FANDOM


Rozdział 22

Leif: Powinienem był pozbyć się go kiedy miałem okazję... Dlaczego byłem tak głupi. Nie powinienem być tak pewien, że wybierze akurat mnie podczas gdy wciąż czuje coś do tego kretyna... Może powinienem zabrać się do tego całkiem inaczej... Może czas trochę namieszać jej w głowie.

  • puk puk*

Leif: Kogo o tej porze tu niesie...


Otworzyłem drzwi, zobaczyłem w progu Estellain.

E- H-hej? 
Leif- Och, witaj. (powiedziałem zbyt zimnym tonem, bo od razu zauważyłem jak jej nieśmiały uśmiech zszedł z twarzy). Przepraszam, trochę się zamyśliłem, to znaczy, chciałem powiedzieć...

Leif: Nie dała mi skończyć zdania, podeszła szybko do mnie i zaczęła namiętnie całować. Odruchowo złapałem ja za ramiona i przyciągnąłem do siebie. Tym razem jej nie puszczę, nie pozwolę jej odejść nigdzie. Wprowadziłem ją do swojego pokoju, wciąż namiętnie całując, ona to odwzajemniała. Widziałem jak zaczyna się rumienić, nie wiem dlaczego ale podobało mi się to, ta jej  niewinność... Skoro sama przyszła, to może nie będę musiał nic manipulować nią... Nie czas o tym myśleć, widzę, jak moja mała Estellain zaczyna się niecierpliwić. Delikatnie podnoszę jej głowę, zdążyła jedynie delikatnie zębami uszczypnąć moją skórę na szyi.

Leif- Co kochana byś chciała? 
E- Tylko ciebie...

Leif: Miała oczy pełne pożądania, była głodna mojego ciała.


Zaprowadziłem ją do swojego łóżka rozbierając w międzyczasie.

Leif: Była taka piękna i tylko moja... Szybko rzuciła mnie na łóżko, czego nigdy bym się nie spodziewał patrząc na jej gabaryty. Niby jest taka drobna i delikatna, ale w tych sprawach...

Leif- Ach!! 
E- Przepraszam, ale pożądam cie, od tak dawna.. 
Leif- W porządku, ukochana rób co tylko zechcesz.

Leif: Wzięła mnie na poważnie, zostałem rozebrany i związany, łącznie z oczami... Nigdy nie spodziewałbym się, że kiedykolwiek coś takiego zrobi. Poczułem delikatne mówienie w okolicy torsu. Głaskała mnie po bokach klatki i całowała, zjeżdżając coraz to niżej i niżej... Zatrzymała się przy moim brzuchu i poczułem, jak mnie całuję, delikatnie podgryza i robi malinki. Jedna zrobiła mi na boku, nie widziałem niczego, jednak czułem, jak się czerwieni, aż w końcu zjeżdża swoimi delikatnymi ustami do czułego punktu.

Leif- Estellain, proszę... 
E- Csii... Skup się na przyjemności.

Leif: Powiedziała, po czym zaczęła jedna ręką dotykać mojego członka, a następnie zaczęła go lizać, przeszły mi aż ciarki, gdy zdecydowała się wziąć go całego do ust. Była delikatna, a jednocześnie brutalna. Miałem ochotę zerwać te linki, które przywiązała do ramy łóżka i rzucić ją na łóżko. Chciałem być w niej, dobijać się do niej i sprawić, żeby była na zawsze moja. To ona jest kobietą mojego życia, ona jest sensem wszystkiego, nigdy nie wybaczyłbym sobie gdyby coś się jej stało, tylko z nią chciałbym mieć rodzinę, której nigdy nie miałem.. Jednak nie mogę, jako Aengel, nie dane jest mi mieć rodzinę. Nie mogę sobie zaprzątać tym głowy, podczas gdy moja ukochana bawiła się mną, ja próbowałem rozwiązać pętle na rękach. W końcu udało mi się, złapałem ją szybko za głowę i pociągnąłem do siebie. Namiętnie całowałem jej usta, moje ręce błądziły po jej ciele. Czułem, jak bardzo mnie pragnie. Byłem szczęśliwy. Położyłem ją na łóżku, zacząłem delikatnie ja całować, jednak mimo to ona coraz bardziej naciska łatwo, czułem, jak bardzo mnie pragnie. Zacząłem drażnić ją coraz bardziej, mocniej naciskałem, dotykałem ją, sprawiałem jej przyjemność.


====Gdy już miałem wejść i zacząć robić swoje...  ====

Leif- Estellain? 
E- Tak? 
Leif- Kocham cie. 
E- Wiem, a ja....

Rozległo się pukanie do drzwi...

  • puk puk*

Ew- Leiftan obudź się!!

  • Puk puk*

Ew- Leiftan, szybko, wstawaj!

Leif: Ech, kolejna noc, kolejny ponury dzień... Spojrzałem na miejsce obok w łóżku, nie było tam nikogo. Eweline ciągle puka do drzwi, może ma naprawdę ważna sprawę..

Ew- Leiftan?! 
Leif- Wstałem, wstałem, co się dzieje? 
Ew- Z Estellain jest źle! 
Leif- Co?!?!?!

Rozdział 23

Nie mogłem uwierzyć w jej słowa...

Leif- Co?!?!?!

Leif: Zerwałem się z łóżka na równe nogi, tak jak poszedłem spać, tak wyleciałem z pokoju i wpadłem wprost w Eweline, obok której stał Nevra.

