierzy we mnie swym toporem

Gardia: Ale ja nie chce kraść! Ja... ja nie wiedziałam, że one mają już swoich właścicieli, przepraszam...

Jamon: Grrrr...

Gardia: Naprawdę myślisz, że mogłabym ukraść chowańca Jamon?

Gardia: (Spojrzał na mnie od stóp do głów, ja naprawdę nie czuję się bezpiecznie w pobliżu tego kolosa...)

Jamon: Jesteś miłą dziewczyną. Wiem, że nie chcesz kraść.

Gardia: Och, dziękuję!

Jamon: Kero nie wyjaśnił, jak złapać chowańca? Musisz mieć przynętę!

Gardia: Nawet jeśli mi to wyjaśnił, to chciałam spróbować innego sposobu.

Jamon: Gardienne głupia!

Gardia: Hej! To nie jest miłe, mam już dość słuchania, że jestem głupia.

Jamon: Jamon przeprasza. Jamon nie chciał zranić Gardienne. ← te oczka ^^

Gardia: To nie istotne...

Gardia: (Nie wiedziałam co powiedzieć, ale na szczęście Elliot zaczął mówić.)

Kappa: Jamon hiiiii!

Jamon: Jamon słucha.

Kappa: Móóóóóóój!

Gardia: (Wziął kappę w ramiona i patrzył na niego szeroko otwartymi oczami, gdy mały zaczął się śmiać. Wygląda na to, że się dogadali...)

Zostaliśmy na chwilę z chowańcami, Elliot i ja. Jamon nie został zbyt długo, ale za tą masą mięśni, odkryłam, że jest bardzo miły.

Chwile spędzone wokół tych małych stworzeń były magiczne... W końcu, od czasu mojego pobytu tutaj poczułam, że mogę oddychać.

  • gdy wybieramy kąpiel

Gardia: Ciągle mocno pachniesz... pójdziemy cię umyć! ← (gdy zostało nam go już tylko wykąpać)

Gardia: (Powinnam wrócić do Centrali, żeby umyć Elliota w wspólnych prysznicach.)

-wychodzimy i się wracamy do łuków-

Ezarel: Co ty tu robisz?

Gardia: Zajmuję się Elliotem.

Ezarel: Elliotem?

Gardia: Tak, kappą!

Ezarel: To "coś" ma imię?

Gardia: Miałam już dosyć nazywania go ciągle Kappa.

Ezarel: Więc tak to wygląda, tak?

  1. Jeśli tak na to spojrzeć, Elfie.
  2. To nie jest złe...
  3. Nigdy nie wołałam na mojego kota, "Kot".

Wybór 3:

Ezarel: Jest dla ciebie jak chowaniec, tak?

Gardia: Tak!

Ezarel: Jak to wygląda?

Gardia: To zwierzę z dużymi uszami. Mają małe kły i pełno futra. Och, i jeszcze mruczą...

Ezarel: Nie prosiłem cię o opis Nevry...

Gardia: Nevra mruczy?

Ezarel: Czasami, gdy widzi ładną dziewczynę... um tak.

Ezarel: Kończąc, równie dobrze mogłaś powiedzieć "Są jak Purrekos, Ezarel!"

Gardia: (Udał damski głos, prawdopodobnie by mnie naśladować.)

Ezarel: Dla twojej wiadomości, wiem, czym jest kot.

Gardia: Więc dlaczego mnie o to spytałeś?!

Ezarel: Lubię, gdy plączesz się w wyjaśnieniach.

Gardia: (Arrrg, doprowadza mnie do szału!)

Ezarel: Co chcesz z nim teraz robić?

Gardia: Już go nakarmiłam i poszłam z nim na spacer, więc myślałam o kąpieli.

Ezarel: A gdzie masz zamiar go umyć?

Gardia: Och, jestem pewna, że są tu gdzieś prysznice, prawda?

Ezarel: Ha ha ha, masz nadzieję!

Gardia: Co masz na myśli?

Ezarel: Oni nigdy nie pozwolą ci zabrać "tego" pod prysznice. To zapach, który czuć na całej linii.

Gardia: Uch... w porządku.

Ezarel: Wiesz, co robić, przyznaj się.

Gardia: Tak... Nie znam takiego miejsca...

Ezarel: Umyj go w fontannie w parku.

Gardia: Gdzie to jest?

Ezarel: W pobliżu estrady.

Gardia: Będzie to komuś przeszkadzało?

Gardia: Nie, prawie wszyscy myją swoich chowańców tam lub na plaży.

Gardia: I nikt nic nie powie?/mówi

Ezarel: To potrzebuje jeszcze pielęgnacji, więc nie./Trzeba jeszcze nad tym popracować

Gardia: W porządku, bardzo dziękuję!

Ezarel: Hej Gardienne!

Gardia: (Rzucił mi używany ręcznik.)

Ezarel: Żeby go wytrzeć, przynieś mi go z powrotem... czysty. Pomyśl też o kupnie mydła. Inaczej nadal będzie śmierdział.

Gardia: Masz rację. Jeszcze raz dziękuję.

~trzeba kupić mydło~ savon-mydło

-przy altanie-

Gardia: (Więc Ezarel powiedział mi, że to obok...)

Gardia: (To jest to, mam już wszystko, czego potrzeba do umycia kappy.)

-z boku pojawia nam się przejście do ogrodu muzyki, stamtąd do fontanny-

Gardia: (Och, jak tu ładnie! Miałam trochę wyrzutów, że splugawię tak piękne miejsce…) ← piękne to jest *-*

Alajéa: To jest twój chowaniec? Jest strasznie słoooooooodki!

Gardia: Ha ha, nie, to kappa!

Alajéa: Kappa? Nie znam, jaki to rodzaj chowańca? Powiedz, jakie ma zdolności.

Gardia: Och, w ogóle nie rozumiesz. To kappa, nie chowaniec!

Alajéa: Naprawdę? Nie wiem nic o Kappach.

Gardia: Odkryłam coś o nich. On włada wodą, wiesz!

Alajéa: Co zamierzasz zrobić?

Gardia: Chciałem go wykąpać, Ezarel powiedział, że moglibyśmy...

Gardia: ... ale jak cię zobaczyłam, to zaczynam wierzyć, że znowu ze mnie żartował.

Alajéa: Nie... On powiedział prawdę. Jestem zaskoczona...

Gardia: Och, to dobrze.

Alajéa: Powiedz Gardienne...

Gardia: Tak?

Alajéa: Ja... mogę ci pomóc?

Gardia: Tak, oczywiście!

Alajéa: Och, dziękuję!!!

Zanurzyłyśmy małego w wodzie i wydawał się świetnie bawić. Z Alajéą, to zadanie wydawało się proste. Kiedy postawiłam Elliota, ona go całego namydliła.

Bardzo ładnie pachnie i mam nadzieję, że zamaskuje okropny zapach kappy.

Gardia: To bardzo miłe, że mi pomagasz.

Alajéa: To nic, nie każdy mi ufa.

Gardia: Co masz na myśli?

Alajéa: Ciągle robię głupie rzeczy... Jestem wielką niezdarą.

  1. Nie mów takich rzeczy.
  2. Wyjaśnienie tego zajmie nam zbyt wiele czasu?
  3. (Nie wiem co powiedzieć...)

Wybór 1:

Alajéa: Cóż, to prawda... wszyscy tak mówią.

Gardia: Nie wierz im, pomogłaś mi... i to bardzo!

Alajéa: Naprawdę tak myślisz?

Gardia: Oczywiście!

Alajéa: Jesteś zbyt miła!!!

Gardia: (Skoczyła mi w ramiona, prawie przewracając malca do tyłu.)

Kappa: Hiiiiiiiiiiiii!

Gardia: Och, dobrze, że nie spadłeś!

Kappa: Spaść, puf!

Gardia: Tak, byłoby "puf".

Alajéa wzięła ręcznik i owinęła go wokół malca. Wyglądała na taką szczęśliwą, że może się nim opiekować.

Rozmawiałyśmy chwilę o wszystkim i o niczym. Pod koniec zaczęłyśmy mówić o syrenach.

Alajéa: Przepraszam, że tak nagle, ale czy ty często widywałaś syreny w swoim świecie?

Gardia: Nie, wcale. W moim świecie, syreny to legenda.

Alajéa: Więc słyszałaś już o syrenach takich, jak ja?

Gardia: Z nogami? Nie, nigdy... z wyjątkiem Małej Syrenki.

Alajéa: Kto to?

Gardia: O, to bardzo znana historia.

Alajéa: O czym opowiada?

Gardia: No więc, opowiada ona o młodej syrenie, która dla miłości zamienia swój ogon na nogi.

Alajéa: Jak to się kończy?

Gardia: To zależy od wersji, czasem dobrze... czasem źle.

Alajéa: A którą wersję wolisz?

  1. Ta, w której decyduje się zamienić w morską falę, niż zabić mężczyznę, którego kocha.
  2. Ta, w które wychodzi za mąż za księcia. Kolejne o jej córce nie jest tak świetne, ale przynajmniej dobrze się kończy!

Wybór 2:

Alajéa: Ale książę jest człowiekiem? Jak zrobili... dziecko?

Gardia: Ona "porzuciła" dla niego swój syreni ogon. W wyniku czego ona nie żyje już w wodzie, ale na lądzie.

