FANDOM


Strona zawiera nieoryginalne tłumaczenie

Ta daam!! Już jest, yeah!! Było trochę kłopotów, ale mimo wzystko jest to w miarę logicznie przetłumaczone ;p  Jeśli znajdziecie jakieś błędy, to powiedzcie mi o nich, wtedy poprawię :) Będę wdzięczna za wasze opinie co do tego. (Poprawiona nazwa - Eldarynka na - Gardienne.)

< Nowsza wersja >

Od zawsze podobały mi się wędrówki po lesie. To najbardziej relaksujące miejsce na świecie, do którego idę za każdym razem, kiedy chcę się odizolować. A będąc zupełnie szczerym, to było to, czego najbardziej potrzebuję w tym momencie.

Moje studia są bliskie ukończenia, co oznacza, że wkrótce wejdę w świat pracy: nowe kody, nowe zasady... i pełno nowych obowiązków.

Jak zwykle, spojrzałam wokoło, by nie myśleć o tym, czego mogę się spodziewać. To wtedy zauważyłam gatunek grzybów, którego nigdy wcześniej nie widziałam. Ciekawa, zbliżyłam się, by spojrzeć na nie z bliska.

Rosły w taki sposób, że stworzyły idealny okrąg, a trawa w jego centrum sprawiała wrażenie świeższej niż ta, którą szłam do tej pory.

W momencie, gdy weszłam w krąg, pojawiły się świetliki, które zaczęły kręcić się wokół mnie.

Gardia: Eh, ale! Co to jest?!

Zamrugałam kilka razy, by przyzwyczaić się do oślepiającego światła. Byłam w stanie zauważyć kilka kształtów i kolorów wokół mnie, choć...

Las zmienił się w zupełnie inne miejsce, mile od wszystkiego, co mogłam wiedzieć lub zobaczyć w całym moim życiu.

Gardia: Cholera! Gdzie ja wpadłam?

Obserwowałam ten ogromny pokój, by znaleźć wyjaśnienie. Potem zatrzymałam mój wzrok na krysztale, który stał w środku.

Gardia: To jest piękne...

Zahipnotyzowana jego błyskiem, zbliżyłam się do niego, by go dotknąć.

(Ilustracja)

Gardia: ...

?: Eh! Kim jesteś? Jak się tu dostałaś?

Gardia: Odwróciłam się, zaskoczona.)

Miiko: Zadałam pytanie! Czy jesteś częścią templariuszy? Może Wolnomularzy?<-- sugestia

Gardia: C-Czekaj, nie rozumiem o czym mówisz!

Miiko: Odpowiedz!

Gardia: (Ogień? Ale jak ona to zrobiła?)

Gardia: Ja ... ja byłam w lesie, szłam sobie i było tam światło...

Usłyszałam jakiś hałas...

< Bam !! >

Miiko: Co się znowu dzieje?!

Gardia: Skąd mam wiedzieć? Dopiero co się tu pojawiłam!

Miiko: Jamon, zrób to, co musisz zrobić. Znasz procedurę. Zajmiemy się tym później. Zobaczę, co się dzieje.

Gardia: Procedura? Jaka procedura?

Kobieta-lis odeszła bez słowa, pozostawiając sprężone powietrze. Potem pojawiła się przede mną ściana, blokując moją wizję. Ściana lub raczej... tułów. Podniosłam głowę, aby zobaczyć, co jest tak gigantyczne. Jest wyższy ode mnie o co najmniej dwie głowy!

W końcu, zaczęłam zastanawiać się, jakim sposobem nie zauważyłam od razu obecności tego potwora w pokoju.

Jamon: Grrr...

Gardia: (T-To musi być ten "Jamon", o którym mówiła przed chwilą tamta dziewczyna).

Miał – nie ważne jak spojrzeć - głowę świni ... lub guźca. W każdym razie, miał więcej mięśni niż meksykański zapaśnik... Nagle chwycił mnie za ręce i wyciągnął mnie z pokoju.

Gardia: Hej! Ostrożnie! To boli!

Jamon: Grumpf.

