FANDOM


Witam. Jest już cały tekst ^^

Strona zawiera nieoryginalne tłumaczenie

(na odcinek zeszło mi ok. 1800 - 2000 maany)

Z głębi serca dziękuje @DARSI348 za przysłanie brakujących dialogów ^^ (naprawdę bardzo mi w tym pomogłaś)

'* ten oto znaczek (?) oznacza, że nie jestem pewna tłumaczenia lub tego, którą opcję wybrać.

'* Proszę, nie kierujcie się moimi wyborami, zawsze sprawdzajcie sobie odpowiedzi w Rozmowach z postaciami lub na jakichś blogach, gdzie się one znajdują (dot. to również miejsca występowania postaci).

'* zaczęłam również używać zamiennie "Centrala" i "siedziba", bo czasami to zbyt często się to słowo powtarza.

Zapraszam do czytania:

Po rozwodzeniu się nad negatywnymi myślami, zmieniłam swoje ubrania na trochę, powiedzmy, "świeższe" i zbliżyłam się do drzwi.

Ale zanim wyszłam, ktoś zapukał do drzwi.

Gardia: Tak?

Gardia: (Wyszłam z pokoju.)

Chrome: Gardienne...

Gardia: Chrome? Co ty tutaj robisz?

Chrome: Muszę z tobą porozmawiać. Chodzi o raport i wszystko, co jest z tym związane... (?)

Gardia: Co masz na myśli?

Chrome: Naprawdę zastanawiałem się nad tym, czy winić cię za to czy nie.

  1. W porządku.
  2. (Czy on się ze mnie naśmiewa?) (?)

Wybór 1:

Chrome: Cóż, ja...

Gardia: ... ty?

Chrome: Nigdy nie byłbym wobec ciebie taki głupi. (?)

Gardia: Słucham?

Chrome: No wiesz, tam. Nakrzyczałem na ciebie i w ogóle, byłem na ciebie wściekły na śmierć po raporcie z misji. Zorientowałem się, że nie zdawałem sobie sprawy, że byłem po części odpowiedzialny w tej sprawie. (?)

Gardia: To prawda, że nie byłeś zbyt miły...

  1. ... zwłaszcza, że nie uważam, bym była straszna na twój temat. (?)
  2. ... zwłaszcza, że nie za bardzo pamiętam wszystkiego, co robiliśmy.

Wybór 1:

Chrome: Wiem, czytałem.

Gardia: Przeczytałeś... ale myślałam, że raporty są poufne?

Chrome: Tak, mają być.

Gardia: Chrome...?

Chrome: Jestem zbyt ciekawski. Krótko. Mimo wszystko jesteś całkiem fajną dziewczyną, więc chciałbym, żebyśmy zaczęli od nowa na dobrych fundamentach. Coś jak zakopać topór, rozumiesz. (?)

  1. Przykro mi, ale nie jestem gotowa ci przebaczyć.
  2. W porządku, przeszkadzało mi być na ciebie złą.
  3. (Przyznaję, że nie mam o co się na niego gniewać, czy nie.) (?)

Wybór 3:

Chrome: Nic nie powiesz?

Gardia: Właściwie to nie mam nic do powiedzenia.

Chrome: Hmmm... Więc się zgadzasz?

Gardia: (Myślę, że nie mam wyboru.) Tak, zgoda. (?)

Chrome: Świetnie!

Gardia: (Wyszedł, wyglądał na zadowolonego.)

Gardia: (Dobrze, teraz powinnam dołączyć do chłopców.)

~idziemy na stołówkę~

Kiedy przyszłam do stołówki, byłam zaskoczona znajdując tam nikogo oprócz członków straży, których nie znam.

Gardia: (To dziwne, jestem pewna, że mieliśmy się spotkać tutaj.)

Gardia: (Może powinnam pójść do ich pokoi?)

~na korytarz strażników~

Gardia: (Zapukałam do drzwi każdego z chłopaków... po kolei, ale nikt nie odpowiedział.)

Gardia: (No, nie wiem, gdzie mogą być.)

Gardia: (Poszukam trochę po Centrali.)

~musimy pochodzić trochę po H.Q.~ (możliwe, że wystarczy znaleźć jedno miejsce z "dialogiem")

~w laboratorium~

Gardia: (Tutaj też ich nie ma.)

~w stołówce~

Ezarel: Spóźniłaś się.

Gardia: Ech... Słucham?

Ezarel: Już godzinę na ciebie czekamy.

Gardia: To zupełnie nieprawda, przyszłam tu mniej niż trzydzieści minut temu, nikogo tu nie było.

Nevra: Byliśmy tu, nie widziałaś nas?!

Gardia: Nie I przeszukałam całą siedzibę, by was znaleźć. Poszłam nawet zapukać do waszych drzwi!

Ezarel: Naprawdę?

Nevra: Ale my naprawdę się stąd nie ruszyliśmy...

Valkyon: ...

Ezarel: Myślisz, że...

Nevra: Tak. Podobnie jak w lesie, ta bariera, która uniemożliwiała nam cię zobaczyć...

Ezarel: Może błędnie myśleliśmy, że to była sprawka hamadriady...

Valkyon: Pfff...

Nevra: Więc ten człowieczek miałby te moce? Interesujące.

Gardia: Co? Jakie moce?

Gardia: (Chłopcy zbliżyli się do mnie i poprosili mnie, bym stworzyła barierę, by mnie nie "widzieli".)

Gardia: Zostawcie mnie w spokoju! Nie mogę zrobić tego rodzaju rzeczy!

Ezarel: To byłoby tak niesamowite.

Gardia: (Oni są naprawdę poważni? Czy oni naprawdę myślą, że jestem zdolna do czegoś takiego?)

  1. (Nie wiem co o tym w ogóle myśleć.)
  2. (Nie, to niemożliwe... Nie sądzę, bym miała taką moc.)
  3. (Uważam tak samo jak Ezarel, byłoby naprawdę miło mieć taką moc.) ← ta, mogłabym im uciec

Wybór 3:

Gardia: Naprawdę w to wierzycie? Ale... jak mogę to zrobić?

Ezarel: Tak więc najważniejszą rzeczą jest, byś zamknęła oczy. Wyciągasz ręce do przodu i rozkładasz palce. (?)

Gardia: Huh?

Ezarel: Tak robi Miiko, gdy chce wydobyć ogień ze swoich rąk.

Gardia: Miiko może to zrobić?

Nevra: Tak, to rzeczywiście imponujące. Spróbuj.

Gardia: Okej. ← serio?! Yhhm, no dobra... nie no, nie mogę, beka totalna, pewnie zaraz wszyscy wybuchną śmiechem xD

Gardia: (Trzymałam ręce przed sobą tak, jak mi powiedzieli...)

Gardia: (... Wtedy usłyszałam jak wybuchnęli śmiechem.) ← a nie mówiłam?

Valkyon: Nie skończycie opowiadać takich potworności. Jesteście nie do wytrzymania.

Nevra: Ach, papi Valky' się pojawił. (?) ← xD, boziu

Valkyon: Nie słuchaj ich. Możesz być pewna, że dziewięćdziesiąt procent tego, co mówią, gdy są razem, to kłamstwa.

Nevra: Hej, nie jestem kłamcą!

Ezarel: Ja też nie.

Gardia: Chwila, to znaczy, że ta "bariera" nie była ode mnie?

Valkyon: Nie było żadnej bariery. Czekaliśmy na ciebie dobre dziesięć minut i nie widząc, byś przychodziła, poszliśmy do twojego pokoju, ale ciebie tam nie było. Więc wróciliśmy.

Gardia: W takim wypadku bym na was wpadła. Poszłam do waszych pokoi zaraz po tym, jak wyszłam z kuchni.

Valkyon: Poszliśmy prosto do twojego pokoju, nie byliśmy przed naszymi.

Gardia: Jak to zrobiliście?

Trójka: ...

Valkyon: Ech... no, drugą stroną korytarza.

Gardia: (Ach tak... to logiczne, ja też przeszłam przez korytarz strażników.) ← to one są obustronne czy jak?

Gardia: Hmm... Dobrze i wracając do tej słynnej bariery...

Valkyon: To była moc hamadriady.

Gardia: Whew, to świetnie!

  1. (Nadal jestem trochę rozczarowana.)
  2. (Jestem spokojna, że nie muszę przyjmować takiej odpowiedzialności.) (?)
  3. (W tym samym czasie, co bym zrobiła z taką mocą?)

Wybór 2: (nie ma wpływu)

Ezarel: Cóż, to nie wszystko, ale przez twoją łatwowierność chce mi się pić! (?)

  1. (Wywróciłam oczami.) (?)
  2. Jesteś ciężki...
  3. Podziwiam twoją próbę.

Wybór 1:

Ezarel: Och, i zrobiła swoją zadziorną minę. (?)

Valkyon: Zignoruj ich, nie są warci zachodu w tym momencie. (?)

Nevra: Valkyon, trochę wsparcia dla swoich kumpli, co!

Valkyon: ... Nie.

Ezarel: Chłopaki, co bierzecie?

Valkyon: Piwo!

Nevra: Ja, grzane wino.

Ezarel: Gardienne?

Gardia: Nie wiem... Co ty bierzesz?

Ezarel: Miód pitny, oczywiście!

Gardia: Daj mi trochę pomyśleć...

Ezarel: Okej, wezmę nasze napoje czekając. Musisz tylko pójść tam ze mną, by dokonać wyboru.

Gardia: Idę.

~do kuchni~

Gardia: (Oto jestem przed pewnego rodzaju "barem" w kuchni. Karuto nie wydaje się być bardzo skłonny, by dać mi wejść do środka... znowu.)

Karuto: No, nie stój tam z ustami otwartymi jak ryba!

Gardia: Przepraszam, nie wiem, co wziąć... Co masz?

Karuto: To zależy od upodobań. Coś silnego? Czy słodkiego?

  1. Coś silnego, powiedziałabym.
  2. Masz coś bez alkoholu?

Wybór:

alkoholowe

(normalnie to nie przepadam za tym, ale po tym, co się wydarzyło, to myślę, że moja Gardia powinna wziąć coś mocniejszego...)

Karuto: Więc mamy szeroką gamę alkoholu wykonanego przeze mnie, HAHA!

Gardia: (Zrobił bardzo długą przemowę wyjaśniającą w dół wszystko, co miał pod ręką. Byłam bardzo zszokowana, gdy zdałam sobie sprawę jak wiele mają napojów alkoholowych, podczas gdy mają "rzekome" obawy jedzeniowe.) (?)

Gardia: Nie wiem, co wybrać.

Ezarel: Dlaczego nie weźmiesz tego, co jeden z nas.

Gardia: To nie głupie.

  1. Wezmę to co Ezarel, trochę miodu pitnego, proszę.
  2. Wezmę to co Valkyon pół piwa, proszę.
  3. Wezmę to co Nevra, kieliszek grzanego wina, proszę.

Wybór 1/2/3:

Gardia: (Karuto krzywo na mnie spojrzał.)

Gardia: O co chodzi?

Karuto: Ile masz lat?

Gardia: (Podałam mu swój wiek i postawił szklankę na barze, pokazując, że jestem dość duża na tego typu "rzeczy".) ← no cóż, to byłoby głupie, gdybym mogła wziąć alkohol nie będąc dorosłą

Ezarel: To dziwne, spokojnie dałbym ci sześć lat mniej... lub więcej, to zależy od tego, czy dopiero co się obudziłaś.

Gardia: Idiota!

Gardia: (Wzięliśmy szklanki i wróciliśmy do Valkyona i Nevry.)

Valkyon: Widzę, że wzięłaś to samo. (?)

Gardia: Tak, powiedziałam sobie, że jeśli to bierzecie, to musi być dobre.

Ezarel: Jest! Po tym, jestem pewien, że to zmieni twój świat. (?)

Gardia: (Ezarel podał mi mój napój.)

bezalkoholowe

(jeśli wybierzemy to, to do wyboru jest: lemoniada-Valk, sok winogronowy-Nevra, mleko-Ez)

Gardia: Masz coś bez alkoholu?

Karuto: Tak, wiele rzeczy.

Gardia: Co polecasz?

Karuto: Cóż: lemoniadę (z chmielem), sok winogronowy (z przyprawami) lub szklankę ciepłego mleka z odrobiną miodu. (?)

Gardia: Ach, to powinno zadowolić Ezarela.

Ezarel: Hmm, i tak wolę miód pitny.

  1. Wezmę szklankę lemoniady, proszę.
  2. Wezmę szklankę soku winogronowego, proszę.
  3. Wezmę szklankę ciepłego mleka, proszę.

Wybór 1/2/3:

Gardia: (Wzięliśmy szklanki i wróciliśmy do Valkyona i Nevry.)

Valkyon: Więc, co wzięłaś?

Gardia: Sok winogronowy.

Valkyon: Wygląda dobrze, wierzę. (?)

Nevra: No dalej, weź trochę, spróbuj przygody.

Gardia: Chcesz spróbować?

Valkyon: Nie, dziękuje, jest dobrze. Może spróbuję później.

Ezarel: Mówisz tak, jak zwykle... ale jutro, kiedy wrócisz to będzie... (?)

Gardia: (Zaczął mówić poważnym głosem.)

Ezarel: "Piwo Karuto i nie za dużo piany".

Valkyon: Nie mówię tak.

Nevra: Zapewniam cię, że tak, papi.

Valkyon: ...

  1. Przestańcie robić mu na złość, jesteście nie do zniesienia!
  2. Znowu to samo, tak długa i ciężka cisza oznacza, że coś ukrywasz ♥ (?)
  3. (Nie wtrącaj się.)

Wybór 3:

Nevra: Nic teraz nie powiesz?

Gardia: Nie, wolę pozwolić wam rozwiązać to wam samym. Trzeba być okrutnym, żeby być szczodrym, więc nie martwię się zbytnio.

(odtąd to samo)

Nevra: No, spróbuj, zobaczysz, to różni się od tego, co pijecie w twoim świecie.

Gardia: Jak to? Skąd wiesz?

Nevra: Bo już spróbowałem! Wreszcie, pij i zobaczysz.

Podejrzliwie, wzięłam łyk. Smak bardzo różnił się od tego, czego się spodziewałam.

/Miód wydawał się słodszy, niż jakikolwiek, który dotąd kosztowałam... Mogłam poczuć zapach kwiatów, które zostały użyte do jego zrobienia, napełnił on każdy cal w moich ustach.

/Smak winogron był bardzo owocowy, bardziej niż we wszystkich napojach, które piłam, odkąd się urodziłam... Czułam, jak jego zapach wypełnia każdy cal w moich ustach.

/Gorycz chmielu wydawała się być bardziej obecna niż zwykle... Czułam, jak jego zapach wypełnia każdy cal w moich ustach.

Ezarel: Zaskoczona? Napoje są tak mdłe, to wszystko musi ci się wydawać bardzo smaczne, prawda?

Gardia: Ech... no... (Oniemiałam.)

Gardia: Jak to się stało? Naprawdę czuję, że smaki są wzmocnione... To bardzo dziwne. (?)

Nevra: To dlatego, że tutejsze jedzenie jest po prostu smaczniejsze.

Gardia: Ale to znaczy, że możecie zrobić napoje z tutejszego jedzenia?