Leif- Co się z nią stało?! Gdzie ona jest?! 
Ew- Nie wiemy... Wyruszyła wczoraj na misję, miała wrócić tego samego dnia i nie pojawiła się. 
Nev- Myśleliśmy, że ktoś ją zatrzymał ale nie było nigdzie śladów porwania. 
Leif- Jaka misję?! Gdzie?! 
Ew- Na polane i do głębokiego lasu po składniki na eliksir dla Purro... 
Leif- I pozwoliliście jej iść samej?! 
Nev- Chcieliśmy, żeby poszła z Ezarelem, ale ona powiedziała, że chce być sama... 
Leif- Sama, czyżby problemy w raju... 
Nev- Od powrotu ze świątyni, po ocaleniu kryształu, stało się jakaś inna... 
Leif- Rozumiem, a dlaczego prościej mnie o znalezienie jej, a nie Ezarela? (Zapytałem z kpiną). 


Nev- Poszedł razem z Valkyonem. Ale musieli szybko wrócić, zaczęły ginąć chowańce i ludzie , jak za czasów Jannette i Chreema... 
Leif- Czyżby draugl wrócił? 
Ew- Miejmy nadzieję, że nie...


Pierwszy raz od długiego czasu zacząłem się bać. Draugl to nie był żart. Jeśli on porwał Estellain to już jej nie odzyskam...

Ew- Leiftan, potrzebujemy twojej pomocy. Rasa Loriet potrafi znaleźć osoby, którym powierzyły swoją krew, nawet z oddali...
Leif- Chcecie abym zobaczył, czy jest gdzieś blisko? 
Ew- Tak. 
Leif- Dobrze, muszę zostać sam. 
Nev- W porządku.


====Wyszli, zostałem sam... Nie jestem Loriet tylko Daemonem nie mogę jej tak zlokalizować... Ale... Ale mogę wedrzeć się w jej duszę.  ====

Leif: Obiecałem sobie, że nigdy nie zrobię jej tego. Ale nie miałem wyjścia, musiałem jej pomóc. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby coś jej się stało. Jako Daemon nie powinienem mieć uczuć, nie powinienem był się zakochać, a jednak stało się... Ona jest dla mnie o wiele więcej ważniejsza, niż bycie tym, kim jestem. Cierpię każda częścią ciała, boję się o nią. Gdyby nie fakt, że jestem ostatni ze swojej rasy, już dawno byłbym martwy. Ani daemony, ani aengele, żadne z nas nie mogło zakochać się w kimś innej rasy.

Leif- Estellain, ty jesteś tą której mi trzeba...

Leif: Westchnąłem. Kocham ją, ciągle śni mi się po nocach, chciałbym żeby było między nami tak, jak we śnie.

Ew- Leiftan, Miko wzywa cię do kryształowej sali, nie mamy czasu czekać, wysyłamy zwiady do lasu.
Leif- Idę.

Leif: Cholewa, żeby wejść do jej duszy potrzebuje spokoju i czasu. Nie zrobię tego teraz, kiedy muszę wyjść. Chyba że wymknę się gdzieś podczas poszukiwań i wtedy to zrobię...


====Udałem się do Kryształowej Sali, czekała tam już na mnie Miko i inni członkowie straży. Widziałem Ezarela, był w szoku i miał przeszklone oczy, wyglądał jak trup..  ====

M- Dobrze, że już jesteś Leiftan.
Leif- Wybacz , że tak długo, ale musiałem coś zrobić.
M- W porządku, zaczynamy.
Ez- Miko ja pójdę na polane, tam gdzie było drzewo Yvoni.
M- Dobrze ale nie idź tam sam, niech Chrome idzie z tobą.
Ez- Dam sobie radę...
M- Nie, nie tym razem.
Ez- Dobrze. Chrome idziemy, musimy ją znaleźć jak najszybciej.
Ch- Dobra.


Wyszli.

Leif- Miko ja pójdę w okolice groty.
M- Zgoda, niech Aleja idzie z tobą.
Leif- Nie, muszę być sam, wtedy łatwiej mi będzie skupić się na zlokalizowaniu Estellain.
M- Nie podoba mi się ten pomysł, ale zgoda...


====Wychodząc słyszałem, jak reszta się grupie i gdzie idą. Jednak nie to było ważne.  ====

Leif: Udałem się do groty sprawdziłem czy nie ma nikogo w środku, poza paroma chowańcami była pusta. Musiałem działać szybko i zwinne, zanim ktoś ją znajdzie, inaczej nie będę mógł zapanować nad nią i całe moje starania pójdą na marne...

Leif- Wielka mocy, nadana mi tysiące lat temu, pozwól mi wkroczyć w duszę tej kobiety. Wpuść mnie do niej, pomóż znaleźć drogę i doprowadź ją do mnie. Nie pozwól by stała się jej krzywda, ani mi podczas szukania jej ciała i duszy.


Poczułem jak gorąco przebija moja skórę, zamknąłem oczy... Poczułem pustkę, gdy je otworzyłem, zobaczyłem swoje ciało pod sobą oddało się ode mnie. Byłem ponad całym lasem, i nagle zacząłem upadać...

Hej, nie jestem pewna, czy kontunuować dalej tą historię, można powiedzieć, że dopadła mnie pustka chwilowa. Jednak postaram się nie zamykać tego w ten sposób. Być może zmienie zdanie i będę dalej opisywać tu wszystko, tylko chciałabym wiedzieć, czy chcecie tego.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.