Alajéa: Och, tak jak ja ♥ Życie na ziemi jest znacznie lepsze niż życie tam, w oceanie!

Gardia: Nienawidzisz wody? Nie rozumiem...

Alajéa: Ja nie nienawidzę... ale wyznam ci, że ja i woda... to dwa światy. (?)

Gardia: Syreny są wodnymi stworzeniami, co nie? Więc w ogóle tego nie rozumiem... Przepraszam, że nalegam/naciskam, ale to dość ironiczne.

Alajéa: To bardzo osobiste... ja...

Gardia: Przepraszam! Nie będę dalej nalegać!

Alajéa: O, nie martw się!

Gardia: No, to teraz muszę znaleźć mu jakieś zajęcie, skoro ten potworek jest już suchy.

Alajéa: Powodzenia, i dziękuję, że pozwoliłaś mi spędzić z nim trochę czasu.

Gardia: (Co mogę teraz zrobić?)

-wracamy się-

-przy altanie-

Szłam sobie spokojnie z Elliotem, gdy nagle usłyszałam jakieś głosy. Nieco zaciekawiona, rozpoznałam głosy Chroma i Miiko.

Miiko: Poważnie Chrome! Z każdą misją jest to samo.

Chrome:' To nie była moja wina!

Miiko: To nigdy nie twoja wina. Zawsze masz wymówkę, by tracić czas.

Chrome:' Wiem, dobrze... Oni już dość się ze mnie naśmiewają, nie musisz wygłaszać mi kazania.

Miiko: Staram się tobie pomóc i zrozumieć, to wszystko.

  1. (Nie powinnam dalej słuchać.)
  2. (Cholera! Jestem zbyt ciekawa...)

Wybór 1:

Jednak ostatecznie nie udało mi się uniknąć słuchania tego, co mieli do powiedzenia. Mimo wszystko, nie dotyczyło to jedynie mnie.

  • bam*

Gardia: (Cholera! Elliot w coś kopnął, co za idiota!)

Gardia: (Na szczęście nic nie usłyszeli i skorzystałam z okazji, by uciec!)

-ruszamy w stronę Centrali-

Gardia: (Nie powinnam przeszkadzać Miiko, musi być nadal zajęta Chromem...)

Kappa: Grać!

Gardia: Grać? Chcesz grać razem?

Kappa: Hiiiiiii!!!

Gardia: To musi oznaczać, że tak.

Gardia: (Nie jestem zbyt dobra w opiece nad dziećmi, ale mam kilka pomysłów na zabawę...)

  1. Wiem, że twoi ludzie lubią grać w Shogi.
  2. Wiem, że chcesz się bawić, ale nie jestem dość zmotywowana.
  3. Pamiętam, że lubiłam grać w klasy, gdy byłam mała.

Wybór 3:

Kappa: Klasy?!

Gardia: Tak, to gra, w której musisz wskoczyć do pudełek jeden po drugim... ← każdy wie, o co chodzi, co nie? Najlepszym tłumaczeniem były pudełka, jednak dałabym tu coś innego, tylko co...

Kappa: Klasy! Klasy!

Gardia: (Wyjaśniłam mu zasady, a on spojrzał na mnie szeroko otwartymi oczami, po czym zaczął skakać z radości. Myślę, że to oznaczało, że podoba mu się ten pomysł...)

-przenosimy się przed las-

Wyszliśmy na zewnątrz z Centrali. Dostrzegłam małą dróżkę z miękkiej gleby. Idealna do gry w klasy i nie daleko od innych członków straży.

Narysowałam na ziemi kratkę do naszej gry i zaczęliśmy skakać z pudełka do pudełka. Mały najwyraźniej dobrze się bawił, bacznie go obserwowałam.

Na chwilę odwróciłam głowę, zaciekawiona(?) hałasem dobiegającym z lasu...

Gardia: Mam nadzieję, że to nie jest Ponurak...

  • bam*

Gardia: Co się dzie... NIE! ELLIOT!!!

Gardia: (Pobiegłam do kappy, upadł grając w klasy i leży... bez ruchu...)

Gardia: (Muszę kogoś znaleźć!!!)

-idziemy do Centrali-

-przy łukach-

Trzymając kappę w moich ramionach, pobiegłam do wnętrza budynku. Ręce mi się trzęsły i w ogóle nie zwracałam uwagi na to, co się wokół mnie dzieje. Miałam w głowie tylko jedną myśl: znaleźć Miiko. -przenosimy się do środka-

Docierając na miejsce, natknęłam się na Miiko i chłopaków.

Miiko: Gardienne, rozmawialiśmy o tobie. Twój nowy pokój jest już gotowy. Ale co...?

Gardia: Ta kappa... ja... nie wiem, co się stało, byłam... odwróciłem się tylko na chwilę, a potem...

Miiko: ALE CO ZROBIŁAŚ?!

Gardia: Ja nie! ja...

Miiko: Valkyon! Zabierz kappę i chodź ze mną do szpitala.

Miiko: Ezarel: Zrób specjalny balsam w jakikolwiek sposób.

Miiko: Nevra, powiedz Ykhar, żeby sprawdziła nasze możliwości/opcje. Jeśli spotkasz Kero, powiedz mu, żeby on również rozpatrzył nasze opcje.

Gardia: (Cała trójka nie próbowała nawet jęczeć i zajęła się swoimi zadaniami.)

Miiko: I Leiftan, który wyruszył na badania Ponuraka... Dlaczego to się dzieje teraz?

Gardia: (Czuję się naprawdę winna...)

Gardia: Miiko... ja... co mam zrobić?

Miiko: Nic, już dość zrobiłaś.

Gardia: (Wyszła bez słowa, a za nią równie ponuro wyszedł Valkyon.)

Gardia: Ale, ja...

Wszyscy wyszli bez słowa, upadłam na ławkę myśląc, że mogłam zabić tego małego kappę...

Chciało mi się płakać, i to bardzo, ale się powstrzymałam. Muszę coś zrobić, by naprawić mój błąd.

Po chwili wstałam.

Gardia: Kero?

Kero: O Gardienne, to ty... Przykro mi z powodu tego, co się stało...

Gardia: Nie trzeba... to wszystko moja wina. Czuję się wstrętnie.

Kero: Nie, nie powinnaś...

Gardia: Chciałbym cofnąć się w czasie... żeby temu zapobiec.

Kero: Nie możesz nic na to poradzić. To mogło się zdarzyć każdemu...

Gardia: Miiko mi zaufała, a ja to tak po prostu straciłam.

Kero:Chyba mam pomysł, jak mogłabyś załagodzić trochę jej gniew. Razem z Ykhar zbadaliśmy wiele możliwości i postanowiliśmy szukać pomocy u Alajéa'i.

Gardia: Potrzebujecie jej pomocy?

Kero: Tak, jest syreną, może nam pomóc, ale nie możemy jej znaleźć... Gdybyś pomogła nam jej szukać, prawdopodobnie zaoszczędzilibyśmy sporo czasu.

Gardia: Dobrze, pomogę. Mam nawet pomysł, gdzie może być!

Gardia: (Powinnam wrócić do fontanny...)

-idziemy do fontanny-

Gardia: Alajéa! Potrzebuję cię!

Alajéa: Naprawdę?

Gardia: Tak, popełniłam wielką głupotę i Kero twierdzi, że znasz sposób, by to naprawić.

Alajéa: Co zrobiłaś?

Gardia: Ja... ... kappa zemdlał, Miiko na mnie nawrzeszczała...

Alajéa: To musi być poważna sprawa, dlatego masz czerwone oczy?

Gardia: Tak... ja...

Alajéa: Nie martw się, dołączmy do małego.

-przenosimy się do szpitala-

Pobiegłyśmy do szpitala, gdzie wszystkich zastałam. Chodzili wokół kappy i kiedy mnie zauważyli, Miiko gniewnie na mnie spojrzała.

Miiko: Co ty tu robisz?

Gardia: Kero powiedział mi, że szuka Alajéa'i, więc poszłam jej szukać... ja... ja przepraszam.

Alajéa: Co się stało z maleństwem?

Miiko: Stracił prawie całą swoją wodę. Zaaplikowaliśmy mu kilka balsamów i położyliśmy go do łóżka, ale on jest zbyt młody i może tego nie wytrzymać...

Alajéa: Zobaczmy...

Miiko: Myślę, że twoja fiolka może nam pomóc.

Alajéa: Och, tak myślisz?!

Miiko: Spróbujmy.

Alajéa: Dam mu trochę... Przez to niedługo będę musiała sobie trochę dolać, wiesz, co mam na myśli? ← oczywiście mowa tu o wodzie z jej fiolki, nie żeby coś. Chyba, że...

Miiko: Humpfr... to nie jest teraz najważniejsze.

Alajéa zbliżyła się do kappy i nalała kilka kropel z fiolki na głowę Elliota. Po kilku minutach otworzył oczy i poczułam, jak presja opuszcza nas wszystkich. Wszyscy poczuliśmy ulgę.

?/Eweleïn: Trochę czasu zajmie nam przygotowanie leczniczego balsamu...

Gardia: (Kto to jest?) Czy nie jest już po wszystkim?

Miiko: Niezupełnie, Eliksir Alajéa'i z pewnością jest skuteczny, ale to tylko tymczasowe. Musimy dostosować tę wodę do jego ciało.

