FANDOM


Strona zawiera nieoryginalne tłumaczenie

 (Współpracuję teraz razem z @Saiena.) <-- w pewnym stopniu

  • Niedługo postaram się uzupełnić teskty do wszystkich odpowiedzi.*

Jestem w trakcie uzupełniania braków w tej części i sprawdzania poprawności zdań. Jakby co, to wiecie co robić ;)

Teraz trzeba tylko poczekać na cynk od Saien i będzie już wszystko  --> Dowiedziałam się, że w ten poniedziałek Saiena będzie w stanie przesłać mi resztę tekstu. Juhu!!! (Wyszło na to, że nie dostałam tego z niewiadomych mi przyczyn....)

Więc wstawiam wam tu dopiero co przetłumaczoną przeze mnie resztę tekstu. Przepraszam was wszystkich za to, że tak długo musieliście na to czekać.

Zaczynamy odcinek!!

Po tym, jak Mery dał mi kawałek kryształu po drodze spotkałam Nevrę, Valkyona i Ezarela. Razem poszliśmy do sali kryształu, by odnaleźć Miiko. Byłam bardzo zdenerwowana...

Miiko: Znowu ty? O co chodzi tym razem?

Gardia: Um...

Miiko: Znowu zgubiłaś język za zębami?

Gardia: (Nie mogę nawet powiedzieć dwóch słów...) Ja...

Miiko: Ty?

Gardia: ...

Gardia: (Och cholera!) Znalazłam coś...

Miiko: Coś? Niepokoicie mnie, bo ona "coś" znalazła?

Gardia: (Spojrzałam na chłopaków z nadzieją, że zainterweniują. Jednak żaden z nich się nie ruszył.)

Miiko: ...

Gardia: Znalazłam to. (Pokazałam Miiko kryształ.)

Miiko: Co do...

Miiko: Och...

Gardia: (Odwróciła się do Jamona i zaczęła rozmawiać z nim w języku, którego nie rozumiałam.)

Gardia: (Po czym obróciła się z powrotem w moją stronę.)

Miiko: Jak to się stało, że jesteś w posiadaniu kawałka kryształu?

Gardia: Znalazłam to...

Miiko: Naprawdę? Gdzie?

Gardia: Och. Więc...

Miiko: Wiesz, gdzie go znalazłaś, racja?

Gardia: Prawdę mówiąc, to nie całkiem ja go znalazłam...

Miiko: Nie całkiem go znalazłaś?

Gardia: (Wygląda, jakby zaraz miała stracić cierpliwość.)

Gardia: Dał mi go Mery... Kazał mi obiecać, że ci tego nie powiem. Pomyślał, że dzięki temu wydam się tobie mniej... "dziwna".

Gardia: (Usłyszałam za sobą śmiech Nevry i Ezarela.)

Miiko: Wiesz, gdzie on to znalazł?

Gardia: Nie, nie mówił mi... a ja go nie pytałam. Nie sądziłam, że jest to... ważne?

Miiko: Humpfr... Rozumiem...

Ezarel: Czyż nie mówiłem od początku, że jej obecność nie wróży niczego dobrego... ← nie mam pewności

Miiko: Och przestań Ezarel, nie dolewaj oliwy do ognia! ← mówiła o tajemnym proszku, oliwa chyba się lepiej sprawdzi

Miiko: Jamon, chłopaki... Chodźcie za mną, musimy pomówić o jej przypadku.

Gardia: Moim przypadku? Co masz na myśli mówiąc, że musicie porozmawiać o moim przypadku?

Gardia: (Wszyscy wyszli z sali kompletnie mnie ignorując.)

Gardia: Miło... (Zostałam sama, jak idiotka.)

Gardia: (Tak nie może być! Lepiej pójdę sprawdzić co o mnie mówią.)

??-Ezarel: Odmawiam, by tu została.

??-Miiko: Dosyć, przyjmijcie swoje obowiązki. Nalegaliście, by została, więc zostanie!

Gardia: (Wydaje się, że ta wrzawa dochodzi ze spiżarni. Otworzyłam lekko drzwi i zajrzałam do środka...)

Gardia: (… by zobaczyć, że chłopcy, Miiko i Jamon się kłócą.)

Ezarel: My? My nalegaliśmy? Żartujesz sobie? Przecież to był Kero!

Jamon: Grrr...

Ezarel: Nie chcę jej w Straży Eel, przecież to oczywiste.

Miiko: A ja, ja nie muszę się słuchać twoich rozkazów Ezarel!

Valkyon: Zanim zaczniemy zastanawiać się nad tym, czy powinniśmy ją zatrzymać, jest jedno pytanie: czy jest z niej jakiś pożytek?

Ezarel: Nie. Jest człowiekiem, jak mogłaby być?

Gardia: (…)

Nevra: Nie myli się, nie jest zbyt zaradna./+ Musiałem dla niej przeszukać te cholerne legowisko. ← gdy było się z Nevrą przy norze i to on ją przeszukiwał.

Valkyon: Nie wygląda również na zbyt silną. Nie mogę wyobrazić sobie jej trzymającej halabardę albo miecz.

Nevra: Ostatecznie, może zostać dla mnie w spiżarni.

Miiko: Ty naprawdę myślisz tylko o jednym Nevra!

Nevra: Ale przynajmniej będzie z niej jakiś pożytek.

Valkyon: Zważając na jej rozmiary, starczyłaby jedynie na kilka dni.

Miiko: Tak czy inaczej, należy już do jednej z gwardii, więc nie ma sensu, by o tym rozmawiać.

Ezarel: To nie byłby pierwszy raz, gdybyśmy upiekli członka Straży.

Miiko: Zawsze mieliśmy dobre powody!

Ezarel: Teraz też mamy!

Miiko: Ach tak? A jaki?

Ezarel: Jest bezużyteczna, najprawdopodobniej głupia i nic nie wie o tym świecie. Tyle wystarczy, czy potrzebujesz czegoś więcej?

Gardia: (Ezarel naprawdę ma coś przeciwko mnie! Chciałam zainterweniować, ale ktoś mnie powstrzymał.)

Leiftan: Podsłuchiwanie nie jest zbyt uprzejme.

Gardia:

Leiftan: Ale jest to zrozumiałe, zważając na to, ile robią szumu.

Gardia: (Leiftan puścił moje ramię... Miałam zaciśniętą pięść, byłam wściekła usłyszawszy co Ezarel o mnie powiedział.)

Leiftan: Ezarel nie jest złą osobą, ale czasami potrafi być bardzo radykalny. Nie zwracaj uwagi na to, co mówi. W końcu to nie on ma tu ostatnie słowo...

Gardia: Tak... Rzeczywiście to dobrze, że jest tu Miiko.

Leiftan: Ha ha, więc wiesz już kto jest tutaj szefem!

Gardia: (Gdy tamci wychodzili ze spiżarni byli zaskoczeni, widząc mnie tutaj.)

Ezarel: Czy ty „znowu” szpiegowałaś?

Gardia: Nie, ale krzyczeliście tak głośno, że nie mogłam nic poradzić na to, że was słyszałam... a w szczególności CIEBIE. (Spojrzałam się na niego.)

Gardia: (Miiko odwróciła się do Leiftana, po czym spojrzała na mnie.)

Miiko: Przypuszczam, że już wszystko słyszałaś, więc mogę to powiedzieć. Jesteście odpowiedzialni za tę dziewczynę, chcieliście żeby została, i to wbrew mojej opinii. Więc weźcie odpowiedzialność za swoją prośbę.

Nevra: Bierzemy za to odpowiedzialność, ale nie chcemy, by została tu na zawsze.

Gardia: Ja również nie chcę tu zostać.

Valkyon: Więc wszyscy się zgadzają?