Valkyon: Tak, napoje z tego świata są wytwarzane wyłącznie na podstawie podobnych produktów, które tutaj rosną. ← aha, czyli jeść nie mogą, ale pić już tak?

Ezarel: No cóż, jeśli o mnie chodzi to nadal wolę miód z twojego świata. Tutejszy jest idealny do miodu pitnego... ale jest zbyt słodki do chleba. (?)

Wieczór spędziliśmy radośniej. Zdałam sobie sprawę, że mieli sprawozdanie o wyjątkowym jedzeniu. Napoje były ze sobą powiązane i zadawałam na ten temat coraz więcej pytań.

Ezarel dał mi piękne przezwisko "Pani Miam-Miam" stosownie... ale przynajmniej wiem teraz trochę więcej.

Dowiedziałam się, że Faerys/Wróżki posiadali oryginalnie wiele napojów ze starych czasów, które byli w stanie dostosować do ich przybycia na Eldaryję. (?)

Z tego co zrozumiałam, nie byli takimi nowicjuszami w tej dziedzinie. Nie brakowało im umiejętności kulinarnych, były one raczej średniowieczne. (?)

Z braku wystarczającej ilości spójnych zapasów żywności, aby zapewnić jedzenie i "przyjemność smakową" czasami swoje dania łączyli z produktami spożywczymi, które mieli pod ręką. (?)

Nevra powiedział mi, że głównym składnikiem ich słynnej bitej śmietany, którą miałam na oku przez kilka dni, było mleko moogliz. Splunęłam mojego drinka. (?)

Nevra: Gardienne przesadziłaś! To jest wszędzie! (?)

Gardia: Przepraszam. Mleko... Moogliz?! Ja nawet nie wiem, jak to wygląda... ale to naprawdę do picia? (?)

Nevra: Tego się nie pije, używa się tego "obok". (?)

Gardia: (Zdjął swój szal i natychmiast otoczyło go kilka dziewcząt.)

Valkyon: Pfff... Za każdym razem jest tak samo.

Gardia: I... często się to zdarza?

Valkyon: Tak, Nevra jest bardzo popularny w Centrali.

Rozmawialiśmy we trójkę, podczas gdy Nevra rozmawiał z trzema młodymi kobietami.

Gardia: Musicie być bardzo popularni.

Valkyon: Jak to?

Gardia: No, jesteście "liderami" straż, jesteście bardzo słodcy i...

Ezarel: Wspaniali, zabawni i piękni. Jestem naprawdę błogosławiony przez Oracle!

Valkyon: ...

  1. Nie zapominaj, że również pretensjonalny, irytujący i drażliwy.
  2. W porządku? Nie jesteś zbyt zarozumiały? (?)
  3. Skończ się chwalić, jesteś męczący.

Wybór 1:

Ezarel: "Irytujący", ty to powiedziałaś? Panienko, czy ja zadaję innym tysiąc przerażającyh pytań?

Valkyon: Ja... ← się zarumienił, lol

Gardia: Tak, no... ech. (Nie wiem, co powiedzieć.) Ja... Zobaczysz, ty!

Gardia: (Ezarel i ja sprzeczaliśmy się chwilę, zapominając trochę o istnieniu Valkyona.) ← haha, biedny Valk, pewnie nie wiedział, co ze sobą zrobić xD

Valkyon: Myślisz, że jestem słodki? ← a on o tym, haha

Gardia: Ech... No tak.

Valkyon: Dzięki... nikt wcześniej nie nazwał mnie "słodkim".

Gardia: (Dlaczego to powiedziałam?! Zmień temat...) ← może to przez alkohol? Może powinnam była wziąć coś bezalkoholowego.

Gardia: Tak w ogóle, to pewnie nieźle wam idzie z dziewczynami? (?) ← no, niezły temat im pani zapodała

Gardia: (Ale Gaerdiene, jak TO "zmienia temat" ?!) ← chyba serio za dużo alko

Gardia: (Nienawidzę siebie... nienawidzę siebie!!!) ← chłopaki wytrzeszczyli oczy, a ja chcę zniknąć...

Valkyon: Och, nie wiem. Nikim się specjalnie nie interesuję.

Gardia: Ach tak, nie jesteś zainteresowany żadną dziewczyną?

Valkyon: Nie.

Gardia: Hmm... A ty, Ezarel?

Ezarel: Ja? Chcesz wiedzieć, czy interesuję się jakąś dziewczyną, czy to TY mnie interesujesz.

Gardia: Co... Co? ← no ej, to nie fair! Zaraz padnie mi na zawał dziewczyna

Ezarel: Co to za pytanie, wiesz, to nie jest zbyt subtelne.

Gardia: Ja... Nie o to mi chodziło. ← no właśnie, tylko się trochę upiła i nie wie co mówić...

Valkyon: Nie powinnaś się nim interesować. A ty, Ez, skończ ją trapić... Próbuje nawiązać rozmowę, to raczej miłe z jej strony.

Ezarel: Porozmawiajmy o czymś innym, w porządku.

Gardia: (Tym razem faktycznie zmieniliśmy temat...)

Po chwili wrócił do nas Nevra, niespokojny. (?)

Ezarel: Więc, co dostałeś tym razem?

Nevra: Dwa darmowe drinki i prywatne zaproszenie. Jak zwykle.

  1. (Jak pretensjonalnie, trudno mi w to uwierzyć.)
  2. (Nic na to nie poradzę, czuję się trochę zazdrosna.)
  3. (Rha lala, ci mężczyźni.)

Wybór 2:

Nevra: O co chodzi?

Gardia: Huh? Nic takiego.

Ezarel: Jest zielona z zazdrości.

Gardia: N-Nieprawda!

Wybór 3:

Nevra: Hmm?

Gardia: Rozśmieszasz mnie.

(odtąd to samo)

Valkyon: W końcu, któregoś dnia będą miały dość.

Nevra: Nie za szybko, czasem się przydają.

Ezarel: Widziałem to w zeszłym tygodniu.

Nevra: Ona pozwoliła mi to zrobić, byłem głodny. Po prostu chwilę gryzłem. (?)

Gardia: (Ezarel uniósł wzrok.) Piłeś krew dziewczyny? ← wow

Nevra: Jestem wampirem, więc tak.

Ezarel: Kolejna dziewczyna z mojej straży! ← oj, ktoś się wkurzył

Gardia: I ona się nie przemieniła?

Nevra: No, nie. Wiesz o procesie, uspokoiłaś mnie. (?)

Gardia: Hmmm, mam kilka pomysłów, ale nie jestem pewna.

Nevra: Opowiedz mi o swoich teoriach...

Gardia: Cóż, myślę, że...

'*Dring Dring*

Karuto: To czas godziny policyjnej. Wszyscy muszą wyjść. Skończcie swoje drinki I WYNOŚCIE SIĘ!

Gardia: Już? Jest już tak późno?

Gardia: (Karuto postawił pewnego rodzaju woreczki na "resztki" na stole, prosząc nas o "złożenie krzeseł".) (?)

Gardia: (Zostaliśmy dosłownie wyrzuceni z kuchni.)

~przenosi nas do sali drzwi~

Gardia: Nie sądziłam, że rozmawialiśmy tak długo.

Valkyon: Ja też nie... na zewnątrz jest już ciemno. Musimy wrócić do naszych pokoi, nawet jeśli jesteś w towarzystwie liderów Straży, istnieje ryzyko wpakowania się w kłopoty.

Gardia: Wy nie macie godziny policyjnej, prawda?

Valkyon: Nie bardzo.

  1. To trochę niesprawiedliwe.
  2. To zrozumiałe.
  3. Macie szczęście!

Wybór 2:

Valkyon: Hmm?

Gardia: Macie też więcej obowiązków.

Valkyon: To pewne.

Wybór 3:

Valkyon: Nie wiem, czy to jest szczęście, mamy też wiele niedogodności. (?)

Gardia: Pewnie tak. Miałam na myśli, że macie szczególne szczęście, że nie musicie dostosowywać się do godziny policyjnej!

Valkyon: To prawda, w tej kwestii, to raczej przyjemne.

Gardia: Nie mogę doczekać się jej zniesienia.

Valkyon: Będzie, bądź cierpliwa.

Valkyon: Dobra, chodźmy.

~na korytarzu strażników~

Przy drzwiach chłopców, byłam gotowa, aby wrócić po cichu do mojego pokoju, kiedy...

Jeśli zatrzymuje nas:

Ezarel

... Ezarel chwycił mnie za ramię.

Gardia: Tak?

Ezarel: Pójdę z tobą, nigdy nie wiadomo, kogo lub co możesz spotkać.

Gardia: Wiesz, mój pokój nie jest tak daleko.

Ezarel: Nie obchodzi mnie to. ← co za agresor... no dobra, dobra

  1. Dobrze...
  2. Nie, dziękuję.

Wybór 1:

Gardia: (Dobrze, czas, by iść do pokoju.)

~idziemy na prosty korytarz; jesteśmy w pokoju~

Gardia: (Weszliśmy do mojego pokoju.)

Ezarel: No, było lepiej, niż mógłbym pomyśleć.

Gardia: A propos?

Ezarel: Spędzania czasu w twoim towarzystwie.

Gardia: Racja, byłam szczęśliwa mogąc porozmawiać z wami bardziej otwarcie. (?)

Ezarel: Ach?

Gardia: Tak, nie często spędzamy czas we dwójkę poza misjami.

Ezarel: To ci przeszkadza?

  1. Wcale nie, nie interesujesz mnie.
  2. Trochę tak, chciałabym spędzać z tobą więcej czasu...
  3. Nie, nawet jeśli prawdą jest, że chciałabym poznać cię lepiej.

Wybór 3: ← nw 1 czy 3... no dobra, raz się żyje, dam 3

Ezarel: Ku mojemu przerażeniu, myślę, że będziemy musieli spędzić ze sobą trochę czasu...

Gardia: To raczej ja powinnam być zmieszana myślą spędzenia większej ilości czasu z tobą.

Ezarel: To dlaczego chciałabyś poznać mnie lepiej?

Gardia: Może jestem masochistką. ← gash, tego się nie spodziewałam xD

Ezarel: Tym lepiej, uwielbiam to ♥

Ezarel: Cóż, pójdę już... Dobrej nocy!

Gardia: Tobie również.

Nevra

... Nevra chwycił mnie za ramię.

Gardia: Tak?

Nevra: Chyba nie wracasz sama?

Gardia: No tak, mój pokój nie jest tak daleko.

Nevra: Pójdę z tobą.

  1. Dobrze...
  2. Nie, dziękuje.

Wybór 1:

Gardia: (Dobrze, czas, by iść do pokoju.)

~idziemy na prosty korytarz; jesteśmy w pokoju~

Gardia: (Weszliśmy do mojego pokoju.)

Nevra: Było naprawdę miło.

Gardia: A propos?

Nevra: Spędzenia z tobą trochę czasu.

Gardia: Nie posunąłeś się za daleko.

Nevra: Mówisz o tych dziewczynach, które mnie zaczepiły?

Gardia: Tak.

Nevra: Zazdrosna?

  1. Wcale nie, nie interesujesz mnie.
  2. Trochę tak...
  3. Nie, ale tak w ogóle, to nie byłeś zbyt obecny... (?)

Wybór 2:

Nevra: Naprawdę?

Gardia: ... (Dlaczego to powiedziałam?!)

Nevra: Zdobywasz punkty, wiesz...

Gardia: (Podszedł do mnie i złożył pocałunek na moim czole.) ← tak poetycko wyszło, że musiałam zostawić ^^

Nevra: No, dobrej nocy!

Gardia: Tobie również.

Valkyon

… Valkyon złapał mnie za ramię.

Gardia: Tak?

Valkyon: Odprowadzę cię.

Gardia: Nie trzeba, mój pokój nie jest tak daleko.

Valkyon: Powiedziałem, ze cię odprowadzę.

  1. Dobrze...
  2. Nie, dziękuje.

~idziemy na prosty korytarz; jesteśmy w pokoju~

Valkyon: Podobało mi się.

Gardia: Huh? Co ci się podobało?

Valkyon: Ten wieczór z tobą i chłopakami.

Gardia: Tak, było miło... nawet jeśli nadal nie jesteś zbyt rozmowny.

Valkyon: Przepraszam...

Gardia: Nie masz za co przepraszać. Taki jesteś, tak w ogóle, to zaczęłam się już przyzwyczajać.

Valkyon: I... przeszkadza ci to?

  1. Nie bardzo, nie interesujesz mnie.
  2. Trochę tak... Ale mam wrażenie, że nie chcesz mnie poznać.
  3. Nie, nawet jeśli utrudnia to rozmawianie z tobą.

Wybór 2:

Valkyon: Przepraszam...

Gardia: ... (Dlaczego to powiedziałam?!)

Valkyon: To nie tak, ja po prostu nie mam w zwyczaju o sobie mówić.

Gardia: To ja przepraszam... nie powinnam cię o tyle prosić. (?)

Valkyon: Kiedy czujesz się z kimś niekomfortowo, to lepiej powiedzieć co się myśli, niż pozwolić mu stać się gorszym. (?)

Gardia: Nie jesteś zły przez to, co właśnie powiedziałam?

Valkyon: Absolutnie nie, wolę szczerość.

Valkyon: Czas iść, dobrej nocy!

Gardia: Tobie również.

(odtąd to samo)

Gardia: (To wyjście było całkiem miłe, ale...)

Gardia: (... kręci mi się trochę w głowie... nigdy wcześniej nie piłam tak dużo.) ← a nie mówiłam, za dużo wypiła, ot co!

Gardia: (Te napoje nie mają nic wspólnego z tym, co mogę pić w moim świecie.)

Gardia: (Boli mnie głowa...)

Gardia: (Opadłam na oślep na łóżko...)

Gardia: (... i obudziłam się koło południa.)

~przenosi nas na korytarz~

Gardia: (Pójdę się trochę przewietrzyć, nawet jeśli nie mam nic szczególnego do roboty. Sprawdzę też tablicę ogłoszeń. Może mam jakąś pracę do zrobienia?)

~musimy trochę pochodzić; korytarz strażników~

Cryllis: ...

Gardia: Och... Cryllis, czyż nie?

Cryllis: Tak. Ale ja nie znam twojego imienia.

Gardia: Gardienne, to Gardienne.

Cryllis: Hmm. W porządku.

Gardia: C-Co tu robisz?

Cryllis: Postanowiłem tu zostać, skoro jest tu więcej hamadriad, nad którymi trzeba czuwać w waszym lesie.

Gardia: Zostaniesz jego opiekunem?

Cryllis: W pewnym sensie, tak.

~korytarz strażników/wiśnia~

(jeśli piła coś alkoholowego)

Nevra: Och, nie wyglądasz najlepiej. Dobrze spałaś?

Gardia: Średnio...

Nevra: Może następnym razem weźmiesz szklankę mleka?

Gardia: Nie, po prostu źle spałam...

Nevra: Tak tylko myślisz. "Źle spałaś", ja to nazywam alkoholem... (?)

Gardia: No i co? To prawda.

Nevra: Oczywiście.

/jeśli on nas odprowadził, to jeszcze trochę gadamy

Nevra: Oczywiście. To dlatego wszczęłaś tę małą awanturę, bo byłem z tymi dziewczynami?

Gardia: Ja nie "wszczęłam awantury" i zrobiłabym to samo w każdych warunkach.

Nevra: Chciałbym ci wierzyć...