Ezarel: Ewelein, jak myślisz, jak dużo czasu zostało nam?

Gardia: (To musi być pielęgniarka... ale to nie ją widziałam ostatnim raz.)

Eweleïn:' Trzy... cztery...

Gardia: Dni?

Eweleïn:' ... ... godziny.

Gardia: Tak mi przykro... nie chciałam.

Ezarel: Wiemy, małostko. (?)

Miiko: Ezarel, co jest potrzebne do balsamu?

Ezarel: Ryba-ważka, kwaśna trawa, woda, sok bigoron...

Miiko: Rozumiem. Słuchajcie wszyscy, Ezarel da każdemu z was listę składników, każdy będzie miał swoją. Wyślijcie swoje chowańce na poszukiwania, idźcie na rynek, tylko znajdźcie to szybko!

Ezarel poprosił wszystkich o udział, włącznie z Miiko. Gdy zbliżył się do mnie...

Ezarel: Potrzebuję ryby-ważki. Często ją znajduję, kiedy wysyłam swojego chowańca na plażę.

Gardia: Potrzebujesz czegoś jeszcze?

Ezarel: Tak, zlewki.

Gardia: To przecież sprzęt laboratoryjny, nie masz jakiejś w laboratorium?

Ezarel: "Miałem"... to trochę głupie, ale wszystko stłukłem...

Gardia: (Choć raz to nie ja jestem "głupia"... Zastanawia mnie, kiedy to mogło się stać.)

Gardia: Ach cholera, kupię ci to!

Ezarel: Dziękuję! Dołącz do mnie w sali alchemicznej, gdy będziesz już mieć wszystko.

-koniec, idziemy do sali alchemicznej- trzeba kupić verre verseur

Gardia: To wszystko, o co mnie prosiłeś.

Ezarel: Nie spodziewałem się tego.

Gardia: Przepraszam, że tak długo.

Ezarel: Żaden problem...

Miiko: Masz już wszystko?

Ezarel: Tak.

Miiko: Dobrze, pozwolimy ci to przygotować, dołącz do nas, kiedy już skończysz.

-przenosimy się do szpitala-

Miiko i ja wróciłyśmy do szpitala. Zajęłyśmy się małym, aż do powrotu Ezarela.

Powrót zajął mu dużo czasu i myślałam, że kilka godzin wytchnienia minęło.

Następnie dodał jakiegoś płynu do wody Elliota, który zaczął stopniowo odzyskiwać kolory.

Gardia: Przepraszam... naprawdę...

Eweleïn: Nie jest źle... Ale nie martw się, wyjdzie z tego. Teraz musimy dać mu trochę czasu. Miiko... masz coś przeciwko, żeby zostawić... kappę, Ezarela i mnie samych?

Miiko: Nie, róbcie to, co do was należy. I tak muszę porozmawiać z Gardienne.

Gardia: (... Źle się czuję.)

-przenosimy się do sali drzwi-

Miiko: No dalej, wychodź. Przepraszam, dałam się ponieść emocjom.

Gardia: (CO?!)

Miiko: Gdy zobaczyłam kappę w twoich ramionach, pomyślałam o wszystkich konsekwencjach, które poniosłaby Straż, a których nam nie potrzeba... Ale teraz już nie.

Gardia: To ja przepraszam. Powinnam była być bardziej czujna.

Miiko: Przekazałam ci to brzemię, powinnam była pomyśleć, że to może być dla ciebie zbyt wiele. Teraz, gdy jest z nim już w porządku... nie mówmy już o tym. Powinnaś pójść zobaczyć swój nowy pokój.

Gardia: Och... dobra... (Nie wiem, czy zasługuję na to po tym odcinku.) ← co, zaskoczeni? Heheh, powinno być raczej „po tym wydarzeniu”, ale chciałam, żebyście i wy byli zaskoczeni tak jak ja wtedy, gdy to czytałam ;p

-idziemy do naszego pokoju-

Miiko: Jesteś gotowa?

Gardia: Tak!

Valkyon: ...

Gardia: Cóż... Jest bardzo przytulnie...

  1. Szczególnie futro... nie jestem zbytnio przekonana, ale...
  2. To wygląda jak wymieszanie kilku stylów, wygląda dziwnie.
  3. Pokój wydaje się być o wiele większy!

Wybór 3:

Valkyon: A jednak nie.

Gardia: To wspaniałe, naprawdę.

Gardia: Jestem pod wrażeniem, i te okrągłe łóżko, kocham je./podoba mi się

Kero: Mówiłem przecież.

Kero: Ale... ale...

?/Kero: To moje?!

Miiko: Chciałeś, żeby było wygodnie?

Kero: Tak, ale... nieważne.

Miiko: Więc tutaj była. Coś się stało?

Gardia: Możesz to zabrać, jeśli chcesz, to nic poważnego...

Kero: Nie, zatrzymaj to... Jakoś sobie poradzę.

Gardia: (Biedny Kero.)

Gardia: (Oni nawet nie starali się usprawiedliwić i wybuchli śmiechem.) ← pokazuje nam Eza i Nevrę

Miiko: Cóż, ja... ja pójdę umyć ręce.

Gardia: (Odwróciła się do Ykhar i Jamona, mały uśmiech pojawił na jej ustach. Naprawdę poczułam, że mimochodem więź w tej małej grupie jest wielka....)

Nevra: Dzięki chłopaki za drugie klucze.

Gardia: Mam nadzieję, że żartujesz.

Nevra: Nie, mówię poważnie.

Gardia: (Obrócił kluczami do mojego pokoju wokół palca.)

  1. U mnie, nazywamy to prześladowaniem/molestowaniem.
  2. Może i jesteś słodki, ale to nie upoważnia cię do robienia wszystkiego, co ci się #podoba!

(Zarumieniłam się... i nie powiedziałam słowa.)

Wybór 1:

Nevra: Ja... ... ← zatkało kakao xD

Gardia: (W końcu wolałam zignorować Nevrę... i zaczęłam rozmawiać z innymi.)

Gardia: On tak zawsze?

Ezarel: Tak, jak teraz?

Gardia: No...

  1. Balansuje na krawędzi.
  2. On jest bardzo... "uwodzicielski".
  3. Wierzy, że nie można się mu oprzeć...

Wybór 1:

Ezarel: Nie przebieraj w słowach, można powiedzieć, że jest wręcz uciążliwy.

Gardia: Jak to się stało?

Ykhar:' Nevra jest... mówiono, że wampiry były popularne wśród ludzi, trzymaliśmy się tego. Myślę, że najgorsze było wtedy, gdy w tej książce pojawił się ten facetem, który świeci w słońcu... z dziewczyną, która robi coś... Wiesz o co chodzi Valkyon....

Gardia: (Wygląda na to, że Nevra się obraził i wyszedł z pokoju.)

Ykhar:' Ta książka...

Valkyon: A nie przemienia się w wilka?

Ykhar:' Nie, on był świetny! Inni... mają moce...

Gardia: (Ja śnię, czy oni mówią o książce z mojego domu...?)

Valkyon: To źle?

Ykhar:' Tak! To było naprawdę straszne, to...

Gardia: Dlaczego mówisz mi o wampirach?

Ykhar:' Cóż, skoro Nevra jest na granicy z ludźmi, to stał się niczym.

  1. Nevra jest wampirem?
  2. Wiedziałam! Nevra jest wampirem!

Wybór 1:

Ykhar:' Nie wiedziałaś?

  1. Uch... Nie zauważyłam.
  2. Miałam inne założenia.

Wybór 2:

Ykhar:' Ach tak, jakie?

Gardia: Incubus...

Ykhar:' Przesadziłaś...

Gardia: Nawet jeśli... Mógł się lepiej zachować... Robić to wszystko dla książki, która nie jest tego warta...

Ykhar:' O nie! Ta książka pozwoliła mu zrozumieć wpływ jego rasy na ludzi. Nienawidzi jej, ha ha!

Gardia: Ale to nie powód, by się tak zachowywać...

Ezarel: Czego oczekujesz? Odkąd wie, że wampiry były cytowane przez kogoś, o kim nie wspomnę...

Gardia: (Spojrzał na Ykhar.)

Ezarel: ... to wierzy, że jest zniewalający i myśli, że wszystkie dziewczyny będą padać u jego stóp. Nie, żeby mnie to denerwowało, ale jeśli chodzi o kradnięcie/wabienie członków mojej gwardii...

Gardia: Trochę tak, jak przypuszczam?

Ezarel: Tak...

Gardia: Ale on często musi iść z wiatrem, prawda? ← chyba chodzi jej o jego „pragnienie krwi”

Valkyon: Nie bardzo. Może wybrać swoje cele.

  1. To dobrze, więc mylił się co do mnie!
  2. Prawda, nie jest w stosunku do mnie chłodny, ale to nie powód, by na mnie naciskać!

Wybór 1:

Ezarel: Dobra, grabiami nie możemy go zranić. ← wtf Ez?

Ykhar:' Tak, to prawda, że nie wydaje się być zwykłą dziewczyną.

Valkyon: To ukształtuje jego charakter.

Gardia: Zdajecie sobie sprawę, że mnie do tego zachęcacie, co nie?/zachęcacie mnie, żeby dać mu popalić? ← nie czaję tłumaczenia, ale może o to jednak chodzi? Co sądzicie?