Gardia: Tak. (Nareszcie jakieś światło nadziei!)

Miiko: Dobrze. Zaniesiemy kryształ tam, gdzie jego miejsce... Mogłabyś mi to teraz dać?

Gardia: (Dałam Miiko kawałek kryształu.)

Poszliśmy za Miiko. Kiedy stanęła przed piedestałem, zbliżyła kawałek kryształu do wielkiego kryształu. Oba kamienie zaczęły się jasno świecić... Było to niemal hipnotyzujące.

Stało się coś niezwykłego. Kawałek, który podarował mi Mery, scalił się z kryształem. W tym momencie zrozumiałam, że te dwa kamienie są teraz jednym i tym samym. I nagle pojawiła się przede mną postać kobiety, przypominająca ducha.

Gardia: (Otworzyła oczy. Byłam oszołomiona jej urodą.)

Gardia: (Powoli poruszyła swoim ramieniem i wskazała na mnie.)

-ilustracja-

Gardia: (Wtedy szepnęła coś, ale nie usłyszałam co takiego mówiła.)

??-: …

Gardia: (Po czym znikła.)

Ezarel: Co?

Miiko: ...

Ezarel: Ale jak to możliwe?! Kryształ... Ona...

Gardia: (Ona?)

Gardia: (Odwróciłam się. Wszyscy byli oniemieli.)

Gardia: Chwila, czym było to coś?

Wszyscy: !!!

Gardia: (Spojrzeli na mnie.)

Miiko: To „coś”, jak to nazwałaś, to dusza Wielkiego Kryształu.

Valkyon: To pierwszy raz, gdy pojawiła się po tym, jak został stłuczony.

Gardia: Nadal nie rozumiem, jakim sposobem tamta kobieta jest kryształem?

Miiko: W rzeczywistości to nie kryształ, tylko jego dusza... To tak go widzimy, gdy się przed nami materializuje.

Gardia: Uch, i ta „materializacja” zdarza się często?

Nevra: Nie całkiem. W rzeczywistości jest to dość rzadkie.

Gardia: Jak bardzo?

Nevra: Przed ważnymi wydarzeniami takimi jak katastrofa naturalna, narodziny królewskiego dziecka, zmiana w maanie... i... wygląda na to, że również podczas przybycia małego człowieka.

Gardia: Czyli jest to coś w rodzaju Madam Irmy?

Ezarel: Jakiej Madam?

Gardia: Wróżbitki!

Miiko: Można tak powiedzieć... Nazywamy ją Oracle.

Zastanawiałam się dlaczego ten duch... „Oracle” pojawiła się przede mną. Jestem tylko zwykłym człowiekiem, nie jestem istotna dla tego świata. Niemniej jednak, jest tak, jakby ona... mnie wybrała. Szczerze mam nadzieję, że się pomyliła. Nie chcę tu zostać, szczególnie po tym, co o mnie powiedziano.

Ezarel: Dlaczego pojawiła się przed nią?! To nie ma sensu!

Gardia: (Choć raz zgadzam się z Ezarelem!)

Leiftan: Chyba że...

Gardia: Chyba że co?

Miiko: To nie jest zbieg okoliczności. Pojawienie się „Oracle”, albo raczej fakt, że się tutaj pojawiłaś....

Gardia: Uuuch, co masz na myśli?

Ezarel: Nic, zmarnujemy tylko czas tłumacząc ci to. To nie jest „ludzka” rzecz.

Valkyon: Właśnie, a może ona nie jest tylko „człowiekiem”?

Miiko: Co masz na myśli?

Valkyon: Jak wyjaśnisz to, że Kryształ do niej podszedł? Nie pojawia się bez przyczyny.

Miiko: Hum... nie mylisz się. Wcale a wcale. A co jeśli ona...

Gardia: (Miiko spojrzała na mnie od stóp do głów. Nie jestem pewna, czy wszystko rozumiem.)

Ezarel: Ona co?

Miiko: Co jeśli ma w sobie krew wróżki?

Ezarel: Ha ha, nieźle Miiko.

Gardia: Ha ha, tak, bardzo zabawne!

Miiko: Ezarel, mówię na poważnie... Powinniśmy przygotować ją do testu.

Ezarel: Naprawdę sądzisz, że będę marnował dla niej mój czas?

Miiko: Przestań się kłócić i przygotuj ją do testu.

Gardia: (Miiko wyszła kończąc na tym rozmowę. Jamon i reszta chłopaków ruszyli za nią.)

Gardia: (Został tylko Ezarel.)

Gardia: Jeśli test wyjdzie negatywnie, to będę mogła wrócić do domu?

Ezarel: Tak... dlatego to tylko marnowanie czasu. Nie ma szans, byś była wróżką.

Gardia: Choć raz się w czymś zgadzamy.

Gardia: (Ezarel przeklął na chwilę przed wyjściem.)

-idziemy do sali alchemicznej- ← zakochałam się w niej *o*

Po tym, co o mnie powiedzieli, byłam zdeterminowana, by wrócić do domu. A żeby to zrobić muszę udowodnić im, że jestem człowiekiem! Więc postanowiłam pomóc Ezarelowi w przygotowaniach do testu. Weszłam do pokoju, w którego centrum stał stół, na którym stoi mnóstwo fiolek. Książki były upchnięte w szufladach, było też kilka mikstur, które wrzały poprzez palniki Bunsena. Ezarel już tu był i wczytał się w jakąś starą książkę.

  1. Obserwuj go w ciszy. +
  2. Spytaj, czy potrzebuje pomocy. //
  3. Spójrz przez jego ramię. -

Wybór1:

Przystanęłam w kącie i przyglądałam się Ezarelowi. Wyglądał na bardzo skoncentrowanego. Gdy skończył czytać podszedł do mnie.

Ezarel: Jestem zaskoczony, że do mnie nie przyszłaś.

Gardia: Nie lubię, gdy ktoś mi przeszkadza, gdy pracuję...

Ezarel: … Dobrze zrobiłaś, mam tak samo. Masz, trzymaj.

Gardia: (Podał mi kartkę. To lista składników.)

Gardia: Uch... ok, ale gdzie ja to wszystko znajdę?

Ezarel: Niektóre produkty możesz znaleźć w sklepach. Innych będziesz musiała sama poszukać.

Gardia: Dobrze, dziękuję.

wybór2:

Nawet jeśli Ezarel za mną nie przepada, to byłam zdeterminowana, by opuścić ten świat. Spytałam go, czy nie potrzebuje pomocnej dłoni, by sprawy poszły szybciej.

Ezarel: Hum... Nie sądzę, byś się do czegoś przydała.

Gardia: (Nie denerwuj się...) Musi być coś, co mogę zrobić, racja?

Ezarel: Zobaczmy...

Gardia: (Napisał na szybko kilka słów na kartce zanim mi ją podał.)

Ezarel: Tutaj masz listę wszystkich rzeczy, których potrzebuję. Napisałem je w języku, który powinnaś zrozumieć...

Gardia: (Ezarel stał się miły?)

Ezarel: Nie chcę, żebyś mnie niepokoiła za każdym razem, gdy czegoś nie rozumiesz.

Gardia: (Ok... powiedziałam to za szybko.) Dzięki.

Gardia: (Więc mam tutaj listę rzeczy, które muszę znaleźć: trochę oczyszczonej wody, odrobina soku ze złotych cyprysów, szkarłatny kamień i owoc selenitu.) ← wodę musimy kupić za 42 maany

-teraz spotykamy chłopaków-

  • gdy za wcześnie dotrzemy do Wielkiej Bramy - spotykamy Jamona

Gardia: Jamon? Co ty tu robisz?

Jamon: Monitoruje wyjście.

Gardia: Ach, rozumiem. (Ruszyłam ku wyjściu.)