(jeśli nie brała alkoholu)

Nevra: Och, nie wyglądasz najlepiej. Dobrze spałaś?

Gardia: Spałam jak kamień. A ty? (?)

Nevra: Dobrze mi się spało.

Nevra: Ale zdecydowanie wolałbym spać w twoich ramionach. ← nw czy u wszystkich

  1. Nevra...
  2. (Ja też bym wolała.)

Wybór : (zakończenie dialogu)

~gdzieś~

Valkyon: Witaj Gardienne, dobrze spałaś?

Gardia: Nie za bardzo.

Valkyon: Nie jesteś przyzwyczajona do picia.

Gardia: Nie, to nie ma nic wspólnego...

Valkyon: Mówiłem o tutejszych napojach. To musi wydawać się bardzo różne się od tego, co jest w twoim świecie.

Gardia: Ach. Tak, rzeczywiście, to nie ma nic wspólnego z tym, co mogę pić u mnie.

Valkyon: To pewne.

/jeśli on nas odprowadził, to jeszcze trochę gadamy

Valkyon: To pewne. Nadal zastanawiam się, czy to przez to co wczoraj wypiłaś powiedziałaś mi te wszystkie rzeczy.

Gardia: Jakie rzeczy?

Valkyon: Wiesz, że jestem... rozmowny.

Gardia: Nie powiedziałam ci już tego wcześniej?

Valkyon: Może... Nie pamiętam.

Gardia: Wiesz, to nie ma nic wspólnego z tym, co zjadłam czy wypiłam, chciałam ci to powiedzieć, to wszystko.

Valkyon: Rozumiem.

~w szpitalu~

(jeśli piła coś alkoholowego)

Ezarel: Więc dziewczynko, nie za ciężka noc?

Gardia: Nie, w porządku...

Ezarel: Jesteś pewna?

Gardia: Tak, oczywiście.

Ezarel: A jednak wczoraj wydawałaś się być bardzo pogodna.

Gardia: Nie powiedziałam jeszcze niczego specjalnego. (Powiedział to, żeby mnie pouczać, czy co? Jestem wolna, mogę robić, co chcę.)

Ezarel: To było tylko twoje nastawienie. Wreszcie, faktem jest, że był to również twój kaprys, aby spędzić z nami czas. (?)

Gardia: To nie był kaprys, mówiłam ci, co myślę... Zrobiłabym to samo po wypiciu szklanki wody.

Ezarel: Wiem, drażnię się z tobą.

(jeśli nie piła alkoholu)

Ezarel: Więc dziewczynko, nie za ciężka noc?

Gardia: W porządku, a tobie?

Ezarel: Jak zwykle, krótka.

Gardia: Ach, kurcze.

(odtąd to samo)

Ezarel: Dobra, zostawiam cię... muszę się przygotować.

Gardia: Przygotować? Czemu?

Ezarel: Mam misję jutro po południu.

Gardia: Wyjeżdżasz?

Ezarel: Tak, na kilka dni.

Gardia: W porządku! Powodzenia.

~w sali drzwi~

Minęło kilka dni, podczas których nie miałam nic do roboty. Dziwnie, bez Ezarela, dni wydawały się dłuższe... nawet zbyt długie.

Od ostatniego razu, nie spotkałam ani Valkyona, ani Nevry i zaczęłam zastanawiać się, czy oni też nie poszli na misję z dala od Centrali.

Byłam strasznie znudzona...

~w spiżarni~

Gardia: Mery, co ty tu robisz? (Nie wygląda dobrze.)

Mery: Niedźwiedź... on mnie przeraża... kiedy chcę wyjść na zewnątrz, warczy na mnie. Jestem zmęczony, chcę, żeby odszedł! NIENAWIDZĘ GO!!!

Gardia: (Wybiegł.)

~na rynku~

Gardia: (Nie znalazłam chłopaków w całej Centrali... poza tym, jak tak teraz pomyśleć, to nie ma tu zbyt wielu ludzi.)

Rzeczywiście, po kilku wędrówkach, dowiedziałam się, że wszyscy byli zajęci... czy to w Centrali czy na misji poza nią...

My, inni - ci, którzy nie byli na misji – pozostali wciąż zamknięci w obrębie murów. Godzina policyjna nie została zniesiona z nieznanego mi powodu.

Wracając do rozmowy, wiadomości zostały potwierdzone: Nevra i Valkyon wyruszyli na misję w innym obszarze. Czyżby dołączyli do Ezarela? Nie wiem. Faktem jest, że bez tej trójki, Centrala wydawała się być pusta.

Gardia: (Zamiast się zastanawiać, lepiej znajdę sobie coś do zrobienia.) (?)

~w sali drzwi~

Gardia: (Dobrze... Cóż, nie można powiedzieć, że ostatnio jestem rozbawiona. Jestem wyraźnie zirytowana.) (?)

Gardia: (Nie mogę tu siedzieć i nic nie robić. Nie wytrzymam tego.)

Gardia: (Ale nie ma żadnego ogłoszenia o misji albo czegokolwiek... co robić? Spytać bezpośrednio Kero lub Ykhar...?)

Gardia: (Dlaczego nie? Kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje.)

~w bibliotece~

Kero: Gardienne, czemu zawdzięczam twoja wizytę?

Gardia: Szczerze mówiąc, strasznie się nudzę od kilku dni, więc zastanawiałam się, czy nie masz jakiejś dostępnej misji. Każdą, nawet jeśli jest to zbieranie śmieci, biorę!!!

Kero: Ach... tak... jesteś zdesperowana do tego stopnia?

Gardia: Tak... Mało kogo znam w Centrali i nie zaznaczyłam się na tyle dobrze, żeby się czymś zająć. (?)

Kero: Rozumiem. I nie próbowałaś znaleźć sobie więcej przyjaciół?

Gardia: Naprawdę nie miałam okazji spotkać wielu ludzi. Z wszystkiego, co się wydarzyło, spędziłam więcej czasu z ludźmi takimi jak ty lub liderami straży z ich członkami takimi jak Chrome czy Alajéa.

Kero: Ludźmi... takimi jak "ja"?

Gardia: Tak, wysocy rangą członkowie Straży Eel, to miałam na myśli... Nie piętnowanie kogoś. (?)

Kero: Rozumiem, ale wiesz, poza naszą pozycją, jesteśmy jak wszyscy.

Gardia: Wiem, wydajecie się raczej dostępni, choć jesteście tak ważni. (?)

Kero: Ta dyskusja jest bardzo dziwna, ha ha.

Gardia: Masz rację, przepraszam, że cię zawstydziłam!

Kero: Nie, w cale mnie nie krępujesz... nie jestem przyzwyczajony do ludzi, którzy są tak szczerzy na ten temat. Ja również nie mam zbyt wielu przyjaciół, prócz tych ze Straży Światła.

  1. Ach? Jak to się stało?
  2. Nie jesteś zbyt towarzyski?
  3. Mogę zostać twoją przyjaciółką, jeśli chcesz.

Wybór 3:

Kero: Hmmm... już trochę cię doceniam. (?)

Gardia: Więc doceniaj mnie bardziej!

Kero: ... ← rumieńce

Gardia: Ech... nie chciałam powiedzieć niczego dziwnego.

Kero: Cóż... wróćmy do naszych crylasmów. Chciałaś misję, prawda? ← ta, crylasmów

Gardia: Przepraszam... to prawda. Czy masz coś do zaoferowania?

Kero: Cóż, teraz, z godziną policyjną, muszę przyznać, że nie jesteśmy przytłoczeni na poziomie misji. Wszystkie dostępne zostały już przydzielone... Hmmm... została jedynie jedna, ale nie wiem, czy to jest bardzo... ech... nie wiem, czy powinienem ci ją powierzyć.

Gardia: Czego dotyczy?

Kero: Hmm... ja... jak to powiedzieć... Ja...

Gardia: (Podszedł do biurka i nabazgrał coś na kartce papieru, po czym schował ją do koperty.)

Kero: Daj to Miiko, sama zdecyduje, czy ci o tym powiedzieć. (?)

Gardia: W porządku. (Wygląda na tak zażenowanego, że nie odważę się nalegać.)

~wychodzimy; w sali drzwi~

Gardia: (List Kero nie jest nawet zapieczętowany... kusi mnie, żeby go otworzyć.)

  1. (Nie otwieraj listu.)
  2. (Otwórz list.)

Wybór 1:

Gardia: (Nie, powierzę to Miiko, tak jak mnie poprosił.)

~w sali kryształu~

Gardia: Nie przeszkadzam ci?

Miiko: Ach Gardienne, wcale nie.

Gardia: Kero dał mi list dla ciebie.

Miiko: Zobaczmy, co w nim jest?

Gardia: Myślę, że to misja. Kero nie powiedział mi dokładnie, co zawiera.

Miiko: I nie zajrzałaś do środka?

  1. Nie... ale miałam ochotę to zrobić, przyznaję.
  2. Nie... nie zdradzę zaufania Kero.
  3. Nie... nie jestem ciekawa z natury.

Wybór 1:

Miiko: Ja bym to zrobiła.

Gardia: Naprawdę?

Miiko: Hmm. Tak. ← O_O

Miiko: Sprawdźmy więc tę kartkę papieru.

Gardia: (Otworzyła list, po czym zaśmiała się nerwowo.)

Gardia: Miiko?

Miiko: On jest poważny? Chce ci powierzyć... Przepraszam, nie powinnam się z tego śmiać, ale to jest raczej śmieszne.

Gardia: To znaczy?

Miiko: Zrozumiem, jeśli odmówisz.

Gardia: Co to za misja? (Złapała oddech.)

Miiko: Nie zrozum mnie źle. W rzeczywistości, misja, którą ci oferujemy, polega na...

Gardia: (Zrobiła przerwę... tak długą, jakbyśmy były w serii napisów końcowych.) (?)

Miiko: ... sprzątnięciu popiołu, który pozostał po hamadriadzie.

Gardia: Jesteście poważni?!

Miiko: Nikt nie chce tej misji i gdybyś naprawdę się tym zajęła, damy ci ją. (?)

Gardia: Nawet jeśli, to i tak okrutne zasugerować mi to po tym, co się stało.

Miiko: To dlatego powiedziałam, że moim zdaniem ta sytuacja jest śmieszna.

  1. To w ogóle nie jest śmieszne.
  2. Muszę przyznać, że mimo wszystko, to całkiem zabawne.
  3. (Jestem trochę zdegustowana...) (?)

Wybór 2:

Miiko: I tak przepraszam, nie powinnam się z tego śmiać.

Gardia: Lepiej śmiać się niż płakać... tak myślę.

Miiko: Więc, akceptujesz tę misję?

  1. Nie... Przepraszam, nie mogę.
  2. Wydaje mi się, że ktoś musi to zrobić, racja? (?)

Wybór 2:

Gardia: Wydaje mi się, że ktoś musi to zrobić, racja?

Miiko: Tak...

Gardia: Dobrze...

Miiko: Poproś kogoś, z kim chcesz pójść i zanieś ten list do drzwi wejściowych. Oni cię puszczą. Zabierz wszystko, co przyda ci się do czyszczenia. Możesz znaleźć to wszystko w jaskini/piwnicy.

~wychodząc z sali~

Gardia: (No dobrze, to z kim mam zamiar pójść? Wreszcie, najważniejsze. Kto będzie chciał ze mną iść?)

Gardia: (W tej chwili nie ma tu zbyt wielu ludzi, nie widziałam Ykhar od kilku dni , a Alajéa jest zawsze zajęta najnowszymi wiadomościami... pozostali tylko: Kero, Chrome, Jamon... i Leiftan.)

Gardia: (Nie odważę się przeszkadzać Eweleïn...)

  1. (Myślę, że poproszę Kero.)
  2. ( Myślę, że poproszę Chroma.)
  3. ( Myślę, że poproszę Jamona.) ← podobno jest trochę śmiesznie, jak się z nim idzie ;)
  4. ( Myślę, że poproszę Leiftana.) ← (podobno) żeby z nami poszedł, to trzeba mieć "kogoś"

Wybór 2: ← dawno z nim nie gadałam i w ogóle

'*(jak już kogoś się wybrało to nawet jeśli spyta się kogoś innego, to odmówi - więc w najgorszym wypadku idzie się samemu)

Gardia: (Nie wiem, czy to dobry pomysł, by zawracać mu tym głowę... On ma dużo roboty, a to jest banalne zadanie...) ← mówi to po każdym wyborze

'*ps. podobno jeśli pójdzie sama, albo jeśli jest się w Straży Cienia, to można spotkać Leiftana w drodze powrotnej (nie jestem pewna, co jest tutaj prawidłowe)

~idziemy do jaskini~

Gardia: (Dobrze, mam wszystko, czego potrzebuję, by sprzątnąć prochy Yvoni...)

Gardia: (Muszę jeszcze znaleźć mojego partnera, zanim wyjdę.)

~wychodzimy;na rynku~

Gardia: Hej Kero.

Kero: Wróciłaś. Więc, przemyślałaś co zrobisz z tą misją? (?)

Gardia: Tak, i postanowiłam ją zaakceptować... trochę dzięki tobie.

Kero: Dobrze.

  1. Chcesz iść ze mną?
  2. (Wolę iść z kimś innym, przepraszam Kero!)

Wybór 1 (jeśli się go nie wybrało):

Kero: Chciałbym, ale Miiko powierzyło mi zadanie do wykonania.

Gardia: Jasne, rozumiem...

Wybór 2:

koniec=nie ma rozmowy

~w schronie~

Gardia: Hej Jamon.

Jamon: Gardienne, co tutaj robisz?

Gardia: Miiko dała mi nową misję.

Jamon: Ach?

Gardia: Tak, muszę usunąć popiół Yvoni.

  1. Chcesz iść ze mną?
  2. (Wolę iść z kimś innym, przepraszam Jamon!)

Wybór 2: koniec rozmowy

~w ogrodzie muzyki~

Gardia: Cześć Chrome.

Chrome: Och, co ty tu robisz?

Gardia: Miiko powierzyła mi misję.

Chrome: Ach tak? Jaką?

Gardia: Posprzątać prochy hamadriady.

Chrome: Och, to pech...

  1. Chcesz iść ze mną?
  2. (Wolę iść z kimś innym, przepraszam Chrome!)

Wybór 1:

Chrome: Zdecydowanie! Dzięki temu wkurzę innych. (?)

Gardia: Jak to innych?

Chrome: No wszyscy świrują, że będą... ouuuh "przeklęci".

Gardia: A ty nie? (?)

Chrome: Nie, nie mam nic do roboty. Wystarczy podnieść zwłoki, to działa mi trochę na nerwy, ale z tobą jest ryzyko, że będzie fajnie! (?)

~idziemy do Wielkiej Bramy~

Gardia: (Strażnicy przepuścili nas, gdy pokazałam im list od Miiko. Jeden z nich, na pewno najmłodszy, cofnął się... Myślę, że jest on jednym z tych przesądnych.)

~przenosimy się poza Centralę~

Gardia: (Teraz, kierunek drzewo Yvoni.)

~idziemy w las~

-w prawo-foret profonde-chemin rocheux-passage des anciens-taniere des bruyeres-

Gardia: (Nie wiedząc jak, potknęłam się o własne nogi i znalazłam się na ziemi.)

Chrome: Hej, jesteś cała?

Gardia: Ech tak, nie martw się.