Wszyscy (Ez Valk, Ykh): Tak!

Gardia: (Są naprawdę dziwną grupą...)

Po krótkim wyjaśnieniu mi o warunkach stosowania wspólnych pryszniców, udogodnieniach i racjach żywnościowych, zostawili mnie w spokoju, żebym mogła odpocząć.

Jednak nie dawał mi spokoju fakt o tym, że Nevra ma dorobione klucze do mojego pokoju. Postanowiłam pójść go poszukać, by odzyskać to, co do mnie należy.

-wychodzimy, na korytarzu-

Nevra: Więc. Dobrze się bawiliście?

Gardia: Co masz na myśli?

Gardia: Mówisz o mojej rozmowie z innymi?

Nevra: Tak.

Gardia: Łatwo cię rozgryść.

Nevra: N: Mówiłaś każdemu, kto cię słuchał, że jestem tak uciążliwy, że to ty "dasz mi popalić"? (?)

Gardia: Słuchałeś pod drzwiami?

Nevra: Wampiry mają znakomity słuch, ostrzegam cię.

Gardia: Skoro masz tak dobry słuch, jak twierdzisz, to wiesz, że to nie ja to powiedziałam!

Nevra: Nie zniechęciło cię to.

Gardia: Ich uwagi nie były całkowicie błędne.

Nevra: Więc to tak.

Gardia: (Odwrócił się i ruszył do wyjścia.)

  1. (Złap Nevrę)
  2. (Pozwól mu iść/Odpuść)

Wybór 2:

Gardia: (Gdy nagle się do mnie odwrócił.)

Nevra: Co za bałagan! Ty też! ← rumieniec

Gardia: Co?!

Nevra: Tak... wiesz, kiedy ty... streszczaj się!

Gardia: (Hę?)

Gardia: (Spojrzałam w górę...) Nevra, przepraszam, jeśli cię uraziłam.

Nevra: Nie, to... To nie ty.

Gardia: Ale to na mnie jesteś zły.

Gardia: (Nevra nie raczył odpowiedzieć.) Nie podoba ci się, że ktoś ci się opiera, nie mam racji?

Gardia: (Zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów, po czym zbliżył się do mnie i wziął moją twarz w swoje dłonie.)

Nevra: Zobaczysz, za jakiś czas, to ja ci powiem, że jesteś "uciążliwa".

Gardia: Tak, tak...

Gardia: (Nevra wyszedł, wydawał się być mniej zdenerwowany.)

Gardia: (Mam nadzieję, że rozumie, że jego zachowanie w żadnym razie mi nie odpowiada...)

Gardia: (Cholera, zapomniałam zapytać o moje klucze!)

-wchodząc na hol-

Ostatecznie, nie udało mi się znaleźć Nevry i bardzo szybko zapomniałam o odzyskaniu kluczy do mojego pokoju.

Po tych wszystkich przygodach, w końcu miałam czas wolny. Elliot odpoczywał po mojej wielkiej wpadce, a wycieczka została przełożona o kilka dni.

Dzięki temu miałam trochę czasu, aby lepiej poznać otoczenie i tutejszych mieszkańców.

Posiłki były dość... proste. Dania były często bez smaku, ale nic za to nie płaciłam, nie mogłabym prosić o nic więcej.

Dzień przed wyjazdem postanowiłam pójść porozmawiać z Miiko, by omówić ostatnie szczegóły.

-idziemy do sali kryształu-

Gardia: Dzień dobry Miiko!

Miiko: Cześć Gardienne, przyszłaś w sprawie podróży?

Gardia: Tak, poprosił mnie, żebym przyszła i porozmawiała z tobą później, ale byłaś cały czas zajęta...

Miiko: Przepraszam... Ostatnio miałam sporo rzeczy na głowie...

Gardia: Nie szkodzi, wyjazd jest jutro jeśli dobrze pamiętam?

Miiko: Dokładnie! Więc pójdziesz z Chromem.

Gardia: Naprawdę? To wspaniale! Myślisz, że pójdzie?

Miiko: Tak, przeprowadziłam z Chromem długą rozmowę.

Miiko: Wasza dwójka wyruszy jutro rano.

Gardia: Jak to dwójka?

Miiko: Nie jestem w stanie wysłać z wami więcej odpowiednich ludzi... A pozostali nie nadają się do tej podróży.

Gardia: Rozumiem... Obawiam się, że jest to dla nas trudne zadanie. Kierowanie statkiem, to przecież nic takiego!

Miiko: To mała łódka, bardzo poręczna, nie martw się. Chrome używał jej już wielokrotnie.

Gardia: (Nie bardzo mnie to uspokoiło, ale... jeśli zdaniem Miiko damy radę...)

Gardia: (Cóż, jest już późno, lepiej wrócę do mojego pokoju, muszę się dobrze wyspać.)

-wychodzimy, na korytarzu-

Leiftan: A kto to...

Gardia: Och, Leiftan. Minęło już trochę czasu odkąd ostatnio cię widziałam.

Leiftan: Tak, byłem bardzo zajęty.

Gardia: Dochodzeniem w sprawie Ponuraka?

Leiftan: Właśnie!

Gardia: Dobrze ci idzie?

Leiftan: Hmm... Nie bardzo, nie znalazłem zbyt wielu wskazówek, a moje kontakty nie wniosły nic nowego. Obecność tego stworzenia jest nadal niewyjaśniona.

Gardia: Przynajmniej próbowałeś.

Leiftan: ... tak. Dowiedziałem się, że wybierasz się jutro w podróż?

Gardia: Tak! Z Chromem.

Leiftan: Och, mam nadzieję, że przyjdzie.

Gardia: Mam nadzieję! W każdym razie, miło było cię spotkać jeszcze przed wyjazdem.

Leiftan: Mi również.

-idziemy do pokoju-

Gardia: (No, czas na sen, Gardienne...)

Gardia: (Właśnie się przebierałam.)

  • puk puk*

Gardia: (Cholera, jestem w samych majtki!)

Gardia: Kto tam? (Mam nadzieję, że to nie jest Nevra!)

Gardia: (Ubrałam się na czwartym biegu.) ← wyznaczamy prędkość, okej...

?/Kappa: Hiiiiii!

Gardia: Elliot, czy to ty?

Gardia: (Poszłam otworzyć drzwi.)

Gardia: No, co tu robisz?

Kappa: Gardienne! Gardienne!

Gardia: Chciałeś mnie widzieć? Powinieneś być w szpitalu...

Gardia: (Lepiej go tam zaniosę...)

Gardia: (Chociaż nie było bardzo gorąco, założyłam swój płaszcz i wzięłam kappę w ramiona.)

-w holu-

Alajéa: O Gardienne, to ty! Dawno się nie widziałyśmy!

Gardia: Tak, w tym tygodniu byłam bardzo zajęta.

Alajéa: Co robiłaś?

Gardia: Próbowałam dowiedzieć się więcej o tym świecie i jestem bardzo zajęta małym Elliotem.

Alajéa: Och świetnie!

Gardia: A ty?

Alajéa: Pracowałam bardzo ciężko, i jestem mocno spóźniona...

Gardia: (Więc co tutaj robisz?)

Alajéa: Wygląda na to, że masz nowy pokój? Musisz mi go koniecznie pokazać!!!

Gardia: Kiedy chcesz!

Alajéa: Idziemy teraz?

Gardia: Myślałam, że masz pracę.

Alajéa: Mogę poświęcić dla ciebie pięć minut.

-przenosimy się do naszego pokoju-

Poszłyśmy do mojego pokoju, by pokazać go Alajéa'i.

Alajéa: Oooooch piękne! W ogóle nie przypomina poprzedniego! Musisz być zadowolona.

Gardia: Pewnie, ściany i podłoga są czyste, i mam bardzo wygodne łóżko. Naprawdę mnie rozpieścili.

Alajéa: Haha, ale zasłużyłaś sobie na to po tej aferze z materacem. To było naprawdę niefajne ze strony Miiko, dobrze, że nalegałaś.

  1. (Nie tak to zrozumiałam ostatnim razem...)
  2. (Nic nie mów)

Wybór 2:

Alajéa: Cóż, muszę wracać ♥ do zobaczenia i miłej podróży!

Gardia: Dziękuję!

Gardia: (Tym razem naprawdę muszę zabrać kappę do lecznicy, dzisiaj naprawdę muszę iść wcześniej spać...) -idziemy do szpitala-

Miiko: Gardienne! Jesteś... z kappą, uff!

Miiko: Jak to się stało, że jest z tobą?

Gardia: Niedawno zapukał do moich drzwi.

Miiko: Rozumiem...

Gardia: I przynoszę go z powrotem!

Gardia: (Chciałam postawić kappę na ziemi, ale nie chciał mnie puścić.)

Gardia: Elliot, puść mnie!

Kappa: Hiiiii!

Gardia: No, puszczaj! Musisz zostać tutaj.

Kappa: Haaaa!!!

Gardia: (Chyba śnię, on nie chce mnie puścić!!!)

Kappa: Zostań! Zostań!

Gardia: (Zrezygnowana spojrzałam na Miiko z rozpaczą.)

Miiko: Humprf... Myślę, że chce z tobą zostać...