Jamon: Masz jakiś powód, by wyjść?

Gardia: Nie, nie bardzo. Chciałam się tylko rozejrzeć.

Jamon: Więc zawróć Gardienne.

Gardia: Dobrze...

Gardia: (Zagrodził mi drogę i musiałam się wrócić.)

  • -gdy spotykamy Valkyona-

Valkyon: Gardienne.

Gardia: Och, to ty.

Valkyon:

Gardia: Coś się stało?

Valkyon: Och. Nic.

Gardia:

Valkyon:

Gardia: Mmm... Ezarel poprosił mnie, bym odszukała dla niego składniki do testu. Ale nie mam pojęcia gdzie mogę je znaleźć.

Valkyon: Ach. Pokaż mi tę listę.

Gardia: (Podałam Valkyonowi listę.)

Valkyon: Ach, to przecież szkarłatny kamień!

  1. Wiesz, gdzie mogę go znaleźć?
  2. Tak, więc to zapewne czerwony kamień, co?
  3. Co to jest?

Wybór2:

Valkyon:

Gardia: Co?

Valkyon: Jestem zaskoczony, że wiesz co to jest.

Gardia: Och, nie wiem, ale wywnioskowałam, że powinien tak wyglądać.

Valkyon: A wiesz gdzie go znaleźć?

Gardia: Nie, w ogóle!

Valkyon: Rozumiem...

Gardia: (Valkyon zaproponował, że zabierze mnie w miejsce, gdzie jest szkarłatny kamień. Poszłam za nim.)

-przenosimy się do kuźni-

Gardia: Ach tak, widziałam już tutejszy wystrój, to było logiczne.

Valkyon: Czasami zrobienie czegoś jest bardzo proste.

Gardia: Dziękuję za pomoc!

Gardia: (No, mam już prawie wszystko...)

wybór3:

Valkyon: To czerwony i gładki kamień, dość pospolity.

Gardia: Ach! Wydaje się prosty do rozpoznania.

Valkyon: Tak, możesz nawet znaleźć jakieś w kuźni.

Gardia: Dziękuję!

-idziemy do kuźni-

Gardia: (To pewnie jest ten szkarłatny kamień.) ← trzeba kliknąć na kamień

Gardia: (Nadal pozostało mi kilka składników do odnalezienia!)

  • -spotykamy Nevrę-

Gardia: Nevra, dobrze cię widzieć.

Nevra: Jak zawsze!

Gardia: … (Co?)

Gardia: Uch... Ezarel poprosił mnie, bym poszukała składników do testu na wróżkę.

Gardia: I nie mam pojęcia czym jest... „owoc selenitu”.

Nevra: Cóż, to owoc, no nie?

  1. Mógłbyś mi pomóc go znaleźć?
  2. Wiesz, gdzie mogę to znaleźć?
  3. Naprawdę nie wiem co to jest. + Nevra nam pomaga

wybór3:

Nevra: I pomyślałaś, że ja, mógłbym ci pomóc?

Gardia: Cóż tak... wydajesz się być miły.

Nevra: Mogę być miły wyłącznie dla dam w opałach, racja?

Gardia: Uch... dzięki?

Nevra: Chodź, Pomogę ci znaleźć ten owoc.

Gardia: (Podążyłam za Nevrą na targowisko.)

Gardia: Możemy je znaleźć na targu?

Nevra: A myślałaś, że gdzie je znajdziemy?

Gardia: Nie wiem... Ledwo cokolwiek zwiedziłam!

Nevra: Nie mylisz się.

Gardia: (Sądzę, że najgorsze było w tym to, że kupił ten owoc od gadającego kota!)

  • -spotykamy Kero-

Kero: Więc Gardienne, przyzwyczaiłaś się już do Straży Eel?

Gardia: Och, tak, tak, dzięki.

Kero: Jesteś pewna?

Gardia: Tak, dlaczego pytasz?

Kero: Członkowie gwardii powiedzieli mi, że byłaś smutna przez Ezarela.

Gardia: Ach... tak naprawdę, to się nie kłóciliśmy...

Gardia: To trochę skomplikowane. Podsłuchałam Miiko i innych, gdy o mnie rozmawiali. Ezarel... On... On ciągle mówił o tym, jak głupia i bezużyteczna jestem...

Kero: Och...

Gardia: Ale wtedy pojawił się kryształ, więc nie byłam w stanie poprosić ich o wyjaśnienie i kazali mi przejść przez test, a teraz ja...

Kero: Co?! Kryształ?

Gardia: Tak, Kryształ w wielkiej sali.

Kero: Masz na myśli to, że się pojawiła?

Gardia: (Widzę, że Kero również jest tym zszokowany.)

Kero: Na imię Ponuraka!

Kero: Uch... Przepraszam, poniosło mnie... Muszę porozmawiać z Miiko, więc jeśli pozwolisz.

Gardia: Uch... Okej, nie przejmuj się.

Gardia: Och, Kero! Zaczekaj...

Kero: Tak?

Gardia: Wiesz, gdzie mogę znaleźć „sok ze złotych cyprysów”?

Kero: Możesz z łatwością znaleźć trochę na Polanie Cyprysów.

Kero: Mógłbym ci potowarzyszyć, ale w towarzystwie dziewcząt czuję się przytłoczony.

Gardia: Dziewcząt? Jakich dziewczyn?

Gardia: (Ruszył nie odpowiadając mi.)

Gardia: („Polana Cyprysów” zapewne jest poza Centralą... co nie?)

-gdy wchodzimy na polanę cyprysów-

Gardia: (To musi być ta Polana Cyprysów.)

BAM!!!

Gardia: (Co to był za hałas?)

Gardia: (Dźwięk dochodził z lewej, lepiej to sprawdzę...)

-idziemy w lewo-

Gardia: (Nikogo tu nie ma.)

Gardia: (O, kolejny okrąg grzybów!)

Nawet jeśli mówili mi, że to niemożliwe, bym wróciła do domu, to mimo to postanowiłam spróbować mojego szczęścia. Szczerze wierzyłam, że mnie okłamali. Takim sposobem spędziłam trochę czasu na wskakiwaniu i wyskakiwaniu z okręgu. Nie wyglądało na to, by to działało, i pomimo tego, iż zapewne wyglądałam jak idiotka, próbowałam dalej.

Ykhar: Poważnie, następnym razem.... Zabierzemy notatki!

Gardia: (Och! Ktoś tu jest...)

Alajéa: Tak, ale pomyśl o tym jak o okazji, aby zaczerpnąć świeżego powietrza, to miłe uczucie! Może i nie przyniosłyśmy żadnego owocu, ale przynajmniej dobrze się bawiłyśmy!

Ykhar: Masz rację... Ale wciąż zmarnowałyśmy znaczną ilość czasu.

Gardia: (Zamarłam mając nadzieję, że mnie nie zobaczą.)

Alajéa: Chcesz mi powiedzieć, że nie spędziłaś dobrze czasu na zewnątrz?

Ykhar: Ależ tak... Nie chodzi o to, tylko...

Alajéa: Ykhar...

Ykhar:

Gardia: (Młoda kobieta z łuskami spojrzała znacząco na drugą z uszami królika.)

Ykhar: Cóż... Tak, dobrze się bawiłam.

Alajéa: Widzisz! Powinnaś częściej wychodzić na dwór.

Ykhar:

Gardia: (Króliczka spojrzała na mnie.)

Ykhar: Alajéa...

Alajéa: Tak?

Ykhar: Kto to?

Alajéa: Uch... Dobre pytanie.

Gardia: (Cholera...) Hej... uch... Ja...

Ykhar: Co tutaj robisz? I o co chodzi z tymi dziwnymi ubraniami?

Gardia: (Och nie, znowu...) Jestem Gardienne, Dostałam się tutaj nie tak dawno i...