Chrome: Często ci się to zdarza? (?)

  1. Zwykle jestem mniej niezdarna.
  2. Tak, mam dwie lewe nogi.
  3. A ty?

Wybór 1:

Chrome: Zgadza się. Zobaczymy.

~idziemy dalej~

-colline aux galets-bosquet ridige-

Gardia: (Nie mogę się doczekać, kiedy tam dojdziemy...)

-assemble-tailis naturel-

Gardia: Hej, powiedz mi... Jak długo jesteś w Straży?

Chrome: Jakiś czas.

Gardia: To znaczy?

Chrome: Nie wiem, jaki dziś dzień?

Gardia: Ech... (Cholera, muszę przyznać, że nic nie wiem o tutejszym kalendarzu, nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie.)

Chrome: Zapomnij o tym Gardienne, nie mam absolutnie żadnego pojęcia czasu. (?)

Gardia: To dlatego ciągle się spóźniasz?

Chrome: ...

~przy drzewie~

Gardia: (W końcu tu dotarliśmy...)

Chrome: Ach tak... Naprawdę zdewastowaliście teren.

  1. Chrome... Proszę, żadnych komentarzy.
  2. Chrome... Jesteś bezcenny.
  3. Chrome... Nie zrobiliśmy tego celowo, wiesz.

Wybór 1:

Chrome: To był pierwszy raz?

Gardia: Co masz na myśli?

Chrome: Kiedy widziałaś, jak ktoś umiera...

Gardia: Naprawdę nie chcę odpowiadać na to pytanie.

Chrome: Nie martw się. Rozumiem.

Chrome: Dobrze, więc od czego zaczniemy?

Gardia: Nie wiem... Spróbujmy pozbierać trochę tych prochów i schować je do worków.

Chrome: To nie głupie.

~trzeba kliknąć na prochy koło drzewa~

Gardia: Hmm?

Chrome: Co jest?

Gardia: Nie wiem... Myślałam, że usłyszałam jakiś głos, ale musiało mi się wydawać... wymiećmy popiół i nie mówmy nic więcej. (?)

~znowu klikamy~

Gardia: (Znowu te odgłosy...)

Chrome: Hej Gardienne, wszystko w porządku?

Gardia: Tak, jest dobrze.

Gardia: (Ostatnim razem usłyszałam głos hamadriady, lepiej to zignorować.)

~i jeszcze raz klikamy~

Gardia: (Cholera, ten korzeń jest trudny do usunięcia!!!)

Nie bez trudności, korzeń podniósł się pod naciskiem kilku uderzeń łopatą. Pozostawił za sobą sporo ziemi, smutno przypominając nieobecność Yvoni i jej drzewa. (?)

Myślałam o niej, jeśli udałoby mi się ją znaleźć przed tą tragedią... Co by się stało?

Aby ukryć to trochę bardziej, Chrome wylał jakiś eliksir na ziemię i niemal natychmiast wyrosła tam trawa. (?)

Wbrew sobie, czułam żal w stosunku do tego, co się stało.

Gardia: To wszystko, nie mamy tu nic więcej do zrobienia. ← ładnie to teraz wygląda, normalnie miejsce na piknik ^^

Gardia: (Schowałam prochy i korzeń do torby.)

Gardia: (Nadal słyszę te dźwięki, które pojawiają się w mojej głowie...)

Gardia: (Powinnam porozmawiać z Chr...)

Chrome: Dobra, wystarczy. Wyjdziesz stamtąd od razu, albo skopię ci tyłek.

Gardia: Słucham?

Chrome: Nie mówię do ciebie, ale do rzeczy, która obserwowała nas od początku! Ostrzegam cię po raz ostatni, jeśli nie wyjdziesz od razu, to przyprowadzę strażników. I obiecuję, że nie są oni tak mali, jak ja.

?: Och, jest dobrze Chrome, uspokój się... To tylko ja.

Chrome: K-K-Ka... Karenn. ← rumieni się, hihi

Karenn: Wszystko w porządku?

Chrome: Tak, a ty? Ty... Co ty tu robisz?

Karenn: Wsunęłam się za waszą dwójką, gdy przechodziliście przez bramę, ale proszę, nie mówcie nic innym... Nie mogę znieść tej godziny policyjnej.

Chrome: Ha ha, rozumiem cię... Przynajmniej masz szansę się wymknąć, ja mam ich cały czas za plecami. Musisz po prostu iść z nami, możemy powiedzieć, że jesteś częścią drużyny.

Karenn: Dobry pomysł.

Gardia: (Miałam wrażenie, jakby zapaliła się jej lampka...) (?)

Karenn: Przy okazji, kim jesteś?

Gardia: Ech ja, jestem Gardienne.

Karenn: Jesteś człowiekiem, prawda?

Gardia: Tak.

Karenn: Sporo o tobie słyszałam, ale nigdy nie miałam okazji, żeby cię poznać. Zachwycające! Idziemy dalej? Omówimy nieco po drodze, nie mogę się doczekać, aby dowiedzieć się o tobie czegoś więcej. ← serio? Pewnie o tym, że prawie utonęła itd.

Gardia: Jasne, jeśli chcesz.

~wracamy z powrotem~

-assemble-taniere-passage des anciens-

Karenn: No, to powiedz mi coś więcej o sobie. Jak się tu dostałaś? Mówi się, że pojawiłaś się jak ten "poof" w sali kryształu, prawda?

Chrome: Hej! Jak tak teraz pomyślę, to nigdy mi nie powiedziałaś, jak się tu dostałaś...

Gardia: Byłam na Ziemi, to znaczy, w moim świecie, i przeszłam przez grzybowy okręg. Potem wylądowałam w Sali Kryształu, w którym Miiko mnie tak cudownie przywitała.

Karenn: Zgaduję, że od razu kazała wrzucić cię do lochów?

Gardia: Tak!

Karenn: Czyli pogłoski były prawdziwe... Ciekawe.

~idziemy dalej~

-chemin rocheux-foret profonde-arbre creux-

Gardia: Tak w ogóle, to jesteś w Straży, tyle zrozumiałam.

Karenn: Tak.

Gardia: W której? Ja Jestem w Absyncie/Obsydianie/Cieniu.

Karenn: Zgaduj!

  1. Nie wiem, powiedziałabym, że w Obsydianie. (jak ja) ← zależy
  2. Nie wiem, powiedziałabym, że w Cieniu.
  3. Nie wiem, powiedziałabym, że w Absyncie.

Wybór 2:

Karenn: Wygrałaś!

~idziemy; przy cypres~

Karenn: Wciąż, to wymaga odwagi, aby wykonać tak obrzydliwą misję.

Gardia: Co masz na myśli?

Karenn: Sprzątać prochy stworzenia.

Gardia: Ach... to. Nie mieliśmy wielkiego wyboru. Kto inny by się tego podjął?

Karenn: Na pewno nie ja!

Chrome: Przyznaje, że nie potrafię wyobrazić sobie, żebyś robiła tego typu misję. (?)

Gardia: Ty też boisz się zostać przeklętą?

Karenn: Ach to? Ani trochę. Ja po prostu nienawidzę brudu.

~wychodzimy z lasu;przed H.Q~

Gardia: (Dotarliśmy do bram Centrali, ponownie podałam papier i strażnicy wyglądali, jakby się skrzywili, widząc, że była z nami.)

~przenosimy się do środka~

Gardia: (W końcu pozwolili nam przejść bez żadnych problemów.)

Chrome: Widzisz, nic nie powiedzieli.

Gardia: Powinnaś być jeszcze bardziej ostrożna, szkoda byłoby, gdybyś narobiła sobie problemów z powodu pojedynczego wyjścia.

Karenn: Masz rację, na przyszłość będę bardziej ostrożna. Niedługo powinni znieść godzinę policyjną w ciągu kilku dni.

Gardia: Tak myślisz?

Karenn: Jestem pewna!

Gardia: Skąd wiesz?

Karenn: Mam swoje źródła.

Gardia: (To zadanie zostało wykonane, pójdę zanieść ten popiół do Miiko, a potem... odpocznę.)

~przy altanie~

Gardia: (Po krótkiej rozmowie z Karenn, pożegnała się z nami i odeszła.)

Chrome: To nadal dobra dziewczyna, prawda?

  1. Hmm, nie wiem, nie podoba mi się. (?)
  2. Nie mam szczególnej opinii na jej temat.
  3. Tak, wydaje się całkiem miła.

Wybór 3:

Chrome: To pewne, ona jest naprawdę fajna.

Gardia: Wygląda na to, że bardzo ją lubisz.

Chrome: D-Dobrze się dogadujemy, to wszystko... ← ta, jasne, na pewno z twojej strony

Gardia: To nie wszystko, ale mam zamiar iść dać "to" Miiko, nie wiem co robić... i przypuszczam, że muszę jeszcze zrobić raport.

Chrome: Tak. Umówmy się: ja przyniosę wszystko Miiko, a ty zrobisz raport. Może być?

Gardia: Okej!

Chrome: Hej, czekaj... dasz sobie radę? (?)

Gardia: To znaczy?

Chrome: Cóż... Myślę, że gdybym miał do wykonania misję taką jak ta, po tym wszystkim, co przeżyłaś, to wcale nie czułbym się dobrze.

  1. Wszystko w porządku, nie martw się.
  2. Przyznaję, że to nie jest warte żadnej gotówki. (?)
  3. Naprawdę nie chcę z tobą rozmawiać.

Wybór 2:

Chrome: Radzisz sobie całkiem dobrze, tak myślę.

Gardia: Naprawdę?

Chrome: No tak, nie oszczędzali cię zbytnio odkąd przybyłaś.

Gardia: Ja też im nie szczędziłam.

Chrome: Mówisz o historii z materacem?

Gardia: Powiedzieli ci o tym? ← ja już o tym zapomniałam, haha

Chrome: No tak.

Gardia: ...

Chrome: Wiesz, myślę, że my zareagowalibyśmy tak samo, albo nawet gorzej.

Gardia: Uspokoiłeś mnie.

Chrome: ...

  1. (Powinnam chyba zmienić mój osąd... Mimo wszystko, dołożył wszelkich starań, aby zadośćuczynić.)
  2. (Nie wybaczę mu jego zachowania.)

Wybór 1: (nie ma wpływu)

Chrome: No dalej, tym razem, już idę!

Gardia: (Założył torbę na ramiona i łopaty pod pachę, po czym ruszył w kierunku Sali Kryształowej.)

Gardia: (Dla mnie kierunek biblioteka!)

~do biblioteki-pojawia się Ykhar~

  1. Agent Gardienne do raportu!
  2. Cześć Ykhar! Przyszłam zrobić raport.

Wybór 1: ← musiałam to wybrać, prawie jak „agent 007, zgłasza się” xD

Ykhar: No, co za wejście!

Gardia: Staram się wyróżnić, widzisz?

Ykhar: Tak, to zabawne.

Ykhar: Co ty tu robisz?

Gardia: Tak jak mówiłam, jestem tu do raportu misji. I myślę, że to misja rangi F, więc jeśli mogłabyś podać mi papier.

Ykhar: Hmm, co to za misja?

Gardia: Musiałam sprzątnąć prochy hamadriady.

Ykhar: CO?! Oni naprawdę dali ci to zadanie?!!!

Gardia: No... tak.

Ykhar: Nie są poważni? Mają problemy z głową, to nie jest możliwe.

Gardia: Wiesz, nie byłam zobowiązana do jej zaakceptowania. Co więcej, to ja podjęłam inicjatywę poproszenia o misję.

Ykhar: Hmmm... W każdym razie...

Gardia: (Poszperała w szufladach biurka i wręczyła mi papier.)

Ykhar: To twój formularz.

Gardia: Dziękuję!

Gardia: (Dobrze, zaczynamy.)

Gardia: "Członkowie misji, przytocz nazwiska."

Gardia: (No... tylko ja i Chrome.)

Gardia: "Cel misji"

Gardia: (Hmmm... Oczyścić pozostały popiół po tamtej misji...)

Gardia: (Jak już nazwano tamtą misję?)

Gardia: Ykhar, poprzednia misja o... Yvoni, jak została nazwana?

Ykhar: Co masz na myśli?

Gardia: No cóż, do mojego raportu, chcę się do tego odwołać.

Ykhar: Dwie sekundy, dam ci numer raportu. Będzie łatwiejszy do klasyfikacji.

Gardia: W porządku!

Gardia: (Dała mi numer, który od razu zapisałam na arkuszu.)

Gardia: "Miejsce misji."

  1. W poprzedniej lokalizacji drzewa hamadriady.
  2. W głębi lasu.

Wybór 2: ← raczej nie ma znaczenia, myślę, że chodzi tu raczej o naszą "drobiazgowość" czy coś

Gardia: "Podsumowanie misji."

Gardia: (To dość proste, w końcu.)

Opisałam potem jak wydostałam się z Centrali, by pójść w głąb lasu. Przytoczyłam pożyczone przedmioty, których użyłam... na wszelki wypadek. Co dziwne, pomyślałam o Kero i Ykhar, którzy zapewne będą się zmagać z tym raportem (nie ukrywając) bardzo irytującym. (?)

Skończywszy raport, podeszłam do biurka Ykhar i podałam go jej. Zaczęła uważnie go czytać, aby upewnić się, że niczego nie przegapiłam.

Ykhar: Hmm doskonale, z wyjątkiem jednego szczegółu.

Gardia: Ach? Którego?

Ykhar: Karenn, nie wymieniłaś jej. Strażnicy powiadomili mnie, że widzieli ją wraz z tobą.

Gardia: (Ups...)

Gardia: Och, zapomniałam jej wtedy zapisać. Przepraszam.

Ykhar: Nie ma problemu... dodałam ją.

Gardia: Świetnie, mogę odejść?

Ykhar: Tak, możesz.

Gardia: (Już prawie...) (?)

Ykhar: Hmm Gardienne, czekaj.

Gardia: Tak?

Ykhar: To bardzo dziwne.

Gardia: Co?

Ykhar: Cóż, nie mam żadnego śladu wyjścia tej osoby w raportach, które dostarczyli mi strażnicy.

Gardia: Czyjego wyjścia?

Ykhar: Karenn.

Gardia: Ach, no nie wiem...

Ykhar: Mam wątpliwości, zaczęłam tak sobie teraz myśleć. Ty zapomniałaś wspomnieć o niej w raporcie; strażnicy zapomnieli zauważyć jej wyjścia, ale nie jej wejścia; Kiedy nie chce, to jej nie ma... Czyż nie? (?)

Gardia: Tak, to prawda... ha ha... (Mój Boże, ona jest podejrzliwa!)

Gardia: (Przeszła na drugą stronę biurka, obok mnie i usiadła ze skrzyżowanymi nogami, patrząc mi prosto w oczy.)

Gardia: Pójdę już.

Ykhar: Tak, tak... idź sobie. Chyba, że chcesz dodać coś jeszcze.

  1. (Nie mów nic więcej.)
  2. (Przyznaj się do wszystkiego.) (?)
  3. (Poproś ją, żeby nie nalegała.)

Wybór 2:

Gardia: Obiecujesz, że się nie zezłościsz? Na nikogo?

Ykhar: Przepraszam, nie składam obietnic, których nie mogę dotrzymać.

Gardia: Humfr... Karenn...

Gardia: Ona nie była z nami od początku, spotkaliśmy ją na zewnątrz.