Gardia: Ale muszę iść spać.

Miiko: Myślisz, że będziesz potrafiła z nim spać?

  1. Nie... chciałabym spać spokojnie.
  2. Tak, to możliwe.

Wybór 2:

Miiko: Jeśli nie masz nic przeciwko, to możesz!

Gardia: Wiem, kto byłby zazdrosny.

Kappa: Hiiiiii! Historia! Historia!

Gardia: Co? Chcesz, żebym przeczytała ci książkę?

Gardia: (Elliot pokręcił głową na tak.)

Gardia: Uch... nie mam nic przeciwko, ale ja nie pamiętam żadnych historii, i nie zabrałam ze sobą żadnych książek... ← czy ona nawiązuje do tego, jak się tu dostała?

Miiko: Jeśli chcesz, możesz poprosić o jedną Ykhar.

Gardia: Chyba niebardzo rozumiem, więc nie sądzę, by było to pomocne.

Miiko: Och, nie martw się. Ona ma wiele książek w twoim języku!

Gardia: Naprawdę? Więc tak zrobię. Wiesz, gdzie mogę ją znaleźć o tej godzinie?

Miiko: Prawdopodobnie w jej pokoju.

Gardia: Idę, dobranoc!

Gardia: (Jeśli dobrze pamiętam, pokój Ykhar jest w korytarzu strażników przy pokojach pozostałych członków Lśniącej Straży.)

-idziemy na korytarz strażników-

Gardia: (Dotarłam pod drzwi Ykhar i zapukałam, przyszła kilka sekund później.)

Ykhar:' Tak?

Gardia: Przepraszam, jeśli przeszkadzam albo jeśli cię obudziłam, ale potrzebuję dla niego jednej z twoich książek.

Ykhar:' Książki? Po co?

Gardia: Myślę, że chce, żeby przeczytać mu jakąś historię.

Ykhar:' Ooooooooch, rozumiem! Co by cię interesowało?

Gardia: Bajki dla dzieci, myślę, że to najlepszy wybór.

Ykhar:' W tej książce z opowieściami, mam coś. Wstępnie wybrałam trzy historie: "Złoty klucz", "Trzy życzenia" i "Królowa pszczół". Myślę, że jedna z nich się nada.

  1. Zobaczymy... musze przyznać, że nie znam żadnej z nich...
  2. Och, ale ja znam te trzy bajki!
  3. To powinno się nadać, znam przynajmniej jedną z tych bajek!

Wybór 2:

Ykhar:' Ach, tak?!

Gardia: Tak, i muszę przyznać, że żadna z nich nie jest moją ulubioną!

Ykhar:' Bo są też inni?!

Gardia: O tak, spisano wiele różnych opowieści, mogłabym powiedzieć, że dwa tuziny, jeśli nie więcej.

Ykhar:' Oooooooooooch, znasz je wszystkie? ← prawie jak „masz je wszystkie?” z pokemona, sorka xD

Gardia: Tak, niektóre tylko z ogółu!

Ykhar:' Więc będziesz musiała mi je opowiedzieć.

Gardia: Nie martw się!

-idziemy do naszego pokoju-

Gardia: Cóż, nadszedł czas, by pójść do łóżka. Robi się późno, myślę, że przeczytam ci jedną historię.

Kappa: Hiiiiii.

Gardia: Przykro mi, ale musimy być jutro w formie.

~ilustracja~

Kappa: Hiiiiiii.

Gardia: (Z kappą w jednej ręce i książką w drugie, zaniosłam go do mojego pokoju.)

Gardia: Jesteś gotowy? Więc, co będziemy czytać...

Gardia: (Zdjęłam kurtkę i wsunęłam się do łóżka, z Elliotem u boku.)

  1. (Czytaj "Złoty klucz")
  2. (Przeczytaj "Trzy życzenia")
  3. (Czytaj "Królową pszczół")

Wybór 2:

Gardia: (Zaczęłam czytać historię.)

Gardia: Pewnego dnia biedny drwal pracował w lesie: ścinał drzewa i zbierał kłody. […]

Gardia: "Przybyłem, by zaoferować panu trzy życzenia, wyjaśnił. [...] To rozsądne..."

Kappa: Haaaa, życzenia!

Gardia: O co byś poprosił, gdybyś mógł?

Kappa: Zostań, Gardienne!

Gardia: Chcesz ze mną zostać?

Kappa: Hiiiiiiii!

  1. Jesteś naprawdę słodki.
  2. (Nie chcę zajmować się tą kappa całe życie...)

Wybór 1:

Gardia: (Czytałam bajkę dalej, a fragment o kiełbaskach był trochę śmieszny.)

Gardia: (Jednakże, mały nie miał "odwagi", czy też siły, by słuchać mnie do końca opowieści i zasnął przed końcem.)

Gardia: (Natomiast ja, z mojej strony, nie czytałam już dalej książki i zgasiłam światło.)

Gardia: (Wstaliśmy o świcie, Elliot i ja.)

Gardia: (Musiałam iść do sali kryształu i dlatego zdecydowaliśmy się tam pójść.)

-idziemy do sali kryształu-

Gardia: Co wy tu wszyscy robicie?

Ykhar: Chcieliśmy się z tobą pożegnać!

Gardia: (Widząc ich wszystkich razem, czuję się prawie tak, jakby była to podróż bez powrotu...)

Ezarel: Miiko poprosiła mnie o przygotowanie jakichś leków i balsamów, tak na wszelki wypadek...

Valkyon: Ja natomiast naostrzyłem sztylet Chroma, bo Gardienne nie ma broni.

Nevra: ...

Gardia: Nevra?

Nevra: ...

Gardia: Co się stało?

Gardia: (Zbliżył się do mnie i pocałował mnie w rękę.)

Nevra: Wróć cała... dobrze?

Gardia: Och... no... uch… ← wszyscy mają zdziwko xD

Gardia: Oczywiście, co za pytanie! (Nie spodziewałam się tego!)

Miiko: W porządku? Idźcie grać satyrę kiedy indziej, byłoby miło.

Gardia: (Miiko ruszyła ręką na znak, który zdawał się znaczyć "zejdźcie mi teraz z oczu" i chłopcy posłuchali jej bez mrugnięcia okiem.)

Miiko: Jamon i ja odprowadzimy cię do łodzi.

Gardia: Hej! A gdzie jest Chrome?

Miiko: Czeka razem z Kero na plaży.

Gardia: Och świetnie, będę mogła się z nim też pożegnać. Więc chodźmy!

Gardia: (Pożegnałam się z Ykhar zanim wyruszyliśmy w kierunku plaży.)

-przenosimy się na plażę,potem na statek-

Przeszliśmy całą Kwaterę Główną i udaliśmy się do klifów. Była tam niewielka ścieżka z kamiennych schodów, których nigdy wcześniej nie widziałam podczas mojego pobytu.

Gdy dotarliśmy na plażę, Jamon i Miiko załadowali kilka toreb do łodzi i wyjaśnili mi, że to nią będziemy płynąć, byli tam już Kero i Chrome.

Całą czwórką weszliśmy na statek, była mała, ale wystarczająco przestronna dla dwóch osób. Z ogrem po mojej stronie czułam się nieco przytłoczona.

Jamon: Grrr.

Gardia: Myślałam, że wyruszam tylko z Chromem?

Miiko: Tak, jesteśmy tu jedynie, by dać wam najnowsze wytyczne.

Kero: A ja zająłem się wyjaśnianiem o dokonanych ulepszeniach w statku.

Gardia: Rozumiem...

Kero: Wszystko zrozumiałeś Chrome?

Chrome: Tak, damy radę, tak myślę. To nie jest trudne w obsłudze, bardzo często tego używałem.

Kero: Tak, ale ma nowe funkcje.

Chrome: Będzie dobrze... ja poprowadzę.

Gardia: (Nie wygląda na to, by to uspokoiło Kero...)

Kero: Miiko, myślę, że z mojej strony wszystko jest okej.

Miiko: Świetne.

Miiko: Chrome, zapamiętaj wszystko, co zostało powiedziane.

Chrome: Hmm, tak.

Miiko: Chodźmy już. Kero, Jamon, za mną.

Jamon: Gardienne...

Kero: Udanej podróży Gardienne... Chrome, nie spóźnij się.

Jamon: Wróćcie. Żywi. ← popłakał się

Chrome: Co?! Ale!

Gardia: Ha ha, tak... Z pewnością!

Kappa: Podróż! Morze! Morze!

Gardia: Tak Elliot, wybieramy się w podróż w morze!/przez morze/na morzu(?)

Wyszli z statku i tak znalazłam się sam na sam z Chromem i Elliotem, z widokiem na bezmiar oceanu, który został nam przedstawiony.

Nie było mowy o odwrocie, nie można się już cofnąć. Podróż się zaczęła.

-kolejna lokacja-

Chrome: Och, co tam jest?

Gardia: Nie mam pojęcia, wygląda jak jakiś kawałek drewna z butelką.

Chrome: Błyszczy, zobaczymy?

Gardia: Jesteś gorszy niż pie... ← niestety nw od czego jest to „pie”

Chrome: Proszę!