Gardia: U-Uwolnij mnie !!

Walczyłam, aż poczułam ostry ból w przedramieniu... po czym zrezygnowałam. Minęliśmy kilka dziwnych części przed przybyciem w ciemniejsze miejsce, bez okien. Były tam ogromne schody, które wydawało się nie mieć końca.

Gardia: Gdzie mnie prowadzisz?!

Jamon: Grr...

Gardia: Ale odpowiedz mi!

Moje pytanie pozostało bez odpowiedzi... Szliśmy dalej robiąc jeszcze wiele kroków, a moje nogi były jak z waty. Podniosłam głowę, by zobaczyć, gdzie jestem. Następnie bestia wrzuciła mnie do jednej z cel.

Jamon: Nie ruszaj się...

Gardia: Co? Poczekaj, nie zostawisz mnie tutaj?

Jamon: Miiko powiedziała: "Nie ruszaj się"...

Gardia: Ale ja nie mam zamiaru tu zostać! To nie jest śmieszne! Wracaj! P-Proszę...

Odrobina optymizmu, którą miałam, uleciała. Było więc jasne, że skoro nie wiem nawet, gdzie jestem, nie będę w stanie odnaleźć mojego domu.

Jestem uwięziona, zamknięta w najbardziej ponurej części, jaką kiedykolwiek widziałam. A kiedy myślałam, że nie może być już gorzej, w wodopoju przede mną pojawił się jakiś cień.

Przebiegł mnie dreszcz... ktoś lub coś patrzył na mnie! Powoli wycofałam się, by dotknąć dna kraty celi... Czy jestem tutaj jako przekąska dla tego potwora?

Na moje szczęście, bestia nie była w nastroju, by mnie odwiedzić i zamiast tego zanurzyła w wodzie. Drżąc na całym ciele, pozwoliłam sobie zsunąć się na zimną, żelazną klatkę.

Miałam nadzieję, że to koszmar, z którego szybko się obudzę. Ale ból w ramieniu szybko zaprowadził mnie z powrotem na ziemię i dał mi do zrozumienia, że to wszystko było prawdziwe. W ciągu kilku minut, moja głowa wypełniła się przerażającymi myślami. Zaczęłam panikować wyobrażając sobie najgorsze scenariusze.

Gardia: Ach, cholera... co się ze mną stanie?


Pierwsza wersja:

Palnęłam się kilka razy w głowę, mając nadzieję na znalezienie wyjaśnienia dla tego wszystkiego, co się stało, aż dostałam zawrotów głowy... Wtedy zauważyłam dziwny kryształ w środku tego ogromnego pokoju.

Gardienne: T-To jest piękne...

Jak przyciągana delikatnym blaskiem, który emanował, podeszłam. Wspięłam się po schodach, wyciągając do niego moje ręce. Moje palce drżały, kiedy były na jego wysokości.

(Ilustracja)

Miiko: Hej! Kim jesteś?! Jak tu przybyłaś?!

Gardia: Ah! (odwróciłam się, zaskoczona.)

Miiko: Zadałam pytanie! Czy jesteś częścią templariuszy? A może Wolnomularzy? <-- sugerowana wersja/sugestia

Gardia: C-Czekaj, nie rozumiem o czym mówisz!

Miiko: Odpowiedz!

Gardia: W-Wow! (Ja ..ja śnię... jak ta "osoba" zrodziła ogień w tej klatce?) - Gdyż wkurzona Miiko wywołuje ogień ze swojej klatki, którą trzyma-

Gardia: Ja... ja byłam w lesie, szłam i tam było światło... i... ha ha!

Gardia: Ha ha ha! Rozumiem, że to ukryta kamera, prawda?

... To przecież jedyne możliwe wyjaśnienie... przynajmniej na razie, takie, które wydaje się dość wiarygodne. -Zaczęłam się nerwowo śmiać- Szukałam tej kamery, lecz jej nie znalazłam. Po chwili usłyszałam hałas. ...

< Bam !! >

Miiko: Co się znowu dzieje?!