Ykhar: Jak to możliwe?

Gardia: Przeszła przez mur, jak sama przyznała. (?)

Ykhar: Och la la, więc nigdy się nie zmieni... Dziękuję za szczerość.

Gardia: Wciąż dręczy mnie mieć to zrównoważone. (?)

Ykhar: Jeśli to sprawi, że poczujesz się lepiej, to wyznanie nie zostanie odnotowane w raporcie misji. Może być tak, że zachowam to w tajemnicy.

Gardia: Naprawdę?

Ykhar: Tak, ja po prostu poproszę Karenn, by przyszła zdać swój raport, ponieważ była "oficjalnie częścią misji". I nie powiem jej, co mi powiedziałaś, nie martw się.

Gardia: Naprawdę? Ale... dlaczego jesteś taka miła?

Ykhar: Nie jestem miła. Po prostu staram się uniknąć więcej papierkowej roboty. Widzisz to?

Gardia: (Pokazała mi plik, który zawierał pewnie z trzydzieści stron, na szufladzie.) (?)

Gardia: Co to jest?

Ykhar: To plik, który trzeba wypełnić w przypadku ciężkiego odstępstwa od rozporządzenia. I zapewniam cię, że zamiast takiego arkusza i grozy... Wolę przykrywkę. (?)

Gardia: To nie jest zbyt szczere.

Ykhar: Wiem... ale w końcu, nie zrobiła nic poważnego.

Gardia: (Dobra, teraz, gdy mój raport jest gotowy... Lepiej pójdę się chwilę przespacerować po Centrali albo pójdę z powrotem do mojego pokoju... nie wiem.)

~pochodzimy sobie trochę po H.Q (znowu)~

~w szpitalu~

Eweleïn: Zaparz to w małej herbacie w godzinach wieczornych. Podam ci dalsze leczenie. (?)

Purroy: Co to... jest? Muszę to wziąć, dlaczego?

Eweleïn: To pomoże ci się zrelaksować i odzyskać koncentrację. Powinieneś również spać trochę więcej.

Gardia: (Jest w środku konsultacji, powinnam wyjść.)

Eweleïn: Och Gardienne, wróciłaś już ze swojej misji? Poczekasz na mnie na zewnątrz?

Gardia: Nie, nic mi...

Eweleïn: Zaczekaj na mnie na zewnątrz.

Gardia: W porządku.

~przenosimy się do sali drzwi~

Gardia: (Poczekałam chwilę, Purroy wyszedł dziękując Eweleïn. On jest zawsze taki pobudzony, zastanawiam się, dlaczego przyszedł do niej na konsultację.)

~wracamy do środka~

Eweleïn: Więc dlaczego chciałaś się ze mną widzieć?

Gardia: Po prostu przechodziłam niedaleko.

Eweleïn: Och, myślałam, że nie czujesz się za dobrze.

Gardia: Nie, jest w porządku.

Eweleïn: Skoro już tu jesteś, siadaj. Skorzystam z okazji i cię zbadam.

Gardia: Nic mi nie będzie...

Eweleïn: Siadaj!

Gardia: (Ouh... Nie wiedziałam, ze jest taka apodyktyczna.)

Gardia: (Zaczęła mnie nasłuchiwać. Wygląda na to, że bierze swoją pracę do serca.)

Eweleïn: Jak się czujesz?

Gardia: No, nie mam nic do zgłoszenia. Raczej moralnie, myślałam, że jestem bardziej "dotknięta" niż to.

Eweleïn: Może to przyjdzie później? Czasem potrzeba czasu, by przekonać do siebie innych. (?)

Gardia: Mam nadzieję, że wytrzymam ten szok! (?)

Eweleïn: Wiesz, odpuszczenie nie jest wadą. Przeciwnie, dzięki temu staniesz się silniejsza i rozwiniesz się. Jako przydzielony ci lekarz, rozkazuję ci przyjść do mnie, jeśli coś się będzie dziać. (?)

Gardia: Masz prawo mnie do tego zmuszać?

Eweleïn: Tak uważam! (?)

  1. Dobrze, dam ci odpocząć, jeśli nie masz nic do obejrzenia.
  2. Powiedz, mam raczej nieosobowe pytanie... (Chcę wiedzieć dlaczego był tu Purroy.)
  3. Jesteś nieco despotyczna.

Wybór 1:

Eweleïn: No, idź już! (?)

Gardia: Do zobaczenia później.

~w sali drzwi~

Gardia: Alajéa!

Alajéa: Och Gardienne, minęło sporo czasu! Mogę wziąć cię w ramiona?

  1. Oczywiście, że tak!
  2. Nie lubię się przytulać, przepraszam!

Wybór 1: ← a niech ci będzie, przecież brakuje mi towarzystwa

Gardia: (Wzięła mnie w swoje ramiona bardzo szczęśliwa.)

Alajéa: Jest mi bardzo bardzo bardzo przykro, że nie byłam ostatnio zbytnio dostępna! Zwłaszcza, że wpadłam przed chwilą na Karenn. To prawda, że zostałaś zmuszona do posprzątania popiołu hamadriady?

Gardia: Tak... Ty znasz Karenn?

Alajéa: To wcale nie jest fajne. Szczerze mówiąc, mogliby powierzyć ci inną misję.

Gardia: (Nie odpowiedziała na moje pytanie dotyczące mojej nowej "przyjaciółki", ale to nie jest tak ważne.)

Gardia: Ostatecznie ta misja mi nie przeszkadzała.

Alajéa: Nie wiem... to mnie trochę denerwuje, przepraszam. (?)

  1. Nie musisz się o mnie martwić.
  2. To miłe, że się o mnie martwisz.
  3. Powinnaś martwić się tym, co dotyczy ciebie.

Wybór 2:

Alajéa: To normalne, bardzo cię lubię! Szczególnie martwię się tym, jak daleko mogą się posunąć.

Gardia: Co masz na myśli?

Alajéa: No, Miiko i Leif' są zwykle dość fajni. Gdy nie chcesz wykonać zlecenia, nie zmuszają cie do tego. Spójrz na mnie, spytali mnie, czy chciałabym być częścią eskorty do ostatniej misji z hamadriadą, ale wolałam odmówić.

Gardia: Spytali cię, czy przyjdziesz?

Alajéa: Tak.

Gardia: Dlaczego nie przyszłaś?

Alajéa: Ja... nie mogłam. Naprawdę nie chcę o tym mówić, przepraszam...

Gardia: (Cholera, myślę, że trafiłam w czuły punkt.) (?)

Gardia: Nie martw się, rozumiem...

Gardia: Ale wiesz, oni naprawdę mnie nie zmusili, miałam wybór odrzucić tę misję lub nie. Zdecydowałam się ją przyjąć z własnej woli.

Alajéa: Ach, uspokoiłaś mnie! Myślałam, że wymyślili jakąś nową regułę lub cokolwiek. Bałam się!

Gardia: Już tak zrobili?

Alajéa: Tak... nagle, tak po prostu, bez ostrzeżenia... POOF, umieścili strażników w spiżarni. Wcześniej był swobodny dostęp.

Gardia: Myślę, że mieli jakieś powody. (Myślę, że to szczególnie z powodu Chroma i jego kradzieży tamtym razem... co za głupiec, haha.) ← jakby ktoś zapomniał, to on ukradł kiełbasę

Gardia: To był mały garnek miodu... Raz. JEDEN RAZ.

Gardia: Co?

Alajéa: Pożyczyłam garnek miodu...

Gardia: Och... nie sądzę, by to było poważne. Jestem pewna, że nie jesteś jedyną, która "pożyczyła" jedzenie.

Alajéa: Ach, masz nazwiska?

Gardia: Nie, raczej nie. Ale ja sama zostałam oskarżona o kradzież kawałka chleba. ← powracamy tu myślami do 1 odcinka??

Alajéa: W tej kwestii, słyszałam, że włożyłaś nawet rękę do torby, prawda?

Gardia: ... Ezarel, zabiję go.

Alajéa: To jego ulubiona anegdota o waszym spotkaniu.

Gardia: Naprawdę?

Alajéa: Tak. Po raz pierwszy miał rolę "bohatera".

Gardia: Haha. ← Bwhahahah, zaraz wybuchnę, "Bohater, który uratował chleb" xD

Alajéa: Dobrze... która już godzina?

Gardia: (Wyglądała, jakby znalazła zegarek.)

Alajéa: Idę już, bo się spóźnię. Mam duże zadanie w tej chwili!

Gardia: Och? Jestem ciekawa…

Alajéa: Dziewczyny poprosiły mnie o pomocną dłoń dla Purreru przy sklepie z chowańcami.

Gardia: Ach, pewnie jesteś szczęśliwa? ← ja też tak chcę, zabierz mnie ze sobą....

Alajéa: Jestem speł-nio-na!!!

Gardia: (Wygląda na rozpromienioną... Po tym, co usłyszałam w lesie od Chroma na jej temat, cieszę się, że otrzymała misję, która się jej podoba. Powinnam z nim o tym porozmawiać przy okazji.)

~w laboratorium~

Gardia: Cześć Kero! (Cholera, dobrze jest zobaczyć tak wielu ludzi w siedzibie... nareszcie!)

Gardia: Wszystko w porządku?

Kero: Tak, a ty... jak poszła ci ta misja?

Gardia: Och no, to było czyszczenie. Więc nic bardzo trudnego.

Kero: To znaczy... jesteś pewna, że było dobrze? (?)

Gardia: Tak, nie martw się.

Kero: W porządku.

~w sali drzwi~ ← ja nie chcę, a gdzie Leif? Daj mi go spotkać, plissss T-T

Gardia: (Myślę, że mam dość wędrowania, spotkałam wielu ludzi. Miło jest zobaczyć, jak Centrala stopniowo odzyskuje trochę życia. Ostatnio było tu całkiem cicho...)

~przenosimy się do stołówki~

Dzień minął szybko i wieczorem, gdy jadłam swoją porcję, Miiko ogłosiła ponowne otwarcie siedziby i zakończenie godziny policyjnej. Słyszałam okrzyki radości dochodzące z sąsiednich stolików. Wydawało się, że wszyscy świętują w towarzystwie swoich przyjaciół.

A ja... czułam się bardziej samotna niż kiedykolwiek.

  1. (Tęsknię za Nevrą.)
  2. (Tęsknię za Ezarelem.)
  3. (Tęsknię za Valkyonem.)
  4. (Tęsknię za przyjaciółmi z mojego świata.)
  5. (Tęsknię za moimi rodzicami.)

Wybór 1/2/3: ← wow, pierwszy raz tak dużo; mogłabym kiedyś pomyśleć o moim świecie? Byłoby miło...

~przenosimy się na korytarz strażników~

Poszłam do mojego pokoju z ciężkim sercem. Od czasu mojego przyjazdu, nie zdobyłam tu ostatecznie zbyt wielu przyjaciół. Dobrze dogaduję się z niektórymi członkami straży i bardzo słabo z innymi, ale samotność tej nocy uświadomiła mi, że może ja wymyśliłam sobie to wszystko przez cały ten czas. (?)

Karenn: Gardienne.

Gardia: (Och, nie spodziewałem się na nią wpaść.)

Karenn: Jutro, planuje wyjść na małe co nieco z przyjaciółką, chcesz przyjść?

  1. Nie mam nic do roboty, więc tak, czemu nie.
  2. Tak, oczywiście!
  3. Przepraszam, naprawdę nie mam ochoty.

Wybór 2: ← jasne, że chcesz iść!! bo zaraz mi tu ześwirujesz z tęsknoty/samotności; idź do ludzi jak cię chcą ^^

Karenn: Och, to świetnie! Więc do jutra! Przyjdę po ciebie!

Gardia: (No cóż, skoro nie mam nic więcej do roboty, wracam do mojego pokoju.)

~idziemy do pokoju~

Weszłam do pokoju i poszłam bardzo szybko do łóżka, nie zajmując sobie czasu jedzeniem. Dzień był długi i byłam strasznie zmęczona... (?)

Obudziłam się o świcie, słysząc, jak ktoś puka do moich drzwi.

Jeśli "przychodzi"

Ezarel

Gardia: Hmm? Kto tam?

?: To ja. Otworzysz mi?

Gardia: Ezarel?

Gardia: (Rzuciłam się do drzwi.) ← już sobie wyobrażam tę scenę, aww ;*

~na korytarzu~

Gardia: Co ty tu robisz?

Ezarel: Wróciłem. Nie zaprosisz mnie do środka?

Gardia: Tak jasne, wchodź.

~wracamy do środka~

Gardia: (Wszedł i usiadł na brzegu łóżka.)

Gardia: Czego chcesz?

Ezarel: Jaka ona podejrzliwa. Wreszcie, właśnie miałem zadać sobie pytanie.

Gardia: Na jaki temat?

Ezarel: Twój.

Gardia: Mój?

Ezarel: Tak, zastanawiam się, czy to dobrze mieć cię w straży.

Gardia: Dlaczego mówisz mi to teraz?

Ezarel: Wiesz, nigdy nie byłem za twoim wejściem. Myślę, że jesteś bezużyteczna, słaba, nudna... a co gorsza, uważam, że masz skłonność do kaprysów. Zapomniałbym jeszcze, że jesteś idiotką.

  1. Ezarel, dlaczego mi to mówisz?
  2. Ja... (Nie wiem co powiedzieć, naprawdę taka jestem?)
  3. Jeśli mnie tak nienawidzisz, to dlaczego tu jesteś?

Wybór 3: (wszystkie są neutralne)

Ezarel: Ja cię nie nienawidzę, ja po prostu uważam, że jesteś bezużyteczna, kapryśna...

Gardia: Pozwól, doskonale zrozumiałam...

Ezarel: Och... przepraszam. Mam nadzieję, że poza tym wszystkim, nie jesteś przewrażliwiona.

Gardia: ...

Ezarel: Z pewnością mógłbym wymienić tego więcej. (?)

Gardia: Ezarel... przestań...

Nevra

Gardia: Hmm? Kto tam?

?: To ja. Otworzysz mi?

Gardia: Nevra?

Gardia: (Rzuciłam się do drzwi.)

~na korytarzu~

Gardia: Co ty tu robisz?

Nevra: Wróciłem z misji i chciałem cię zobaczyć.

Gardia: Zobaczyć mnie? Mnie? Ale dlaczego?

Nevra: Nie wiem, po prostu chciałem cię zobaczyć.

Gardia: (Nawet nie dał mi czasu, bym całkowicie otworzyła drzwi i wszedł do mojego pokoju.)

~wracamy do środka~

Nevra: Naprawdę przemyślałem sobie twoje pojawienie się w Centrali. Całe zamieszanie z powodu twojego przybycia, począwszy od sprawy z materacem, twoje głupie pragnienie, aby ratować innych, ty niezdaro... nie mówiąc już o wszystkich twoich kaprysach. (?)

  1. Hej! Przestań mówić te wszystkie okropności, to nieprawda!
  2. Nevra? Ale co się z tobą stało?
  3. Ja... nie zdawałam sobie sprawy, że jestem taka okropna.

Wybór 2: (wszystkie są neutralne)

Nevra: Właśnie myślałem.

Gardia: Myślałeś o czym?

Nevra: O tobie.

Nevra: Wiesz, czasami zastanawiam się, czy pewnego dnia posuniesz się naprzód. Ponieważ w takim tempie nie wygrasz. (?)