  1. Okej, jeśli to cię uszczęśliwi!
  2. Um, ja naprawdę nie chcę tracić czasu Chrome...

Wybór 1:

-kolejna lokacja-

Zbliżywszy się do kawałka drewna uświadomiliśmy sobie, że ostatecznie to było nic ciekawego...

Gardia: To tylko butelka w... półce.

Chrome: Och... przepraszam, myślałem, że to ważne!

Gardia: W porządku, przecież sama zdecydowałam cię posłuchać...

Gardia: Ile czasu już płyniemy?

Chrome: Powiedziałbym...może pół godziny…

Gardia: Arf...

-kolejna lokacja-

Minęło kilka godzin, gdy tak płynęliśmy, morze było dość ciche, co było najbardziej pocieszające według Chroma.

Ale nagle pojawiły się fale i deszcz, a wiatr zaczął silniej wiać.

Gardia: Co się dzieje?

Chrome: Chyba wiem!

Gardia: Jak to się stało, że pogoda się tak nagle pogorszyła?

Chrome: Spójrz tam, myślę, że to wyjaśnia tę nagłą zmianę. Płyniemy?

  1. Wolałabym nie, kontynuujmy naszą podróż!
  2. Tak, chcę zobaczyć to z bliska!

Wybór 2:

Chrome: Więc chodźmy!

-kolejna lokacja- La chose

Gardia: Cholera! Ale... to jest ogromne!

Chrome: Lepiej wracajmy, to rzeczywiście kraken.

Gardia: Kraken, masz na myśli stworzenie z wieloma mackami jak w Piratach z Karaibów?!

Chrome: Piraci z czego?

Gardia: Przepraszam, Ciągle zapominam, że nikt stąd tego nie zna...

Chrome: No dobra... ale tak, to ma macki. To normalne, mimo wszystko, to ogromna ośmiornica lub kałamarnica... Naprawdę nie wiem, naprawdę.

Gardia: Powinniśmy się oddalić, prawda?

Chrome: Jest w porządku, to jest jeszcze daleko. Ale rzeczywiście, nie powinno się przebywać obok niego za długo.

Kappa: Zły! Niegrzeczny!

Gardia: Tak, nie martw się Elliot, odpływamy.

Gardia: (Postanowiliśmy zawrócić/wypłynąć na pełne morze i uciec od tego stworzenia.)

-następna lokacja-

Gardia: Powinniśmy płynąć tam, jak myślisz?

Chrome: Umm, zaczekaj... kompas wskazuje... Północ... Południe, nie, Zachód!

Gardia: Chrome... nie mów mi, że wiesz, jak czytać kompas?

Chrome: Nieważne! Przecież wiem! To jest po prostu trudne do odczytania!

Gardia: Więc płyniemy tam, tak?

Chrome: W tamtą stronę!

  1. (Rusz w kierunku wskazanym przez Chroma)
  2. (Nie podążaj kierunkiem wyznaczonym przez Chroma)

Wybór 1:

-nowa lokacja-

Gardia: Uch... czy my nie zbaczamy z kursu?

Chrome: Cholera! Tak!

Gardia: Chrome...

-kolejna lokacja-

Musieliśmy podróżować przez długi czas, ponieważ bardzo szybko zrobiło się ciemno. Skorzystałam wtedy z okazji, by spojrzeć na morze i oglądać niebo Eldaryi.

Zauważyłem wtedy, że gwiazdozbiory są bardzo podobne do tych z mojego świata. Pomyślałam, że może uda mi się rozpoznać gwiazdozbiór Kasjopei. Ale czy to prawda, czy tylko moje pragnienie powrotu do domu?

Chrome: Powinniśmy ruszyć tamtędy.

Gardia: Tak myślisz?

Chrome: Tak, jestem pewien.

Gardia: Ale kompas wskazuje, że mamy płynąć prosto...

Chrome: Zaufaj mi!

  1. Um... okej.
  2. Nie, przepraszam, wolę zaufać kompasowi.

Wybór 1:

-kolejna lokacja-

Gardia: Poważnie...?

Chrome: To miała być najkrótsza droga...

Gardia: Już nigdy cię nie posłucham...

-dalej-

Chrome: Brooohh!

Chrome: Aaaaaah, jestem strasznie głodny!

Gardia: Słyszę. Co mamy?

Chrome: Um, jak zwykle nie wiele... ale spójrz, co zwędziłem ze spiżarni. No dobra... to kradzież, ale musisz przyznać, że było warto.

Gardia: (Pokazał mi kiełbasę.)

Gardia: To kiełbasa...

Chrome: Jestem pewien, że nigdy nie widziałaś tak pięknej jak ta. Poczuj to/ten zapach... hmmm, już się cieszę!

Gardia: Ale to tylko jedna kiełbasa, zjadłam już takich tony i prawdopodobnie lepsze od tej.

Chrome: Więc tak się zachowujesz, gdy ci mówię, że będziemy jeść kiełbasę? Nie rozumiesz wartości tego przysmaku?

Gardia: Nie jest to tanie, ale nie jest też to produkt luksusowy.

Chrome: Ech...tak.

Gardia: Nie rozumiem, ale...

Chrome: Nie wiem, co z tobą jest, ale jedzenie nie spada z drzew.

Gardia: W moim domu również, ale kiełbasa nie jest niczym niezwykłym.

Chrome: Naprawdę nic nie rozumiesz!/Pleciesz bzdury/gadasz od rzeczy (?)

Gardia: Zdajesz sobie sprawę, że krzyczymy na siebie z powodu kiełbasy?!

Chrome: ALE TO JEST WAŻNE! Bo to tak...się tutaj rozwiązuje!

Gardia: (Wpadł do kabiny i się zamknął.)

Gardia: (Po kilku minutach zdałam sobie sprawę, że zabrał ze sobą całe jedzenia i że jest to w pokoju, w którym się zamknął.)

Gardia: Chrome... otwórz te drzwi. Przestań zachowywać się jak dziecko.

Chrome: Przez ciebie jestem pijany! Wynoś się! ← chyba się tam czegoś napił, oj ty ty

Gardia: Z tego co wiem, to cię nie obraziłam?! ← i dlatego jest pijany? Okej, nie mam więcej pytań...

Gardia: Otwieraj!

  1. Proszę wróć, muszę nakarmić Elliota...
  2. Wiesz, że jestem głodna?
  3. Jesteś gorszy niż dziecko.

Wybór 1:

Gardia: (Czekał jeszcze kilka minut, podczas gdy kappa się niecierpliwił...)

Chrome: Przepraszam... zapomniałem, że on też tu jest...

Gardia: Nie wiem, jak ty to robisz/wytrzymujesz... nic tak nie śmierdzi, pamiętam życie! (niepewne tł.)

Kappa: Haaaaaa!

Gardia: (Przykro mi Elliot, ale to prawda...)

Gardia: (Skorzystałem z tego, że drzwi są otwarte i poszukałam jedzenia dla malucha.)

Gardia: (Kiedy wróciłam, Chrome podał mi kawałek kiełbasy.)

Gardia: Nie jesteś już zły?

Chrome: Tak... na razie.

Gardia: Nie rozumiem, dlaczego tak źle zrozumiałeś to, co ci powiedziałam. (Dałam Elliotowi miskę z owsianką.)

Chrome: O fakcie, że traktujesz mnie jak dziecko? Czy o jedzeniu?

  1. O jedzeniu...
  2. Naprawdę mnie denerwujesz, dzieciak z ciebie...

Wybór 1:

Chrome: Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale tutaj jedzenie jest reglamentowane/racjonowane...

Gardia: Tak, wiem. Kero powiedział mi pierwszego dnia, gdy się spotkaliśmy. Rozumiem, że Eldarya była w stanie wojny?

Chrome: Nie, to całkiem tak. Powiedzmy, że życie nie jest łatwe, odkąd kryształ został stłuczony. Naprawdę trudno jest dostać coś do jedzenia.

Gardia: Nie rozumiem, jesz to samo co ja... Nie macie ziem?

Chrome: Naprawdę myślisz, że nie próbowaliśmy uprawiać pszenicy czy kukurydzy? Dla naszego/twojego jedzenia, ziemie Eldaryi są jałowe... Nie możemy trzymać bydła, a tutejsza trawa nie jest dość odżywcza. W końcu by zginęło.

Gardia: Więc jak sobie radzicie?

Chrome: Robimy, co możemy, by mieć od was/ciebie zapasy.

Gardia: Czy to oznacza, że wstępujecie do ludzi?

Chrome: Nie miałem okazję być podczas uzupełniania zaopatrzenia/dostawy... Nie powiem ci nic więcej...

Gardia: (Więc oni chodzą do ludzi? To naprawdę bardzo podejrzana historia, lepiej porozmawiam o tym z Miiko po powrocie!)

Gardia: Więc... Przepraszam, że traktowałam cie jak dziecko... ale musisz przyznać, że nie było to bardzo miłe z twojej strony, by zachowywać się jak nerwowy półgłówek?

Chrome: Nie muszę dostawać lekcji od kretynki takiej jak ty!

Gardia: Daj spokój, znowu mnie obrażasz!

Chrome: Nie sądzisz, że mnie obraziłaś, prawda? ← rumian

Gardia: Mówię to, co myślę. Przecież nie traktuję cię jak psa?

Chrome: Pies?! PIES? Jesteś gorsza niż Ezarel!

Gardia: Co?