Alajéa: Nigdy wcześniej cię nie spotkałyśmy. … Co ty tu u licha robisz?

Gardia: Muszę znaleźć trochę soku z cyp...

Ykhar: Wielkie nieba! Ona jest człowiekiem!

Alajéa: Tak myślisz?

Ykhar: Tak, spójrz, jest w okręgu z grzybów. Prawdopodobnie dostała się tutaj przed chwilą!!!

Gardia: Nie, wcale nie. Ja...

Ykhar: Musimy natychmiast zaprowadzić ją do Miiko!

Gardia: Już się spotkałam z Miiko!

Alajéa: Czy my naprawdę/Naprawdę będziemy ją niepokoić czymś takim?

Ykhar: To standardowa procedura podczas spotkania człowieka w tej okolicy...

Gardia: Ale ja już się z nią widziałam i...

Alajéa: Cóż, skoro tak mówisz.

Gardia: (… Kompletnie ignorują to, co do nich mówię...)

I tak, to co mnie spotkało, gdy się tu dostałam dzieje się kolejny raz. Czuję się jakbym była przeklęta.

-przenosimy się poza las-

Zrezygnowana podążałam za nimi, żeby jak najszybciej wyjaśnić to całe nieporozumienie...

-idziemy do bramy, przez łuki-

Alajéa: Wciąż, Ykhar. Jesteś pewna? Ona na pewno jest człowiekiem?

Ykhar: Tak, nie mam wątpliwości. Nie czujesz tego?

Alajéa: Nie, nie całkiem.

Gardia: (Alejea obróciła się, spojrzała na mnie wytrzeszczając oczy, po czym je przymrużyła.)

Alajéa: W każdym razie, moim zdaniem ma ładną twarz. Wydaje się być miła.

Ykhar: Hummfr...

Alajéa: Ty zawsze jesteś podejrzliwa wobec ludzi.

Ykhar: Nie jestem!!! Nie ufam im, to co innego.

Alajéa: Być podejrzliwym i nie ufać innym, to to samo.

Ykhar: Nie, wcale nie!

Alajéa: Mówię ci, że to jest to samo.

Ykhar: A ja ci mówię, że nie!

Alajéa: Ykhar!

Ykhar: ALAJEA!

  1. (Interweniuj) -
  2. (Nie wtrącaj się) //

wybór2:

Alajéa: ...

Ykhar: Dobra, chodźmy już. Musimy zobaczyć się z Miiko.

Gardia: Wiecie, ja naprawdę jestem człowiekiem. A ona mnie już spotkała.

Alajéa: Przepraszam, ale wolimy się o tym upewnić. To również uspokoi Ykhar.

Gardia: Uspokoi ją?

Alajéa: Podążanie za procedurą.

Gardia: (I tak kontynuowałyśmy naszą drogę do Centrali.)

Gardia: (Nie mogę się doczekać, aż to się skończy!)

-idziemy do sali kryształu-

Miiko: Dziewczyny? Ale... ale, co wy tu robicie tak wcześnie?

Alajéa: Cóż właściwie, to nie byłyśmy w stanie przynieść zbyt wiele...

Miiko: Naprawdę?

Ykhar: Wygląda na to, że... zapomniałyśmy zrobić sobie listy rzeczy, które miałyśmy przynieść...

Miiko: ...

Ykhar: Miiko...

Alajéa: Sądziłyśmy, że wszystko zapamiętamy...

Miiko: W takim razie nic nie przyniosłyście.

Alajéa: Nie całkiem. Ale spójrz, przyniosłyśmy ci kwiatek!

Gardia: (Podała jej kwiat, którego każdy płatek był innego koloru. Wyglądało to jak kwiecista tęcza. Był wspaniały.)

Miiko: Poważnie? Więc co robiłyście przez cały ten czas?

Ykhar: Wiesz, w lesie było mnóstwo [chowańców/zwierzątek]. Były naprawdę słodkie, więc spróbowałyśmy pogłaskać jednego i...

Miiko: Rozumiem...

Gardia: (Miiko spojrzała zirytowana na obie dziewczyny.)

Ykhar: Nie czuję się zbyt dobrze...

Gardia: (Dziewczyny spojrzały na nią z rozpaczą.)

Miiko: Tak czy inaczej, ruszajmy dalej. Co robicie z Gardienne?

Ykhar: Więc już ją znasz?!

Gardia: Właśnie to próbowałam wam powiedzieć od samego początku!

Ykhar: Spotkałyśmy ją, była wewnątrz grzybnego okręgu... Myślałam... Ja...

Alajéa: Pomyślałyśmy, że najlepiej będzie ją do ciebie przyprowadzić.

Gardia: (Spojrzałam na Ykhar, wyglądała jakby miała zaraz zwymiotować.)

Miiko: Ykhar... przestań się stresować. Idź trochę odpocząć.

Ykhar: Nie, jest dobrze... Pójdę trochę popracować.

Gardia: (Młoda kobieta wyszła z pokoju.)

  1. Powiedzcie, czy ona zawsze tak ma?
  2. Dlaczego się stresuje?

wybór2:

Alajéa: Bo to Ykhar.

Gardia: Ale nadal, tak mocno się stresować...

Alajéa: Ha ha, nie martw się, przyzwyczaisz się.

Gardia: Mam nadzieję...

wybór3:

Miiko: O co chodzi?

Gardia: Och, nic...

Miiko: Więc, jeśli mogłabyś nas zostawić...

Gardia: Tak, oczywiście. (Cóż, mam nadzieję, że to już koniec.)

Gardia: (Wróciłam się w stronę lasu.)

Gardia: (Zdobądźmy ten cholerny sok!)

Wreszcie odtworzyłam swoje kroki i zaczęłam szukać tego soku. Kiedy nagle usłyszałam hałas po mojej prawej stronie.

Gardia: (Znowu jakiś hałas?!)

Dotarłam przed wielkie drzewo. Mimo hałasu, który słyszałam nie byłam przerażona myślą o wpadnięciu na dzikie zwierzę... przynajmniej na razie. Coś poruszyło się w krzaku niedaleko mnie. Byłam coraz mniej pewna sytuacji...

  1. (Spytaj, czy ktoś tam jest.) ← ilustracja
  2. (Przeszukaj krzak.)

Wybór1:

Gardia: Kto tam jest?

Gardia: (Hałas w krzakach stał się intensywniejszy.)

Gardia: P-Pokaż się... Jestem uzbrojona! I nie zawaham się bronić!

Byłam naprawdę zszokowana, gdy z krzaków wyszedł mężczyzna, który wcześniej wypuścił mnie z celi.

Nieznajomy: Sssh....

Gardia: (Wskazał na dziuplę drzewa, które było za nim. Uciszył mnie ponownie przykładając palec do swoich ust i zniknął.)

Gardia: (Pochyliłam się w stronę drzewa i sięgnęłam do dziupli, by zabrać cokolwiek tam jest.)

Gardia: (Gdy wyciągnęłam ramię w swoich dłoniach trzymałam mały, niebieski kamień.)

Gardia: Kolejny kawałek kryształu...

Nie byłam pewna, co powinnam myśleć o tym, co mnie spotkało. Zdaje się, że mężczyzna, którego właśnie spotkałam nie jest zbytnio ceniony przez członków Straży Eel. Niezbyt rozumiem konflikt, który się pomiędzy nimi utrzymuje, ale jestem pewna, że on próbował mi pomóc... Tylko po co?

Gardia: (Powinnam utrzymać informację o tym spotkaniu w sekrecie. Boję się myśleć o tym, co inni mogliby o tym pomyśleć...)

Gardia: (Dam im ten kryształ, gdy skończy się test. Zaraz zanim wrócę do domu.)