Gardia: Nevra... przestań...

Valkyon

Gardia: Hmm? Kto tam?

?: To ja. Otworzysz mi?

Gardia: Valkyon?

Gardia: (Rzuciłam się do drzwi.)

~na korytarzu~

Gardia: Co ty tu robisz?

Valkyon: Wróciłem, muszę z tobą porozmawiać.

Gardia: Och, dobrze, wchodź...

~wracamy do środka~

Gardia: (Wszedł i podszedł do okna.)

Gardia: Więc... o czym chciałeś rozmawiać?

Valkyon: Myślałem o tobie...

Gardia: Ech, jasne... i?

Valkyon: Myślę, że tu nie pasujesz.

Gardia: S-Słucham?

Valkyon: To prawda. Jesteś raczej niska, musieliśmy cię ratować już kilka razy od czasu twojego przyjazdu. I co więcej, jesteś naprawdę głupia.

  1. Twoje słowa... trudno tego słuchać. (?)
  2. Przepraszam.
  3. Valkyon, dlaczego mi to mówisz?

Wybór 1:

Valkyon: Jestem szczery. Mówię to, co myślę.

Gardia: Nie wątpię w to, ale nie sądziłam, że tak źle wypadłam w twoich oczach... (?)

Valkyon: Mam nadzieję, że trochę podrośniesz. Mamy już wystarczająco dużo dzieci w siedzibie i nie zawsze mamy czas, by się tobą zajmować. (?)

Gardia: ...

Gardia: Valkyon... przestań...

Gardia: (Dlaczego powiedział mi tak straszne rzeczy?) ← ej, nie rób tak, ja też się zaraz popłaczę...

Gardia: (Wiem, że nie jestem idealna, ale... ja...)

~zniknął, tak puff i go nie ma~

Gardia: (...)

Obudziłam się z płaczem. To wszystko to był tylko koszmar... Próbowałam, jakoś, znowu zasnąć.

Reszta nocy wydawała się być ciężką próbą, to się budziłam, to płakałam. Koszmar powracał, wciąż ten sam, jak pętla...

Gardia: (Wreszcie obudziłam się następnego dnia... w złym humorze.)

  1. (Co za wspaniała noc. Oby tak dalej ♥)
  2. (Gorszej nocy już nie będzie, naprawdę...) (?)
  3. (Dobrze, nie ma sensu poddawać się chandrze. Spędziłam nędzną noc, ale życie toczy się dalej!)

Wybór 1:

Gardia: (Cholera... czuję, jakby Ezarel odcisnął na mnie swoje piętno...) ← hehe, sarkazm mi rośnie...

Wybór 2:

Gardia: (A może tak... Nevra mógł niespodziewanie zejść na ląd.) (?)

Gardia: (Chociaż... sporo się ostatnio zmienił to nie jestem pewna, czy by mi coś takiego powiedział.) (?)

Wybór 3:

Gardia: (Myśli jak Valkyon, Gardienne. Są w życiu rzeczy trudniejsze niż nieprzespana noc. To nic. Do przodu i siła!) (?)

Po tym, jak się umyłam i przebrałam, zjadłam śniadanie. Wypada tak zacząć dzień? Potem wróciłam do mojego pokoju. Karenn powiedziała mi, że po mnie przyjdzie, więc musiałam na nią zaczekać, żeby jej nie zawieść.

Zapukała do drzwi popołudniu i, ku mojemu zdumieniu, jej towarzysz nie był mi nieznany.

Alajéa: Czeeeeść!

Gardia: Alajea? Co ty tutaj robisz?

Alajéa: Zamieniam się w jednorożca, nie widzisz?

Gardia: ...

Alajéa: Głupia odpowiedź, na głupie pytanie.

Gardia: Nie mylisz się. (To oczywiste, że ona jest tą przyjaciółką, o której mówiła Karenn...)

Gardia: (Naprawdę muszę pomyśleć, zanim coś powiem, ale mój sen... to się stanie...)

Gardia: (Koniecznie muszę się zmienić, by trochę "dorosnąć".)

Obie: Gardienne?

Gardia: Tak?

Alajéa: Co się z tobą dzieje?

Gardia: Nic, a co?

Alajéa: No, nie wiem, dziwnie dzisiaj wyglądasz.

Karenn: Tak, robisz zabawną minę, jak gdybyś miała koszmary całą noc!

  1. ... (Nie wiem co powiedzieć.)
  2. Nie, nic mi nie jest.
  3. Cóż, tak było.

Wybór 1:

Alajéa: Gardienne...

Gardia: ...

Karenn: Gardienne?

Gardia: ...

Gardia: (Spojrzały złośliwym wzrokiem, po czym uśmiechnęły się i zbliżyły się do mnie.) (?)

Gardia: Co wy robicie?

Gardia: (Nie odpowiedziały i nadal szły w moim kierunku. Zaczęłam się wycofywać, aż zatrzymałam się przy krawędzi mojego łóżka.)

Gardia: Dziewczyny... jesteście... przerażające.

Alajéa: A ty trochę skryta!

Karenn: Powiedziałabym nawet, że bardzo skryta!

Wybór 3:

Karenn: Powiedz.

Gardia: Nie, dzięki.

Karenn: Nie ufasz nam?

Gardia: To nie tak, ja po prostu nie chcę was tym niepokoić...

Karenn: Jeśli pytamy, to dlatego, że nam to nie przeszkadza!

Gardia: Miałam koszmar...

Dziewczyny zbliżyły się i usiadły na łóżku, a ja usiadłam obok nich. Biorąc jedną z poduszek w ramiona, jakby miało mnie to uspokoić, opowiedziałam im mój sen w szczegółach... (?)

Karenn: A kto powiedział ci te wszystkie okropności? Bliski krewny? Przyjaciel?

  1. To był Ezarel/Nevra/Valkyon.
  2. Ech, pewna osoba.

Wybór 1 (Ez):

Alajéa: Och, dobrze go tu znam, jest zdolny do wypowiadania takich podłości! Wątpię jednak, że on naprawdę tak myśli...on jest często pod wpływem zdenerwowania lub kiedy jest pijany.

Wybór 1 (Nevra):

Karenn: To dziwne. Zwykle mówi to, co sądzi, że jest prawdą, ale nigdy nie jest naprawdę złośliwy. (?)

Wybór 1 (Valk):

Karenn: Mówienie takich rzeczy nie leży w jego naturze.

Alajéa: To pewne... Zawsze był trudny w sposobie, jakim mówi, ale zawsze bardzo sprawiedliwy...

Alajéa: Tutaj, to wydaje mi się... nieproporcjonalne. (?)

Karenn: Można to wyjaśnić, tak myślę.

Gardia: Naprawdę?

Karenn: Tak... nawet dość łatwo.

Gardia: Jak to?

Karenn: Cóż, to możliwe, że za tym obrazem Ezarela/Nevry/Valkyona, którego mogłaś zobaczyć we śnie, byłaś ty, oskarżająca siebie samą.

Karenn: Naprawdę nie chcę wykładać tu psychologii, ale szczerze wierzę, że wszystkie zarzuty, które usłyszałaś, pochodzą z twoich własnych zmartwień. (?)

Gardia: Nie, wypowiedziano je do mnie bezpośrednio, niektóre... albo przynajmniej je usłyszałam...

Karenn: Które?

Gardia: No, zaraz po moim przyjeździe, słyszałam jak Ezarel powiedział, że jestem bezużyteczna, głupia i inne takie.

Alajéa: To Ezarel, mówi tak o wszystkich nowych potencjalnych rekrutach!

Gardia: Naprawdę?

Alajéa: Tak, to trochę... idiotyczne z jego strony.

Karenn: Potwierdzam, ale gdy raz wejdziesz troszkę głębiej w jego skorupę, to staje się on o wiele bardziej sympatyczny. (?)

Gardia: Mówicie to, żeby mnie uspokoić.

Karenn: Nie, to prawda.

Gardia: (Nie wiem co o tym myśleć.)

Karenn: Szczerze mówiąc, nie znam cię zbyt dobrze, ale według mnie nie jesteś taką straszną osobą, jaką cię tam opisał. Jeśli czujesz potrzebę zmiany i rozwijania się, zrób to... dla siebie i tylko dla siebie. Nie rób tego dla innych. (?)

Gardia: Masz rację.

Karenn: Cóż, chodźmy!

Gardia: Okej! Gdzie idziemy?

Karenn: Hmm, nie wiem. Chodźmy do wielkiej bramy.

~idziemy w kierunku Bramy; przy bramie~

Gardia: (Dotarłyśmy do bram Centrali, były otwarte, na szczęście.)

Karenn: No dobrze, to gdzie idziemy?

Gardia: Nie wiem.

Alajéa: Ja też nie. Nie masz żadnego pomysłu, co?

Karenn: Nie bardzo. Możemy pójść do lasu, na wzgórza w pobliżu nory, na plażę...

Alajéa: NIE!

Gardia: NIE! ← kurde, jednocześnie

Gardia: (Och kurcze, powiedziałyśmy to samo.) (?)

Karenn: Poważnie?

Alajéa: Tak... dobrze wiesz, dlaczego nie chcę przebywać w pobliżu tego czegoś...

Karenn: To tylko woda. Nie proszę cię, żebyś się kąpała, posiedzimy sobie na piasku.

Alajéa: Nie... Nie będę!

Karenn: Alajéa, któregoś dnia będziesz musiała pokonać swój strach!

Alajéa: Tak, to jutro!

Karenn: Przestań spychać wszystko z dnia na dzień. (?)

  1. (Broń Alajéę.)
  2. (Nie broń Alajéi.)

Wybór 2:

Alajéa: Powiedziałam nie... nie i koniec!

Alajéa: A poza tym... nie jestem jedyna. Gardienne też nie chce iść.

Karenn: Naprawdę? Dlaczego?

Gardia: Ja... miałam niedawno bardzo złe doświadczenie z wodą.

Karenn: Kiedy?

Gardia: Po powrocie z misji, prawie utonęłam.

Alajéa: Tak, przyszłam cię zobaczyć w twoim pokoju, gdy spałaś!

Gardia: Naprawdę? Nie wiedziałam.

Alajéa: Teraz już tak!

Karenn: Obie nadal jesteście jak kule u nogi. (?)

Alajéa: Hej!

Karenn: Och, nie obrażaj się, wiesz, że lubię kule ♥ (?)

Karenn: Dobrze. Dziewczyny, proponuje wam przejść się na plażę.

Alajéa: Nie słuchałaś?

Karenn: Tsss, pozwól mi skończyć!

Karenn: Gdy już tam będziemy, nie będziemy wchodzić do wody, chyba że poczujecie potrzebę, by to zrobić. Jeśli o to chodzi, będę tam z wami. Wystarczy zanurzyć stopy, lub więcej jeśli chcecie.

Gardia: (Spojrzałam na Alajéę, ona spojrzała na mnie. Ona też wyczuwa brudną sztuczkę.)

Karenn: I obiecuję, nie będzie nieczystych zagrań! Nie przeczę, że zachęcam was, byście spróbowały zwalczyć waszą fobię, która was trzyma, ale jeśli nie będziecie mogły, to nie podłożę wam noża do gardeł! (?)

Gardia: Alajea? To zależy od ciebie.

Alajéa: Jeśli będziesz prowadzić, to w porządku. (?)

Gardia: Okej, więc kierunek plaża.

Karenn: Super!!!

~wychodzimy przed Centralę~

Karenn: W rzeczywistości, Alajéa, nie powiedziałaś mi. Jak było z Chromem?

Alajéa: Mówisz o misji w lesie?

Karenn: Tak!

Alajéa: Eks-TRA, szczerze! Uwielbiam spędzać czas z Chromem. Jest świe-tny.

Gardia: Zdajesz sobie sprawę, że on cię nie lubi?

Alajéa: Tak! To było za dobre! Mogłam mu naprawdę przeszkadzać tak jak chciałam ♥ (?)

Gardia: To dlatego ci uciekał?

Alajéa: Ach, spotkałaś go?

Gardia: Tak, byłam na misji z Ezarelem.

Alajéa: Och dobrze. W każdym razie, to było po prostu zbyt zabawne.

Karenn: Co mu powiedziałaś?

Alajéa: To co zwykle, mówiłam o tobie. Próbował wyciągnąć pewne informacje, więc dmuchałam na zimno i gorąco. (?)

  1. Naśmiewanie się z niego nie jest miłe.
  2. Macie wrogą znajomość, bardzo dziwne. (?)
  3. Nie wiedziałam, że ty też dokuczasz.

Wybór 3:

Alajéa: No ba, gdy trollujemy/żartujemy z Karry, to koniecznie się z nami ściera! (?)

Gardia: Tak, no ale... Zastanawiam się, dlaczego nie możesz pogodzić się z Chromem. On też się droczy.

Alajéa: Przyznaję, że nie wiem. To jest tak, że mi nie podoba się jego charakter, a on nie potrafi znieść mojego.

Karenn: Mówię ci... ta dwójka będzie razem.

Alajéa: O nie. Nie ma mowy, nie, nie i nie.

Gardia: Ty i Chrome?

Alajéa: Tak, to największe złudzenie Karenn. To nie do pomyślenia.

Gardia: Tak, nie trudno mi wyobrazić sobie rzeź.

Gardia: Tak w ogóle, to ty lubisz Nevrę, jak sądzę? ← łuhuhu, zaczyna się, heheh

Alajéa: Huh, co? Ja...

Gardia: (Zaczęła się czerwienić, gdy Karenn powstrzymywała śmiech. Chyba popełniłam błąd.) Przepraszam, nie powinnam tego mówić.

Alajéa: Nie... nie przepraszaj.

Karenn: A ty Gardienne, masz już swojego ulubieńca spośród wszystkich naszych pięknych chłopców? ← ty to wiesz, kiedy podłapać temat xD

Gardia: Hej, powinnyśmy iść dalej, plaża jest wciąż daleko...

Gardia: (Przyspieszyłam, mając nadzieję, że Karenn zapomni o temacie. Naprawdę nie chcę odpowiadać na to pytanie.) ← coś mi się wierzyć nie chce, żeby miała ot tak zostawić ten temat... ale sobie wierz

~idziemy do croisee des chemins~

Karenn: Czekaj, czekaj! Chyba mnie tak nie spławisz? (?)

Karenn: Kto?!

  1. Nikt, zapewniam cię.
  2. Ezarel/Nevra/Valkyon!

Wybór 1:

Karenn: Kłamca!

Gardia: Naprawdę nie chcę o tym rozmawiać.

Alajéa: No weź, chcę wiedzieć.

Gardia: Jesteście niemożliwe!

  1. Nic nie powiem, przepraszam.
  2. Ezarel/Nevra/Valkyon.

Wybór 1 (1):

Karenn: Hmm, dobrze.

Wybór 2 - 1 (Ez):

Alajéa: Poważnie? ← wiesz, czasami też się sobie dziwię

Gardia: No bo... on mnie rozśmiesza i ja...

Alajéa: Szczerze... nie powinnaś się nim interesować.

Gardia: Dlaczego? ← no właśnie, dlaczego?

Gardia: (Spojrzały na siebie i uniosły brwi w rozpaczy.)

Karenn: Sama go zapytaj.

Wybór 2 - 1 (Nevra):

Alajéa: C-co?