Chrome: NIE jestem psem! Jestem wilkołakiem! Wilkołakiem! Kitsune traktują mnie tak samo, jak ty teraz!!!Mam tego naprawdę dość, słyszysz! Jestem wilkiem!

Gardia: Uspokój się, nie wiedziałam...

Gardia: Wiesz, że nie to miałam na myśli.

Chrome: Humpprf...

Gardia: Okej, teraz lepiej to wszystko rozumiem...

Chrome: Jedz, zanim się skończy.

Gardia: Nie, weź moją porcję. Po powrocie do domu będę mogła zjeść tyle, ile tylko zapragnę, nie tylko to.

Gardia: (Odmówiłam kiełbasy, a Chrome wydawał się być więcej niż zadowolony.)

Chrome: Dziękuję.

Gardia: To nic.

Chrome: Niee! Nie tylko za to.

Gardia: A za co jeszcze?

~ilustracja~

Chrome: No cóż... *nom nom* zaufałaś mi podczas podróży, a ja traciłeś sporo czas.

Chrome: I zgodziłaś się zobaczyć ten kawałek drewna! *nom nom* Byłem przekonany, że było tam coś wartościowego!

Gardia: To nic takiego, wiesz, cieszę się, że mogę spędzić z tobą trochę czasu. Było całkiem zabawnie.

Podczas naszego pierwszego wspólnego posiłku ledwo coś zjedliśmy, bo łódź się strasznie kołysał. Czas miło nam mijał, było naprawdę przyjemnie.

Lepiej poznać Chrome lub przynajmniej jego charakter. Wbrew pozorom wydaje się być bardzo powściągliwą osobą.

Minął kolejny dzień i z lekkim rozbawieniem odkryłam, że mój partner ma lekką chorobę morską.

Chrome: Powiedz mi, że dobrze się trzymam... Gardienne...

Gardia: Idź spać, zajmę się sterowaniem statkiem.

Chrome: Jesteś pewna?

Gardia: Tak, i mam piorunującego asystenta: Elliota.

Kappa: Woda! Woda!

Chrome: Dobrze...

Chrome w końcu spędził cały dzień leżąc/dnie. Czy to naprawdę ruchy fal na kadłubie go niepokoiły? A może to przez słońce, które tak mocno świeciło?

Zawsze było tak, że chłopak wychylał czubek swojego nosa w nocy.

Chrome: Zrobię notatki.

-przechodzimy dalej-

Właśnie wracałam odpocząć do kabiny, bo teraz była moja kolej, kiedy zauważyłam w wodzie jakieś światełka. ← w wodzie pojawiają się lśniące/świecące ryby, są wokół statku; swoją drogą, ślicznie to wygląda ^^

Gardia: (Podeszłam do barierki i pochyliłam głowę, by lepiej je zobaczyć.)

Chrome: Unikniesz upadku?

Gardia: Ha ha, nie martw się.

Chrome: Nie powinnaś iść spać?

Gardia: Mogłabym, ale to jest takie piękne. Co to jest?

Gardia: To ryby-ważki, prawda?

Chrome: To to samo.

  1. Co robią?
  2. Zjadłam taką w zeszłym tygodniu, haha!

Wybór 1:

Chrome: One cieszą się i stroją na sezon lęgowy.

Gardia: Rozumiem, to naprawdę piękne.

Chrome: Lubię morze, gdy jest spokojne, płaskie...

Gardia: Lepiej się czujesz?

Chrome: Tak.

Gardia: Musiałeś mieć udar słoneczny.

Chrome: Nie ulega wątpliwości.

Gardia: Myślę, że nie możemy go zobaczyć, bo jest ukryty za chmurami... ale księżyc od kilku dni jest w pełni...

Chrome: I co z tego?

Gardia: Nie przemieniłeś się w "krwiożerczą bestię".

Chrome: Ha ha, to normalne!

Gardia: Co masz na myśli?

Chrome: Tylko w twoim świecie księżyc tak na nas działa.

Gardia: Byłeś już kiedyś w moim świecie?

Chrome: Nie, nigdy... Ale była tam moja matka i moi pra-pra-pra... wiem, jeszcze więcej pra... dziadkowie się tam urodzili. Żyli tam całe życie aż do dnia Wielkiego Wygnania.

Gardia: Wielkiego co?

Chrome: Cóż, to było wtedy, kiedy prawie wszystkie wróżki opuściły twój świat, by przejść do Eldaryi.

Gardia: Kiedy to było?

Chrome: To było bardzo dawno temu, powiedziałem ci przecież, że moi pra-pra-pra...

Gardia: Wiem, ale jak dużo czasu minęło w porównaniu do chronologii z mojego świata?

Chrome: Nic nie wiem o twoim świecie... Przykro mi.

Gardia: Nie szkodzi... (Wróciłam na pokład, wygląda na to, że ryby już stąd odpłynęły.)

Gardia: (Zastanawia mnie, jak nasze światy są ze sobą powiązane.)

Gardia: (Dlaczego wróżki opuściły Ziemię, aby przyjść do Eldaryi?)

Gardia: (Jakie były ich powody? Jak oni to zrobili?)

Gardia: (Będę miała wiele pytań do Miiko i reszty Lśniącej Straży.)

Gardia: (Poszłam do łóżka i zmieniłam się z Chromem, czuł się bardziej komfortowo trzymając nocną wartę.)

Gardia: (Ławica ryb-ważek znowu tu była, to tak, jakby płynęły z nami.) -kolejna lokacja-

Następnego dnia spokojnie kontynuowaliśmy podróż. Skorzystałam z okazji, aby przyjrzeć się trochę morzu i jego małym mieszkańcom, którzy tam mieszkali.

-kolejna lokacja-

Gardia: (Podróż nie miała końca, kiedy nagle, dostrzegliśmy w oddali jakieś kontury.)

Gardia: Ziemia! Ziemia!

Chrome: Myślisz, że jesteś w złym romansie?

  1. Zawsze chciałam to powiedzieć.
  2. Och, cóż, Ech! Okej.

Wybór 2:

Chrome: Cóż za rozwój! Czekaj, niech zgadnę... twój mentor, to Ezarel? <- Ciekawe, czy zawsze tak mówi, hmm...

Gardia: ...

Chrome: Hehe...

Gardia: Jak daleko jeszcze?

Chrome: Powiedziałbym, że kilka godzin, wiatr nie wydaje się być po naszej stronie, i wolałbym zatrzymać działanie silników. Będą nam potrzebne na powrót./Przydadzą nam się jeszcze

Gardia: Mądra decyzja.

Gardia: (Odwróciłam się do kappy.) Widziałeś Elliot? Wkrótce dotrzemy do twojego domu.

Kappa: Hiiiiii!

Gardia: Obudziłeś się w końcu?

Wzięłam kappę w ramiona, aby pokazać mu trochę horyzont i zbliżające się kontury. Krzyknął z radości i zrobił ręką duże znaki. ← chyba chodzi o to, że pomachał

Myślę, że bardziej niż ktokolwiek inny rozumiem radość, jaką on w tej chwili odczuwa. Ja też byłam sama, z dala od domu...

-następna lokacja-

Gardia: Byłeś już na misji na Jadeitowych Ziemiach?

Chrome: Nie, jeszcze nie...

Gardia: Więc dlaczego to ciebie ze mną wysłali?

Chrome: Bo wiem, jak sterować tym statkiem... I...

Gardia: To wszystko?

Chrome: Wiem, zresztą, zawsze tak jest.

Gardia: Nie, ja rozumiem... Nadal jesteś z STRAŻY Eel! Tej, która monitoruje całą Eldaryę, prawda?

Chrome: Tak...

Gardia: Jak to się stało, że nie mieliście nawet możliwości, by prawidłowo zorganizować podróż?

Chrome: Hej! Nie musisz robić z nas centaurów! Robimy co w naszej mocy! Większość z nas nie miało szansy, aby zostać przeszkoleni lub wyszkoleni... Miiko, musiała nauczyć się wszystkiego o pracy, nie miała wyboru, musiała przyjąć tę rolę.

Gardia: Nie jesteście nawet przygotowani, by chronić ten świat?

Chrome: .... Tak.

Gardia: Och... (Nie sądziłam, że brzemię/odpowiedzialność Straży jest równie ważna.)

Chrome: Nie jest bardzo dobrze, ale staramy się... tak myślę.

Gardia: Przepraszam... byłam trochę szorstka.../niemiła

Chrome: Nie martw się, jest jak popsuta opaska na ramię... ale jest uleczalna! I w końcu dotarliśmy, to wszystko, co się liczy, prawda?

Gardia: Jak chcesz... jeśli nie, wygląda na to, że u Kapp jest dużo roślinności.

Chrome: Nawet mnie to nie dziwi, ci ludzie są bardzo tradycyjni w swoim sposobie życia.

Gardia: (Mogę zobaczyć stąd liście, myślę, że nie jesteśmy już tak daleko.)

-schodzimy na ląd-

Zadokowaliśmy naszą łódź i ukryliśmy się w pobliżu zarośli, które nie były daleko od plaży. Chrome zabrał ze sobą jedzenie, które im sprezentujemy.

Gardia: Wow! Te liście są o wiele większe niż je sobie wyobrażałam widząc je wcześniej!

Chrome: Przyznaję. Czuję się teraz naprawdę mały...