Gardia: (Ale żeby tego dokonać muszę jeszcze znaleźć sok ze złotych cyprysów!)

-wracamy do polany cyprysów i klikamy po sok-

Gardia: (Ach, tutaj jest.)

Gardia: (Teraz mogę zabrać to wszystko do Ezarela.)

-wracamy do Centrali i idziemy do laboratorium-

Gardia: (Ezarel wciąż czyta...)

Gardia: Proszę, mam już wszystko.

Ezarel: Uch nie, potrzebuję oka odmieńca.

Gardia: Oka? Ale... erk.

Ezarel: Och, to dobre... Daje całkiem niezły smak miksturze.

Gardia: Ponieważ będę piła twoją miksturę?

Ezarel: Czemu by nie?

Gardia:

Ezarel: Hehe!

Gardia: To nie jest śmieszne. Gdzie mogę znaleźć to „oko”?

Ezarel: Myślę, że Kero zostawił trochę w jednej z szuflad w bibliotece.

Gardia: Ok, sprawdzę to, ale następnym razem wypisz WSZYSTKIE składniki.

Ezarel: Tak, tak, będę pamiętał...

-idziemy do biblioteki-

Gardia: (Weszłam do biblioteki. Po przeszukaniu wszystkich szuflad nie znalazłam niczego, co choć trochę przypominałoby oko.)

Gardia: (Zdecydowałam wrócić się do Ezarela. Może Kero gdzieś to przeniósł?)

-wracamy do laboratorium-

Gardia: Ezarel... Przykro mi, ale nie znalazłam żadnego oka w szufladach w bibliotece.

Ezarel: Och, naprawdę?

Gardia: Tak!

Ezarel: Szukałaś wszędzie?

Gardia: Oczywiście! Nawet trochę nabałaganiłam w rzeczach Kero... Będę musiała go przeprosić.

Ezarel:

Gardia: Nic nie powiesz?

Ezarel: Ha Ha HA!

Gardia: Ezarel? Nie mów mi, że... ?

Ezarel: HA HA HA!

  1. Przestań się ze mnie śmiać! Mam tego dosyć.
  2. Jak mogłam w to uwierzyć?

Wybór2:

Ezarel: Też się zastanawiam.

Gardia: Naprawdę śmiejesz się z niczego...

Ezarel: Przyznaj, że to było zabawne!

Gardia: Przekopywanie biblioteki na darmo? Niezupełnie...

Ezarel: Tsss...

Gardia: (Spojrzałam na Ezarela bez słowa.)

Ezarel: Co?

Gardia: Nic... (To prawda, że z perspektywy czasu to była uczciwa gra.)

Wybór3:

Ezarel: Tss... Łatwo jest cię zasmucić.

Gardia: Nie jestem smutna, tylko... zaskoczona.

Ezarel: Zaskoczona?

Gardia: Tak, widząc jak bardzo ten „żart” cię rozbawił.

Ezarel: Tsss...

Gardia: (Spojrzałam na Ezarela i nic nie powiedziałam.)

Ezarel: Co?

Gardia: Nic... (myśląc wstecz, to było czyste zagranie.) <- koniec tekstu z tego wyboru

Ezarel: Wybacz mi, ale nie skończyłem jeszcze twojego testu.

Gardia: Zgaduję, że nie chcesz mnie w pobliżu?

Ezarel: Właśnie!

Gardia: Ok, rozumiem... przyjdę później.

-teraz czas rozpocząć poszukiwania wszystkich znanych nam osobników- (są w rożnych miejscach, niekoniecznie tam, gdzie ja ich spotkałam)

-spotykamy Alajéę (spiżarnia)-

Alajéa: Hej! Co tu robisz?

Gardia: Czekam, aż test będzie gotowy.

Alajéa: Ach ok! A tak przy okazji, to do jakiej straży należysz?

1)Gardia: Do Straży Cienia. A ty? ← gdy w s.cienia, to samo gdy jest się w Straży Obsydianu

Alajéa: Ja jestem w Straży Absyntu!

Gardia: Ach...(Cóż, powodzenia z Ezarelem!)

2)Gardia: Do Straży Absyntu. A ty?

Alajéa: Jestem w Straży Absyntu!

Gardia: Tak samo jak ja!

Alajéa: Zobaczysz, Strażnicy są trochę jak druga rodzina!

Gardia: (Wygląda na to, że dobrze się z wszystkimi dogaduje.)

Gardia: Tak naprawdę, to nie zamierzam tutaj zostawać...

Alajéa: Ach? Dlaczego?

Gardia: Muszę wrócić do mojej rodziny.

Alajéa: Och, rozumiem.

Gardia: Mam obowiązki w moim świecie.

Alajéa: Tutaj również będzie miała ich dość sporo.

Gardia: Tak, ale... to nie jest mój dom.

Alajéa: A może jest!

-spotykamy Merego (ogrody/na schodach)-

Mery: Hej!!! Gardienne!

Gardia: Och, hejka!

Mery: Więc dałaś im mój prezent?

Gardia: Mówisz o kawałku kryształu?

Mery: Tak!

Gardia: Tak, dałam im go.

Mery: I co ci powiedzieli?

Gardia: Byli zaskoczeni... i szczęśliwi!

Mery: Ach to świetnie!

Gardia: Jak się miewa twój chowaniec?

Mery: Mama go wysiedziała, zobacz jaki jest słodki!

Gardia: (Och, taki słodki!)

Mery: Nazwałem go [tak samo jak nasz]!

Gardia: Naprawdę? Mój też się tak nazywa.

Mery: Wiem ♥

Gardia: (Jakaś kobieta zawołała chłopca i pobiegł do niej, to pewnie była jego matka.)

Gardia: (Zastanawiam się jak dowiedział się jak nazywa się mój chowaniec?)

-spotykamy Valkyona (korytarz)-

Valkyon: Czy Ezarel skończył już przygotowywać test?

Gardia: Nie... poprosił mnie żebym poczekała, aż skończy.

Valkyon: Dobrze. Denerwujesz się?

Gardia: Nie bardzo. Mimo wszystko jestem zwykłym człowiekiem.

Valkyon: To prawda, Nie jestem w stanie powiedzieć jakiej rasy mogłabyś być.

Gardia: Jest tu dużo różnych stworzeń?

Valkyon: Nie masz pojęcia...

Gardia: Zakładam, że są tu wróżki.

Valkyon: Tak, spotykamy je od czasu do czasu...

  1. Lubię wróżki.
  2. Co się z nimi stało?
  3. Czy są tak stereotypowe jak opisuje się je w moim świecie?

Wybór 1:

Valkyon: Zwykle są bardzo ładne.

Gardia: Chciałabym zobaczyć chociaż jedną zanim odejdę...

Valkyon: Może jakąś spotkasz?

Gardia: Mam nadzieję!

Valkyon: A może ty jesteś wróżką?

Gardia: Ha ha, nie sądzę!

Valkyon: Zobaczymy.

Wybór2:

Valkyon: Nie wiem, są coraz rzadsze odkąd kryształ został stłuczony.

Gardia: To smutne... Więc nie macie o nich żadnych wieści?

Valkyon: Nie bardzo...

Gardia: Och...

Valkyon: Może ty jesteś wróżką?

Gardia: Ha ha, nie wierzę!

Valkyon: Zobaczymy.

-spotykamy Nevrę (korytarz)-

Nevra: Człowiek czy nie?

Gardia: Co?

Nevra: Test. Co wykazał?

Gardia: Ah to, nie jest jeszcze gotowe... Ezarel poprosił mnie, żebym poczekała trochę dłużej.

Nevra: Byłbym naprawdę zaskoczony, gdybyś okazała się być wróżką.

Gardia: Naprawdę? Dlaczego?

Nevra: Naprawdę pachniesz jak człowiek.