Gardia: T-to nie ja, przysięgam!

Miiko: Jamon, zrób to, co masz zrobić. Znasz procedurę. Zajmiemy się tym później. Zobaczę, co się dzieje.

("Jamon"?) Lisia kobieta odeszła bez słowa, pozostawiając za sobą ciszę. Potem pojawiła się przede mną ściana, blokująca mi widok. Ściana lub raczej... tułów. Podniosłam głowę, aby sprawdzić, kto jest tak gigantyczny. Przewyższa mnie o co najmniej dwie głowy! Zaczęłam się zastanawiać, jak mogłam nie od razu zauważyć obecności tego potwora w pokoju.

Gardia: E-hm... Cześć?

Jamon: Grrr...

Gardia: (T-to musi być "Jamon" o którym mówiła tamta dziewczyna.)

On ma – nie ważne gdzie spojrzeć – głowę świni... lub guźca. W każdym razie, miał więcej mięśni niż meksykański zapaśnik... Nagle złapał mnie za rękę i wyciągnął mnie z pokoju.

Gardia: Ech! Ostrożnie! Ranisz mnie!

Jamon: Grumpf.

Gardia: Uwolnij mnie !!

Zrezygnowana, przestałam dyskutować, widząc, że nie ma to sensu... Minęliśmy kilka dziwnych pokoi przed przybyciem w ciemniejsze miejsce, bez okien. Były tam gigantyczne schody, które wydawały się nie mieć końca.

Gardia: N-nie będziemy schodzić całkiem na dół, co?

Jamon: Grr...

Gardia: (przełknęłam ślinę) ... D-dobra, dobra, ja nic nie powiedziałam!

Byłam przygnębiona, zauważając ile jeszcze kroków mam do przebycia... Moje nogi były zdrętwiałe, a moje ramię było pod naciskiem "Jamona". Podniosłam głowę do góry, by zobaczyć, gdzie jestem . Następnie bestia wrzuciła mnie do celi.

Jamon: Nie ruszaj się...

Gardia: C-co?! Poczekaj, nie zostawisz mnie tutaj?

Jamon: Miiko powiedziała: "Nie ruszaj się" ...

Gardia: A-Ale ja nadal nie chcę tu zostać!

Gardia: C-czekaj! To nie jest śmieszne! Wracaj! P-proszę...

Odrobina optymizmu, którą miałam, uleciała. Hipoteza o jakiejkolwiek ukrytej kamerze staje się coraz bardziej absurdalna... A przez te rozległe, przylegające piwnice staję się coraz bardziej zdezorientowana.

Stało się więc jasne, że skoro nie wiem nawet, gdzie jestem, to nie będę w stanie odnaleźć mojego domu. A teraz jestem więźniem, zamkniętym w najbardziej ponurym pomieszczeniu, które kiedykolwiek widziałam.

Gardia: Nie wiem, co zrobiłam w moich poprzednich wcieleniach, że spotyka mnie coś tak nieprzyjemnego...

Właśnie wtedy, kiedy myślałam, że nie może być już gorzej, cień pojawił się w wodopoju, który jest przede mną.

Gardia: E-Eh...

Przeszedł mnie dreszcz... ktoś lub coś wpatrywało się we mnie! Powoli, wycofałam się, by natknąć się na kraty celi... Miałabym służyć jako przekąska dla tego potwora? Na moje szczęście, bestia nie była w nastroju, by mnie odwiedzić i zamiast tego, zanurzyła się w wodzie. Drżąc na całym ciele, pozwoliłam sobie zsunąć się na zimną żelazną klatkę.

Zaczęłam mieć nadzieję na to, że jest to koszmar, z którego szybko się obudzę. Ale ból w ramieniu szybko zaprowadził mnie z powrotem na ziemię i dał mi do zrozumienia, że to wszystko jest prawdziwe. W ciągu kilku minut, moja głowa wypełniła się przerażającymi myślami. Wpadłam w panikę wyobrażając sobie najgorsze scenariusze.

Gardia: Ach, cholera... co się ze mną stanie?

Koniec odcinka 1

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.