Karenn: ...

Gardia: No co... jest dość słodki i lubię jego charakter.

Karenn: Och , nie osądzam cię... to nie tak.

Gardia: (Spojrzała na Alajée, ktora wydaje się być załamana.) (?)

Alajéa: ...

  1. (Przepraszam Alajéa, ale ja też jestem w tej sprawie i mam zamiar walczyć.) (?)
  2. (Przepraszam Alajéa... Mam nadzieję, że nie będziesz miała mi tego za złe.)
  3. (Przepraszam Alajéa, niech wygra lepsza.)

Wybór 2 (2):

Alajéa: Hawn...

Gardia: Co się stało?

Alajéa: Och nic, nie martw się.

~idziemy~

-escaliers de gres-

Alajéa: Tak w ogóle, to jak udało ci się wyjść?

Gardia: (Karenn mówi Alajéi jak się poznałyśmy.)

Karenn: Och, mogłam spokojnie wrócić do Centrali... nawet jeśli Ykhar mnie przyłapała. (?)

Alajéa: Naprawdę?

Karenn: Tak, musiałam się z nią spotkać, bo Gardienne dodała mnie w swoim raporcie z misji.

Alajéa: Dlaczego to zrobiłaś?

Gardia: Ykhar zadała mi pytanie... Nie zauważyłam tego na początku, ale gdy przejrzała raporty wejść i wyjść z Centrali, wywnioskowała, że Karenn przyszła ze mną.

  1. Ja... Powiedziałam jej wszystko.
  2. (Lepiej nie mówić, że wszystko wyznałam.)

Wybór 1:

Obie: ...

Gardia: Przepraszam... nie chciałam okłamywać Ykhar.

Gardia: (Cholera, czuję się winna.)

Karenn: W porządku, rozumiem. Cieszę się, że się przyznałaś. Lubię uczciwych ludzi.

Alajéa: I co, jak to się skończyło?

Karenn: Och no, przepytała mnie, kazała mi napisać raport i dała mi trochę "osobiste" ostrzeżenie.

Alajéa: Tak, jak zwykle, jej słynne "nie rób tego więcej, to nie jest dobre"! (?)

Gardia: (Alajéa imituje głos Ykhar, jestem zaskoczona!)

Karenn: Właśnie, haha. W każdym razie, myślę, że tym razem wykorzystałam wszystkie moje jokery, nie sądzę, by przymknęła na to oko następnym razem... (?)

Gardia: Oby to był ostatni raz. (?)

Alajéa: Łatwiej powiedzieć niż zrobić, hę Karry?

Karenn: Aleeeeeee...

~schodzimy w dół na plażę~

Gardia: (Zaraz gdy przyszłyśmy, Karenn szybko wyłożyła koc na nasz "podwieczorek".) (?)

Karenn: No, idziecie?!

Alajéa szybko do niej dołączyła, a ja patrzyłam na morze i cały jego ogrom. Zastanawiałam się, czy mam odwagę zmierzyć się z moim strachem. Zaczął boleć mnie brzuch. (?)

Karenn: Przygotowujesz się psychicznie?

Gardia: Nie do końca, zastanawiałam się, czy na pewno chcę się tam dostać.

Karenn: Powiedziałabym, że to po prostu "zanurzenie", ale nie jestem w twojej głowie... Nie jestem w stanie cię zrozumieć.

Alajéa: Tak, ale jesteś tu dla nas!

Gardia: (Podeszła do Karenn i ją przytuliła.)

Gardia: Długo się przyjaźnicie?

Alajéa: Och, odkąd przyszłam do Centrali. To moja pierwsza przyjaciółka!

Gardia: (A ja myślałam, że Alajea nie jest popularna w Centrali, muszę przyznać, że się myliłam.)

Gardia: (Długo rozmawiałyśmy, jedząc.)

  1. (Zaczynam zmieniać zdanie o Alajéi, jest znacznie milsza, niż sądziłam...)
  2. (Zawsze miałam złe przeczucie w stosunku do Alajéi...)

Wybór 1: (nie ma wpływu)

Karenn: Krem czekoladowy... Kocham ♥

Alajéa: Tak, nawet jeśli o wiele bardziej wolę dżem!

Gardia: Nie mogę się zdecydować, myślę, że wezmę trochę miodu.

Alajéa: OCH Karenn!

Karenn: Tak?

Alajéa: Nie powiedziałam ci.

Karenn: Ech... tak.

Gardia: Chcecie może, żebym zostawiła was same?

Alajéa: Nie martw się! To po prostu coś dziwnego, co przydarzyło mi się pewnego ranka! Gdy brałam swoją porcję śniadania, znalazłam się obok Ezarela, wpatrującego się w ostatnią miodową kanapkę. Byłam zniesmaczona!

Karenn: Och moja biedna, nigdy nie miałaś z tym szczęścia... Często ci się to zdarza.

Gardia: Zgaduję, że wziął miodowe tosty.

Gardia: (Naśladowałam głos Ezarela.) "Och popatrz Alajéa, ten piękny tost. Widzisz, widzisz więcej!"

Obie: Ha ha ha!

Alajéa: Ha ha, nawet nie! Spojrzał na chleb, pomruczał pod nosem i wyszedł.

Alajéa: To samo, byłam w szooooooku! Więc do niego poszłam. Myślałam, że może musiał to wypluć czy inne głupie gadanie. Nawet nie to. Po prostu powiedział, że "boli go ząb" i że woli teraz raczej nie jeść niczego słodkiego. Dał jasno do zrozumienia, że nie "zostawi tego mnie" i że wolałby, żebym nie wpadała na jakieś pomysły. (?)

Alajéa: Naprawdę tego nie zrozumiałam.

Karenn: Staram się to trochę lepiej zrozumieć.

Gardia: (Och... on naprawdę zaczął się starać, co?)

Gardia: Może on próbuje być miły?

Gardia: (Dziewczyny spojrzały na mnie i wybuchnęły śmiechem, mówiąc, że to niemożliwe. Osobiście uważam, że to bardzo dziwne, że zrobił coś takiego po moim małym kazania któregoś razu.)

Zaczęłam ponownie jeść z przesadną delikatnością – może za bardzo, ale wszystko było dobre – w towarzystwie dziewcząt. Czas mijał i po chwili Alajéa spojrzała na mnie znacząco. Nadszedł czas.

Gardia: Jesteś pewna?

Alajéa: Tak. Jeśli teraz nie spróbuję, to nigdy tego nie zrobię.

Gardia: Okej. No, czas iść.

Obok Alajéi, zbliżyłam się do wody. Byłam boso, by nie zanurzyć moich butów... Znowu boli mnie brzuch...

Gardia: (Mam teraz wodę do kostek.)

  1. (Idź trochę dalej.)
  2. (Nie ruszaj się.)

Wybór 1: ← kto się boi, no kto?

Gardia: (Zatrzymałam się, gdy woda sięgnęła mi do kolan.) (?) ← mówi, że do szczytu łydek, ale to lepiej brzmi

  1. (Idź znowu do przodu.)
  2. (Nie idź już dalej.)

Wybór 1: ← dobra, idźmy na całość!

Gardia: (No dalej, jeszcze trochę...)

Alajéa: Gardienne, czekaj na mnie!

Gardia: Jesteś pewna, że chcesz tu przyjść?

Alajéa: Tak... jestem gotowa iść za tobą.

Gardia: (Widziałam jak drżała, gdy się do mnie zbliżała.)

Gardia: W porządku?

Alajéa: Tak... Nie jestem całkiem spokojna i czuję, jakby chciało mi się płakać, ale nadal chcę iść naprzód. Gardienne, czekaj na mnie! (?)

Gardia: Rozumiem, ja też się dziwnie czuję.

Alajéa: W rzeczywistości, woda jest fajna... Naprawdę dziwnie jest poczuć ciepło oceanu. Czuję, że się z nim ponownie łączę. Mogę ci coś wyznać?

Gardia: Tak, co?

Alajéa: Tęsknię za nim.

Gardia: Och...

  1. Myślę, że on też za tobą tęskni, wiesz.
  2. (Nie wiem, co powiedzieć.)
  3. Będziesz w stanie stopniowo do niego wracać.

Wybór 3:

Alajéa: Tak ... No, mam nadzieję.

Alajéa: Muszę to przemyśleć. (?)

Gardia: Tak, chodź.

Gardia: (Złapałam ją za rękę, ale się nie ruszyła.)

Gardia: Alajea?

Alajéa: Co to...

Gardia: Hej... idziesz? (Dlaczego nie chce się ruszyć?)

Gardia: Karenn!

Alajéa: Woda... jest czerwona...

Gardia: Co? Nie, ona nie jest czerwona...

Alajéa: Jest czerwona... To jest krew... w wodzie...

Gardia: Alajea? Ale co się z tobą dzieje?! (Odwróciłam się do niej i starałam się zrozumieć, co się dzieje.)

Gardia: (Karenn przybiegła do nas i spojrzała na Alajéę.)

Karenn: Nie ma wyboru, musimy stąd wyjść.

Gardia: (Obie wypchnęłyśmy ją z wodą. Wygląda, jakby była w innym świecie.)

Alajéa: Ale co ja zrobiłam? Co ja zrobiłam?

Karenn: Alajea! Obudź się! Jesteś teraz na lądzie. Nie ma krwi w wodzie. Żadnej krwi, słyszysz mnie?!

Alajéa: Ja... co...

Gardia: (Nie przestaje mrugać. Biedactwo, jest zupełnie zdezorientowana.)

Gardia: Lepiej zabierzmy ją do szpitala.

Karenn: Tak. No chodź. Pójdziemy do Eweleïn.

Alajéa: Czuję się dobrze.

Karenn: Tak, jak cokenpat. (?) ← nw

~wychodzimy z plaży, na schody i do H.Q~

~w szpitalu~

Gardia: Ewelein! Mamy nagły wypadek!

Karenn: Alajéa, zrobiła coś wręcz dziwnego.

Alajéa: Nic mi nie jest, do cholery!

Gardia: (Nawet jeśli wszystkiemu zaprzecza, to słucha Eweleïn.) (?)

Eweleïn: Co się z tobą stało, powiedz mi?

Alajéa: Cóż, byłam w wodzie z Gardienne, a potem mnie wyciągnęły, tyle.

Eweleïn: Byłaś w wodzie, to dobrze. Cieszę się słysząc, że tam byłaś.

Karenn: Zapomniała powiedzieć, że nas tym w pewnym sensie przeraziła. (?)

Eweleïn: Co masz na myśli?

Gardia: Mówiła o "krwi w wodzie".

Eweleïn: Och. Rozumiem. Karenn, Gardienne, możecie nas zostawić?

Gardia: Dobrze.

Gardia: (Eweleïn nagle pochmurniała...)

~przenosimy się do sali drzwi~

Gardia: Karenn. Co się stało z Alajéą?

Karenn: Nie mogę wyjaśnić ci w szczegółach, jeśli ci nie powiedziała, a wiem, że to nie jest przypadek... Wszystko, co mogę ci powiedzieć, to to, że jest to powiązane z doświadczeniem sprzed jej pojawienia się tutaj.

Gardia: W porządku, rozumiem. Wciąż mam nadzieję, że nic jej nie jest.

Karenn: Wszyscy mamy mniej lub bardziej skomplikowaną przeszłość, wiesz. To również dlatego wszyscy wylądowali w tej straży. W tej kwestii Alajéa nie jest wyjątkiem od tej reguły. Oskarża się o wiele rzeczy, błędnie...

Gardia: Nie mów nic więcej, porozmawia ze mną, jeśli będzie chciała.

Karenn: ... Możesz iść, zostanę tutaj dopóki stamtąd nie wyjdzie, albo dopóki Ewelein pozwoli mi wejść. Dam ci znać, okej?

Gardia: Jasne.

~nw, nagle wszystko znika~

?: Dobrze wiesz, że nie musisz się za to obwiniać.

~jesteśmy w ciele Alajei~

Alajéa: Wiem doskonale Karenn, powtarzasz mi to cały czas, ale to silniejsze ode mnie.

Karenn: Nie można zmienić przeszłości, wszystko co musisz zrobić, to iść dalej i żyć. Nic nie było twoją winą. Więc skończ natychmiast nad tym rozmyślać. (?)

Alajéa: Dobrze...

Karenn: No, odprowadzę cię i pójdę szybko do Gardienne powiedzieć jej, że wszystko z tobą w porządku.

Alajéa: Och, naprawdę? Jest miła, ale czasami trochę dziwna...

Karenn: Dodatkowo nie pochodzi z tego świata.

Alajéa: Czuję, że za szybko ją oceniłam.

Karenn: Wszyscy popełniamy błędy w naszych osądach.

~znowu jako Gardia~

Gardia: (Nie wiem co o tym myśleć.)

Gardia: (W pewnym sensie mogę zrozumieć tę "nieobecność" Alajéi... miałam to samo z hamadriadą... Zastanawiam się co z jej przeszłości sprawia jej problemy.)

Gardia: (Lepiej pójdę się przebrać, nadal mam mokre stopy.)

~idziemy do pokoju~

Gardia: (Weszłam do pokoju i położyłam swoje rzeczy, potem ściągnęłam buty i skarpetki.)

Gardia: ([imię chowańca] wrócił właśnie ze swojej eksploracji... musiał czuć, że nie jest ze mną dobrze, bo przyszedł się do mnie przytulić.)

Gardia: Cóż, przynajmniej jest tu ktoś, kto mnie kocha.

Gardia: (Położyłam się na łóżku, czas na krótką drzemkę.)

'*Puk puk*

Gardia: Tak, kto tam?

?: To Karenn!

Gardia: Och, otwarte! (?)

Karenn: Chciałam powiedzieć ci kilka nowości o Alajéi. Nic jej nie jest, Eweleïn powiedziała, że to normalne i jest zaskoczona tym, że Alajéa nie miała więcej kryzysu tego rodzaju. Spędzę z nią wieczór... (?)

Gardia: Bardzo się o nią martwisz.

Karenn: Nie martwiłabyś się, gdyby ktoś z twoich przyjaciół miał problemy? (?)

Gardia: Och, tak, oczywiście! Nie wiedziałam, że przyjaźnisz się z nią do tego stopnia.

Karenn: No... tak.

  1. Nie musisz się o nią tak zamartwiać. Poddawanie się chandrze nie jest dobre.
  2. Nie martw się, jestem pewna, że poczuje się lepiej w ciągu kilku dni.
  3. To urocze, że się tak o nią martwisz.

Wybór 2:

Karenn: Mam nadzieję...

Gardia: No dalej, przestań się tak martwić, okej?

Karenn: To nie wszystko. (?)

Gardia: Ach?

Karenn: Nie chciałam rozmawiać o tym z Alajéą, ale bardzo martwię się o chłopców. Nevra powinien był wrócić wczoraj i wiem, że jest tak samo z Valkyonem i Ezarelem... spytałam Miiko gdzie oni byli i mi nie odpowiedziała.

Karenn: To nie w ich stylu, żeby się spóźniać nikogo przy tym nie powiadamiając...

Gardia: Skąd wiesz, że nie ma od nich żadnych wieści?

Karenn: ... Szpiegowałam Miiko i Leiftana, oboje o tym rozmawiali.

  1. Co dokładnie powiedzieli?
  2. Och, to nie wygląda zbyt pocieszająco.
  3. Tak bardzo się martwisz?

Wybór 3:

Karenn: Nie martwię się, to jest po prostu nietypowe...