Gardia: … Ykhar powiedziała to samo.

Nevra: Wróciła?

Gardia: Tak, spotkałam ją po drodze do lasu i...

Nevra: Założę się, że zabrała cię do Miiko.

Gardia: Tak... (Wywrócił oczami.)

Nevra: Jest zabawna.

Gardia: Szczerze, to nie znam jej zbyt dobrze. Jakiej jest rasy?

Nevra: Jest brownie.

Gardia: ...Uch, to ciasto.

Nevra: Ciasto? Oczywiście, że nie, daj spokój...

Gardia: Cóż, w moim świecie... Przepraszam, naprawdę nie wiem co to brownie.

Nevra: Ale spotkałaś już jednego.

Gardia: Kogo?

Nevra: Zgadnij.

  1. Kero!
  2. Mery!
  3. Jamon!

Wybór1:

Nevra: Prawie, on też posiada rogi.

Gardia: Och, więc Mery!

Nevra: Tak!

Wybór2:

Nevra: Dobrze! A co ze mną?

Gardia: Nie mam pojęcia...

Nevra: Pfff.

Gardia: (Boję się, że powiem coś obraźliwego albo, że wyjdę na idiotkę...)

Gardia: Mimo wszystko to dziwne. Ykhar i Mery nie wyglądają podobnie.

Nevra: Jest kilka podgatunków brownie.

Gardia: Ah rozumiem...

Nevra: Może jesteś jedną z nich?

Gardia: Nie, oczywiście że nie. Jestem czło-wie-kiem!

Nevra: Nie wiem, nie miałem okazji, by poznać cię... lepiej.

Gardia: (Odwróciłam wzrok czerwieniąc się.)

Nevra: ...

-spotykamy Miiko i Jamona (Sala Kryształu)-

Gardia: (Ah, tu są Miiko i Jamon.)

Gardia: (Pójdę z nimi porozmawiać.)

Jamon: *Grrr*

Gardia: (… Może innym razem...)

-spotykamy Ykhar (kuźnia/biblioteka)-

Ykhar: Nie jesteś zaniepokojona wynikami testu?

Gardia: Nie, nie bardzo.

Ykhar: Naprawdę?

Gardia: Cóż tak, wiem, że jestem człowiekiem...

Ykhar: Gdybym była tobą, to nie mówiłabym o Drafayel bez wskazywania palcami na końce jego skrzydeł! <-- jakieś jej powiedzonko

Gardia: Uch ok... skoro tak mówisz.(Nie zrozumiałam ani słowa.)

Ykhar: Hum...

Gardia: (Wygląda na zmartwioną...)

  1. (Spytaj o co chodzi.)
  2. (O nic nie pytaj.)

Wybór2:

Gardia: (Nie znam jej... Nie powinnam być zbyt ciekawska.) Więc... do zobaczenia!

Ykhar: Zaczekaj Gardienne!

Gardia: Tak?

Ykhar: J-Ja... chciałabym cie przeprosić za to, co się wcześniej wydarzyło. To musiało być naprawdę nieprzyjemne, by zostać zaatakowaną przez Alajea i mnie bez powodu.

Gardia: Och, w porządku...

-spotykamy Kero (biblioteka)-

Gardia: Kero, to ty!

Kero: Co robisz?

Gardia: Och, nic... spaceruję czekając, aż Ezarel skończy przygotowywać test.

Kero: Ah... martwisz się?

Gardia: Nie bardzo, nie ma mowy, by wyszedł pozytywnie!

Kero: Ha ha, kto wie?

Gardia: Naprawdę? Tak sądzisz?...

Kero: W każdym przypadku, nie martw się... czy jesteś człowiekiem czy wróżką, to nadal będziesz taka sama.

Gardia: Tak sądzę... Dziękuję!

Kero: Mam nadzieję, że Ezarel przestanie się z tobą droczyć. Jeśli nadal będzie tak robić, to pokaże mu z czego jestem ulepiony.

  1. Naprawdę odważyłbyś się mu cokolwiek powiedzieć?
  2. Ha ha, nie mogę wyobrazić sobie, żebyś się mu przeciwstawił.

Wybór1:

Kero: Cóż... uh... j-ja...

Kero: Chyba powinnaś już iść, test jest już pewnie gotowy!

Gardia: Haha, pójdę to sprawdzić.

-wracamy do sali alchemicznej-

Gardia: Więc? Skończyłeś już?

Ezarel: Tak, skończyłem.

Gardia: Co powinnam zrobić? W sensie, jak mam przejść ten test? Kropla krwi? A może mam w coś dmuchać?

Ezarel: Nic specjalnego. Oprócz przyprowadzenia tutaj Miiko.

Gardia: Po co?

Ezarel: Chciałbym, żeby tu była, by udowodnić jej, że jesteś człowiekiem.

Gardia: Przynajmniej w tym się zgadzamy.

Gardia: (Wyszłam po Miiko, pewnie jest w Sali Kryształu.)

-idziemy tam-

Miiko: O co chodzi?

Gardia: Za chwilę będę zdawać test i Ezarel chciałby, byś przy tym była, by zobaczyć wyniki.

Miiko: Och, dobrze...

Gardia: (Miiko podała swój kij Jamonowi i poszła ze mną do laboratorium.)

-wracamy do sali alchemicznej-

Gardia: (Gdy wróciłam zauważyłam, że Valkyon i Nevra już tu są.)

Gardia: Skoro wszyscy tu są, to mogę wam udowodnić, że jestem człowiekiem!

Ezarel: Gdyby było tu coś do ustalenia... Ona JEST człowiekiem.

Gardia: (Kolejny raz całkowicie się ze sobą zgadzamy.)

Miiko: Ezarel... przestań.

Gardia: Więc co mam zrobić?

Ezarel: Podaj mi rękę. Zaaplikuję na nią tę miksturę, jeśli pojawi się jakaś reakcja będzie to oznaczało, że jesteś Wróżką. Ale zważając, że jesteś człowiekiem, to nie powinno się nic stać.

Gardia: Czy to będzie bolało?

Ezarel: Nie. Nie sądzę.

Gardia: (Natychmiastowo zaaplikował swój „produkt” na moją dłoń. Nic nie poczułam...)

Gardia: Jak długo zajmuje ustalenie wyniku?

Valkyon: To natychmiastowe, nie?

Nevra: Zwykle tak.

Gardia: Często robicie takie „testy”?

Nevra: W przeszłości spotkaliśmy już wielu ludzi.

Gardia: I jaka była reakcja?

Ezarel: Nic specjalnego.

Gardia: Ok...

Ezarel: Pfff... tak czy siak, już byś to wiedziała, gdybyś nie była człowiekiem.

Gardia: Więc naprawdę jestem człowiekiem?

Ezarel: Absolutnie.

Gardia: ...(Odwrócił się do Miiko.)

Ezarel: Więc moja droga przyjaciółko, jak widzisz, ta dziewczyna jest wyłącznie człowiekiem.

Ezarel: Tak jak mówiłem od początku, nie ma w niej śladów krwi wróżek.

Ezarel: Jeszcze raz, miałem ra...

Gardia: … C-Co... się...

Moja ręka zaczęła się palić... dosłownie. Jasny zielony płomień rozprzestrzeniał się na mojej dłoni i zużywał się powoli w miarę jak produkt znikał. Odruchowo krzyknęłam, byłam przerażona tym, co się działo.

Valkyon: Gardienne, dobrze się czujesz?

Gardia: Tak, tak myślę...

Nevra: Bolało cię to?

Gardia: Nie... w ogóle. Ja... (Krzyknęłam tak głośno... Śmiesznie się czuję.)

Ezarel: Nie mogę w to uwierzyć...