Następnie udaliśmy się w kierunku wejścia do lasu.

Gardia: Co te posągi mają reprezentować?

Chrome: Cóż, zadałaś mi trudne pytanie.

Gardia: (Dlaczego pomyślałam o Jabba the Hutt, widząc to po prawej? Inne przypominają mi mieszankę posągów z Wyspy Wielkanocnej i Wenus z Willendorfu.) ← jak nie kojarzycie, to wyszukajcie sobie w Google

Gardia: (Eldarya wydaje się obfitować w tak wiele tajemnic, nie mogę się doczekać, aby odkryć miejsce narodzin Elliota...)

Chrome: O czym myślisz?

Gardia: O niczym szczególnym, patrzyłam na posągi.

Chrome: To naprawdę cię intryguje?/ciekawi

Gardia: Tak, bardzo.

Chrome: To prawda, że ciekawe jest odkrywanie czegoś w ten sposób... Generalnie lubię badać miejsca, w których jestem/idę na misję.

Gardia: To dlatego zawsze się spóźniasz?

Chrome: ...

Gardia: Nie mówię tego, by z ciebie kpić...

Chrome: ...

Gardia: Może gdybyś pomówił o tym z Miiko, to dałaby ci kilka misji poszukiwawczych. Mógłbyś połączyć swoją pasję z pracą.

Chrome: ...

Gardia: Może by ci pozwo...

Chrome: Skończysz już?! Mam już dość tego *@$#* od Ezarela, co mnie wkurzać, chyba też chcesz tak skończyć!!!

  1. Przepraszam...
  2. Staram się tylko pomóc...

Wybór 2:

Chrome: Nie pomożesz mi wtykając nos w te ich bzdury!

Gardia: ...

Chrome: Przepraszam, nie powinienem się denerwować o coś takiego...

Gardia: Słyszałam, jak rozmawiałeś któregoś dnia z Miiko.

Chrome: Szpiegowałaś nas?

Gardia: Nie. Szukałam Miiko i wpadłam na was podczas rozmowy.

Chrome: Więc wszystko słyszałaś...

Gardia: Praktycznie nic, nie mam w zwyczaju podsłuchiwać, kiedy to mnie nie dotyczy.

Chrome: ... Dzięki... ale nie martw się, jest w porządku.

Gardia: Na pewno? Nie wahaj się, jeśli będziesz czegoś potrzebował, oni bardzo mi pomogli, odkąd dołączyłam do Gwardii, chciałbym się im za to odwdzięczyć na tyle, ile będę mogła.

Chrome: Tak. Chodź, musimy spotkać się z Kappami.

-wchodzimy do lasu-

Kiedy weszliśmy do lasu, przechodząc podziwiałam wszystko wokół. Tutejsza sceneria jest fascynująca i piękna.

Czułem, że nie podołam wobec ogromu tutejszej flory... miałem wrażenie, jakbym była Alicją w Krainie Czarów.

Gardia: Wioska jest tam.

Chrome: Zostań tutaj, pójdę zrobić rekonesans.

Gardia: Dlaczego nie mogę iść z tobą?

Chrome: Człowiek jest tutaj bardzo rzadki... to może być dla nich zła wiadomość.

Gardia: Jestem faelienne, więc mogę iść.

Chrome: To nie wystarczy, wolę nie ryzykować.

Gardia: (Chrome zniknął na chwilę, a ja skorzystałem z okazji, by pożegnać się z Elliotem.)

Gardia: To tutaj zostawimy małą bombę smrodu.

Kappa: Hiiiiiii....

Gardia: Chodź tu. (Zniżyłam się i przytuliłam do kappy. Jak gdyby nigdy nic, jestem związana z tym małym potworkiem...)

Gardia: (Zaczął płakać, aż podszedł do nas jakiś człowiek.)

Mistrz: [znaczki po japońsku]/ najprawdopodobniej mówi coś w stylu: Dzień dobry, lub: Miło cię poznać.

Gardia: (Mój Boże, to żółw gigant.)

Gardia: (Czy on mówi po japońsku?) Przykro mi, ale ja nie mówię w tym języku...

Mistrz: Święte Ziemie nie są twymi rodzimymi, więc... Miło cię poznać.

Gardia: Mi również...

Mistrz: Moje imię to...

Gardia: (Tak jak wtedy, gdy Elliot podał mi soje imię, usłyszałam niewymawialny język.)/nie do wymówienia

Mistrz: Ale nie będę cie winić, jeśli skrócisz moje imię. (?)

Gardia: Myślę, że będę mówiła po prostu "Pan", jeśli nie masz nic przeciwko...

Chrome: O, Papi jak się sprawy mają? (?)

Gardia: (Kappa utkwił wzrok na Chromie... Osobiście nie odważę się go nie szanować.)

Mistrz: A jak się nazywasz?

Gardia: Nazywam się Gardienne.

Mistrz: To bardzo ładne imię, myślę, że...

Kappa: Hiiiiiiiii!

Gardia: (Elliot wpadł w ramiona tego stworzenia i zaczął do niego mówić. Mistrz wydawał się być zachwycony...)

Mistrz: To dlatego przyszliście tak daleko?

Gardia: Chrome! Nic mu nie powiedziałeś?

Chrome: Chciałem uniknąć marnowania czasu, poprosiłem go, żeby szybko przyszedł.

Mistrz: Znaleźliście innych?!

Gardia: Co masz na myśli?

Mistrz: Ostatnimi czasy wiele naszych noworodków zostało porwanych...

Gardia: To straszne!

Mistrz: Może kogoś znaleźliście?

Gardia: W pobliżu siedziby Straży Eel... Przepraszam, nie znaleźliśmy nikogo więcej... a ja...

Gardia: Mieliśmy wypadek... Elliot upadł, a ja...

Mistrz: Elliot?

Gardia: Tak. To imię, które mu dałam, nie potrafiłam wymówić jego imienia, mam nadzieję, że nie uważasz tego za brak szacunku...

Kappa: Elliot! Elliot! Elliot!

Mistrz: Skoro jemu się to podoba, to jedyne, co się liczy. Widziałem ranę... Nie martw się, moje dziecko, najważniejsze jest to, że wrócił do nas cały i zdrowy...

Mistrz: Jak to się stało?

Gardia: Bawiłam się z nim i upadł.

Kappa: Boom! Big! Boom badaboom!

Mistrz: Widzę, że nauczyłeś się kilku słów... To wspaniała inicjatywa.

Gardia: Przygotowaliśmy dla was również jedzenie w dowód dobrej wiary... Mamy nadzieję, że dobre relacje między Strażą Eel a ludem Kapp będą trwać tyle, ile to możliwe.

Mistrz: Czy to są?

Gardia: Aqueous kukumis, tak... wiemy, że kontynuujecie ich spożywanie poprzez tradycję.

Mistrz: Pozwólcie, że przyniosę wam trochę żywności z mojego domu jako wyraz naszej wdzięczności. Powinienem wrócić za kilka minut.

Gardia: Och, dziękuję... Będę...

Chrome: Przyjmiemy to z przyjemnością, jednak kazano nam szybko wracać.

Mistrz: Rozumiem.

Gardia: Mam jedno pytanie, zanim odpłyniemy...

Mistrz: Jakie?

  1. Macie jakieś wskazówki dotyczące porywacza Elliota?
  2. Czy będę mogła zobaczyć się jeszcze kiedyś z Elliotem?
  3. Dlaczego nie poprosicie Straży Eel o pomoc w tej sprawie?

Wybór 1:

Mistrz: Nie, ale myślę, że mały... Elliot może coś wiedzieć.

Gardia: Umm... rozumiem.

Gardia: Do widzenia Elliot...

Kappa: Pa Gardienne.

Mistrz: Oddajcie proszę honory pani Miiko. ← chyba mówił raczej o honorze, czy zaszczycie, ale nw jakbym miała to z tym ułożyć, dlatego poniekąd nasza Gardia (w tym tł.) wyjdzie na trochę głupią, heheh

Chrome: Oczywiście.

Gardia: (Pożegnaliśmy się i zaczęłam zastanawiać się, co Mistrz miał na myśli mówiąc "oddajcie honory".)

-wracamy się do łodzi-

Gardia: Powiedz Chrome. Co miał na myśli "oddajcie honory"?

Chrome: To tutejsze wyrażenie, to jak... "Pozdrówcie ją ode mnie", ale trochę bardziej cenne, rozumiesz.

Gardia: Okej...

Gardia: To nadal szkoda, że nie zostajemy tutaj na dłużej...

Chrome: Wrócimy tu pewnego dnia, jestem pewien! Nie martw się... jeszcze go zobaczysz... twoją małą bombę smrodu.

Gardia: Dziękuję Chrome...

Gardia: Chodź, wracajmy na naszą...

Chrome: ... łódź...

Gardia: Gdzie jest?

Chrome: Gdzie jest nasza łódź?

Przez ponad godzinę szukaliśmy tej cholernej łodzi... Chrome zapewnił mnie, że rzeczywiście zarzucił kotwicę i chciałam móc zobaczyć to na własne oczy.

Nie było żadnych śladów stóp na plaży, ani żadnego śladu jakiejkolwiek kradzieży statku lub łodzi.

Wszystko po prostu znikło.

Koniec odcinka 6

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.