Gardia: Rozumiem, ale będzie dobrze, wrócą.

Karenn: Skoro tak mówisz...

Gardia: (Wyszła z pokoju i przeprosiła.)

Gardia: (Biedna Karenn, pewnie często się tak martwi. Osobiście nie czuję, by ich nieobecność była nienormalna lub zbyt długa.)

Gardia: (Nawet jeśli to prawda, że tęsknie za Ezarelem/Nevrą/Valkyonem...)

Gardia: (Lepiej postaram się o tym nie myśleć, ale muszę przyznać, że słowa Karenn nie są zbyt pocieszające.)

Dalszą część dnia kontynuowałam najnormalniej jak się dało: dyskusja z Chromem na rogu korytarza, badania nad historią Eldaryi, itd...

~przenosimy się do biblioteki~

Gardia: (Tutaj, w tej książce, odnoszą się do portali. Z tego co czytam wynika, że były one przyczyną wielu wojen.)

Gardia: (Według rycin, wydają się być śmiertelne.) (?)

Gardia: (Ale nie potrafię zlokalizować dat tych zdarzeń.) (?)

Kero: Więc? Ta książka jest interesująca?

Gardia: Tak, widzę, że mówi o portalach i przyznaję, że zadaję sobie wiele pytań.

Kero: Na przykład?

Gardia: Wojny, było ich wiele.

Kero: Tak, na szczęście, okres ten się skończył... nawet jeśli wciąż cierpimy z ich wpływu. Inne pytania?

Gardia: Tak. Nie potrafię zbytnio dopasować tych dat z tymi z mojego świata... I jak to możliwe, że jest zapisana w moim języku?

Kero: Jeśli chodzi o daty, to myślę, że mam książkę z odpowiednikami, jednak nie wiem, gdzie ją dałem. Jeśli chodzi o twój język, od zawsze mieliśmy nawyk pisania i mówienia. To naturalne.

Gardia: Wszyscy macie w zwyczaju mówić wieloma językami, tak?

Kero: Prawie, z pewnymi wyjątkami. Mówię w trzech językach i dwóch dialektach.

Gardia: Och! Jestem pod wrażeniem. ← ja również :)

Kero: Och, wiesz, to nic, Ykhar mówi w ponad piętnastu różnych językach i dialektach.

Gardia: Naprawdę? Nie powiedziałabym. (?) ← no to wiemy do kogo uczęszczać na lekcje ^^

Kero: Postaram się jak najszybciej znaleźć ci kopię mojej książki.

Gardia: Okej! Chyba wrócę później, zaczyna się robić późno, zgaduję, że masz zamiar zamknąć bibliotekę?

Kero: Tak, właśnie dlatego do ciebie przyszedłem.

Gardia: Nie martw się, rozumiem.

Gardia: (Dobrze, tym razem, lepiej pójdę prosto do łóżka.)

~idziemy do pokoju~

Gardia: (Znowu zaczęłam myśleć o tym, co powiedziała mi Karenn... Nie powinnam się martwić. Nie ma sensu się stresować.)

~chyba śnimy~

Gardia: (Hmm... ktoś jest przede mną.)

  1. Nevra, czy to ty?
  2. Ezarel, czy to ty?
  3. Valkyon, czy to ty?

Jeśli stoi przed nami:

Ezarel

Ezarel: Nie, Miiko, nie widać? Patrz, nie mam piersi i dużych ogonów.

Gardia: Ez...

Ezarel: No, trzeba znowu zająć się tym drewnem. (?)

Gardia: O czym ty mówisz?

Ezarel: Nie słuchałaś podczas przemówienia Miiko? Dlaczego według ciebie tu jesteśmy?

Gardia: Gdzie?

~pojawiamy się w sylve~

Ezarel: Jesteś nudna. (?)

Gardia: Ezarel...

Ezarel: Chodź, na stałe pozbędziemy się twojego wielkiego przyjaciela. (?)

Gardia: Hamadriady?

Ezarel: Oczywiście.

Gardia: Ale ona nie żyje.

Ezarel: Tak, tak myśleliśmy. W skrócie, tym razem, jej to nie ominie. (?)

Gardia: Nie rozumiem...

Nevra

Nevra: A kogo byś chciała? Pośpieszysz się? Nie mamy nic więcej do roboty! Musimy wydostać się z tego lasu!

Gardia: Jakiego lasu?

Nevra: Jak sądzisz, który mam na myśli?

Gardia: Nevra?

~w sylve~

Nevra: ...

Gardia: Co my tu robimy?

Nevra: Idziemy walczyć z hamadriadą, co za pytanie!

Gardia: Ale ona nie żyje.

Nevra: Tak, tak myśleliśmy. Nie uniknie tego teraz. Idziesz?

Gardia: Nie rozumiem...

Valkyon

Valkyon: Tak, no, idziesz?

Gardia: Gdzie?

Valkyon: Walczyć z hamadriadą.

Gardia: Ale ona już nie żyje.

Valkyon: Jak myślisz, dlaczego las znowu jest w tym stanie?

Gardia: Słucham?

~w sylve~

Valkyon: Więc wiesz już, gdzie jesteśmy?

Gardia: Valkyon... Nie rozumiem.

~ciemno~ (odtąd to samo)

Gardia: (Obudziłam się z szeroko otwartymi oczami. Rany, co to był za sen?!)

Gardia: (Dlaczego śniło mi się, że ona wróciła? Czy to w ogóle możliwe?)

Gardia: (Serce bije mi jak szalone...) (?)

Gardia: (Rha! Muszę przestać o tym myśleć... dlaczego on tam ze mną był?)

Gardia: (Pójdę się trochę przewietrzyć i pomodlę się, by ten dzień skończył się szybciej... albo, by chłopacy niedługo wrócili.)

~wychodzimy; przy altanie~

Leiftan: No, ktoś tu wstał dzisiaj lewą nogą.

  1. Uważasz, że jestem w złym humorze?
  2. Wcale nie, po prostu miałam zły sen.
  3. Wcale nie, zapewniam cię.

Wybór 1:

Leiftan: Niekoniecznie w złym humorze, ale wyglądasz, jakbyś spędziła pamiętny wieczór.

Gardia: Trochę, miałem zły sen.

Leiftan: Naprawdę? O czym śniłaś?

Gardia: O powrocie hamadriady, między innymi...

Leiftan: Rozumiem, to całkiem normalne. Ale nie martw się, ona nigdy nie wróci.

Gardia: Tak, próbuję to sobie powiedzieć.

~w bibliotece~

Gardia: (Och, co ona robi w bibliotece?)

Miiko: Ykhar, jeśli chodzi o pokoje... Wszystko okej?

Ykhar: Tak!

Miiko: A menu?

Ykhar: Zatwierdzone przez Karuto.

Gardia: (Wyglądają na zajęte, zastanawiam się, co się dzieje. Nie powinnam im przeszkadzać.) ← może przygotowują się na przyjście chłopaków?

Gardia: (Zastanawiam się, co się w ogóle dzieje.)

~w kuźni~

Chrome: Hej baby. Co tam? ← Hahahah xD

Gardia: Chrome, wszystko w porządku?

Chrome: Tak, dlaczego pytasz?

Gardia: Co to był za wstęp "hej baby"...

Chrome: Próbuję nowych rzeczy, żeby zobaczyć, co przyciągnie większość ludzi, rozumiesz.

  1. Próbujesz komuś zaimponować?
  2. Zapomnij tę formułkę, odradzam jej.
  3. Powinieneś zostać taki, jaki jesteś...

Wybór 3:

Gardia: Jeśli ludzie są zainteresowani tobą za to kim jesteś, to czy nie jest to może bardziej opłacalne, niż jeśli podszywasz się pod kogoś innego? (?)

Chrome: Hmmm, masz rację. Dziękuję!

~na stołówce~

Eweleïn: Hop hop hop, panienko! (?) ← wtf?

Gardia: Cześć Eweleïn.

Eweleïn: Jak się czujesz?

Gardia: (Lepiej jej nie okłamywać.)

Gardia: Jestem trochę zmęczona, źle spałam tej nocy.

Eweleïn: Chcesz, żebym cię osłuchała?

Gardia: Ach nie, po prostu miałam zły sen... miałam tak przez kilka ostatnich dni. To przejdzie.

Eweleïn: Okej, nie wahaj się do mnie przyjść.

~w spiżarni~

Gardia: (Wpadłam na kogoś.)

Kero: P-Przepraszam!

Gardia: Och Kero! Nic ci nie jest?

Kero: Nie, nic... O rany, wszystkie moje papiery są na podłodze.

Gardia: Pomogę ci.

Gardia: (Pochyliłam się, by zebrać papiery.)

Gardia: (Hej, to mówi o przybyciu jakiegoś "Huang Hua" do Centrali. Może to nowy rekrut?)

Kero: Dziękuję!

Gardia: (Pobiegł z prędkością światła.)

~do pokoju~

Gardia: (Rozmawiałam z niektórymi członkami straży, ale nie potrafię pozbyć się z mojej głowy tego, co powiedziała mi Karenn i tego dziwnego snu...) (?)

Gardia: (Naprawdę powinnam przestać zawracać sobie głowę czymś tak nieistotnym. Jest tyle ważniejszych rzeczy do przemyślenia, ale...)

  1. (... Nie potrafię przestać myśleć o Nevrze.)
  2. (... Nie potrafię przestać myśleć o Ezarelu.)
  3. (... Nie potrafię przestać myśleć o Valkyonie.)

Wybór 1/2/3: //

Dzień toczył się tak jak inne... Minęły dwa dni, podczas których wydarzyło się wiele rzeczy: nieszkodliwych dla niektórych, bardzo ważnych dla innych.

Pomimo tych wszystkich dobrych nowin, byłam coraz bardziej zaniepokojona. Moje koszmary pojawiały się dalej, coraz bardziej pilne... czasami o Ezarelu... czasem Valkyonie... czasem Nevrze.

Na szczęście, inne wieści zajęły moje myśli. Alajéa czuła się znacznie lepiej. Karuto pozwolił mi dodać ciasto "opera" w celu zmodernizowania deserowego menu. Mogłam również wykonywać małe zadania, takie jak wybieranie i obchodzenie się z żywnością. (?)

Misją dzisiejszego dnia było użyczyć pomocnej dłoni purrekos, które mają stragany na rynku. Nic nadzwyczajnego, ale cała praca była warta zachodu. (?)

Gardia: (Powinnam również zanieść tę torbę z kapustą Purral.)

~wychodzimy; idziemy na rynek~

Gardia: Proszę bardzo, to była ostatnia torba.

Purral: Wspaniale moja piękna. Jesteś naprawdę słodka.

Gardia: Wykonuję moją pracę, dziękuję! (?)

Purreru: Pu-Purral... Przepraszam, że przeszkadzam, ale mam mały problem...

Purral: O co chodzi mój przyjacielu?

Purreru: M-Mam dostawę przynęt, która przyjechała niespodziewanie... C-Czy mogę wziąć jednego z twoich rekrutów, by mi pomógł?

Purral: Hmmm, mam sporo ludzi, wiesz. Musiałam poprosić Miiko, by zamieścić swoje ogłoszenie.

  1. (Zaoferuj pomoc.)
  2. (Nie proponuj pomocy.)

Wybór 1: (ale tak czy siak pomagamy)

Gardia: Mogę ci pomóc, jeśli chcesz Purrerru.

Purreru: N-Naprawdę?

Gardia: Tak.

Poszłam za Purreru do jego stoiska i zaczęłam odpowiednio porządkować przynęty, gdy usłyszałam jak dwie kobiety ze sobą dyskutowały. Były zbyt daleko od straganu, przy którym byłam, bym mogła je zobaczyć, ale dobrze rozumiałam o czym mówiły.

?: Szef straży z takim opóźnieniem ze swojej misji. To bardzo niepokojące.

?: Masz rację, mam nadzieję, że ma na to dobrą wymówkę.

Gardia: ("Szef straży"? Ale o kim one mogą mówić?)

Gardia: (Pobiegłam przed stragan, ale zniknęły.)

Gardia: (Czy ja dobrze zrozumiałam o czym mówiły? Czy to możliwe, że on wrócił?!)

Gardia: (Nie mam już wątpliwości...)

Gardia: Purreru... będziesz mnie jeszcze potrzebować?

Purreru: M-Masz coś ważnego do zrobienia?

Gardia: Tak... tak jakby.

Purreru: Ty... m-możesz. Dziękuje za pomoc…

Gardia: Dziękuję, że mnie puszczasz! Do zobaczenia wkrótce!

~idziemy w stronę Wielkiej Bramy~

~w schronie~

Karenn: Hej panienko, jeśli go szukasz, to jest w ogrodach.

Gardia: C-Co...? J-Jak to...

Karenn: Wiem wszystko. No, idź już!

Gardia: ...

~idziemy do Wielkiej Bramy~

Gardia: (Przyszłam do bramy, mając nadzieję na znalezienie kogoś... ale nikogo tu nie ma.)

  1. (Nevra, gdzie jesteś?)
  2. (Ezarel, gdzie jesteś?)
  3. (Valkyon, gdzie jesteś?)

Jeśli szukamy

Ezarela

Gardia: (Obróciłam się na pięcie, zanim usłyszałam czyjś głos z altany.)

~przenosimy się do altany~

Gardia: (Jest tutaj...)

Gardia: Ezarel!

~ilustracja~ ← jakie to sweet ^^

Gardia: (Podbiegłam i skoczyłam w jego ramiona... to było coś bardziej jak odruch.)

Gardia: (Mam wrażenie, że nie cieszy się z tego tak jak ja.) (?)

Gardia: (Boże, już żałuję tego, co właśnie zrobiłam.)

Gardia: (Zaczęłam się od niego odsuwać...)

Ezarel: Gardienne?

Gardia: Ezarel... ja... przepraszam...

Nevry

Gardia: (Obróciłam się na pięcie, zanim usłyszałam czyjś głos przy łukach.)

~przenosimy się do łuków~

Gardia: (Jest tutaj...)

Gardia: Nevra!

~ilustracja~

Gardia: (Podbiegłam i skoczyłam w jego ramiona... to było coś bardziej jak odruch.)

Gardia: (Czuję jak jego ramiona zacieśniają się wokół mnie.)

Gardia: (Boże, już żałuję tego, co właśnie zrobiłam.)

Gardia: (Zaczęłam się od niego odsuwać...)

Nevra: Gardienne?

Gardia: Nevra... ja... przepraszam...

Valkyona

Gardia: (Obróciłam się na pięcie, zanim usłyszałam czyjś głos przy wiśni.)

~przenosimy się do wiśni~

Gardia: (Jest tutaj...)

Gardia: Valkyon!

~ilustracja~

Gardia: (Podbiegłam i skoczyłam w jego ramiona... to było coś bardziej jak odruch.)

Gardia: (Czuję jak jego ramiona zacieśniają się wokół mnie.)

Gardia: (Boże, już żałuję tego, co właśnie zrobiłam.)

Gardia: (Zaczęłam się od niego odsuwać...)

Valkyon: Gardienne?

Gardia: Valkyon... ja... przepraszam...

Koniec odcinka

'* co nieco o tym cieście (podobno to tradycyjne francuskie ciasto) → po polsku i po francusku

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.