Miiko: Więc? Jeszcze raz, co mówiłeś? Że zawsze miałeś rację? Że ona nie jest wróżką?

Ezarel:

Gardia: Chwila, co to znaczy?

Gardia: (Wszyscy na mnie spojrzeli... z najbardziej poważnymi minami na świecie.)

Valkyon: Rzeczywiście masz w sobie krew wróżek.

Gardia: Haha... oczywiście że nie.

Valkyon: Test jest jasno określony, jeśli pojawi się płomień, oznacza to, że posiadasz krew wróżek.

Gardia: Nie, myli się. To nie może być możliwe. Nie zgadzam się.

Jak mogę być jedną z „nich”? Zawsze żyłam w moim świecie i byłam jedną z najbardziej przeciętnych osób. To musi być jakiś błąd.

Po wytłumaczeniu mi, że nie było żadnych możliwych błędów, że doświadczyłam „chemicznej reakcji” wskutek maany w moim ciele – Poprosiłam wszystkich, by dali mi ochłonąć. Musiałam o tym wszystkim pomyśleć... by uświadomić sobie co się ze mną stało. Zdecydowałam zaczerpnąć świeżego powietrza w ogrodach.

-idziemy do ogrodów, spotykamy Merego-

Mery: Och! Gardienne, dobrze się czujesz?

Gardia: Hum... nie, nie całkiem.

Mery: Ah? Dlaczego? Zgubiłaś swojego chowańca?

Gardia: Ha ha... nie, dobrze się miewa, nie martw się. Po prostu otrzymałam złe wieści.

Mery: Jakie?

Gardia: Nie jestem człowiekiem... przynajmniej nie całkiem. Jestem również wróżką.

Mery: Więc jesteś taka jak ja! To wspaniale!

Gardia: Tak sądzisz?

Mery: Oczywiście! To oznacza, że możesz tu zostać na zawsze!

Gardia: ...(Jak mu wytłumaczyć, że nie chcę tu zostawać?)

Gardia: Więc Mery, [imię zwierzaka] nie jest z tobą?

Mery: Nie, nie mam pojęcia gdzie poszedł...

Gardia: Nie mów mi, że znowu go zgubiłeś?!

Mery: Ha ha!!! Jest z moją mamą, poszli na spacer ale zobaczyłem motyla na kwiatku i...

Gardia: I się zgubiłeś?

Mery: Tak!

Gardia: Chcesz, żebym pomogła ci ich szukać?

Mery: Ok.

(ktoś po nas przychodzi, nie jestem pewna od czego to zależy: Ykhar/Kero/?)

  • gdy to Ykhar przychodzi

Ykhar: W końcu cię znalazłam!

Gardia: Wydajesz się być zadyszana.

Ykhar: Oczywiście że jestem! Musiałam biec, żeby cię dogonić... Mam krótkie nogi, wiesz.

Gardia: Jestem od ciebie mniejsza...

Ykhar: Mmmh. Nie mylisz się. Tak czy inaczej, jak się czujesz?

Gardia: Nie wiem... Jestem trochę...

Ykhar: Zażenowana? Smutna? Zdezorientowana? Zmieszana? Zakłopotana?

Gardia: Masz zamiar skatalogować wszystkie synonimy?

Ykhar: Przepraszam... ale wydawałaś się być... dotknięta wcześniejszymi wieściami, próbowałam cię zrozumieć.

Gardia: Dziękuję, to słodkie.

Ykhar: To normalne.

Gardia: Wybacz mi, ale muszę zaprowadzić Merego z powrotem do jego mamy.

Ykhar: Znowu go zgubiła? Ta dwójka jest dobrze dobrana.

Gardia: Często się to zdarza?

Ykhar: Tak, ona jest bardzo zapominalska! Ale nie martw się, zajmę się tym. Skoro tak cię to niepokoi to powinnaś pójść do Miiko.

Gardia: Dlaczego?

Ykhar: Teraz, gdy wiemy już, że jesteś częścią naszego świata, będzie musiała powiedzieć ci o wielu rzeczach...

Gardia: Jakiego typu rzeczach?

Ykhar: To nie na miejscu, bym to ja ci to tłumaczyła...

Gardia: Rozumiem... Jeśli Mery się zgadza, to nie mam nic przeciwko, byś go zabrała do domu.

Gardia: (Za zgodą Merego Ykhar poszła zabrać go do jego mamy.)

  • gdy to Kero po nas przychodzi

Kero: Ach! Tutaj jesteś!

Gardia: Szukałeś mnie?

Kero: Tak, widziałem jak wyszłaś z pokoju, trochę mnie to zmartwiło.

Gardia: Och ... przepraszam. Źle się poczułam.

Kero: to normalne, nie każdego dnia dowiadujemy się, że jesteśmy nie do końca tym czym sądziliśmy, że jesteśmy.

Gardia: Tak...

Kero: Co zamierzasz zrobić?

Gardia: Mery zgubił swoją mamę, miałam zamiar pomóc mu ją znaleźć.

Kero: Um ... lepiej wróć do Miiko. Ona ma ci wiele do powiedzenia.

Gardia: Pewnie tak...

Kero: Jesteś w stanie iść? (?)

Gardia: A mam jakiś wybór?

Kero: Nie bardzo... Odprowadzę za ciebie Mery'ego.

Gardia: Jeśli Mery się zgodzi, to w porządku.

Gardia: (Kero odwrócił się do Mery'ego, który ruszył za nim bez wahania.)

Muszę wrócić do Miiko, by mogła powiedzieć mi więcej o... mnie? Zaczęłam zastanawiać się czym naprawdę jestem. Powody mojego pojawienia się w tym świecie, ten „sukces” na teście na wróżkę, który był dla mnie porażką.

Gdy dotarłam do holu, to przez chwilę wahałam się przed przejściem kolejny raz przez drzwi do Sali Alchemicznej.

  1. (Idź prosto do Sali Alchemicznej.) ← Ezarel
  2. (Wróć się.) ← Nevra
  3. (Zaczekaj chwilę.) ← Valkyon

Wybór1:

Gardia: (Gdy chciałam wejść do pokoju, Ezarel otworzył drzwi. Nie pozwoliłam mu przejść.)

Ezarel: Och, czekaliśmy na ciebie.

Gardia: Wiem, ostrzeżono mnie, że Miiko mnie szuka...

Ezarel: Wciąż jestem zdumiony.

Gardia: Przez co?

Ezarel: Że tu jesteś!

Gardia: No, ja też... Chyba nadal nie zdaję sobie z tego sprawy.

Ezarel: Rozumiem, nie jesteś teraz zbyt opanowana.

Gardia: (Nagle wydaje się być bardziej przyjazny...)

Ezarel: No cóż, wchodzisz?

Wybór2:

Nevra: Czekaliśmy na ciebie.

Gardia: Ah! Przestraszyłeś mnie.

Nevra:Przestraszona? Nie mniej?

Gardia: Nie sądziłam, że będziesz za mną.

Nevra: Jestem zawsze tam, gdzie się tego najmniej spodziewasz.

Gardia: Mogę to sobie wyobrazić...

Nevra: Chodź, już czas!

Gardia: (Położył swoją rękę na moim krzyżu/dolnej części pleców i popchnął mnie do przodu.)

Wybór3:

Valkyon: Wiesz, że Miiko na ciebie czeka?

Gardia: Um... tak.

Valkyon: ...

Gardia: Szukałeś mnie? Dziękuję, pójdę...

-przenosimy się do sali-

Gardia: (Była tu Miiko, patrzyła na mnie srogim wzrokiem.)

Gardia: Przepraszam, potrzebowałam odrobiny świeżego powietrza.

Miiko: Mogę to zrozumieć.

Gardia: Och?

Miiko: Wszyscy jesteśmy zaskoczeni, że jesteś wróżką... więc mogę sobie wyobrazić, że ty również jesteś.

Gardia:

Miiko: Co się stało?

Gardia: Nigdy mi nie uwierzysz, ale... znalazłam kolejny kawałek kryształu!

Wszyscy Co?!

Gardia: (Wyjęłam kamień, by mogli go zobaczyć.) Wyciągnęłam go z nory w drzewie.

Ezarel: Skąd wiedziałaś, że tam był?

Gardia: To trochę skomplikowane... Ja...

Leiftan: Wytłumaczysz nam to, gdy będziesz w stanie to zrobić. Mamy ważniejsze rzeczy do omówienia.

Gardia: (Nie zauważyłam nawet jak wchodził do pokoju!)

Leiftan: Miiko, dowiedziałem się, że ta młoda dziewczyna ma w sobie krew wróżek.

Miiko: Kto ci powiedział?

Leiftan: Nowości szybko się rozprzestrzeniają...

Miiko: Ykhar... nie potrafi powstrzymać się od plotkowania.

Miiko: Tak, wygląda na to, że Gardienne nie jest całkowicie człowiekiem. Nie rozumiem... Oprócz osobliwego/szczególnego koloru jej oczu jest raczej przeciętna. Naprawdę zastanawia mnie jakim typem „Faelienne” jest. I jeszcze jej umiejętność do znajdywania kawałków kryształu.

Ezarel: Proszę cię, nie znalazła ich aż tyle.

Miiko: Dwa w kilka godzin. To aż tyle, albo i więcej, niż cała Straż w tygodnie!

Gardia: Poczekaj sekundę, jak to jest możliwe, że nie wiecie jakim typem faelienne jestem! I najważniejsze, czym jest Faelienne?!

Miiko: Faelien czy Faelienne to hybryda. To pół człowiek, pół wróżka.

Gardia: Ok... Rozumiem. Ale czy nie jesteście w stanie ustalić, z pomocą mojej krwi, od jakiego stworzenia... pochodzę?

Miiko: Nie... bez psychicznego objawu lub specyficznej zdolności to bardzo trudne, by ustalić twoją „rasę”. Fakt, że jesteś prawie całkowicie człowiekiem, oraz że żyłaś wyłącznie wśród ludzi sprawia, że to zadanie jest jeszcze bardziej skomplikowane.

Leiftan: Dla przykładu nie znamy rasy Valkyona.

Gardia: Naprawdę?! Więc ty również jesteś hybrydą?

Valkyon:' Tak. Ale żyję tu od zawsze, jestem bardziej wróżem niż człowiekiem.

Gardia: (Ta sytuacja jest kompletnie niewiarygodna.)

Miiko: Byłaś adoptowana?

Gardia: Nie, moi rodzice są moimi prawdziwymi rodzicami... tak myślę.

Miiko: A może nie są?

Gardia: Ha ha... nie, nie sądzę. Ponoć wyglądam dokładnie tak jak moja prababka.

Miiko: Więc musisz mieć naprawdę dalekiego wróżkowego(?) przodka. Co nadal nie pomaga nam dowiedzieć się kim jesteś.

Gardia: Ach? Jak sądzisz ile to może zająć?

Ezarel: Jeśli w ogóle się dowiemy...

Miiko: Możemy pogadać o tym później jeśli chcesz...

Gardia: (Skinęłam głową. Muszę przyjąć masę informacji... albo raczej brak informacji, które właśnie usłyszałam.)

Miiko: Oczywiście, po tych wszystkich wydarzeniach jasne jest, że nie możemy jej wypuścić.

Gardia: CO?!

Nie zwracając uwagi na moją opinię Miiko i reszta zbierali opinie wokół stołu. Poczułam się bezradnie w tej sytuacji. Gdy pragnęłam jedynie jednej rzeczy: wrócić do domu... oni praktycznie zmuszają mnie do ostatecznego wstąpienia w ich świat.

Po krótkim gromadzeniu informacji podczas którego Ezarel po raz kolejny próbował uwidocznić moją „bezużyteczność”, zdecydowali że muszę zostać w Straży Eel. Przyzwyczajałam się już do myśli życia wśród nich, miałam zamiar udawać, że się dopasuję i że przyjmę to wszystko na spokojnie. Jednak zachowałam swój cel powrotu do domu za wszelką cenę. Nie ważne co, uda mi się wrócić do mojego świata.

Miiko: Skoro zostaje tutaj, to dobrze byłoby dać jej własny pokój.

Gardia: Ponieważ nie planowałaś dać mi jakiegokolwiek?

Miiko: Nadal mamy parę cel jeśli chcesz.

Gardia: Nie dzięki.

Gardia: (Zawołała Jamona i poprosiła go, by towarzyszył mi w drodze do mojej „nowej rezydencji”...)

-wychodzimy z laboratorium-

Ezarel: Otrząsnęłaś się już?

Gardia: Tak... można tak powiedzieć.

Ezarel: Jeśli chcesz znać moje zdanie to nie mieliśmy zamiaru, byś wpadła w histerie.

  1. Histerie? Naprawdę sądzisz, że wpadłam w histerie?
  2. ...
  3. Przepraszam...

Wybór1:

Ezarel: Nawet jeśli. Jest to bardzo podobne.

Gardia: Nie wytrzymam, jaki masz ze mną problem?

Ezarel: Jaki problem?

Gardia: Ty! Jesteś w stosunku do mnie bardzo niemiły. Mam tego dość.

Ezarel: ...

Gardia: Kiedy myślałeś, że jestem tylko "człowiekiem", ok... Rozumiałam to ale teraz zostanę tu na jakiś czas, więc będziesz musiał mnie znosić. Czy ci się to podoba, czy nie! Nie wiem, postaraj się.

Ezarel: W porządku, spróbuję.

Gardia: (Był odrobinę zdenerwowany, ale przynajmniej mi ulżyło.)

Wybór2:

Ezarel: Nic nie powiesz?

Gardia: Powiem jednak, że znajdziesz sposób, by zwrócić się przeciwko mnie.

Ezarel: Jeśli dalej będziesz się tak zachowywać, to moim zdaniem, nie pobędziesz tutaj zbyt długo. Wreszcie, zostawiam cię w spokoju... na razie.

Gardia: (Nie powiedział nic więcej i poszedł... Powinnam wziąć to za znak pokoju?) (?)

Wybór3:

Ezarel: Łatwo jest przepraszać po czasie.

Gardia: Wolałbyś, bym nic nie powiedziała?

Ezarel: Lepiej byłoby się hamować.

Gardia: … Naprawdę, co ty masz przeciwko mnie? Mogę zrozumieć to, że nienawidzisz ludzi ale zważywszy na to, że nie jestem całkiem jednym z nich, mógłbyś być bardziej... współczujący?

Ezarel: Nie nienawidzę ludzi. Jednakże spróbuję, zważywszy na wrażliwość „panienki”.

Gardia: (Mam nadzieję, że naprawdę ma to na myśli...)

Gardia: Więc gdzie jest „mój” pokój?

Jamon: Na wprost. Różowe drzwi bez dekoracji.

Gardia: Dobrze...

Gardia: (Gdy weszłam do pokoju byłam w szoku.)

Gardia: Nie mogę w to uwierzyć, powiedz mi że żartujesz.

Jamon: Nie żartuję, to standardowy pokój dla nowo przybyłych.

Gardia: … Ha ha.

Gardia: Ale ja nie mogę tu spać. Nie ma tu nawet materaca!!

Jamon: Gdy ciężko pracujesz jesteś zmęczona i możesz spać bez materaca.

Gardia:

Gardia: (Nie mogę w to uwierzyć... Jaki to rodzaj pokoju?)

Gardia: (Powinnam była wybrać celę.)

Koniec

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.